darkblodpony

Brony
  • Zawartość

    364
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

248 Świetna (Great and Powerful Reputation)

O darkblodpony

  • Ranga
    Kucykowy Darth Sidious

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miasto
    Hollow Shades
  • Zainteresowania
    Rozdawanie Repek, tworzenie nowych słów, które do złudzenia przypominają pierwowzory, popularnie zwanymi błędami ortograficznymi.

Ostatnio na profilu byli

1954 wyświetleń profilu
  1. - D-d-dzień d-dobry p-p-ani O-O-Octavio. - przywitał się zaskoczony jednorożec - J-j-je-je... Nazywam się Lost Tone. Źrebak posłał uśmiech wiolonczeliśce, po czym wskazał kopytkiem na równe litery zawarte między niebieskimi kratkami. - To jest z-zadanie z m-a-t-e-m-a-t-y-k-y-k-i - rzekł przeliterowując ostatnie słowo. - w-wynik wy-wychodzi mi ciągle z-zły. - dokończył odsłaniając zakryte kopytkiem obliczenia. Zadanie, które było zapisane na karce było typowym równaniem z jedną niewiadomą, którą była liczba jajek potrzebnych gospodarzowi do upieczenia ciasta. Co druga linijka z wynikami była pokreślona. Znajdowało się tam też takie odpowiedzi jak minus trzy jajka lub trzy czwarte.
  2. Źrebak o puchatej fioletowej sierści wkradł się do kawiarni przez nikogo nie zauważony. Na plecach miał znoszony tornister, a na twarzy klika piegów i zaczątki pierwszych pryszczy. Ogierek znalazł wolny stolik zdjął plecak i wyciągnął książkę zeszyt, oraz długopis. Następnie zajął się odrabianiem lekcji. Z boku było wyraźnie widać, że jednorożcowi zadania idą ciężko i topornie. W końcu ogierek robiąc zrobił kolejne skreślenie i rzucił długopis na zeszyt. Odstawił krzesło głośno szurając, wstał, poszedł do lady i wyłożył dwie srebrzę monety. - Po-po-proszę go-gorącą cz-czekoladę z-z ś-ś-śmietaną. - jąkał się źrebak opierając kopytka o blat.
  3. - Słysząca. Kto by podejrzewał. Nie wiele takich zostało na świecie. - pomyślała Rubby wpatrując się w Silwer Night. Chwilę klacz się zastanawiała, lecz robiła to inaczej niż zwykle tak, że nawet słysząca nie potrafiła oczytać jej myśli. W końcu popatrzyła klaczy w oczy i pomyślała - Ja nie podróżuje w czasie. Jednak jestem świadoma jak ktoś to robi ze mną. Jak cofa rzeczywistość w której jestem. Jestem świadoma każdej rzeczywistości, w której żyłam. Nie jestem też jedyna. Było na setki a wszystko po to by zapobiegać pomysłowym kucykom na cofnięcie się w czasie i pozbawienie tronu księżniczek. To tak w najprostszych słowach słysząco. - dokończyła swą myśl Rubby, po czym wstała. - Muszę się przejść. Nie chcę się spić jak ostatnio. - rzekła do wszystkich, Następnie wyszła z tawerny.
  4. Rubby Night była klaczą, która starała się zawsze dotrzymywać słowa. Dlatego też mając podczas nocnej przechadzki okazję zajrzeć do Tawerny pod pękniętą Lirą postanowiła nie marnować czasu i z niej skorzystać. - Ciekawe co powie na temat tego kim była ostatnia wiedźma. - zastanawiał się batpony stojąc przed drzwiami. - Najważniejsze, że ona nie spłonęła kimkolwiek teraz jest, bo skoro mnie nie pamięta... Rubby przestań mieć dziwne myśli po prostu tam wejdź przywitaj się i porozmawiaj. W końcu tutaj pracujesz co nie i nikt nie posądzi cię o włamanie? - klacz rozejrzała się wokół. Cieszyła się, że jest sama. Po tym całym zamieszaniu w głowie miała jedną niepokojącą obawę. Obawę o własne, życie, bo kto teraz zabroni przyjaciołom spalonych kucyków szukać zemsty? Co prawda Rubby nie bała się śmierci, lecz lęk batponego leżał w bólu czekającym przed. Klacz potrząsał głową i nacisnęła klamkę. - W końcu to moja przyjaciółka nie mam się czego bać. - rzekła wchodząc do środka. Po grzbiecie klaczy przeszedł zimny dreszcz.
  5. Rubby rzuciła kostką i wykonała swój ruch. Następnie przeczytała napis na polu. "Zgubiłeś sakiewkę. Cofasz się o trzy pola". Klacz wzruszyła kopytkami i wykonała polecenie na planszy. - Twój ruch Cindy. - rzekła, po czym dodała z uśmiechem - Tylko nie wyrzuć pięciu oczek bo wygrasz. Rubby nadal uważnie słuchała wywodów przyjaciół, jedynie komentując całość w głowie. - Silver, żebyś wiedziała ile razy się już tak budziłam, cała drżąca i pokryta potem z krótkim oddechem oraz mętlikiem w głowie. Świadoma wydarzeń, które zdarzyły się tylko w innej linii czasowej. Jak już się coś raz stało tego już nie można cofnąć. Cofając czas i zmieniając decyzję nie sprawiasz, że tamtej nigdy nie było. Bo tamto zdarzyło się chociaż raz chodźby po to byś miała powód żeby zmienić decyzję.
  6. Batpony rzucił kostką, ruszył pionkiem do przodu, po czym podał kość Cindy. Uważnie wysłuchał słów przyjaciółki i zapamiętał sekretny podpis klaczy. Stokrotka z literą C. Rubby uśmiechnęła się do reszty. Batpony wiedział, że to jej w nieprzyjemnej okoliczności cofnięcia czasu przypadnie ponowne zapoznanie łowców czarownic. Jednak klacz wolała nie dzielić się tą wiedzą. Zazwyczaj, gdy to robiła musiała dużo tłumaczyć dlaczego to potrafi, albo opowiadać o wszystkich wspomnieniach. Koniec takich opowieści był zawsze taki sam. "Powinnaś udać się do wariatkowa." - słyszała z ust kucyków, którzy po tej rozmowie przestawali uważać klacz za godną uwagi przyjaciółkę. Dlatego też batpony zachęcony pomysłem Cindy i po otrzymaniu kryształu od Galiona postanowił zachęcić resztę do podzielenia się sekretami. W końcu dzięki temu w razie wypalenia planu Starlight znacznie łatwiej będzie jej "ponownie" poznać przyjaciół. - Moim sekretem jest szrama na lewym skrzydle. - rzekła Rubby unosząc nietoperzowe skrzydło pod światło - Jest mała i jedynie dobrze widoczna pod światłem. - klacz wskazała kopytkiem środkową część błony, gdzie po uważnym skupieniu można było zobaczyć zgrubienie w kształcie litery v.
  7. Batpony do tej pory jedynie towarzyszył przyjaciołom i milczał. Po prostu nie wiedział co ma ze sobą począć po tym wszystkim. Nie czuł, ani radości, żalu czy tęsknoty. Był zmęczony i nie wyspany po całej nocy wpatrywania się w palonego kucyka. Jednocześnie Rubby miała do siebie żal, za głupią myśl. Jak smakowałaby pieczona Trixie? Czy charakter kucyka wpływa na pieczyste jakie z niego powstaje? Może dla innych to by była okrutne i bez serca. Jednak właśnie w taki sposób, dzięki głupim myślą, Rubby potrafiła nadal się uśmiechać i być dalej sobą. Jednak perspektywa cofnięcia w czasie i naprawy tego co już się stało, była dla klaczy tak powszechna i naiwna jak tylko się dało. W końcu to co już się stało tego nie da się cofnąć i na każdym kto będzie pamiętać te wydarzenia odcisną na nim ślad. Mimo, że w rzeczywistości mogły nigdy nie nadejść. - Może w między czasie zagramy w te sławne Kraśne kucyki? - zagadała do reszty batpony. - Skoro i tak już zrobiliśmy swoje, to co nam zostało. Przyłączysz się Silver?
  8. Klaczy było trudno, bardzo trudno patrzyć na jednorożca i nie zmusić się do odwrócenia wzroku. - Panno Trixie. Może ma pani coś czym można by przekonać innych o pani niewinności..... Jednak Rubby wiedziała, że podczas zadawania tego pytania jest już za późno i w jakiejś innej dziwnej rzeczywistości jednorożec już był na stosie.
  9. Klacz milczała, wpatrywała się długo w twarz jednorożca, rozważając w głowie różne scenariusze w końcu wzięła głęboki oddech i powiedziała. - Chodziło o moje wcześniejsze zachowanie, a tak po za tym większość z łowców uważa panią za wiedźmę i będzie głosować, na ciebie.
  10. Rubby weszła do środka usiadła, poczęstowała sztukmistrzynie oraz jej przyjaciela ciastem. - Specjalnie upieczone dla ciebie. Mam nadzieję, że lepiej się czujesz od mojej wcześniejszej wizyty. Też chciałabym przeprosić za swoje wcześniejsze zachowanie. Zresztą... nieważne... kimkolwiek jesteś.... po prostu wybacz. - po pyszczku klaczy było widać, że coś jest na rzeczy, coś niedobrego.
  11. Rubby widziała zgodność wśród przyjaciół. W myślach cieszyła się, że nikt nie głosował na Lyrę, a tym razem nie chciał prowokować sprzeczki i postanowił zagłosować tak jak pozostali. Dojadł kawałek swojego ciasta i uśmiechnął się do zebranych. - Głosuję na Trixie.
  12. Batpony imieniem Rubby Night idąc na wzgórze czuła się dziwnie, nie dlatego, że był to prawdopodobnie ostatni raz kiedy będzie stała na tej ziemi, lecz dlatego, że mieszkańcy zaczeli mówić do niej po imieniu. Już nie była jakimś tam bliżej nie znaną postacią, próbującą kryć się na uboczu. Była uważana powszechnie za łowcę, na którego spadnie odpowiedzialność za pogrożenie tego świata w śmierci, bądź chwale kolejnych dni. Czy każda kłótnia przyjazna rozmowa czy co cokolwiek innego zmieniły batponego? Na pewno, ale czy na gorsze tego już klacz nie była wstanie stwierdzić. Rubby podeszła do swoich nowych przyjaciół. Tak przyjaciół, bo jak inaczej mogła nazwać grupkę stworzeń, z którymi sprzeczała się, imprezowała czy nawet rozrabiała psując innym humor. To był dobry czas. Warty strachu i cierpienia. Pomyślała rozpakowując pakunek, z którym przyszła w którym było pokrojone ciasto marchewkowe. Klacz poczęstowała przyjaciół, po czym podeszła do Zecory i Luny. - Częstujcie się. - rzekła wręczając klaczą po kawałku i nim zdołały zareagować zostawiła alikorna i zebrę samych.
  13. Batpony chyba przybył trochę za wcześnie na miejsce, żeby się przekonać czy panna Lunamoon wyspała się i wróciła do żywych. W tobołku niesionym na grzbiecie miała świeżo upieczone domowe ciasto marchewkowe pokrojone w kawałki. Zapach wypieku unosił się w powietrzu i drażnił nozdrza przechodzących obok kucyków. Rubby tymczasem zapukała do tawerny i czekając na zewnątrz przyglądała się konstrukcji. *Jakiego koloru jest tawerna? Różni się czymś od zwykłych? Chodzi o to co Rubby widziała*
  14. Kucyk o skrzydłach nietoperza, podziękował białemu kucykowi i wypił szklankę wody. Siedział i czekał, pomału dochodząc do siebie. Jednak jego mózg pracował zdecydowanie za wolno aby przetwarzać dane, które do niego docierały. Dlatego też za bardzo nie zwracał uwagi na kucyki chodzące wokół i próbujące zagadać. Klacz wolała, żeby milczały. W ten sposób znacznie by jej ułatwiły wrócenie do siebie. Jednak wrażliwy słuch Rubby tym razem był przekleństwem i nic nie pozwalało klaczy uniknąć bólu związanego z hałasem. W końcu batpony wymamrotał Galionowi kilka słów, że się nie gniewa tylko po to by mieć spokój i tak w stanie jakim była nie miała sił na takie błahostki jak gniew. Następnie spytał czy gospodyni czy może skorzystać z łazienki i się ogarnąć. Po czym uznając słyszane w tle mruknięcia za zgodę udał się na zaplecze i odnalazł łazienkę, gdzie spędził następne dwie i pół godziny wracając do stanu używalności ciało i umysł. Po wszystkim Rubby uczesana i zadbana uregulowała rachunek i opuściła karczmę.
  15. Batpony wyjął ciasto z piekarnika i postawił na stole. W powietrzu można było wyczuć słodką woń marchewki i świeżego wypieku. Rubby uśmiechnęła się na widok swego dzieła, lecz od razu do niej przyszła refleksja, że to ostatnie ciasto jakie robi w tej rzeczywistości. - Mam nadzieję, że będzie jej smakowało. - rzekła, po czym spojrzała na Lyre, sięgnęła po nóż i pokroiła ciasto na kawałki. Wyjęła dwa talerzyki z kredensu i nałożyła na nie po kawałku wypieku. - Jeden dla ciebie drugi dla mnie. - powiedziała wręczając talerzyk jednorożcowi. - Smacznego. Następnie gdy Rubby zjadła, spakowała ciasto i pożegnała się z jednorożcem, obiecując, że jeszcze zdąży wrócić przed końcem świata.