-
Zawartość
5524 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
97
Wszystko napisane przez Niklas
-
Tapeta do mojego tracka o niej, którą zrobił mój kolega Sunrise: http://fav.me/d60sf3x
-
11.05 albo 25.05 - niestety akurat wtedy, gdy Emronn ma wolne, ja mam zajęcia...
-
[F:E, wersja alternatywna] Błędy przeszłości - Orange Snow (Niklas)
temat napisał nowy post w Archiwum RPG
- Mhm, dzięki zatem za informację - odparłem, po czym ruszyłem z wolna w kierunku wskazanego pociągu. -
Ashen zaś nic sobie z tego nie robil. Miał poważniejsze rzeczy na głowie niż przejmowanie się głupim kamieniem. Otworzył jedynie książkę i zaczął szukać. - Gdzie to może być... - powiedział do siebie. - Małe, czarne, irytujące gadające kamienie...
-
- Nie jestem na drabinie... - westchnął ze strony stołu, zagłębiając się w lekturę.
-
Ashen również się oburzył. - Byłem w cholernym Everfree, gdy to się działo... - umikł. - Zresztą, co ja się spowiedam jakiemuś kamieniowi... - Odwrócił się w stronę książki. - Niech to tylko o was coś znajdę... a wtedy... wszystko będzie jak dawniej... Zaczął więc czytać książkę.
-
A czemu nie jest dobry? IMO funkcjonuje to na fimfiction i to całkiem nieźle xd
-
- Bo gdyby przemienić absoluntnie WSZYSTKO to walnąłby ekosystem, co odbiłoby się też na was - odparł. - A co powiesz o całym mieście, co? Nagle wszyscy, prócz mnie, w ciągu chwili zmienili się w kamienne twory. - Stuknął w glowę skamieniałej Twilight. - Zresztą... kamień, który... który gada? Jak dla mnie to jesteś najlepszym podejrzanym... I zresztą jedynym, jako że cała reszta kucy jest sztywna. I coście zrobili z Zecorą, skamieliny?
-
Past Sins i historie poboczne [PL][Z][Dark][Sad][Slice of Life]
temat napisał nowy post w Opowiadania wszystkich bronies
Nie wiem, Patryku, na chwilę obecną nic nie wskazuje na to, by Crusier się tym zajmował dalej -
- Więc w odwecie postanowiliście zamienić wszystkich, prócz mnie, w kamienie? - odparłem równie poirytowany.
-
Odstawił książkę i rozejrzał się. Wciąż nie było tutaj nikogo prócz małego kamienia. Tego jeszcze mu brakowało - gadających kamieni. Nie dość, że był sam to jeszcze zaczynał świrować. - Świetnie... po prostu świetnie... - syknął spoglądając na niewielki głaz. - Może sobie darujmy uprzejmości i przejdźmy do tej części, w której się dowiaduję czego ode mnie chcecie?
-
- No super... Nie dość, że jestem sam, wszyscy są zmienieni w kamienne statuy, to jeszcze mnie śledzą kamienie... - syknął. - Czego wy ode mnie chcecie... Zszedł na podłogę wraz z książką, po czy położył ją na blacie i zaczął szukać czegokolwiek co mogłoby go naprowadzić na ślad pochodzenia tych kamieni.
-
O ile jeszcze stan tej pierwszej mogłem zrozumieć (Twilight nie potrzebowała takich "głupich" książek), stan tej drugiej był zastanawiający. Brzmiała na tyle fachowo, by zainteresować lawendową klacz, a jednak wyglądała jakby ją wyciągnęła z zapomnianej piwnicy... Ashen westchnął i powoli wyciągnął książkę o litosferze...
-
Drugim rozwiązaniem i znacznie pewniejszym w obecnej sytuacji były książki. Twilight w końcu miała ich wiele, także tych cholernie ciężkich. Cóż, większość kucyków miałaby problem z udźwignięciem niektórych tomów bez pomocy magii, ale nie Ashen. Ustawił więc drabinę, a następnie chwycił kilka co cięższych książek, by zapobiec możliwemu upadkowi. Gdy zaś upewnił się, że zablokował ją wystarczająco dobrze, wspiął się na nią.
-
I Love You, Princess Luna [PL][Z][Romance][Sad]
temat napisał nowy post w Opowiadania wszystkich bronies
Well... aż nawet nie wiem co mam napisać... Niby ten fic był tak krótki, całość to niecałe pięć tysięcy słów. Nie jestem fanem opowieści Sad (to, że tłumaczyłem "Klacz..." to akurat przypadek, ale mniejsza)... No ale kiedy widzę, że Dolar coś mocno rekomenduje, nie może to być słabe dzieło. I... I nie jest. Jest mocne... Mocne jak cholera. Jak cholerne espresso... Hmm, tak, to w sumie niezłe porówanie i... nawet tym mrokiem pasuje do Luny i jej smutku. Nie mam uwag to tłumaczenia - miało odzwierciedlić uczucia Księżniczki Nocy i Arjen swoje zadanie wykonał perfekcyjnie. Deca w sumie też, choć pogubił momentami przecinki. Ale... Heh, wiecie, ja na ogół zwracam na interpunkcję w ficach i jej brak mnie razi i trzeba naprawdę czegoś mocnego, bym na to przestał zwracać uwagę. No a to opowiadanie... to właśnie zrobiło. Cisnęło w mnie w ścianę emocji. W sumie... gdybym potrafił dawać upust emocjom to na pewno kilka łez po tym ficu by poleciało, no ale nie potrafię... Ot, oczy zaszklone, dziwny ucisk w piersiach i smutne przemyślenia nad tragedią Luny w głowie... Heh, teraz nie da mi to spokoju przez pewien czas... Zatem... wykonałeś cholernie dobrą robotę, Ajrenie. I... ten fic powinien mieć zdecydowanie większą popularność. Bo jest to opowiadanko, które z pewnością warto przeczytać... Nawet jeśli nie czytacie na ogół takich opowiadań, jak ja. W sumie... jedynie chyba nie spodoba się tym, którzy wybitnie nie trawią grania na emocjach czytelnika. Drurrp approves that. W porównaniu do "Klaczy u kresu wieczności", którą przełożyłem, ładunek emocjonalny tutaj jest zdecydowanie dużo większy niż w opowiadaniu o Celestii. Więc... dzięki raz jeszcze za przełożenie tego fica. -
Teraz miał już tę pewność, że czymkolwiek były te kamienie, były dość... żywe, a zwłaszcza ten mały czarny. Nie było możliwości, by wyleciał z torby ot tak. Nawet jeśli założyłby, że wypadał podczas biegu to i wtedy straciłby więcej rzeczy z torby. Tymczasem jednak nie brakowało niczego poza niewielkim kawałkiem skały... Ponownie wkroczył do biblioteki, ale tym razem wiedział już czego szukać. Potrzebował książki o kamieniach... Żywych, ruchliwych kamieniach.
-
[F:E, wersja alternatywna] Błędy przeszłości - Orange Snow (Niklas)
temat napisał nowy post w Archiwum RPG
Barmani zwykle byli kucami, które wiedzą najwięcej o wydarzeniach w mieście i okolicach. Jeśli więc poszukiwana przez LittlePip klacz przechodziła przez Nową Appleloosę, ten gość z pewnością o tym słyszał. - Witam. Poszukujemy... informacji - powiedziałem. - Moja mała przyjaciółka szuka pewnej klaczy, która mogła tędy przechodzić. Może coś pan słyszał o niejakiej... Velvet Remedy? - spytałem. -
Musiał więc bardzo uważać, by przypadkiem nie wpaść na jeden z nich. Dlatego właśnie nie przyśpieszył widząc miasto w oddali, a jedynie utrzymał swoje tempo. Wolał dotrzeć nieco wolniej a bezpieczniej, niż skręcić nogę.
-
Gdy jednak zwrócił na to uwagę, doszedł do wniosku, że czymkolwiek jest ten mały kamień, musi być kluczem do tego wszystkiego. Włożył go więc do swojej torby na drobiazgi i powiedział: - No to... za mną, kamyczki... Po czym wymanewrował je i ruszył galopem przez las w stronę miasta.
-
A co tym razem się popsuło z shoutem?
-
- Czym ty jesteś...? - spytał, ale nie oczekiwał odpowiedzi. Zamiast tego postanowił go podnieść i obejrzeć dokładnie.
-
Pokręcił głową. - Nie... to nie jest możliwe... - mruknął pod nosem. - Kamienie nie są żywe... T-to... to głupie... Dla pewności jednak postukał kilka razy kopytem w jednej z nich.
-
Co jest, do siana?!, mruknął w myślach podchodząc bliżej. Te kamienie wcale się mu nie podobały. Powinny stać grzecznie w miejscu, a nie się turlać w bliżej nieokreślony sposób. Zaczął więc iść pomiędzy nimi i obserwował ich ślady. W końcu musiały skądś się tu wziąć.
-
Celestor na pewno da seal of approval xD Ciekawa fota xd
