Cała aktywność

Strumień aktualizowany automatycznie     

  1. Ostatnia godzina
  2. @Lyokoheros serio czepiasz się kanoniczności rzeczy w fanfiku z tagiem [Alternate Universe]? To tak jakby mieć pretensje do garbatego, że ma proste dzieci :thinking:
  3. Akademia Zła Kastor odwrócił głowę, słuchając słów Crystal, ale kiedy olbrzymi gad syknął na niego ze swojego terrarium, posłał mu gniewne spojrzenie, które wyraźnie mówiło, że gdyby tylko miał na to jakikolwiek wpływ, to w stołówce już dawno serwowano by potrawkę z węża. Kiedy odpowiadał na pytania dziekan brzmiał na nieznacznie znudzonego i zirytowanego, zupełnie jakby nauczycielka dopiero co nazwała go słabym nauczycielem. W pewnym sensie w sumie to zasugerowała. - Wiesz, co się stało, Crystal? Dwóch idiotów się stało. Lekcja była normalna, po prostu zwykłe, bezpieczne zajęcia z wywerną. Wszyscy sobie z nimi poradzili, poza tą dwójką - uśmiechnął się nieprzyjemnie, jego czerwone oczy zalśniły. - To nie moja wina, że jeden jest takim kretynem, że wyleciał do przodu i próbował pocałować wywernę, a druga prowadzi najwyraźniej strajk głodu i bezsenności. Prędzej, czy później jej przejdzie. To była litość z mojej strony, że pozwoliłem jej przystąpić do tego zadania, bo inaczej musiałbym jej dać ostatnie miejsce. Trzecie dzisiaj. Swoją drogą i tak by je dostała, gdyby nie ten drugi. Miała szczęście, ale jak tak na nią patrzę, to jestem pewny jednego: najpóźniej za tydzień nie będziemy się już musieli nią przejmować - zmarszczył lekko brwi i czarną łapą podparł się framugi. - Ale nie, tak całkiem szczerze, naprawdę nie przeszło ci jeszcze przez myśl, że Dyrektor robi to specjalnie? Podsyła nam takich słabeuszy, żebyśmy na pewno nie mieli szansy wygrać? - ton jego głosu co chwilę zmieniał się z jadowitego na zrezygnowany. W tym czasie Adelia, nieświadoma tego, że gdzieś tam rozmawia o niej dwójka tak przerażających dla niej nauczycieli, nadal kuliła się przy ścianie, opatulając za dużą, nieco wilgotną tuniką. Gdy usłyszała szum głosów i huk mnóstwa ciężkich buciorów uderzających w kamienne schody, natychmiast pobiegła w tamtą stronę, chwilę później wtapiając się w tłum i udając, że szła z nim od początku. - Hej, przecież przed chwilą cię tu nie było - usłyszała nad głową jakiś nieprzyjemny głos, więc przygarbiła się i przepchnęła bardziej do przodu. A niech to, jednak ją zauważyli. - Czyli jednak z tobą dobrze? - syknął ktoś kolejny, a zaraz potem zobaczyła przed sobą fioletowego chłopca, który spojrzał na nią obojętnie przez ramię. - Pewnie symulowała. Żałosne. Przełknęła gulę w gardle i za wszelką cenę próbowała ignorować złośliwe komentarze i raz na jakiś czas uderzające ją łokcie. Czuła się dziwnie pusto. Jakby każda łza, którą w sobie miała już została wylana i teraz mózg, nie będący w stanie zareagować emocjonalnie, nastawił się na tryb zadaniowy. Myślała tak naprawdę już tylko o tym, że musi przetrwać ten dzień, żeby móc spotkać się z Lisą. Nie zastanawiała się nawet szczególnie nad tym co będzie potem, co czują teraz jej rodzice ani jak tak właściwie radzi sobie jej ruda przyjaciółka. W pewnym stopniu była nawet w stanie ignorować brud i okropny zapach(a może po prostu jej zmysły zdążyły się do tego przyzwyczaić?) To wszystko było niepokojące, ale nie przejmowała się tym, bo przynosiło olbrzymią ulgę, jak szklanka chłodnej, orzeźwiającej wody. W pewnym momencie poczuła, jak za ramię szarpię ją czyjaś mocna ręka. Parę sekund i kilka rozmazanych przed jej oczami czarnych tunik później już była na końcu grupy nigdziarzy, a po obu jej stronach szły Margo i Judith. W jej klatce zatrzepotało kolejne dziwne uczucie. Coś pomiędzy ulgą, a niepewnością. Chwilę później pozostało już tylko to drugie, kiedy zauważyła, że obydwie wydają się być zirytowane. - Szybko cię naprawili. Uspokoiłaś się już? Chyba zdajesz sobie sprawę, że to przedostatnie miejsce to było szczęście głupca. Tylko włos dzielił cię od niezdania. Ale może to bardziej dotrze do twojej upartej głowy niż nasze wcześniejsze rady - powiedziała sucho Judith, a jej skrzeczący głos jedynie podkreślił i tak wyraźną naganę i niechęć. Adelia nic z tego nie rozumiała. Skoro tak bardzo jej nie cierpiały, to dlaczego ciągle ją zaczepiały i najwyraźniej próbowały na swój sposób pomóc? - Przynajmniej już nie ryczy - burknęła Margo, na którą wysokie miejsce najwyraźniej zadziałało jak lek uspokajający. Jej głos nie był tak donośny i nawet brwi miała jakby mniej zmarszczone. W jej oczach wciąż jednak lśnił ten sam gniew, ale na szczęście nie patrzyła na Adelię, tylko uparcie przed siebie, w tłum uczniów, który prowadził ich po spiralnych schodach na parter. Dziewczyna z Gawaldonu poczuła czyjeś długie palce pod brodą i nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia, gdy Judith podniosła jej głowę nieco do góry. Nadal jednak nie czuła żadnych łez pod powiekami. Wiedźma przez chwilę obserwowała przez zmrużone powieki siniak na jej policzku, a potem zapytała ostrym, nieznoszącym sprzeciwu tonem, nawet jeśli z wyraźną chrypką. - Kto ci to zrobił? Adelia wzruszyła nieporadnie ramionami i próbowała uwolnić się z jej uścisku. Najgorsze było to, że naprawdę nie pamiętała już imienia tamtej dziewczyny, prawdopodobnie z powodu dopiero co przeżytego wstrząsu. Co prawda byłaby w stanie rozpoznać ją w tłumie, ale zdecydowanie nie chciała. Bała się ewentualnej zemsty, która mogłaby spaść na nią zanim jeszcze Lisa zdążyłaby ją uratować. Judith chciała właśnie powiedzieć coś jeszcze, ale wtedy tłum uczniów przed nimi nagle się zatrzymał, co sprawiło, że prawie na niego wpadły. Były z powrotem w wielkim holu, a u podnóża spiralnych schodów, choć w pewnym oddaleniu, by zrobić nigdziarzom miejsce na zebranie się, stał dziwny nauczyciel, nie pasujący do tego miejsca nawet bardziej niż Lady Lesso i dziekan Crystal. Miał długie, zadbane i nieco srebrne włosy, elegancką zieloną kamizelkę i białego łabędzia na piersi. Uczniowie zaczęli szeptać o nim różne nieprzyjemne rzeczy, obserwując go z grymasami niechęci i obrzydzenia. Jednak nawet jeśli mężczyzna coś usłyszał, nie dał po sobie niczego poznać, wodząc po nich ciepłymi, orzechowymi oczami, dziwnie zamglonymi, jakby się nad czymś właśnie głęboko zastanawiał. W pewnym momencie na jego twarzy pojawił się miły uśmiech, a Adelia była przekonana, że patrzy prosto na nią. W jej sercu nagle rozkwitło gorące, szczęśliwe przeczucie, przepędzając apatię. Jej dłonie zaczęły nieznacznie drżeć. Przyszedł po mnie. Zabierze mnie do drugiej Akademii, gdzie jest pięknie, czysto i ciepło. Do Lisy... - Witajcie - powiedział nauczyciel, kiedy wszyscy nigdziarze zebrali się już u podnóża schodów. - Jestem profesor August Sader i będę was uczył Historii Nikczemności. Chodźcie za mną, a wszystko wam wyjaśnię. Poczuła się jeszcze bardziej pusto niż wcześniej.
  4. Przepraszam, że się wtrącę i zaofftopuję, ale: Amerykanie odróżniają hard i soft cider. Obydwa robi się z jabłek (konkretnie z soku jabłkowego), ale tylko hard cider zawiera alkohol... i dwutlenek węgla (nie zawsze - ale tak jak kwadraty i prostokąty, nie każdy hard cider jest gazowany, ale gazowany cydr będzie zawsze hard, z alkoholem). Serialowy cydr pieni się dość wyraźnie, prawie jak piwo. Reakcje kucyków na trunek też są dość... entuzjastyczne. Nie twierdzę, że to ostateczny dowód na alkohol w Equestrii, ale to też nie działa w przeciwną stronę i nie zaprzecza istnieniu trunków dla dorosłych. A, i gdy Spike zasypia w misie z ponczem, jedna z bohaterek żartuje, że napój jest spiked. Tłumacząc dosłownie - doprawiony alkoholem. Twórcy serialu pozwalają sobie dość często na takie żarciki i sugestie, nie wszystko jest tu skierowane w 100% dla dzieci.
  5. Today
  6. Gael wzruszył ramionami w geście zrozumienia, po czym zaczął czekać.
  7. Siergiej, któremu dachowanie niezbyt przypadło do gustu, wyszedł z pojazdu ostatni trzymając sprzęt w rękach. Powoli i ze spokojem przygotował swoją broń do użytku, po czym zaczął strzelać pojedynczymi pociskami starając się trafić w głowę truposzy, które akurat podeszły niebezpiecznie blisko. Po usłyszeniu planu wypowiedział krótkie "Zgoda", po czym zaczął wypełniać swoje zadanie.
  8. Nie wiem czemu, ale spodziewałem się czegoś dobrego. A przecież jeszcze nigdy nie spotkałem się z opowiadaniem polskiego autorstwa z tagiem [Sad], które bym mógł w pełni uznać za dobre. Choć zdarzało mi się trafić na świetne opowiadania anglojezyczne (lub z angielskiego tłumaczone) z tym tagiem... To niestety jednak było dla mnie kolejnym rozczarowaniem. Ale żeby nie było tak gorzko zacznę od tego co jednak mi się w tym opowiadaniu podobało. Podobało mi się ten wątek z elektrycznością i nieco głębszym wgłębieniem się w kwestie magii i złamanego rogu Tempest. Ciekawy motyw też z wkomponowaniem piosenki... ...szkoda tylko, że tu kończą się zalety, które mogłem znaleźć. Zacznijmy od tego, że w samej piosence było sporo "kanclerzowskich" błędów jak to nazywam. Czyli wyrażeń takich jak "Ci", "Cię" itd. pisanych z dużej litery, gdy nie jest to pisane do nikogo, co jest błędem. Z dużej litery pisze się to tylko gdy przedstawiamy jakiś list, lub fragment czegoś co w samy opowiadaniu jest fabularnie słowem pisanym kierowanym do kogoś. No, ale po za tym w sumie nie było zbyt wielu błędów, te co znalazłem zaznaczyłem, bo takie już mam nawyki moderatorskie, które sobie kiedyś wyrobiłem na pewnym nieistniejącym już forum. Wracając jednak do opowiadania spodziewałem się czegoś o ciężkim, ale jednak lepszym niż pod rozkazami StormKinga... Mocno się rozczarowałem. Zrobiłaś z niej zwykłą rozgoryczoną pijaczynę, która potrafi tylko topić swoje smutki w alkoholu. Którego istnienie w Equestrii i tak jest raczej wątpliwe (wszelkie wystąpienia słów takich jak cydr czy poncz - to pierwsze zresztą słusznie tłumaczone w polskich dubbingu jako sok jabłkowy, by nie wprowadzać w błąd - jasno wskazywały na to, że nie chodzi o żaden alkohol, ewentualne przykłady, które mogłyby wskazać na jego istnienie w Equestrii były dość niepewne) a tym bardziej w takiej formie jak to pokazywałaś. Alkoholizm, klnięcie czy generalnie takie patologie jak tu ukazywałaś wyglądają po prostu nierealistycznie jak na Equestrię. Podobnie kwestia samej fabryki lodów jako zwykłego mieszania proszków... u nas to tak co prawda działa, ale w Equestrii dość wyraźnie jednak widać, że produkcja wszystkiego odbywa się na sposób dość naturalny. Ta "mniej kolorowa strona życia" po prostu nijak nie pasuje. Owszem Equestria nie jest rajem, jednak poziom patologii jest tam znacznie mniejsze i wiele z nich tam nigdy nie będzie pasować. A próba ich dodania będzie zawsze wychodzić po prostu źle.
  9. Hmm fajne miejscówki do jedzenia w Trójmieście: *Pizzeria Gruby Benek (Gdynia, ul Morska) - naprawdę bardzo dobra pizza (minus jest tak napchana składnikami że aż opada) *Naleśnikowo (Gdańsk, ul Ogarna) - nie wiem jak z resztą jedzenia, ale naleśniki wymiatają (te na słodko są naprawdę bardzo słodkie) *Yummy (Gdańsk, ul Wajdeloty) - cóż dobre pankejki zarówno na słodko jak i wytrawne :3 *Biały Kot Kocia Kawiarnia (Gdynia, ul Władysława lV) - kocia kawiarnia, jest tam bardzo czysto i schludnie, duża przestrzeń a koty nie są wymęczone. Dodatkowy plus jest taki że dzieci mają tam zakaz wstępu xD
  10. Wszystko wydarzyło się tak szybko. Dachowanie, ujście z życiem i ponowne poczucie zagrożenia wytrąciło by większość dziewczyn z równowagi. Iranka była jednak w całości pochłonięta obserwacją nieumarłych. Ile ich jest... dzikie, nieokiełznane, jak bestie. Coś w nich jest. Na przykład brak inteligencji. Ile bym dała za jednego żywego do badań! Z zamyślenia wyrwał dziewczynę Rex i jego plan. Hayat nie oponowała, stwierdziła że taktykę lepiej zostawić taktykom. Z jakiegoś powodu nazywają ich taktykami, a nie na przykład piekarzami. Tak, myślę że powinni się znać na taktyce. Biegła z kuszą w dłoni, swoje dwa rewolwery zostawiając na później. Kusza i tak się tu lepiej sprawdzi. A jakbym miała stracić obecną broń, to lepiej nie tracić pistoletów. Nie wyłamując się z szyku co jakiś czas posyłała bełty w głowy umarlaków.
  11. Umie się poznać. Ciekawe czy...chuj. Nie istotne - Wstał, przeładował profilaktycznie karabin i zaczął biec na czole formacji. Szczęśliwe żaden z umarlaków, jeszcze nie zastąpił całego przejścia, toteż można było poruszać się mniej więcej środkiem - Jeśli są tam jacyś twoi znajomi to może - odpowiedział spokojnie Albo moi. He he. Strzelił znowu do kolejnych zombiaków, zwalniając tylko czasem.
  12. Hevra - Effieze Siper - Sipuś (mam downa i nie napiszę na priv) xD
  13. Zero pomyślał. nie głupi pomysł. Następnie zwrócił się do reszty. - Ruszamy za Rexem. - gdy ruszyli sam zwrócił się do mężczyzny. - Jeśli dobrze pamiętam to za tą aleją już są statki. Miejmy nadzieję, że nie będzie tam zombie. - stwierdził strzelając w głowę jednemu a przy okazji trafiając dwa trupy za nim.
  14. Spanie, jedzenie oraz denerwowanie innych ludzi to mój sposób na życie A teraz tak serio chce pomagać zwierzętom, co zresztą już Sipuś wiesz :3
  15. @Siper musimy upiec to ciasto :3
  16. eee Rasiakowa tzn Cebulowa powinna być na pierwszym miejscu
  17. - Dobra! Na końcu tej drogi jest przejście. Chyba alejka. W mordę! - wystrzelił trzy serie w stronę truposzy - Moglibyśmy tam pobiec. Tylko trzeba to zrobić inteligentnie. Ja pójdę na przód, a Siergiej na końcu. Będziemy oganiać przeszkody. Ty za mną, znasz teren trochę lepiej - Dokonał żywota kolejnego zombiaka - Pomożesz w orientacji. Za tobą czwórka, Hayat z kuszą i doktor. Broń dalekiego zasięgu między bronią zasięgu bliskiego. Wymaga tylko tego, żeby wszyscy się nie opierniczali. W przypadku jak któregoś z nas złapią to wiadomo że musimy pomóc, a w takiej formacji szybko się chodzących trucheł pozbędziemy. A! Jak tylko tam dotrzemy to modlę się żeby był duży śmietnik. Taki na kołach, to jak tylko go dotknę, to zamykam przejście. Masz lepszy?
  18. Zero pomógł wyjść Czwórce z auta. Rozejrzał się. kurwa... Musimy się postarać. pomyślał. Na słowa Rexa obrócił się zainteresowany. - Jeśli jest dobry to dawaj. Byle szybko. - stwierdził spokojnie. Wycelował ze snajperki i zabił najbliższego zombiaka.
  19. - Hue. Zakosztuj promienia złota, kapitalizmie, wzywam cię - zawołał przekornie Bufet, unosząc rękę w powietrze i spawnując czekoladki udające złote monety. Ale tylko kilka, nie był specjalnie głodny. Większość zostawił na szafce nocnej, żeby Francuz sobie pojadł, pozostałe wcisnął do kieszeni dresu. Rozebrał się, przeżegnał na dobranoc i poszedł w kimę.
  20. - Sensowne - szepnął do siebie. Na wieść o wjechaniu do miasta, schował szybko napitek, zasunął plecak, podniósł karabin i zacisnął na nim ręce. Gdy samochód przebijał się przez hordy trupów uśmiechnął się pod nosem Niczym kombajn przez pole. Humor mu uleciał, jak znalazł się wraz z plecakiem na suficie. Poobijał się odrobinę, ale nic poważnego mu się nie stało. Bagnet trzymał daleko od ciała. I wykrakałem. Obrócił głowę na drzwi. Z trudem się obrócił, złapał za przednie i tylne fotele aby się zaprzeć. Wciągnął powietrze, skurczył nogę i z całej siły kopnął w zatrzaśnięte drzwi. Za pierwszym razem, się nie udało. Za trzecim, już jak najbardziej. Wykaraskał się na zewnątrz, rozejrzał, aby zorientować się w sytuacji. Zero już stał, nie wiadomo jak i krzyczał aby się sprężać - Uspokój się albo wszyscy padniemy - Odgryzł się. Wyciągnął plecak, założył, a następnie pomógł wyjść Hayat i Franzowi. Przeszedł na przód, obok numeru zerowego i patrzył na teren przez swój celownik. Dobra, spokojnie. Na zimno do tego podejdź. Zmienił tryb karabinu na strzelanie seriami, co chwila zerkając w wszystkie strony. Z alejek na przedzie, wychodziły grupki zombiaków, skuszone zapachem i dźwiękiem. W ilości...stu co najmniej. Przynajmniej nie za szybko. Na prawo, znaczy się ich prawej, droga dzieliła się na dwie. Prawie skrzyżowanie. Tam też, między budynkami, było przejście, gdzie nie widać było truposzy. Minus w tym, że blisko to to było. Ok. Mamy dwa karabiny, jedną snajperkę, kuszę, pistolet maszynowy i zwykłe pistolety. Myśl. Myśl. My...mam! - Zero! Mam plan! Pytanie czy jesteś nim zainteresowany - krzyknął.
  21. Też się tęskni za tymi starymi czasami, chociażby nawet gdy Tiesto tworzył trance. Niestety na ten progress nic nie poradzisz. Z drugiej strony, są jeszcze niezależni producenci (każdy wie o kim mówię) którzy trzymają klimaty starego trance'u, ambientu i starych nutek. To suę mocno chwali.
  22. Witaj na forum
  1. Załaduj więcej aktywności