Skocz do zawartości

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

darkblodpony

Brony
  • Zawartość

    256
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

198 Świetna (Great and Powerful Reputation)

O darkblodpony

  • Ranga
    Kucykowy Darth Sidious

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miasto
    Hollow Shades
  • Zainteresowania
    Rozdawanie Repek, tworzenie nowych słów, które do złudzenia przypominają pierwowzory, popularnie zwanymi błędami ortograficznymi.

Ostatnio na profilu byli

1774 wyświetleń profilu
  1. Batpony lecąc do Tawerny pod pękniętą Lirą myślał nad ostatnimi słowami usłyszanymi od zebry. Nie był do końca pewien czy dobrze je rozumiał, ani czy były przeznaczone do niego. Klacz wylądowała, weszła do środka i nie zastała jednorożca na miejscu. Rubby w pierwszej chwili pomyślała, że kiedy jej nie było przyszli po Lyrę i zabrali na wzgórze. Jednak szybko odepchnęła tą myśl. Weszła na górę i zastała właścicielkę ścielącą łóżka dla gości, którzy zamiast zysku mogą przynoszą śmierć. Batpony podszedł do nie zasłanego materaca i zaczął trzepać poduszki. - Mam smutne wieści ta zebra twierdzi, że nie ma sposobu na udowodnienie twojej niewinności. - po chwili dla rozluźnienia atmosfery opowiedziała drętwy żart o zebrach, które zapomniały jak się rymuję.
  2. Witaj. Mam nadzieję, że to nic poważnego.
  3. Batpony ni to nie westchnął ni posmutniał. Spodziewał się, że odpowiedź nie będzie łatwa. Pożegnał się z Zecorom, po czym omiótł wzrokiem stos. Następnie wzbił się w powietrze i powrócił do karczmy. W końcu bardziej niż śledztwo obchodził ją zarobienie pieniędzy i powrót do domu.
  4. Doleciawszy na miejsce Rubby wylądowała wśród gapi wpatrujących się w spalone zwłoki pegaza, którego imienia nie znała. Następnie ominęła debatującą ze sobą grupkę kucyków w taki sposób jaki obchodzi się stado wilków, bądź podłych pijaków. Zatrzymała się słyszą w głowie jakieś dziwne upomnienie dotyczące pisania postów pod postami, którego sensu nie rozumiała. Zdziwiona potrząsnęła głową, po czym odnalazła zebrę. - Zecora to ty? - nie czekając na odpowiedź dodała - Czy istnieje jakiś sposób by stwierdzić czy ktoś nie jest wiedźmą czy tym jakimś tam plugastwem?
  5. Batpony pokiwał głową. Następnie wstał i podszedł do drzwi. - W takim razie przejdę się i wypytam kogo trzeba. Co prawda nikogo tutaj nie znam, ale chociaż w taki sposób mogę podziękować ci za gościnę. Następnie nie czekając na odpowiedź jednorożca klacz wyszła na zewnątrz. Wbiła się w powietrze i poleciała na przeklęte wzgórze. Jednocześnie zastanawiała się co zrobi, gdy kucyki znajdą niepodważalne poszlaki na pistacjowego jednorożca.
  6. Rubby należała do kucyków, które nie lubią jeśli się ktoś rozkleja w jej obecności. Zazwyczaj w takich momentach odchodził i zostawiała delikwenta samego, lecz tym razem batpony się przemógł poklepał Lyre po plecach. - Pomogę ci. - rzekła - lecz najpierw musimy ustalić jedno. Nie będę nikogo oskarżać bez dowodów. Sama znalazłam się tutaj z powodu fałszywych oskarżeń i nie chcę być jak członkowie mojej wioski. Może na początek powinniśmy udowodnić twój brak bycia wiedźmą w taki sposób by nikt nie miał wątpliwości. Może istnieje jakiś rytuał lub coś co może sprawić, że uznają cie za niewinną? Czekając na odpowiedź Rubby przeklęła się w duchu za popełnianie kolejny raz tego samego błędu.
  7. Batpony podziękował za herbatę, upił łyk i zaczął jeść. Co prawda nie było to jej ulubione danie - ćmy ze szpinakiem i czosnkiem, ale była na tyle głodna, że zjadłaby wszystko. - Przykro mi z powodu Bon Bon i tego co o tobie mówią. - klacz wygrzebała z miski resztki sałatki. - W mojej wiosce jest kółko antropologiczne i jakoś nikt nie robi z tego żadnej afery. Zresztą spotykałam dziwniejsze zainteresowania choćby dotyczące sposobu roznoszenia się wirusów. - rzekła klacz upijając łyk herbaty. Następnie pijąc herbatę wypytała Lyre o co dokładnie chodzi z aferą z wiedźmami i kto jest podejrzany. Gdy Rubby dowiedziała się podstawowych faktów zamiast być przerażona i panikować jedynie zruszyła kopytkami. - Pewnie jak zawszę wszystko skończy się wspaniałym i niezwykłym zwycięstwem magii przyjaźni. Nic nam do tego, a na twoim miejscu nie oskarżałabym nikogo. Nie warto. - rzekła Rubby dopijając herbatę.
  8. Rubby zaburczało w brzuchu. Ileż można czekać na posiłek - pomyślała słuchając propozycji pistacjowego jednorożca. Nic dziwnego, że w tawernie są same pustki. - Dobrze zastąpię na chwilę tą Bon Bon i tak pewnie nic lepszego bym nie znalazła. - rzekła Rubby stukając z niecierpliwością zadnim kopytem w podłogę. - Zawsze macie tutaj takie pustki?
  9. Batpny podniosła głowę. Wskazała gestem krzesło. - Tak. Wiesz jak szybko zarobić trochę gotówki? Wydałam wszystko i nie mam za co wrócić do domu. Zresztą co cię pewnie to obchodzi. - klacz spojrzała na kontuar szukając wzrokiem Bon Bon - Jestem Rubby Night. Co dzisiaj ciekawego serwujecie?
  10. - Tak bez problemu. - rzekła Rubby wykładając monety na stół. Batpony odszedł od kontuaru i zasiadł przy pierwszym wolnym stoliku. Następnie oczekując na posiłek zaczął przyglądać się grającemu jednorożcowi. Brzdękania i wibracje wydobywające się z lyry nie przypadły do gustu klaczy. - Z kąt teraz wezmę kasę na powrót... - szepnęła do siebie, po czym oparła głowę o blat i rozmyślał.
  11. Rubby Night klacz batpony o rubinowych oczach przemierzając ulice nieznanej wioski zabłądziła. Klacz była zmęczona ciężką przeprawą przez las Ewerfriee forest. Jej ciało pokrywały liczne zadrapania i rozcięcia zadane zdobyte podczas pokonywania kujących krzewów oraz gałęzi. Rubby zatrzymała się pod tawerną. Przeliczyła oszczędności i ciężko westchnęła. Nie miała pojęcia czy trzy złote monety wystarczą na posiłek i nocleg. Najwyżej poszukam tańszego miejsca - pocieszyła się w myślach. Następnie weszła do środka. Wystrój jaki zastała nie zaskoczył klaczy. Ot to noc koszmarów nic specjalnego kolejne święto, którego batpony nie znosił. Na szczęście jutro będzie po wszystkim. Klacz ominęła grającą na instrumencie Lyre i podeszła do kontuaru. - Ile bierzecie za nocleg? - zapytał kucyka stojącego przy ladzie.
  12. Z tego co kojarzę był kiedyś uważany za wampira... może spotyka się z przemienioną Fluttershy?
  13. Witam. I od razu przepraszam w szczególności @Kinro, @Magda250i Nataniel Aveneteus Glorius obiecałem wam, że coś wymyślę jakoś ulepszę to opowiadanie, lecz do tej pory nie mam żadnego pomysłu. A wy poświęciliście czas i dokonaliście korekty. W takim razie jestem wam to winien chociaż tyle... (opowiadanie sprawdzone w maju 2017) Łzy matki Autor: Darkbloodpony Korekta i konsultacje itp: Kinro, Magda250, Nataniel Aveneteus Glorius Opis: Rozmyślania Chrystalis po stracie roju. (Napisane w przerwie między sezonem 6 a 7 kiedy podmieńcy byli przez większość uważani za stworzenia o strukturze identycznej jak mrówki)
×