Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

Mężczyzna wysłuchał wszystkiego spokojnie. Potem przeszukał kolejne strony książki. Wreszcie się zatrzymał na jednej ze stron i przejechał palcem od góry w dół. Wreszcie zatrzymał się w jednym miejscu. 

- Dobra, teraz wiem znacznie więcej. Jednak powiedz mi, dlaczego nie mogę cię zobaczyć w twojej prawdziwej postaci? - zapytał. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Niektórzy tracą oczy. Lepiej nie ryzykować. Zresztą, tylko nieliczni mogą zobaczyć, jak wyglądamy. Tak jakby... wydzielam dużo światła. To, co widziałeś wczoraj nie było odzwierciedleniem mojej prawdziwej postaci. Jestem o wiele większy, to kolejna sprawa. Ale myślę, że póki co i tak nie jestem w stanie odzyskać prawdziwego siebie, choć wiele bym dał - odpowiedział. - Więc jesteś w stanie wrócić mnie do tego, co wczoraj?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mężczyzna przytaknął.

- Prawdopodobnie. Chociaż nie jestem do końca pewien jeszcze samej formułki, mam już kilka teorii. - odchrząknął. - Chcesz spróbować już teraz? - zapytał przyglądając ci się uważnie.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Oczywiście, jak najprędzej - poderwał się z miejsca siedzącego. - Jakieś kręgi, pentagramy, pieczęcie? - zapytał. - Można kiedyś sprawdzić, czy masz oczy i uszy nastawione na odbiór... mnie - dodał jeszcze po chwili.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Owszem, sądzę że krąg będzie potrzebny. - oznajmił. - Chodź. Pójdziemy do innego pokoju. - wstał  z krzesła i wyszedł z kuchni, udał się do pomieszczenia które było naprzeciw, było dość puste, miało łóżko w ścianie, toteż dużo miejsca było puste. Mężczyzna zajrzał do jednej z szuflad i wyjął z niej kredę. Najpierw nakreślił na podłodze koło. Potem na podstawie książki kreślił różne runy, kreski i symbole. Ostatecznie skończył. - Dobra. Teraz stań w środku. - powiedział. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Jeszcze jedna istotna rzecz. - powiedział ale bardziej do siebie, wyszedł na chwilę, usłyszałeś otwieranie szuflady, najpewniej w kuchni. Po chwili wrócił z nożem. - Dobra, no to zaczynamy. - powiedział do siebie po czym przeciął swoją dłoń i pokropił krwią krąg. - Strażniku żywych i sługo światła... Kajdany piekła żadną przeszkodą dla światła zbawcy, cieniem spętany, krwią wykupiony... przełam swe pęta. - przez chwilę nic nie czułeś. Po chwili jednak coś zaczęło ci się zaciskać na nadgarstkach tylko po to by gwałtownie się rozluźnić. Poczułeś jak wracają do ciebie siły... zacząłeś się zmieniać. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Twarz wygładziła się, straciła włosy i niektóre krzywizny, zrobiła się biała. Oczy zalśniły błękitnym blaskiem.

Hillington musiał przykucnąć, bo był wyższy niż wysokość pomieszczenia. Skóra porosła granatowymi piórami, z grzbietu wyłoniły się dwie pary białych skrzydeł. Nogi wygięły się w drugą stronę, pojawił się ogon zakończony pierzastym grzebieniem.

W tej formie miał pewien problem z uśmiechem, więc rzucił tylko wdzięczne spojrzenie towarzyszowi.

- Co teraz zamierzasz? - zapytał. Porozumiewał się przez myśli. W takiej postaci głos miał już w pełni anielski, a więc taki który dla większości ludzkich uszu jest trudny do zrozumienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mężczyzna uważnie obserwował twoją transformacje. Trudno ocenić czy był zaskoczony czy nie, chociaż skoro wiedział jak przełamać pęta wiążące istoty nadludzkie to musiał mieć dużą wiedzę. Gdy wszystko się skończyło odchrząknął. 

- Cóż, ludzie raczej nie będą cię widzieć, a przynajmniej nie w tej formie. Tylko ci mashou. Jednak mimo wszystko, nie znaczy że możesz przenikać przez ściany więc może na razie pomyślimy nad przywróceniem cię do ludzkiej formy? Najlepiej jakbyśmy znaleźli sposób na to żebyś sam umiał to robić. Wiem że pewnie wolisz być w tej formie ale zaufaj mi, to może się przydać. - powiedział. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Oczywiście - zgodził się. - Vincencie, sprawdźmy czy jesteś jednym z tych wybranych, co mogą nas słyszeć i widzieć, co? Wystarczy, że coś do ciebie powiem, a ty to zrozumiesz. Zgadzasz się? W ciele człowieka tego nie zrobię. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- W tej formię daje radę cię zobaczyć, chociaż wiem że twoja pełna forma mogła by piec moje oczy, jednak możesz spróbować z głosem. Raz się żyje jak to mówią. - powiedział po czym kiwnął głową. Pozostało tylko coś powiedzieć. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Jeśli uda się z głosem, uda się też z widokiem.

Rozległ się dźwięk, który był całą masą dźwięków na raz. Coś pomiędzy szumem telewizyjnym, piskiem urządzenia elektronicznego, a grzmotem burzy. Jeśli Vincent miałby zdolność rozumienia, usłyszałby powtarzające się swoje imię. Jeśli nie, dźwięk już wkrótce zacząłby być nieznośny dla uszu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyraz twarzy Vincenta prawie natychmiast zaczął sugerować że ten dźwięk nie jest dla niego przyjemy. Podniósł rękę żeby dać ci znak żebyś przestał mówić. 

- Nie zrozumiałem zbyt wiele, w zasadzie praktycznie nic. Przykro mi ale najwidoczniej nie jestem godny. - powiedział mężczyzna. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Och - skwitował anioł, ale nie było w tym zbyt wiele żalu. Wyszedł z kręgu i usiadł obok. Skrzydła zajmowały najwięcej miejsca i sprawiały najwięcej problemu, mimo to najwyraźniej Hillington nie zamierzał (przynajmniej w tej chwili) wracać do ludzkiej postaci.

- Kiedy zamierzasz iść... walczyć? - zapytał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Cóż, miałem zamiar iść dzisiaj. Dowiedziałem się że podobno w jakiejś opuszczonej fabryce jest jakiś demon, zabił kilka osób które poszły tam zbierać złom czy coś takiego. W każdym razie trzeba się go pozbyć bo wiem że policja tego nie zrobi. - powiedział mężczyzna. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mężczyzna podrapał się po brodzie. 

- Skoro chcesz to zrobić po zmroku to może popracujemy nad powracaniem do ludzkiej postaci? Mamy dość sporo czasu. - stwierdził mężczyzna patrząc na ciebie pytająco. Cóż, jakby nie patrzeć, zamienienie się w człowieka mogło ułatwić ci poruszanie się po mieszkaniu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Cóż, sądzę że w pierwszej kolejności będzie trzeba... - tu przejechał stopą po narysowanym kredą kręgu tak że część się zamazała. Wtedy też poczułeś się nieco słabiej, ale jeszcze nie całkowicie. - Krąg będzie utrzymywać twoją prawdziwą formę, jeśli zostanie przerwany kajdany zaczną powoli powracać, niestety nie jestem w stanie zrobić więcej. - powiedział. - Ale, żeby przyśpieszyć proces powrotu do prawdziwego ciała będziesz musiał skupić się na swojej ludzkiej postaci. Spróbuj. - dodał. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Mogę przygotować na razie kartki na których narysuje krąg. Możemy spróbować z medalionem, do tego jednak będziemy potrzebować pomocy. - stwierdził. 

Skupianie się na transformacji przynosiło efekty, poczułeś że twoje ciało nieco się zmniejsza, skrzydła też powoli znikają. Mimo iż nie była to twoja prawdziwa forma, ta musiała być bardziej komfortowa, w końcu mogłeś w spokoju stać. Z każdą chwilą twoje ciało zaczynało bardziej przypominać te ludzkie aż wreszcie doszło do momentu gdzie wyglądałeś w pełni człowieczo. 

- Okej, to mamy załatwione. - powiedział mężczyzna. - Teraz, cóż, coś jeszcze  chcesz wiedzieć? - zapytał. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podszedł szybkim krokiem do Vincenta i złapał go za fraki.

- Możesz przygotować? Masz to zrobić i to jak najprędzej. Jak ty to widzisz? Mam stać w kołku i rzucać magiczne sztuczki? To tak nie działa! Do wieczora masz czas na zrobienie czegoś, co mnie uwolni. W przeciwnym razie - twoja sprawa. Nie przydam się na nic - wysyczał i puścił ubranie Vincenta. Wciąż jednak stał zaledwie kilka centymetrów od niego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Vincent poprawił swoje ubranie. Odchrząknął. 

- No, no. Urocza osobistość. - rzucił. - Pragnę zauważyć że nigdy do moich kwalifikacji nie należało łamanie klątw. A ty wcale niczego nie ułatwiasz. Musiałeś stać w tym kręgu bo musiałem przełamać twoje kajdany. Teraz są pęknięte ale nie jestem w stanie w pełni ich zniszczyć. Używając innych kręgów po prostu będę uwalniać twoją moc, nie będziesz musiał nawet przy nich stać. - oznajmił, brzmiał niezbyt przyjaźnie. - Więc może zamiast narzekać, ciesz się że udało się zrobić tyle. Teraz mamy przynajmniej jakieś tropy jak cię uwolnić. Gdyby nie to że udało mi się ci pomóc najpewniej nie zrobilibyśmy nawet tyle. - powiedział. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie interesują mnie twoje kwalifikacje. Nie jesteś moim wyborem, a wyborem tamtych łysych małp z przerostem ego. Zamiast narzekać? Moje położenie jest bardziej koszmarne, niż twój umysł jest w stanie sobie wyobrazić. Poświęciłem dla waszego, małego gatunku wszystko. I wszystko straciłem. W nagrodę otrzymuję łańcuchy i klatkę. Nie podoba mi się wasze rozumienie wdzięczności, Vincencie - wysyczał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Pragnę zauważyć że pomagam ci chociaż nie muszę, jedyne co chcę w zamian to żebyś nie atakował mnie w moim mieszkaniu. - powiedział spokojnie mężczyzna. - Poza tym ci którzy dali ci kajdany i klatkę są tymi z którymi nienawidzę więc proszę cię, nie porównuj innych ludzi do nich. Nie mam żadnego wpływu na to co oni robią. Mówiąc o naszej wdzięczności masz na myśli bandę która myśli że jest nad innymi. - zdecydowanie w jego spokoju była pewna stanowczość. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...