Jump to content

Efekt Draconequusa [NZ][Dark][Criminal][Violence]


Recommended Posts

Czy zastanawiałeś się kiedyś, w jaki sposób prosta sugestia może zmienić czyjeś życie?

 

Twilight Sparkle wraz z kilkoma przyjaciółkami wyrusza do Fuzzy Caverns — kompleksu jaskiń położonych daleko na południu. Została tam wysłana ze standardową misją przyjaźni. Nie spodziewała się, że jaskinie skrywają tajemnice, które na zawsze odmienią znany jej świat.

 

Equestria ponownie staje w obliczu niebezpieczeństwa. 

Jednak tym razem pochodzi ono z wewnątrz.

 

Efekt Draconequusa

 

Wersja bez odstępów między akapitami:

Księga prowokacyjna — Rozdział I

Księga prowokacyjna — Rozdział II

Księga prowokacyjna — Rozdział III

Księga prowokacyjna — Rozdział IV

 

Efekt Draconequusa — Całość

 

Wersja z odstępami między akapitami:

Księga prowokacyjna — Rozdział I

Księga prowokacyjna — Rozdział II

Księga prowokacyjna — Rozdział III

Księga prowokacyjna — Rozdział IV

 

Efekt Draconequusa — Całość

 

Życzę miłego czytania i zapraszam do komentowania!

 

Pre-readingiem i korektą zajmuje się @karlik i chwała jej za to!

Edited by Gurix525
  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

No dobra, zostawię tu jakiś koment.

 

Po pierwsze - świetnie spryciarzu. By uniknąć wojny o to czy akapity być powinny, czy nie, wstawiłeś dwie wersje. 

Po drugie - przejrzyj dokument (głównie to ten z odstępami), bo trochę ci go prze patroszyliśmy (kilka moich drobnych uwaga i cała masa przydatnych poprawek od @karlik, chwała Jej)

 

A teraz odnośnie całego tekstu

W skrócie - opowiadanie ma potencjał (i nie jest to tylko moja opinia).

Czuć już jakiś spisek i intrygę, wrzuciłeś tu niemało wątku politycznego. Początek przyjemny i wzbudził moje zainteresowanie. Choćby te knowania dość, można by rzec, chamskiego gubernatora. (Ale chęć gryfa do opowiedzenia wszystkiego dla Twilight jest dość dziwna, według mnie.) Niebezpieczeństwo czające się nad Equestrią (tylko jak dotąd nie wiadomo jakie). Ogółem jest mroczny i tajemniczy klimat. Przyjemny nawet. Dla mnie jest ciekawie.

 

Parę swoich uwag zostawiłem w samym tekście (tak, w tym z odstępami).

Wspomnę jednak o zapisie dialogowym.

Cytuj

— Akurat mamy tu jedną księżniczkę przyjaźni! Tutaj, tutaj siedzi!

— Pinkie!

— Jeszcze raz mi przerwiesz, a będziesz wracać do Ponyville na drezynie!

— Ale... ale…

— Pinkie, po prostu zamilcz.

— Jeszcze ktoś ma jakieś cenne uwagi?

Jak wspomniałem w docsie - z racji braku opisów można się trochę pogubić odnośnie tego kto się wypowiada (wiem, marudzę i nie dostrzegam zamysłu autora)

 

Z drugiej strony jednak wykorzystujesz podobny chwyt dalej, ba, i to nawet tak, że nie ma się do czego przyczepić (przynajmniej ja tak uważam)

Cytuj

— "...diggy diggy hole! Diggy diggy hole..."

— To twój cel Twilight. Nas mapa nie wzywała.

— Uwaga, kucyki! Wysiadamy! Jazda po hełmy! Nie rozbiegać się!

— Myślą państwo, że będzie można tu zakupić pamiątki?

— Pamiątki... Spakuj sobie kamyk do plecaka i będziesz miał pamiątkę…

— Tędy po hełmy, zapraszam! Toaleta? W tę stronę…

— Proszę pani hrabino, pani pierwsza.

— Dziękuję, bardzo pan uprzejmy. Nie to co ci strażnicy. Nieopierzone chamy!

— Widziałeś ich, napuszone paniska? Wpuścić jednego z drugim do głębszej jaskini...

Brak opisów świetnie oddaje chaos tłumu jaki się przewija na stacji kolejowej.

 

No i standardowy tekścik:
Jestem ciekaw jak to poprowadzisz i czekam na kolejne rozdziały.

  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu Ravik napisał:

 

Po pierwsze - świetnie spryciarzu. By uniknąć wojny o to czy akapity być powinny, czy nie, wstawiłeś dwie wersje. 

Ostatnio czytałem kilka innych prac i zauważyłem, że niektóre lepiej czyta mi się z odstępami, inne bez. Potem z kolei nad własnym tekstem lepiej pracowało mi się bez odstępów, a czytało go z nimi. Sprawdziłem też telefon - lepiej czytało mi się bez. Uznałem, że nie ma co męczyć niewinnych oczu czytelników i stworzyłem dwie wersje (w końcu to dosłownie pół minuty roboty więcej).

3 godziny temu Ravik napisał:

Po drugie - przejrzyj dokument (głównie to ten z odstępami), bo trochę ci go prze patroszyliśmy (kilka moich drobnych uwaga i cała masa przydatnych poprawek od @karlik, chwała Jej)

Przejrzałem, zastosowałem, czasem polemizowałem. Dzięki za wasz czas i za rady. No i oczywiście zapraszam do dalszego czytania :D

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Chwała mi!

Generalnie opowiadanie czyta się bardzo przyjemnie. Fabuła jest całkiem ciekawa i rozwija się w odpowiednim tempie, tak, że czytelnik ani się nie gubi, ani nie jest znudzony. Dialogi są w miarę naturalne, choć jak już zaznaczył Ravik, momentami brakuje przy nich didaskaliów. Na szczęście poza nimi są też opisy, których w tak wielu opowiadaniach brakuje. Mogłyby być ich więcej, ale nie jest źle.

Jeśli chodzi o bohaterów, to w większości jest dobrze. Muszę cię pochwalić za Twilight, Spike'a i Pinkie - ich zachowanie jest bardzo naturalne i zgodne z serialowym. Natomiast muszę się troszkę przyczepić do AJ i Rarity. Są nieco... przesadzone? Applejack mówi tylko o pracy, farmie i gwoździach, a Rarity się wszystkim zachwyca, co jest nieco irytujące.

Jeśli chodzi o bohaterów stworzonych przez ciebie, to przewodnik i gubernator wypadli świetnie. Ale mam zastrzeżenia do gryfa - zbyt szczery jak na polityka.

Od strony technicznej jest w porządku, błędów nie było wiele jak na tak długi tekst i nie były zbytnio rażące.

Fanfik mogę z czystym sumieniem polecić, oczywiście czekam na dalsze rozdziały i życzę powodzenia.

  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu karlik napisał:

Natomiast muszę się troszkę przyczepić do AJ i Rarity. Są nieco... przesadzone? Applejack mówi tylko o pracy, farmie i gwoździach, a Rarity się wszystkim zachwyca, co jest nieco irytujące.

W sytuacji w sklepie chodziło mi bardziej o pokazanie, że tamtejsze wyroby naprawdę są najwyższej klasy, skoro taka Rarity się nimi tak zachwyca. A co do AJ... Dobra, przyznaję się, przejaskrawiłem :v.

Dzięki za koment, dzięki za korektę i ogólnie chwała ci!

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Nowe opowiadanie w dziale, w dodatku napisane przez "randoma"... Czy wyszło dobrze?

 

Powiem krótko: jestem naprawdę mile zaskoczony. Opowiadanie ma duży potencjał.

 

Udało ci się stworzyć podwaliny pod całkiem ciekawą opowieść. No... aż chce się szybko dostać dalszą część. Może Proud Savager mógł zdradzić ciut za dużo zamiarów, ale liczę, ze w tej kwestii autor nas jeszcze zaskoczy.

 

Bohaterowie - kawał dobrej roboty. Przy Applejack i Rarity mógłbym się przyczepić, że ich sposób mówienia jest momentami przerysowany, a przy gubernatorze, że lepiej by było, gdyby nie mówił do Twilight na ty.

 

Forma i styl są naprawdę dobre i jedynym mankamentem jest brak momentami didaskaliów w dialogach, w miejscach gdzie by się przydały. Są jednak takie kawałki tekstu, gdzie taka decyzja wychodzi na plus.

 

Od strony technicznej wszystko w porządku, zwłaszcza, że znalazłeś osobę do korekty.

 

Podsumowując: będę obserwował to opowiadanie i mam nadzieję, że utrzyma dobrą formę.

 

Ocena: 9/10, a co mi tam! Na dobry początek! :pbtt:

 

Pozdrawiam i czekam na dalszą część.

  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...
  • 2 weeks later...

Dobra, czas by ktoś zostawił komentarz do kolejnego rozdziału.

 

Powiem krótko - opowiadanie trzyma poziom. Atmosfera powoli się zagęszcza, do fabuły dochodzą nowe wątki... Z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wypadków. Kolejni bohaterowie też zostali nieźle wprowadzeni, a Discord nie wyczarowuje po raz n-ty czekoladowego deszczu, tylko autor wysilił się trochę, by wymyśleć coś nowego.

 

W tej beczce miodu znalazła się jednak łyżka dziegciu. Styl momentami jeszcze zgrzyta, lecz skoro to debiut, więc jest to kwestia niewyrobionego jeszcze pióra.

 

Ocena: 8,5/10 :salut:

 

Pozdrawiam i czekam na kolejne rozdziały.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Dzięki wielkie @Coldwind za oba komentarze, każdy z nich daje kopa, żeby siąść i pisać dalej.

Rzeczywiście, pewnie łatwo zauważyć, że wciąż bawię się stylem. Postaram się w tym jednak nie zagubić i odnaleźć w końcu ten swój, właściwy. 

Co powiedzieć — mam nadzieję, że uda mi się nie spaść utrzymać poziom i, że wciąż będę mógł liczyć tak na twoje, jak i na innych komentarze. 

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam :).

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Tym razem potrwało to trochę dłużej, niż planowałem, ale oto jest, trzeci rozdział "Efektu Draconequusa":

 

Wersja bez odstępów między akapitami:

Księga prowokacyjna — Rozdział III

 

Wersja z odstępami między akapitami:

Księga prowokacyjna — Rozdział III

 

Oczywiście życzę miłego czytania i zapraszam do komentowania!

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Przeczytane.

 

Powtórzę się - opowiadanie wciąż utrzymuje bardzo dobry poziom. Zalety poprzednich rozdziałów są zaletami i tego. Lekki postęp dokonuje się też w stylu, choć tu może przydałoby się nie tworzyć aż tak rozdrobnionych akapitów. Rozmiar czcionki zmniejszyłbym też do 11 lub 12.

 

No to co, kiedy kolejny rozdział?

 

Ocena: 9/10 :checkem:

 

Pozdrawiam i czekam na więcej.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

 

52 minuty temu Coldwind napisał:

Może przydałoby się nie tworzyć aż tak rozdrobnionych akapitów.

Pracuję nad tym, pracuję. @karlik wie, o czym mówię :P.

52 minuty temu Coldwind napisał:

Rozmiar czcionki zmniejszyłbym też do 11 lub 12. 

Spoiler

5946d431eb027_Beztytuu.png.ec6654e8bcc1f78837f74cb912027675.pngJest ustawione 12.  Wolałbym nie schodzić do 11, bo mnie samemu źle się wtedy czyta lub pracuje.

 

55 minut temu Coldwind napisał:

No to co, kiedy kolejny rozdział?

Kiedy tylko będzie gotowy, czyli oby jak najszybciej! :D A konkretnie to daję sobie 2-3 tygodnie na napisanie każdego. Chciałbym kiedyś zejść poniżej dwóch, ale nie zrobię tego, jeśli będzie to miało źle wpłynąć na jakość. 

Pozdrawiam. :) 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 8 months later...

Witam po przerwie!

Ostatnimi czasy trochę mi się umarło, wybaczcie. Starałem się jednak tego czasu nie zmarnować — kilka rzeczy poprawić, zmodyfikować plany, rozwinąć styl. Jak mi to wyszło, oceńcie już sami.

 

Wersja bez odstępów między akapitami:

Księga prowokacyjna — Rozdział IV

 

Wersja z odstępami między akapitami:

Księga prowokacyjna — Rozdział IV

 

Poprzednie rozdziały otrzymały kilka nieznacznych poprawek, postarałem się też pozbyć zbyt krótkich akapitów. Rozmiar czcionki postanowiłem zmienić na 11. 

To co, jak zwykle życzę miłego czytania i zapraszam do komentowania!

  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

Dobra, przeczytane.

 

W zasadzie, to nadal jest tak dobrze, jak było wcześniej. Atmosfera powoli gęstnieje, Twilight wpada w coraz większą paranoję... Może być ciekawie. 

 

Większych uchybień nie zauważyłem, korekta odwala kawał dobrej roboty.

 

Ocena: 9,5/10 :hBB25:

 

Pozdrawiam i czekam na dalszą część.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...
  • 10 months later...

Cześć, dawno mnie tu nie było, ale pora coś w końcu napisać.

Długo walczyłem ze sobą i starałem się kontynuować historię "Efektu", ale w tej chwili jestem już pewny, że to się nie uda.

Ten fanfik umarł. Nie mam czasu go pisać i wiem, że w przyszłości też nie będę miał. Życie okazało się mieć wobec mnie inne plany.

Dziękuję komentującym, w szczególności Coldwindowi oraz Karlik, za jej nieocenioną pomoc. I wszystkim czytelnikom, miło było dla was pisać te sto kilkadziesiąt stron.

To tyle, narazka.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Cóż muszę przyznać, że gdyby nie bitwa na fiki to pewnie bym po to dzieło nie sięgnął, a nawet jeśli to po wstępnie zapowiadającym mocno pesymistyczne podejście do rzeczywistości pewnie nie bardzo bym miał ochotę czytać dalej… niemniej jednak, jako że opowiadanie walczyło z moim Kodem Equestria, to bitwę śledziłem bardzo uważnie i… przyznaję, że wyrażone podczas niej opinie zachęciły mnie do przeczytania. I nie żałuję, że to zrobiłem… nawet jeśli istnieje parę rzeczy, do których mógłbym się doczepić. 

Właściwie czytałem to już dość dawno i w sumie ubolewam nad tym, że od tak dawna nie pojawił się nowy rozdział, ale mimo wszystko mam nadzieję, że autor jeszcze do tego wróci. 

Niemniej jednak czytało się to całkiem przyjemnie, napisane lekko i plastycznie. Nie pamiętam zbyt wiele szczególnych mankamentów, choć pauzy zamiast półpauz moim zdaniem słabo wyglądają… podobnie jak fatalnie wygląda rozdzielanie wypowiedzi jednej postaci na kilka akapitów, gdy nic między nimi nie ma - to nieco dezorientujące dla czytelnika. No i jedna rzecz, która zawsze niezmiernie mnie drażni… pisanie "alicorn" zamiast "alikorn".

No i moim zdaniem używanie formy "Kryształowe Imperium" zamiast "Kryształowe Królestwo" - choć stanowi wierniejsze tłumaczenie - nie ma za bardzo sensu, skoro było to w zasadzie państwo-miasto...

 

Tyle o technikaliach, teraz przejdźmy do postaci - generalnie są dobrze poprowadzone i mimo może pewnej przesady u Applejack czy Rarity na początku wypadają całkiem przekonująco. Generalnie w sumie nie wiem, co jeszcze by tu się dało powiedzieć, poza tym, że wykonany został kawał naprawdę solidnej roboty. 

 

Teraz część, która dla mnie jest szalenie istotna, czyli świat przedstawiony - właściwie nie mamy tu go wiele, aczkolwiek poza samym Ponyville i trasą kolejową pojawiła się ciekawa nowa miejscówka - Jaskinie Fuzzy Caverns i miasto Glow Town. Świetne urozmaicenie, faktycznie będące czymś nowym w już przecież bujnej krainie, jaką jest Equestria.

 

 No i generalnie wielkie plusy za wątek odradzającego się Griffonstone. W tym punkcie myślę mogę powiedzieć, że "wielkie umysły myślą podobnie" - w końcu tak jest i w moim Lyokoverse, choć fakty są takie, że to dość oczywisty wątek i powiedziałbym, że właściwie nawet nieco zasugerowany w samym serialu, choć mocno subtelnie. A jednak nie spotkałem się z nim często.

 

Ale tu jednak wchodzi też pierwszy duży zgrzyt. O ile postać Savagera jest, ogólnie rzecz biorąc, całkiem ciekawa(choć średnio sobie wyobrażam equestriańskiego gryfa chodzącego na dwóch nogach...), niemal (niemal z powodu właśnie tego zgrzytu) sympatyczna… to jednak właśnie jest w dużym stopniu odpowiedzialny za ten zgrzyt. 

Mam oczywiście na myśli robienie interesów z gubernatorem Fuzzy Caverns za plecami Equestrii. Co prawda z jego strony jest to zrozumiałe (ale wielka szkoda, że ta rola przypadła akurat tak fajnie wykreowanej postaci - szczególnie podobało mi się jego podejście w kwestii przywrócenia gryfom ich dawnej świetności) to jednak to iż gubernator podległej Equestrii prowincji nagle postanawia ją zdradzić i bezprawnie przejść pod władzę gryfów, to jest dla mnie… cóż najdelikatniej mówiąc nie pasujące - w kucykach zawsze widziałem rasę wierną i lojalną księżniczkom, tak więc wszelkie tego typu akty zdrady zawsze stanowią dla mnie spory zgrzyt. 

Co więcej, obecność delegatów z Kryształowego Królestwa sugeruje, że wiedziało ono o całej sprawie i nic z tym nie zrobiło, a wręcz można odnieść wrażenie, że brało w tym udział! Dobrze przedstawiona Cadance nigdy by czegoś takiego nie zrobiła. Co prawda alternatywą jest, że to działo się również za jej plecami, ale takie ograniczenie pozycji monarchy i samowola tamtejszych urzędników nie podoba mi się ani trochę bardziej. 

 

No i pomysł, by nie tylko palili tam coś tak paskudnego jak tytoń jako "rarytas", to by jeszcze kucyk tak inteligentny jak Twilight nie odmówił "poczęstowania się". 

 

No i do tego dochodzi też inna kwestia, do której mam ciut mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo drażni mnie kwestia tak niskiego autorytetu Twilight w tamtym regionie, z drugiej strony zawsze oczywistym założeniem było dla mnie, że Twilight jest niejako "księżniczką-stażystką" jak to nazywam. To znaczy, nie pełni realnej władzy, bycie księżniczką jest u niej de facto czysto tytularne, choć jako alikorn w razie potrzeby ma prawo i obowiązek zastąpić księżniczki panujące. Generalnie jednak zasadniczo nie zajmuje się polityką, ani nie jest zaangażowana w sprawy państwa (do czego jeszcze nawet nie jest szczególnie przyuczana, bo jako że jest alikornem, póki co (póki żyje jej najbliższa rodzina) dają jej wieść w miarę normalne życie - na naukę rządzenia i samo rządzenie będzie mieć jeszcze czas) - i zdecydowanie nie można jej określić politykiem.

Tu jednak wygląda, jakby Twilight faktycznie była czynną władczynią. Znaczy z drugiej strony, może to być forma owego zastępowania, jednak czy wtedy miałaby prawo - biorąc pod uwagę teoretyczną możliwość skonsultowania się z Celestią… nawet jeśli nie byłą to za bardzo sprawa mogąca czekać - do tak zdecydowanych środków, jakich zdecydowała się użyć?

 

No i wracając do kwestii gryfów. Z jednej strony wielki plus, że wraz z odrodzeniem powraca tam monarchia, a nie jakieś demokracje czy republiki na kiju… tylko szkoda, że mamy tu de facto demokratyczne wybory władcy. Nawet jeśli de facto przy powrocie do monarchii często może być trudno o inne metody i pierwszego króla trzeba wybrać, by mógł powstać nowy ród panujący. (Inną ewentualnością jest odnalezienie potomków dawnych rodów panujących lub np. istnienie jakiegoś prastarego gryfiego prawa związanego z wyznaczaniem nowego władcy.)

 

No i fabuła(no dobra, część poprzednich kwestii też można do tego zaliczyć, choć były one raczej tylko pewnym tłem… a może właśnie nie? Cóż, pewnie już nigdy się nie dowiemy), tu… cóż mamy główny wątek nieznanej postaci(gdyby nie wyraźne osadzenie akcji już po 5 sezonie to bym stawiał, że to Discord), która wciąga Twilight w jakąś chorą gierkę…

W sumie nawet ciekawy wątek, no i dobry wybór kucyka, bo któż jest lepszy w popadaniu w paranoje od naszej Twilight? Choć faktycznie to, co się dzieje, jest mocno niepokojące - zwłaszcza to zdjęcie z jej przyjaciółkami, które ze wszystkiego chyba najbardziej ją w tę paranoję wpędziło. No i te z pozoru przypadkowe wypadki, jakie potem miały miejsce… a może w tym rzecz, że po "kamiennym" zamachu, który miał ją wpędzić w paranoje, u Twilight po prostu zadziałała siła sugestii? Niestety nigdy się nie dowiemy. 

 

Jedno jednak mi się tu nie podoba - nawet biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, Twilight zbyt łatwo straciła wiarę w przyjaźń, zbyt szybko stała się podejrzliwa wobec swoich przyjaciółek i przestała im ufać. Twilight, którą znamy, nawet po tym zdjęciu nie zaczęłaby podejrzewać, że to jej przyjaciółki były tymi, które targnęły się na jej życie. Z pewnością znalazłaby inne racjonalne wyjaśnienie. 

Tym bardziej że Starlight - którą zna krócej i co do której ma znacznie solidniejsze podstawy do nieufności - wciąż ufała. 

 

I tu przechodzimy też do pewnej innej kwestii, o której niegdyś już sobie z autorem rozmawialiśmy… skoro Starlight stała się w jej opinii jedyną osobą, do której mogła się zwrócić… 

No właśnie! 

Jak to jedyną osobą? A co z Sunset? By ufać Sunset miała o wiele lepsze powody, nie ma też żadnego racjonalnego powodu, by o niej po prostu zapomniała(nawet biorąc poprawkę na paranoję). Jak dla mnie to kolosalny błąd w fabule. 

I nie, nie kupuje tłumaczenia o "nieuznawaniu Equestria Girls". Nie uznaję, nieuznawania Equestria Girls. 

 

Podsumowując - fik z jednej strony dobrze napisany i pod wieloma względami intrygujący, z drugiej jednak, w paru kwestiach coś jest mocno nie teges...

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...