I po odcinku... Powiem, że mnie nie porwał on, jedyne plusy, to duet Trixie i Starlight. Odcinek przewidywalny od chwili poznania brata Thoraxa, chyba najmniej rozgarnięty Brony, wiedział już jak to się skończy Szczerze, to mocno ubolewam, że kolejny podmieniec się przemienił, a już liczyłem na choć jednego podmieńca z charyzmą, który nie boi się być sobą :( Mam nadzieję, że Chrysalis "rodzi" nowe pokolenie podmieńców, które będą sobą i kto wie, może dojdzie do walki między kolorowymi i czarnymi robalami... Która pewnie zakończy się przegraną Chrysalis, bo ta nie zna "siły przyjaźni" i stanie się też kolorowa Cóż, odcinek taki sobie i mogę dać mu maksymalnie 6...