Katastrof

Brony
  • Content count

    21
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

31 Good

4 Followers

About Katastrof

  • Rank
    Muzykolog z FGE
  • Birthday 10/01/1992

Kontakt

  • Strona www
    http://dziwactwabeachcity.blogspot.com/

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Częstochowa
  • Zainteresowania
    Gry, komputery, filmy, muzyka(aktualnie głównie fandomowa), animacje i wiele innych rzeczy.
  • Ulubiona postać
    Perła, Bolin (oprócz 2 księgi), Barney Stinson, Velma, Rozi, Bernard "Barney" Rubble, Raymond "Ray" Brennan ("Lopez"), Jude Lizowski, Jules Winnfield... aaaaa z My Little Pony... to nie mam.

Recent Profile Visitors

1,109 profile views
  1. Memy, memy. Komu memy? Dobre, podmieńcowe.
  2. Czekając na odcinek, miałem nadzieję na to, że dowiem się czegoś o historii kucyków lub przynajmniej o ich legendach. Za każdym razem, kiedy oglądam odcinek "świąteczny" czekam z rumieńcami na tą część odcinka, w której przenosimy się w przeszłość. Jaką to epokę dane nam będzie dzisiaj poznać? O ile fantastycznych istot zwiększy się panteon tym razem? - takie pytania zadawałem sobie zaraz po zwiastunie omawianego odcinka. Po seansie wzruszyłem ramionami, mówiąc sobie: "No w sumie dostałem to, czego chciałem". Tylko co z tego? Legenda o Rockhoof'ie to klasyczny scenariusz od zera do bohatera, wyróżniający się jedynie swoją niezdarnością kucyk, chciał zostać bohaterem. W sumie nie miałbym ku temu nic przeciwko, sam lubię takie historie jednak to, co zobaczyłem w tym odcinku, przekroczyło wszelkie granice totalnej bzdury. Kiedy widzimy, jak bohater się rozwija, to lubimy widzieć to, jak pomimo swoich niepowodzeń nie poddaje się, uśmiecha się pogardliwie do przeciwności losu by na końcu znaleźć sposób na siebie i dotrzeć do wyznaczonego celu. I to jest fajne, i to działa. Co jednak zrobił Rockhoof? Jak zmienił się w mężnego i potężnego bohatera? Wbijał szuflę w ziemię. Tyle. Kopał, kopał i chyba Posępny Czerep w końcu się nad nim zlitował, bo innego rozwiązania nagłego przyrostu masy mięśniowej i krzepy w kopytach nie widzę. Nawet gdybym miał pięć lat, to bym tego nie kupił. To najbardziej naiwna opowieść, jaką w życiu słyszałem. Legenda o Mistmane jest opowieścią, o której mam całkiem odmienne zdanie niż o poprzedniej. O ile stare jak świat powiedzenie, że "najważniejsze jest wnętrze" znajduje w tej opowieści swoje miejsce, to jest tutaj jeszcze coś: próba opowiedzenia o tym, jakie znaczenie ma piękno. Obcowanie z pięknem daje nam szczęście, nie ma znaczenia czy jest ono naturalne w formie przyrody, czy sztuczne np. sztuka. Nawet w najsurowszym blokowisku czy dzielnicach biznesowych nasz wzrok instynktownie szuka czegoś, na czym może zawiesić oko. Ciekawe wzory czy kwiaty stają się o wiele bardziej wyraziste, ponieważ podświadomie ich potrzebujemy. To pokazuje właśnie ten odcinek, jeśli zabierzemy ze świata piękno, to tak naprawdę nic w nim już nie zostanie. To bardzo pouczające i poruszające, nie spodziewałem się takiej treści w tym odcinku. Legenda o Flash'u Sentrym Magnusie jest tym, czego brakowało mi w "Turnieju ognia" który był odcinkiem ze smokami, w którym próżno było szukać jakiegokolwiek smoczego, płomiennego oddechu. Na szczęście ktoś sobie w końcu przypomniał o tym, że smoki zieją ogniem i dostaliśmy wielce widowiskową opowieść. Pegazy jednak pomimo braku przewagi w starciu ze smokami w bezpośrednim starciu, a i tak miały pomysł na to, jak je przechytrzyć i zmusić od odwrotu. Pomimo dwóch fajnych opowiadań i śmieszkowych przerywników wciąż mi czegoś brakowało. Wszystkie te historie były całkiem krótkie i szalenie ucierpiała na tym pierwsza z opowiadanych historii. Oprócz niej chyba nie ma rzeczy, która by mi się nie podobała, wolałbym jednak poznać jakieś prawdziwe historie, a nie legendy, nic nie staje bowiem na przeszkodzie, aby każdą z tych opowieści przenieść do książki historycznej. Wielka szkoda, że tak się nie stało.
  3. Kiedy pierwszy raz usłyszałem w MTV "Welcome to my life" na moich ustach pojawił się uśmiech mimo tego, że kija znałem angielskiego i go nie do końca rozumiałem. Utwór mimo wszystko imponował mi swoją krzykliwością i mocą, tym czego w piosenkach których słuchałem za młodu mi brakowało. Pamiętam jak kiedyś maniaczyłem ten kawałek kiedy przeżywałem swoje najgorsze trzy lata życia w gimbazjum, łapiąc fragmenty tekstów i pokrywając je ze słowami które wyniosłem ze szkoły/słownika. To był czas kiedy poznawałem takie zespoły jak w/w simple plan, the offspring, sum 41, green day czy blink 182(dzięki ci FlatOut2/AmericanPie:Wesele), odstawiając na bok rapsy które słuchałem w podstawówce. Ich mozolny wokal i moc w melodii nie miał nawet startu do zawieszonego w tym czasie "pop-punk'u". To fakt, że mimo wszystko skupiłem się głównie na "Lecie 41'" ale nawet parenaście lat później, po przesłuchaniu setek piosenek niemal każdego gatunku, dalej nie potrafię wymazać "Welcome to my life" z mojego surowego pod względem krytyki muzycznej serduszka. Utwór który praktycznie się nie zestarzał, wywołując u mnie nawet większe emocje teraz, niż przy słuchaniu go za pierwszym razem, jest wciąż najlepszą piosenką Simple Planu będąc hitem swoich czasów.
  4. Łał, naprawdę super. Oby więcej.
  5. Bon Bon\Sweetie Drops "My name is Bon... Bon Bon <temat Jamesa Bond'a>"
  6. Według Google Docks ma 993 słów...
  7. Well, P.E sami się prosili, poza tym poprzednie mieli lepsze niż to "Poza Niebem", zaczynając od tego, że większości zwrotek nie da się zrozumieć bez napisów.A Symphony of Two mają dosyć fajne kawałki, suba dałem im za zarąbisty Lost Freedom, potrafią robić muzykę i nie są słabi. Liquid harmony przecież też ma fajne i dobrze skomponowane i różnorodne utwory np. Ponyville Nova czy The Princesses Beats Of Equestria więc Rises był dla mnie ogromnym zaskoczeniem a przy okazji stał się podstawą do opisania poważnego problemu w fandomowej muzyce. To prawda, że to był pierwszy jego kontakt z dubstepem ale to nie tłumaczy chorego połączenia kompozycji utworu a samym tytułem. Podobne raki niestety występują w fandomie nagminnie. A Seventh Element robi muzykę od 4 lat! Project Equestria poszedł przez chwilę w złym kierunku jeśli chodzi o tematykę, ale Fallout: Equestria jest niczym niebo a ziemia w porównaniu właśnie z "Poza niebem". Propsuje ten utwór bo dał mi nadzieję na to, że Projekt będzie robił teraz piosenki przynajmniej na takim poziomie. Może jakiś przyszły muzyk szczęśliwym trafem trafi na ten post gdzie wytykam wady danych utworów i zastanowi się nad publikacją swojego "I'll Fly cover super ultras energy 5000 +20%cooler" dwa razy.
  8. Nie ale ich też nie minie. Pamiętam jak raz zrobiłem roast "Poza Niebem" od Project Equestria. Wpisałem w google/wyszukiwarkę MLPPolska tytuł i nic nie znalazłem. Jak taki temat jest na forum to podaj linka. Nie wiem też co to za drukowana wersja ale na swoją obronę powiem, że będę tutaj dawał utwory od Bronies i to w wersji online. Drukowanie tego zostawiam dla osób chętnych ale jeśli wyślesz mi zdjęcie, przynajmniej okładki owego drukowanego zbioru raka, to chętnie go obejrzę.
  9. Witam serdecznie, postanowiłem wyjść z letargu i znowu robić posty muzyczne na FGE. Co więc tutaj robię moi drodzy? Doskonałe pytanie, a oto odpowiedź na nie: Kiedy przeglądam internet w poszukiwaniu utworów czasami/zazwyczaj/zawsze znajduję taki badźief, że nie da się tego słuchać. A ponieważ nie chcę zaśmiecać tymi "utworami" swoich postów to postanowiłem wklejać te "śmieci" tutaj. "Dlaczego? Nie możesz zachować tego dla siebie?" pytacie i jest to kolejne trafne pytanie, bo czemu nie. Trochę to robię dla humoru, trochę po to, żeby poznać lepiej to forum (nabijam wam licznik wyświetleń), bo nie mam innego celu a czasem przy nie których to bym pisał i pisał. To co? Zaczynamy? Edycja: Melodie Miesiąca - Czerwiec (Na razie tylko tyle, pomysł na to przyszedł mi o 1 w nocy...): Więcej wieczorem.
  10. "Jak na razie "Zaginięcie Blaze Mail" jest najgorszym fanfikiem jaki miałem okazję czytać" - Organizator konkursu.
  11. Trzeba by zrobić terraformację, ostudzić jądro i postawić dobre pole magnetyczne jeszcze. Powiedzmy, że da się to zrobić magią to w takim razie potrzeba by dużej ilości energii, populacja jednorożców to powiedzmy 1/3 gatunku. No i jeden dzień na Wenus trwa 243 Ziemskich dni. Ma ktoś ochotę na Marsa? To lepszy wybór, mniejsze koszta, potrzeba mniej energii, przyjaźniejsze warunki atmosferyczne, są lodowce czyli łatwiej będzie uzyskać wodę.
  12. Pegazy w odcinku "Huraganowa Fluttershy".
  13. Zgłaszam się do konkursu. "Zaginięcie Blaze Mail" Autor: Katastrof Masaqra Tagi:[Noir][Slice of life] Link
  14. Trzy: w Ponyville, w Canterlocie i na Manehattanie.