Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Search the Community

Showing results for tags 'Magia'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ogólne
    • Serwis & Regulamin
    • Organizacja
    • Equestria Times
    • Zapisy/Eventy
    • Projekty
    • Na start...
  • My Little Pony
    • Generacje 1-3
    • "Friendship is Magic" (Generacja 4)
    • Equestria Girls
    • Generacja 5
  • Działy Postaci
    • Pałac Księżniczki Celestii
    • Enklawa Pani Nocy
    • Zamek Twilight Sparkle
    • Chatka Fluttershy
    • Domek Na Drzewie
    • Magiczny Pokój Starlight Glimmer
    • Chata Zecory
    • Królestwo Chrysalis
    • Gabinet Dentystyczny Minuette
    • Kryjówka Stygiana
    • Wymiar anarchi
    • Sekretne Laboratorum Sunset Shimmer
    • Ogólna dyskusja na temat kucyków
    • Pozostałe postacie
  • RPG/PBF
  • Twórczość fanów
  • Wymiar Discorda
  • Inne

Calendars

  • Foreign
  • Dolnośląskie
  • Kujawsko-Pomorskie
  • Lubelskie
  • Lubuskie
  • Łódzkie
  • Małopolskie
  • Mazowieckie
  • Opolskie
  • Podkarpackie
  • Podlaskie
  • Pomorskie
  • Śląskie
  • Świętokrzyskie
  • Warmińsko-Mazurskie
  • Wielkopolskie
  • Zachodniopomorskie
  • All Poland

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Strona www


Yahoo


Jabber


Skype


Facebook


Instagram


Snapchat


Miasto


Zainteresowania


Ulubiona postać

Found 175 results

  1. Pierwsza runda turnieju odbywała się na podstawowej arenie. Organizatorzy najpewniej nie chcieli nikomu dawać lepszych kart na początek. Sama zaś arena była prosta. Wysoki kamienny mur otaczał długi na kilkadziesiąt metrów plac pokryty ubitą od licznych walk ziemią. Arena nie miała dachu, więc prócz naturalnego, dodano też magiczne oświetlenie, by walka była doskonale widoczna dla widzów. Ci zaś oddzieleni byli, jak zawsze, silnym polem antymagicznbym od toczących się starć. Witamy w I rundzie II Edycji Turnieju Magicznych Pojedynków! Dzisiaj stają przeciwko sobie Serox Vonxatian i Ohmowe Ciastko . Niech Wasze czary dadzą publice powody do wiwatu, niech Wasze babeczki zawsze będą smaczne, niech Wasze moce pokarzą nam potęgę,a to wspaniałe starcie niech emanuje dobrą zabawą. Zatem powodzenia magowie
  2. Pierwsza runda turnieju odbywała się na podstawowej arenie. Organizatorzy najpewniej nie chcieli nikomu dawać lepszych kart na początek. Sama zaś arena była prosta. Wysoki kamienny mur otaczał długi na kilkadziesiąt metrów plac pokryty ubitą od licznych walk ziemią. Arena nie miała dachu, więc prócz naturalnego, dodano też magiczne oświetlenie, by walka była doskonale widoczna dla widzów. Ci zaś oddzieleni byli, jak zawsze, silnym polem antymagicznym od toczących się starć. W imieniu rymy2001 walczyć będzie Avaleme! Postać ta jest niezwykle wyjątkowa – jej wygląd zmienia się w zależności od tego, jakiej mocy pragnie użyć. A ma do dyspozycji szeroki wachlarz mocy żywiołów, toteż możemy liczyć między innymi na ciągłe zmiany pogodowe! Ponadto, może w jednej chwili przeistoczyć się z jednorożca w pegaza i vice versa. Jej przeciwnikiem będzie Alder – interesujący się wszystkim co fascynujące, władca cydru, wielbiciel Discorda, cechujący się resztkami instynktu samozachowawczego magiczny wojownik! Bliżej niezidentyfikowane coś każe mi wierzyć, że władająca żywiołami Avaleme może mieć niemałą zagwozdkę w tym starciu. Alder zdaje się widział już wszystko, co świat ma do zaoferowania, toteż z całą pewnością będzie godnym przeciwnikiem. Zaczynamy!
  3. Pierwsza runda turnieju odbywała się na podstawowej arenie. Organizatorzy najpewniej nie chcieli nikomu dawać lepszych kart na początek. Sama zaś arena była prosta. Wysoki kamienny mur otaczał długi na kilkadziesiąt metrów plac pokryty ubitą od licznych walk ziemią. Arena nie miała dachu, więc prócz naturalnego, dodano też magiczne oświetlenie, by walka była doskonale widoczna dla widzów. Ci zaś oddzieleni byli, jak zawsze, silnym polem antymagicznym od toczących się starć. Czy jest pośród nas ktoś, kto nie zna Zegarmistrza? Weterana poprzedniego Turnieju oraz częstego bywalca w Salach Magicznych Pojedynków? Wojownika słynącego z nowatorskich zaklęć i wielkiej mocy? Jeśli owszem, to… Odsyłam do archiwów ;P Przyjrzyjmy się śmiałkowi, który dowodząc swej wielkiej odwagi, zdecydował się stanąć w szranki z Zegarmistrzem. Oto Rex *Monster* Crusader, wielbiciel każdej formy Inkwizycji, gracz między innymi „The Elders Scrolls”, wierny czytelnik „Pana Lodowego Ogrodu”, fan Sabatonu, Acid Drinkers, Nero… I nie tylko! Zapowiada się interesujący pojedynek! Myślę, że przewidywania odnośnie rozstrzygnięcia tegoż starcia u wielu osób są bardzo podobne, aczkolwiek wierzę, że czeka nas niejedno zaskoczenie! Przekonajmy się, czyja moc otworzy drogę ku drugiej rundzie! Powodzenia!
  4. Zawieszona nad zdobionym płaskorzeźbami i klejnotami podłożem, ciężka, kamienna płyta spoczywała na grubych i mocnych łańcuchach, trzymanych z drugiej strony przez wielkie, kamienne smoki. Każdy z nich, znajdował się w innym rogu areny. Z pyska każdego kamiennego stwora wydobywał się czarny dym. Jak to możliwe? Ano w ten sposób, że głowa każdego smoka była w rzeczywistości magicznym zniczem. Ich światło dodawało arenie aury tajemniczości i specyficznego klimatu, który z całą pewnością poczują wojownicy, którzy już za chwilę zmierzą się w kolejnym magicznym pojedynku. Napis, znajdujący się na płycie, głosił sentencję, zapisaną w starożytnym języku. W wolnym tłumaczeniu, oznaczał on „Tylko prawdziwe serce przetrwa wichry wojny”. Interesujące. Jan Pieczarek, zwany “Mężczyzną”, jest kimś, kogo chyba nikt nie chciałby spotkać w nocy, o północy. Ten wysoki, umięśniony i brodaty jegomość, posiada zdolność kopiowania form, co pozwala mu przybierać formę każdej istoty, której dotknie. Magia schowka z kolei, pozwala mu trzymać w osobistej przestrzeni przedmioty. Wisienką na torcie jego nadzwyczajnych zdolności jest magia przenoszenia między światami. Przeciwnikiem tego dążącego do doskonałości, poszukiwacza Męskości, będzie zaprawiony w bojach Jonah – chłopiec niewysoki, potrafiący stapiać się z cieniem, poruszać się bezszelestnie niczym doskonały myśliwy, tajniki różnorakich trucizn ma w małym palcu, zaś narzędzia łotrzyków same tańczą mu w dłoniach. Ten oto wychowanek ulicy, posiadający niesamowity instynkt przetrwania, będzie miał twardy orzech do zgryzienia. Ten pojedynek jest ograniczony tylko zasadami sekcji Epic i wolą walki jego uczestników. Pokażcie na co was stać i nie szczędźcie swych mocy! Sprawcie, by ta batalia na długo utkwiła w pamięci publiczności! Udanego pojedynku!
  5. Pierwsza runda turnieju odbywała się na podstawowej arenie. Organizatorzy najpewniej nie chcieli nikomu dawać lepszych kart na początek. Sama zaś arena była prosta. Wysoki kamienny mur otaczał długi na kilkadziesiąt metrów plac pokryty ubitą od licznych walk ziemią. Arena nie miała dachu, więc prócz naturalnego, dodano też magiczne oświetlenie, by walka była doskonale widoczna dla widzów. Ci zaś oddzieleni byli, jak zawsze, silnym polem antymagicznbym od toczących się starć. Witamy w I rundzie II Edycji Turnieju Magicznych Pojedynków! Dzisiaj stają przeciwko sobie Gray Picture i Spacetime Dancer. Niech Wasze czary dadzą publice powody do wiwatu, niech Wasze babeczki zawsze będą smaczne, niech Wasze moce pokarzą nam potęgę,a to wspaniałe starcie niech emanuje dobrą zabawą. Zatem powodzenia magowie
  6. Pierwsza runda turnieju odbywała się na podstawowej arenie. Organizatorzy najpewniej nie chcieli nikomu dawać lepszych kart na początek. Sama zaś arena była prosta. Wysoki kamienny mur otaczał długi na kilkadziesiąt metrów plac pokryty ubitą od licznych walk ziemią. Arena nie miała dachu, więc prócz naturalnego, dodano też magiczne oświetlenie, by walka była doskonale widoczna dla widzów. Ci zaś oddzieleni byli, jak zawsze, silnym polem antymagicznbym od toczących się starć. Witamy w I rundzie II Edycji Turnieju Magicznych Pojedynków! Dzisiaj stają przeciwko sobie KubaGR8 i Monti. Niech Wasze czary dadzą publice powody do wiwatu, niech Wasze babeczki zawsze będą smaczne, niech Wasze moce pokarzą nam potęgę,a to wspaniałe starcie niech emanuje dobrą zabawą. Zatem powodzenia magowie
  7. Pierwsza runda turnieju odbywała się na podstawowej arenie. Organizatorzy najpewniej nie chcieli nikomu dawać lepszych kart na początek. Sama zaś arena była prosta. Wysoki kamienny mur otaczał długi na kilkadziesiąt metrów plac pokryty ubitą od licznych walk ziemią. Arena nie miała dachu, więc prócz naturalnego, dodano też magiczne oświetlenie, by walka była doskonale widoczna dla widzów. Ci zaś oddzieleni byli, jak zawsze, silnym polem antymagicznbym od toczących się starć. Witamy w I rundzie II Edycji Turnieju Magicznych Pojedynków! Dzisiaj stają przeciwko sobie Scyfer i Zmara. Niech Wasze czary dadzą publice powody do wiwatu, niech Wasze babeczki zawsze będą smaczne, niech Wasze moce pokarzą nam potęgę,a to wspaniałe starcie niech emanuje dobrą zabawą. Zatem powodzenia magowie
  8. Pierwsza runda turnieju odbywała się na podstawowej arenie. Organizatorzy najpewniej nie chcieli nikomu dawać lepszych kart na początek. Sama zaś arena była prosta. Wysoki kamienny mur otaczał długi na kilkadziesiąt metrów plac pokryty ubitą od licznych walk ziemią. Arena nie miała dachu, więc prócz naturalnego, dodano też magiczne oświetlenie, by walka była doskonale widoczna dla widzów. Ci zaś oddzieleni byli, jak zawsze, silnym polem antymagicznym od toczących się starć. Już za chwilę, na tej oto arenie, przyjdzie nam obejrzeć magiczny pojedynek między tajemniczym Adivlionem, a znanym z poprzedniego Turnieju miłośnikiem gier RPG oraz Elvenking, na zawsze wiernym Fluttershy, cenionym na całym cywilizowanym świecie powieściopisarzem, Alberichem! Zdecydowanie, weteran poprzedniego Turnieju zdaje się być dużo bardziej otwarty, niż jego przeciwnik. Advilion zapewne chce, abyśmy sami ukształtowali swe zdanie o nim i scharakteryzowali jego osobę, oceniając nie deklaracje, lecz czyny, wolę walki oraz kreatywność. Czy tajemniczość Adviliona będzie stanowić jego tajną broń w starciu z Alberichem? Co zaprezentują nam magiczni wojownicy? Czy czeka nas niespodziewany zwrot akcji? Przekonajmy się!
  9. Moi drodzy, nadszedł czas na oficjalne otwarcie zapisów do zbliżającego się wielkimi krokami II Turnieju Magicznych Pojedynków! Jak wiadomo, nie ma magicznego pojedynku bez dzielnych i potężnych śmiałków, a w turnieju będziemy ich potrzebować aż trzydziestu dwóch! Jak możecie zobaczyć poniżej, znów czekają Was cztery rundy i wielki finał, drogą którego poznamy nowego mistrza magii! Jak być może obiło się Wam o uszy, zaszły pewne zmiany w regulaminie, z którymi możecie zapoznać się tutaj Jak się zapisać? Wystarczy napisać w tym temacie. Tak jak ma to miejsce w sekcji Casual, możecie wystąpić turnieju jako Wy, bądź też wystawić do walki własną, oryginalną postać, jak w sekcji Epic! Wszystko zależy od Was. Jak wspomniano wyżej, w Turnieju bierze udział trzydziestu dwóch magów, toteż zapisy kończą się wraz z pojawieniem się ostatniego uczestnika. Po tym czasie, wątek zostaje zamknięty. Uwaga! Kolejność uczestników w drzewku odpowiada kolejności zapisów! Informacja ta raczej nie okaże się użyteczna dla kogoś, kto zapragnie iść na żywioł, lecz może skorzysta z niej ktoś, kto będzie chciał sobie co nieco zaplanować... Lubisz pisać i masz świeże pomysły? Nie straszne Ci błyszczące od czarów niebo i wiecznotrwałe strumienie energii, oplatające areny magicznych zmagań? Czekasz na okazję do udowodnienia przed innymi swej mocy? Zatem taka okazja właśnie nadeszła... Lista zapisów: 1. Sajback Gray 2. Seluna 3. Zegarmistrz 4. Rex *Monster* Crusader 5. Advilion 6. Alberich 7. Avaleme (ryma2001) 8. Alder 9. Bosman 10. Camed 11. Komputer 12. Magnus (Razorhead) 13. Poranny Kapitan Scyfer 14. Zmara 15. Serox Vonxatian 16. FanCiastek 17. KubaGR8 18. Monti 19. Dayan 20. Szydło 21. Gray Picture 22. Spacetime Dancer (Cień) 23. Harkon (Rexumbra) 24. Snuja Sardo Limbion (Zandi Ibn Aslan) 25. WinterPonyLiker 26. Hoffner 27. Magus 28. lyra57n Sosna 29. NimfadoraEnigma 30. Vinylplaygames 31. Crazy Night 32. Vincent Loke (Shirogetsu Vermilion)
  10. Kilka prostych gestów i okalające okrągłą arenę znicze zapłonęły, oświetlając pomieszczenie. Posiadały one formę gadzich paszczy, a ich przeraźliwie długie ogony okalały podtrzymujące sklepienie filary. W oczodołach wykonanych ze srebra bestii brakuje szlachetnych kamieni, lecz w centrum areny możecie dostrzec zestawione na stalowym stojaku pryzmaty. Zostały one ustawione tak, aby nie tylko przechwytywać wiązkę światła słonecznego, ale też odbijać ją z powrotem, ku gigantycznej kuli wodoru. Specjalne zaklęcie ochronne sprawi, że się nie poparzycie. Poza tym, utworzy wokół wiązki aurę, dzięki której zdobione diamentami płaskorzeźby będą połyskiwać, dodając miejscu charakteru. Zatem, jak widzicie, mieliśmy naprawdę dobry powód, by zrezygnować z kamieni w oczach srebrnych gadów. W ich przypadku efekt nie byłby tak zadowalający. Gigantyczny mechanizm znajdujący się pod areną zaskoczył, a pośród sal rozległy się odgłosy współpracujących kół zębatych, klikania zapadek, zgrzyty oraz szurania. Odbijały się echem na całej arenie, zaś spadający z sufitu pył mógłby pogryźć w oczy, o ile nie przeszkadzałoby mu właściwe zaklęcie. Za moment arena znajdzie się na odpowiedniej wysokości, by system pryzmatów mógł chwycić jakiś promień. Podłoże drży niespokojnie, ale nie musicie się o nie martwić. Wytrzyma wszystko. Już za chwilę obejrzymy starcie między Advilionem, a Zagarmistrzem! Dla jednego z nich, będzie to prawdziwy "chrzest ognia", który z całą pewnością dostarczy nam emocji i nakarmi oczy niezapomnianym widowiskiem. Zegarmistrz ma już za sobą całe mnóstwo zażartych batalii, zaś Advilion staje do walki po raz pierwszy. Być może, ich potyczka przejdzie do historii. Czy tak będzie? Już za chwilę się przekonamy. W tym pojedynku, uczestnicy będą ograniczeni limitem postów, wynoszącym 12 wiadomości. Pamiętajcie o panujących pośród sal zasadach i nie dajcie się zaskoczyć! Gotowi? Zatem, do boju!
  11. Czy jesteście gotowi na następne starcie? Tym razem, ofiarą przeogromnej mocy uczestników będzie jedna z najklasyczniejszych aren, które aktualnie mamy do dyspozycji. Eee, to znaczy… Jedna z tych, które udało nam się o czasie odrestaurować po ostatnich zmaganiach. Główne pomieszczenie, w którym przyjdzie wam walczyć ma kształt wielkiego ośmiokąta foremnego, zwieńczonego bogato zdobionym sklepieniem. Przegrody znajdujące się na poszczególnych wysokościach podtrzymywane są przez niezbyt masywne filary, zanurzone w wąskiej „rzeczce”, która biegnie wokół pola bitwy. Okala je na największym obwodzie, toteż nie powinna wam ona przeszkadzać podczas walki. Z pewnych źródeł wiem, że woda powinna być zaczarowana i ochlapywać wojownika, który znajdzie się zbyt blisko niej, w ramach małej kary. Dość tani sposób na wymuszenie kontaktu między pojedynkującymi się stronami. Złote i srebrne spiralki zdobią filary, zaś ściany pokrywały płaskorzeźby przedstawiające znajdujące się w biegu stada tygrysów. Jakie tylko chcecie – białe, złote, srebrne, czerwone… Ciekawe wierzenia mieli ci, który owe rzeźby stworzyli. Starożytne runy wyryte są w podłożu, aczkolwiek po tylu stuleciach nie da się z nich wykrzesać ani trochę mocy. Ze szczytu areny zwisa zawieszony na łańcuchach, spory znicz, który już za chwile rozproszy panujące na arenie ciemności. Jak tylko zaczarowane kamienie umiejscowione w tygrysich oczach nasycą się światłem, będziemy mieli dodatkowe źródło światła, aczkolwiek bardziej służące jako ozdoba, niż coś co faktycznie miałoby polepszyć widoczność. Aha, jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. Nie przejmujcie się, gdy któreś z zaklęć przypadkowo zniszczy filary. To tak na dobrą sprawę atrapa i sklepienie się bez nich nie rozleci. Co najwyżej mogą pospadać przegrody, więc na wszelki wypadek – uwaga na głowy! Droga publiczności! Nadszedł czas na kolejną batalię! Poznajcie dwudziestotrzyletniego kolekcjonera artefaktów magicznych, syna szlacheckiej pary, bezbłędnego tłumacza manuskryptów wszelakich! Ekspert przyspieszonej teleportacji, mag o dwóch jaźniach. Przed Wami Onyksis! *Wielkie brawa* Jego przeciwniczką będzie młoda, pamiętająca czasy Sombry, również przez niego namaszczona czarodziejka. Choć zaledwie siedemnastoletnia, może się pochwalić doświadczeniem dwóch różnych światów. Panie i panowie, przed Wami klacz z blizną, władająca także czarną magią, Ewsadma! *Wielkie brawa* W tym pojedynku, ograniczeniem walczących stron będzie limit postów. Dosyć spory, bo wynoszący 20 postów na głowę. Oczywiście, poza nim obowiązują tu jeszcze zasady sekcji Epic, jednakże wierzę, że znacie je doskonale. Mając za sobą formalności i introdukcję, nadszedł czas na Wasz ulubiony dźwięk. *Gong* Udanego pojedynku!
  12. ~Ekhem.. Dla tych,którzy są fanami Kuroshitsuji :DD
  13. Przypadkiem otrzymałem dziś bardzo interesujący list wysłany przez Twilight Sparkle (wygląda na to, że Derpy omyłkowo dostarczyła go do mnie, zamiast do Księżniczki Celestii, do której był oryginalnie zaadresowany ). Przed odesłaniem go pod właściwy adres, po prostu musiałem zrobić kopię i podzielić się nią z Wami, bo jego treść wywala mi kory! Twilight opisuje w nim swoje zadziwiające odkrycia w dziedzinie genetyki kucyków; odkrycia, które odpowiadają na wiele istotnych pytań, jakie wielu z Was na pewno sobie zadawało od dawna, jak np. "paradoks bliźniąt Cake", czy córka Derpy i Doktora Whooves , albo przyszłe źrebieta Księżniczki Cadence i Shining Armora . Myślę, że to może być bardzo użyteczne dla ludzi zajmujących się shippingiem (związkami uczuciowymi między kucykami). Lecz dotyka także spraw nieco głębszych, np. pochodzenia Jednorożców i Pegazów, albo możliwości zostania Alikornem. Zainteresowani? :-> Poniżej cytuję cały list, lecz pozwoliłem sobie gdzieniegdzie wstawić nieco dodatkowych wyjaśnień (w nawiasach klamrowych), by podobieństwa między genetyką znaną ludziom, a genetyką znaną w Equestrii, stały się bardziej widoczne. Dla czytelności dorzuciłem też kilka nagłówków. Z powodu ograniczeń technicznych tego forum, musiałem też podzielić ten list na kilka części. Po zamieszczeniu pierwszej z nich będę musiał odczekać 1 dzień, lub aż ktoś skomentuje tę pierwszą, by móc zamieścić następną. Na wszelkie takie komentarze odpowiem dopiero pod koniec całej serii, by nie rozwalać tematu, więc proszę o cierpliwość. OK, bez dalszej zwłoki, oto pełna treść listu: Droga Księżniczko Celestio. Niedawno w Ponyville miało miejsce dziwne wydarzenie, które natychmiast przykuło moją uwagę: państwu Cake urodziła się para bliźniąt: Pound Cake (Pegaz) i Pumpkin Cake (Jednorożec). Podczas wizyty w szpitalu moja przyjaciółka Applejack zadała mi ciekawe pytanie, które naprawdę mnie zaintrygowało: Jak to możliwe, że te bliźniaki są Pegazem i Jednorożcem, skoro oboje ich rodziców jest Ziemskimi Kucykami?! Pan Cake próbował nam wyjaśniać, że jego pra-pra-pra-pra-pradziadek był Jednorożcem, podczas gdy dalszy kuzyn ciotecznej babci z drugiego pokolenia był Pegazem. Jednak pan Cake sam też wydawał się gubić w tych relacjach rodzinnych. {Fani też się w tym gubią i wielu twierdziło, że był to błąd scenarzystów. Wkrótce przekonacie się, że to wcale nie był błąd, i da się to naukowo wyjaśnić } Ta sprawa bardzo mnie gnębiła, więc postanowiłam przeprowadzić małe studia nad tym, jak kucyki dziedziczą cechy po swoich przodkach i jak to wszystko działa. Studia te okazały się bardzo owocne i doprowadziły do pewnych interesujących odkryć, które przerosły moje początkowe oczekiwania. Nie tylko wyjaśniają one "paradoks bliźniąt Cake", lecz także stawiają w całkiem nowym świetle małżeństwo Cake i ich korzenie. Zdecydowałam więc, by niezwłocznie Ci o nich napisać, ponieważ mogą one mieć istotne skutki dla całej Equestrii i jej przyszłości. Rzucają także nieco światła na naszą przeszłość i pochodzenie. Pomogły mi nawet poczynić trochę przewidywań na temat przyszłego potomstwa Księżniczki Cadence i mojego brata, Shining Armora. Teoria bąbelków W starych, zakurzonych księgach Jednorożców w bibliotece Canterlot znalazłam informację, że Kucyki są zbudowane z całego mnóstwa maleńkich bąbelków. {Myślę, że Derpy Hooves spodobałby się ten pomysł, zważywszy jej znaczek } To dlatego, że wszelkie Życie rozpoczęło się w wodach mórz. {To mi bardzo przypomina nasze teorie na temat początków życia, a te "bąbelki" wydają się być tym, co my nazywamy "komórkami" żywych organizmów.} Nasze ciała są jak morska piana zrobiona z bąbelków, a wewnątrz każdego takiego bąbelka zamknięte jest Światło Życia. Przyjmuje ono formę dwóch wstęg kolorowej tęczy -- jednej od matki, jednej od ojca -- które są ze sobą splecione jak warkocz lub podwójna spirala, co przedstawiam na poniższym obrazku: {To wydaje się być bardzo podobne do naszej idei cząsteczek DNA, które też przyjmują kształt podwójnej spirali. Wygląda jednak na to, że Starożytne Jednorożce mogły wiedzieć o DNA coś więcej, niż my, bo piszą coś o jakimś Świetle Życia, w postaci tęczy, co przypomina mi pełne widmo promieniowania elektromagnetycznego. Czyżby naukowcom w naszym Świecie Ludzkim umykał jakiś ważny szczegół? } Warto zauważyć, że ta podwójna spirala tęczy wygląda bardzo podobnie do efektów potężnej Magii wytwarzanej przez Elementy Harmonii. Dlatego myślę, że oba te zjawiska mogą mieć coś wspólnego: mam teorię, że te żyjące bąbelki tworzą jakąś Magię Harmonii, by utrzymywać się przy życiu, i że funkcjonują podobnie do Elementów Harmonii, lecz w dużo mniejszej skali. To może też oznaczać, że moc Elementów Harmonii objawia się, gdy te wszystkie małe bąbelki rezonują ze sobą w Harmonii, a wtedy ich tęcze łączą się ze sobą w jeden wielki promień podwójnej tęczowej spirali. Wróćmy jednak do tematu mego listu... Tęczowe warkocze Ciała Kucykow mogą mieć różne cechy: mogą mieć różne kolory oczu, grzyw, umaszczenia itd. No i oczywiście istnieją różne rodzaje Kucyków: mamy Ziemskie Kucyki, Pegazy, Jednorożce, oraz Alikorny (jak Ty i Luna). Wiadomo też, że dzieci dziedziczą niektóre z tych cech po swoich rodzicach. W jaki sposób to się odbywa? Według ksiąg Jednorożców cała informacja o budowie ciała kucyka jest zapisana w tych tęczowych warkoczach. Księgi nie mówią w jaki sposób ta informacja jest tam zapisana, jednak wydaje się sensowne zakładać, że tęczowe warkocze muszą jakoś przechowywać informacje zarówno od matki, jak i od ojca (najpewniej każdą z nich na jednym z dwóch pasm tęczy). Ponadto każda cecha jest dziedziczona niezależnie od pozostałych, więc musi być zapisana na oddzielnym tęczowym warkoczu. {Wydają się one odpowiadać naszej idei chromosomów.} Poniższy obrazek przedstawia pojedynczy bąbelek, w którym zawarte jest kilka tęczowych warkoczy. Każdy z nich przechowuje informację jednej cechy, np. koloru oczu, albo wyglądu ogona. {Według ludzkiej Nauki fragment DNA kodujący daną cechę to gen, a różne wersje tego samego genu to tzw. allele. Kucykowe nazewnictwo jednak jakoś bardziej do mnie przemawia, bo jest dużo prostsze.} Ukryte cechy Jak już wspomniałam, każdy warkocz zawiera dwie wersje danej cechy: jedną odziedziczoną po matce, drugą odziedziczoną po ojcu, każdą na osobnym pasmie warkocza. Skoro tak, to skąd wiadomo, którą z nich wybrać? Przecież organizm może mieć tylko jeden kolor oczu na raz, jeden wygląd ogona itd. Zazwyczaj tylko jedna z wersji danej cechy się ujawnia, a druga pozostaje w ukryciu. Taką sytuację będziemy nazywać przesłanianiem. Tą z dwóch wersji danej cechy, która się ujawnia, będziemy nazywać silniejszą, a tą, która jest przesłaniana, będziemy nazywać słabszą. {Ludzie nazywają to allelem dominującym i allelem recesywnym.} Silniejsza wersja danej cechy potrafi przesłonić tą słabszą i całkowicie zablokować jej ujawnienie się {ekspresję genu}. Jednak Ta słabsza cecha wciąż tam jest, i może ujawnić się, gdy będzie miała okazję (np. w następnym pokoleniu). Czasami jednak różne wersje tej samej cechy mogą się ze sobą mieszać i ujawniać się jednocześnie w jakichś proporcjach. {Ludzie nazywają to współdominacją lub kodominancją.} Obie te sytuacje przedstawia poniższy obrazek: W przypadku zabarwienia ogona mamy do czynienia z mieszaniem: granatowy ogon odziedziczony po ojcu miesza się z białym ogonem z fioletowymi pasemkami. Granatowy kolor zastąpił biały, ale fioletowe pasemka pozostały, więc w efekcie wyszedł granatowy ogon z fioletowymi pasemkami. Tak właśnie było w przypadku mojego ogona, który jest mieszanką barw ogonów moich rodziców. W przypadku koloru oczu mamy do czynienia z przesłanianiem: wersja z zielonymi oczami odziedziczona po ojcu jest silniejsza od wersji z pomarańczowymi oczami odziedziczonej po matce, więc przesłania je, i kucyk będzie miał zielone oczy. Taka sytuacja ma miejsce w przypadku Applejack i Big Macintosha, którzy mają zielone oczy, ponieważ odziedziczyli zarówno pasek tęczy dla zielonych oczu, jak i pasek tęczy pomarańczowych oczu po swoich rodzicach. Mają oczy zielone, ponieważ ten kolor jest silniejszy. Apple Bloom ma oczy pomarańczowe, tak jak Babcia Smith, ponieważ jej trafiły się aż dwa paski tęczy dla pomarańczowych oczu po obu rodzicach, więc nic już nie przesłania wersji z pomarańczowymi oczami i może ona się ujawnić. Na dowód zamieszczam ich zdjęcie: Niestety czasami interakcje różnych wersji danej cechy są bardziej skomplikowane. Nie udało mi się do tej pory zrozumieć ich działania dla koloru umaszczenia, grzyw i ogona kucyków. Ale w przypadku rodziny Apple da się zaobserwować pewien schemat: Big Macintosh ma taki kolor grzywy i ogona, jak umaszczenie Applejack. Ona z kolei ma taki kolor grzywy i ogona, jak umaszczenie Apple Bloom. Natomiast Apple Bloom ma taki kolor grzywy i ogona, jak umaszczenie Big Macintosha. Wygląda więc na to, że te kolory są ze sobą jakoś powiązane i mogą się wymieniać między sobą. Być może oznacza to, że znajdują się na tym samym tęczowym warkoczu. {My, ludzie, powiedzielibyśmy, że ich geny znajdują się na tym samym chromosomie.} Jak widać, różne kombinacje pasków tęczy wewnątrz bąbelków dają ostatecznie różny wygląd zewnętrzny kucyka, w zależności od tego, które wersje danej cechy zostaną wprowadzone w życie i ujawnią się. {U nas zestaw genów nazywamy genotypem, a wygląd organizmu, który powstaje na ich podstawie, nazywamy fenotypem.} Za chwilę pokażę Ci, jak ten mechanizm określa, czy dany kucyk będzie Pegazem, Jednorożcem, Ziemskim Kucykiem czy Alikornem, co było głównym tematem mojego listu. A tym czasem zostało jeszcze wyjaśnić, jak informacja dziedziczna przekazywana jest dalej, od rodziców do dzieci. Nasiona Życia Gdy kucyki się kochają i chcą mieć źrebięta, ich organizmy produkują specjalny rodzaj bąbelków, które zawierają tylko połowę z całej tęczowej informacji {połowę genomu}. Każdy tęczowy warkocz rozplątuje się i jego paski oddzielają się od siebie, po czym bąbelek rozpada się na dwa mniejsze. Każdy z takich bąbelków staje się Ziarnem Życia, z którego może wykiełkować nowy kucyk. Takie ziarno zawiera tylko po jednej wersji każdej cechy dziedzicznej: albo tej od matki, albo od ojca; ale nigdy obie na raz. To, czy do danego ziarna trafi tęczowy pasek od matki, czy od ojca, jest dziełem przypadku. Przedstawia to poniższy magiczny ruchomy obrazek: {W ludzkiej genetyce taki sposób podziału komórki nazywa się mejozą, a powstałe komórki rozrodcze nazywane są gametami. Widać w przeciwieństwie do kucyków, nasi naukowcy lubią trudne słowa, których nikt poza nimi nie rozumie } Dlaczego bąbelki dzielą się w tak dziwaczny sposób, by utworzyć Ziarna Życia? Dlaczego nie przekazują całej informacji, tylko połowę? Dzieje się tak dlatego, że poczęcie nowego kucyka wymaga połączenia Ziaren Życia od matki i od ojca, i połaczenia się tęczowego Światła Życia od obu rodziców. Gdyby przekazywana była cała tęcza od ojca i matki, to nowy kucyk musiałby mieć dwie tęcze, czyli o jedną za dużo. Ale gdy przekazywana jest tylko połowa tęczy, po połączeniu dwóch połówek powstaje znów pojedyncza tęcza, która może skręcić się w warkocz. Nowy kucyk dostanie po jednym pasku tęczy od matki i od ojca i będzie miał po dwie wersje każdego z pasków, tak jak opisywałam wcześniej. OK, może tutaj zróbmy przerwę. Zapoznajcie się dokładnie z tą częścią, bo następna część będzie używać całej powyższej wiedzy, by wyjaśnić pochodzenie różnych rodzajów kucyków (Pegazów, Jednorożców, Ziemskich Kucyków i Alikornów), oraz ich genetykę. Może zdołam tam również zmieścić rozwiązanie paradoksu bliźniąt Cake, albo dopiero w trzecim odcinku (bo następna część będzie zawierać wiele ilustracji i nie wiem, czy się z nimi zmieszczę). Ciekaw jestem jak Wam się podoba to, co do tej pory zobaczyliście, i jak bardzo ciekawi Was, co znajduje się w dalszej części listu
  14. Ostatnio zastanawiałem się (a dokładniej, to kiedy masakrowałem zergów, terranami ) nad kwestią nauki magii przez jednorożce. Bo jest tak: Gdy jednorożec rzuca zaklęcia: - zamyka oczy tudzież nie - koncentruje się, - jego róg jaśnieje, - następuje efekt zaklęcia, - koniec, Więc czego oni się uczą ? No bo mi to bardziej przypomina wywoływanie efektu na bazie siły woli, a nie rytualnego zaklęcia; że się w ten sposób wyrażę. Jednorożec wizualizuje sobie efekt zaklęcia, następnie przywołuje magię i gotowe. Nie korzystają z żadnych elementów werbalnych, gestów czy komponentów materialnych. Żadnej inkantacji, której trzeba by się nauczyć. Więc pytam się, czego oni się uczą? Sądzę, iż najlepszym wyjaśnieniem jest: - Albo, iż uczą się właśnie treści zaklęć, które wypowiadają we własnych myślach. I koniec tematu. - Albo, uczą się metod koncentracji i czytają porady oraz sprawozdania jednorożców, które jako pierwsze osiągnęły takie, a nie inne efekty zaklęć. Tyle, że z tej interpretacji wynika, iż tak naprawdę jednorożce nie muszą się uczyć magii, ponieważ w księgach są jedynie wskazówki, a nie konkretne treści. Więc nie odpowiada to wyjaśnienie na pytanie czego uczy się Twilight. Chodzi mi o konkretny moment w serialu, kiedy Twilight twierdziła, iż wkuwała zaklęcia grawitacyjne. Ale czego odnośnie tych zaklęć się uczyła? Bo moim zdaniem w kwestiach uczenia się teorii; czyli książki; a ćwiczenia praktyki; czyli ćwiczenie zdolności, których się nie "kuje"; istnieje pewna zasadnicza różnica. Być może temat taki już był, ale tego nie wiem. Ciekaw jestem natomiast opinii innych osób na ten temat.
  15. Przed nami kolejne starcie i kolejna arena! Tym razem, spotykamy się na szczycie pradawnej baszty, niegdyś będącej elementem fortyfikacji zamku tutejszego diuka. Lepiej nie pytać, co się z nim stało i dlatego ta jedna, jedyna wieżyczka to wszystko, co pozostało po jego włościach. Ale skoro gość posiadał własny zamek, to myślę, że domyślacie się jak zachłanne i pyszne panisko z niego było. W każdym razie, ekipa odpowiedzialna za renowację odwaliła kawał dobrej roboty. Solidny szczyt, okalany murkiem z blankami, z którego można zobaczyć całą panoramę Pasma Jednorożców to chluba całego obiektu. Oczywiście, nie może być mowy o arenie bez odpowiedniej atmosfery, toteż już przywołuję rój ogników, które pomykając po nieboskłonie, będą dawać wam magiczne światło. Na dokładkę, przyzwałem kilka eterycznych bestii, symbolizujących wasz stan ducha i umysłu. Będą się zmieniać, w zależności od waszych emocji. Ufam, że znacie zasady doskonale. Już za chwilę rząd zaklętych, rycerskich zbroi uniesie miecze i przepuści was przez bramę. Podążając zdobionym obrazami i myśliwskimi trofeami korytarzem, dotrzecie na szczyt. Drodzy państwo, za moment przyjdzie nam obejrzeć pojedynek pomiędzy dobrymi znajomymi - Lucypherem i Mephistem. To oni za chwileczkę przekonają się, który z nich przez cały ten czas urósł w większą siłę, kto dysponuje większą mocą i oryginalniejszymi zaklęciami. Dla nas oznacza to przede wszystkim ciekawy i emocjonujący pojedynek! Tym razem, ograniczeniem będzie limit czasowy, wynoszący dwa tygodnie. Gotowi? Zatem, do dzieła!
  16. Ta arena posiada formę grubej i ciężkiej jak diabli płyty o kształcie pięcioramiennej gwiazdy. Została ona zawieszona nad zamarzniętym basenem wody, zaś sterczące z góry sople lodu stanowią potencjalne zagrożenie dla śmiałka, który znajdzie się w nieodpowiednim miejscu, o niewłaściwym czasie, nieosłonięty magiczną barierą. Znajdujemy się pod ziemią, bardzo blisko podziemnego źródła, w Kryształowym Imperium. Ta lodowa grota służyła wcześniej za kryjówkę parającej się czarną magią sekty. Jak się okazało, moc ta nie należała do grona najłatwiejszych do okiełznania bestii. Miejsce zostało już kompleksowo oczyszczone, zaś matka natura skuła je lodem. Ze ścian wyrastają jeszcze różnokolorowe kryształy, co zostało zdiagnozowane jako skutek uboczny inkantacji światła. Jedynie płyta, na której za chwilę odbędzie się pojedynek, jest w miarę ciepła. To specjalne zaklęcie przeciwdziała ziąbowi, na tyle by sprawić komfort magom i jednocześnie niczego nie roztopić. Zanim zaczniemy, wspomnę jeszcze o wodnych żyjątkach, które wciąż pływają sobie pod taflą lodu. Jeśli dobrze się przyjrzycie, może je dostrzeżecie… Ale wątpię, czy będziecie mieli na to czas. Moi drodzy, czas na nowy pojedynek! Tym razem, na arenie zmierzą się BezimiennyKot oraz Rexumbra! Obaj uczestnicy wydają się być w pełni mocy, gotowi na wszystko, co podsyca napięcie związane z rychłym pokazem mocy i magii! Zgodnie z ich zapewnieniami, sami poznają po sobie, w którym momencie starcie dobiegnie końca. To oznacza, że najpewniej czeka nas długi i efektowny pojedynek. Oczywiście, przypominam o panujących pośród sal zasadach. Walczcie fair play, nie szczędząc oryginalnych pomysłów i energii. Gotowi? Zatem, niech rozpocznie się starcie!
  17. Nadszedł czas na rozpoczęcie nowego magicznego pojedynku, tym razem na dosyć skromnej arenie, do której prowadziły spiralne schody, wydające się ciągnąć w nieskończoność. Faktycznie, wejście po nich i dotarcie do bram areny było niemałym wyzwaniem, zwłaszcza, że winda jeszcze nie funkcjonowała. Aczkolwiek, zejście z powrotem na dół, czyli chyży zjazd po poręczy, poza samą chęcią stoczenia magicznego pojedynku, stanowił zachętę do pokonania tego niebywale okazałego zestawu schodów. Właśnie, ktoś kiedyś zliczył ile tu jest stopni? Mniejsza o to. Gdy już dotrzecie do wrót, zauważycie staroświecki zamek, który otwierał się jedynie po symultanicznym przekręceniu pięciu kluczy. Wbrew pozorom, niemalże każdy jednorożec był w stanie posłużyć się odpowiednim zaklęciem i wrota te otworzyć, jednakże nie każdy był faktycznie wpuszczany na arenę. Specjalne runy tworzyły magiczną barierę, która niczym żywy organizm oceniała, czy wstępujący w jej obszar śmiałkowie byli godni i jeśli tak, nie reagowała. Pozwalała ona w ten sposób na stoczenie między nimi batalii, gdyż wiedziała, że nie przyniosą oni wstydu temu miejscu. Już za chwilę, zobaczymy starcie pomiędzy Zmiennokształtnym Obserwatorem, Seroxem, a Avatarem Fluttershy, KochamChemie! Bariera umożliwiła im wejście na zaklęta arenę, a ja z kolei, rozpaliłem znajdujący się w centrum obiektu znicz, rozpraszając panujące tutaj ciemności. Jeszcze chwilka. Podczas, gdy inny czar rozprawi się z pajęczynami, ja wspomnę, że uczestnicy pojedynku zdecydowali się na umowę, wedle której ustalili sobie limit postów, wynoszący od 15 do 20 postów. Jak to się potoczy, przekonamy się już za chwilę. Mam nadzieję, że ci dzielni wojownicy niejednym nas zaklęciem nas zaskoczą. Pamiętajcie o zasadach! Powodzenia!
  18. Zbliżała się pora kolejnego magicznego pojedynku, czemu sprzyjały tak doskonale znane i rozpoznawalne znaki, jak szczęk kół zębatych i przestawianych zębatek, skrzypnięcia otwieranych wrót, a także wydobywający się ze szczelin pył, towarzyszący drganiom wywołanym przez wspomniany mechanizm. Zdaje się, że osoby odpowiedzialne za konserwację i kontrole tego miejsca zaniedbały swoich obowiązków... Jak okiem sięgnąć - pajęczyny. I to nie byle jakie pajęczyny. Poplątana, o różnych odcieniach bieli kołdra spowijała sufit, zaś dające się dostrzec tu i ówdzie kokony wtapiały się w gąszcz uczepionych sklepienia lampionów, które bardzo pokryły się kurzem. Na powierzchni też nie najlepiej - syczące węże pełzały to tu, to tam, zaś w losowych miejscach dało się dostrzec ślady po ich zdobyczach, które to spotkał raczej nieprzyjemny los. A wystarczyło rzucić kilka prostych zaklęć... No cóż, zdaje się, że im mniej ma się do roboty, tym bardziej się tego odechciewa. Mógłbym urządzić cały wykład na ten temat, ale nie to jest celem mojej obecności na tej starej, ale jakże stonowanej arenie. Nie minęło wiele czasu i silne podmuchy powietrza zmyły z sufitu pajęczyny, zaś obłok magii uczynił z nich średnich rozmiarów kulę, w której nadal kotłowały się pająki. Cóż, będą musiały znaleźć sobie nowy dom. Kolejne zaklęcie miało przepędzić stąd węże, ale z drugiej strony, dlaczego nie uczynić ich egzotycznymi ozdobami? Kolejna inkantacja i wszystkie syczące serpentyny zmieniły się w srebrne posągi, które przywarły do podłoża areny, rujnując tym samym jej idealną niemalże równość. Wypukłe posągi postały połysku natychmiast, jak zapaliły się magiczne lampiony. Wciąż, tu i ówdzie można było dostrzec trochę kurzu, jednakże wojownicy zdawali się niecierpliwić... No dobrze. Niech moc ich magii dokończy sprzątanie tego miejsca... Drodzy widzowie, zapraszam na kolejne starcie, w którym to zmierzą się Lordek oraz Zegarmistrz! Obaj wojownicy są dość znani, gdyż nawiedzili niejedną arenę magicznych zmagań i dostarczyli nam niemało wrażeń, lecz czy mając za sobą tyle doświadczenia, są w stanie zaskoczyć nas czymś nowym? Już za chwilę się przekonamy! Arena w kształcie siedmiokąta foremnego z całą pewnością pomieści nie tylko rzucających czary, ale także całą ich moc! Zobaczmy, czy te stare, dostojne mury, które jak dotąd ani myślały o emeryturze, zatrzęsą się pod wpływem kolejnej lawiny zaklęć! Czas rozpocząć pojedynek!
  19. Instytut Nauk Astralnych i Magii Pierwotnej słynie z cieszących oko, nadzwyczajnych wynalazków. Łącząc pozaziemską materię z magicznymi pyłami, stosując alchemię uniwersalną i spadek po naszych przodkach, magowie zdołali odkryć nowe runy i znacznie ulepszyć te doskonale znane, niekiedy nadając im zupełnie nowe właściwości. Jakby tego było mało, co raz częściej podejmują próby sięgania gwiazd i to z całkiem dobrymi rezultatami. Kto wie, może kiedyś będą w stanie nawiedzić nieznane galaktyki? Zerknąć ku światom równoległym? Odkryć granicę kosmosu, o ile ona istnieje? To pokaże czas. Póki co, z dumą chciałbym zaprezentować jeden z wspanialszych wynalazków – Runy Wielkiej Niedźwiedzicy, w niektórych rejonach Equestrii nazywane „Polarnymi”. Cóż one potrafią? Wystarczy, że naznaczę nimi co większe skały, a te w mig staną się wrażliwe na magiczne inkantacje. Dzięki temu mogę je na przykład unieść wysoko ku górze. Runy Wielkiego Wozu z kolei, potrafią tchnąć sztuczną duszę w skały, powodując, że staną się dużo, dużo silniejsze. Na tyle, by za pomocą magicznych łańcuchów unieść ponad ziemię zdobioną ornamentami płytę i przytrzymać ją w stabilnej pozycji. Zaklęcia powodujące jarzenie się skał i blask malowideł to jedynie dekoracje. Za chwilę arena znajdzie się w odpowiednim punkcie. Tak wysoko, by poczuć aurę kosmosu i gwiazd, lecz dostatecznie nisko, by wciąż widzieć pod sobą ojczystą planetę. Ta niecodzienna i jakże przepełniona magią arena dziś będzie gościć Selunę oraz PanaMinisha! Już za chwilę tych dwoje stoczy pojedynek, który, mam nadzieję, nasyci przestrzeń kosmiczną ich mocą, zaś ziemię nakarmi niezapomnianym widowiskiem, świadczącym o niepokonanym duchu walki i potędze! Ilość efektów specjalnych i błyskawic ograniczona. Konkretniej - dwa tygodnie. Dokładnie tyle czasu na udowodnienie swej wyższości i stoczenie pojedynku mają Seluna oraz PanMinish. Tak więc, przy okazji przyjdzie im się z mierzyć z bezlitosnym czasem. Jaki będzie wynik tego starcia? Co nas czeka? Przekonajmy się!
  20. Czerwonawa, lśniąca jakimś dziwnym światłem substancja sączyła się ze stworzonych za pomocą alchemii klasycznej stalaktytów. Wyglądała jak hiperrealistyczna krew, lecz w rzeczywistości był to specjalny katalizator, który uderzając w karmazynowe sadzawki, wytwarzał charakterystyczne plusknięcie. Dźwięk ten miarowo odbijał się echem w dość przestrzennej sali, na obrzeżach usłanej stalagmitami i stalagnatami, zaś w centrum przyozdobionej bardzo starą rzeźbą. Ciężko było stwierdzić, co też ona przedstawiała. Przez setki lat, liczne elementy dzieła zdążyły się ukruszyć, zaś krople bezlitośnie wydrążyły skałę, zniekształcając nieco postać. Jedynym pewnikiem było to, że ktokolwiek to był, znajdował się w pozycji bojowej. Znajdujące się kilka centymetrów pod podłożem kanaliki doprowadzały katalizator do kotła z alchemiczną zupą, sprytnie ukrytego pod areną. Drogą licznych przewodów, rurociągów, naczyń i różnorakich łączników, wciąż wrząca mieszanka doprowadzana była do fundamentów obiektu, w którym już niedługo stoczy się kolejna walka. To dzięki tej mieszaninie arena wciąż szczyciła się nadzwyczajną wytrzymałością, zaś wyryte w ścianach runy i nieco podniszczone ślepia wyrzeźbionego osobnika nadal się jarzyły. Nie obyło się bez kilku specjalnych zaklęć. Ich aura nadawała całemu miejscu charakteru, potęgując jednocześnie aurę tajemniczości. Bez wątpienia, ta prastara, podziemna arena coś w sobie skrywała… Czy nowi śmiałkowie wydobędą z niej to tajemnicze „coś”? Zbliżamy się do nowego pojedynku! Tym razem, naprzeciw siebie staną Kamikun oraz Zena92! Co będzie stanowić ich ograniczenie w tym starciu? Limit czasu. Uczestnicy mają dwa tygodnie na udowodnienie swej potęgi i zasypanie siebie nawzajem zaklęciami. Pamiętajcie o zasadach sekcji Casual! Gotowi? Zatem do boju!
  21. Masywna, stara cytadela stała niestrudzenie na wzgórzu, górując nad pokrywającymi gołoborza pozostałościami po odbytych walkach. Wśród porzuconych i zardzewiałych pancerzy dało się dostrzec tarcze, mocno wyszczerbioną broń białą, a także sztandary, żałośnie podziurawione i pokryte ziemią. Wnętrze cytadeli również nie napawało zachwytem. Wiele dzieł sztuki zostało skradzionych, złupieniu uległa także pracownia kronikarzy oraz biblioteka. Jedynie spiżarnia nie została splamiona obecnością wędrownych rzezimieszków, choć z drugiej strony, na co komu była przeterminowana, rozkładająca się żywność? To dobry pokarm dla Ghuli, a nie żywych, myślących istot. Krocząc schodami ku górze, można trafić na zapuszczoną zbrojownię oraz warsztaty. Ponoć za którąś ścianą znajduje się sekretna winda, która prowadzi do podziemnego korytarza, stanowiącego przedsionek systemu tuneli i baraków, przeznaczonych dla najemników. Dziś, zabytek ten jest doskonale zabezpieczony, podobnie jak i jego okolice. Można zwiedzać do woli, przy okazji słuchając opowiadanych przez przewodników legend. Jednakże w tej chwili, wycieczka nie jest wskazana. Za sprawą nadchodzącego magicznego pojedynku, przewidujemy liczne wstrząsy, opady pyłów i tynku oraz kilka innych nieudogodnień, odczuwalnych szczególnie na piętrze drugim. A gdzie odbędzie się magiczne starcie? Na szczycie cytadeli! Drodzy Państwo, już za chwile Wasze oczy będą mogły rozkoszować się nowym, zapowiadającym się prześwietnie pojedynkiem, w którym to zmierzą się Lucypher i THEKOSZMAR77! Obaj wojownicy wydają się być w znakomitej formie, toteż żaden z nich przez całe starcie nie będzie miał okazji do narzekania, a jedynie pełne pełne roboty, nie wspominając już o kanałach energetycznych, które zapewne spotka nie jedno przeciążenie! A przez "całe starcie" mam na myśli limit, wynoszący 12 postów na uczestnika. Tak oto zażyczyli sobie nasi zacni magowie, toteż my spełniamy ich wolę. Gotowi? Zatem, niech rozpocznie się pojedynek!
  22. Żar się leje z nieba, toteż najrozsądniej będzie skorzystać z jednej z tych aren, które są wiecznie chłodne. Korzystne warunki w obliczu upałów są wynikiem nie tylko magii, ale również właściwej lokacji obiektu, jak również doboru materiałów. Kamień, marmur, kryształ, a także szkło. Grube, uzbrojone zaklęciem szkło. Ogólnie rzecz biorąc, znajdująca się pod ziemią arena przypominała rozświetloną, ogromną fontannę, zasilaną przez naturalne wody. Najniższe poziomy wyrzeźbiono w kamieniu, z którego to zbudowane były także ściany areny. Z marmuru stworzono ozdoby w postaci rzeźb, a także wyższe poziomy fontanny, natomiast kryształ stanowił budulec zwieńczenia całej konstrukcji. Co by nie mówić, wyglądało to bogato. Zupełnie, jakby to nie była arena, lecz kunsztowna atrakcja, kaprys kogoś całkiem majętnego. Głęboka na półtora metra fosa otaczała wielką fontannę. Strumienie wody wylewały się z góry, trafiając do wyżłobionych w materiale korytek, z których następnie mierzyły co raz bardziej w dół, osiągając wspomnianą fosę. Jakby się dłużej nad tym zastanowić, konstrukcja ta przypominała fontannę, zaś jej stylistyka przychodziła na myśl klatkę. Klatkę, której pręty, o nieregularnych kształtach, stanowiły strumienie wody. Czyżby to właśnie taki był zamiar twórcy tego miejsca? Magiczne lampiony podkreślały tajemniczość tej areny i ujawniały połysk, jaki posiadały poszczególne części fontanny. W ogóle, całość szczyciła się błękitnawym odcieniem. Co najlepsze, było chłodno i przyjemnie. Czas, by na pierwszy poziom tej wielkiej fontanny wkroczyli kolejni śmiałkowie. To z tej pozycji rozpoczną starcie. Już wkrótce... Tym razem będziemy świadkami pojedynku między Dżumą a Rexumbrem! Będzie to ich pierwszy pojedynek! Mamy nadzieję, że nie zawiodą nas i uraczą pamiętnym widowiskiem, które będzie najlepszym symbolem początku ich przygody pośród sal magicznych pojedynków! W tym pojedynku ogranicza Was jedynie limit postów. Wszystko jasne? Zatem do dzieła!
  23. Witajcie w nowej zabawie w naszym dziale! Twilight Sparkle odnalazła pełno starych zwojów z wypisanymi w jakimś nieznanym jej języku czarami... Co dziwne, opisy tych czarów na niektórych zwojach były przetłumaczone jakby ktoś już próbował rozszyfrować to wszystko. Naszej klaczy udało się rozszyfrować, jak się pisze jej imię po wielu dniach czytania najróżniejszych książek i próbach tłumaczeń. Niestety tym razem ma z tym problem ma problem. Musicie jej pomóc rozszyfrować ten czar, ponieważ ona sama nie potrafi tego dokonać, do tego nie wszystkie litery są jej znane, więc musicie się wykazać nie lada umiejętnościami godnymi naszej bibliotekarki. Mam nadzieję, że dacie radę jej pomóc. A tu jest ten fragment z zapisanym czarem i tym, co Twilight udało się do teraz rozszyfrować: Odpowiedzi proszę podawać w spoilerach. Jeszcze jedno - pomysł na zabawę podsunął Hedzio, ja go tylko zrealizowałem (temat) jest także twórcą powyższej grafiki za co serdecznie mu dziękuję, i liczę, że zgodzi się tworzyć je dalej, aby zabawa trwała.
  24. Sklepienie tej areny było podtrzymywane przez grupę filarów, ułożonych w krąg. Środek owego kręgu stanowiło centrum pomieszczenia. Każdy z filarów obłożony był kilkoma błogosławieństwami, by podczas pojedynku żaden z nich nie obrócił się w kupę pyłu. Co prawda sklepienie i tak było dodatkowo zabezpieczone, ale eksperci pouczyli mnie, że w razie zniszczenia filarów, ich odbudowa mogłaby by być kłopotliwa. A bez nich nie byłoby już tego charakterystycznego efektu. Że nie wspomnę o drogich i pozłacanych wykończeniach na filarach, jak również ich bogato zdobionych podstawach. Szkoda by było je stracić. Z kolei ogromny posąg zrywającej łańcuchy chimery w centrum areny, możecie śmiało sponiewierać. Próżno szukać osób, które wypowiadałyby się o niej jakkolwiek pozytywnie. Bez wątpienia, lepiej pasowałoby tu coś innego. Ściany areny przypominają rzymskie Koloseum. Są jednak w mniejszym stopniu naznaczone przez czas i ogólnie solidniejsze. Cóż, te kilkaset lat w tę czy w tamtą jednak robi różnicę. W okienkach palą się lampiony. Ich tańcujące z werwą błękitne płomienie rozświetlają co nieco. Już za chwilę mechanizm napełni szczeliny podłoża eliksirem przypominającym w swej konsystencji i barwie lawę. Nie obawiajcie się, nie sparzycie się, ani nie ucierpicie na zdrowiu w żaden inny sposób. To ma się jarzyć i podkreślać atmosferę. Panie i panowie, już za moment rozpocznie się kolejny magiczny pojedynek! Tym razem, naprzeciw siebie staną Zena92 i KubaGR8! Jest to ich pierwszy raz pośród murów sali magicznych pojedynków, jednakże śmiem twierdzić, że widowisko jakie nam za moment zaserwują będzie godne zapamiętania. W tym starciu jedynym ograniczeniem walczących śmiałków, poza regulaminem forum i działu, jest limit postów wynoszący dwanaście postów. Dobrze go wykorzystajcie! Udanej walki!
×
×
  • Create New...