Skocz do zawartości

Barrfind V.

Brony
  • Zawartość

    191
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    6

Posty napisane przez Barrfind V.

  1. 13 minut temu, Cahan napisał:

    2. Słuchaj Adminów i Modertaorów, bo wielcy są oni i mądrzy.

    Yeah, sure. xD Whatever you say.

    13 minut temu, Cahan napisał:

    4. Składaj ofiary z jedzenia Pani Swojej i Moderatorce, Wielkiej Cahan.

    Tja, jasne.

     

    A nawiasem rzecz biorąc. Co do pytania jest ono czysto względne i fantasy. I nie ma sensu rozprawiać bo to się nie stanie. Szansa na coś takiego jest za mała i niespodziewana.

    • +1 1
  2. Ok... Miło cie poznać Mroczna - odparł Barrfind czując się dziwnie po czym skierował głowę wobec pozostałych dwóch kucy. - No to macie towarzyszkę. Wracając do sprawy, jeśli macie jeszcze jakieś pytania na które ja mogę odpowiedzieć, walcie zanim Discord was stąd zabierze - dodał kiwając na lewitującego nad ich głowami draconeequusa. - I pewnie będziecie mogli mnie spotkać się gdzieś tam - dodał wzruszając ramionami. - Zamek zakonu widać z Canterlot. Ewentualnie gdzieś w drodze, bo kręcę się samemu zajmując swoimi obowiązkami - zakończył machnąwszy kopytem.

  3. No cóż, co człek to tradycja. Do zobaczenia w miejscach w takim razie. Ludziska tutaj nie gryzą, póki co przynajmniej. Ciekawe co się dzieje, że tyle osób nagle dochodzi do forum. Ale mam dziwne wrażenie, że zakładają konto i znikają. Nie wiem po co ale cóż, co kto lubi. Have a nice day, my friend. Jakbyś czegoś potrzebował to mnie znajdziesz w okolicy.

  4. Pochwalona niech będzie wielka Celestia. Witaj fanie Trixie, wielkiej i wspaniałej Trixie potężnej, Trixie magicznej, Trixie coś tam dalej! Tż lubię Minecrafta, mamy tutaj w grach temat o zimowym poniaczowym serwerze. Brakuje aktywnych graczy niestety. Ja gram i kilka innych osób, każdy w swojej porze gra. Cóż mnie spytać ciebie o... Czemu tak późno wpadasz? Gdzież cie nosiło po zakrętych drogach fandomu wiecznie martwego?

    PS. Szkalują powiadasz? Jak? Z powodu?

  5. Można by rzec, że wszyscy się w nią wpatrywali. Może oprócz Discorda bo on był zajęty czymś tam. Jak podeszła bliżej biały ogier musiał trącić draconeequusa kopytem. Ten wyrzucił tabliczkę z napisem "Coś tam" i zwrócił w pełni swą uwagę na nią.

    - No to witaj w naszej wesołej kompani - zawołał wesoło machając łapami na zgromadzonych. - Poznaj Aeliusa, Forest Winda oraz Barrfinda ale on tu jest nieważny - powiedział wskazując każdego z nich.

    - Dzięki, Discord - wymamrotał biały jednorożec zdeprymowany.

    - Oj tam, nie obrażaj się bo dobrze wiesz, że żartuje - odparł przytulając opancerzonego kuca do boku. - Ale wracajmy do naszej nowej znajomej - dodał patrząc na nią i puszczając ogiera na ziemię. - Więc w skrócie, wiesz już jak się nazywamy ale o co chodzi tutaj z pewnością cie interesuje?

     

    - Zastanawialiście się kiedyś co to znaczy być bohaterem? Żyć życiem pełnym przygód i niebezpieczeństw? A może nawet zdobyć bogactwa? Pomóc tym co pomocy potrzebują? Robić to co bohaterskie kucyki czy bohaterzy innych ras w dawnych czasach? Jeśli odpowiedź brzmi tak, to jestem tutaj aby wam zaproponować propozycje nie do odrzucenia. A jeśli nie, to nie mam ochoty więcej z wami rozmawiać i żegnam ozięble. Więc decydujcie, ryzykujecie i zyskujecie albo decydujecie się odwrócić na szansę aby was kopnęła? Warunek jest, że ci którym to proponuje dogadają się. Tu chodzi o przyjaźń. Walka o wspólne dobro, o magię przyjaźni łączącą wszelkie rasy, o to abyście będąc w tej krainie i pragnąc osiągnąć swoje cele, nauczyli się tej magii i stali się przyjaciółmi. Nie ma żadnych ale proponuje wam pomoc swoją i kilku innych postaci, które zgłosiły się pomóc w razie konieczności. Te ziemię wokół są do waszej dyspozycji. Wy dajecie złoto, ja buduje wam dom. Oferuje usługi kowalskie i teleportacje tutaj i pomiędzy miejscami. Tylko z i do miejscowości zamieszkanych. Nie możemy pozwolić aby było wam zbyt łatwo. Mogę wam pomóc nawet wyleczyć rany. Mogę pilnować wam nadmiary złota i takie tam pomniejsze rzeczy w zależności czego wam będzie trzeba, a zawsze możecie spytać - doszło do wszystkich z powietrza głos Discorda mimo, że sam milczał.

     

    Pstryknął łapą i zamilkło.

    - No, to tak co mówiłem wcześniej ale nie lubię się powtarzać - wyjaśnił zadowolony Discord. - Macie dostęp do tego co ponownie usłyszeliście, a o zlecenia nie musicie się martwić, pełno ich wokół jeśli tylko potraficie szukać - mówił kręcąc się nad ich głowami. - Jestem takim dobrym duchem. A ten tutaj ogier - tutaj zmierzwił grzywę białego jednorożca - ewentualnie może powiedzieć rzeczy o których ja nie mam pojęcia, a wy macie jakieś trudne pytania osobiste czy coś tam. No i uważajcie na szlaku bo możecie znaleźć innych co mogą wam pomóc. Mniej lub bardziej - zaśmiał się szaleńczo.

     

    - Mogłabyś się przedstawić? Skąd jesteś? - spytał Barrfind spoglądając na nową osobistość w ich dziwnej zgrai. - No i czy jesteś zainteresowana tym co powiedział nasz pan i władca chaosu?

  6. Ogier pomachał kopytem.

    - Oj, daj spokój z tym lordem. Nigdy specjalnie tego nie lubiłem - wyjaśnił masując kark prawą nogą. - Chyba, że w wyjątkowych sytuacjach, tak to normalne traktowanie mnie zadowala. Informacji, których nie może podać? - zdziwił się wielce rzucając spojrzenie na Discorda ale jego nie było. - I jeszcze gdzieś wsiąkł. Meh, no dobra. Ja w sumie nie wiem co wam powiedział bo zakładam, że to co najważniejsze ale możecie mi zadać pytania jakie macie i w miarę możliwości odp... - dodał i zamilkł obracając głowę w bok.

     

    W tej samej chwili zakotłowało się po ich lewej i w dymie pojawił się Draconeequus. Zadowolony i uśmiechnięty na swój złowieszczy dla większości sposób. Obok niego ktoś spał na trawie w najlepsze.

     

    - Kogoś przyprowadził znowu - westchnął zmęczony Barrfind. - Myślałem, że to wszyscy.

    - A tak jakoś smutno tutaj się robi i znalazłem chętną - zawołał rozbawiony Discord unosząc się w powietrzu ponownie żonglując czerwoną i niebieską piłeczką. - Zaraz się obudzi i przedstawi, zobaczymy co będzie - zakończył pstrykając palcami łapy.

  7. Powiedzmy tak, na Luźna gra jest moja, ledwo zaczęta. Poczytaj co tam jest i daj mi kartę postaci. Jakbyś miała jakikolwiek problem śmiało możesz do mnie priwa pisać. Moja gra i tak powoli idzie więc w sam raz jest. xD I to nie moja wina tylko graczy więc...

    • +1 1
  8. Salve, salvete! Witaj i baw się dobrze. Mnie tam wszystko jedno jak ktoś piszę póki pisze zrozumiale. xD Niech moc będzie z tobą(Zmęczony coś dziś jestem więc krótko i tyle).

    PS. Jeśli o RP mowa to jakiego typu?

    PS2. Ja tam sobie konkursy pisarskie darowałem całkowicie, strata czasu. Dla mnie oczywiście, inni niech robią co chcą.

    • +1 1
  9. Jednoróg się zdziwił na słowa Foresta.

    - No, to całkiem możliwe ale ja ciebie z pewnością nie znam - odparł spoglądając na niego i nie zwracając uwagi, że Discord mu przywiązywał ładną wstążkę do ogona. - Jestem lord Barrfind z rodu Validator i jestem założycielem zakonu Paladynów Harmonii - wyjaśnił z ukłonem pełnym gracji.

     

    Wyprostował się i spojrzał na swój ogon z bardzo ładną i dużą wstążeczką.

    - Dobrze przynajmniej, że czerwona - westchnął zmęczony i ponownie skierował swoją uwagę na obydwa kuce. - Zakładałem, że wiedza o zmianie Discorda w godnego zaufania jest powszechna. Można mu zaufać, że niestanie się wam krzywda. Oczywiście z jego strony - dodał z rozbawieniem. - A co do reszty powinniście dać sobie radę w życiu. Powiadasz, że jesteś oficerem - odrzekł spoglądając na ekwipunek Aeliusa. - Hmm, jesteś z Imperium Roama? Nieważne kim byłeś tam, tutaj jesteś w Equestrii póki co i tutaj wszyscy są równi - wyjaśnił wzruszając ramionami. - No przynajmniej powinni ale nie wszyscy tak uważają. Co kucyk to tradycja, a w tym projekcie chodzi o szerzenie przyjaźni pomiędzy wszystkimi, przynajmniej w teorii bo skończy się pewnie na tym, że będziecie robić co chcecie - wymówił ostatnie słowa kręcąc głową ale minę miał czystą z emocji. - Zostałem tutaj ściągnięty w jakimś konkretnym celu czy Discord miał po prostu taką chęć?

  10. Imię: Mary Shieldheart

    Córka Vannesy Shieldheart i Marka Shieldheart. Rodzina zamieszkująca Acheron. Aktualnie mieszka w Canterlot.
    - Paladynka w zakonie Paladynów Harmonii od roku 1002 Ery Alicornów.
    - Talent: Manifestacja bariery o różowej barwie. Atak na nią może spowodować u przeciwnika zauroczenie w klaczce.
    - Niebieski kolor magii.

     

    Wygląd: Maść cielista, opadająca na oczy niebieska grzywa z jasno zielonymi paskami, oczy ciemno niebieskie.

    Spoiler

    vector_smiling_mary_shieldheart_by_barrf

    Cutie Mark: Biała tarcza którą słabo widać na tle futra z czerwonym sercem po środku, samo obramowanie serca.

    Spoiler

    cm_shieldheart_by_barrfind-d91wtij.png

    Historia:

    Spoiler

    Urodzona w 979 rok Ery Alicornów w Acheronie, stolicy kraju położonej nad Celestial Sea. Jej rodzice poznali się w typowej Equestriańskiej herbaciarni w Canterlot, jej ojciec rodzony Acherończyk i matka z pochodzenia Equestrianka. Zakochani wyjechali do Acheronu i tam zamieszkali. Córeczka mogła wychować się w spokojnym i cichym mieście. Acheron było krajem i stolicą imperium oraz głównym portem otwartym na Celestial Sea. Statki z wielu nadmorskich krajów przypływały tutaj, tak wycieczkowe jak i handlowe. Mary naprawdę lubiła całymi dniami w nie się wpatrywać. I kucyki oraz inne rasy schodzące na ląd.

     

    Doprowadzała czasem swoich rodziców do szału. Wymykając się do portu aby pozaczepiać przyjezdnych. Na szczęście nie było to w pełni złe, bo nie była sama gdy cała reszta źrebaków równie ciekawskich biegała tu i tam. Strażnicy Imperialni również mieli bezustanne baczenie na to co się działo w mieście. Mała i wesolutka spędzała dnie na tym jak i na czytaniu o legendach innych krajów. Wielka Biblioteka Narodowa z białego marmuru chowała w sobie przepastne tomiska o wszystkim, na czym tylko udało się bibliotekarzom położyć kopyta. To z latami dorastania tylko wzmacniało chęć w niej do podróżowania.

     

    Przeszła studia w Akademii Magyi Stosowanej. Jej najważniejszymi kierunkami były szkoły magii defensywnej z odrobiną magii leczącej. Łyknęła odrobinę alchemii i studium z Języka Magii Starożytnej. Co było chyba najtrudniejsze ze wszystkiego. W międzyczasie również brała nauki walki i obrony nie magicznej. Co również sprawiało jej wielkie problemy. Nie potrafiła się zdobyć do krzywdzenia innych. Dlatego jej główną bronią było berło.

     

    W 1002 roku wyjechała do Equestrii. Zamieszkała w Canterlot i w sumie zastanawiała się co robić. Mogła dołączyć do jakiejś tamtejszej gildii i podróżować. Mogła też zostać w Acheronie i z tamtą rozpocząć swoje pełne przygód życie. Była to impulsywna decyzja, chciała zobaczyć rodzinne strony jej matki. Wtedy właśnie usłyszała o zakonie który walczył w imieniu Harmonii. Zaciekawiło ją to i postanowiła sprawdzić na własne oczy. Miała tam wszystko czego pragnęła. Przygody i wcale nie musiała krzywdzić innych jeśli tego nie chciała. Tak została w zakonie na stałe. Otrzymała na wyposażenie jak każdy członek pancerz zakonu, mieszanka Srebra i stali oraz właśnie wyjątkowe dla niej berło. Znak rozpoznawczy jej akurat, specjalna rączka do trzymania w pyszczku i fantazyjne zdobienia na broni.

     

  11. Imię: Alliance

    Rodzina:

    Matka: hrabina Gold Touch z rodu Gold Wings

    Ojciec: Mythic Voice

    Brat: Windcraft

    Siostra: Leonora Goldwing(zamieszkała aktualnie w Acheron).

     

    - Mieszka w Canterlot.

    - Talent: Potrafi kontrolować umysły słabych organizmów aby były po jej stronie.

    - Paladynka w Zakonie Paladynów Harmonii od 1000 EA. Starszy Paladyn od 1008 EA.

    - Miły charakter, nie uległa, chętna do pomocy słabszym, poczucie humoru. Niechętna do walki z cywilizowanymi rasami(Bandyci kucyki/Gryfy i tym podobne).

    - Kolor magii miętowy.

    - Wygląd: Jasno żółte futro, zakręcona pomarańczowa grzywa, oczy morskiej zieleni.

    Spoiler

    vector_smiling_alliance_by_barrfind-d926

    - Cutie Mark: Złoty miecz z gwiazdą na rękojeści.

    Spoiler

    cm_alliance_by_barrfind-d926stu.png

    Historia:

    Spoiler

    Urodzona w Canterlot w roku 978 Ery Alicornów. Żyła spokojnie w rodzinie z zasadami opierającymi się na władzy pieniądza. Ze względu na fakt, że jej ojciec nie był z żadnego rodu szlacheckiego. Ni nie posiadał żadnego majątku to oozostali członkowie rodu Goldwing byli przeciwni temu mezaliansowi. Ale w końcu ugięli się pod umiejętnościami krasomówczymi jej ojca. Przyjęli go jak swojego więc ich córka mogła zaznać ciepła rodziny bez problemów. W sumie po jej narodzinach wszyscy byli tak ujęci jej słodyczą, że nawet bez ich aprobaty mieli by niezły orzech do zgryzienia. Wesoła i słodka była ulubienicą w całej rezydencji Goldwingów.

     

    Jej znaczek pojawił się prędko za sprawą zabawy z jej świnką morską. Było to wielkie zdziwienie gdy stworzenie zaczęło robić dziwne akrobacje na poręczy schodów. Nie bardzo panowała nad swoimi umiejętnościami. Dopiero po osiągnięciu wieku dorosłego gdy doszła do Uniwersytetu Magyi w Canterlot, opanowała go w pełni. Wcześniej były często problemy z migrenami czy dziwnym zachowaniem zwierząt. Nie było to specjalnie kłopotliwe, nadal ją wszyscy kochali ale czasami musieli zakładać jej blokadę magiczną. Tak dla dobra ogółu.

     

    Na uniwersytecie za to brała udział w zajęciach ze stosowania magii Harmonii i Światła, jak i magii Mentalnej. Co w sumie było wyjątkowymi lekcjami, bo mało kto na nie uczęszczał. Mało lubiana dziedzina i w połowie zakazana. Miała raczej tutaj o tyle znaczenie, żeby zapanować nad jej używającymi i zapisanie ich do księgi. Spędziła tam kilka lat jednocześnie dołączając do Szkoły oficerskiej z zamiarem dołączenia do Gwardii Królewskiej. Przynajmniej miała taki zamiar ale zmieniła zdanie po drodze. Przyjęła zaproszenie do nowo założonego Zakonu Paladynów Harmonii.

     

    Znała się z Barrfindem z kolacji między rodowych czy innych spotkań na mieście. Żyli w końcu w tym samym. Znał ją wystarczająco dobrze, że wiedział iż będzie bardziej niż skłonna dołączyć.

    Herb rodu GoldWings

    Spoiler

    coat_of_arms_golden_wings_by_barrfind-da

     

  12. 1 godzinę temu, Dany napisał:

    Tylko ta broda jakoś mi nie pasuję :P

    Nie jesteś jedyny co tak powiada. On dzieli się nim na FB i też im broda nie pasuje. To nie do mnie z pretensjami, on chciał, on dostał. I dzięki za miłe słowa, długo ćwiczyłem i uczyłem się aby dojść do znośnego poziomu.

     

    A teraz, trochę randomu.

    Spoiler

    vector_watch_pony_barrfind_by_barrfind-d

    vector_twilight_ffantasy_with_book_by_ba

    vector_barrfind_ask_about_touching_butt_

    vector_barrfind_sliding_to_box_by_barrfi

     

    • +1 1
  13. N: Kojarzy mi się z błyskawicą i jasnym światłem i gościem co tym oberwał kilkanaście razy.

    A: Switaśny kucyq którego bym przytulił, bo lubię tulić taborety i inne wyroby fotelopodobne z Ikei.

    S: Kucyq snajper, kamperzy to zuo ale samemu jestem zamiłowanym snajperem w grach. xD

    U: Miły gościu, nie znam go dobrze "In carne" ale tak z boku patrząc wydaje się być osobą godną lubienia. Jeśli wolno mi tak rzec oczywiście.

    • +1 1
  14. Spoiler

    vector_smiling_shadow_mist_by_barrfind-d

    Prawnuczka ze strony Shadowa, córka Everseen i Mythic Way'a. A sam wygląd sobie daruje bo zrobiłem jej grafikę więc widać.

    - Aktualne miejsce zamieszkania nieznane.
    - Talent, obleka się w ciemną mgłę i w nocy czy jakichkolwiek ciemnych miejscach staje się niewidoczna. W ciągu dnia mgła potrafi bardzo przeszkodzić w nie tylko zauważeniu jej lecz i samej drogi/otoczenia.
    - Kolor magii ciemno niebieski.

     

    Historia właściwa:

    Spoiler

    Urodzona w okolicach 900 roku Ery Alicornów w dosyć świeżo założonej wiosce na północ od Canterlot. Hoofington powstał na trakcie w połowie drogi do wtedy jeszcze nie istniejącego Kryształowego Imperium. Oboje rodziców dbało aby córka nie wdała się w jej pradziadka ale siła krwi przysporzyła im nie lada problemu. Lubiła się skradać i prawie, że alienować od rówieśników. Miała ku temu powód ze względu na swoje umiejętności, które odkryła dosyć prędko. Zamiłowanie do ukrywania się i powiedzmy, wykradania drobnych rzeczy. Oczywiście nic jej nigdy nie udowodniono, a same rzeczy odnajdywały drogę z powrotem do swoich właścicieli. Trudno to nazwać kradzieżą gdy miało się z powrotem co się zdawało zgubiło drogę. Nasłuchała się za dużo opowieści o swoim pradziadku i dlatego robiła to, co mieli nadzieję jej rodzice nie będzie robić. Oczywiście nie od swoich rodziców nasłuchała się o nim, a raczej od plotek innych starszych czy nawet dzieci. Któż nie znał historii o wielkim mistrzu cienia i kradzieży.

     

    Historia o nim jest długa i mecząca ale to nie o nim tu jest tylko o Shadow Mist. Znaczek jej wyszedł najprędzej wśród jej rówieśników z prostego powodu. Miała przez to nieprzyjemności ponieważ zazdrość źrebaków, które wciąż szukały swego talentu czy powołania. A ona jako kilkuletnia klacz już spowodowała powstanie mgły w klasie i otrzymała znaczek na swoim boku. No i kare, małą bo to było niechcący ale zawsze kare sprzątania po zajęciach. Można by rzec, że jej młodociane życie było dosyć ciekawe i ekscytujące. To ją właśnie prowadziło przez życie, ciekawość i szukanie tej nutki ekscytacji. Dzieciństwo przeszło jej bez większych problemów i dosyć przyjemnie na zabawach w Schowaj się przed Nightmare Moon, szkole i podkradaniu ciastek przed obiadem.

     

    Już jako dorosła i samodzielna klacz oraz jednorożec dostała się na Uniwersytet Magyi w Canterlot. Tutaj skupiła się na nauce stosowania swoich talentów magicznych. Już nie zachowywała się jak dziecko kradnąc nauczycielom zapasy kredy. Co najwyżej karała tych co bardziej wkurzających kolegów i koleżanki. I znikały im rzeczy osobiste i takie tam bzdety oraz bzdurki. Dług tam nie zasiedziała, miała daleko idący inny cel. Dostała dziennik swojego pradziada Shadowa. Lata temu i ukrywała go do tej pory niczym najcenniejszy skarb. Dostanie się do Gildii Złodziei było jej marzeniem. I bycie tak samo wartościowym i legendarnym członkiem jak Shadow. A ten dziennik mógł jej w tym pomóc bo opisywał najważniejsze z momentów życia pradziada. Również zabawny opis jak w jego posiadanie wpadł diadem księżniczki Celestii. Chodziły słuchy, że został z nim pochowany i tak właśnie było. Gdzie się znajduje grób nie wie nikt i tak prawdopodobnie zostanie.

     

    Wracając do sprawy, Shadow Mist zawędrowała do okolic Los Pegasus. Musiała zwrócić na siebie uwagę i zrobić coś wielce szalonego. Ukraść popiersie Shadow Winga, założyciela rodu Shadow Wing rządzącego w mieście. Ich rezydencja była dobrze strzeżona ale co to dla utalentowanej i mającej zdolności. Kryjąc się w cieniach nocy przeszła obok członków rodziny jak i strażników. Proste zaklęcie otwierające zamki i popiersie było w jej posiadaniu. Wydawało się jej to za proste i w sumie miała rację. Czujniki magii już dawno ją wykryły i została by złapana gdyby nie fakt, że Shadow Wing był w dawnych czasach królem złodziei. A jego rodzina chroniła członków gildii i dbała o zasady, które ich przodek opisał i by nimi podążali wszyscy nazywający się dumnymi złodziejami. A żeby się dostać do rodziny, trza było właśnie zrobić coś niespodziewanego.

     

    To zrobiła klacz było bardzo spodziewane ale jej umiejętności zostały zauważone. Tym samym następnego wieczora już bez skradania się dostała się z powrotem do posiadłości. Została przyjęta niczym zagubiona przed latami córka, odnalazła swoją rodzinę do której należał jej przodek. Nie dostała względów nawet jako prawnuczka wielkiego Shadowa ale z czasem sama chciała sobie zasłużyć na szacunek. I tak też ćwiczyła swoje umiejętności pod okiem doświadczonych członków i wykonywała zlecenia gildii. Na tym można skończyć krótką historię jej życia. Może nie zbyt szczegółowa i dokładna ale po co zdradzać wszystkie detale gdy tajemnica jest najbardziej pociągająca?

     

    • +1 1
  15. Niech Harmonia będzie z tobą, jak i słownik polski. Chyba, że piszesz dla żartów. :aj5: Co w pełni bym zrozumiał. Jednakowoż mógłbyś się podzielić większą ilością szczegółów o swojej osobie. Tutaj jesteś w śród swoich, jak to często mawiam. Fandom jest jak rodzina Adamsów, niepokojąco dziwna ale o swoich dba. I na czym grasz, konsola czy PC? No i czytasz ale gatunki? Będziesz pochłaniał TFUrczość literacką fandomu? I odczuwasz silną więź ze stadem gdy biegasz po lesie? :twilight8: Jak byłem młody też lubiłem biegać, teraz to głównie odciskuje swój plot na fotelu.

  16. Discord wyglądał na zdziwionego, co rzadko u niego bywa.

    - Ja nie mam dla was zlecenia - zaśmiał się. - Ja oferuje wam pomoc, a zadania sami sobie znajdziecie. Jest ich bardzo dużo, tak dla najemników jak i dla chętnych dołączyć do jakichś organizacji - odparł puszczając bąka z nudów ale ten kręcił się w powietrzu, bo w trawie nie chciał się kręcić. - Ja tu tylko organizuje pomoc, resztę musicie sami sobie załatwić, co wcale trudne nie będzie, wierzcie mi. -

     

    Ziewnął przeciągle.

    - Nawiasem rzecz biorąc muszę jeszcze wspomnieć, że co zbuduje będę mógł wam postawić w prawdziwym świecie oczywiście - dodał kręcąc palcem w powietrzu. - No dobra, zakładam, że chcecie informacji, których nie mogę wam podać ale mogę ściągnąć kogoś chętnego co tego udzieli - zawołał zachwycony pstrykając palcami.

     

    W ułamek sekundy przed nim pojawił się ogier, biały jednorożec w bogato zdobionej agatowej zbroi płytowej. Czarny ogon i czarna grzywa która miała domieszkę fioletu, oraz wkurzenie na pyszczku skierowane na draconeequusa.

    - Ile razy mam powtarzać abyś mnie nie portował bez zapytania!? - wyładował frustrację ogier na niewinnie uśmiechniętego Discorda.

     

    Wzdrygnął się i rozejrzał zauważając dwójkę kucyków.

    - Ow, witajcie - zreflektował się prędko obracając się do nich. - Zakładam, że coś nie wyszło w jego drobnym projekcie? Nie wiem co mu wpadło do głowy. Chciał zaimponować księżniczce Celestii i postanowił dać pomocną łapę poszukiwaczom przygód - powiedział kręcą głową, jakby sam nie wierzył, że coś z tego wyjdzie. - Jeśli o mnie chodzi, zgłosiłem się do pomocy jakby co.

    - Chyba zostałeś zmuszony - zanucił Discord rozbawiony.

    - Jeśli czegoś potrzebujecie - kontynuował ogier nie speszony - możecie mi powiedzieć co wam trzeba, czy co się stało - machnął kopytem na draconeequusa. - Szczerze powiem, że spoglądając po was to niezłych zabijaków znalazł - dodał uważnie ich oglądając. - Jesteście chociaż zainteresowani jego pomocą? Mogę mówić, że to beznadziejny pomysł ale w głębi zakładałem, że wielu by się dało zabić za taką szansę. Mam nadzieję, że przynajmniej was poinformował co może, a czego nie? Cokolwiek powiedział, a nie, że obudziliście się na tym trawiastym pustkowiu niewiedzą co się dzieje - rzekł ze stłumionym śmiechem. - I mnie wezwał aby odwalić za niego robotę. Ale dobra, czego wam potrzeba? - zapytał uśmiechając się.

  17. Discord potarł policzek w zamyśleniu.

    - To jest znacznie trudniejsze niż podejrzewałem - powiedział do siebie i wstał, a przedmioty jakie przywołał zniknęły. - Warunek jest, że ci którym to proponuje dogadają się. Tu chodzi o przyjaźń - odparł prostując się dumnie, a za nim zaczęła powiewać flaga Equestrii i wokół rozbrzmiał hymn kraju. - Walka o wspólne dobro, o magię przyjaźni łączącą wszelkie rasy, o to abyście będąc w tej krainie i pragnąc osiągnąć swoje cele, nauczyli się tej magii i stali się przyjaciółmi. Nie ma żadnych ale - zakończył spoglądając na obydwu, oczywiście nie jednocześnie, a przynajmniej tym razem.

     

    - Proponuje wam pomoc swoją i kilku innych postaci, które zgłosiły się pomóc w razie konieczności - nagle zmienił płytę na miłą muzyczkę w tle. - Te ziemię wokół są do waszej dyspozycji. Wy dajecie złoto, ja buduje wam dom - tu wyczarował sobie budowlany żółty kask - oferuje usługi kowalskie - i dołączył do tego fartuch kowala - i teleportacje tutaj i pomiędzy miejscami. Tylko z i do miejscowości zamieszkanych - zaśmiał się machając prawą łapą. - Nie możemy pozwolić aby było wam zbyt łatwo. Mogę wam pomóc nawet wyleczyć rany - puścił im umalowane oczko bo ubrał się w strój pielęgniarki. - Mogę pilnować wam nadmiary złota i takie tam pomniejsze rzeczy w zależności czego wam będzie trzeba, a zawsze możecie spytać - zakończył ponownie wracając do standardowego siebie.

  18. Discord zaklaskał zadowolony i pstryknął palcami. Pojawił się duży fotel o czerwonym obiciu i Discord natychmiast usiadł sklecając przy tym obydwie łapy do siebie.

    - Jesteście tutaj - odpowiedział tajemniczo, zakładając jeszcze stylowe czarne okulary o okrągłych oprawkach. - A czemuż was tu ściągnąłem jest pytaniem na które z chęcią wam odpowiem. -

     

    Wciągnął powietrze po czym rzekł.

    - Zastanawialiście się kiedyś co to znaczy być bohaterem? Żyć życiem pełnym przygód i niebezpieczeństw? - pytał spoglądając to na jednego, to na drugiego. - A może nawet zdobyć bogactwa? Pomóc tym co pomocy potrzebują? Robić to co bohaterskie kucyki czy bohaterzy innych ras w dawnych czasach? - Zaśmiał się w swoim stylu i potarł łapy. - Jeśli odpowiedź brzmi tak, to jestem tutaj aby wam zaproponować propozycje nie do odrzucenia. A jeśli nie, to nie mam ochoty więcej z wami rozmawiać i żegnam ozięble - dodał rzucając zimne spojrzenie im obydwu. - Więc decydujcie, ryzykujecie i zyskujecie albo decydujecie się odwrócić na szansę aby was kopnęła? - dodał żonglując czerwoną i niebieską piłeczką.

  19. Nastąpił wybuch pomiędzy nimi. Nie emocjonalny czy eksplozja ale raczej wystrzelenie kłębu szarego dymu. No i trzask jakby z bicza temu towarzyszył. Dwój ogierów mogło poczuć się nieswojo po tym koncercie niecodziennych widoków i dźwięków. Jak rozwiało mgłę niepewności ich oczom ujawnił się wysoki stwór. Dla nich był to stwór prawdopodobnie, chociaż kto by nie znał draconeequusa Discorda. Końska głowa i grzywa towarzyszyło jej prawy róg jelenia oraz broda od kozy. Ogon, język oraz wydłużone ciało węża. Posiadał również lewa rękę o wyglądzie szpona orła i prawa rękę niczym łapę lwa. Lewa noga od kozy, a prawa noga mogła pochodzić od jakiegoś gada, może nawet smoka. I dwoje skrzydeł do tego, lewe jest niczym pegazie oraz prawe z pewnością nietoperze.

     

    Na sam jego widok nie jeden by zaniemówił. Szczery łobuzerski uśmieszek z pojedynczym kłem objął ich obu.

    - No cześć kucyki - zawołał będąc jednocześnie w dwóch różnych miejscach, a mianowicie obok każdego z nich. - Szczerze mówiąc, ciekawa jest ta wasza sprzeczka jak się nazywacie i wasze trele morele - zaśmiał się kręcąc młynka drugą wolną łapą bo drugą ich przytulał do siebie. - Zaraz dostaniecie wszelkie odpowiedzi - dodał znikając i pojawiając się ponownie pomiędzy nimi oddalony te pare długości ich ciał. - I radził wam się przyzwyczaić do siebie, bo od teraz będziecie partnerami! - wykrzyknął zwycięsko i zagrały niewidoczne fanfary oraz poleciały konfetti.

     

    - No dalej, możecie powiedzieć jak się nazywacie czy skąd pochodzicie - dodał machając na nich wesoło. - Jesteśmy tu sami swoi w pokojowych zamiarach i nie zapominajcie - wyszeptał ale było go słychać bardzo wyraźnie i nachylał się konfidencjonalnie na dodatek. - Jesteście w Equestrii, poczujcie magię przyjaźni - mrugnął porozumiewawczo po czym założył łapę na łapę przyglądając się im zadowolony. - No więc? Jakieś pytania względnie chaotycznie podane?

×
×
  • Utwórz nowe...