Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Tostu

Księżniczka na jeden dzień [Oneshot][Komedia]

Recommended Posts

 

159039__safe_twilight+sparkle_princess+t

 

Autor: Tost

Opis: Pilne sprawy każą księżniczce Celestii udać się do Manehattanu, a z powodu nieobecności Luny pozostaje tylko jedna zaufana osoba, która może zasiąść na tronie i przejąć królewskie obowiązki na jeden dzień. Twilight podejmuje się wyzwania, nie podejrzewając nawet, jak ciężko jest współpracować z dwulicową królewską służbą, która mimo szczerych chęci bardziej szkodzi niż pomaga. 

 

Opowiadanie napisane na "Mój Mały Fanfik" na FGE.

 

 

Księżniczka na jeden dzień

Edited by Dolar84

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakieś 5 minut po przeczytaniu, nie byłem w stanie napisać komentarza.

Wprost uwielbiam takie krótkie, zwięzłe lecz zabawne opowiadania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla Tosta:

 

Twilight rzuciła się na łózko, - literówka

 

 

Opowiadanko całkiem błyskotliwe i zaskakujące. Kilkakrotnie bardzo śmieszne. Miło było to przeczytać :) Troszkę mogłoby być więcej opisów, ale ja po prostu lubię opisy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie lubię tego opowiadania. Nie podoba mi się pod prawie każdym względem, co nie zmienia faktu, że udało mu się wywołać uśmiech na mojej twarzy. Nie lubię tego rodzaju humoru pewnie z powodu spaczonego, wysublimowanego gustu. Zgodnie z prośbą pokonałem te kilka stron, naniosłem garść komentarzy, a teraz spróbuję wszystko na spokojnie podsumować:

 

- spróbuj przebrnąć przez wszystkie dialogi raz jeszcze. Chodzi o to, że w wielu miejscach powinien być wykrzyknik, symbolizujący tutaj emocje itp. Chociaż w ten sugestywny sposób pokażesz, że nadgorliwy ochroniarz uwielbia swoją pracę,

- interpunkcja jest w porządku, tylko pilnuj się przy spójniku "zanim",

- przecinek przed "czy" stawiasz w sytuacji, gdy tworzysz z niego zdanie podrzędne. Jak wiadomo ten wyraz spełnia dwojaką funkcję - po pierwsze daje alternatywę ("Zjeść śliwki czy pomarańcze?"), a po drugie rozpoczyna zdanie podrzędne ("Zastanawiam się, czy mógłbym zadać ci pytanie..."),

- w kilku miejscach opowiadanie jest słabe pod względem stylistyki. Miejscami jest to spowodowane dodawaniem zbyt potocznych określeń oraz skrótami myślowymi,

- do narracji muszę się przyczepić. Głównie chodzi mi o stosowanie określeń typu "raczej", "zapewne", "najwyraźniej" itd. Próbuj unikać tych określeń, podobnie jak czasowników modalnych, zastępując je wyrażeniami jednoznacznymi. Zdanie "Otoczona przez trzech ochroniarzy posuwała się po korytarzu raczej powoli." już lepiej zabrzmi pod postacią: "Twilight długo pokonywała zamkowe korytarze, będąc chroniona przez trzech ściśle przylgniętych do niej ochroniarzy.". Tutaj mamy pewność, że jest pod czyjąś protekcją i z tego powodu zbędnie traci czas.

 

Osobiście usunąłbym jedną czy dwie sceny i bardziej skupiłbym się na wykrzesaniu czegoś więcej z nadgorliwego ochroniarza Twilight. Odnoszę wrażenie, że jego charakter nie został w pełni oddany i mógłby jeszcze kilkoma pomysłami zaskoczyć zarówno mnie, jak i naszą biedną bohaterkę. Siedem stron to bardzo mało miejsca na realizację tematu w takim stylu. Pomimo odrzucającego mnie całokształtu, jestem na tak. Pomysł dobry.

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytane. Uśmiałem się serdecznie. 

 

Musze przyznać, że pomysł by tymczasowo, na jeden dzień, zrobić z Twilight księżniczkę Equestrii jest niezwykle dobry (choć z perspektywy siedmiu lat, wiemy, że została ona księżniczką na trochę dłużej). I choć prosi się on o całą masę scen, kiedy to wyobrażenie Twilight o sprawowaniu rządów zderza się z rzeczywistością, to tu tego nie uświadczymy. Ale to nic złego. Bo zamiast tego, dostajemy Twilight, która musi się mierzyć z niezwykle gorliwym i rzetelnym kapitanem straży, którego jedynym celem jest zapewnienie księżniczce bezpieczeństwa. W końcu zamachowcy nie śpią i z pewnoscią wykorzystają zmianę władzy (nawet tymczasową) do popełnienia zdrady stanu. A co gorsza, każdy może być zamachowcem. Nawet zebrzy dyplomata (a zwłaszcza zebrzy dyplomata). Tak więc, po scenie jak księżniczka Celestia się pakuje i wyjeżdża (zabierając bagażu jak dla armii), zostawiając wszystko w kopytach Twilight, dostajemy cały festiwal świetnie zrealozowanych relacji między dwoma postaciami z całkiem różnym podejściem, oraz niezłych, często randomowych pomysłów (Tak, montaż CKMa w sali tronowej nie jest raczej normalny).

Machanie do tłumu? Nie może się odbyć bez snajperów, czekających tylko, czy ktoś nie podejdzie za blisko, albo nie rzuci czymś w księżniczkę (kwiatami?). Spotkanie ze źrebakami? Oczywiście trzeba spacyfikować brzdąca, który idzie z laurką dla księżniczki. Przecież tam może być wąglik, albo co gorsza, mąka. 

Spoiler

Jak byłem w gimnazjum (to taka szkoła, która kiedyś była między podstawówka a liceum), to jakiś śmieszek wysłał do dyrekcji kopertę z mąką. I podobno faktycznie przyjechały służby. Podobno, bo to było już po moich zajęciach.

Co więcej, każdego, kto tylko spróbuje podnieść na władze kopyto, czeka egzekucja. 

Oczywiście Twilight się oburza na to i oznajmia, ze nie chce widzieć dziś żadnej egzekucji. W związku z czym, kapitan straży zasłania okna. 

Więc przez dobre osiem stron, dostajemy festiwal absurdalnych wręcz i paranoicznych środków, kompletnie niewspółmiernych do sytuacji, oraz zaskoczonej tym i niezadowolonej Twilight, która dziwi się jakim cudem księżniczka podpisała zgodę na to (a zapomniała, że dziś jest księżniczką i rano podpisała coś bez czytania). Trwa to póki kapitan nie uratuje Twilight przed wybuchającymi drzwiami. Ich ofiara pada przypadkowy strażnik, któremu urywa nogę, a księżniczka mdleje. Wtedy nadchodzi ostatnia scena. Luna siedzi w pokoju i rozmawia z siostrą, patrząc na jej wypięty zad z zadartym ogonem (malownicze widoki, nie ma co). Wtedy też okazuje się, że to wszystko było zaplanowane przez Celestię i miało być żartem. A to, że kucowi urwało nogę, to strata wliczona. Przy okazji, Twilight była elementem zakładu, którego efektem będzie wymalowanie przez lunę plociszcza siostry na firmamencie (przy pomocy gwiazd).

Spoiler

Jak u nas jest wielki wóz i mały wóz, to tam jest wielki plot i mały plot. I chyba nie muszę mówić, gdzie by pewnie wylądowała gwiazda polarna. 

I o ile początek był dobry, a gorliwy kapitan straży i jego środki wyszły cudownie, o tyle zakończenie jest niestety mniej śmieszne i trochę marnuje potencjał tego fanfika. Moim zdaniem, lepszym pomysłem byłoby wywalenie obecnego zakończenia i rozbudowanie scen zamachów oraz przeciwdziałania. Do tego możnaby dopisać obraz Twilight wpadającej w coraz większą paranoję. A jeśli już koniecznie miałoby być wejście Celestii, to wieczorem. Do całkowicie zabunkrowanego pałacu, z Twilight kryjącą się pod łóżkiem (po uprzednim sprawdzeniu go przez saperów i zaminowaniu wszystkich wejść).To by nie tylko wyszło lepiej, ale pozwoliło tez znacznie bardziej rozbudowac postać kapitana straży, oraz dodać więcej wymyślnych działań nieadekwatnych? do problemu.

Ale rozumiem, początki fandomu (co w tym fiku widać, chociażby w postaci braku odmiany słowa Canterlot), Trollestia i te sprawy. Niestety moim zdaniem, to się zestarzało (albo przejadło) i już tak nie bawi. A przynajmniej nie bawi mnie. 

Co jednak nie znaczy, ze ten fik jest zły. On jest śmieszny przez większość czasu. Tylko zakończenie słabawe i nieco zmarnowany potencjał. Albo zwyczajnie, bardzo źle zniesiona próba czasu. 

 

I jeszcze słówko o formie. Jak dla mnie, wygląda to teraz bardzo dobrze, schludnie i poprawnie. Widać komentarze przedmówców zostały uwzględnione. Osobiście bym jeszcze widział drobną zmianę przy odstępach między akapitami. Między dialogami nie ma odstępu, a między narracją są. Moim zdaniem, możnaby to ujednolicić. Poza tym, tekst jest  przyjemny dla oka i pozbawiony litrówek, czy większych błędów. Dobra, sa myślniki zamiast półpauz, ale mnie to osobiście tak nie boli.  

 

Podsumowując, mimo tego, ze zakończenie mi się nie podobało, polecam ten fik. To była przyjemna i inspirująca podróż w przeszłość. Poza tym, może kogoś zachęcić by napisał to od nowa, albo inaczej, albo po prostu swoją wizję pierwszego dnia księżniczki Twilight. W końcu Twilight rządzi teraz Equestrią, więc ma jak największe prawo robić błędy, czy popadać paranoję związaną z podmieńcem kryjącym się pod jej łóżkiem i smarującym jej kopyta mydłem, jak śpi. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...