Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Shey

Brony
  • Content Count

    680
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

8 Neutral

About Shey

  • Rank
    Kickstart my Heart
  • Birthday September 18

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Wrocław

Recent Profile Visitors

1,275 profile views
  1. Shey

    Sinister - Powiedziałam że dla ciebie będzie teoretyczne - Uśmiechnęła się. - Dla mnie nie. Spodziewałam się w sumie że zrozumiesz że to powód dla którego chce te kamienie - Nie była pewna czy jest to potrzebne do tego rytuału. Miała mało informacji i odetchnęła z ulgą gdy okazało się że tak jest. - To prawda że jej bardziej na tym zależy, w końcu pali jej się grunt pod kopytami... I nie boje się że coś stracę, gdyby tamto zaklęcie się udało w pełni nie rozmawiałabym tutaj z tobą jako ja więc można powiedzieć że miałam dużo szczęścia. Gdy się odrodzi będzie słabsza ode mnie dlatego wątpię że coś mi zrobi a w momencie w którym sprawy się zmienią zniknę i mnie nie nigdy znajdzie... I to nie samo odczepienie ode mnie - Pokręciła głową. - Mam co do niej mieszane odczucia, z jednej strony zyskałam z drugiej straciłam - Głos jej się prawie załamał gdy wypowiadała ostatnie słowo. - Chce to jednak zakończyć bo mam dosyć zastanawiania się czy chce mi pomóc czy jednak zepchnąć mnie na złą drogę... - Już się nie uśmiechała, to nie było zabawne. - Jeden powinien wystarczyć. Batty Była nieco zaskoczona że ich dowódca nagle się obudził i wykazuje się taką postawą. Niedawno prawie by się wykrwawił, nadal był ranny i chodzenie raczej powinno sprawiać mu ból. - Jesteś pewny że jesteś w stanie chodzić z przebitym na wylot kopytem? - Rzekła do niego. - Co z twoją kością? Jeśli postawisz na niej ciężar może przebić kolejne tkanki i znowu spowodować krwawienie... Ja jestem szybka, może moja magia nie jest najlepsza ale broń mnie nie zawiedzie, do tego potrafię się skradać i mam czuły słuch. Usłyszę zagrożenie zza rogu - Jej zdaniem była najlepszą osobą na misję zwiadowczą. W końcu robiła już to wiele razy. - Z tego co mówiłeś za dnia w bazie nie powinno być ich za dużo - Teraz odezwała się Fire. - Wybijemy to co jest w środku, obronimy jedyne wejście a w między czasie naprawimy cięższy sprzęt który tutaj mamy. Wydostaniemy się na zewnątrz i będziemy mieć około pięćdziesięciu naszych których możemy uzbroić... - Zrobiła przerwę na zastanowienie się. - Tylko ktoś wie jak zamknąć tą świątynię? Jeśli ma tradycyjne wrota to nie ma problemu ale co jeśli potrzebna jest magia? - To były bardzo stare ruiny więc jej zdaniem to mogło wchodzić w grę. W międzyczasie zaczęła przeszukiwać kolejne skrzynie chcąc znaleźć ważną rzecz jeśli wydostaną się na zewnątrz. Był to pistolet sygnałowy którym mogłaby dać znać że żyją.
  2. Shey

    Sinister - Odesłać ją? - Odpowiedziała z uśmiechem. - Próbowałam, nie da rady. Jedyne co by pomogło to zabicie siebie i jej przy okazji ale to średni interes - Wzruszyła ramionami. - Chce jej pomóc bo wiąże mnie umowa - ,,Dostaniesz nowe ciało'' - Przewróciła oczami wspominając to. - ,,Wcale cie nie oszukałam Star obiecując White że tego nie zrobię... W końcu nigdy nie powiedziałam tobie że że to ja je wykonam. Niestety, potem był tylko problem by znaleźć kogoś kto by to potrafił. - A czego się obawiam to moja sprawa która ciebie nie dotyczy. Skoro znasz powód to sprzedasz mi kamienie czy nie? Moja zjawa którą nazwałeś chowańcem chyba zaczyna się trochę denerwować... - Skrzywiła się mając nadzieje że poczeka jeszcze parę chwil. Wolała to rozegrać po dobroci wiedząc że na ogół jest to lepszy sposób. - Batty - Co innego mi pozostało - Batty odpowiedziała markotnie Pearl. - Może ja powinnam pójść? - Spytała ją. - Wiesz, mam broń która się przyda jak coś pójdzie nie tak... A ty jako jedyna osoba zdolna do pewnego leczenia jesteś zbyt ważną dla grupy - Spojrzała na Speara który nagle wrzasnął a potem znowu na sanitariuszkę. - Co do tego czy chcemy was zabić nie mogę mówić za wszystkich... A w szczególności za Ordera. Jedynie co mogę zrobić to zapewnić że ja tego nie zrobię - Wzruszyła ramionami. - Nie, nie wiedziałam że coś ukrywa. Pierwszych spotkałam was, dopiero potem jego i zgadnij co. Nie jara mnie przeszukiwanie ogierów - Lekko się uśmiechnęła. - A uratowałam was bo poczułam że powinnam. Jak już wspominałam możesz mi nie wierzyć ale nie obchodzi mnie to. Reszta oprócz Kati znowu się obudziła przez nagły hałas. - Prawdziwy żołnierz nie musi o tym przypominać każdemu co chwila - Odezwał się znowu ogier w zbroi buntowników. - Chyba że wie że to kłamstwo i próbuje przekonać samego siebie - Pokręcił głową a potem spojrzał na Ordera. - Wydaje mi się że gdybyś jednak zdecydował się go przebić tą lancą wyświadczyłbyś przysługę wszystkim.
  3. Shey

    Sinister - Drugie pytanie należy do mnie - Stwierdziła Star. - Spytaj co sądzi na temat ufania czarnej róży - Spodziewała się że to nie będzie pochlebna odpowiedz. Z drugiej strony zastanawiała czego się boi, co może stracić jeśli postanowią ją wykorzystać. Czy mogą przejąć jej moc i przy okazji zyskać cenne dla nich kamienie? - A jeśli nie sprzeda ci towaru to postawisz mu ultimatum. Niech się dowie że mogę zabrać tą skrzynię w każdej chwili... Sinister słysząc to na początku wyglądała na zszokowaną... Fakt że może to zrobić z początku zataiła i teraz poczuła się nieco oszukana. Nie mówiąc że wyjdzie na złodziejkę bo wątpiła że ktokolwiek uwierzy w tą historię. - Mniejsza o to - Odpowiedziała na pierwszy temat. - Drugie pytanie będzie bardziej teoretyczne, przynajmniej dla ciebie. Załóżmy że dręczyłaby ciebie zjawa będąca twoim przodkiem i jedynym sposobem na pozbycie się jej to danie jej nowego ciała... Jakbyś to zrobił? - Nie posłuchała się Star. Wiedziała że jeśli o to spyta to raczej przekreśli szansę na interes. Batty - Wiem że jest duży... Przynajmniej z tego co opisywała bo na własne oczy nigdy nie widziałam - Miała mieszane odczucia co do odpowiedzi która otrzymała. Z jednej strony budziła nadzieje za to z drugiej nic nie było pewne. - Dzięki, musiałam spróbować tego pytania. Martwię się o nią a tymczasowo tutaj utknęliśmy - Pokręciła głowa. - To ciekawe Spear. Najpierw mówisz o nich same najgorsze rzeczy a potem usprawiedliwiasz to co zrobiła twoja władczyni tym że ludzie również robili coś podobnego... Do niej nie czujesz wstrętu bo jest kucykiem? - W jej głosie było trochę prowokacji. - Po za tym na jakiej podstawie uważasz że to wasz teren? Bo ktoś narysował mapę i zaznaczył kolorem że to wasze? No proszę cie.. - Uśmiechnęła się na myśl jaki to głupi pomysł. Przynajmniej dla niej. - A co do godziny to chyba nikt nie ma zegarka... Ale po części jestem kucoperzem więc zawsze kiedy świta zaczynam być trochę senna. Dam znać kiedy.
  4. Shey

    Sinister Zamrugała parę razy gdy ogier opowiadał fakty o których nie powinien wiedzieć. Zastanawiała się czy potrafi jednak zobaczyć Star lub ją słyszeć... I czy wie o jej spotkaniu z adeptem czarnej róży? Po chwili jednak się odezwała. - To co robię to jedno... Ale dlaczego to drugie - Spojrzała mu w oczy. - Niezły jest - Stwierdziła Star. - Ciekawe gdzie trzyma kulę lub wyrocznie z ogniem do której wsypuje ten granatowy pył. - W skrócie dzisiaj nie zrobiłam nic złego. Możesz mi nie wierzyć - Wzruszyła ramionami dając mu do zrozumienia że jej nie zależy na tym. - Patrzeć z innej perspektywy lub nie wiedzieć całej prawdy... To ostatnie jest dosyć dobre bo nie wydaje mi się że masz pojęcie co zrobiło dla mnie to towarzystwo z którym się kręcę - Spojrzała na kamienie, rzeczywiście były piękne i nadawały się na ozdobę w ogródku... Podziwiała je do czasu aż ogier nie zamknął skrzyni. - Zanim odpowiem chciałabym zadać dwa pytania... Czy spodziewałeś się że dzisiaj się tu zjawię? Star tymczasem dotknęła skrzyni i wyjęła kryształ dany jej przez adepta czarnej róży. Przepustka do nowego życia stała przed nią, można powiedzieć że nawet ją trzymała i mogła ją zabrać... Jednak się wahała czy powinna to zrobić. Czy mogła im ufać że jej nie wykorzystają? Czy te kamienie faktycznie były potrzebne do tego rytuału? Co jeśli one są im potrzebne do powrotu ich boga? Tak wiele pytań bez odpowiedzi ale tak naprawdę liczyło się jedno. Czy to ryzyko jest tego warte? Batty - Mnie to wszystko ominęło - Stwierdziła wzdychając. - Ludzie po tej zmianie nie mieli nic do stracenia bo zostało im zabrane dosłownie wszystko... Oprócz tego kim są z charakteru. Nie wiem kto pomyślał że rozgoryczeni po takim ciosie zaczną się pokojowo asymilować - Pokręciła głową. - Co do Irona to faktycznie wydaje się dobry, trochę z nim zdążyłam porozmawiać. A te stwory mają powód. Są rozwścieczone bo Crystal zabrała im coś czego chroniły lub było im potrzebne a teraz my za to płacimy. Nie mówiąc o tym że mogła mi zabrać przyjaciółkę która służyła w starej gwardii. Skoro kojarzysz Aegis znasz może White Wish? To jej córka - Miała nadzieje na jakiekolwiek informacje.
  5. Shey

    Sinister - Nie - Odpowiedziała bez chwili zastanowienia. - Dosyć dobrze oceniłeś mnie na wejściu... Ale uznałam że dodam jakieś tło tak żeby nie odpowiedzieć jednym zdaniem - Uśmiechnęła się gdy znowu to robiła ale zaraz ten wyraz twarzy zniknął. Dokładnie w momencie gdy wspomniał o idiotach używających zaklęć potężniejszych niż ich poziom wtajemniczenia. Prawie spotkało ją to samo... Była na samej krawędzi ale nie spadła w przepaść. - A dlaczego uznajesz że nie szukam spokoju i wolności? Mam to napisane na pysku? - Lekko się zdenerwowała ponieważ według niej ocenił ją o wiele za szybko. Nie rozumiała tego, raczej nie zamieszkała by tak daleko od reszty kucyków gdyby nie to... - Tylko nie mów czegoś w stylu zestarzejesz się to zrozumiesz - Pokręciła głową. Przez moment chciała powiedzieć że potrzebuje błyskotek do ogrodu ale uznała że to za głupie a tu okazuje się że byłoby nawet dobre. - Czarna róża? - Zapytała ukradkiem patrząc na Star która szybko zaczęła wyjaśniać co o nich wie. - Jeśli o to chodzi to nigdy żadnego z ich przedstawiciela nie spotkałam ale podobno czarna róża jest prawdą której słabi nie pojmą... Bo nie wiedzą że liczy się tylko moc i wiedza - ,,Star u nich by się podobało'' - Pomyślała i zaraz jeszcze dodała: - No i coś że mają klasztor daleko w górach ale w których to mnie zabij a i tak nie powiem bo nie wiem - Wzruszyła ramionami. - Zapytasz czy można im ufać? - Star chciała zdobyć drugą opinię na ich temat. Wolała się dowiedzieć o nich więcej i najlepiej od kogoś kto nie jest jednym z nich. Batty Uważnie słuchała tego co opowiadała Pearl i z każdym słowem rosło zdziwienie na jej twarzy. - Popaprańcy - Stwierdziła i uświadomiła sobie że chętnie by zapaliła papierosa... Jednak nie było to możliwe, fajki wyszły jej całe dwa tygodnie temu. - I wy jesteście po jednej stronie z nimi? - Spytała by uzyskać pewność. - Ja rozumiem że ja jako że się zadaje z buntownikami nie powinnam tego mówić - Wzruszyła ramionami. - Jeszcze dodając to co wy o nich sądzicie... Ale nie wszyscy są tacy sami - Nie chciała zmieniać czyjegoś zdania, tylko wyrażała swoje. - Ale to co powiedziałaś o nich to brzmi prawie jakby byli potworami z którymi teraz mamy problem. Tak plus minus - Rozejrzała się po pomieszczeniu przypominając sobie że teraz to ona jest na warcie. Polegała głównie na słuchu ale to nie wszystko. - To nie tak że władam, powiedziałabym bardziej że potrafię tego nie zepsuć. Raczej nigdy na tym nie polegam chyba że nie ma innego wyboru tak jak z tobą - Uśmiechnęła się. - Gdy twój dowódca się obudzi musisz mu podziękować bo w pierwszej chwili patrząc na twoją ranę chciałam cie tam zostawić - Wskazała kopytem na niemal rozerwaną zbroję którą nosiła. - Dopóki oddycha jest nadzieja... Dokładnie to powiedział - Znowu posmutniała przypominając sobie o pewnym fakcie. - Uczyła mnie matka pewnej klaczy która z kolei mnie uratowała. Zabawny łańcuszek co nie? - Gdyby nie White nie byłoby dla nich żadnego ratunku. - Nazywa się Aegis, jest uzdolniona w magii defensywnej i leczącej. Z tego co pamiętam chyba nawet uczyła w Canterlot... Ale to było dawno. To nie mój talent a właśnie jej upartość by mnie nauczyć czegokolwiek i nawet coś z tego wyszło.
  6. Shey

    Sinister Wpatrywała w ogiera zastanawiając się co powinna odpowiedzieć. W pierwszej chwili pomyślała że może nienawidzić czarnej magii ale amulety i inne przedmioty które miały z nią związek z tym się nie łączyły... I o jakiego chowańca mu chodzi? W jaki sposób mógł wyczuć Stalkera? - Jak mnie nazwał?! - Star podniosła głos uznając że to o niej mowa. Sinister tylko spojrzała na nią katem oka i wydawało jej się że komuś zjeżyła się sierść na karku. - Zależy - Powiedziała do sprzedawcy kręcąc głową. - Nie lubię tego słowa... I od razu cuchnę czarną magią? - Spytała nie wiedząc skąd. - Może oblałam test w świątyni gdy lampka w berle zaświeciła się na czarno ale bez przesady. Ostatni raz używałam jej z godzinę temu więc powinna się już trochę ulotnić - Również machnęła kopytem. - Nie mów mu prawdy - Wtrąciła się Star po tym jak się uspokoiła. - Wtedy na pewno nie sprzeda, jakoś go urób. Wierze że tego nie spieprzysz - Dodała otuchy swojej uczennicy. - Chcesz wiedzieć kim jestem? - Spytała się delikatnie uśmiechając. - Jestem klaczą która na powrót pragnie zaznać spokoju i wolności, tego co zostało mi zabrane nie z mojej woli czy winy... I w tym mają mi pomóc te kamienie. - Aż tak ci przeszkadzam? - Odezwała się lekko urażona podnosząc brew. Batty - Czy... - Buntownik w zbroi znowu chciał się odezwać gdy usłyszał pewną wzmiankę ale ktoś mu przerwał. - Dobranoc - Uciszała go Batty nie chcąc znowu ciągnąć tego tematu. - Ah te klacze - Położył się na podłodze i próbował zasnąć dając za wygraną. - Czym są te oddziały śmierci? - Spytała zaciekawiona. - Nigdy nie słyszałam o nich, może dlatego że nigdy nie byłam w Equestrii - Wzruszyła ramionami. - Zatamowałam krwawienie waszego dowódcy, może być lekki problem przy zdejmowaniu ,,opatrunku" - Zaakcentowała to słowo wiedząc że do końca nim nie jest. - Znam się trochę na czarach leczących ale nie jestem w nich ekspertem więc nie chciałam ryzykować że spieprzę coś bardziej aniżeli pomóc. Zwłaszcza że dało się to zrobić w inny sposób - Ciekawiło ją czy zada pytanie jak może posługiwać się magią gdy nie widać u niej rogu.
  7. Shey

    Sinister Nie przejęła się zbytnio odpowiedzą jej konkurenta, to nie był pierwszy raz gdy ktoś używał gróźb by zastraszyć Sinister i szczerze mówiąc na ogół spełzały na niczym konkretnym. - Dzięki - Powiedziała cicho do gwardzisty po tym jak ją zaprowadził w odpowiednie miejsce. Zastanawiała się czy powinna dać mu jakiś napiwek bo w końcu zrobił więcej niż do niego należało ale uznała że jest niepotrzebny. W końcu prosiła tylko o kierunek a nie o eskortę. Ruszyła w kierunku sklepu wypełnionego magią i rozejrzała się po amuletach. Może kupi coś więcej niż to po co tu przyszła? Wydawało jej się że stać ją po tym jak sprzedała cały swój towar. - Dostanę tu krwawe kamienie? - Spytała sprzedawcy. Nie wiedziała które są właściwe ponieważ nigdy nie widziała ich na swoje oczy. Batty Buntownik spojrzał się na nią jakby nie wiedział co odpowiedzieć ale nie można było być pewnym. Zbroja zasłaniała całą mimikę twarzy. - Najpierw wtrącasz się w nie swoją rozmowę a potem nieudolnie próbujesz mnie obrazić? - Słowa tej klaczy go nie ugodziły. Znał swoją wartość jako mechanik czyli jego zdaniem miał podobną specjalizacje co ona. Z tą różnicą że ona leczyła kucyków a on naprawiał maszyny. - Dziękuje za propozycje ale jestem zmuszony podziękować, większość gwardzistów która była pod twoją opieką już nie żyje a to kiepska reklama - Pokręcił głową. - Będę polegał na sobie - Odpowiedział Peace Orderowi jednak nie szeptem by każdy to usłyszał. - Kto teraz będzie stał na warcie? - Batty spytała resztę. Nie wiedziała przez ile czasu stróżował Peace ale chyba przydałoby się go zmienić. Fire tymczasem ponownie się położyła podobnie jak pozostała dwójka buntowników. - Mogę ja i...? - Czekała aż ktoś zgłosi się na ochotnika.
  8. Shey

    Sinister - Raczkuje? - Spytała chłodno jej konkurenta po tym jak znalazła się tuż koło jego straganu razem z odpalonym skrętem. - Chcesz wojny? Będziesz ją miał - Chuchnęła mu dymem prosto w twarz. - Następnym razem gdy się tu pojawię wezmę znacznie więcej towaru - Powiedziała głośniej by więcej kucyków mogło to usłyszeć. - I będę mieć większy wybór - Drwiąco się uśmiechnęła. Nie zamierzała jednak poświęcać mu dużo czasu i praktycznie od razu odeszła w kierunku głównej alejki. Czuła przyjemny ciężar pieniędzy w swoich torbach. - Szybko ci poszło - Stwierdziła Star znowu się znienacka pojawiając. Wydawało się że nawet jak jej nie ma wie co robi Sinister. - To teraz kamienie? - Ta... - Mruknęła. - Tylko gdzie je dostać - Rozejrzała się wokół. - Wiesz może gdzie da się dostać coś takiego jak krwawe kamienie? - Zapytała kolejnego gwardzistę o wskazówkę. Batty Pociągnęła łyka z butelki lekko się przy tym krzywiąc. Zamknęła na chwilę oczy i delektowała się uczuciem ognia przepływającego przez jej przełyk gdy stało się coś niespodziewanego... Wyglądało na to że te parę sekund wystarczyło by przegapiła jak sanitariuszka traktuje gwardzistę z promienia magicznego. Lekko się uśmiechnęła wyobrażając sobie reakcje White która na pewno nie byłaby zadowolona z czegoś takiego. Mimo to z tego co mówiła Pearl należało mu się za jego zachowanie i Batty zaczynała ją lubić. Wreszcie ktoś kto myśli podobnie do niej co do obecnej sytuacji. -Bo co? - Buntownik w zbroi nagle wybuchnął śmiechem. - Postrzelisz mnie z promienia jak jego? - Wiedział że magia nie podziała na niego równie skutecznie. W końcu ich pancerze były cięższe i bardziej nastawione na ochronę przed czarami. - Wal śmiało, tylko połaskocze.
  9. Shey

    Sinister - Nie wybaczę - Nagle spojrzała mu w oczy. - Ja tego po prostu nie robię. A co do wyobrażania roślin dekoracyjnych jako używki - Ponownie się uśmiechnęła. On na pewno nie wiedział jak wygląda jej dom. - Potrafię to sobie wyobrazić bo mam takich pełno, w środku i na zewnątrz. Bagno jednak będzie problemem bo koło siebie takowego nie posiadam... Ale może się uda w dużej, podmokłej doniczce? Kto wie, zobaczymy - Wzięła od niego mieszek z próbkami. - Dzięki, zobaczę co da się z tym zrobić. Nie jestem pewna ile zajmą mi testy bo mam trochę innej roboty do zrobienia ale jak znowu pojawię się na rynku to wpadnę do ciebie i przekaże wyniki - W międzyczasie Sinister sprzedała prawie wszystko i zaczęła zwijać swój stragan. - Nie ufają ci? - Zaciekawiła się dlaczego jego interes się nie kręci. - Do zobaczenia w takim razie - Dodała jeszcze nie oczekując odpowiedzi na wcześniejsze pytanie. Batty Gdy Batty usłyszała pytanie Pearl przewróciła oczami. ,,Kolejny raz mam to mówić?'' - Pomyślała już tym zmęczona. - ,,Super". - Mam nadzieje że w razie czego mnie uratujesz Peace - Rzuciła sarkastycznie do niego. Przez moment zastanawiała się dlaczego w imieniu ma to słowo ale doszła do wniosku że ją to nie obchodzi. - Nawet nie wiesz jak trudne pytanie mi zadałaś - Pokręciła głową odpowiadając gwardzistce. Najchętniej po prostu by ją zignorowała ale jednak nie była ogierem. - Jedni nazywają mnie kłusowniczką, inni złodziejką lub najemnikiem, jeszcze inni moczymordą - Wzruszyła ramionami. - Ale prawda jest taka że najlepiej mi pasuje określenie podróżniczka. Od dziesięciu lat nie zagrzałam żadnego miejsca dłużej niż na parę dni... Spear - Nagle się do niego odezwała i odwróciła głowę w jego kierunku. - Chcesz wiedzieć jak się tutaj znalazłam z buntownikami? To proste, mam sprawę w Canterlot i zabrałam się z nimi bo lecieli w podobnym kierunku. Wiele razy z nimi piłam i pracowałam więc większość z nich nie jest mi obcych - Oddaliła się odrobinę od improwizowanego łóżka Pearl i położyła się na podłodze jednocześnie kładąc swoją broń po lewej stronie. - Ale nie będę tego bardziej wyjaśniać, dzisiaj i tak już mówię za wiele - Zwykle podróżowała sama, często nie miała z kim pogadać i można powiedzieć że przywykła do tego. Tymczasem wyjęła z plecaka drugą butelkę podobną do tej pierwszej. - Hmm, o wiele za mało... - Mruknęła do siebie nie zadowolona. - Tylko się mi tutaj nie pozabijajcie. - Dodała jeszcze. Uznała że zrobiła to co do niej należało a teraz nie zwracając uwagi na innych próbowała zapić problemy. - A mógł siebie jednak zabić, byłoby mniej problemów - Stwierdził buntownik w zbroi pilnujący bramy. Oddalił się jednak od niej gdy zobaczył że gwardzista wychodzi od innej strony. - Ale witaj w naszych skromnych, zrujnowanych progach - Przekazał mu że ta baza kiedyś należała do nich i przyszli ją odzyskać. - Jak będziesz sprawiał problemy to tylko zaznaczę że dawno nie karmiliśmy smoka - Uśmiechnął się z wyższością i wskazał kopytem na śpiącą Kati. Pozostała dwójka ogierów nadal trzymało broń w kopytach jakby miało się stać coś niespodziewanego. - Wystarczy Chlorine - Teraz odezwała się Fire. - Jestem dowódcą tej grupy i liczę że pierwsze, złe powitanie mamy za sobą. Ja też nie jestem optymistycznie nastawiona do tej współpracy ale wygląda na to że w tej sytuacji naprawdę potrzebujemy siebie nawzajem... - Skrzywiła się. Buntownicy i gwardia walcząca po tej samej stronie, tego jeszcze nie grali. - Jeśli jednak chcesz odejść tam masz wyjście - Wskazała kopytem na szyb wentylacyjny. - Ale nie czeka cie tam nic miłego. Chyba coś o tym wiesz. - A jeśli ujdzie z życiem i zawiadomi innych? - Odezwał się ten sam ogier co wcześniej. - Nikłe szanse ale jeszcze nikt nie powiedział mi co będzie dalej jak ogarniemy ten burdel. Puścimy ich wolno i będziemy liczyć że nic nie powiedzą? Patrząc na niego nie sądzę.
  10. Shey

    Sinister - Mi też nie - Stwierdziła gdy podmieniec wspomniał o polityce. - Tak samo jak prawo - Skrzywiła się. - Próbowałam ale dla mnie to nie działa. Stęk bzdur dzięki któremu wszyscy co ich przestrzegają czują się cywilizowani... Ale gdy nadarzy się opłacalna sytuacja nie odważa się ich pogwałcić więc to tylko iluzja - Posmutniała wspominając pewne wydarzenie. Z przeszłości gdy próbowała grać według przyjętych zasad ale inny ktoś zawsze je łamał by ją wykorzystać w najmniej spodziewanym momencie. Nie wspominając o tym że lubili też targać jej emocjami by nie musieć uiścić zapłaty na którą zasłużyła. Życie nie było dla niej sprawiedliwe więc przestała się starać być dobra. Zawsze na tym traciła a nie od dziś wiadomo że bycie złym jest dużo prostsze. W pewnym sensie podziwiała za to White. Skąd posiada tą siłę by cały czas pomagać w potrzebie i nie oczekiwać niczego w zamian? - Ale nie o tym teraz - Zbyła temat po dłuższym zamyśleniu i nagle uśmiechnęła się do niego wiedząc że użyła podobnych słów co on. - Już powiedziałam że to wchodzę - Wyciągnęła kopyto by podmieniec mógł je przybić. - Mamy umowę? - Spytała. - Nie musisz zapewniać że mnie nie zabijesz. Martwa ci się nie przydam a wiem jak działa biznes - W międzyczasie lewitacją zabrała małą część z resztek marihuany by wykonać dwa skręty. Wielozadaniowość nie była dla niej problemem. - Po prostu mi powiedz wszystko co udało ci się zbadać na temat tych ziół, ułatwi mi to nieco pracę. Wydają się szczególne skoro wpływają na magie... Nie znam rośliny co by to potrafiła. Batty Nie dziwiła się że gwardzista jest mocno rozbity, to miejsce mogło złamać każdego swoim wyglądem. Szarość metalu i betonu przygnębiała cały czas. Nie było tu ani jednego drzewa czy kępki trawy, motyli czy owoców które można byłoby skosztować i rozkoszować się ich słodkim smakiem. Znalazła się tu zaledwie parę godzin temu i już zatęskniła za tym wszystkim... A ten ogier był tu najdłużej. - Potem gdy zrobiło się ciemno pojawiłam się ja. Zabiłam tego demona i wraz z dowódcą przetransportowałam was tutaj - Opowiedziała mu co się stało podczas jego utraty świadomości. - Więc okazałbyś trochę wdzięczności - ,,A nie świrował chcąc się zabić" - Pomyślała jednak tego nie dodała. - Ryzykowałam żeby sprawdzić kto nie stracił nadziei i nadal walczy o swoje życie mimo że sprawa wydawała się beznadziejna... Ale gdyby on się poddał, odłożył karabin i czekał na śmierć nie byłoby żadnego z was tutaj. Strzelając może nie zaszkodził potworowi... Ale zrobił coś co było dużo ważniejsze niż to dając znak że żyje - Według niej nie była bohaterką tego ratunku a ich dowódca. - Zaraz ci coś dam tylko trochę się podnieś - W pozycji leżącej zbyt łatwo było o zakrztuszenie. Wiedziała jednak że Pearl jest raczej zbyt słaba by to zrobić samemu więc jej w tym trochę pomogła. Przy okazji rozejrzała się po innych czy nie mają przypadkiem czegoś w czym mogliby mieć wodę... Niestety każdy uznał że wyprawa będzie krótka i nie wzięli żadnych dodatkowych rzeczy. ,,A kto jest zawsze przygotowany bo cały dobytek ma przy sobie?" - Pomyślała nieco zażenowana. - ,,Kto jak nie ja". Wygrzebała z torby szklaną butelkę w połowie zapełnioną lekko zielonym płynem. Odkręciła ją i podała spragnionej klaczy. - Smak może być nieco dziwny - Batty go lubiła ale dla innych w większości przypadków budził mieszane odczucia. - Przepłucz gardło i odezwij się głośniej by dać znać swojemu koledze że żyjesz.
  11. Shey

    Sinister - Tak jak myślałam - Przewróciła oczami gdy konkurencja odchodziła. Potem tylko spojrzała na tłum kucyków i krótko mówiąc była w szoku. Nigdy nie sprzedała tyle towaru w tak krótkim czasie... - Nie daje ściemy - Uśmiechnęła się do ogiera który odchodził z ćwiercią grama dmt. Szykowało się dla niego parę krótkich ale intensywnych podróży o ile dobrze to zaaplikuje. Sinister dwoiła i troiła się by obsłużyć kolejnych klientów, radziła sobie całkiem nieźle ponieważ miała wprawę w precyzyjnym odmierzaniu odczynników. Było to niezbędne w wielu reakcjach chemicznych. Nagle podszedł kolejny kucyk na którego się spojrzała gdy częściowo zmieniał postać. - Brzmi interesująco... - Odpowiedziała na jego propozycje. - W szczególności że to moja specjalność. Większość z tego co tu widziałeś pochodzi z roślin a ja tylko wydobywam z nich to co najlepsze... Mogę je przetestować i zobaczyć czy się do czegoś nadają - Pociągnęła nosem w sposób charakterystyczny dla użytkowników amfetaminy. - Jeśli nie przedawkuje - Uśmiechnęła się dając mu znać że tylko żartuje. - Nie masz pewności czy oprócz psychoaktywnych alkaloidów zawierają trucizny? Batty - Nie jestem jedną z nich - Stwierdziła po raz drugi Batty. Chciała mu opowiedzieć całą prawdę jednak była zbyt długa jak na tą chwilę. - Ale teraz mamy wspólny cel. Wszyscy chcemy wydostać się z tego przeklętego miejsca - Zrobiła małą przerwę. - A dlaczego masz mi ufać? Nie mam jak sprawdzić żebyś to zrobił ale zastanów się jakie masz opcje. Możesz tu zginąć, walczyć z nami uznając że ideały i śmierć w imię kogoś kto cie opuścił ma sens albo... Spróbować ocalić siebie, twojego dowódcę i Pearl. Wrócić do swojej rodziny jeśli jakąś masz - Miała nadzieje że jeszcze ją ma. To byłby dobry powód by przełknął swoją dumę i chociaż przez moment podał kopyto buntownikom. - Wybacz ale muszę - Powiedziała znacznie ciszej w kierunku medyczki i otworzyła za pomocą lewitacji jej powieki by za chwilę błysnąć światłem ze swojego rogu. Oby to był wystarczająco silny bodziec by się ocknęła. - Próbuje ją obudzić ale nie wiem czy to się na cokolwiek zda... Mocno oberwała.
  12. Shey

    Sinister - Dobry wybór - Stwierdziła z radością gdy pierwsza klacz zdecydowała się kupić coś czego jeszcze nie znała. Uwielbiała ten moment w którym przyznaje się do jednego z oszczerstw i obraca je ku swojej korzyści. - Obiecuje że się nie zawiedziecie na tym co sprzedaje - Obsługiwała kolejno klientów pakując wybrane przez nich dobra i dając zapisaną na małej kartce informacje dotyczące działania, dawkowania oraz drogi przyjmowała. Na straganie również miała takie opisy ale czasami ciężko było je zapamiętać a były kluczowe by dana substancja zadziałała jak należy. Nowości które miała do zaoferowania na rynku jednak szybko się skończyły bo nie spodziewała się takiego wzięcia ale nadal została amfetamina, marihuana i LSD w cenach tylko nieco niższych niż u jej konkurenta... Który w tym momencie jej groził będąc pośród tłumu klientów. - Co tam sapiesz? - Spytała z prowokacją w głosie. - Coś o tym że sam jesteś bezradny i potrzebujesz pomocy przyjaciół? - Uśmiechnęła się ze współczuciem. - I że są tak wpływowi że mają nacisk na twój tył? Batty Nie sądziła że ten gwardzista jest w tak okropnym stanie psychicznym i jej słowa jeszcze to pogorszą... Chciała mu jedynie uświadomić że nie musi się jej obawiać. - Peace, trochę delikatniej bo moim zdaniem nie pomagasz - Wiedziała że przyda się każda para kopyt do walki z tymi potworami, zwiększało to szansę na sukces. - Słuchaj - Zwróciła się do ogiera znajdującego się chyba na skraju szaleństwa. - Uspokój się, wszystko jest w porządku. Nie jestem buntownikiem a Pearl ma się dobrze - Podeszła do medyka ich oddziału i starała się ją wybudzić. - Uleczyłam ją i dochodzi do siebie - Miała nadzieje że jeśli usłyszy że z nią wszystko w porządku opamięta się. - I nikt nie torturował twojego dowódcy. Wiesz że ta rana nie pochodzi z broni palnej a żaden kucyk nie ma na tyle siły by przebić się przez zbroję, kość i jeszcze raz zbroję - Chciała spowodować u niego chociaż ślad logicznego myślenia. Buntownik w zbroi pilnował wejścia by przypadkiem nie zostało otwarte, reszta go nie obchodziła wiedząc że to najważniejsze. Nie dbał o to czy ten gwardzista zabije siebie i swojego dowódcę a troszczył się tylko o siebie i swoich przyjaciół. Pozostała dwójka która zdążyła się ogarnąć zaczęli się rozglądać po pomieszczeniu z bronią w kopytach. Fire która również teraz się obudziła szczerze mówiąc nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Nie miała pomysłu jak przekonać ogiera na skraju szaleństwa by oprzytomniał więc po prostu nie włączyła się do tej dyskusji.
  13. Shey

    Sinister Siedziała na swoim krześle niczym się nie przejmując wiedząc że to tylko kwestia czasu zanim ktoś się skusi. W końcu nadeszła ta chwila... Ale ktoś znowu musiał ją ośmieszyć opowiadając kłamstwa? - Przynajmniej nie okłamuje innych kucyków - Stwierdziła beznamiętnie. - Wkroczyłeś do akcji zanim cokolwiek zdążyłam sprzedać w tym barze - Uniosła jedną brew. - Czyżby ogier sprowadzający ,,najlepszy" towar z całej Equestrii boi się małej konkurencji? Może i jestem ćpunką - Nie bała się tego przyznać. - Ale i chemikiem. Dostajecie towar prosto od producenta, producenta który używa go na sobie i dba o to by był jak najlepszy. A ceny są takie niskie bo całość zysków ze sprzedaży idzie do mnie, nie ma dodatkowych szczebli na tej drabinie które upominały by się o zapłatę i chrzciły towar by więcej dostać - Spojrzała na sprzedawcę który usiłował ją oczernić. - Może się boisz że tak naprawdę masz na przykład towar amfetaminopodobny bo połowa tego co tam jest to wypełniacze? Batty Spała w najlepsze gdy nagle z czarnej pustki wydobyło ją głośniejsze zdanie... Brzmiało ono ,,Albo kończycie tę zabawę w chowanego albo sam was poszukam''. Nie miała pojęcia o co mogło chodzić dopóki nie otworzyła oczu i zobaczyła że dwoje gwardzistów uciekło lub zniknęło. Tylko dokąd lub gdzie? Z początku się nie odzywała i spróbowała zlokalizować zguby po dźwięku jednocześnie analizując sytuacje. Wątpiła że cokolwiek co tutaj zaszło stało się przez dowódcę któremu przecież pomogła dwa razy i był w stabilnym ale krytycznym stanie. Czyżby drugi ogier co oberwał w głowę się obudził i nie wie co się dzieje? Albo kolejne dwa potwory się przedarły i znalazły już swoje ofiary? Była prawie pewna że to pierwsza opcja, Peace Order raczej by z tymi stworami nie rozmawiał. - Nie rób nic głupiego - Odezwała się zaspanym głosem kierując go w eter. - Uratowałam Lance Irona przed tymi gragulami dwa razy i nie pozwolę by ktoś to zniszczył - Może trochę nagięła fakty ale próbowała mu uświadomić że tylko nie potrzebnie naraża siebie i swojego dowódcę. - Reszta ogierów w tym czasie również się obudziła jednak dwójka z nich było zbyt zdezorientowanych by od razu połapać się co było na rzeczy. Rozglądali się tylko tępo po pomieszczeniu próbując cokolwiek zrozumieć. Trzeci za to miał delikatny sen i nie miał tego problemu. Podniósł się z większym wysiłkiem z podłogi niż zwykle przez dodatkowy ciężar w postaci zbroi i ruszył w kierunku zamkniętego przejścia. Nie chciał by uciekinier z niego skorzystał i wpuścił tu te paskudy.
  14. Shey

    Sinister ,,Jak dotąd wszystko się układa'' - Pomyślała z zadowoleniem i skierowała się w stronę swojego stoiska. Proste, drewniane krzesło nie stanowiło do niej przeszkody, w istocie zdarzało jej się spać na podłodze u siebie w domu gdy po skończonej pracy nie miała nawet siły dotrzeć do łóżka. Usiadła na nim i spojrzała w prawą stronę. Trochę się skrzywiła na ten widok widząc błyskotki, dla niej to była tylko zbędna fanaberia i odwróciła głowę w lewą stronę. Wzdychnęła widząc sidła i przystąpiła do rozkładania swojego towaru. Na pierwszy ogień poszła amfetamina, znaczki z kwasem i marihuana... I tak naprawdę to było tyle z jej typowych narkotyków. Miała jednak ze sobą całą gamę używek mniej spotykanych a w śmiesznie niskich cenach za to co oferowały. W końcu szczerze mówiąc nie były nielegalne ponieważ spis zabronionych substancji nie był tak obszerny a do tego te specyfiki rosły na drzewach i wystarczyło je wyekstrahować z całej reszty. LSA, DMT, Salvia Divonorum, Ibogaina, Kratom i wiele innych... Jedyny minus był taki że miała to raczej w niewielkich ilościach. Nie była pewna czy znajdą się tutaj chętni na nowe doświadczenia. Gdy skończyła rozkładać swoje dobra spojrzała na przeciwko siebie i aż się odezwała zdziwiona. - No nie... - Mrugnęła parę razy jakby sprawdzając czy to nie jest halucynacja. - A może to i dobrze? - Podpatrzyła ceny na jego stanowisku i ustawiała swoje trochę niższe... Batty - To dobrze - Odpowiedziała z ulgą mimo że słowa gwardzisty najpewniej po części były kłamstwem. Przynajmniej tak czuła. - Ale nie jestem aniołem nadziei - Uśmiechnęła się. - Na tyłku mam wnyki a nie... - Szukała w myślach czegoś co mogłoby przedstawić nadzieję ale niestety nie była w stanie. Wyglądało na to że to coś było dosyć ulotne i nie do opisania. - Jej alegorię - Teraz zwróciła się do Peace Ordera nie chcąc zużywać kolejnych sił rannego ogiera na rozmowę. - Medycyna? Powiedziałabym że nie do końca. Po prostu wiem że pod korą drzewa którego nazwy nie znam jest lepki płyn który zasycha w kontakcie z powietrzem i rozpuszcza się tylko w alkoholu. Tyle i aż tyle ale więcej mi nie potrzeba by działało nieźle - Wzruszyła ramionami. - Powinna odpocząć... - Zgodziła się z nim, ona sama przed chwilą była niemal martwa. - Ale jeśli poczułby się gorzej obudź mnie, spróbuje zaklęcia leczącego ale wolę traktować to jako ostateczność. A co do twojej i mojej broni... Jak dla mnie dystansowa wygrywa z tą której zasięg jest ograniczony przez kopyto. - W takim razie skoro nie ma dziury ktoś ma pomysł jak się tu te wredoty dostały? - Spytał jeden z ogierów nie ukrywając zdziwienia. - Przez wentylacje którą tu weszliśmy? - Odpowiedział niepewnie również używając pytania. - Ale to bez sensu, są za duże by się zmieścić. - Wydaje mi się że to sekret którego nie odkryjemy - Stwierdził ten w zbroi uznając że nie ma sensu się nad tym głowić. - A dasz radę sam? - Odezwał się do Peace Ordera. - Radzisz sobie całkiem nieźle, w razie czego nas obudzisz a my będziemy spać przy broni.
  15. Shey

    White Gdy White usłyszała odpowiedz Crimson się trochę zdziwiła. Sądziła że pokaże chociaż zdziwienie czy szok, może zada parę pytań ale nie spodziewała się zwykłego ,,spoko". Nie chciała jednak tego ciągnąć dalej wiedząc że nie zrobiła dobrze wyjawiając tą historię... A po za tym była zmęczona do tego stopnia że oczy same jej się zamykały. - Dzięki, ty również - Odpowiedziała klaczy z którą dzieliła łóżko. Przewróciła się na bok i przytulając poduszkę zamknęła oczy. Wyglądało na to że to koniec tego dnia i wszystko dobrze się skończyło. Sinister - Albo pójdę tam sama... - Wiedziała jednak że to nie będzie to samo bez Crimson i White. Chciała mieć jakąś znajomą widownie by się móc pochwalić. - Sekret jest w tym że nie kierowałam każdym pociskiem osobno a jedynie myślałam o osobach których nie chce trafić - Uśmiechnęła się, to było dużo prostsze niż brzmiało. - Nie wiem jakie życie ma gwardzista śmierci, nigdy nim nie byłam - Stwierdziła. - Ale ciekawe co bym mogła zaoferować temu Christanowi... - Powiedziała z zastanowieniem, zapłata za swój talent była kusząca. Rozmowę przerwał jednak dosyć brzydki stwór który zrobił coś co nie podobało się innemu handlarzowi. Typowy spór. Schowała Stalkera do torby i zwróciła się do gwardzisty. - To do zobaczenia, ide załatwić swoje sprawy - Ruszyła dalej nie chcąc brać udziału w kolejnych kłopotach które by ją tylko spowolniły - Wiesz gdzie sprzedają te kamienie? - Spytała Sinister Star gdy zostawiła zamieszki za sobą. - Nie - Odpowiedziała krótko. - W zasadzie nie spytałam ale pewnie gdzieś na targu - Wzruszyła ramionami. - To najpierw sprzedam swój towar - Stwierdziła. - I potem będzie czas na zakupy... - Mruknęła z zastanowieniem czy powinna kupować to co jest potrzebne Star. - A ty się zastanów co będę z tego miała - Uśmiechnęła się do niej. - Sama mnie nauczyłaś by zawsze żądać zapłaty... - Wiem - Sposób w jaki powiedziała to Sinister trochę ją zdenerwował. - Co powiesz na wizytę u siedzimy Czarnej róży? Pokaże ci trochę czarno magicznych sztuczek a oni również w tym temacie wydają się dobrze obeznani. - Hmm, zastanowię się - Nie wiedziała gdzie powinna się udać na swoje stanowisko więc podeszła do gwardzisty i po prostu zapytała. - Gdzie znajdę stragan numer F11? - Pokazała mu zawieszkę która nosiła na szyi. Batty Gdy pomieszczenie znowu wypełnił ryk ginących bestii Batty magią zatkała sobie uszy by choć trochę lepiej to znieść. - Nienawidzę gdy to robią - Stwierdziła oglądając się na znikające szczątki potworów. Następnie spojrzała na gwardzistę i Peace Ordera by zaraz potem zauważyć jak zakrwawiony materiał ląduje obok niej. - A myślałam że ogiery są takie twarde... - Wyglądało na to że nie każdy. Szybko wyciągnęła ze swojej torby małą butelkę z gęstym płynem i polała nim najpierw pierwszą ranę a za chwilę drugą. Substancja prawie natychmiast zaschła tamując krwawienie bez potrzeby żadnego dodatkowego wiązania jak przy używaniu zwykłych bandaży. Wiedziała że chyba potrzebuje zaklęcia leczącego ale... Bała się go używać na kucykach a dwa cudy jednego dnia to za dużo. - Dasz radę wytrzymać do rana? - Spytała gwardzistę z nadzieją i przy okazji go delikatnie szturchnęła by upewnić się czy kontaktuje. - Nie mam kwalifikacji do tego i mogę mu zaszkodzić zamiast pomóc - Zwróciła się do Peace Ordera. - Może spróbujemy obudzić tą medyczkę? - Wiedziała jednak że z tym będzie raczej ciężko skoro strzelanina jej nie obudziła. Nie skomentowała jego broni uznając że to nie jest ten moment na taką rozmowę. Ogier w zbroi widząc jak stwór padł przed ze spokojem przeładował broń a potem splunął w miejsce gdzie było ciało bestii. Wydawał się spokojny sądząc po jego ruchach jednak jego serce i tętno świadczyły co innego. - Trzeba sprawdzić jak się tu dostały i czy nie ma ich więcej... - Stwierdził i ruszył w głąb pomieszczenia a pozostała dwójka towarzyszyła mu w tym zadaniu.
×
×
  • Create New...