Jest jednak coś takiego jak wyobraźnia. Dobry tekst daje nam podstawę, a obrazy same wskakują do naszej głowy. Można powiedzieć iż tworzysz sobie własne przedstawienie obrazkowe. To naprawdę fajna sprawa - polecam spróbować.
Jednak wydaje mi się, iż tutaj opowiadanie po prostu nie trafiło w Twoje poczucie humoru. Wiele osób się przy nim zarykiwało ze śmiechu - jestem jedną z nich. Te "przeciągnięte" żarty czy stałe nawracanie do podatków to jeden z najlepszych aspektów tego opowiadania. Człowiek chce więcej i więcej, nieważne jak dużo by o tym czytał. A dlaczego? Ponieważ zostało to napisane dobrze, lekkim, niewymuszonym stylem. Takim, którego czytanie jest czystą przyjemnością i zdrowym treningiem dla przepony. Nie spodobało się? Cóż, tak bywa. Dla mnie było wprost idealne i mam zamiar dalej szukać takich opowiadań i męczyć Kredke, by mi podsyłał kolejne, tak jak zrobił z tym.
A Ślimak tradycyjnie nie dostałby herbatnika, ale tym razem zwrócił uwagę na to skopane formatowanie - będę musiał poprosić o pomoc kogoś, kto zna się na korekcie wizualnej. Tak więc tym razem, wyjątkowo herbatnik będzie. Na!