Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Kongou

[Gra]W obronie Ziemi

Recommended Posts

-- Może i racja. Poczekam jeszcze aż wróci ta dowódca króliczek playboya. Jej zachowanie mnie wkurwia, tam wojna, ludzie giną, a ona się opala jakby nigdy nic. Zasrany stoicki spokój  --  mówił złu.  --  A poza tematem, powiedzieli Panu Panie Markov co tu mamy robić? Osobiście, mnie zgarnęli gdy prowadziłem wykład, wrzucili do woja na Bóg wie ile, a pewnego dnia po kilku badaniach oznajmili że ten pasztet noblistka Maria Skłodowska-Curie była moją krewną. To się trochę śmiesznie składa, bo prowadziłem badania na tym samym polu. Ale kontynuując, potem wsadzili mnie bez słowa do odrzutowca, a reszta jest wiadoma. Mówili może panu coś? Domyśla się czegoś pan? 

Polak był niezwykle ciekawy, co jego w chu pra babka ma do tej że ich obcy atakują? I w ogóle po co ta jednostka na wypizdowie? Przecież prawie nic tu nie ma. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- A chuj ich tam wie - powiedział machając ręką. - Wiem tyle, co Ty. Z domysłów, jeżeli szukają tylko ludu z odpowiednimi korzeniami, to akcja musi być z nimi związana. Mimo wszystko jestem tylko prostym żołnierzem, który czeka na rozkaz mający posłać go na śmierć. Nie znam się na przewidywaniu, jedynie zabijaniu. Co do naszej Miss Krokietowic, nie możesz wiedzieć, czy jest spokojna. Niektórzy ludzie po prostu nie dają po sobie poznać, że mają problemy. - Rusek podrapał się po brodzie. - Prowadziłeś wykład w takim wieku? Ja pierdole, człowieku. Ja w twoim się po ściekach chowałem, żeby nie dostać szybkiej kulki w łeb - zaśmiał się, jak z dobrego żartu, po czym przeleciał wzrokiem po okolicy. - No to jest kurwa smutne. Gdzie jakieś wprowadzenie i testy sprawdzające? Nie te na przodka, a zwykłe, fizyczne. Żądam poprawnego wcielenia do wojska... - powiedział pół-żartem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna była nieco zaskoczona. Rozkuli ją od razu, nie myślała, że to zrobią. Idioci. Z jednej strony, musiała być teraz niezwykle ostrożna. Musiała słuchać pani generał która jak na razie zabłysnęła wsię jej oczach jako raczej specyficzna osoba. Jednak szła za kobietą krok w krok. Cieszyła się z wolności rąk. Kilka razy strzeliła palcami po czym uśmiechnęła się pod nosem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Clocky 

 

Obie wsiadłyście do transportera i od razu samolot wystrzelił w powietrze lecąc w stronę Pacyfiku. W całej maszynie było słychać komunikat iż baza w której stacjonowała Nicola została zaatakowana. 

 

 

Kameleon. 

 

Przejechaliście granicę Czesko-Niemiecką, na straży stały służby celne. Żołnierze pokazali jedynie papiery i wtedy ich puszczono, jechaliście już normalną drogą w stronę Pragi. 

 

 

Reszta. 

 

Tym czasem w niewielkim oddaleniu od wyspy coś płynęło pod wodą. Wybuchł nagle 3 bomby głębinowe i rozpoczął się alarm. Baza była atakowana przez obcych. Poziom alarmu wykazywał że klasa potwora to Niszczyciel. Obecnie cała wyspa była skazana na zniszczenie, stacjonujące tu oddziały były zbyt szczupłe a potomkowie nie wyszkoleni w korzystaniu sprzętu. Od razu podjechała ciężarówka w której siedział dobrze wam znany sierżant. 

- Ewakuujemy was, ruszać się. - Krzyknął, w tej samej chwili 2 stare czołgi Abrams z przeszłej epoki wyjechały na płytę lotniska i zaczęły ostrzał bestii. - Zwyczajna broń nic nie zrobi tym bestiom. Tylko potomkowie mogą coś z tym zrobić ale wy nie macie jeszcze swoich karwasz bo nawet nie przyjechały. Dopóki nie wróci tutaj major Kosla nic nie możemy z tym zrobić więc was zabieramy. - Wytłumaczył wszystkim sierżant. Wszyscy byliście w ciężarówce która odjeżdżała od potwora w drugą część wyspy.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakub bez oporów wszedł do ciężarówki. Miał już do czynienia z taką bestią i doskonale wiedział co się święci. Całkowicie spokojny obserwował giganta z ciężarówki, co chwila patrząc na zegarek.

-- No. Jeśli nie przyśpieszymy, to widzimy się przy bramce, u Świętego Piotra  --  powiedział po angielsku, lekko. Lecz złożenie zdania zajęło mu dłuższą chwile.

Jakubowi było obojętne czy zginie czy przeżyje. Tak skrzywiła mu się psychika, że własne życie cenił najmniej. Dlatego mógł tak spokojnie patrzeć i kalkulować, kiedy bestia wystrzeli a oni zginą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy tylko usłyszał co się dzieje od razu wyprostował się i razem z innymi wsiadł w lekkim szoku, choć tu było tu chyba codziennością. Nie miał powodów by się buntować, a do walki nie było co się pchać, tymbardziej mając opcję bezpiecznej formy ewakuacji. Słysząc Jakuba zdołał tylko wydusić z siebie ,,eh", pozostawając w pozytywnych myślach,że uda się całej grupie przeżyć, a bestie nie są wcale aż tak trudne do pokonania. Wyciągnął tylko wniosek, że baza wcale nie jest aż tak bezpieczna, skoro już z oddali prowadzą ewakuację. Na twarzy jednak nie okazywał zbytnich emocji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rusek wchodząc do ciężarówki pomachał potworkowi.

- Może następnym razem stary - powiedział z uśmiechem, po czym siadł na swoje miejsce. - No to tyle było z tej bazy panowie. Ile, pół dnia, może, i już rozpierdol? Im się chyba nudzi - stwierdził z ciągłym uśmiechem. - A już miałem zacząć szukać siłowni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna nawet nie zwróciła większej uwagi na komunikat. Po prostu milczała. Myślała sobie nad różnymi rzeczami, po prostu. Nic innego nie było tu do roboty. Grzywka nieco spadła jej na oko, a ta zmuchnęła ją. Poprawiła jeszcze przepaskę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czechy. Słyszałem, że Praga to piękne miasto. Szkoda, że nie będę miał czasu na zwiedzanie.
- Jesteście w wojsku od dawna czy od czasu ataku kosmitów - spytał Wilhelm oglądając widoki zza okna. - Moja rodzina to sami wojskowi. Mam przez to pewne - spojrzał na pasażerów. - Jakby to powiedzieć... uprzedzenia co do tego zawodu. Prawie zostałem wydziedziczony za pójście na studia - uśmiechnął się pod nosem. - Życie w wojsku jest ciężkie? Skoro zostałem do niego zwerbowany to przynajmniej powiedzcie jak to wygląda z waszej perspektywy. Czy brakuję w nim lekarzy? 
Może bycie lekarzem da mi jakieś fory w przypadku ciężkich treningów i wypraw. Ostatnią rzeczą o jakiej marzę to umieranie w walce...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nagle usłyszeliście jak potwór zaczyna wchodzić na ląd. Wycelował w was jedną z kończyn gdy nagle uderzyła w nią rakieta i przeleciały za potwora 2 odrzutowce. Nad pasem startowym zawisł w powietrzu transporter odrzutowy 250 metrów nad ziemią, otworzyła się klapa w której stała postać.

- Nicola. - Powiedział sierżant ze spokojem w głosie. 

Nicola w tym czasie uruchomiła swoją rękawice. Wyglądała następująco, była podłużna ciągnęła się po całym przedramieniu. Miało 4 dołki w których były 4 przezroczyste kule które teraz błyszczały ponieważ Nicola ją aktywowała, po chwili na jej plecach pojawiły się dwie cewki a w dłoniach trzymała 2 półmetrowe pręty. Przez całe jej ciało przechodził prąd jak i pręty. Rozbiegła się i wyskoczyła z samolotu i zaczęła pikować w stronę bestii, po chwili zagrzmiało tam mocno że szyby popękały w budynkach bazy a sama Nicola uderzyła w cielsko potwora wbijając oba pręty w głowę bestii. Przebiegło małe napięcie po czym kolejne grzmoty a sama bestia podskoczyła na 67 metrów w górę w jednym spazmie. Gdy cielsko potwora opadło na ziemię Nicola z gracją zeskoczyła i wylądowała na płycie lotniska a obok transporter. 

 

- Nicola była jedną z pierwszych odnalezionych potomków. Walczyła od początku całej tej wojny obronnej pomimo straty rodziców na własnych oczach. Wiem bo ją znalazłem gdy Nowy Jork został zaatakowany w 2025. Miała zaledwie 10 lat i postanowiła walczyć. Widziałem jak na nią patrzyliście gdy biegaliście, nie proszę was o wyrozumiałość ale tylko o to żebyście jej zaufali i zrozumieli że pomimo wszystko stara się być normalną kobietą którą nie miała okazji być. - Sierżant wydawał się być bardziej ludzki niż kiedy na was krzyczał podczas "przebieżki". 

 

 

Kameleon

 

- Mamy podobną sytuacje z tym że też byliśmy studentami. Cóż z rodziną nikt z nas nie miał tak jak mówisz ale cóż jest ciężko. Z tego co słyszeliśmy to jesteś prawdziwym VIP'em teraz ale zapewne trening będziesz miał. Możliwe że nawet cięższy od naszego. - Popatrzyli się po sobie i roześmiali się. Wjechaliście do Pragi. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie mieli kogo atakować tylko... - wstrzymał oddech i zaczął oglądać Pragę. To mogła być ostatnia szansa, by podziwiać to co z niej zostało. Młody lekarz szybko wyłączył się na to co działo się w pojeździe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy bestia wycelowała kończyną, Kuba się uśmiechną spokojnie i zaczął nucić marsz pogrzebowy. Lecz gdy uderzyła w nią rakieta i pojawił się odrzutowiec, jego twarz ukazała potężnie zdziwienie. Samobójcy, co oni chcą osiągnąć. Jakub widział już jak takie bestie rozprawiają się z samolotami.

Jakub dojrzał Nicole, te pojawienie się sprzętu i jej atak. Gdy już było po wszystkim powiedział wpierw do siebie.

-- Mają rozmach skurwysyny  --  powiedział to z szacunkiem.  --  No Panowie, tamta pani właśnie rozpłatała bestię jednym ciosem, bestie z która czołgi sobie nie potrafią dać rady. Ja nie mam więcej pytań. Chociaż nie? Kiedy dostaniemy ,,taki" sprzęt.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rusek patrzył na widowisko marsową miną. "Jednak można je zabić." - pomyślał.

- Zmiana planów chłopaki, dzisiaj przeżyjemy - powiedział. Nie był to ton tryskający szczęściem... -No, ale widzę, że szklarz to tutaj zawód pożądany - dopowiedział wracając do zwyczajowego uśmiechu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna wyszła ze środka transportu i rozejrzała się. Ciekawy widok. Pani generał walcząca z potworem. No, no. Coś jednak umiała. Dziewczyna usiadła na ziemi patrząc dookoła. Świetne miejsce, nie ma co!

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Brawo. - powiedział z lekkim uśmiechem.

- My też tak pewnie będziemy za tydzień. - dokończył nie zamartwiając się tym co się stało. Dopóki są bronieni nie odczuwał ogromnej adrenaliny związanej z potworami. Docenił w myślach zdolności Nicoli, która z zadziwiającą łatwością pokonała stworzenie. 

- Sprzęt?... Myślę, że narazie nam nie potrzebny, jeśli będziemy cały czas ewakuowani.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rosjanin spojrzał na rozmówcę.

- Nie potrzebny? Chcesz spierdalać w nieskończoność, czy walczyć, jak to robią żołnierze? Jeżeli to pierwsze, to powodzenia życzę - powiedział. Zdziwił się lekko brakiem chęci rywalizacji z jednostką o lepszych umiejętnościach. Mowa tu o Nicoli. W jego jednostce każdy walczył z kimś innym we wszystkim. Tam nie było skarżeń, że ktoś jest gorszy. Jeżeli odstawał umiejętnościami, robił wszystko, aby dorównać, a nawet przewyższyć swojego przeciwnika. Nawet w staniu na pizgawie w samych majtkach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakub spojrzał na Matthew'a nie wierząc w to co słyszy.

-- Masz racje towarzyszu Markov. Panie Matthew, jeśli nie ma pan ochoty chronić naszej planety i całej ludzkości, to proszę opuścić nas i nie zwracać się do nas nigdy więcej. Dziękuje.

Jakub ledwo trzymał nerwy na wodzy. Gdyby nie było Nicoli na horyzoncie, przypieprzył by temu szczurowi. Zabił by takiego by nie marnował powietrza. On jeden z najmłodszych na świecie profesorów fizyki nuklearnej i chemii jądrowej, złapał za broń by walczyć! Młoda dziewczyna walczy w ich obronie! A ten tchórz! Jakuba rozsadzało od środka.

-- Panie Markov. To może i dobrze że nie będzie walczył, będzie komu okna montować  --  powiedział żartem po rosyjsku, z nie znacznym uśmiechem. 

Edited by Yoda

Share this post


Link to post
Share on other sites

Markov spojrzał na Jakuba wypuszczając powietrze po solidnym wdechu.

- Wiesz, każdego da się wytrenować na żołnierza. Dzieciaka, kryminalistę, inwalidę, a nawet tchórza. Wystarczą tylko odpowiednie metody i motywacja. - Protasij zwrócił się w kierunku Matthew'a. - Nie masz czasem czegoś do ochrony? Żadnego przywiązania do otaczającego cię świata, który teraz trzyma się na ślinie? Może zemsta? Abo chociaż zwykła chęć przeżycia? Obca rasa atakuje twój dom, a ty spierdalasz? 

Rosjanin nie był zły za tchórzostwo kompana. Był jedynie lekko zmartwiony brakiem motywacji. Każdy jest zdolny do zrobienia czegoś pożytecznego. Jakikolwiek by nie był.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Eh. Jakby to powiedzieć. - oparł głowę o rękę przyjmując pozę charakterystyczną dla profesorów.

- Mam chęć przeżycia. Ale są inne sposoby na przeżycie przy jednoczesnym wyelminowaniu wroga. Zresztą kiedy inni robią coś za nas, to najlepiej wkroczyć kiedy przyjdzie na nas czas. A chęć przeżycia to właśnie to. Jeśli macie zamiar z patykami rwać się na te kreatury to powodzenia. - odpowiedział opierając się do tyłu. Nieodpowiedzialne wydawało się Mattowi by teraz walczyć bo tak robią inni i w jego opinii ,,popełnić samobójstwo" zabierając się za walkę bez doświadczenia i bronii. Nie wstydził się swojej opinii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kameleon

 

Pojazd wjechał na lotnisko i tam już czekał rozgrzewający się samolot. Żołnierze wskazali drogę. 

 

 

Reszta. 

 

Nicola pstryknęła i jej broń zniknęła i podeszła do reszty gestem wzywając do siebie Carolin. 

- Oto wasza nowa kompanka, Caroline Shareno potomkini Emili Plater. Była do niedawna terrorystką, zaopiekujcie się nią dobrze. Sierzańcie mamy chyba robotę. - Spojrzała po bazie. - Przepraszam. - Powiedziała lekko zakłopotana rumieniąc się trochę, trwało to jedynie ułamek sekundy. Mężczyzna i wasz dowódca odeszli w stronę bazy.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po ostrej dyskusji mężczyzna wstał nie odzywając się. Wten zauważył nową osobę, która będzie towarzyszyć w walce. Tym razem była to kobieta, wyglądająca dość miło, choć słowa o ,,terrorystce" zaniepokoiły Kanadyjczyka.

- Dzień Dobry. Matthew Artwood. - przywitał się z nową całując dłoń na powitanie. Nie był to najlepszy moment na poznawanie, ale jednak zwykłą rozmową chciał odreagować kłopoty ciągnące się od chwili wybrania do misji. Co prawda lubił samotność, ale tutaj wiedział,że trzeba liczyć na współpracę, niż żeby izolowanie się. Nie wiedział co robić, i stres próbował ukryć graną postawą ,,nie obchodzi mnie to".

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Chęć przeżycia objawia się eliminowaniem zagrożenia przy odniesieniu jak najmniejszych strat własnych. Nie chowanie się za czyimiś plecami z modlitwą, aby czasem nie przegrać - powiedział Markov z lekkim, aczkolwiek niewidocznym zdenerwowaniem. "Ten gostek pierdoli jak po wódce do ściany..." Potem zwrócił się do nowej członkini zespołu. - Czołem, Protasij Markov jestem - powiedział podając dłoń. Nie przejął się zbytnio faktem o terroryzmie... "Ale niech tylko zabrudzi kartkę, którą daję na starcie..."

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna nieco speszyła się pocałunkiem w dłoń. Mruknęła coś niezrozumiale pod nosem.

- No, niezła dzióra. Nie to żeby coś, przynajmniej lepsza od tej celi w Japonii. - powiedziała. - Rozumiem, że nasza pani generał dorabia jako prostytutka? - zapytała po czym spojrzała nana Matthewa pytającym wzrokiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakub spojrzał na lizusa z litością. Co za człowiek  --  pomyślał. Wyszedł z ciężarówki stanął przed dziewczyną i delikatnie skinając głowę utrzymując jednak kontakt wzrokowy z małym przyjaznym uśmiechem się przedstawił.

-- Jakub Słowiński. Mam nadzieje że wiesz do kogo strzelać?   --  zapytał z przekąsem.

W wojsku współpracował z nie jednym mordercą, teraz przeszłość nie była ważna, a to co jesteś wart. Dodatkowo jej twarz miała dziwnie przyjemne rysy, czuł się dziwnie patrząc na nią, tak nie obco. Nie czuł że, nie jest w domu (Polsce).

-- No pro po Pani Dowódcy, to nic nie jest jeszcze wiadome, ale kto wie. Może? Ja nie oceniam  --  mówił żartobliwie.

Polak usłyszał szczątkowy jakby akcent, ale nie skojarzył. 

Edited by Yoda

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uśmiechnął się po czym słysząc słowa o pani generał speszył się i rozglądnął się na boki udając, że nie słyszał, lecz mową ciała próbował przekazać, że ma tak nie mówić.

- Tak, dosyć tu pusto... Więcej potworów niż obywateli. Zupełnie jak w Rosji z niedźwiedziami. - zażartował przyglądając się ludziom wokoło. Trochę odetchnął.

- W każdym razie życzę miłego czasu tutaj. Miałaś już rozgrzewkę? p uśmiechnął się pytająco.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...