Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

dj_p0n_3__shocked__1_by_zutheskunk-d4vq9


Witajcie. W tym temacie możecie umieszczać utwory (w spoilerach), które Waszym zdaniem zasługują na odesłanie w czarną dziurę, ewentualnie niebyt. Innymi słowy, nie powinny w ogóle istnieć. 

Nie mam tu na myśli utworów, które po prostu nie przypadły Wam do gustu. W końcu nawet Wasz ulubiony artysta może nagrać coś... o czym niestety nie da się zapomnieć. I o to właśnie chodzi: kawałki tak złe, prymitywne, tandetne, kiczowate, nieudane, idiotyczne, proste do bólu... argumenty pozostawiam Wam. 
 
Moja mordka ucieszyłaby się na widok ciekawego uzasadnienia lub/i dyskusji.  :fluttershy5: 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A pamiętacie akcję "Bold for Justin"? Z jednej strony to strasznie chamskie, ale z drugiej... popłakałem się ze śmiechu :lol:

Trzeba mieć odrobinę oleju w głowie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

https://www.youtube.com/watch?v=-3dwciXMGp0

To, co wkleiłam powyżej, to kawałek "The Blood, The Sweat, The Tears" zespołu Machine Head. Dlaczego ten?

Zacznijmy od tego, że MH od początku było takim "pociotkiem Pantery", jak to nazywam - grali groove metal (thrash+melodeath+metalcore)... a przynajmniej takie były ich dwa pierwsze albumy ("Burn My Eyes", 1994; "The More Things Change", 1997). Niestety, przyszedł rok 1999 i moda na nu-metal.

Do dziś nie wiem, jakiego szaleju nażarli wtedy się panowie z MH, żeby wypuścić dwa albumy utrzymane w klimatach wyjątkowo tandetnego, nijakiego nu-metalu. Ani jakiego nażarli się kilka lat temu, wypuszczając najpierw "The Blackening", a potem "Unto The Locust". O ile "Czernienie" samo w sobie było całkiem dobre (choć nie tak dobre, jak "Through The Ashes of Empires"), to zapoczątkowało ten dziwny trend grania coraz bliżej thrashu. Skończyło się tym, że jedyny kawałek na "UTL", który mogę słuchać bez bólu zębów to "Darkness Within" (cała reszta to "epicki" thrash przeciętnej jakości), a z zespołem zrobiłam sobie mały rozwód (czarę goryczy przepełniło ciąganie się po sądach przez byłego basistę i resztę zespołu).

Tak czy siak, wklejam "The Blood...". Ku przestrodze - jak raz się sparzysz na gatunkowych przetasowaniach, to nie pchaj się tam, kurna, znowu!

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

"Utwór", chociaż to za duże słowo, ten zrobiony został tylko dlatego, żeby pokazać machające cycami na lewo i prawe laski, które ubijają masło, gdyż ta czynność przypomina walenie ku*asa. Kawałek jest syfiasty i niestety potrafi tak zaszyć się w głowie, że przez cały boży dzień będziesz słyszał tą kakofonie. Syf, kiła i mogiła. I jeszcze stało się to tak popularne... Kawałek to kompletne gówno, a wymyślanie teledysku polegało na "dajmy cycki, a się sprzeda hłe hłe".

 

0/10

  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Bring Me the Horizon - Pray for Plagues. Z tym, że umieszczam to tutaj nie ze względu na sam utwór, a zespół.

Nie rozumiem fenomenu BMtH, chociaż zastanawiałam się nad tym kilka razy. Nie rozumiem w ogóle mody na "metalcore" i całą resztę syfu z "core" na końcu nazwy pseudogatunku.

Dla mnie ten zespół to nic innego, jak fascynacja Oliverem Sykesem, bożyczem trzynastolatek z grzywunią na pół twarzy i kolczykami w paszczy, bo jaki to on nie jest ostry ziom. W dodatku kilka dziar na łapkach, bezsensowne darcie paszczy i teksty o samobójstwach. Mozliwe, że właśnie na tym polega moda na nich. Gdziekolwiek się teraz nie spojrzy, widać gówniarzy którzy wycinają sobie witraże na skórze, bo tacy są nieszczęśliwi i życie jest okrutne. Wyobrażam sobie takiego właśnie podrostka, który nagle słyszy "pray for plagues" - no fascynacja murowana.

Dlatego też oficjalnie ogłaszam że gardzę tym utworem, tym zespołem i tym gatunkiem, rzucam na niego klątwę pogardy i wysyłam na zatracenie.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podobnie rzecz się miała ze znakomitym niegdyś duetem Blank & Jonest. Rozkładali na łopatki utworami takimi jak Nightfly czy Beyond Time. Albumy Nightclubbing czy Substance urywały głowę przy piętach.

 

Czarne chmury zawisły po ukazaniu się płyty Monument... coś tu było nie tak. Uznałem to za wypadek przy pracy i czekałem na kolejny album. The Logic of Pleasure powalił mnie na kolana... Ok, zapowiedzieli, że szukają nowych brzmień, chcą zdobyć nowych fanów, ale co ze starymi? I co chcieli ugrać czymś tak fatalnym, tandetnym i pozbawionym jakiejkolwiek energii? To miał być trance do jasnej anielki (dlatego pominąłem znakomite "odskocznie" jakimi były albumy Relax). Niestety charakterystyczne logo zrobiło swoje. Na szczęście to ich ostatni taki album. Później były same "Relaxy". Wyjątkowo słabe. Wydają jakieś tam kompilacje, ale to nie to samo co nowe albumy z nowymi utworami. 

 

Dziś wolę o nich nie pamiętać.  

Edited by Triste Cordis

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest ChrisEggII

Czarna lista? Tym razem bez konkretnych utworów.

Grupa Operacyjna. Niegdyś uwielbiałem słuchać jego utworów. Razem z siostrą szukaliśmy kolejnych jego twórczości. Podobało mi się jego jajcarskie podejście do wszystkiego. Do dzisiaj na pamięć znam tekst utworu o Kononowiczu (pamięta ktoś jeszcze jego? :rainderp: ). Problem się zaczął, kiedy Mieszko otrzymał angaż w Vivie. Robił z siebie niesamowitego durnia, tworząc przy okazji kiepskiej jakości przeróbki. Ani ja, ani moja siostra nie podołaliśmy takiej dawce głupoty, więc ona zaczęła słuchać innych raperów, a ja się w ogóle z tego gatunku wycofałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na czarną listę można wrzucić tak pojedyncze utwory, jak i całe zespoły. Nie czytało się pierwszego posta, co?  :twilight7:
 
Od siebie dodam coś, co nigdy, ale to przenigdy nie powinno powstać. Utwór tak fatalny, zły, kiczowaty, irytujący... że z tego wszystkiego odniósł sukces. "Dziiiiwny jest teeen świaaat..." gdzie najgorsze "gie" sprzedaje sięęęę, niczym koszuuuulek i majtek ze szmatłeksu po przecenie cały blat...  :crazy: 
 
Nie mam nic do lalek Barbie, ale to...  :sick: 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale przecież ten kawałek jest zrobiony dla żartów... To nie jest na serio.

Tego nie wiedziałem. Gdy był się ukazał, grali go na każdej, ale to absolutnie każdej dyskotece. Poza tym każdy osiedlowy grajek (okno na oścież, muza z jamnika na max i Barbie...  :burned: ) To samo było kilka lat później z przeklętą żabą i całym placem zabaw naśladującym tego zielonego pasożyta. Dzięki Bogu nie było wówczas "komórkowych DJów". 

 

#####

 

Aha. Tak przy okazji. Widziałem kiedyś (miałem może z 13-14 lat) mobilny głośnik. Nie wiem jak on to zrobił, ale zrobił. Potrzebne składniki:

 

-walkman 

-rower z bagażnikiem

-głośnik

-źródło zasilania (akumulator czy co?)

-sznurek do przywiązania głośnika do bagażnika

 

W pewnym momencie słychać muzykę. Patrzymy, a tu jedzie gość. Głośnik w bagażniku, muza napiernicza, a on robi kółka po osiedlu. Nasza mina - :wut:

Edited by Triste Cordis

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja wrzucę kilka kawałków od siebie, których nie lubię.

 

Na pierwszy ogień leci to:

 

Melodia nie powala. Nie jest to żadne dzieło sztuki jak dla mnie. Tekst wg mnie jest banalny i też w nim nic szczególnego. Piosenka napisana tylko po to, żeby pasowała pod konkretny film. To mi się bardzo nie podoba. Nie podoba mi się też dziwna fascynacja stacji radiowych tym utworem...

 

A teraz uwaga, bo będzie disco polo :rainderp:

 

http://www.youtube.com/watch?v=_Gl5ad-f9JA

 

Muzyka jak na ten gatunek może być. Tekst też w miarę. Za to teledysk mnie powala... Wokalista siedzi na pustyni, śpiewa, tańczy i tak dalej, a tu nagle na tej "Saharze" kwiatki... Nie byle jakie, bo plastikowe! :ming:

 

 

Za dużo już tej piosenki. Przejadła mi się (i pewnie nie tylko mi) do granic wytrzymałości...

 

 

Perfidny plagiat tej piosenki:

 

 

A szalało pół Polski... :rainderp:

 

 

Trochę się wyżyłam :derp2:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tym razem odpuszczę ponieważ nie napisałem w zasadach, że trzeba się trzymać regulaminu. Mówiąc krótko - max 3 utwory. Chyba, że napiszę inaczej. W tym przypadku można wstawić max 3.

 

Sabina - Nie edytuj swojej wypowiedzi :squee:  Ale to ostatni taki post, ok? (dotyczy to wszystkich).  

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnio w radiu irytuje mnie pewien kawałek. Nie mam bladego pojęcia kto go wykonuje, ale w refrenie leci "LEGO!", ewentualnie jeśli ktoś lubi przemoc "lej go!" I to wszystko jeśli chodzi o refren... LEGO, lej go, LEGO, lej go... ja bym zlał autora tej szmiry największym na świecie klockiem Lego

 

 

Duże bydle

 

3217320959_3ee5b17e8d.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnio w radiu irytuje mnie pewien kawałek. Nie mam bladego pojęcia kto go wykonuje, ale w refrenie leci "LEGO!", ewentualnie jeśli ktoś lubi przemoc "lej go!" I to wszystko jeśli chodzi o refren... LEGO, lej go, LEGO, lej go... ja bym zlał autora tej szmiry największym na świecie klockiem Lego

 

 

Duże bydle

 

3217320959_3ee5b17e8d.jpg

Szczęście, że radia słucham tylko w szkole, na praktykach. Słyszałem owy utwór kilka razy i moja irytacja jest chyba podobna.

 

Jakże ambitny tekst...

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Linka chyba nie muszę wysyłać NYAN CAT. Połowa świata tego nienawidzi. ''Tost z głową, nogami i ogonem kota srający, tęczą śpiewający najdurniejszą piosenkę wrzechświata''

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pora również zarzucić czymś nieciekawym. Kiedy widzę, co ludzie udostępniają na swoje tablice to "  :facehoof: " sam ciśnie się na twarz.

 

Nie mam pojęcia, jak bardzo zdesperowani w poszukiwaniu szekli musieli być autorzy tekstu do tego "utworu", ale gratuluję im odwagi. Osobiście nie odważyłbym się opublikować takiego ścierwa i kaleczyć tak dobry gatunek muzyczny, jakim jest rap. Gorsze jest chyba tylko to, że ludziom, jak widać, się to podoba. 

 

Często słyszę ten kawałek w radiu. Nie irytuje mnie tutaj muzyka, chociaż to perfidne wub wuby. Szlag mnie trafia dopiero, kiedy usłyszę tekst i głos tej dziewczyny. 

Głębia słów po prostu powala.

 

Aż zdziwiłem się, że nie pojawiło się to tutaj wcześniej. Jak dla mnie ten "utwór" to kompletna pomyłka, która nie powinna opuszczać umysłu swego twórcy.

Jedyna zaleta, jaką dostrzegłem to ocena. Wiara w gust ludzi choć częściowo przywrócona.

Edited by GoForGold

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro o czarnoskórych mowa. Ciekawostka dotycząca USA.

- Jeśli czarnoskóry powie do czarnoskórego "Nigga" (czarnuchu) - odbierają to jako "brachu" i jest ok

- Jeśli biały powie do czarnoskórego "Nigga" to biorą go za rasistę :derp: = w najlepszym przypadku cię pobiją, przeważnie "kosa" lub kulka. Zależy od dzielnicy.

- Jeśli biały, który dobrze zna czarnego i powie do niego Nigga - odbierają to jako "brachu", jest ok. Rasizmu brak.

- Jeśli czarnoskóry powie do "białego", "białasie" - jest ok. Żaden rasizm

- Jeśli czarnoskóry, powie Nigga do innego czarnoskórego z który ma "na pieńku" - spierniczaj do piwnicy bo będzie drugi Irak. (pod domem brata w USA miała miejsce strzelanina. Wynajmuje parter. Początkowo myśleli, że ktoś bawi się petardami, ale przynajmniej w Chicago takie zabawy za wyjątkiem 4 lipca są zabronione, pod groźbą surowej kary. Kilka sekund później dotarło do nich, że należy spierniczać do piwnicy)

- Słowo "czarnuch" - rasizm, "białas" - OK

A podobno kobiety ciężko zrozumieć :rainderp:

Edited by Triste Cordis
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest ChrisEggII

Aha. Tak przy okazji. Widziałem kiedyś (miałem może z 13-14 lat) mobilny głośnik. Nie wiem jak on to zrobił, ale zrobił. Potrzebne składniki:

 

-walkman 

-rower z bagażnikiem

-głośnik

-źródło zasilania (akumulator czy co?)

-sznurek do przywiązania głośnika do bagażnika

 

W pewnym momencie słychać muzykę. Patrzymy, a tu jedzie gość. Głośnik w bagażniku, muza napiernicza, a on robi kółka po osiedlu. Nasza mina - :wut:

Też raz posiadałem coś podobnego. Znajomy włożył stary głośnik do plastikowego opakowania na śniadanie i podłączył do komórki. Przy większej głośności strasznie skrzeczało, ale dało się słuchać.

Pamiętam jak po przegranym zakładzie musiałem jechać przez osiedle z włączonym na full głośnikiem z tym utworem:

Do dzisiaj boję się pojawić na tym osiedlu bez roweru, chociaż minęło już 7 lat. :rainderp:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślałam, że przy niczym nie wymięknę.

Pomińmy, że tekst jest zwykły i nie odbiega od innych piosenek o miłości. No, może ten jest bardziej przeciętny niż inne. Jej głos, przeciętny, jeszcze taki piskliwy i mało melodyczny. Po 20 sekundach chciałam przestać, a po 40 już nie wytrzymałam  :hBB25:

 

A co do tego "LEGO" w piosence Shakiry-Dare. Lego to amerykański skrót od "Let's go!", więc z duńskimi klockami ma to mało wspólnego

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobrze, pewnie za zgodą, wykupieniem licencji i takie tam, ale...

Dziś młodsze osoby mogą powiedzieć, że to świetny kawałek nagrany przez nią. NOPE! Ona tylko śpiewa i to, po obróbce komputerowej. Autorem, o ile się nie mylę jest Foreigner (raczej nikt nie zagrał tego wcześniej)

Marjolka tylko skrzywdziła ten utwór. Dlatego wrzucam jej wersję na czarną listę. Poza tym ze względu na przypisanie sobie autorstwa. Moim zdaniem zapis tytułu powinien wyglądać tak:

Foreigner - I want to know what love is (Mariah Carey Cover)

Tak jest w muzyce techno / trance. Autor nowej wersji jest ZAWSZE w nawiasie, zaś oryginału na początku. Takie coś dla mnie nie przejdzie nawet jeśli jest za zgodą autora.

Podsumowując: oryginał to evergreen, nowa wersja - czarna lista.  :fluttershy3:

A co do tego "LEGO" w piosence Shakiry-Dare. Lego to amerykański skrót od "Let's go!", więc z duńskimi klockami ma to mało wspólnego

Wiem :) Swego czasu popularne były jednak żarty ze słowami które brzmiały inaczej niż są w rzeczywistości. "śmierdzi sandałem" - nie pamiętam z czego to. Gdy byłem małolatem, miałem kawałek, w którym matula słyszała "garki w górę" ;) ("garra kip móween" - zaśpiewane nieco zbyt szybko)

Edited by Triste Cordis

Share this post


Link to post
Share on other sites

Armin (van Buuren)... coś ty popełnił? Sam kawałek w dalszej części jest genialny, ale ten początek? Granie na zębach? :wut: Dobre stare czasy! No ale początek i zęby. Już widzę Armin Only: 30 000 ludzi stukających w zęby. Dentyści zacierają łapy i ostrzą wiertła.
 
Posłuchajcie sami.
 
Armin van Buuren - Ping Pong [wersja "radiowa"]



Ewrybady pstrykają w zęby...  

Wersja klubowa

[



Ała... moje zęby  :

Edited by Triste Cordis

Share this post


Link to post
Share on other sites

Vengaboys

 

- wszystko to, co zaśpiewali... przepraszam, puścili z taśmy w Sopocie. I pomyśleć, że kiedyś kumpel kupił oryginał dla dwóch kawałków... Taką tandetę. Swoją drogą to jedyny zespół, który pierwszego dnia leciał w kulki. Reszta śpiewała na żywo. Drugiego dnia widziałem tylko moje ulubione Elektryczne Gitary. Reszta mnie nie interesowała.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

"This Day Aria" w polskim wykonaniu. Łaska..bo chyba ona to śpiewa jeśli dobrze pamiętam, w ogóle się nie popisała. Fałszuje gorzej niż niektóre dzieci robiące sobie konkurs muzyczny na podwórku. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...