Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Ostatnia godzina
  2. Dobre pytanie. Usortowało się już tam coś, czy mamy nie liczyć na sesję?
  3. Shadow nie była rozmowna, ale czy oznaczało to że jest socjopatką? Po prostu nie było jeszcze sprawy którą mogłaby poruszyć. Wszystkie pytania które by ją zaciekawiły były dopiero co rzucone przez Foresta. Skoro ma się tak dociekliwego kompana to po co samemu się zdradzać z cienia? Jej postawa nadal pozostawała niczym nie wzruszona, nie przekonała się póki co do swoich towarzyszy. Czemu wszyscy zawsze widzieli w niej wroga? No, cóż życie... Co do mniemań Tempest, chyba nie miała jeszcze wystarczająco czasu by im zaufać. Wszystko okaże się z chwilą w której pokaże się niebezpieczeństwo. Nikt nie pytał co ona o tym myśli, więc rzucanie tutaj pytaniami jej zdaniem byłoby bezcelowe. Minęło już sporo czasu, ciemna klacz już chyba zaczęła się przejadać tymi bezsensownymi dodatkami. Na wszystko jest czas i miejsce, teraz liczyła się każda sekunda. Przecież czym szybciej wyjdą tym szybciej wrócą, a Octavia wyglądała na mądrą osobę. W końcu tą dziwną rozmowę przerwał nisko stonowany głos który rozszedł się po sali jak tępy wiatr na pustkowiu. Zimno, srogo, pewnie, bez serca- Szczegóły omówimy po drodze, czas to złoto, milczeniem srebro. Nie mniej jednak każda informacja będzie szalenie istotna.- Podjęła się dialogu tylko z jednego powodu, nie lubiła za długo siedzieć w miejscu i nic nie robić. Lepiej jej się myślało chodząc, w końcu co ich tu trzymało. Teraz na prawdę dobry argument mógłby zaprzeczyć jej propozycji, która w sumie brzmiała jak werdykt końcowy. Niestety jej chyba nie dało się przekonać do zmiany obranego celu, czy zmiany decyzji. Ona od zawsze miała swoje zasady których się sztywno trzymała. Teraz kiedy się odezwała wpadło w to miejsce dziwna cisza, klacz stojąc tylko dumnie się wyprostowała nasłuchując. Czyżby coś miało się niebawem wydarzyć?
  4. Today
  5. Masz rację , że sprzęty nie do zdarcia, bo kiedyś robiło się coś na zawsze, a nie, by tylko wytrzymało okres gwarancji (, a wtedy się wszystko sypie i nie wiadomo czy w ogóle, warto w to ładować pieniądze). Kolejnym atutem jest prostota wykonania a przy tym trwałość oraz pozbycie się niepotrzebnych komplikacji (, by móc samemu zrobić, oczywiście w oparciu o instrukcje napraw).
  6. Czy twój problem został rozwiązany bo nadal zegary na odpis...
  7. Miło w końcu dla odmiany zamiast depresyjnej szarości ujrzeć za oknem oślepiającą biel :lunaderp:
    Ale jest pięknieeeeeee

  8. Thy. Widać, że tu ogarniają całą sprawę. pomyślał gdy zobaczył ochronę i kamerę. Westchnął i dokładnie się rozejrzał ale tak by kamera tego nie uchwyciła. Po chwili jakby ze zmęczenia Dante się przeciągnął ale w taki sposób, że wystrzelił tak klasyczną w jego wykonaniu strzałkę w kamerę aby ją unieszkodliwić. Jeśli to się uda, to potem ochronę szybko załatwi i zajmie się swoim celem. Czyli pedałkowatym byłym KLC.
  9. Kowboj zareagował od razu. Jedną kartą rzucił w Bufeta a drugą w Gillarda. Dres mógł poczuć jak w momencie zetknięcia się jego z kartą, nastąpił mały wybuch ale dość silny by ten odleciał na miejsce z którego wyskoczył, za to Gillard nie poczuł nic. No może oprócz blokady umiejętności. Czyli kowboj ogarnia o co chodzi. - Tobie chłopcze moce wrócą jak przyjdziesz przez bramę. A ty łysolu się ogarnąć i nie zgrywaj głupiego. - powiedział spokojnie mężczyzna.
  10. O kurwa... - tylko tyle zdarzył powiedzieć Siergiej gdy macka porwała jego kumpla. Gdy usłyszał chrzęst, w tym samym momencie wyciągnął granat odłamkowy i rzucił go w stertę śmieci, a zaraz za granatem poleciała seria z karabinu Rexa WSW. Był wściekły. W takim momencie taki skurwesyn wyskoczył. Na prawdę musiał w takim momencie?!
  11. Pojedynek na najlepszą Boolę trwa w najlepsze!
  12. Została pchnięta Mocą, ale zdołała zamortyzować cios i wylądowała dwa metry dalej, na dwóch nogach. Duch Bane'a był wściekły, co dawał odczuć roztaczając wokół siebie dziwaczne, niepokojące wibracje. - Nie daj mu się wystraszyć, Kater! To nie Bane, to ledwie strzępek Bane'a. Bazuje na przerażeniu i to jest wszystko, co ma. Podejdź do mnie - zażądała, tworząc przed sobą coś w rodzaju tarczy energetycznej, w którą duch próbował uderzać elektrycznymi wiązkami. Zaryczał ze wściekłości, kiedy kolejna próba spełzła na niczym.
  13. - Nie, nie, nie. Nie zabiliście jej. Może to jedna z wojowniczek z jej plemienia, ale na pewno nie ona - stwierdził gospodarz, pobrzękując kryształami w kieszeni kamizelki. - To mogły być zwidy z zimna. Ale na pewno nie zwłoki. Mówiłem zresztą, tamtędy się nie chodzi. Nie wszędzie ludzie się powinni zapuszczać - uciął temat. Darkin znowu zachichotał. Zdziwi się. Masz czasem tak, Gassot, że chcesz żeby coś złego o czym się mówi się spełniło? Każdy tak ma, nie tylko ja. Wyobraź sobie jego minę, jak mu podejdą pod dom! - Naprawdę ożywione zwłoki? - zapytała dziewczyna, która w przeciwieństwie do gospodarza wzięła sprawę na poważnie.
  14. Wczoraj
  15. Głuchy huk uświadomił Hamzata o tym, że istotnie trafił. Potem natomiast rozległ się żałosny jęk i gorączkowy szelest piachu pod kimś, kto próbował się gorączkowo ewakuować, ale ze względu na chwilową niedyspozycję po spotkaniu z czajnikiem nie szło mu za dobrze. Poły namiotu zamortyzowały nieco uderzenie, przez co delikwent nie zszedł i nie stracił przytomności, ale był konkretnie ogłuszony. Owym podsłuchiwaczem był osobnik z najbardziej problematycznego gatunku człowieka poza starymi zrzędami, to jest nastolatek. Albo nastolatka. Trudno było określić. W każdym razie była bądź był chudy, zakurzony i rozczochrany. Dzieciak był jednym z tych dzieciaków zabranych z któregoś z miast albo z litości, albo ze względu na bycie egzotyczną ciekawostką - miał bowiem zupełnie białą skórę i jasne włosy, sterczące w każdą możliwą stronę, a więc z pewnością nie urodził się na pustyni. Wątłe, drobne ciało okrywały workowate spodnie, przyciasna, dziurawa tunika i długi szal. Butów nie było, ale to też nic dziwnego - mało który dzieciak je miał. - Ha! Szpieg! - wrzasnął Fida, który lubował się w znajdowaniu spisków dosłownie wszędzie i wymierzył w małoletniego podsłuchiwacza palec. W tym momencie ów nieco otrzeźwiał, rozejrzał się jak spłoszony myszoskoczek, po czym energicznie poderwał się do ucieczki.
  16. Hamzat skinął głową w podziękowaniu staruszkowi, tak dla pewności żeby go już nie podkurwiać. Nawet jak ten robił go w balona i wysyłał Nadżibullaha na wschód nadaremno, to nie miał mu tego za złe. Czuł się nabuzowany, chciał rozciągnąć nogi, a może znajdzie się po drodze jakaś morda do oklepania. Jednak jeszcze nie wyszedł. Miał plan. Zamiast tego uciszył ręką staruszka, wziął czajnik, podkradł się nieco bliżej ściany namiotu, a kiedy ogarnął, gdzie jest głowa, to z całej siły pierdolnął w nią czajnikiem. [Jeśli oglądałaś "Jak rozpętałem II wojnę światową, ogarniesz]
  17. a jak na tym punkcie znajdujesz radziecką myśl techniczną (jestem fanem związku radzeckiego jeśli chhodzi o technologię to co było zsrr jest według mnie nie do zdarcią*
  18. Gassot wziął zupę z wdzięcznością, był wręcz szczęśliwy, że uda mu się zjeść coś ciepłego. Kto by zgadł, że domowe ognisko i ciepła zupa wywołają w jednym śmiertelniku tyle szczęścia. Chciał jeszcze odpowiedzieć Taliyii ale zanim zdoła Taric zaczął mówić. Okej, czyli jednak będą o tym mówić. W takim razie nie ma co już się kryć. - To jest ta rzecz gorsza od lawiny - odpowiedział Shurimiance. Wysłuchał też słów gospodarza o obłędzie i wojowniczce. Niepokonana. To ciekawe. "Sople jej nie zabiją, ale dekapitacja już tak." odezwał się do Zallena, oczywiście nie na głos. - Widziałem już kiedyś jednego martwego który martwy nie był. Nieumarłego Niszczyciela. On też jest "martwy". Dzieli też z tymi co byli na moście, i tą całą furią zimy świecące ślepia. Chociaż, te od niego świecą na czerwono - rzucił po chwili. - I... jeśli ta kobieta na dziku to furia zimy, cóż, nawet jeśli nie zabiły ją sople, teraz nie ma już głowy - oznajmił.
  19. Powiem tak, w polskich wysokoobrotówkach, było po dwa łożyska na wale (w tym Wfm Osa) a w Cezetach chyba po trzy, (bynajmniej tyle jest w mojej ČZ Typ 487, nie do końca wiem jak było w poprzednich i innych typach, nie chcę wprowadzać w błąd). Trochę spojrzałem na to z technologicznego punktu wiedzenia, niby jedno więcej ale dużo daje. Taki silnik jest bardziej żywotny. O! Wsk 175 ma tylko jedno łożysko igiełkowe w korbowodzie a np: ČZ 175 487 ma dwa (gdzie sworzeń trzyma tłok z korbowodem [na górze] i gdzie sworzeń trzyma korbowód z wałem korbowym [na dole]). A jeśli chodzi o temat mocy, to według mnie najlepszymi konstrukcjami są takie, które ,,nie są wyżyłowane" (wysilone), tylko beztrosko ,,tłuką'' kolejne kilometry. Jeszcze nie wspominając o dostępności części (oczywiście ,,z epoki'' [oryginalnych]). (Jak dotąd najlepszym ,,bajerem'' usprawniającym jest zapłon bezstykowy tzw. CDI.) Nie zbyt odnajduje się w skuterach, ale jeśli chodzi o normalne motory (lata 70-85 + Jawy do typu 640) to nie problem. Reasumując ja bym postawił na czeską technologię, jak bym miał wybierać między Osą a ČZ. Di ent
  20. Horizon: Zero Dawn. Supertrudny poziom trudności nie jest znowu taki trudny. :)

     

    Nowa gra+, walka ze stadem rorobo-byków.

    Spoiler

     

    Ten pierwszy po lewej jest "zhakowany". To dlatego mnie nie atakuje i mi pomaga.

  21. - Śniegu szukać nie musisz, jest wszędzie. Jeśli chcesz znać moje zdanie, to po prostu się zdarza. Może być blisko gór, to może i tutaj. Ot, całe fajerwerki. Nie szukajcie problemu tam gdzie go nie ma, oto słowo na dziś. Zapisz to, kiedyś może być ważne - stwierdził i pociągnął kolejnego łyka z butelki Hamzata. Cóż, już nie. I to by było na tyle jeśli chodzi o wszelkie wskazówki. - Albo wiesz co, łajdaku? Idź na... wschód. Coś mi mówi, że wschód to dobry kierunek. Stamtąd przyszły chmury, jak się zdaje... No, krzyżyk na drogę, niech cię bogowie mają w opiece, będzie czego żądasz czy inne błahostki - rzucił jeszcze. A pod namiotem ktoś podsłuchiwał. Śnieg sypał, ale nie było wiatru. Nie na tyle, by poruszyć ciężkie poły namiotu, a to właśnie się stało.
  22. - O kurwa chłopie - to było wszystko na co zdobył się Hamzat usłyszawszy magiczne bajania starego. To brzmiało bardzo poważnie. Mężczyzna zmarszczył brzwi przybierając ponurą minę i patrząc się staremu prosto w oczy. Nie jakoś tak specjalnie groźnie, nie miał złych zamiarów. Nie, żeby się specjalnie martwił, tak sobie myślał. Bo jakby nie było chyba miałby trochę przewagę nad wyraźnie coś wcześniej knującym staruszkiem. Zasadniczo wystarczyło po prostu skręcić Fidzie kark. Tak po prostu, nie miałby czasu krzyknąć, to jest jeden ruch. Albo uderzyć w splot słoneczny, to by się zatchnął i nie stęknął nawet za głośno. Więc gdyby do czegoś miało dojść, byłby już całkiem daleko, zanim mieszkańcy odkryliby śmierć starca. Ale nie zamierzał robić takich porąbanych rzeczy, bogowie brońcie. No bo i po co? Informacje podał? Podał. Hamzat wie co chciał wiedzieć? Wie. Końcowy rezultat jest zatem bardzo w porządku i na plus. Nie chciał mieć jakiegoś mocnego wroga w staruszku, więc kiedy wstał, to skinął głową. Po flaszkę się oczywiście nie schylił, dając do zrozumienia, że Fida może ją sobie zatrzymać. - Dziękuję, Fido. Twoja mądrość przerasta mój prosty umysł - powiedział, ze wszystkich sił starając się zachować poważną minę. Udało mu się to, choć w duchu kisnął trochę. - Czy możesz wskazać mi drogę? Jestem gotów wyprawić się i zbadać co i jak. Taka prosta przysługa dla wioski, za półdarmo, dokładnie kebsa i flaszkę wódki w nagrodę. Możemy tak zrobić?
  23. - Grozisz mi, łajdaku? - zapytał Fida jadowitym szeptem. Niestety, miał w tej wojnie przewagę - wystarczył jeden jego krzyk, a w namiocie na nowo zgromadziliby się ludzie. Skrzywdzenie najstarszego z plemienia było czynem niewyobrażalnie złym, a jako że lud Hamzata był bardzo pobożny, czyn ten zasługiwał na gniew bogów... Którego więcej już nie potrzebowali. A Fida lubił wykorzystywać okazje i nie lubił szantażu. - Dobra, siadaj tu. Niech ci będzie. Trzy... - tu podstawił niemal pod nos Hamzata trzy kościste palce - ... Trzy przepowiednie. Pierwsza, ukazała mi się podczas snu, w zeszły czwartek. Przebywałem w ciemnościach. I ujrzałem siedem wielbłądów, a następnie kolejne siedem, aż do siedmiu tuzinów. I rozwiązywały one skomplikowane równania matematyczne, talent do nauk ścisły mając w genach. Drugi... W sobotę. Ujrzałem na własne oczy jajo ptasie smażone na rozgrzanym słońcu, a człowiek o ptasiej głowie rzekł, iż oczywistym jest dodanie do jajecznicy soli i nieco suszonego oregano, jak również kurkumy - dla koloru. Trzecie zaś... Z piachu wyłonił się kapelusz, wielce ciepły. I deszcz schłodził go, a on popękał jak skorupka jajka. Wszystko, to tyle - odparł, po barwnej wypowiedzi i jeszcze barwniejszej gestykulacji.
  24. Łowca ze smakiem zajadał posiłek. Gołym okiem widać było że nie jadł od wielu dni. Mimo wielkiego apetytu i jeszcze większego głodu, Forest spokojnie zajadał się ziemniakami. Nie wiedząc czemu od zawsze je lubił i mógł się nimi zajadać bez końca. Bacznie przysłuchiwał się rozmowie towarzyszy.No jednego towarzysza, bo od początku rozmowy nie zauważył aby Tempest się odezwał. Szczerze trochę go to niepokoiło ale on sam również starał się być oszczędny w słowach ale też bez przesady. Zawsze umiał dostosować się do otoczenia, a ona? Forestowi zaczęło się wydawać, że naprawdę trudno będzie się dogadać z Centurionem cierpiącym na syndrom wyższości i tajemniczą socjopatką. Celestio za jakie grzechy pokarałaś mnie takimi towarzyszami? - pomyślał po czym przełknął kawałek ziemniaka. Miał jednak złe przeczucia co do tej misji ale to u niego nie było żadną nowością. Zawsze nawet najniewinniej wyglądające zlecenie mogło przynieść niespodziewane skutki. Wolał mieć więcej informacji. - Chciałbym się czegoś więcej dowiedzieć o tym całym muzyku. Czy był bogaty? Jakiej rasy był? Jakim był kucykiem? - spytał Forest, patrząc dociekliwym wzrokiem na Octavię.- Poza tym czy na wykonanie zlecenia mamy jakiś określony czas i gdzie właściwie mamy cię szukać gdy już odnajdziemy ten instrument Octavio? - dokończył, sięgając po następnego ziemniaka. Konsumując dalej swój posiłek, przyglądał się mapie którą zleceniodawczyni wyciągnęła. Niedokładna mapa jest jak stępiony miecz. Niby coś da się z tego jeszcze coś wyciągnąć ale szału nie ma. Faktycznie, jeżeli ich celu nie widać na mapie to mają skomplikowaną sprawę. Zawsze można mieć nadzieję że miejscowi wskażą drogę ale skoro osada powstała niedawno może być możliwość, że mieszkańcy nie znają okolicy. Wtedy trzeba będzie oprzeć się o wiedzę Octavi. Jeżeli był bogaty oznaczałoby to że mieszkał w czymś na rodzaj willi, którą znaleźć jest o wiele łatwiej niżeli skromną chatkę.
  25. a lepsze to od Osy, tak widać
  1. Załaduj więcej aktywności