Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Mordecz

Brony
  • Content Count

    369
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Mordecz last won the day on August 29

Mordecz had the most liked content!

Community Reputation

234 Great and Powerful Reputation

About Mordecz

  • Rank
    Maestro braku puenty
  • Birthday 09/16/1991

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier

Recent Profile Visitors

4,555 profile views
  1. Najlepszego w dniu urodzin :party:

    Spoiler

     

     

  2. Opowiadanie powstawało z myślą o Konkursie Literackim dotyczącym obcej kultury. Stwierdziłem jednak, że pomimo nie wyrobienia się w terminie, dokończę tekst. Tak dla hecy. Opis: Trójka poszukiwaczy przygód musi w chwili próby sprostać trudnemu wyzwaniu. Muszą przed sobą wyznać, co spotkają na swoim Końcu. https://docs.google.com/document/d/1zEv6MXhBts-fbYhug5PbfiwQiZQ_yMxpqO5BqMkOo4Q/edit?usp=sharing Pozdrawiam
  3. Chwyciłem za łopatę tylko w jednym konkretnym celu - żeby pozorować, że opowiadanie można uznać za zakończone. Tak naprawdę to nie, ale będę udawać, że jest inaczej. Ponieważ brakuje mi chęci do dalszego pisania czegokolwiek, zebrałem się, aby w końcu dokończyć zarys fabularny tej historii. Może zainteresuje to kogoś, kto chciałby mimo wszystko dowiedzieć się, jak cała ta historia miała się potoczyć. Spis ma mały minus - otóż streszcza fabułę tekstów, które nie zostały opublikowane, więc znajomość wcześniejszych treści może być potrzebna. https://docs.google.com/document/d/14NWa2mkV4YGObcRLwhGjS0Bot_ejV4O3SaQl0GBpSb8/edit?usp=sharing (~5000 słów) Pozdrawiam
  4. Poprawione. Teraz powinieneś mieć do tego dostęp jako przeglądający. Pozdrawiam
  5. Niech piekło zmarza dalej... Tym razem z tekstem wstawionym do spin-offowego konkursu literackiego. Opis: Jednorożec przybywa do Nenji i stawia się na odprawie celnej. Odprawa na skraju nowego jutra Pozdrawiam
  6. Poudaję, że coś napisałem z myślą o konkursie. 1. Odprawa na skraju nowego jutra [Mordeczowe][Komedia] - na podstawie Opowieści Żałobnego Miasta mojego autorstwa. Pozycja mocno opiera się na Grubymi nićmi szyty “Przewodnik po magii” - autor zbiorowy (podaję w ramach ciekawostki, znajomość nie jest wymagana) Jak jeszcze coś z siebie wyduszę, to po prostu będę edytować post. Pozdrawiam
  7. Chciałbym kiedyś z czystym sumieniem powiedzieć, że już koniec i nie mam zamiaru wracać do pisania czegokolwiek (po prostu musiałbym przed sobą przyznać, że nie dorosłem do pisania, ale tego nie chcę czynić). Inna sprawa... że nie mam pojęcia jak odświeżyć post główny... pomimo kilku lat pisania... Wygrzebałem stary tekst, który w wolnej chwili dokończyłem. Myślę, że powinien być ciekawy. Zwłaszcza, że głównym bohaterem jest Ojciec Narodów. Opis: Ojciec Narodów próbuje zrewolucjonizować sposób myślenia uczestników festiwalu technokratycznego, korzystając z technologii wykraczającej ponad wszelkie wyobrażenia. Mit o stworzeniu Miłego czytania. Pozdrawiam
  8. Biada tym, co napiszą fanfiki nt. Żałobnego Miasta. Właśnie, bo męczy mnie jedna kwestia... Czy jest możliwość napisania paszkwila na własną twórczość, a potem dokonać autodyskwalifikacji, argumentując to brakiem konsultacji z autorem opowiadania i odrywając napisaną opowieść od panującego klimatu? Pozdrawiam
  9. Zapomniałem o jednym detalu. Miałem poniekąd wyjaśnić, jaki związek postrzegam pomiędzy sumieniem a śmiercią. Jeśli uznacie podwójny post za przewinienie, połączę jedno z drugim. Cieleśnie przedstawiłem czterech reprezentantów śmierci. Sen został zaczerpnięty z naszej kultury oraz religii, jako iż funkcjonuje u nas koncepcja snu wiecznego. Uznałem, że Manepheus ma w tej kwestii największą władzę i może zadecydować, czy pomysły Sumienia i Marazmu nie są nadużyciem na niekorzyść istot żyjących. Nazwa pokoju, gdzie toczy się pierwsza scena, również jest subtelnym odzwierciedleniem jego statutu - dla przypomnienia fiolet oznacza w naszej kulturze przede wszystkim mękę i władzę, ale w wielu innych regionach również bunt, wolność czy żałobę. Nie wspominając już o piasku przywołującym na myśl "z prochu powstałeś i w proch się obrócisz". Część z tych rzeczy próbowałem potem potwierdzić jego czynami. Torper (Marazm) w założeniach jest patronem śmierci młodej, nowoczesnej i gwałtownej. Jego obszar zainteresowań obejmuje przede wszystkim osoby niedojrzałe, które w wyniku buntowniczych zachowań oraz ciekawości świata z lubością podejmują się selekcji naturalnej wśród swoich. Co prawda często jest to po prostu efekt uboczny podejmowanych aktywności aniżeli celowe działanie, jednakże hasło YOLO dotyczy przede wszystkim osób z odpowiedzialnością na bakier. Torper, a właściwie torpor, znaczy również apatia, co przy pewnej nadinterpretacji można przypisać rączym samcom próbującym udowodnić, że nic się ich nie ima. W tekście próbowałem to odzwierciedlić jego wyglądem i pełnieniem roli DJa podczas imprezy niezbyt już niemrawych uczestników. Istotną poszlaką jest również deklaracja, jakoby zatroszczy się kucykami próbującymi Kaca pokonać w jego własnej grze. Bug (Sumienie) teoretycznie bierze pod opiekę istoty wyniszczone życiem - starców, kaleki, chorych i głodnych. Stąd też pomysł na jego wygląd oraz dobór słownictwa. Wysoki, wysuszony, przywołujący współczucie, dwoma słowami - chodzące nieszczęście. Poza tym próbowałem, żeby nie szczędził sobie słownictwa zahaczającego o archaiczne lub mało popularne. Sformułowania oparte były na tekstach kultury, której na co dzień się nie używa, lecz wywołuje wspomnienia z czasów już minionych. Mogłem na ten przykład przedstawić, jak Bug podchodzi do konsolety i niezdarnie zapuszcza "Ostatnią Niedzielę" Mieczysława Fogga albo "Dni których nie znamy" Marka Grechuty. Trochę żałuję, że na to w porę nie wpadłem... Wracając do tematu, Bug czyni z istot żyjących wrogich do samych siebie. Niewłaściwe decyzje, popełnione błędy czy miłosne podwoje potem odbijają się na życiu uczuciowym. Niektórzy potrafią się z tym pogodzić, inni zaś szukają pomocy gdzie indziej. Rzadziej u psychiatry, częściej w etanolu. Potwierdzeniem tego miał być ten żartobliwy "strzał z ucha", który obudził niezwiązaną z resztą historii, rozkapryszoną klaczkę. Dlatego też Torper zasugerował, żeby Bug wziął pod swoje skrzydła kucyki poszukujące w Kacu przyjaciela. Czwartym jest Yoriś - biurokrata, najbardziej fizyczny reprezentant śmierci, formalnie trybik w maszynie oraz organ wykonawczy. Mówiąc najprościej - kostucha pukająca do drzwi. Ma najmniej do powiedzenia, używa rzeczowego słownictwa, interesuje go biologiczny aspekt upojenia alkoholowego. Dlatego też Manepheus, podając sugestie przeciwdziałania bezcielesnemu rodzeństwu, zasugerował, jakie środki farmaceutyczne mogą pomóc ich ofiarom. Bezcielesne rodzeństwo - Kac i Delirium - można traktować dosłownie. Niejeden młodzian, po zbyt upojnej nocy, z bólem głowy deklarował, że umiera. Delirium zaś przechodzi od słów w czyn. Tutaj poszedłem trochę na łatwiznę, bo pokazałem tylko spłycone efekty Delirium, zaś Kac nie miał jeszcze okazji się objawić. Na przestrzeni tych paru tygodni stwierdzam, że mogłem dorzucić jeszcze kilka pomysłów do opowiadania. Może jak się zmobilizuję, to uzupełnię treść, poprawię wytknięte wcześniej błędy (niektóre powtórzenia zostawię) i opublikuję jako osobne opowiadanie. Ale to zabawa na kilka miesięcy... Pozdrawiam
  10. (Muszę częściej pojawiać się na forum, bo teraz głupio odpowiadać...) Jako że i tak nie widzę przyszłości w pisaniu, nie wspominając już o ideologii tworzenia "dla siebie", wolę praktykować pisanie pod kogoś, bo wiem, czego ten konkretny oceniający oczekuje - dobrej jakości prowadzonej opowieści i wielu subtelności zawartych w pojedynczych zdaniach. Problemem tego zabiegu jest nie tyle co nabywanie złych nawyków, co kondensowanie formy do tego stopnia, że bardzo mało osób przejdzie do tekstu przychylnie. Zamiast pisać o jednej rzeczy na trzy strony, wolę poruszyć trzy rzeczy w jednym akapicie, a to generuje mordeczyzmy, niezrozumienie, Łotyszy, ziemniaki, halucynacje i śmierć z niedożywienia. Możliwe jednak, że zbyt agresywnie zareagowałem na wylany kubeł zimnej wody, bo przecież nie każdego cechuje równie dolarowe podejście w ocenianiu treści. Tak po prawdzie powinienem pochylić pokornie głowę i po prostu wziąć się za poprawianie tekstu od strony technicznej, bo niektóre fragmenty niewątpliwie wymają korekty. Zgodnie z tą retoryką, powinienem w swoim imieniu przeprosić i zobligować się do powstrzymywania języka po otrzymaniu niezbyt korzystnych opinii. Moja buńczuczność to zweryfikuje przy następnej okazji. Żeby jednak wyjaśnić moje negatywne nastawienie, chciałbym poruszyć temat trochę szerzej, lecz zdaje mi się, że ten fragment bardziej pasowałby do wątku Żyjących Piszących - patrząc na te wyliczenia i informacje o problemach technicznych, nie dowiedziałem się właściwie niczego o samych wrażeniach z obcowania z lekturą. Bo gdybym teraz przysiadł, poprawił błędy redakcyjne i stylistyczne, treść wystawionej recenzji przestałaby pokrywać się z rzeczywistością. I na tym opierałem swój główny zarzut. Ocena jest rzeczą, która mnie akurat najmniej interesuje w tych konkursach, ponieważ biorąc udział w tak wielu forumowych konkursach literackich, spotkałem się z szeroką rozpiętością oczekiwań i opinii. Ot tym razem moje oczekiwania nie pokryły się z rzeczywistością. Pozdrawiam PS. Zgodnie z sugestiami zerknąłem do ustawień dokumentów Google i zmieniłem parę rzeczy. Jeśli następnym razem w treści recenzji padnie hasło o półpauzach, znajdę i bynajmniej nie przytulę.
  11. Generalnie nie mam nic przeciwko krytyce, przecież to główny powód brania udziału w tychże konkursach. Generalnie wyraziłem swoją akceptację, że część błędów faktycznie mogłem poprawić. Zazwyczaj mi się to nie zdarza, lecz szczerze powiedziawszy, poczułem pewien niedosyt względem tego, co otrzymałem. Pisząc opowiadania w GDocs, ograniczam się do możliwości samego edytora. Gdybym zastosował się do półpauz, zniszczyłbym tekst automatycznym wywołaniem wypunktowania, co wspomniane znaki generuje. Wtedy dostałbym minusy za to, że tekst zawiera niepotrzebne wcięcia czy nieintuicyjne przerwy. Rzecz jasna mógłbym zmodyfikować akapity, pisać sobie skryty zastępujące zwykłe spacje niełamliwymi, ale w pewnym momencie z humanisty zrobimy inżyniera. Mam nadzieję, że w przyszłości brak numeracji stron, nagłówka i stópki nie będzie czynnikiem dyskwalifikującym. Oczywiście sam jestem zwolennikiem wyjustowanego tekstu, bo jego brak wprowadza znaczący dyskomfort dla czytającego (zwłaszcza kiedy mówimy o szybkim czytaniu), jednakże próbowałbym zachować tu pewien rozsądek. To w końcu konkurs literacki a nie redaktorski. Zdaje sobie sprawę z wyolbrzymiania niektórych argumentów. Przyzwyczajony dolarowej jakości recenzji i usłyszawszy o zmianie jurora, oczekiwałem na mniej a i tak poczułem się zawiedziony. Bywa i tak. Podejrzewam, że piszący wyciągnęli lekcje z wytkniętych błędów. Liczę na to, że Pani Czytelniczka również nie przejdzie wobec naszych zarzutów obojętnie. Pozdrawiam
  12. Kwestii redakcyjnych tekstu nawet nie mam zamiaru szerzej komentować, bo równie dobrze całość można odrzucić z tytułu występujących bękartów czy braku łamania tekstu. Pozostałe wytknięcia zaś sugerują, że już po czwartej stronie Pani Czytelniczka sobie odpuściła i przeszła do kolejnego opowiadania. Nie dziwię się. Kwestia zwrotów grzecznościowych czy powtórzenia są tutaj zabiegami stylistycznym a że jestem osobą, która lubi naginać wszelkie zasady poprawnej pisowni na własne potrzeby, świadomie zawężam sobie tym samym grono osób, które z chęcią coś takiego czytają. Z tymże można mi zarzucić brak konsekwencji, bo nie wszystkie odniesienia do Władców są pisane od dużej litery. Powinienem być trochę bardziej dokładny przedstawiając ich i Tamtych. Z kolei literówki i błędy gramatyczne pokornie zaakceptuję. Cierpliwie (i naiwnie) poczekam na Dolara, zanim zacznę tłumaczyć, co sen, marazm, sumienie, *** i ******** mają cokolwiek wspólnego ze śmiercią, rzecz jasna w kontekście przedstawionego tekstu. Podsumowując, czy jestem niezadowolony z powodu takiego a nie innego osądu? Myślę, że nieusatysfakcjonowany najlepiej oddaje ten stan. Abstrahując od ocen czy argumentacji, w recenzji nie znalazłem tego, czego osobiście oczekiwałem. Pozdrawiam
  13. Njeh... Zło ponad podziałami [Mordeczowe] [Komedia] - ok. 2 200 słów. Pozdrawiam
  14. Na początek roku kalendarzowego wrzucam rozszerzony tekst, który zamieszczałem na łamach Konkursu Literackiego pt. "50 Twarzy Celestii". Po wielu cierpieniach udało mi się zakończyć opowiadanie i jest trochę dłuższe niż dotychczasowe jednostrzałowce, bo zawiera aż 45 stron i nie będzie w żaden sposób rozwijane. Opis: Księżniczka Celestia, zaczytując się w opowiadaniu fantasy pt. "Poczet Królów Polskich", poznaje legendę o Kazimierzu. Próbuje więc na własnej skórze przekonać się, czy przywdziewając skórę żebraka, spotka się z podobnymi reakcjami. W złotej klatce zaklęci Miłego czytania. Pozdrawiam
  15. Tak jakoś miałem wolną chwilę, to napisałem: https://docs.google.com/document/d/1wf803el-r-6ZAEqcSZRGPe6VM0v1TGBsr4sB6n466QI/edit Nie. To nie jest praca konkursowa z Konkursu Literackiego. Tamto... kiedyś dokończę... Jak dziesiątki innych zresztą. Poza tym zmieniłem wstęp do opowiadania; wywaliłem nawiązanie do Szkatuły, bo tylko wadziło; wywaliłem odnośniki do Miasta Duchów, co by nie dostawać powiadomień z prośbami o udostępnienie. I w sumie to tyle... Może bazgroły o przygodach Celestii w Żałobnym Mieście napiszę na Boże Narodzenie. Pozdrawiam
×
×
  • Create New...