Shey

Brony
  • Content count

    671
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

8 Neutral

About Shey

  • Rank
    Kickstart my Heart
  • Birthday September 18

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Wrocław

Recent Profile Visitors

1072 profile views
  1. Sinister - Miejmy nadzieje - Powiedziała z uśmiechem. - Ja rozumiem że można być naiwnym, boli mnie tylko że aż tak. Może nie doceniam tego co mam ale bycie jednorożcem to nie same plusy, trzeba iść na ten przymusowy rytuał i jeśli praktykujesz czarną magię to masz problem a nauka zwykłej magii nie jest taka interesująca... - Teatralnie ziewneła i zwróciła uwagę na resztę towarów na straganie. - A co do White, faktycznie ma dobre serce ale jak dotąd się na tym nie przejechała. Wydaje mi się że to przez to że nie jest naiwna co jest chyba plagą naszych czasów. Serio... - Zrobiła przerwę i patrzyła na małą wiwernę. - Miałam jedną, dosyć wredne stworzenie ale kontynuując naprawdę wszyscy wierzą że Crystal jest dobra? Przecież te pokryte złotem świątynie są niepotrzebne zwłaszcza kiedy walczy na dwa fronty ale lepiej kazać każdemu pracować ciężej dla dobra Equestrii - Wzruszyła ramionami i zwróciła się do handlarza. - Po ile smocze łuski? - Po czym dodała z dużą dozą podejrzliwości. - I czy faktycznie są prawdziwe? White Zacisnęła zęby widząc jak podmieniec próbuje coś powiedzieć ale z początku nie jest w stanie. Jego decyzja doprowadziła go do nędzy i na skraj życia... Ale za to go podziwiała, rzadko który kucyk zdecydowałby się na taki ruch i wiedziała że wolność jest dla niego sporo warta. - Nie, nie jesteś niewolnikiem - Potwierdziła jego słowa. - Inne podmieńce pewnie uważają że jesteś szalony czy obłąkany... - Spojrzała mu w jego gasnące oczy. - Ale szczerze mówiąc nie spotkałam jeszcze nikogo kto tak by się upierał przy swoim zdaniu i tak bardzo pragnął wolności a właśnie tego tak bardzo brakuje tego kucykom... - Na chwilę się zamyśliła i potem kontynuowała. - Nie wybrałam ciebie bez powodu, od czasu ataku podmieńców na Canterlot nie toleruje twojej rasy i po prostu byłam ciekawa co mi powiesz. Przykro mi ale nie mam przy sobie pieniędzy więc nie mam jak pomóc... - Powoli się obróciła i zaczęła odchodzić jednak po chwili znowu skierowała głowę w jego kierunku. - Jak to jest z waszym żywieniem się miłością? Możesz po prostu przybrać postać osoby do której czuje miłość i to wystarczy? Mimo to że znam prawdę? Może byłabym w stanie to zaoferować...
  2. Zaczynało denerwować ją takie gadanie. Księżniczki wraz z powierniczkami elementów harmonii wielokrotnie ratowały Equestrię przed zagrożeniem a teraz gdy one potrzebują pomocy większość uznaje że nic się nie da zrobić. Naprawdę chcą żeby to tak po prostu wszystko przepadło bo raz zawiodły? To nie było w porządku... Prawda była jednak taka że sama nie wiedziała jak się za to zabrać, mimo to chciała i to była połowa sukcesu. - Może powinnaś spróbować nad tym zapanować? - White zwróciła się do Crimson. - Wiesz, nie musisz od razu wybuchać - Uśmiechnęła się i ogarnęła wzrokiem miejsce w którym się znalazła. Nie sądziła że ten czarny rynek może być taki duży i będzie przyciągać tyle sprzedawców i klientów. Zobaczyła również żebraków i jeden z nich zaintrygował ją najbardziej. - Zaraz wracam - Powiedziała do pozostałej dwójki nie dając nawet szansy Crimson na odpowiedz i ruszyła w stronę podmieńca. - W takim razie oby dzisiaj mieli, inaczej odbudowa tego baru to będzie syzyfowa praca... - Stwierdziła również patrząc na obszerność rynku i handlarzy sprzedających lewy towar który cuchnął oszustwem na milę. - Idioci - Powiedziała wskazując na stragan z kamieniami przemiany. - Naprawdę myślą że to działa? Głupota w nich jest godna pogardy ale wiara imponująca... - Lekko kręciła na boki i krzyknęła do odchodzącej White. - Będziemy na magicznych przedmiotach, szybko to załatw żebyś się nie zgubiła! - Teraz spojrzała na Crimson. - Ona nigdy się nie zmieni... Choć. Zainteresowała mnie ta smocza łuska, raczej nie sadzę żeby była prawdziwa ale mam sposób by to sprawdzić... White natomiast była już tylko parę kroków od żebrzącego podmieńca i w tym momencie zatrzymała się by dokładniej się jemu przyjrzeć. Faktycznie wyglądał na słabego i bez wątpliwości jego stan był zły, najprawdopodobniej brak miłości nie pomagał mu przetrwać. - Dlaczego tolerujesz kucyki? - Nagle odezwała się w jego kierunku. - I dlaczego miałeś własne zdanie w obliczu całego roju, mogłeś je przecież zmienić by nie gnić tutaj pod ścianą.
  3. - Jestem byłą gwardzistką - Stwierdziła patrząc na jego mundur z zaciekawieniem. Zastanawiała się co ktoś taki tutaj robi ale szybko znalazła odpowiedz, po prostu pilnuje porządku tak samo jak wcześniej. - Nigdy nimi nie wywijam bez powodu ale zawsze wolę mieć je przy sobie. Co do zasad wydają się w porządku... - Chciała dać znać że je zrozumiała, nie podobał jej się tylko sposób karania kradzieży i tego że w razie zadania groźnej rany odpowiedzialne są obie strony. Zna siebie ale nie może tego powiedzieć o innych. Sinister natomiast uśmiechnęła się do Crimson słysząc komplement i szybko, zalotnym głosem odpowiedziała. - Nie tylko oczka mam ładne... - Teraz zagryzła dolną wargę. - Ale to nie jest chyba najlepsze miejsca na to - Teraz spojrzała na Left'a i jej uwadze nie umknął fakt że jest strasznie ponury i przyda mu się coś na rozluźnienie. Rozpakowała pakunek z zielonym suszem i wyjęła jeden, strunowy woreczek z dziesięcioma gramami marihuany. - Masz, strasznie dobrze pomaga na brak humoru - Powiedziała teraz uśmiechając się do niego i jednocześnie podając mu towar. - A co do sposobu handlowania... - Wyraźnie się zastanawiała. - Również mam trochę brudu na koncie i również nie powiedziałabym że należę do grona zwykłych osób. Jestem tu jednak pierwszy raz i ochrona byłaby przydatna - Na jej twarz wrócił miły uśmiech. - Chciałabym jednak zapytać czy macie może zniżki dla nowych handlarzy, nie za duże... Powiedzmy pięć procent ulgi? - Spytała niezbyt pewnie. - Jeśli mi się tutaj spodoba jeszcze tu wrócę i będę handlować dalej więc i tak wam się to opłaci w dłuższej perspektywie.
  4. White zdziwił wygląd niektórych osób, nie okazali się samymi zbirami i kucykami które zostały wykluczone ze społeczeństwa. Aparycja jednak często okazywała się mylna, jak to Crimson powiedziała o niej wyglądała na niepozorną a mimo to umiała się bić. Co do wszelkiego uzbrojenia strażników przewodniczka obydwu klaczy nie kłamała, w zasadzie brakowało tylko czołgu i artylerii ale może cięższy sprzęt mieli zaparkowany w garażu. Sinister za to słysząc jej rozmowę z ogierem o imieniu Left i o remoncie baru z trudem powstrzymała śmiech. Brak tequili? To brzmi jak idealny powód by dać w pysk barmanowi za jego nieprzygotowanie i nie spełnienie wymagającego klienta. - Widzisz, gwardia w dzisiejszych czasach jest nieudolna do tego stopnia że za nich musiałam powstrzymać atak podmieńca w Canterlot a potem samotnie walczyć na ich trójkę w środku Ponyville. Jak widzisz broń, mimo że ta jest topornie prosta przydaje się - Spojrzała na Lefta jakby go oceniając. - Rozumiem jednak że wy jesteś kompetentni i nie muszę przy was martwić się o swoje życie? Jeśli tak nie widzę przeszkód żebym to tutaj zostawiła - Wiedziała że w razie czego poradzi sobie bez nich, w końcu najważniejszej rzeczy jaką był jej róg przecież nie zabiorą. - Nic ważnego czy niebezpiecznego - Teraz odezwała się Sinister ze sztucznym uśmiechem i machnęła kopytem jakby chciała zbyć temat, wzrok ogiera jednak był nieustępliwy i tylko czekał aż otworzy torbę. - No dobra, niech będzie - Odpięła dwa materiałowe paski które były dwukrotnie przełożone przez metalową klamrę i okazało się że przenosi całkiem sporą ilość rzeczy... Zaczynając od największych był to foliowy pakunek a w środku proszek o barwie bieli, dało się również dostrzec karteczkę z napisem ,,Biała kawa''. Drugi w kolejności był woreczek strunowy z czymś co wyglądało jak znaczki pocztowe nasączone bliżej nieokreśloną substancją, etykieta przyklejona do plastiku twierdziła że to ,,Bibułki wiecznego czwartku''. Oprócz tego było kilka szklanych fiolek z których większość zostało nieopisanych. Jedna z nich zawierała galaretowaty, zielony płyn, kolejna miała srebrzystoszary, ciekły metal a w jeszcze innej znowu znajdowała się rozdrobniona masa ale tym razem z notatką o treści ,,Serum prawdy". Do kompletu zaliczał się również półlitrowy pojemnik na wodę z napisem ,,Laudanum'', mieszek na bity, dwa, małe kwadratowe pojemniki ze stali, papierosy, najróżniejsze kości do gry a nawet parę kulek które Left'owi mogły wydawać się całkiem znajome... - Jeśli nie macie pojęcia o chemii to nie wiem czy jest sens to wszystko pokazywać... - Powiedziała z niepewnym uśmiechem i podniosła coś co wydawało się dnem torby jednak nim nie było i oczom strażnikom ukazał się kolejny pakunek w którym znajdował się zielony susz i szklane buteleczki o pojemności od 25 do 100 ml zawierające bliżej nieokreślone płyny.
  5. - Proszę bardzo - Powiedziała White i uleczyła ranę na policzku Crimson. Po chwili ruszyła się z miejsca i dołączyła do obydwu klaczy. - Zależy kto ocenia ten gust - Powiedziała śmiejąc się. - Tym ogierom chyba się nie spodobał. Myślałam że chociaż go uderzą z kopyta albo do niego strzelą. Wtedy byłoby ciekawiej bo niby mam nad nim kontrolę ale gdy ktoś go atakuje nie mogę mu zabronić żeby komuś temu oddał... Mocniej - Stwierdziła i przy okazji na nowo przymocowała pióra Stalkera do jego skrzydła. - Właściwie to chciałam go zostawić jako ochroniarza ale faktycznie, może wywołać zbytnią panikę a strażnicy mogliby być niezbyt mili... - Dotknęła stwora kopytem a ten zaczął się zmniejszać. - Dzięki za pomoc, niestety nie możesz z nami iść dalej - Po krótkiej chwili odzyskał swój mały rozmiar i znowu stał się nieruchomą figurką. - W zasadzie to nie mam pytań, mam nadzieje że się nie przyczepią że wnoszę coś nielegalnego - Delikatnie się uśmiechnęła jakby chcąc zaznaczyć że to był raczej żart.
  6. Patrzyła na jednorożca do czasu aż ten kiwnął głową, trochę się zdziwiła że poszło to tak łatwo ale na szczęście okazało się że ma trochę oleju w głowie by uznać że to starcie mu się nie opłaca a ochroniarze okazali się bardziej strachliwi niż przypuszczała. - Naprawdę nie ma za co - Uśmiechnęła się do Crimson a potem dodała szeptem tak by Wish tego nie usłyszała. - Gdyby nie White skończył by o wiele gorzej niż z raną na policzku, przy niej jednak muszę się trochę ograniczać by mi potem nie truła... - Wyjaśniła nieco dlaczego była taka delikatna. - Nie czuj się winna za to, zdarza się - Wzruszyła ramionami i przestała mówić by druga klacz mogła się wypowiedzieć. - Nie musiałam się wtrącać bo nie widziałam takiej potrzeby - Kompletnie nic nie zrobiła i nie chciała by Crimson postrzegała ją jako kucyka na którym nie można polegać. - Obserwowałam jednak twój pojedynek i gdybyś za mocno oberwała ruszyłam bym się z miejsca. Po za tym chciałam dać się wykazać i zobaczyć nowe zdolności Sinister, zwykła ciekawość - Szybko się wytłumaczyła. - I przy okazji uleczyć ci tą szramę by ten jednorożec nie miał satysfakcji że ciebie oszpecił ? - Powiedziała szykując zaklęcie jednak poczekała na jej zgodę. Tymczasem Stalker słysząc komplement na jego temat skulił odrobinę głowę i przykrył ją skrzydłem wyglądając jeszcze bardziej uroczo... - Nie komplementuj mi go tutaj bo jeszcze się zarumieni - Stwierdziła Sinister uznając że jemu to nie przystoi mimo że pierwszy raz ktoś powiedział o nim coś dobrego... Oczywiście nie licząc jego właścicielki. - Choć tutaj, muszę ci oddać co twoje - Sztuczna hybryda wiwerny od razu się podniosła i jednym susem doskoczyła do dwóch klaczy. - Mówiłaś że chętnie byś go poznała no to przedstawiam ci Stalkera, na ogół jest nadpobudliwy ale o dziwo dzisiaj jest spokojny.
  7. Wyszło nawet lepiej niż się spodziewała, nie tylko odpłaciła mu to co zrobił Crimson ale i trochę przesadziła z głośnością... No nic mówi się trudno, odczekała chwilę by dać mu szansę na odzyskanie słuchu bo marnowanie słów mówiąc do głuchego mijało się z celem. - Nie obchodzi mnie co ci sprzedała i ile za to wzięła - Krótko ucięła temat. - Może następnym razem powinieneś sprawdzić towar zanim dobijesz targu? - Jej ton głosu był prowokujący. - Jeśli jednak nadal chcesz się mścić zastanów się czy warto. - Wskazała kopytem na swoją bestię zastraszającą dwójkę ogierów z karabinami. - Mogę sprawić że od teraz nie zaznasz ani jednej spokojnej nocy bo on będzie cie prześladować w każdym śnie... A zdjęcie tej czarnej magii również będzie kosztowne bo raczej nie wiele jednorożców to potrafi i lepiej zrobisz jeśli zainwestujesz w mniej strachliwych ochroniarzy... - Uśmiechnęła się złowieszczo. - I tak, pomagam jej. Nic mi nie obiecała więc to bez znaczenia ile warte są jej słowa bo zaryzykowała swoje życie dla mnie i dlatego jeśli masz problem do niej, masz problem i do mnie. White tylko stała i przyglądała się całej scenie, to było oczywiste że raczej nie była tutaj potrzebna. Z początku bała się że Sinister przesadzi i kogoś zabije lub trwale okaleczy ale zrobiła to w sposób dosyć bezkrwawy zastraszając oponentów. Zastanawiało ją tylko skąd wytrzasnęła tego stwora, nie był to ani gad ani ptak ani cokolwiek z czym się kiedykolwiek spotkała.
  8. White obserwowała jak Crimson walczy z jednorożcem, sposób w jaki się poruszała był dosyć imponujący i zastanawiała czy nauczyła się tego sama w biegu w podobnych potyczkach czy ktoś ją wyszkolił. - Tylko obserwuje waszą nieporadność w wykonywaniu zadania - Powiedziała patrząc na ogiera z góry gdy był przewrócony na plecy. - Jest nawet urocza. - Radzę nie strzelać, wtedy nie będę mogła mu odmówić zabawy... - Posłała im uśmiech i zwróciła uwagę na nagły krzyk Crimson i krew spływającą po jej policzku. Zignorował ostrzeżenie i dla Sinister nie było ważne że mógł go nie usłyszeć. Wyrwała kilkanaście piór z bestii a ta popatrzyła się na nią z pytającym wzrokiem. - Spokojnie, oddam - Krótko stwierdziła a po chwili jej oczy zaświeciły się zielonym blaskiem i zamieniła swoje ciało w dym by rozpłynąć się w powietrzu... Pojawiła się z prawej strony jednorożca walczącego z Crimson i wrzasnęła mu do ucha wzmacniając swój głos magią. - Chcesz to dalej ciągnąć czy może się dogadasz!? - Korzystając z jednego z dwunastu piór które miała spróbowała przejechać mu po policzku. Były niezwykle twarde, może nie aż tak by przebić pancerz ale ze skórą powinny poradzić sobie z łatwością tworząc płytką ranę z której nie będzie upływać dużo krwi jednak ich celem nie było zabijanie a sprawianie ogromnego bólu z powodu nasączenia czarną magią.
  9. Gdy Sinister przeszła przez zasłonę nie poczuła nudności a przynajmniej do momentu aż Crimson o nich nie wspomniała. Nie walczyła z tym uczuciem i po prostu opróżniła zawartość żołądka nawet się nie zatrzymując. - Mogłaś o tym mi nie mówić... - Powiedziała wypluwając ślinę z resztkami wymiocin. White miała podobnie jednak powstrzymała się przed tym odruchem który na szczęście szybko przeszedł, nie chciała tak po prostu zwrócić ostatniego posiłku bo sposób w jaki to się odbywało był dla niej nieco odrażający. Gdy ktoś nagle przerwał Crimson wypowiedz wyzwiskiem skierowanym w jej stronę obydwie klacze odwróciły głowy w tym kierunku by po chwili zobaczyć że stoi przed nimi dwójka ogierów nie pozwalającym im przejść. - Czasami zaczynam się zastanawiać czemu ja zawsze mam miecz a oni karabiny... - Zrobiła przerwę na westchnięcie które Sinister wykorzystała by dołożyć swoją wypowiedz. - Skrzywdź ją a ja skrzywdzę ciebie - Słowa były wyraźnie skierowane do jednorożca. Podniosła swoje lewe kopyto i po chwili pojawiła się na nim mała figurka, co ciekawe róg klaczy nie zaświecił się mimo że wyglądało to na użycie teleportacji... - Pomożesz swojej pani? - Sinister zapytała martwą rzecz co mogło wydawać się irracjonalne jednak zabawka nagle się poruszyła i wydała cichy, ochoczy pisk. - Wiedziałam że mogę na ciebie liczyć - Powiedziała z zadowoleniem i rzuciła przedmiot w piasek między nią a White. Wystarczyło zaledwie mrugnięcie okiem by zobaczyć że dotychczas coś niegroźnego i małego zamieniło się w żywą bestię wielkości kucyka. - Masz jakiś problem? Z drogi! - Rozkazała władczym tonem. Stwór posiadał wygląd zbliżony do wiwerny ale oczywiście nią nie był. Miał taką samą paszczę z rzędami ostrych zębów i cztery kończyny z długimi pazurami jednak jego ciało zamiast łusek pokrywały pióra które były o wiele słabszym materiałem... Ogon natomiast był rozdzielony na trzy, nieco mniejsze jednak dosyć długie i na każdym z nich znajdował się szpikulec. Wydawała się dosyć sporym wynaturzeniem biorąc pod uwagę fakt że nawet nie oddychała... Bestia zrobiła krok do przodu zmniejszając dystans między nim a ogierem i wpatrywał się z półotwartym pyskiem w jego oczy. - Nie wydaje mi się dobrym pomysłem zaognianie konfliktu... - Powiedziała White będąca nieco w szoku widząc to co zrobiła Sinister. Pierwszy raz widziała tą sztuczkę a więc faktycznie nauczyła się czegoś nowego. - Ale blokowanie drogi z drugiej strony też nie jest miłe - Wzruszyła ramionami najpierw rozglądając się po terenie sprawdzając czy nie ma więcej potencjalnych przeciwników a następnie patrzyła na rozwój sytuacji Crimson z nieznanym jednorożcem.
  10. Sinister z początku nic nie odpowiedziała na słowa dotyczące Star tylko szła razem z White za Crimson do lasu Everfree. Naprawdę zdawało się to głupie ale jakie miejsce było lepsze na nielegalny handel niż takie gdzie każdy obawia się wejść. Obydwie klacze nastawiły uszu gdy słyszały dziwne dźwięki i prawie natychmiast odwracały głowy w miejsca z których dochodziły jednak nic na nie nie wyskoczyło. W pewnym momencie dotarły do drzewa w które ich przewodniczka zaszarżowała i zniknęła, dziwna sprawa. - Fajne przejście - Stwierdziła Sinister i praktycznie od razu wskoczyła do środka za Crimson. - Ponownie co do tej Star... - Następne słowa mówiła bardziej szeptem. - Ona nie umarła przez nieostrożność, w końcu gdy ją zdenerwowałam wystarczająco mocno mówiąc że jest tchórzem i nie robi niczego ryzykownego wyjawiła mi prawdę - Uśmiechnęła się dosyć mocno. - Magia to tak obszerna dziedzina że życie pojedynczego kucyka nie starczy by nauczyć się wszystkiego, umarła w starym wieku ale wcześniej przygotowała zaklęcie za pomocą którego miała przejąć życie jednego ze swoich dzieci... Miała ich całkiem sporo ale ku jej złości żadne nie wykazywało zdolności jakie posiadała ona. Wiedziała jednak że co parę pokoleń ten talent się będzie powtarzać i w końcu dostałam go ja - Lekko się skrzywiła nie będąc do końca zadowolona z tego daru, bez niego życie byłoby łatwiejsze ale z drugiej bardziej nudne. - Zmodyfikowała zaklęcie i miała mnie opętać gdy po raz pierwszy użyje czarnej magii jednak coś skopała albo ja okazałam się za silna. Tego akurat nie wiem ale gdyby jej się udało przejęła by moje życie, odzyskałaby swoją ukrytą moc i ten schemat powtarzałby się aż nie zgromadziłaby wystarczająco mocy i wiedzy by panować nad Equestrią - Zdawała sobie sprawę że brzmi to raczej dziwnie mimo to taka była prawda. - Dosyć długofalowy plan ale mógł zadziałać. Teraz ma problem bo mogę ją wskrzesić jeśli powie mi gdzie umarła jednak boi się że to ja wchłonę ją... Z kolei ja boje się że jak wróci do życia okaże się silniejsza ode mnie i to ja przegram. Trochę patowa sytuacja... - Obróciła głowę w kierunku wyjścia by zorientować się że jej białej przyjaciółki jeszcze nie ma. - Co z nią? Stchórzyła? White z kolei stała przed drzewem nie będąc pewna czy chce zobaczyć to miejsce. Wiedziała że będzie chciała pomóc niewolnikom czy innym, nieszczęśliwym kucykom. Z pewnością to było to co do niej należało jednak to oznaczało by ściągnięcie kolejnego niebezpieczeństwa na nią i Sinister a może nawet Crimson. Tego wolałaby uniknąć... W końcu zdecydowała się i zaciskając zęby wskoczyła przez drzewo.
  11. Gdy White razem z Sinister usłyszały rozmowę gwardzistów z napięciem patrzyły na Crimson, mimo to nie podjęły żadnej akcji ufając że to ona wie jak najlepiej postąpić w tej sytuacji. Problem jednak rozwiązał się sam gdy dwa ogiery zakończyły gadkę, poszli na dalszy obchód i następna cześć drogi poszła już gładko. - Użyje magii - Stwierdziła biała klacz. - To już nie tak daleko a mam dziwną obawę że jakiś patrol natknął się na tą dziurę i ją załatał - Wzruszyła ramionami i spojrzała na Sinister. - Po za tym mam nadzieje że nasza przyjaciółka która sporo się nauczyła w kryzysowej sytuacji nas obroni... - Nie prowokuj mnie - Delikatnie się uśmiechnęła. - Jeszcze jedno słowo zwątpienia i nie powiem Stalkerowi że jesteś z nami. A co do Star... Jest martwa - Mówiła jakby nie miało to dla niej żadnego znaczenia. - To główny problem przez który nie może zbyt wiele zrobić. - Komu? - White zmarszczyła brwi ze zdziwienia i po krótkiej chwili teleportowała całą trójkę za ogrodzenie. - Nigdy nas nie przedstawiłaś.
  12. Obydwie klacze szły za Crimson i tylko od czasu do czasu rozglądały się z obawą że zaraz z bocznej uliczki może wyskoczyć niespodziewany patrol gwardii jednak nic takiego nie miało miejsca. Wyglądało na to że nowa znajoma Sinister miało to wszystko ładnie rozeznane i jak dotąd nie popełniła żadnego błędu. - Domyśliłam się że to nie jest twój naturalny kolor włosów - Rzekła White przyglądając się Crimson. - Jednak patrząc jak to wygląda stawiałam na wypadek... - Mówiła trochę nie pewnie jakby bała się ją urazić. Wiedziała że to nie brzmi miło ale mówiła prawdę. - Może ogiery to lubią, nie wiem. Nie znam się. - Dodała z uśmiechem na pocieszenie. - Nie bądź taka... Konserwatywna? - Powiedziała z lekkim rozbawieniem Sinister wypowiadając ostatnie słowo z drobnym opóźnieniem nie będąc pewna czy to dobre określenie. - Jak dla mnie to sprawia że wyróżnia się z tłumu i łapie oko a takie jest właśnie zadanie takiego stylu. Po za tym twoja siostra również nosi kolczyk na uchu i maluje się pod oczami, tego nie krytykujesz? - Spytała zadziornie. - Moje uznanie że lepiej wyglądałaby bez tego nie znaczy że ją potępiam, po prostu mówię jak ja to widzę - Wzruszyła ramionami. - Ale nieco zboczyliśmy z tematu. Przyglądając się tym egzekucjom buntowników... Wiedziałam że dzisiejsza gwardia nie jest idealna ale nie zdawałam sobie sprawy że aż tak. Nie powinno się nikogo torturować dla swojego kaprysu - Spojrzała surowo na Sinister. - Nie mając żadnego dowodu że ktoś zrobił coś wbrew panującemu prawu. A ty... W zasadzie byłaś niewinna. - To była zemsta - Stwierdziła lekko przygryzając dolną wargę. - Zasłużyli na to a co do tych gwardzistów przydałoby się żeby ktoś im nakopał. Chyba faktycznie by było lepiej jakbym się tam do nich przeszła... - Sama pokonasz cały posterunek? - Spytała z niedowierzaniem. - Wiem że opanowałaś wioskę liczącą pięćdziesiąt kucyków mając dwadzieścia parę lat i po tygodniu zamieniłaś ją w coś co stworzyliby Sombra i Discord gdyby się dogadali ale ile z tych osób umiało walczyć? - Sześć albo siedem. - Odpowiedziała nie będąc pewna. - Teraz mam trzydzieści jeden lat i umiem o wiele więcej. Do tej pory nie miałam przyjaciół w Ponyville, nie chodziłam więc na kawę i ciasto do kawiarni i zgadnij co? Rozwinęłam swoje zdolności. - Jej głos w tym momencie był tak stanowczy że sprawiał wrażenie jakby faktycznie wierzyła że jest w stanie to zrobić. - Po za tym nie walczyłabym z wszystkimi od razu. Część prowadziła by patrole a bitwa toczyła by się w budynku więc to również nie byłoby starcie z całym garnizonem jednocześnie. - To głupie - White skarciła Sinister. - Co zyskasz tą walką? Oprócz ryzyka utraty życia czy spędzenia w lochu jego reszty. - Zemstę - Rzekła zamyślona. - Zemstę za Crimson i za mnie jeśli również mnie pobiją. To wystarczający powód by tam pójść i im nakopać. - Pytałam o zysk a nie o powód - Biała klacz najwidoczniej obrała rolę zdrowego rozsądku którego Sinister najwyraźniej zapomniała zabrać z domu. - Znam ciebie - Wskazała kopytem na White. - Przyznaj że sama chciałabyś ich ukarać za to co robią. Powinni wiedzieć że za nienawiść zbiera się żniwo w postaci nienawiści. Oni tego nie wiedzą więc ktoś powinien im to pokazać, nie widzę przeszkód żebym to była ja - Uśmiechnęła się złowieszczo. - Słuchaj - Lekko podniosła głos. - Czy ty myślisz o konsekwencjach? Nawet jeśli - Na chwilę przestała mówić. - Jeśli - Specjalnie zaakcentowała to słowo. - Wybijesz cały posterunek to przyjdą następni gwardziści i wiesz co zrobią? Zaostrzą zasady, przetrzepią każdy dom i wątpię że pominą twój a wiem że jest tam trochę rzeczy budzących niemiłe pytania... Chcesz tego? - Spytała znając odpowiedz. - Żle się do tego zabierasz... W rozwiązaniu problemu najpierw uderza się w przyczynę a nie w skutek. - Twierdzisz że Crystal wyprała wszystkim mózgi i nie krzywdzą Celestii winnych kucyków z własnej woli? - Jej głos był pełny ironii. - Za taką przyjemność się wcześniej czy później płaci, nie widzę przeszkód bym to ja zebrała tą zapłatę - Powtórzyła swoje słowa w nieco zmienionej formie. - ,,Dawny świat przepadł, a w tym trzeba być twardym" To cytat od nich, ja tylko sprawdzę jak twardzi są oni i czy mogą być dla mnie wzorem do naśladowania. - Wystawiła język po czym kontynuowała. - Po za tym czuje że to okazja by wykorzystać moją złą moc do czegoś co wydaje mi się dobre... Skoro nie mogę jej wykorzystać by leczyć czy bronić odpowiednio ją ukierunkuje. Star ciągle mi powtarza że moje przeznaczenie to sianie bólu i cierpienia co wydaje się godne potępienia... Co jednak jeśli użyje jej by wyrównać rachunki innych niegodziwców? - Posłuchaj mnie jeszcze raz - Wzdychnęła lekko zrezygnowana. - Gdy przyszłam do wioski pod twoim panowaniem również mogłam ciebie ukarać a jednak wybrałam inną drogę. Spróbowałam ciebie przekonać i zobacz, udało mi się - Powiedziała z uśmiechem. - Jak teraz to rozpamiętuje to rozmowa z Celestią była cięższa... Chciała żebym ciebie wydała i żebyś była pod stałą obserwacją ale nie dałam za wygraną. Nie mogłam bo to był jeden z warunków naszej umowy i to ją przekonało chociaż nie do końca... ,,Mam nadzieje że wiesz co robisz'' To jej słowa. - To idź i im wygarnij co robią źle, nie wierze że ci się uda i cokolwiek zmienisz... - Powiedziała kpiąco. - Wiesz dlaczego wtedy mnie przekonałaś? Ponieważ uznałam że odebrałam dług który zaciągnęli wytykając mnie kopytami... Po za tym nadal czułam się tam samotna a ty dałaś mi szansę - Ostatnie zdanie powiedziała trochę ze smutkiem. - Lubię ciebie, to nie podlega wątpliwości ale nie możesz sterować moim życiem. Mówić wszystko co jest dobre a co złe, nigdy nie będę tak dobra jak ty i musisz to tolerować. - Ja... - Widać było że White z początku trochę zatkało. - Po prostu chce dla ciebie jak najlepiej i boje się że wpędzisz się w kłopoty. Wybacz jeśli przesadziłam... Nie wiem co podszeptuje ci Star ale wiem że jest zła i ma o wiele więcej na sumieniu niż ty i staram się być dla niej przeciwwagą... - Powiedziała z zamyśleniem jednak po chwili się obudziła. - Ale to nie czas i miejsce na takie rozmowy - Spojrzała na Crimson. - Trochę zapomniałyśmy że też tutaj jesteś. - Nie sądzę że teraz też mnie przekonasz ale zobaczymy... - Lekko się uśmiechnęła i również spojrzała na trzeciego uczestnika rozmowy. - Masz faktycznie bardziej kijowe życie niż ja - Stwierdziła. - A jeśli chodzi o ten włos... Jeśli mi go pożyczysz nie pożałujesz tego występu.
  13. - Pod jednym warunkiem - Sinister chytrze się uśmiechnęła. - Dasz mi parę swoich włosów z grzywy lub ogona... To mała cena za taki unikalny koncert - Zastanawiała się czy Crimson się odważy. - To całkiem bezpieczne. - Jej mina trochę zrzedła gdy uświadomiła sobie że nie powiedziała całej prawdy. - No, prawie całkiem bezpieczne ale nie wracajmy do tego... To był tylko mały wypadek przy pokazie. - Ja bym się nie zgadzała - Wtrąciła się White obawiając się o nieznajomą. - Nie wiem co planuje i tego się boję... - Po tych słowach złapała parę kulek w lewitacje i schowała je do małej, dodatkowej kieszeni na pokrowcu na broń. - Efekty specjalne na koncertach? To by tłumaczyło twój wygląd, wypadki w pracy się zdarzają - Stwierdziła i zdając sobie sprawę że znowu gadają stojąc w miejscu dodała: - Prowadź. - Przecież powiedziałam że to nic groźnego - Oburzyła się Sinister. - Publiczność ma szczęście że ta część ciała odrasta... - Tą część powiedziała na tyle cicho że miała nadzieje że nikt jej nie usłyszy. Zgarnęła swój przydział zabawek i ułożyła je w swojej torbie. - Co by mnie czekało gdybym trafiła na posterunek? Nie mam zbytnio styczności z gwardią bo mieszkam trochę na zadupiu pół godziny drogi od Ponyville - Spytała z zaciekawieniem trochę mrużąc oczy.
  14. - Zapomniałam że nie znasz się na żartach... - Teraz odezwała się Sinister która na powrót mogła mówić. - Ale wiesz, wystarczy dać znak i mi przerwać a nie zamykać usta magią bo to nie jest przyjemne - Powiedziała lekko ze zdenerwowaniem. - Przecież mnie znasz - Lekko się uśmiechnęła i kontynuowała. - Nie mam w zwyczaju przerywać wypowiedzi innych - Patrzyła jak Crimson wyjmuje kulki z dziwnymi wzorami i przysługiwała się wytłumaczeniu jakie jest ich zadanie. Praktycznie od razu zorientowała się że te obiekty są podobne do fiolek i innych przedmiotów których Sinister używa do swoich zaklęć. Przynajmniej tak się wydawało White ponieważ nie wiedziała jak to dokładnie działa. - Podmieńce... Nic nie straciłaś jeśli z ani jednym nie rozmawiałaś. Uważają się za lepsze od kucyków traktując nas tylko jako pożywienie, do tego są niezbyt mądre ale to może być cecha szczególna tego osobnika - Wzruszyła ramionami i ze skupieniem obserwowała mapę. - Widzę że się przygotowałaś... To dobrze, lubię zorganizowane klacze - Jej twarz przybrała wyraz zadowolenia. - Brzmi jak dobry plan jednak jeśli coś pójdzie nie tak teleportuje nas do lasu Everfree by uniknąć walki z gwardią - W tym momencie chciała złapać lewitacją jedną z kulek Crimson ale znajomość z Sinister nauczyła ją że lepiej nie dotykać nie swoich rzeczy, szczególnie takich które mogą spowodować błysk światła w nocy i ujawnić ich pozycje gdy jeszcze nie są gotowi. - Jak to działa? To magia? Chemia? Czy oba? - Też mam ze sobą trochę przydatnych przedmiotów... Ale teraz gdy mówisz o hałasie żałuje że nie wzięłam ze sobą swoich skrzypiec - Wtrąciła się na chwilę druga klacz korzystając z chwili zanim Crimson odpowie.
  15. - Kanały nie... - Sinister znowu chciała odezwać się jako pierwsza jednak jednorożec z którym tu przyszła powstrzymał ją przed tym zamykając jej usta lewitacją. - Miałaś swoje pięć sekund więc teraz moja kolej - Nie była zadowolona z faktu że jej przyjaciółka zażartowała sobie z niej w ten sposób. - Kanały odpadają... Nie zamierzam wąchać takich rzeczy. - Zawyrokowała ignorując pierwsze słowa Crimson o ostrej zabawie. - Co do teleportacji do lasu Everfree to wydaje się najbezpieczniejsza opcja ale jest z całą pewnością kosztowna. To ja bym musiała przenieść nas wszystkich bo Sinister nie jest dobra w zwykłej magii a wolałabym nie szastać magią gdy podmieńce się mną interesują więc najciekawsza opcja będzie chyba najodpowiedniejsza - Teraz zdała sobie sprawę że Sinister jest na tyle niewychowana że nawet ich nie przedstawiła więc wyciągnęła kopyto w stronę Crimson z zamiarem przywitania się. - White Wish