Cóż Linds, ja należę do grona zakamieniłych fanów Derpy i odcinki gdzie jej nie ma budzą moją dezaprobatę, ale nie uprawnie Cię to do używania takich określeń w stosunku do ludzi, którzy ową postać cenią i lubią. W tym wypadku to niestety Ty masz absolutnie niezrozumiały dla mnie problem. Co Ci przeszkadza, że ktoś lubi daną postać (trzymajmy się Pani Nocy) i się z tym obnosi? Fakt - jeżeli przesadza należy mu zwrócić uwagę, ale można to zrobić w sposób kulturalny, a przynajmniej zdecydowanie mniej obraźliwy. Ty uwagę zwrócisz, a jeżeli dana osoba nie zareaguje lub zacznie Cię atakować w tym momencie jedyne co pokaże to fakt, że w danym sporze ustawia się sama na przegranej pozycji. Wniosek: Jeżeli ktoś zareaguje na zwrócenie uwagi w sposób kulturalny może się z tego wywiązać dyskusja między inteligentnymi osobami, a jeżeli nie to znaczy, że na takiego delikwenta szkoda marnować czasu. Pamiętaj jednak, że kultura obowiązuje obie strony, a tutaj się nią akurat nie popisałeś.
A co do samego fenomenu Księżniczki Luny?
W sumie po roku spędzonym w fandomie nadal nie jestem w stanie (lub podświadomie nie chcę) ustawiać się po stronie czy to Lunarnych czy Solarnych, jednak uczciwie przyznaję, że akurat ta bohaterak ma w sobie to coś. Cóż tak naprawdę wiemy o niej z serialu? Rządziła - zbuntowała się i została wygnana - wróciła i znowu rządzi - odwiedza sny - mówi i zachowuje się czasami w sposób co najmniej staroświecki.
To wszystko w zupełności wystarcza, by otoczyć rzeczoną postać aurą pewnej tajemnicy. A ludzka natura jest taka, że jak pojawia się jakaś tajemnica, to natychmiast legion ludzi rzuca się do prób jej rozwikłania tworząc po drodze niezliczoną ilość teorii (zwykłych i spiskowych) oraz równie wielką liczbę spekulacji. Czyż to nie wspaniała grunt żeby jakaś postać zdobyła fanów? Odpowiedź jest prosta - tak. Znaczna część ludzi z fandomu ukochała Lunę i przyjęła wszelkie dotyczące jej spekulacje tak zwanym "hurtem na wagę". Czy można ich za to potępiać? Absolutnie nie!
Czytając wiele opowiadań niejednokrotnie zdarzyło mi się natknąć na takie, w których zawartość Księżniczki Nocy była zdecydowanie wyższa od śladowej i stwierdzam, że sposobów na pokazanie tej postaci jest legion. W jednych zimna i niedostępna, w innych nieco naiwna, jeszcze gdzie indziej władcza i przepełniona goryczą. A już nie wspomnę o innych mediach, które również wielokrotnie ją gloryfikują.
Mamy więc postać, która nie dość, iż cierpiała na swego rodzaju rozdwojenie jaźni (biegunowość postaci - kolejny lep na fanów), to na dodatek jest z samego serialowego przedstawienia tajemnicza i, co tu kryć, nieco mroczna. Po prostu nie było możliwości, żeby ludzie nie rzucili się do niej i nie złożyli jej wielkopoddańczego hołdu.Zresztą co ja będę mówił to komuś, kto ogłasza się wszem i wobec jako Najwierniejszy . Może przeczytają to Lunosceptycy i docenią magię tej postaci.
Naturalnie nie powinni popadać w przesadę, ale fakt jest taki, że każdy neofita to największy fanatyk i będzie bronić swojej racji w sposób często nieprzystający do rangi "ataku". Niektórym nieco tego fanatyzmu przechodzi, innym zostaje - takie już jest życie i nic na to nie poradzisz. Choć umiar jest niemal w każdej sytuacji najlepszym środkiem na wszystko, to jego poprawna aplikacja nie jest tak łatwa jak się wydaje.
No nic, późna pora to i na filozofowanie mi się zebrało. Tak więc raz jeszcze nawołując do wyższej kultury w dyskusji stwierdzam co następuje:
Kazanie skończone!