Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie   

  1. Ostatnia godzina
  2. No jak widać nie jestem tak zagorzałem psycho-fanem jak Ty i nie odświeżam każdego medium o kucach co 2 minuty. Na ogół jakakolwiek informacja na temat serialu itd. pojawiają się od razu również tutaj, a jakaś nie zauważyłem, aby ktoś coś wstawiał, więc dla mnie to nowość. I jeśli aż tak Cię to boli, że ktoś może o tym nie wiedzieć i przyrównujesz to do bezczynnego siedzenia w dziurze w ziemi przez 14 dni, to chyba Cię za mocno słońce ostatnio przypiekło.
  3. by Chibicmps by VanillaFox2035 by TheAljavis
  4. Mam o rok starszego brata. Pomimo odmiennych charakterów, częstych kłótni oraz odmiennych poglądów na świat (tym zainteresowań), potrafimy się dogadać. Często wkurzający, ale na serio...według mnie fajnie mieć starszego brata .
  5. Stwierdzam, że szósty odcinek Gry o Tron jest najgłupszym ze wszystkich. Serial dużo traci, od kiedy odcinki nie są już na podstawie książek Martina ;-;

    Spoiler

    ajNmK4p_460s.jpg

     

  6. Dzisiaj
  7. Ponoć ciekawą opcją może być mycie zębów pastą do butów . Podobno świeży oddech murowany .
  8. by TheCheeseburger by Godoffury
  9. Zapadłeś się pod ziemie na ostatnie 2 tygodnie? Na konferencji dla inwestorów Hasbro zapowiedziało serial Equestria Girls [2018] który będzie pojawiał się na YouTube. [Nie ma informacji czy odcinki będą 22 minutowe czy 11 minutowe jak Hanazuki]. Zaglądajcie przynajmniej raz na parę dni na EqD czy FGE... kawałek Slide z prezentacji Pełny Slide [3.8MB] Prezentujący pudełko [?] BD dla filmu, Screen z sezonu 8 oraz wyżej pokazany kawałek Slide
  10. Alan Jedno na pewno można było powiedzieć o Aidanie, że jego energia i optymizm były w nim niewyczerpane. Nie był nawet markotny tym, że nie za bardzo poszło mu na ostatniej lekcji. Nawet się nie skarżył tym, jaką księżniczkę mu przydzielono. Wcale nie zwracał na to uwagi. Jego myśli błądziły wokół ostatniej lekcji jednak z zupełnie innego powodu a tym powodem była księżniczka Stephanie, która najwyraźniej zdążyła już całkiem zawirować mu w głowie. Jednak uśmiechałem się również widząc jego radość i ten zaraźliwy optymizm. Nagle jednak spostrzegłem jak do naszej grupki dołączył Damien najwyraźniej nie był do końca zadowolony ostatnią lekcją. Gdy jednak usłyszałem o historii bohaterstwa sam zacząłem się zastanawiać jak może wyglądać ta lekcja. Szczerze mówiąc to był jeden z przedmiotów, na którym miałem nadzieje dobrze wypadać. Gdy jednak poruszałem się w grupie książąt, których zdążyłem już polubić nagle coś zobaczyłem. A była to moja kuzynka. Gdy tylko zobaczyliśmy się w akademii nie odstępowała mnie na krok. Teraz jednak było inaczej zwłaszcza, gdy widziałem jak Edward chwyta jej dłoń i nagle ją delikatnie całuje widziałem w jej oczach przez niewielką chwilę radość taką, której nie widziałem u niej od lat. Nie sądziłem bym był kiedykolwiek w stanie porozumieć się z nim do perfekcji jednak widząc radość Sophie nie chciałem jej tego psuć i chciałem zaakceptować jej wybór. Nagle jednak spostrzegłem jedną z księżniczek, która teraz poruszała się samotnie. Nie byłem pewny, dlaczego tak było. Czy nie potrafiła się tu odnaleźć? Jednak Aidan zachował się jak na księcia przystało i zaprosił ją by do nas dołączyła. A jednak nawet idąc z nami wyglądała jakby była zupełnie sama i nie rozumiałem, co jest powodem jej izolacji. Nim jednak mógłbym bardziej pomyśleć, w czym leży problem Damien zniknął zabierając ją ze sobą w kierunku swojej siostry. A ja zaraz ujrzałem kolejną grupę, zawszan, wśród których była Elisabeth. Nie wiedziałem, dlaczego ale gdy ją tylko zobaczyłem poczułem się szczęśliwy. Aidan, jako pierwszy zaczepił Stephanie mówiąc o tym, co było na lekcji. Nie byłem pewny jak zareaguje po tym jak się dowie, co mówił o niej Ambrosius. Jak bym jednak tego nie robił nie pomyślałbym, że będzie to rozbawienie. Gdy padło pytanie Elisabeth poczułem się zakłopotany. Nim jednak cokolwiek powiedziałem Aidan mnie uprzedził. Poczułem się teraz jeszcze bardziej zakłopotany słysząc jego wyznanie. Gdy jednak zaczęła mówić o czapli spojrzałem na nią nieco zdezorientowany. Zaraz jednak wszystko zostało wyjaśnione a ja spojrzałem na nią zmartwiony. Poczułem się naprawdę źle słysząc o tym, co było na jej lekcji. Zwłaszcza, że mi poszło tak dobrze. Jednak, gdy zaczęła mówić o pielęgnacji urody i kolejnym ostatnim miejscu nagle stanąłem naprzeciw niej. - Jak dla mnie nauczyciel nie zachował się do końca sprawiedliwie z tymi ocenami. To oczywiste, że rodziny królewskie są szkolone nawet z takich powitań jak wy, więc miałyście z nimi konkurować skoro to był wasz pierwszy raz? - nagle jednak zmarszczyłem lekko brwi. - Nie powinnaś jednak siebie tak oceniać nim jeszcze zaczęła się lekcja. Nie jesteś w niczym gorsza od pozostałych księżniczek musisz w to tylko uwierzyć i pokazać to nauczycielom na lekcji - powiedziałem twardo będąc pewnym swoich słów. Sophie Dziewczyna zaczęła powoli kierować się ku wyjściu. Miała zamiar wyjść w towarzystwie Nerysy i Arii jednak, gdy zobaczyła w ich pobliżu Emeraldę, która już nie raz ją atakowała postanowiła się wycofać. Nie została jednak sama, bo zaraz do niej dołączyły inne księżniczki w postaci Vivienne, Constantine i Lucindy. Słysząc gratulacje od tej pierwszej Sophie podziękowała jej. Jednak nie była przekonana czy powinna się cieszyć. Będąc za innymi nigdy nie pokarze jak jest wyjątkowa. Musiał wziąć na siebie więcej pracy by pokazać, na co ją stać. Gdy jednak zaczęła mówić o rudowłosej księżniczce Sophie poczuła się roztargniona. Nadal jej nie znosiła była, co do tego pewna. A jednak czy ona na pewno była taka zła? Wciąż miała w pamięci jak złapała jej parasolkę a potem jej ją po prostu oddała jak nigdy nic. Czuła się coraz bardziej przez to zagubiona. Rozmyślania zostały jednak przerwane, gdy natknęły się na grupę książąt. Sophie starała się opierać by nie spojrzeć na Edwarda wiedząc, że musi skupić się teraz na zajęciach, bo inaczej zawsze będzie w cieniu innych. A jednak nie było jej łatwo oderwać od niego swojego spojrzenia. Naprawdę dziwnie czuła się w jego obecności. Miała nawet wrażenie jakby temperatura w szkole nagle rosła. Zaraz jednak jej uwaga skupiła się na czułym powitaniu księcia Abraxasa z Vivienne. Gdy jednak do jej uszu dotarły słowa księcia była zdziwiona słysząc, że ten nie był pierwszy była przekonana, że będzie z nim tak jak z Vivienne. Nagle jednak jej wzrok powędrował na Edwarda tak, że zobaczyła jego uśmiech. Czy to było możliwe by Edward zdołał to zrobić? Pomyślała widząc jego uśmiech i czując jakby jej serce zabiło szybciej. Gdy jednak usłyszała, jakie zadanie im przypadło znów spojrzała na Edwarda. Zastanawiała się, kogo mu przydzielono. Jednak nadal nie rozumiała, dlaczego ją to tak bardzo nurtowało. Przecież nie miało znaczenia, kogo mógł komplementować tak próbowała sobie wmówić a jednak czuła inaczej. Nagle jednak z zamyślenia wyrwał ją głos księcia Ambrosiusa, Nie mogła uwierzyć, że zajął tak niskiej miejsce. Jak się okazało winna temu była jedna z jej współlokatorek. Jednak nawet o niej nie potrafiła po tym co się stało źle myśleć przynajmniej teraz. Nie będąc już pewną niczego. Nagle jednak padło w końcu pytanie, które ją nurtowało. Gdy jednak odpowiedź padła Sophie otworzyła niemal usta w szoku jednak nie, dlatego że nie wierzyła w jego zwycięstwo a dlatego że usłyszała, kogo miał komplementować. Czy to było możliwe, że jednak naprawdę mógł ją polubić? Czuła się z każdą chwilą coraz bardziej zakłopotana zwłaszcza, gdy słyszała, że opisał ją w wyjątkowy sposób. Gdy jednak przemówił Edward Sophie poczuła jak jej serce znów szybciej zabiło a gdy chwycił jej dłoń by znowu delikatnie ją ucałować tak jak było to przy śniadaniu znów zdołała się ledwo powstrzymać by nie spłonąć rumieńcem na całej twarzy. - Ja... - wyjąkała zszokowana Sophie naprawdę nie wiedząc jak zareagować nawet zapomniała teraz o wrogiej jej Emeraldzie z powodu właśnie tego księcia. Czuła się tak bardzo szczęśliwa jakby nie pamiętała, kiedy tak ostatnio było. Miała wrażenie, że zaraz się rozpłaczę z radości. W końcu jednak zdołała otworzyć usta by wyrwać się z tej blokady, które zgotowały jej wszystkie własne emocje. - Nawet nie wiesz jak bardzo jestem szczęśliwa- uśmiechnęła się do niego niezwykle czule tak jak byliby tu teraz zupełnie sami. - Jedyne, czego żałuje to, że sama nie mogłam usłyszeć twych pięknych słów - powiedziała niezwykle wzruszona tym wszystkim, co się teraz stało.
  11. Jakoś to zmęczyłem. Plusy: - Nowa funkcja Spike'a Minusy: - cała reszta. Mówiąc krótko: nudny odcinek z idiotycznym "problemem". Pół biedy, gdyby w to kłamstwo brnął tylko Spike, ale robiły to także dwie dorosłe, inteligentne klacze. Wystarczyło powiedzieć: "Spike, po prostu powiedz Thoraxowi, że będzie też drugi gość". Tylko wtedy nie byłoby o czym robić odcinka. Słabo
  12. 30,20 zł
  13. - To trzeba się będzie wspinać.
  14. Jakie urocze :3
  15. Mi by się przydała odpowiedź "różne", bo póki co korzystam tylko z takich past, jakie kupuje mama, a ona kupuje przeróżne
  16. Następne hasło: okręt piracki.
  17. Ktoś widzę ożywił temat z zeszłego roku? Czemu by nie ^^ Podczas świąt najbardziej czekam na karpia. To moja ulubiona potrawa świąteczna Najbardziej lubię to ciemne, mulaste mięsko Zaraz za karpikiem są pierogi ruskie, które choć wcinam cały rok to na święta zawsze robiła je babcia, a jej pierogi były najlepsiejsze na świecie! Eh...szkoda, że w tym roku już ich nie będzie... Ze słodkości to pierniczki Chociaż kutia też jest smaczna, ale nie potrafię jej zjeść dużo.
  18. Akademia Dobra Lisa wyszła z klasy nieznacznie zirytowana. Nie żeby przejmowała się tym, jakie dostała miejsce, po prostu realnie zaczęła się martwić, czy w ogóle dotrwa do końca dzisiejszego dnia, żeby móc ponownie włamać się do Akademii Zła. Najgorsza była jednak jeszcze inna myśl. Kiedy wyszły na korytarz mogła zobaczyć za oknem wystające z mgły, czarne, ostre wieżyczki mrocznego zamku i w jej głowie zaczęły pojawiać się wątpliwości. Skoro ona sobie nie radzi, to co dopiero Adelia? A jeśli to jej przyjaciółka nie przetrwa dzisiejszego dnia i spotka ją coś strasznego? Z tym jednak nie mogła nic na tę chwilę zrobić i chyba właśnie to napawało ją takim strachem. Już czuła, że jej serce zaczyna szybciej bić, kiedy z tego błędnego koła stresu na szczęście wyrwała ją Stephanie. Lisa odwróciła się w jej stronę ze słabym uśmiechem, dochodząc do wniosku, że Adelia na pewno jakoś sobie poradzi. Musi. To tylko jeden dzień. Na pewno znajdzie się ktoś gorszy. - Wyglądasz jakoś tak słabo - powiedziała jej współlokatorka, szturchając ją w bok, kiedy schodziły po różowych, szklanych schodach. - Rozchmurz się. Następna lekcja to Historia Bohaterstwa w Teatrze Baśni, więc jest szansa, że nie pójdzie nam tak tragicznie jak na Etykiecie. Lisa skinęła głową. To prawda, historia była ciekawym przedmiotem. W każdym razie na pewno ciekawszym niż nauka odpowiedniego przywitania. Co nie znaczyło jednak, że ruda dziewczyna nie wolałaby, żeby ten dzień po prostu się już skończył. Na parterze zderzyły się przypadkiem z kościstą Monicą, która odwróciła się przerażona, a potem zaczęła szybko je przepraszać. Kiedy dała sobie w końcu wyjaśnić, że nic się nie stało i ruszyły dalej, zostawiając ją w okolicy schodów, wpatrzoną w portrety, Lisę przeszył jakiś bardzo nieprzyjemny dreszcz. Zanim zniknęły na korytarzu prowadzącym do Teatru Baśni, odwróciła się jeszcze, żeby ostatni raz na nią spojrzeć. Coś w tej dziewczynie ją zmartwiło, ale nie była w stanie powiedzieć co. Księżniczki takie jak Vivienne klasę opuściły jako jedne z ostatnich, prawie idealnie wtedy, kiedy wróżki zaczęły brzęczeć, obwieszczając oficjalny koniec pierwszych zajęć. Tym razem Emeralda dołączyła do Nerysy i Arii, w końcu ignorując Sophie, w przeciwieństwie do Vivienne, Lucindy i Constantine, które wciągnęły księżniczkę ze Śnieżnych Wzgórz do swojej grupy, rozprawiając o dopiero co skończonej lekcji. - Gratulacje za zajęcie tak wysokiego miejsca, moja droga - powiedziała miło Vivienne, uśmiechając się lekko do Sophie. O tym, że sama była oczywiście pierwsza nie wspomniała, jakby była to oczywistość, do której wszystkie powinny się przyzwyczajać. Zaraz potem przeszła do kolejnego tematu - Naprawdę jestem pod wrażeniem kontroli profesora Polluksa. Ja na jego miejscu wyrzuciłabym z klasy Czytelniczkę i tą drugą za tak bezczelne zachowanie. Droga schodziła im na plotkowaniu, przynajmniej dopóki w głównym holu nie spotkały się z książętami. Abraxas, Ambrosius, Eryk oraz Edward schodzili właśnie grupą po schodach jednej z męskich wież. Kiedy książę z Kyrgios zauważył Vivienne, natychmiast ruszył w jej stronę, a towarzyszący mu chłopcy ruszyli za nim. Sama blondynka wystąpiła kilka kroków w ich stronę, wyciągając przy tym ręce jak księżniczka uwięziona w wieży. Jej chłopak wziął ją w ramiona i pocałował delikatnie w policzek, a zaraz potem odsunął się lekko, wciąż jednak trzymając jej bladą dłoń. - Nie wątpię, że poradziłeś sobie wspaniale, najdroższa - powiedział pewnie Abraxas, obserwując Vivienne z satysfakcją. Ta w odpowiedzi malowniczo odgarnęła swoje długie, lśniące włosy. - Oczywiście, zajęłam pierwsze miejsce. Tak jak ty, nieprawdaż? Abraxas spojrzał w jej śliczne, błękitne oczy i zmarszczył brwi, jakby był niezadowolony z tego, co musi powiedzieć. - Niestety, Vivienne, byłem drugi. Stojący obok niego Edward uśmiechnął się figlarnie, ale, co nieco dziwne, skierował ten uśmiech do Sophie. Vivienne natomiast wyglądała na niezwykle zdziwioną i przyłożyła sobie jedną dłoń do serca, na jej twarzy wyraźnie widać było niezadane pytanie. Abraxas jednak potrafił zgrabnie wybrnąć z tej sytuacji i delikatnie odgarnął jej włosy do tyłu, mówiąc: - Naszym dzisiejszym zadaniem, dość śmiesznym muszę przyznać, było jak najlepsze skomplementowanie i wychwalenie zalet księżniczki, którą profesor nam przydzielił. Miało ono sprawdzić nasze zdolności w obyciu z damami. Mi dostała się księżniczka Constantine - spojrzał mimochodem na niską dziewczynę z mocno pomalowanymi szminką ustami i bardzo zarozumiałą miną - i chociaż o jej urodzie i elegancji można powiedzieć wiele, to rozumiesz chyba, że nie jestem w stanie zobaczyć perfekcji i prawdziwego piękna w nikim poza tobą. Eryk uśmiechnął się, unosząc jedną brew, najwyraźniej pod wrażeniem, natomiast Ambrosius tylko odwrócił głowę, ewidentnie nadal wkurzony. Vivienne wyglądała jednak na udobruchaną i pozwoliła mu jeszcze raz się przytulić, zanim całkiem się od niego odsunęła i dołączyła do grupy księżniczek. Zanim ktokolwiek zdążyłby kontynuować rozmowę, głos zabrała Constantine, spoglądając niemal surowo na księcia Piaszczystych Wydm. Jej głos był wysoki, słodki, ale też nieco pretensjonalny, a powieki zmrużyła tak, że długie rzęsy prawie zakryły ciemnowiśniowe oczy. - A jak poszło tobie, księciu Ambrosiusie? Opalony blondyn nagle zaczął wyglądać na bardziej zawstydzonego niż rozgniewanego. Na jego policzkach zaczął się nawet formować rumieniec, kiedy przesunął niezręcznie dłonią po swoich gęstych włosach. Zanim odpowiedział, spojrzał z prośbą na Eryka, ale żaden z książąt nie kwapił się do tego, żeby pomóc mu w tej sytuacji. - Cóż... ostatnie... ale to nie była moja wina! Profesor przydzielił mi tę okropną Stephanie, a przecież chyba sama rozumiesz, księżniczko, że o niej nie można powiedzieć praktycznie nic dobrego! Już kiedy mówił Constantine odwróciła ostentacyjnie głowę i prychnęła pod nosem. Ambrosius wyraźnie spochmurniał, ale jego dalsze tłumaczenie się uniemożliwiła Vivienne, z pytaniem, które wyraźnie chciała zadać już wcześniej, ale jej przerwano. - A więc kto zajął pierwsze miejsce? Książę Edward opuścił głowę, uśmiechając się nieznacznie, czarne włosy malowniczo opadły mu na czoło. Sam jednak się nie odezwał, zrobił to za niego Abraxas, brzmiąc tak jakby z jednej strony był pod wrażeniem, a z drugiej ciągle zirytowany tym, że to nie on może tytułować się tym pierwszym. - Edward, jak pewnie się spodziewałaś - Vivienne skinęła głową, spoglądając na syna Śnieżki z sympatią, która jednak wyraźnie miała zabarwienie koleżeńskie. Wydawała się po prostu uważać, że książę jest dla niej godnym towarzystwem - Profesor przydzielił mu księżniczkę Sophie - Abraxas spojrzał w stronę ciemnowłosej zawszanki, jakby dopiero teraz ją zauważył - Ja sam muszę przyznać, że opisał ją w sposób... wyjątkowy. - Nie mógłbym dostać przyjemniejszego zadania - odezwał się w końcu Edward, uśmiechając się czarująco do Sophie. Zrobił też krok w jej stronę i po książęcemu ucałował jej dłoń. Wydawało się, że chciał zrobić to już wcześniej, ale najwyraźniej czekał na odpowiedni moment, aby nie urazić innych obecnych tu dam. - W pewnym sensie można by powiedzieć, że zwyciężyłem dzięki tobie, księżniczko - dodał żartobliwie. Chociaż zgodzili się mówić do siebie po imieniu, w towarzystwie nadal odpowiedniejsze było używanie zwrotów grzecznościowych. Zaraz potem w oddali rozległo się brzęczenie wróżek, które oznaczało, że zbliża się czas kolejnych zajęć, musieli więc zacząć kierować się w stronę Teatru Baśni. Aidan oczywiście nie mógł iść w milczeniu, więc kiedy razem z Alanem i Hectorem schodzili na parter, cały czas gadał o dopiero co minionych zajęciach, przy okazji lekko podskakując, najwyraźniej w takim stopniu podekscytowany tym, że nauczyciel ukarał ucznia za obrażanie Stephanie. Hector raczej się nie odzywał, obserwując go tylko z uśmiechem, chociaż w pewnym momencie pokiwał głową, wyraźnie się z nim zgadzając. W pewnym momencie dołączył do nich także Damien, który wyglądał na nieco ponurego, choć kiedy zobaczył entuzjazm Aidana, sam nie mógł powstrzymać lekkiego uśmieszku. - Te pierwsze zajęcia były dziwne. Jestem za to bardzo ciekaw, czego będziemy uczyć się na Historii Bohaterstwa - stwierdził poważny chłopak, kiedy wychodzili na parter. Minęli sporą grupę książąt i księżniczek, wśród których Alan mógł na pewno dojrzeć Sophie, jednak w tej chwili Edward mówił coś do niej, przy okazji unosząc do ust jej dłoń, więc ciężko było oczekiwać, aby zwróciła na nich uwagę. W korytarzu spotkali natomiast księżniczkę Monicę, która samotnie i powoli kierowała się w stronę Teatru Baśni. Aidan natychmiast ze swoim typowym entuzjazmem wciągnął ją do ich grupy, ale dziewczyna w odpowiedzi tylko spojrzała na nich oszołomiona, a potem, nadal w milczeniu, kontynuowała marsz obok nich, niby między ludźmi, ale jakby wciąż sama. Największą uwagę zwrócił na to chyba Damien, który obserwował ją aż do momentu w którym podeszli pod zamknięte, wielkie drzwi Teatru Baśni. Tam spotkali Emeraldę, Nerysę, Magdę, Arię, Juliana, Daylę, Lisę, Stephanie oraz Kato i Odiona, wszystkich najwyraźniej czekających na przybycie profesora. Co oczywiste Aidan natychmiast podskoczył w stronę Stephanie, która spojrzała na niego ze zdziwieniem, ale też i szerokim uśmiechem. - Co jest? - zapytała, widząc jego rozbawienie, a chwilę później śmiała się razem z nim, kiedy opowiedział jej dokładnie o czym były zajęcia i jak skończył Ambrosius. Damien zdążył już od nich odejść, dołączając do swojej siostry i przy okazji pociągając Monicę za sobą. Został z nimi jednak Hector, który teraz także cicho się śmiał, bardziej na widok pozytywnej energii, jaką rozsiewali Aidan i Stephanie, niż z powodu tamtej sytuacji. Wkrótce ich uwagę zwróciła jednak Lisa, która do tej pory tylko przysłuchiwała się temu wszystkiemu z rozbawieniem. - Skoro o tobie mówili takie rzeczy, to jestem ciekawa co wymyślali o mnie. - Nie no, ciebie dostał Alan - nie wiele myśląc powiedział Aidan, w ogóle nie zwracając uwagi na to, że jego współlokator może się teraz poczuć skrępowany. Lisa nie wyglądała jednak, jakby miała zamiar go o to dopytywać. Zamiast tego wychyliła się w ich stronę, jakby chciała zdradzić im jakąś wielką tajemnicę. - Ale chyba ty, tak dla odmiany, nie nazwałeś mnie czaplą, nie? - Aidan i Hector unieśli brwi, a Stephanie znów zaczęła się śmiać. To ona zresztą była tą, która zdecydowała się to wyjaśnić. - My na zajęciach Etykiety musiałyśmy robić jakieś głupie dygnięcia na przywitanie. Profesor stwierdził, że... czekaj, jak to było... Lisa "powinna dygnąć, a nie udawać czaplę", no i Lisa się trochę wkurzyła, ja też swoją drogą, no więc po prostu podałyśmy sobie ręce na przywitanie i wróciłyśmy do ławki. Żebyście widzieli minę tego profesora... który tak na marginesie był kotem z głową psa. No ogólnie kosmos. Aidan nie zaśmiał się, tylko cały czas unosił wysoko brwi, jednak to Hector uprzedził go z najważniejszym pytaniem. - I które wam przydzielił miejsca? - brzmiał na nieco niepewnego. - Mi ostatnie, a Stephanie przedostatnie - Lisa wzruszyła ramiona i zmarszczyła brwi. - Muszę się teraz już pilnować na tych zajęciach, bo dwa ostatnie miejsca i tak mam murowane. - Dwa? - zapytała Stephanie, odwracając się w jej stronę. - No a Pielęgnacja Urody? Proszę cię, wystarczy, że wejdę do klasy, jak tylko nauczycielka mnie zobaczy, to już będę miała dwunastkę nad głową. - Nie przesadzaj - odpowiedziała Stephanie, szarpiąc za wstążki swojej sukienki. Brzmiała teraz o wiele poważniej, bo choć uważała jedno ostatnie miejsce za nic wielkiego, to dwa niebezpiecznie ocierały się już o granicę, którą wszyscy znali. Lisa widząc, że wszyscy nieco spochmurnieli, szturchnęła stojącego najbliżej Hectora w bok. - No dajcie spokój, przecież nic się jeszcze nie stało - uśmiechnęła się lekko. No dobra, sama się stresowała, no ale przecież nie zamierzała pozwolić na to, żeby inni się o nią martwili. I tak jej tu wkrótce nie będzie, a pozgarnianie tych kilku ostatnich miejsc, póki jeszcze nie uciekła, jest jedyną przysługą, jaką może wyświadczyć tym uczniom, których zdążyła już trochę polubić.
  19. Zacisnęła zęby, czując nacięcie na ramieniu. Jeszcze trochę i szkliwo popęka... Zabijać? Zamiast uczciwie spalić ją na stosie, posłużą się kimś innym, żeby dokończyć sprawę? To dopiero paskudne podejście. Saskia zaczęła się bać. Naprawdę bać. Miała nadzieję, że tajemniczy specyfik szybko odpuści i będzie mogła korzystać z umiejętności, a także - co byłoby bardziej korzystne - że typy sobie pójdą. - O, tak. Wszystko przez te paskudne kobiety - stwierdziła sarkastycznie. - Pozwolę sobie zatem w inny sposób uprzykrzyć wam życie. Do tego nie potrzebuję co prawda czarów, ale bywa, że takie rzeczy się sprawdzają. Przeklinam was w związku z tym, wszystkich i każdego z osobna, żeby woda wypełniła wam płuca, ogień spopielił ciała i wszystkie demony świata żeby przyszły się o was upomnieć. Jeśli nie one, to zrobię to ja. Nie macie pojęcia ile można zrobić będąc martwym, ale ja wam to pokażę! Cała wasza trójka będzie błagała o śmierć! A jeśli nie będę mogła osobiście rozerwać waszych gardeł albo wepchnąć głów pod wodę, zrobi to ktoś inny! - Ostatnie słowa już krzyczała, nawet nie kryjąc swojej złości, a na końcu splunęła w ich stronę, żeby przypieczętować klątwę. Oczywiście nie było w tym czarów, ale ostatnia, złośliwa satysfakcja. Saskia spróbowała skupić się i przyzwać najbliższe zwierzęta.
  20. - Ponieważ "osoba, która sprawi, że będę silniejszy" brzmi jak ktoś, kto nieźle się zna na Ciemnej Stronie Mocy. Dlatego - odparła jeszcze Pratima, nim zniknęła za rogiem korytarza. W drodze do pokoju znajomej nikt nie przeszkadzał Katerowi. Żaden strażnik ani żołnierz, choć paru go mijało i większość przyglądała się z zaciekawieniem. Nie było najwyraźniej takiej potrzeby, o czym świadczył najlepiej bogaty system monitorowania i system alarmowy, który Zabrak widział. Sehtet natomiast siedziała w pokoju i czytała prawdziwą, papierową książkę. Okładka mówiła, że traktuje ona o przyrodzie Felucji. Kiedy drzwi się rozsunęły, podniosła głowę i posłała Zabrakowi radosny uśmiech. - Już po? Wyglądasz na całego.
  21. Po kilku godzinach marszu dotarli do celu, góry były dość wysokie i porośnięte świerkami.
  22. Znowu zniknąłem na kilka dni z życia społecznego... często tak robię. w ostatnich dniach zająłem się tłumaczeniem scenariusza pewnej sztuki (fandomowej), jeszcze raz spróbowałem napisać mój fanfik z doktorem (nowy pomysł i jak na razie idzie dobrze) oraz jeszcze dziś wyślę update status z gry.

    Spoiler

    Chciałbym móc robić gify z tego albo coś...

     

  1. Załaduj więcej aktywności