- No co ty, stary - znowu usłyszałeś ten głos - przecież to ja. - nagle przed tobą, w tej samej pozycji co ty zaczął krystalizować się jakiś kształt. Nagle zobaczyłeś siebie, z czerwonymi oczami i kpiącym uśmiechem - Widzę, że ciężko ci to idzie. Może i to jest twój sen, ale Luna wciąż jest ich panią. Nie poradzisz sobie sam. Ale mogę ci pomóc, wystarczy, że mnie uwolnisz..