BiP

[Dyskusja] Tęsknicie za waszym dzieciństwem z lat 90?

Recommended Posts

BiP    3592

Witam, dzisiaj znalazłem ten oto artykuł, który przypomniał mi lata młodości.

http://facet.wp.pl/gid,17761213,kat,1041465,galeriazdjecie.html

(zalecam przeczytanie wszystkich stron, których jest 11)

Czy i wy tęsknicie za tymi czasami?

Czy i wy uważacie, że dzisiaj dzieci żyją już tylko w wirtualnym świecie?

Zapraszam do dyskusji.

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Uszatka    2111

Urodziłam się w połowie lat 90. więc ciężko powiedzieć bym miała za nimi tęsknić, bo ich nie pamiętam. Ale dzieciństwo me przebiegło w początkach ery komputerowej, gdzie jeszcze niewiele dzieciaków miała komórkę, albo wypasione gry i internet. 

Czy tęsknię? Może trochę. 

 

Widzę jednak wiele durnot w materiale, który posłałeś, BiP. Właściwie większość tego co tam piszą to zwykły idiotyzm. Jakie ochraniacze na rogi stołu? W życiu czegoś takiego nie widziałam. Takie coś to chyba tylko nadopiekuńczy rodzice zakładają, albo nie wiem, może w USA to mają. I to, co nawypisywali względem fotelików. Łażenie po samochodzie? Siedzenie bez pasów? Poważnie? Przecież w razie wypadku najprawdopodobniej taka wycieczka skończy się kalectwem lub śmiercią. 

 

No i cukier. Nie znam nikogo kto by jadł chleb z cukrem i nikogo, w czyim dzieciństwie rodzice nie skąpiliby na słodkości. Od zawsze było wiadomo, że ze słodyczami się nie przesadza. 

 

I jeszcze dzieciaki na podwórkach. Nie wiem w jakim zadupiu mieszkają osoby, które mówią, że nie ma na podwórkach dzieciaków, bo u mnie jest ich pełno. Ostatnio nawet zrobiły se dziewczynki piknik z królikami w "moim" ogródku przed balkonem. 

  • +1 6

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BiP    3592


Siedzenie bez pasów?

Tak były takie czasy, że pasów nie było, zwłaszcza na tylnych fotelach.


Nie znam nikogo kto by jadł chleb z cukrem

A ja znam, popytaj rodziców, lub starszych znajomych. 


Nie wiem w jakim zadupiu mieszkają osoby, które mówią, że nie ma na podwórkach dzieciaków,

Ja mieszkam w Poznaniu, a place zabaw są puste.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BiP    3592

Może i były, ale moim zdaniem to durnota tęsknić za czymś takim

Bo nie pamiętasz tamtych czasów...

Po za tym, to tylko jedna rzecz z wielu.

Edytowano przez BRONIESiPEGASIS

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Uszatka    2111

Bo nie pamiętasz tamtych czasów...

Po za tym, to tylko jedna rzecz z wielu.

 

Wiem, że to jedna rzecz z wielu. Chciałam tylko zauważyć, że większość tego co przeczytałam w podesłanym przez ciebie artykule jest idiotyczna. 

Powiedz mi? Nie uważasz wsadzenia dziecka do auta i pozwolenia mu nie zapinać pasów i łazić sobie po aucie w czasie podróży? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BiP    3592


Powiedz mi? Nie uważasz wsadzenia dziecka do auta i pozwolenia mu nie zapinać pasów i łazić sobie po aucie w czasie podróży?

Chyba zabrakło mi tu "czegoś"...? Masz na myśli słowo "niewłaściwe"?

Teoretycznie tak, ale w praktyce moim zdaniem obecnie jest wielka przesada z tym poczuciem bezpieczeństwa, bo zaraz ktoś powie, że fotelik i pasy to za mało i jeszcze wymyśli kask i ochraniacze, żeby każde dziecko miało w samochodzie...

 

Jak ja miałem te kilka lat życia, to pasy były nieobowiązkowe, a wiele samochodów nawet ich nie miała na tylnych fotelach, więc mogłem swobodnie po tylnej kanapie się przemieszczać, a nawet leżeć na niej, jeśli miałem taki kaprys...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Thorig    10

HURR KIEDYŚ BYŁO LEPIEJ!!1!

 

Ten artykuł to zlepek głupot i nieprawdziwych informacji. Mimo że z latami '90 łączy mnie tylko to, że urodziłem się w ich końcu, to zupełnie nie zgadzam się z tym artykułem. Przecież wszystkie te rzeczy wymienione tam (no może oprócz chleba z cukrem) wszyscy robiliśmy. Nie mieszkałem na blokowisku, ale nadal widać dzieci bawiące się na trzepaku, wiedzieliśmy wszyscy, że nie wolno tego tykać no i było okej. Budowaliśmy bazy, a pasy zapinałem, bo chciałem być funflem pancernika xD (chwała im za takie kampanie) no i przecież dzisiaj ten sposób "rozwiązywania problemów" nadal jest praktykowany i pewnie będzie do końca świata. Dzieci dzisiaj też nie widzę żeby jeździły z ochraniaczami wszędzie, a siniaki i zadrapania też przydarzą mi się czasem.

Ogólnie mam wrażenie, że artykuł był pisany przez jakiegoś ignoranta, który nie wiadomo na czym opierał to, że dzisiaj dzieci siedzą tylko przed komputerami, tabletami na wygodnych i bezpiecznych krzesłach, grają w minkrafta popijając czystą chemicznie wodą mineralną i zagryzając jabłkiem z dbałej hodowli. 

 

No i na koniec; dużo się bardzo już naczytałem o "wspaniałych latach '90", a znając życie za 10 lat będą czytać o wspaniałym początku XXI wieku :)

Edytowano przez Thorig
  • +1 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BiP    3592

Ten artykuł to zlepek głupot i nieprawdziwych informacji. Mimo że z latami '90 łączy mnie tylko to, że urodziłem się w ich końcu,

 

Ciekawe skąd te wnioski, skoro nie znasz tych czasów :v ?

 

ale nadal widać dzieci bawiące się na trzepaku,

 

No są wyjątki, ale ile ich jest, z 5...? Kiedyś były całe watahy...

 

a pasy zapinałem, bo chciałem być funflem pancernika xD

 

W tamtych czasach nie było takiego wymogu i tego typu akcji...

 

 

"rozwiązywania problemów" nadal jest praktykowany i pewnie będzie do końca świata

 

No nie u wszystkich, wystarczy spojrzeć na różne fora, gdzie wielu woli słuchać rad obcych z internetu, niż samemu się dogadać w realu.

 

Ogólnie mam wrażenie, że artykuł był pisany przez jakiegoś ignoranta,

 

Serio? Nie znasz tych czasów, a oceniasz je... :rarity5:

 

który nie wiadomo na czym opierał to, że dzisiaj dzieci siedzą tylko przed komputerami, tabletami

 

Pewnie z obserwacji... Sam to mogę zaobserwować, choćby od moich znajomych, którzy mają już dzieciaki i sami twierdzą, że obecnie wywalić je na plac zabaw, to jest katorga, bo komputer.

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Thorig    10

 

Serio? Nie znasz tych czasów, a oceniasz je... :rarity5:

 

Z tą ignorancją chodziło mi o porównywanie do dzisiejszych czasów, tego co wcale tak dawno nie było. Ogółem miałem na myśli to, że wcale tak bardzo się nasze czasy nie różnią (patrząc na to, co jest wypisane w tym artykule). No i co do pasów... Naprawdę uznajesz to za zaletę? Rozumiem, że nostalgia do dużych fiatów, tico, polonezów, czy czym tam jeździliście, ale nie zaleta. Nikt jakoś nie chwali budowy wieżowców w XX wieku za fakt, że zginęło wiele ludzi. No dobra, może przykład z tyłka... Ale wiadomo o co chodzi. 

Edytowano przez Thorig
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BiP    3592


No i co do pasów... Naprawdę uznajesz to za zaletę?

No, na pewno nie za wadę, nie mniej jednak oceniasz cały artykuł przez pryzmat tego przykładu...?

Po za tym, temat ten nie służy ocenianiu tamtych czasów, a wspominkom...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Triste Cordis    2507

Wszyscy macie rację. Owszem, wiele rzeczy które tam opisano to głupota (w sensie - są niebezpieczne), ale tak było. Absolutnie każde zdanie jest prawdziwe. Zgadzam się z tym, że było o wiele lepiej. Otyłość nie wynika ze zjadania słodyczy, a siedzenia na tyłku przed ekranem. Latem jadło się hurtowe ilości gum, lodów i innych słodyczy, a jakoś jestem szczupły. Sam nie wiem ile razy miałem pozdzierane dłonie czy kolana, ale żyję. Ręka do góry, kto bawił się w znachora przykładając do rany pogniecioną "babkę"? Wielokrotnie chodziło się na jabłka, a różne osiedlowe "gangi" :P miały swoje miejsca. No i ta adrenalina gdy uciekało się przed wkurzonym właścicielem.

Swoją drogą młodzi ludzie byli inni. To co dziś wyrabiają nastolatki (małolaty w tramwaju, pamiętacie?) kiedyś było rzadkością. Robiły to tylko czubki, które albo miały trafić po przekroczeniu 18, albo już siedzą za kratkami. Część z nich, do dziś. A wiecie dlaczego? Bo za coś takiego można było dostać po gębie od rodziców - dosłownie. Nie było głaskania po główce. Dostałeś pałę? Dostawałeś po łbie. Dawało do myślenia. U mnie i wielu znajomych zrzucanie winy na nauczyciela nie działało. Dziś śmieszą mnie kary typu "szlaban na komputer, telefon, tablet". Ku mojemu przerażeniu, ludzie reagują tak, jakby rodzice chcieli im zabrać płuca.

Ze swojego rocznika nie znam nikogo, kto "wlazłby rodzicom na głowę". Żeby było jasne - nad nikim się nie znęcano. Zasłużyłeś? Oberwałeś. Proste i skuteczne. Klaps nikogo nie zabił, a "karne jeżyki" i inne tego typu kary są skuteczne przez rok, max dwa. Przykładem jest mój chrześniak. Kiedyś bał się samego słowa "timeout" (mimo, że oznaczało to zamknięcie - nie, nie na klucz - w jego pokoju, dopóki się nie uspokoi), ale teraz gdy narozrabia sam sobie idzie, twierdząc "idę na timeout" xD W tym miejscu pozdrawiam "Panią Nianię" z TVNu.

Obecnie plac zabaw zarasta trawą, co kiedyś było niemożliwe. I nie dlatego, że mamy niż demograficzny. Owszem, jest mniej dzieci, ale nie oznacza to, że nie ma ich wcale. Po prostu siedzą w domach i zamiast grać w nogę na podwórku, grają w FIFę (sam nie wiem kiedy ostatni raz wybito komuś szybę na parterze, co dla nas zdarzyło się kilka razy. Raz piłka wpadła przez otwarte okno do kuchni xD )

Żałuję, że teraz jest inaczej. I nie dlatego, że patrzę na to wszystko przez "pryzmat sentymentu". Po prostu było lepiej.

no i przecież dzisiaj ten sposób "rozwiązywania problemów" nadal jest praktykowany i pewnie będzie do końca świata.

Racja. Problem w tym, że dzisiaj bardzo częstym i ostatecznym argumentem jest nóż.
  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Weźmy pod uwagę, że większość z nas niewiele pamięta co się działo w latach 90, no bo wtedy byliśmy brzdącami. 3/4 faktów z artykułu mogę potwierdzić - większość tych rzeczy przetrwała do 2005, kiedy dopiero zaczęto wprowadzać (na większą skalę) telefony komórkowe i komputery. Ja bym wziął korektę i dodał do tego artykułu lata 80, bo wiele osób w komentarzach na WP też podobnie opisuje swoje dzieciństwo. Ja sam bardzo lubiłem się bawić na dworze, boisku czy pójść ze swoim kolegą - sąsiadem pograć w kosza czy piłkę (chociaż byłem w tym marny). A przednie siedzenie w aucie - ciągła walka ze starszymi siostrami, a specjalne siedziska dla dzieci powodowały u mnie wstyd (no co, mając 10 lat byłem wystarczająco wysoki). No i nawet w tym początku XXI wieku jakoś nie miałem ochraniaczy i jeździłem z kolegą, na rowerze po mieście. W komentarzach internauci oceniają bardzo pozytywnie ten artykuł, więc pewne rzeczy z tamtych czasów już poszły w niepamięć albo ich po prostu nie zaznaliśmy.

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BiP    3592

Racja Triste, w tamtych czasach rodzice umieli wychowywać dzieciaki, złe wieści z wywiadówki, albo coś się  zniszczyło na osiedlu, złe zachowanie w domu, szkole, na placu, kończyło się zwykle paskiem na tyłku, lub laczkiem, a teraz... Mamy "bezstresowe wychowanie" i jest zakaz bicia dzieci...  

 

Ja całe życie jeździłem na rowerze, rolkach, deskorolce, bez kasku i ochraniaczy i żyję do dzisiaj i nie jestem inwalidą, jak się wywaliłem, to nie raz krew leciała, ale wystarczył sam plaster i się śmigało dalej. Obecnie jak widzę te dzieciaki w ochraniaczach i kaskach, to normalnie brak mi słów czasami...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Uszatka    2111

Też jeździłam na rowerze bez kasku i ochraniaczy ^^ Rolki miałam przez jakąś chwilę, ale nie pamiętam bym ich używała. Nie przypadły mi do gustu, wolałam rower i łyżwy. A przewracać to się przewracam do dzisiaj i na przykład pisząc to mam obdarty łokieć, heh ^^ 

 

Za budowaniem baz tęsknię. Dzieciaki z mojego podwórka już nie budują baz, albo gdzieś je chowają. Miałam taką przyjemną bazę tu u siebie ;__; 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BiP    3592


Za budowaniem baz tęsknię. Dzieciaki z mojego podwórka już nie budują baz, albo gdzieś je chowają. Miałam taką przyjemną bazę tu u siebie

Też to pamiętam, zazwyczaj gdzieś pod balkonem za gęstymi krzakami się takowe robiło...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Thorig    10

No, na pewno nie za wadę, nie mniej jednak oceniasz cały artykuł przez pryzmat tego przykładu...?

Po za tym, temat ten nie służy ocenianiu tamtych czasów, a wspominkom...

Wyżej napisałem odniesienia do wszystkiego tam napisanego, więc nie, nie oceniam artykułu przez te pasy.

No tak, wspominkom, ale sam artykuł jest bardzo dyskusyjny no i w samym temacie też zrobiła się mała dyskusja :3 Chociaż nadal nie rozumiem co jest fajnego w zwiększonym ryzyku kalectwa/śmierci...

 

 

Swoją drogą młodzi ludzie byli inni. To co dziś wyrabiają nastolatki (małolaty w tramwaju, pamiętacie?) kiedyś było rzadkością. Robiły to tylko czubki, które albo miały trafić po przekroczeniu 18, albo już siedzą za kratkami. Część z nich, do dziś. A wiecie dlaczego? Bo za coś takiego można było dostać po gębie od rodziców - dosłownie. Nie było głaskania po główce. Dostałeś pałę? Dostawałeś po łbie. Dawało do myślenia. U mnie i wielu znajomych zrzucanie winy na nauczyciela nie działało. Dziś śmieszą mnie kary typu "szlaban na komputer, telefon, tablet". Ku mojemu przerażeniu, ludzie reagują tak, jakby rodzice chcieli im zabrać płuca.

 

 

Musisz też pamiętać, że "pokolenie YOLO" nie ma zbyt dużej przyszłości i tacy ludzie to tylko wyrzutki (nie, to nie jest moja osobista opinia) a bezstresowe wychowanie wcale nie było takie powszechne w naszym dzieciństwie. Nie mówię tu o "dostawaniu po gębie", ale o klapsikach... 

 

 

Obecnie plac zabaw zarasta trawą, co kiedyś było niemożliwe. I nie dlatego, że mamy niż demograficzny. Owszem, jest mniej dzieci, ale nie oznacza to, że nie ma ich wcale. Po prostu siedzą w domach i zamiast grać w nogę na podwórku, grają w FIFę (sam nie wiem kiedy ostatni raz wybito komuś szybę na parterze, co dla nas zdarzyło się kilka razy. Raz piłka wpadła przez otwarte okno do kuchni xD )

Żałuję, że teraz jest inaczej. I nie dlatego, że patrzę na to wszystko przez "pryzmat sentymentu". Po prostu było lepiej.

Racja. Problem w tym, że dzisiaj bardzo częstym i ostatecznym argumentem jest nóż.

A ja nadal widzę masy dzieci na orlikach i szkolnych boiskach. Jak wy kiedyś chcieliście być jak Zidane, "Gruby Ronaldo" albo Beckham, tak teraz dzieciaki chcą być jak Neymar, Messi albo Ronaldo...

 

Czy było lepiej to kwestia strasznie sporna, ja nie przeżyłem dzieciństwa w latach '90, ty nie przeżyłeś dzieciństwa na początku drugiego tysiąclecia. Każdy będzie mówił jak to jego czasy były lepsze, nic nie zmienisz :C

 

Tak jak i kiedyś, choć nie widziałem w życiu żeby jakiś dzieciak/nastolatek zasztyletował kogoś w mojej okolicy (a chodzi przecież o dzieci).

 

 

Ja całe życie jeździłem na rowerze, rolkach, deskorolce, bez kasku i ochraniaczy i żyję do dzisiaj i nie jestem inwalidą, jak się wywaliłem, to nie raz krew leciała, ale wystarczył sam plaster i się śmigało dalej. Obecnie jak widzę te dzieciaki w ochraniaczach i kaskach, to normalnie brak mi słów czasami...

 

Też jeździłam na rowerze bez kasku i ochraniaczy ^^ Rolki miałam przez jakąś chwilę, ale nie pamiętam bym ich używała. Nie przypadły mi do gustu, wolałam rower i łyżwy. A przewracać to się przewracam do dzisiaj i na przykład pisząc to mam obdarty łokieć, heh ^^ 

I wyżej też o tym wspominałem, nie narzekajcie i nie mówcie, że jest tak źle, bo nie jest tak do końca. Może czasem zobaczę kogoś, kto jedzie w ochraniaczach, ale to dla mnie widok nietypowy. W życiu nie miałem kasku na głowie i czasem chodzę z rozwalonym kolanem i tak samo obecne dzieci, więc na co to całe narzekanie.

 

Ogólnie czasem mam wrażenie, że żyjemy w innych światach. Po co mamy walczyć i kłócić się o to czyje pokolenie jest lepsze, chociaż niektóre rzeczy zostały niezmienione, niektóre odeszły (nie ma dobranocki), a niektóre doszły (telefony itp)? Chyba, że żyję w miejscu, gdzie ludzie zatrzymali się 20 lat temu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BiP    3592


Ogólnie czasem mam wrażenie, że żyjemy w innych światach. Po co mamy walczyć i kłócić się o to czyje pokolenie jest lepsze, chociaż niektóre rzeczy zostały niezmienione, niektóre odeszły (nie ma dobranocki), a niektóre doszły (telefony itp)? Chyba, że żyję w miejscu, gdzie ludzie zatrzymali się 20 lat temu.

Tu mogę się zgodzić, moi rodzice, czy starsze rodzeństwo (roczniki 79 i 84) twierdzą, że to ich czasy dzieciństwa były lepsze, a lata 90 to zwykły kicz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Uszatka    2111

Dobranocki...miło wspominam siedzenie z bratem przed telewizorem i oglądanie dobranocek~  Fajne bajki wtedy puszczali. Tabaluga, Muminki, oryginalny Kubuś Puchatek, Gumisie, Kot Filemon, Bajki z krainy mchu i paproci...bardzo przyjemne ^^ A potem mama wołała do kąpieli i odsyłała do łóżek. Jeszcze się do 21. bawiliśmy i spanko ~ 

 

Gdzieś tak w środku gimnazjum, może nawet na początku wieczorynki zaczęły się psuć. Takie dziwactwa jak Tomek i Przyjaciele do dzisiaj mnie straszą ;___; 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BiP    3592


Dobranocki...miło wspominam siedzenie z bratem przed telewizorem i oglądanie dobranocek~  Fajne bajki wtedy puszczali. Tabaluga, Muminki, oryginalny Kubuś Puchatek, Gumisie, Kot Filemon, Bajki z krainy mchu i paproci...bardzo przyjemne ^^ A potem mama wołała do kąpieli i odsyłała do łóżek. Jeszcze się do 21. bawiliśmy i spanko ~ 

Popieram, ale starsze pokolenie z taką samą nostalgią wspominają"Teleranek", czy "Ulicę Sezamkową", którą nawet ja lubiłem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Uszatka    2111


Popieram, ale starsze pokolenie z taką samą nostalgią wspominają"Teleranek", czy "Ulicę Sezamkową", którą nawet ja lubiłem.

 

Z porannych programów to ja oglądałam Jedyneczkę i Budzika. Musowo przed pójściem do szkoły. Na wakacje też wstawałam rano żeby pooglądać bajki ^^ 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Thorig    10

Tu mogę się zgodzić, moi rodzice, czy starsze rodzeństwo (roczniki 79 i 84) twierdzą, że to ich czasy dzieciństwa były lepsze, a lata 90 to zwykły kicz...

I właśnie do tego dążę, każdy będzie bronić swojego pokolenia całym ciałem i siłami, więc nie ma sensu dyskusja o to, które czasy są lepsze.

 

Dobranocki...miło wspominam siedzenie z bratem przed telewizorem i oglądanie dobranocek~  Fajne bajki wtedy puszczali. Tabaluga, Muminki, oryginalny Kubuś Puchatek, Gumisie, Kot Filemon, Bajki z krainy mchu i paproci...bardzo przyjemne ^^ 

Dobrze, że też załapałem się na takie wieczorynki, akurat gdy czułem się za "duży" i oglądanie wieczorynek uznawałem za wstyd, zaczęto puszczać jakieś gnioty...

 

Z porannych programów to ja oglądałam Jedyneczkę i Budzika. Musowo przed pójściem do szkoły. Na wakacje też wstawałam rano żeby pooglądać bajki ^^ 

Dokładnie :3 Nie zapomnę nigdy, jak moje malowidło zostało nagrodzone koszulką i coś mi świta, że pokazane na antenie, ale głowy nie dam.

Edytowano przez Thorig

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
BiP    3592


Z porannych programów to ja oglądałam Jedyneczkę i Budzika. Musowo przed pójściem do szkoły. Na wakacje też wstawałam rano żeby pooglądać bajki ^^

Ja kiedyś nie mogłem sobie wyobrazić śniadania czy kolacji, bez bajki z TVP1 ok 9:00 i o 19:00 :spike:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bajki w dzieciństwie to było coś. Ja mam na kasetach prawie wszystkie odcinki Muminków, nagrywanych z TVP 1. Niestety Budzika czy Jedyneczke oglądałem tylko wtedy jak byłem chory, bo szkoła zawsze była na 8:00 a tamte programy były o 9:00. Ale zawsze w sobotę na Polsacie od 6:00 do 8:00 były bajki zawsze. Aż nie wprowadzili próbnej wersji Polsat News.... Kiedyś było tak, że puszczali Pokemony od pon do piątku o 7:00 i można było iść potem do szkoły. Jednak Polsat jest wredny i przeniósł bajki na 7:30 i oglądać nie mogłem bo bym się spóźnił na lekcje. Oprócz Pokemonów puszczali też Beyblade oraz B-daman. A co sobote i niedziele - Hugo. Tyle nerwów i frajdy przy tym show. Szkoda, że już tego nie ma. Ja chyba dotrwałem do końca wydawania magazynu i samej marki. Nawet dwa razy coś wygrałem. Niestety upadło i do dzisiaj nie wiem jak. Bankructwo czy co?

Edytowano przez The Silver
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się