RexCrusader

Brony
  • Zawartość

    1558
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

114 Wzorowa

9 obserwujących

O RexCrusader

  • Ranga
    The Order of Silver Flame will rise!
  • Urodziny 17.08.1999

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miejsce zamieszkania
    Łódź, Poland
  • Zainteresowania
    Pisanie, historia, polityka i pokemony.
    Anime! A najbardziej Hellsing Ultimate :)
    Picie kawy, spanie i bycie idiotą to moje ostanie ulubione zajęcia.
  • Ulubiona postać
    Wiele postaci lubię, ale najbardziej: Lunę, Trixie, Sombrę i Discorda.
    Ulubione postacie spoza mlp:
    -Joker
    -Vernon Roche
    -Alucard
    -Kel'Thuzad
    -Psycho z Until Dawn
    -Haru Tsubaki
    -Cynthia
    -masa dziewczyn z anime :v
    -Żołnierze Hydry
    Jak sobie coś przypomnę to dopiszę :)

Ostatnio na profilu byli

3240 wyświetleń profilu
  1. Shadow był zaskoczony działaniami burmistrza, przygotował się więc do ewentualnej walki i zaczął recytować formułkę. -Jestem żołnierzem Księżniczek, jedynych prawowitych władczyń Equestrii. Celestio, bądź mym światłem! Luno, daj mi sił! Księżniczki, zbawcie swych wiernych poddanych! Pegaz wiedział, że recytowanie tego może nic nie dać, lecz zawsze warto spróbować. Zwłaszcza, że morale są dosyć ważne na polu bitwy.
  2. Shadow był zdezorientowany, to co działo się dookoła niego zdecydowanie go przerastało, a co gorsza na drużynę nie wpływało to pozytywnie. Uniósł więc młot, zakręcił nim młynek i i uderzył w ziemię tak aby każdy oderwał się od tego co robił oraz spojrzał na niego. -Dosyć!- powiedział donośnym tonem pegaz- Spokój! Silver, wiem jakie masz przyzwyczajenia, ponieważ ja posiadam podobne. Jednak jesteśmy poza wojskiem i odmienne zdanie towarzysza nie jest zdradą. Do pewnego momentu oczywiście, lecz teraz tak nie jest. Każdy z tu obecnych jest na tej misji z jakiegoś powodu, czy też jak inaczej to nazwać użyteczności dla misji, dlatego opuść tą broń. Clint, rozumiem że masz inny pogląd na sytuację lecz niestety nie możemy odpuścić i go uratować.- Shadow wziął głęboki wdech i podniósł młot.- Burmistrzu, z tego co mi wiadomo używanie magii męczy. Każdy ma jakąś granicę wytrzymałości. Zatem ustąp lub zostaniemy zmuszeni do odkrycia twojej granicy. Mam nadzieję, że rozumiesz.- skończywszy mówić pegaz przygotował się do ewentualnego ataku. Miał nadzieję, że jego drużynie może uda się odzyskać skupienie i dojrzy kto jest prawdziwym wrogiem.
  3. -Tak.- powiedział Shadow- To zły pomysł. Czy jest za potężny? Możliwe, ale na każdego znajdzie się sposób. Z resztą jest wrogiem Celestii, dlatego musimy go pokonać albo zginąć próbując.
  4. -Że oszukujesz.- powiedział Shadow- Niby taki mocny, ale boi się jak nie wiem. Tak samo jest z układamiem się z tobą, po prostu nie można ci ufać. Niby chcesz się układać, ake ignorujesz nasze propozycje.- następnie zwrócił się do Silver- Nie masz może pomysłu jak zablokować jego magię, albo ją rozproszyć?
  5. Shadow przez pewien okres czasu patrzył biernie na to co dzieję się w jego pobliżu, lecz ostatnie poczynania burmistrza mocno go wzburzyły. -Jeśli zabijasz jesteś mordercą. Jeśli nie chcesz nim być musisz przestać to robić, albo zginąć.- powiedział, a następnie ruszył w kierunku burmistrza z młotem w kopytach.- Czas zakończyć twe cierpienie. Niechaj Celestia czuwa nad twoją duszą.- pegaz chciał zabić burmistrza, aby wreszcie zakończyć tą farsę.
  6. Shadow wiedział, że to co powie nikomu się nie spodoba, ale może to być prawda. -Nie zgadzam się, trupy muszą pozostać trupami. Tak samo jak potwór nigdy nie przestanie być potworem. Chcesz mi powiedzieć, że mamy cofnąć się w czasie i uratować tych, którzy chcieli nas zabić? Chaos wyprał ci mózg, czy jak? My jesteśmy największym zagrożeniem? Kolejny nieudany żart.- pegaz zmienił ton głosu na dużo bardziej wrogi- Chcesz, aby potwór wrócił tylko dlatego, że ma dziecko? A pomyślałeś, że to źrebię może zostać wychowane na potwora? Czy wtedy pozbycie się zagrożenia i wychowanie jej jak trzeba nie jest lepszą opcją?- Shadow zdjął hełm i spoważniał- Każdy popełnia błędy, lecz to dzięki nim możemy się uczyć. Czy jeżeli przyrzekniemy, że po wykonaniu naszej misji naprawimy nasze błędy puścisz nas wolno? Mam na myśli zaopiekowanie się dziewczynką oraz dług jaki spłacę swym życiem wobec rodziny EastGuard'a. Czy przystaniesz na taki układ?
  7. Shadow nie wiedział co się działo, nic nie rozumiał. Zasady, zasady i zasady. Ale chwila, jakie zasady? Burmistrz podał nam tylko efekty uboczne, ale co z zasadami. -Pokazałeś nam efekty uboczne, teraz pokaż nam zasady. Jeżeli mamy ich nie łamać musimy je poznać, aby zagrać w tą grę i ją wygrać muszę, echkem, musimy poznać zasady gry. Inaczej nie ma zabawy, prawda?- pegaz wiedział, że walka z chaosem to nie zabawa, lecz co jeśli Discord słucha? Z resztą pan Chaosu stał się już obsesją Shadowa, ten wszędzie się go dopatrywał i ciągły niepokój zdawał się nieco męczyć kuca. Pegaz niby chciał dostać się jak najbliżej pana Chaosu, aby go zabić, lecz to w jaki sposób miał się znaleźć w oczekiwanym położeniu ciągle pozostawało dla pegaza problemem. Teraz jednak trzeba było skupić się na chwili obecnej, ponieważ postać burmistrza była co najmniej dziwna i trzeba było ją bacznie obserwować.
  8. -Yyyyy...- zaczął Shadow nie wiedząc co ma powiedzieć- No ten tego, yyyy, żadne z nich nie przyłożyło kopyta do drugiego zabójstwa, czy raczej pierwszego, bo miało ono miejsce znacznie wcześniej.- pegaz miał wątpliwości jak zareaguje jego drużyna, ale jedno był pewien, nie spodoba im się to.- Cóż, dokonałem tego ja, lecz uważam iż miałem prawo go zabić. Zostałem wcześniej przez niego zaatakowany, więc musiałem się bronić. Tak samo z tego co słyszałem wyglądał drugi przypadek. Działaliśmy jedynie w samoobronie i nie widzę powodu przez który mielibyśmy być karani. Również trzeba zauważyć, że jesteśmy tutaj z polecenia Księżniczek, więc wstrzymywanie naszej misji jest zdradą stanu i powinno być karane śmiercią. A teraz zboczę nieco z tematu: Skąd wie pan, że EastGuard nie żyje?
  9. ((Mamy dowolność co do broni białej? Czy jest coś nam narzucone?))
  10. Idąc ziewnąłem w dosyć teatralny sposób, chodziło mi o to aby wszyscy zobaczyli jaki to jestem niby znudzony, a tak na prawdę byłem gotów do walki. Wiele razy jako zabójca musiałem czekać na celto, czasem nawet kilka godzin, wtedy to nauczyłem się "usypiać" ciało. Ciekawiło mnie kiedy walka się rozpocznie i jaką dostanę broń. No i jeszcze pozostała sprawa tego mojego "pomocnika".
  11. -Pfff, co to ma być?- powiedziałem znudzonym głosem- Nie możemy my się pobawić?- zgodnie z ukochaną zasadą "Jeśli to co stać się ma, stać się musi, niechby przynajmniej stało się niezwłocznie."- Mam nadzieję, że spotkam przeciwników, którzy wynagrodzą mi czekanie.
  12. -Zapukać czy nie? Oto jest pytanie!- zastanawiałem się stojąc przed drzwiami. Zawsze przecież mogłem wtargnąć "siłą". Myślałem i myślałem, po czym doszedłem do wnioski, że stoję przed drzwiami jak idiota i ludzie będący obok mogą się ze mnie śmiać. Szybko więc zapukałem i wszedłem nie czekając na pozwolenie. Miałem nadzieję, że drzwi nie były zamknięte, bo wyjdę jeszcze na większego idiotę niż jestem.
  13. Karta zbyt wiele mi nie powiedziała, co rozbudziło moją ciekawość. Zastanawiałem się chwilę nad zdjęciem opaski, lecz postanowiłem zostawić ją w spokoju. -To w końcu sojusznik, mój wygląd nie powinien mieć znaczenia.- powiedziałem sam do siebie i ruszyłem we wskazane miejsce.
  14. Westchnąłem widząc stołówkę. Było w niej zdecydowanie za dużo ludzi, a dania były zbyt proste. -Chyba przestałem być głodny.- powiedziałem i ruszyłem w stronę bufetu. Pomimo wyglądu dań musiałem coś zjeść, z czegoś muszę mieć siłę. Nałożyłem sobie jakieś papki, po czym poszukałem jakiegoś wolnego miejsca i usiadłem aby zjeść. Do mojego jeszcze nie do końca obudzonego umysłu powoli zaczęła docierać myśl, że muszę spotkać swojego nowego towarzysza. -Jak zjem to go poszukam, z resztą muszę być ostrożny, bo skoro mamy współpracować to nie mogę go do siebie zrazić. Z resztą zakapior z opaską na lewym oku raczej nie powinien cieszyć się popularnością. Smacznego!-pomyślałam i zacząłem jeść.
  15. Luksusy zawsze mi odpowiadały, dlatego gest generała bardzo mi przypadł do gustu. Bez słowa wsiadłem do samochodu, nie mogę przecież kazać przeznaczeniu na siebie czekać. Ciekawiło mnie kto stanie mi na drodze w walkach i kto będzie musiał ponieść karę za tą błędną decyzję. Cóż, czas pokaże, a ja na razie muszę uzbroić się w cierpliwość.