Lucjan

Brony
  • Zawartość

    239
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

9 Neutralna

2 obserwujących

O Lucjan

  • Ranga
    Lisi Grzech Chciwości
  • Urodziny 26.08.1998

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miejsce zamieszkania
    Planeta Vader
  • Zainteresowania
    Hmmm. Metal. Wszystkie możliwe gatunki. Militaria. Wszystkie możliwe bronie. Macie jakieś pytania? Zapraszam na priv :3
  • Ulubiona postać
    Moja ulubiona postać to Discord i Król Sombra.

Ostatnio na profilu byli

2857 wyświetleń profilu
  1. Jack robił spokojnie porządek pod pod podkładem gdy poczuł wstrząs. - O kurde. - mruknął i wyszedł szybko na pokład. - Co się dzieje? - zapytał bosmana.
  2. A Dastan upomniał. Wejdź na drzewo. Gdy mijał ich ostatni ork na Wargu, pies zaczął wciągać powietrze. To znaczyło tylko jedno. Albo zwietrzył zwierzynę, albo Eldariona. Warg zaczął podchodzić powoli w stronę drzewa za którym skrył się Eldarion, przez co został mocno w tyle. Dastan pokazał mężczyźnie, żeby chwilę poczekał i się nie ruszał. Musieli wyczuć moment na atak.
  3. Jack zamyślił się. Nie mogę się czuć bezpiecznie. Skurwesyn pewnie zapłaci jakiemuś majtkowi żeby mnie zabił. Nie dam się tak łatwo zabić. pomyślał z uśmiechem
  4. Kate spojrzała na niego krytycznie. Chyba powinien trzymać język za zębami. W tym samym momencie Dastan otworzył oczy. - Gasimy ognisko. Zbliżają się. - powiedział zasypiając ognisko ziemią i zalewając lekko wodą. Kate od razu wskoczyła na drzewo, za nią Dastan który pokazał Eldarionowi żeby zrobił to samo. Po chwili konie jeźdźców odgalopowały z miejsca ukrycia się rycerzy. - Czekamy na ostatniego. Jeśli to będzie goblin, to łapiemy na przesłuchanie. - gdy skończył szeptać instrukcję, zza drzew wysunął się troll jaskiniowy, za nim orkowie na Wargach. Końca nie było widać więc bohaterowie sobie chwilę poczekają.
  5. Spojrzał na bosmana morderczym wzrokiem. Postanowił poczekać na odpowiedni moment i gdy tylko nadarzy się okazja zabije śmiecia. Ale w tym momencie zszedł pod pokład i zaczął pucować podłogę. Po chwili zaczął nucić piosenkę pod nosem z uśmiechem na ustach.
  6. Obraza nie ma nic wspólnego z honorem. Obraziłeś mnie a nie mój honor. - powiedział do bosmana. - A do niewykonania rozkazu się przyznaję. - odpowiedział kapitanowi.
  7. Nie piłem bo rum mi się skończył przed odbiciem od portu. A po drugie bosmana mnie obraził na co sobie nie pozwolę. - odpowiedział spokojnie kapitanowi Jack.
  8. Jack spojrzał na kapitana. - Zostałem obrażony więc wyzwałem bosmana na pojedynek. On wyzwanie przyjął i przegrał. A teraz udaje wielce zranionego gdy tylko przeciąłem mu skórę co nie jest bolesne. - odpowiedział kapitałowo spokojnie blondyn.
  9. Co do towarzysza to mówiłam o tobie. A Dastana poznałam jak miałam misję by zebrać informacje o poczynaniach górali. Był tak schlany że pomylił mnie z dziwką. - powiedziała robiąc smutną minkę..
  10. Jack zaśmiał się i wyciągnął pistolet. - Niech kapitan stwierdzi. A i przypominam. Ja nie mam honoru. Straciłem go dawno. - I wystrzelił. Kula trafiła przed stopą bosmana. Gdy ten nie wiedział co się dzieje, Jack odskoczyła i zranił go w prawe ramię a następnie staną w bezpiecznej odległości. - Przegrałeś. - stwierdził patrząc na niego z pogardą.
  11. Jack z łatwością odbił cios rapiera. - Problem z rapierem jest taki, że robisz krok do przodu i musisz się wycofać. A jedyną jego zaletą są kłucia a nie cięcia. - po tych słowach zaatakował zdziwionego bosmana cięciem po nogach. Jeśli się wycofa to będzie to Jack'owi tylko na rękę.
  12. Kate zaśmiała się. - Jestem z Rohanu. Oczywiście byłam inna niż wszystkie kobiety. Każda z nich ma po prostu rodzić i czekać na mężczyzn aż wrócą z wyprawy. A ja stwierdziłam że nie ma łatwo. Zaczęłam ćwiczyć walkę mieczem w wieku 19 lat zgłosiłam się do gwardii. Przyjęli mnie i od tego czasu jakoś żyję. Nudy były straszne aż do teraz bo dostałam misję i ciekawego kompana. - powiedziała do niego z uśmiechem.
  13. Jack zaśmiał się. - Klasy społeczne są po to by jedni uważali się za lepszych od drugich. To, że byłem kapitanem nie znaczy, że to moja wina, że przegrałem bitwę z Czarnobrodym. Był po prostu lepszy. A co do załogi. Każdy z nich był utalentowany a tutaj? Połowa tych żeglarzy to mięso armatnie. Przy pierwszej walce połowa zginie. A w szczególności jeśli trafimy na Barbarossę. A o Czarnobrodym nie wspomnę. Znam się lepiej na piractwie niż ty szczurze lądowy. A tym co przed chwilą powiedziałeś przypieczętowałeś swój los. Wyczuwam Cię na walkę. Do pierwszej krwi. O to kto jest lepszy. Honor już dawno straciłem. - powiedziawszy to, wyciągnął szpadę i wycelował nią w bosmana.
  14. Jack poczuł jakby dostał z liścia w twarz. - O nie. Zwykły szczur nie będzie do mnie mówił pijaczyno. Nie pozwolę. Dlatego piractwo było lepsze. Nikt nie był wyżej lub niżej. Wszyscy byli równi. Nawet pierdolone kapitan mógł być przyjacielem majtki. A ty bosmanie pozwalasz sobie na zbyt dużo. - warknął i splunął mu pod nogi.
  15. A co możesz mi powiedzieć? Jesteś naprawdę interesujący. - powiedziała siadając bliżej niego.