Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Shey

Brony
  • Content Count

    680
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

8 Neutral

About Shey

  • Rank
    Kickstart my Heart
  • Birthday September 18

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Wrocław

Recent Profile Visitors

1,657 profile views
  1. Shey

    White - Dzięki - Powiedziała szybko między oddechami czując że ktoś pomaga jej się utrzymać na nogach. - Z powrotem już się chyba na to nie piszę - Dodała gdy uspokoiła zawroty głowy i ruszyła za jej dwoma towarzyszkami obserwując nowe otoczenie w którym jeszcze nie poznała. Rzuciła szybkie spojrzenie kucykom zakutym w dybach zawieszając na chwilę oko na ich ranach i westchnęła wiedząc że najprawdopodobniej ich winy nie były adekwatne do kary. - Dla mnie ani to ani tamto nie jest cywilizowane - Odpowiedziała Crimson nie używając zakazanego zwrotu by nie ściągnąć na siebie problemów. Szła dalej twardo nie dając po sobie poznać jak bardzo dotyka ją krzywda na tym świecie i od czasu do czasu odwzajemniała gesty przywitania innych jednorożców. - Mogło tak być ale najwyraźniej nie przewidzieli ile stracą - Skrzywiła się na myśl że ci co wystąpią ze swojego szeregu decydują się na jeszcze cięższe życie. - Daleko jeszcze do twojego domu Pumpkin? - Spytała zmieniając temat. Batty Gwardziści w oddali zobaczyli jak latająca maszyna odrobinę zbyt mocno uderza dziobem w ziemie i nadal z pewną prędkością sunie po niej gubiąc z każdym przebytym metrem drewniane fragmenty kadłuba. Nie wyglądało to tragicznie, przynajmniej do momentu aż na drodze lądowania nie pojawił się jeden z większych kamieni. Zderzenie było raczej nieuniknione jak się okazało parę sekund później i od tej chwili statek zaczął skręcać gubiąc już przy tym skrzynie najpewniej będące ładunkiem. Gdy wszystkie dźwięki w miarę widowiskowej kraksy ucichły obserwujący mogli dostrzec kucyki wyskakujące na trawę a niektórzy nawet zdawali się ją całować najwyraźniej dziękując siłom wyższym za ocalenie życia. Oprócz tego około sto metrów od zdarzenia gwardziści zauważyli jeszcze trzy osoby. Pegaza umaszczeniem pasującym do Fire, do tego najpewniej Batty ze swoim charakterystycznym irokezem i Kati której po prostu nie mogli pomylić z nikim innym. Pierwsza dwójka na krótko przytuliła się na pożegnanie po czym mieszaniec przez chwilę zdawał się rozmawiać ze smokiem. Dyskusja trwała dobre dwie minuty po których kucyk wyjął małe pudełeczko dając je swojemu rozmówcy, podali sobie kończyny i rozstali się gdy nagle pojawił się magiczny błysk świadczący o użyciu zaklęcia teleportacji.
  2. Shey

    White - W każdym razie można z całą pewnością uznać że nic dobrego - Stwierdziła wiedząc że próżno szukać pobłażliwości u dzisiejszych gwardzistów. Słuchała uważnie dalszych słów Crimson ukazując na swojej twarzy coraz większe zdziwienie. - Ale... - Zaczęła zbierając myśli. - Jak można uznać że ciało które było z tobą od samego początku, tym którym poznawałaś nieznany świat nie należy do ciebie? Lub czuć się w nim nieswojo? Nie ukrywam że raczej tego nie zrozumiem... Chyba że tak znienawidziła poczynania swojej rasy że nie chciała mieć z nimi już nic wspólnego, to jak dla mnie jedyne wytłumaczenie które ma jakiś sens - Skrzywiła się na wieść że śmierć najwyraźniej była wybawieniem od życia sponyfikowanego jednorożca. - W zasadzię mogę - Odpowiedziała na propozycje Crimson która wydawała się jednak całkiem dobrym wyjście. - Najwyżej znowu mnie odprowadzisz - Dodała po czym przygotowała się do rzucenia zaklęcia. Batty - To kłóci się nieco z moim poczuciem wolności - Popatrzyła na chwilę na ciało młodej klaczy po czym odwróciła wzrok nie kierując go na nic konkretnego. - I wiem że sama nie podbije Canterlotu ale nie musisz mi tego mówić bo nawet przez myśl mi to nie przeszło... Chyba że każdego wystrzelam zanim zorientują się gdzie jestem ale w to wątpię - Pokręciła głową. - A pustynia to ciężkie miejsce do przeżycia - Stwierdziła odpowiadając Pearl. - Bezlitośnie eliminuje słabych i pozostawia tylko tych co potrafią to wytrwać... Wydaje mi się że w moim wypadku było naprawdę ciężko - Dobór słów wskazywał na to że nie pamiętała swoich początków. - Jednak na terenie Equestrii boje się że zupełnie inne zasady niż te w których się wychowałam mnie przerosną - Spojrzała znowu na Speara a potem na Lance'a. - Potrzebuje chwili żeby się pożegnać z paroma osobami ale nie zajmie to dłużej niż pięć minut - Przygotowała się do rzucenia zaklęcia teleportacji. - I będę musiała się jakoś wykręcić od zabierania Kati, tej smoczycy. - Gdy Batty zniknęła w oddali mogli zauważyć mocno uszkodzony latający statek będący już bardzo blisko ziemi.
  3. Shey

    White - To teoretycznie łatwiejsze wyjście... - Mówiąc to zawahała się. - Ale co grozi za ucieczkę? Chyba nie puszczają tego płazem - Stwierdziła wspominając brutalność podczas egzekucji kucyków działających przeciwko Crystal. - I przecież nie powiem że znalazłam ją na czarnym bo się za nadto tym zainteresują. - Więc chyba będzie najlepiej jak jednak odprowadzimy ją po cichu - Ruszyła powoli przed siebie w kierunku miasta. - A odpowiadając na twoje pytanie to może nie ma już takich miejsc ale poza Equestrią są tereny gdzie prawo nie ma aż takiej siły... Za to musisz wiedzieć jak walczyć o swoje i nie dać się wykiwać - Westchnęła. - Nadawałabyś się ale pytanie jak długo jeszcze tak będzie bo Crystal raczej nie przestanie. Batty - A co jeśli się nie zgodzę? - Spytała Speara podnosząc oczy znad książki. - Nie jestem ich własnością by mogli mnie gdzieś zaciągać - Przewróciła oczami i kontynuowała. - Po za tym to nie moja wina że mój ojciec przeleciał nietoperza - W jej głosie nie było ani cienia wyrzutu czy złości więc raczej lubiła siebie taka jaka jest. - Najwyraźniej taki miał gust i w zasadzie go nie winię... - Zamknęła książkę i ruszyła za nimi dochodząc z powrotem do miejsca gdzie niegdyś stała świątynia. - Raczej nie musicie się o to martwić. Kiedyś mi powiedziała że jeśli jeszcze raz przymusowo sprowadzą ją na ziemie i znowu przeżyje to sama dokończy dzieła... Stwierdziła że nie chce dostawać od losu kolejnej szansy gdy reszta jej załogi pozostaje spalona albo posiatkowana odłamkami. Inni mówią że nie jest taka sama jak na początku wojny - Spoglądała jak Lance i Spear wrzucają swoich towarzyszy broni do dziury która posłuży za zbiorową mogiłę. - Nikogo z nich nie znałam - Odwróciła na chwilę głowę w kierunku Pearl. - Więc nie mam nad czym płakać.
  4. Shey

    White - Niewykluczone - Stwierdziła nie dając po sobie poznać czy zrozumiała grę słów czy nie. - Wszystko by zależało od tego czy byś zamierzała sprawiać problemy czy nie - Zaraz spojrzała na drzewo wskazane przez Crimson i lekko się uśmiechnęła gdy spojrzała za siebie. - Tak... Portal chowają w drzewie by uniknąć podejrzeć a przy okazji budują fortece widoczną z daleka. Ktoś chyba nie do końca przemyślał temat - Dobry humor jaki posiadała White osłabł jednak w momencie w którym dowiedziała się że znowu będzie musiała udawać że jest czyjąś właścicielką. Wiedziała jednak że to chyba jedyne wyjście z tej sytuacji. Przeszła śmiało przez portal i mimo że nadal nie przyzwyczaiła się do ich stosowania w pełni utrzymała w ryzach swój żołądek. - Zaraz - Odezwała się nagle. - Żadna osoba nie zgłosiła że Pumpkin zaginęła? Jeśli tak to mogłoby nieco ułatwić sprawę. Batty - Po prostu nie chciałabym tutaj strzelaniny w pierwszym dniu... - Zaczęła Fire ale szybko dotarło do niej że coś takiego już miało miejsce. - Kolejnej - Dodała patrząc na Speara z wyrazem twarzy który zdradzał niewypowiedziane pytanie ,,Ty tak na serio?". Nie czekając na odpowiedz ruszyła w przeciwną stronę niż oni prowadzącą do ich niedawnego schronienia przed tymi stworami. - Nie szukam rzeczy - Batty powiedziała nieco oschle by ukryć w głosie zmartwienie. - A osoby dzięki której dzisiaj mogliśmy się spotkać - Nie powiedziała tego wprost że zawdzięcza jej życie. Po chwili usiadła na podłodze przy okazji wyciągając i otwierając swoją książkę. Dzisiejszy dzień był dla niej pełen niespodzianek, targały nią różne emocje zaczynając od niepokoju i żalu i kończąc na przytłaczającym ciężarze tej nowej obietnicy złożonej komuś kogo tak naprawdę nie poznała. ,,Przydałby się jakiś jasny plan'' - Pomyślała wiedząc że w nowym świecie do którego zmierza może być z początku trochę zagubiona i dziękowała... Nie wiedząc nawet komu że przynajmniej wyruszy tam w towarzystwie tej trójki gwardzistów.
  5. Shey

    White - Jeśli Crystal widziałaby wszystko... - Przy kontroli nawet nie odezwała się słowem uznając to za zbyteczne. - To wydaje mi się że udaremniłaby ten atak zanim by się publicznie pojawiła. Tak byłoby o wiele bezpieczniej dla niej - Stwierdziła robiąc małą przerwę. - Więc albo ta plotka jest przesadzona albo czuje się tak pewnie że nie przejmuje się tą sprawą jednak żeby się przekonać musimy poczekać na ten dzień który to zweryfikuje - Pokręciła głową a potem, widząc zmartwione spojrzenie Crimson delikatnie uśmiechnęła się. - Wiesz, jeśli nadal pilnowałabym porządku zapewne również bym się do ciebie zniechęciła... - Powoli zaczęła. - Ale to było kiedyś. Tak jest najwyraźniej przez twój sposób bycia który stwarza nieco problemów ale czasami w zasadzie wychodzi to na dobre - Na chwilę spojrzała w kierunku Pumpkin. - Więc mi to jak na razie nie przeszkadza. Batty - Pearl - Zaczęła Fire. - Rozumiem twoją dobroć ale wydaje mi się że jeśli zostanę śmiertelnie ranna to raczej na pewno zostanę złapana przez innych... A wtedy czeka mnie egzekucja przed publicznością - Stwierdziła. -Więc wydaje mi się że nieudzielenie pomocy to będzie dla nas akt miłosierdzia - Potem skierowała wzrok na Lance'a i odpowiedziała mu wojskowym pozdrowieniem - Nie każdy zrozumie chociażby tymczasowe połączenie sił z... jakby nie patrzeć przeciwnikiem bo mamy różne cele - Mimo twardych faktów nazwanie trójki gwardzistów wrogami przyszło jej z trudem. - Ale mam pewien pomysł - Rozejrzała się w lewo a potem w prawo sprawdzając czy nie usłyszą tego uszy które nie powinny. - Dacie radę udawać że po tym co tu się stało nienawidzicie Crystal? Na pewno trochę by to załagodziło sprawę. Batty również przystanęła widząc że Order chce powiedzieć jej coś na ucho. Przez chwilę się zastanawiała czy są to tajne informacje czy po prostu nie chciał by usłyszeli to gwardziści. - Dzięki - Odpowiedziała również szeptem a potem już normalnym tonem dodała: - Powodzenia na szlaku, nie dajcie się niczemu zeżreć - Po czym zawróciła i dołączyła do reszty. - W zasadzie moment wytchnienia po tym co przeszliśmy się przyda - Odpowiedziała Lance'owi mimo że jedna sprawa cały czas nie dawała jej spokoju ale z drugiej strony... Jeden czy dwa dni dużej różnicy nie zrobią. - A w grupie jednak podróżuje się bezpieczniej więc skorzystam z tej oferty.
  6. Shey

    White - Mam nadzieje że nie będzie to niezbędne... Tak naprawdę to ciekawe jak bardzo zalazłam im za skórę - Uśmiechnęła się trochę nieszczerze. - Czy po prostu po paru tygodniach mi odpuszczą uznając że nie jestem warta zachodu czy jednak nie będą tego robić dopóki mnie nie dopadną - Spojrzała w kierunku aukcji gdzie wczoraj Pumkin została sprzedana zupełnie jakby czyjeś życie dało się wycenić. - Zabijanie ich mija się z celem bo przyślą kolejnych i to byłaby raczej kwestia czasu zanim przypadkiem któreś z kopyt by mi się nie potknęło podczas walki... Ale jedna sprawa na raz - Stwierdziła krótko najwyraźniej chcąc urwać ten temat. - Musimy kogoś odprowadzić do domu i najlepiej bez dalszych problemów... - Stanęła tuż obok Crimson w kolejce. - A to jest jakaś różnica? Chyba ich nie powinno obchodzić dokąd się udajemy chyba że samo używanie tych portali trzeba zapłacić - Spojrzała na nią pytająco. Batty - To prawda że nie mamy powodu wam ufać... - Zaczęła Fire patrząc na Lance'a. - Przez co na pewno będę miała problemy utrzymać swój autorytet bo wielu skrytykuje tą decyzje ale nie widzę siebie w sytuacji w której teraz rozkazałabym się was pozbyć. Bez nas byście nie przetrwali tego ale my bez was również. Najprawdopodobniej chcielibyśmy spalić to miejsce uznając że tu mają gniazdo... A potem jeśliby się udało gorzko byśmy się zdziwili - Pokręciła głową. - Po prostu o nas nikomu nie wspominajcie i to powinno wystarczyć. Crystal ma to co chciała i wątpię że wyśle tutaj jeszcze kogoś - Uśmiechnęła się przechodząc na inny temat. - Ale jest jeszcze jedna sprawa. Wspominałeś że chcieliście pochować swoich... Lepiej to zrobić wcześniej niż później zanim zjawi się tu reszta mojej ekipy bo mamy bardziej stonowanych osobników ale też tych narwanych... Wiesz jak jest - Stwierdziła będąc niemal pewna że też z tym się spotkał. - I dopilnowanie ich może być trudne. - To całkiem możliwe w zasadzie - Batty odpowiedziała Orderowi. - Może w tym momencie mamy dwie różne drogi jednak spotykają się na samym końcu - Stwierdziła i ruszyła za nimi gdy skierowali się do wyjścia. - Ale mam jeszcze jedną prośbę. Możliwe że mój kontakt w Equestrii... Się urwał - Trochę ciężko przeszło jej to przez gardło. - I chciałabym wiedzieć gdzie mogłabym ciebie znaleźć w takim wypadku.
  7. Shey

    White - Dzięki - Również rzuciła na odchodne nadal mając mieszane odczucia. Był podmieńcem ale mimo to... Innym. Tak go określiła wymijająco by nie powiedzieć dobrym. - Pytanie tylko co gorsze - Stwierdziła odpowiadając na słowa Crimson dotyczące Crystal i Królowej. - Tak szczerze moje jest lepsze ale aktualnie wokół niego pełni warte pewne robactwo... - Zastanawiało ja czy takie ryzyko powrotu nie czyni jej przypadkiem bezdomną, przynajmniej w tym momencie. Batty - Ja? - Odpowiedziała pytaniem ma pytanie najwyraźniej nieco skołowana. - Zamierzam to co wcześniej a to bardzo l tylko krótki postój - Usiadła na podłodze przecierajac czoło ścierka od Ordera. - Udać się do Equestrii a tam kogoś znaleźć... - Ta, zostaniemy tutaj - Stwierdziła Fire zaraz po tym jak Batty skończyła mówić. - Ta kostnica to nie tylko grób waszych ale i naszych - Najwyraźniej również mieli niedokończone sprawy w tym miejscu. - Szczerze mówiąc mam nadzieję że Crystal nie uznaje nas za tak głupich by spodziewała się takiego ruchu - Lekko się uśmiechnęła. W tym czasie Chlorine wraz z uleczonym buntownikiem minął Pearl i resztę rzucając tylko krótkie, lekko oschłe ,, dzięki". - Może ryzykowne ale czasami to jedyne wyjście.
  8. Shey

    White Trochę się speszyła gdy Crimson odwzajemniła uśmiech odwracając wzrok lekko w inną stronę by nie patrzyć na nią bezpośrednio... Ale chyba przyniosło to zamierzony efekt. Przynajmniej do czasu aż nie przyszedł inny gwardzista chyba już lepiej poinformowany o tym co działo się w barze. Szybko zaczęła się zastanawiać kto mógł widzieć ich akcje lub połączyć fakty na tyle by móc ich oskarżyć by spróbować za w czasu przygotować sobie coś na wzór wytłumaczenia sprawy która nie wyglądała zbyt kolorowo. Mimo wszystko ruszyła za gwardzistą... I jak się okazało to wszystko przestało być potrzebne. - Nawet nie wiesz jak bardzo się ciesze że ciebie widzę - Powiedziała z ulgą jednocześnie zdziwiona sobą że skierowała takie zdanie w kierunku podmieńca. - I w zasadzie chyba pomogłeś wystarczająco? - Spojrzała pytająco na Crimson jakby liczyła że się wtrąci. - Kierujemy się w stronę wyjścia i już chyba nie powinno być przy nim takich problemów z pytaniami. Batty - Ej nie zapominajcie o mnie - Wtrąciła się Batty wiedząc że prawda jest taka że ona najmniej używała magii... I może nie wyrywała się by leczyć każdego używając swojego rogu nie znaczyła to że nie może się podzielić jej częścią. Podeszła do Pearl i Lance i również się nachyliła dając do zrozumienia że również chce uczestniczyć w tym uczestniczyć.
  9. Shey

    White ,,To był jednak zły pomysł'' - Pomyślała jak tylko zobaczyła plakat z podobizną klaczy którą ledwo co wczoraj poznała i wyrwała ją z okowów niewolnictwa. Nie mogła jednak już zmienić obranej drogi, było już na to za późno więc trzeba było brnąć dalej i zrobić wszystko by wyjść z tego bez problemów. - Będzie dobrze - Szepnęła do Pumkin idąc przy jej boku i poczekała chwilę by nie wtrącać się w rozmowę którą przeprowadzał gwardzista czarnego rynku - Menelką? - Spytała z urażeniem zmieszanym z oburzeniem. - Nie zadaje się z marginesem społecznym bez domu a Crimson ma nawet łóżko - Chyba nawet delikatnie puściła do niego oko. - I oczywiście że nic nie wiem - Dodała zdziwiona jakby to powinno być oczywiste. - Gdy rozpętała się ta rozróba wyobraź sobie że akurat zmierzałam w stronę toalety ale chyba nie będziesz mnie dopytywać co takiego tam robiłam? Batty Chlorine uznał że zrobił to co powinien i nie śpieszył się za resztą, podobnie jak Fire która najwyraźniej zamierzała z nim pogadać. - Prosto i na krzyżówce w prawo - Rzucił jeszcze zdaniem by trafili na miejsce. Batty natomiast ruszyła ze Lancem i Pearl raczej bez trudu ich doganiając, wyglądało na to że bez pancerza biegało jej się dużo lepiej. - Starczy ci magii by mu pomóc? - Spytała zastanawiając się czy to nie będzie problemem. Chyba już wyleczyła dosyć sporo osób jednak nie wiedziała jak silna jest jej moc co było dość ważnym czynnikiem.
  10. Shey

    White - Ale ważne że jesteśmy - Wysiliła się na uśmiech mimo znowu buntującego się żołądka który jednak już się nieco przyzwyczajał. - I mogłam wziąć parasol - Stwierdziła bez zastanowienia czując żar lejący się z nieba. Następną chwilę spędziła nad rozważaniem którą drogę powinny wybrać bo tak naprawdę obydwie nie były wolne od zagrożeń. - Wydaje mi się że przejście przez czarny rynek będzie bardziej odpowiednie - Spojrzała na Pumpkin. - Co prawda istnieje szansa że nadal będą ciebie szukać ale nie wyglądasz tak samo jak wtedy więc raczej z łatwością się wykręcimy Batty - Jednostki łatwiej połączyć niż całe narody czy co dopiero oddzielne gatunki - Fire wyraziła swoim krótkim stwierdzeniem co sądzi o pomyśle Order'a po czym spojrzała na Lance'a z dziwnym rozbawieniem - Stworzyliśmy Crystal, a to ci dopiero... - Pokręciła głową, najwyraźniej ta nowina była dla niej nowa. - Gdybyśmy mieli taką technologię to zamiast stosować dializy byśmy hodowali chorym w probówce nowe nerki - Buntownik potraktowany zaklęciem leczącym na pewno miał już się lepiej ale mimo to nadal był skrajnie wyczerpany i najwyraźniej zapadł w sen. - Dzięki Pearl - Rzuciła na szybko przypominając sobie że wcześniej w żaden sposób nie zareagowała na jej pomoc. - I tak... Może nie żołnierz ale mechanik - Kucyk który wyszedł ze środka zbliżył już się wystarczająco by móc przekazać wiadomość. - Spear - Wypowiedział ciężko dysząc. - Wy tu sobie urządzanie piknik - Przerwał biorąc duży łyk powietrza. - A on się wita z kostuchą - Dodał zdziwiony widząc że dyskusja trwa w najlepsze. - Zasugerowałbym że potrzebuje jakiegoś medyka.
  11. Shey

    White i Sinister - I nie pozdrawiaj tego huja ode mnie! - Wydarła się Sinister będąc nadal w piwnicy i wiedziała że Crimson już raczej jej nie usłyszy ale nie obchodziło jej to. - Nie o to mi do końca chodziło - White odpowiedziała raczej zmartwiona na wieści jak gwardia teraz traktuje kucyki ziemskie. - A bardziej o problem że Sinister mieszka pod jednym dachem ze stworem który najpierw udaje miłego by potem ciebie zabić tylko... dla swojej przyjemności? - Zapytała nie będąc pewna i raczej nie spodziewała się odpowiedzi od Crimson. Nie widziała jednak innego powodu skoro Stalker najprawdopodobniej nie musiał się niczym żywić. W drodze do portalu raczej zachowała milczenie rozpaczając w środku swojej głowy. Zadawała sobie pytania czy to wszystko jej wina że to co próbowała ochraniać rozpadło się w zaledwie jedną noc... I najprawdopodobniej nigdy nie zdobędzie czegoś co pozwoli to odwrócić by wszystko było jak dawniej... Czy życie w końcu złamało jedno z jej najpiękniejszych marzeń? Życzenie żeby jedność wygrała z niezgodą i kłamstwami? Z wizją jednego kucyka który kosztem innych chciał zbudować coś co kłóciło się z sumieniem czy z wartościami które wyznawała White. Nagle się jednak ocknęła gdy dotarli na miejsce na tyle by być w stanie odpowiedzieć Pumkin. - Jasne... - Zbliżyła się do portalu ale zaczekała na klacz przy niej żeby mogły przejść w jednym czasie. - Cały czas będę razem z tobą dopóki nie odprowadzimy ciebie do twojej rodziny. Batty - Chyba ten nietypowy, wspólny cel zmienił trochę nasze postrzeganie - Odpowiedziała Fire na słowa Lance'a gdy mówił że mógłby się teraz położyć i nie bać o swoje życie... Ale miał racje. Jeszcze przed tym raczej nie miałaby oporów by wyciągnąć pistolet i strzelić mu w głowę jednak teraz to byłoby nieco nie na miejscu. Potem w milczeniu przysłuchiwała się nowinom niesionym przez Order'a by potem tylko krótko to skwitować jednym zdaniem. - To w końcu czego ta Crystal chce? - Władzy i mocy która chyba wykracza poza nasze zrozumienie - Dodała otwierając swoją książkę odwracając ją tyłem i zaczynając pisać na ostatniej stronie która teraz była pierwszą nowej opowieści. - I warto dopowiedzieć że jeśli zawiedziemy możemy być jak ten stwór to nazwał za śmierć wszelkich istnień... Więc to się nie tyczy tylko tego świata. - Zaczęła coś pisać ołówkiem. - Jak to było? - Zapytała samą siebie. - Zniszczenie, czas, energia, kreacja, życie, śmierć i rzeczywistość. Tak się nazywają chyba te artefakty... Crystal ma już energię z tego miejsca i pytanie czego jeszcze jej brakuje... Baza - Zgaduje że naszej ekspedycji udało się to co mieli zrobić skoro te pokraki nam odpuściły... - Spojrzał jeszcze na Spear'a dosyć ponuro wiedząc że raczej nie ma jak mu pomóc... A Pearl czy Batty lub chociażby Lance który mogli władać leczącą magią nie wiadomo gdzie są. Przetransportować go również będzie dosyć trudno bo podnosząc go może sprawić że jedno z być może złamanych żeber przebije płuco lub zrobi coś jeszcze gorszego. - Trzeba byłoby go zabrać na zewnątrz tylko jak? - Rozejrzał się w poszukiwaniu czegoś co mogłoby posłużyć za coś w rodzaju noszy ale niestety nie znalazł nic co mogłoby się nadawać. - Kati weźmiesz go wyniesiesz? - Spytał smoka licząc na pomoc ale zapomniał o pewnym fakcie... - A co ja? - Odpowiedziała jakby urażona. - Niańka dorosłego ogiera? - Dobra, w zasadzie mogłem się spodziewać takiej odpowiedzi... - Dodał i zeskoczył z maszyny. - To jedyna opcja to najwyraźniej ich poszukać - I ruszył przed siebie w stronę wyjścia.
  12. Shey

    Batty - Cholera w tym się nie da biegać - Stwierdziła Batty już bez większości elementów swojego pancerza. - Nie zostały stworzone do tego celu - Odpowiedziała Fire idąc w kierunku już nieprzytomnego buntownika i Pearl że skręconym kopytem. - Dasz sobie radę? - Spytał ją a w jej głosie nawet pojawiła się odrobina troski. Mimo to najpierw zaczęła oglądać ledwo żywego towarzysza by zobaczyć czy może mu jakoś pomóc. - Właściwie to prawie bez różnicy, najwyżej ktoś komuś by powtórzył - W zasadzie wyszłoby na to samo. - Ale faktycznie, dzięki tej teleportacji jesteśmy już niedaleko - Spojrzała na Lance'a czy po takim wyczynie nie jest zbyt zmęczony i szczerze mówiąc sama by wreszcie odpoczęła po ostatnich wrażeniach. - Powinni żyć, nie zajęło nam to długo a jak byliśmy w tej symulacji to podobno czas się zatrzymał. Baza - Raczej każdy wszystko ma przy sobie - Wyszedł na zewnątrz pojazdu razem z torbą zawierająca raczej najbardziej podstawowe opatrunki i spojrzał na Speara oceniając czy jest mu jakoś pomóc. Nie był ku temu chętny... Ale jednak Pearl która była przecież gwardzistą na to nie patrzyła.
  13. Shey

    Sinister - To skoro jest taki rozumny to niech nauczy się korzystać z kalendarza - Stwierdziła patrząc na drapanego Stalkera pod brodą który cicho mruczał i spoglądał na nią ukradkiem z dziwnym zadowoleniem - Biała klacz nie czekając dłużej poszła na górę jakby nie chciała przebywać z tym stworem w jednym pomieszczeniu. - E, we dwie - Sinister poprawiła Crimson. - White nie pali ale to już chyba powinnaś wywnioskować - Po czym nic nie dodając więcej widząc że jej goście zbierają się do wyjścia obróciła się i najwyraźniej na nowo zaczęła kreślić krąg. Musiała już to robić wiele razy ponieważ podłoga nosiła już ślady licznego drapania kredą po jej powierzchni. - Trochę - Odpowiedziała White na ostatnie pytanie skierowane do niej. - Ale bardziej się bałam konsekwencji jeśli okazałoby się to prawdą. Batty - Naprawia to co spieprzyła Crystal - Powiedziała na szybko pozbywając się ze swojej głowy hełmu wiedząc że teraz będzie jej zawadzać. - I Order dobrze prawi, jeśli stąd nie zwiejemy zostaniemy tu na zawsze - Dodała po czym rzuciła się za nim do ucieczki. Niestety mimo dużego wysiłku wyraźnie została z tyłu, jako klacz i w dodatku w cięższym pancerzu nie miała zbytniego pola do popisu. Obejrzała się za Pearl ponieważ najpewniej miała ten sam problem co ona. Przystając na chwilę lewitacją odpięła siedem zaczepów które trzymały element zbroi na tułowiu i jak się okazało to wystarczyło by odciążyć medyka z większej części ciężaru. Po czym znowu ruszając do przodu pomyślała o sobie wykonując to samo. - Lance, dasz radę? - Spytała nadal będąc zajętą. Baza - Co u licha? - Spytał Chlorine wyglądając przez właz na nagłe, nietypowe jak dotąd zachowanie ich przeciwników... Który mimo miażdżącej przewagi postanowił się wycofać lub nazywając to mniej chwalebnie uciec. Po czym uznając że ten problem rozwiązał się sam spojrzał na Speara a potem na Sand Storm'a. - Em, ja jestem raczej mechanikiem a nasz jedyny medyk wybrał się prosto w paszcze tych kreatur... Więc chyba musimy poczekać.
  14. Shey

    Sinister White najpierw popatrzyła na Crimson w jednym kawałku a potem na Stalkera mrugając parę razy jakby dopiero docierał do niej pewien fakt. - Przecież pokiwał mi głową gdy spytałam czy ciebie zjadł - Spojrzała teraz na Sinister. - Ah, nie ważne - Dała za wygraną i obróciła się by z powrotem wejść na górę. - Wygląda na to że mnie okłamał - Stwierdziła jeszcze zanim ruszyła. - Oj tam - Skomentowała właścicielka chowańca podchodząc do niego i głaszcząc go kopytem. - Od razu okłamał... Zrobił małego psikusa i tyle - Teraz zwróciła się do Pumpkin podając jej lewitacją fiolkę ze spienionym płynem. - Umyj się tym a odzyskasz swój wygląd ale jeszcze z tym poczekaj bo będziecie przechodzić przez czarny rynek chyba... - I odwróciła głowę do Crimson. - Poszłabym z wami ale raczej się nie przydam a mam trochę roboty, jeszcze muszę sprawdzić te rośliny od tego odmieńca czy mają jakiś ukryty potencjał - Uśmiechnęła się wiedząc że dobrze zrozumie o co chodzi. - A, jakbyście napotkali trójkę kucy z rozpuszczonymi pyskami to jakby co to nie ja - Szepnęła na tyle głośno by raczej tylko ona mogła to usłyszeć. Batty - Czujesz się w nich jak u siebie co? - Spytała łodygowatego stwora wyrażając swoje niezadowolenie ale zaraz po tym zamilkła gubiąc się w nowych wspomnieniach... - To nie to - Nagle wyrwała się z chwilowego letargu kręcąc głową. - Bardzo śmieszne bo już tam byłam - Podeszła do istoty i złapała ją za kończynę. - Zgaduje że nie do końca sprecyzowałam prośbę - Wzruszyła ramionami ale znowu nagle coś ją tknęło. ,,A co jeśli chciał mi przekazać że przeszłość nie ma już dla mnie znaczenia?'' - Spytała samą siebie jakby się zastanawiając czy lepiej już nie będzie dać temu spokój.
  15. Shey

    Sinister - Żadna relacja nie jest trwała - Powiedziała a jej głos zawierał sobie coś z pomiędzy złości i smutku. - Ale faktycznie, to lepsza droga kończąc je wcześniej ruszając się do nowego miasta - Stwierdziła i i można było zauważyć że jej słowa są szczere. - A jeśli chodzi o zarazę to ryba psuje się od głowy... Ale może ktoś ją w końcu obetnie - Spojrzała na nią. - Wiesz że White była w czasie ataku na Canterlot? Długo po tym musiała się zbierać i nadal nie jest taka sama jak dawniej... Ale jeśli chcesz to wierz White bo ona tego pragnie jak chyba nikt inny... - Zrobiła małą przerwę. - Ma może ze dwa promile szans że się jej uda ale kto wie, może nas zaskoczy? - Uśmiechnęła się. - W zasadzie to nie wiedziałam się czego spodziewać. Na te ożywione stworzenia większość reaguje strachem ale to na razie tylko szkielet bez duszy. Taka... Rzeźba można by rzec - Zbliżyła się do niej gdy Crimson zrobiła przykrą minę i podniosła kopyto by poczochrać ją po grzywie. - Nie ale White ma broń nasyconą moją magią a przy Pumkin majstrowałam przy wyglądzie - Powiedziała dając do zrozumienia że to coś zmienia ale... nie sprecyzowała co. - Też chcesz? - Spytała po czym znowu mogła poczuć to samo jak po przejściu przez krąg. Obydwie pojawiły się w pomieszczeniu między Stalkerem a dwoma innymi klaczami. - Sinister, gdzie byłaś? - White nie zdążyła odpowiedzieć Pumkin i widząc że Crimson jest cała opuściła broń. - Ten tego - Brzmiała na nieco zakłopotaną. - Mam jeszcze drugą piwnicę - Powiedziała i puściła porozumiewawcze oko do jedynej wtajemniczonej. Batty ,,Kim on jest?'' - Myśl rozbrzmiała w jej głowie zaraz przed tym jak poczuła rozniecający się gniew. Nie rozumiała jak on jest w stanie to zrobić mimo że ona sama próbowała tyle czasu... Kosztowało ją to tyle wysiłku a teraz dowiaduje się że on może tak po prostu to zrobić. Potem odczuła strach... Czy nie zwariuje od masy powtórnie przypomnianych wspomnień i nie chodziło o to czy były dobre czy złe ale czuła że to uderzy z mocą olbrzymiej fali... Ale ciekawość, chęć uzyskania odpowiedzi były równie silne tylko musiała zachować zdrowy rozsądek, nie pozwolić by pragnienie wiedzy ją zgubiło. Odzyskiwała fragmenty przeszłości już nie raz i za każdym razem było to mocne doświadczenie. Wreszcie znowu skupiła się na stworzeniu i dało się zorientować że nie do końca wie co chce powiedzieć. - Ujawnij mi... Ostatnie... Pokaż mi coś co doprowadzi mnie do domu. Jego lokalizacje, drogę czy mapę.
×
×
  • Create New...