sz6sty

Warsaw Comic Con

Recommended Posts

Jeśli jeszcze nie słyszeliście, to na początku czerwca, odbędzie się pierwszy polski Comic Con - największa impreza tego typu w naszej części Europy.

 

Każdy znajdzie coś dla siebie - nawet najbardziej zagorzały fan kucyków - ponieważ będzie cały

blok programowy poświęcony My Little Pony!

 

Przygotowane atrakcje są jeszcze dopinane na ostatni guzik, ale mogę już zdradzić rąbka tajemnicy, że będą punkty programu, których stricte kucykowe konwenty by się nie powstydziły.

 

Zapraszam Serdecznie i do zobaczenia w kolejce po autograf Melisandre

 

http://warsawcomiccon.pl/

  • +1 4

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jest już program, a w nim przez całą sobotę i niedzielę blok My Little Pony!

Nie mogę jeszcze powiedzieć kto będzie na panelu z aktorami głosowymi, ale Panowie powinni przygotować się na suszenie ząbków ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mogę już zdradzić, że gościem specjalnym na Bloku MLP!

Władca Chaosu we własnej osobie - Discrod, czyli Grzegorz Pawlak, który na 2h panelu będzie odpowiadał na Wasze pytania oraz opowiadał o pracy aktora i reżysera dubbingu.

 

Prócz pana Pawlaka, będzie sporo innych atrakcji, takich jak karaoke, konkursy i zabawy, ciekawe panele dyskusyjne i wiele więcej!

Wydarzenie na facebooku.
Pełna rozpiska atrakcji (blok odbywa się w sobotę i niedzielę)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu SebastianRichCountryOwner napisał:

Mam pytania, ile kosztuje wstęp na imprezę i czy oprócz Pana Pawlaka będą tam inni znani mi dubbingowcy, zarówno podkładający głosy w MLP, jak i niekoniecznie?

Można to łatwo sprawdzić na stronie Comic Conu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Słyszałem, że mając majowe wydanie CD-Action można wejść za darmo :v (patrz punkt 4) link

Może komuś się przyda ;)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ok, jak zwykle, publikuje materiały z konwentu :)Na początek zdjęcia, ale są i nagrania wideo. Musze to tylko obrobić :D

 

Spoiler

 

 

Co do Comic Conu? TO K$#@#[email protected] wielkie bydle było :D I mówiąc szczerze, przybyłem na blok MLP z opóźnieniem, gdyż miałem spore problemy z odnalezieniem. Na szczęście poratował mnie @Omega do którego w końcu tyrknąłem. Potem kolejne tyrknięcie do @SPIDIvonMARDER - dzięki numerowi od Omegi -,, który dobił się gdzie trzeba, choć w Wawie tych dwóch wcale nie było, wielkie dzięki stary :)@sz6sty'emu dziękuje za wysłanie pomocy w postaci Szymona, który pomógł mi w końcu dotrzeć na miejsce :) Mimo tych problemów, konwent uważam za udany, jak zawsze była przyjazna atmosfera :)

 

Pozdrawiam wszystkich Broniaczy, których tam spotkałem i mam nadzieję, że wkrótce znów sie spotkamy. Być może na Poznańskim Embermeecie :)

 

 

Edytowano przez Accurate Accu Memory

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

TL;DR: Comic Con był fajny i chyba idę na następny. Jeśli ktoś chce iść na jeden dzień, to najlepiej nie w ostatni i nie w pierwszy. Następny Comic Con ma być pod koniec września 2017.

 

Comic Con mi się podobał i jestem pod wrażeniem skali imprezy. Dwie duże sale targowe, kawałek korytarza na górze i dwie przestrzenie pomiędzy salami. W trzeciej sali była sypialnia dla wystawców i wolontariuszy i stała tam bryczka i trochę postkomunistycznych samochodów, ale nie było atrakcji (wiem - wszedłem i sprawdziłem).

 

Zarówno plan imprezy, jak i rozkład czasowy atrakcji nieznacznie się rozjechały z tym, co było do pobrania ze strony Comic Conu. Sali MLP i kilku innych wręcz nie było na planie i ludzie mieli trudności z ich znalezieniem. No, ale takie problemy są normalne na konwentach i znakomita większość rzeczy im wyszła.

 

Co ciekawe błąkając się tam prawie-losowo i odwiedzając ponownie miejsca gdzie już byłem, co jakiś czas trafiałem na atrakcje których nie widziałem wcześniej lub byłem we właściwym miejscu i czasie żeby zobaczyć coś ciekawego. Wadą tej metody jest to, że na większość prelekcji przybłąkałem się w połowie. Częściowo przez to ta relacja wyszła jako luźny zbiór niepowiązanych akapitów.

 

Na atrakcjach MLP mało byłem, bo nic nie ujmując organizatorom, takie i podobne atrakcje mogę mieć kilka razy w roku, a na Comic Conie było dużo innych rzeczy.

 

Bilety były do kupienia przez internet i najlepszy był czterodniowy karnet "srebrny" (niebieska opaska). Wejściówki można też było kupić na miejscu, ale trochę drożej. Po zapłaceniu lub pokazaniu dowodu przelewu, dawali opaski na rękę w różnych kolorach dla odwiedzających lub smycze z identyfikatorami dla wystawców. Opaska była z miękkiego plastiku i zapinana na bolec w kształcie grzybka i okrąg z zaciskającymi się zębami. Później trochę się namęczyłem żeby to zdjąć, to znaczy pozgniatałem te zęby małym śrubokrętem, zawiązałem rzemyk wokół pierścienia i pociągnąłem. Wątpię, żeby ta opaska mi się jeszcze przydała, ale jest prawie nieuszkodzona. Specjalnie tak to zrobili, żeby cwaniacy nie wymieniali się opaskami, ale spanie w tym dłużej niż kilka dni to przesada. Kilka dni spać się dało i nawet można było wziąć w tym prysznic.

 

Na konwent dotarłem w czwartek po południu i kupiłem na miejscu czterodniową wejściówkę. To był dobry czas na zwiad, bo prawie wszyscy wystawcy już się porozstawiali, ale było jeszcze mało ludzi, więc można było sobie pozwiedzać i porozmawiać. W piątek było najwięcej ludzi, w tym wycieczki szkolne. Każda wycieczka dostawała torbę i tych toreb było co najmniej 92, ale nie wszyscy przyszli. W sobotę było trochę mniej tłoczno, pewnie dlatego że były droższe bilety. Dowiedziałem się też, że była jakaś parada dla dewiantów seksualnych i nie dało się przyjechać autobusem spod centralnego. W niedzielę było mało ludzi, a wystawcy zaczęli się zwijać o 16 i o 18:30 już praktycznie wszyscy albo już sobie poszli, albo się pakowali. Wychodzi na to, że jeśli ktoś chciał wejść tylko na jeden dzień, to najlepiej było przyjechać w piątek lub sobotę (czyli nie w pierwszy i nie w ostatni dzień). Do luźnej rozmowy z wystawcami najlepsze były czwartek i niedzielne popołudnie.

 

PRELEKCJE

 

W czwartek przyjechałem po południu, kupiłem bilet i obszedłem cały konwent. Pod koniec poszedłem na prezentację pani Magdaleny Kozak (jest medykiem w wojsku i pisze książki) o medycynie wojskowej. Generalnie chodzi w tym o to, żeby najpierw wystrzelać lub uciec przed tym co do nas strzela, a później ratować tych którzy oberwali i mogą nie przeżyć. Do tamowania krwotoków z kończyn dobrze mieć ze sobą opaskę uciskową / stazę taktyczną / torque kit, a na poważne rany tułowia jest Celox / QuickClot - to taki środek powodujący szybkie krzepnięcie krwi w proszku albo w gazie opatrunkowej. Jedno i drugie można kupić w hurtowni sprzętu medycznego w Warszawie na Szumiącej 2, staza taktyczna kosztuje 155 PLN, a to drugie też coś koło tego. Dowiedziałem się też co to jest Odma Płucna: jeśli ktoś ma dziurę działającą jak wentyl i powietrze dostaje się pomiędzy opłucną (błona w środku klatki piersiowej) i płuca, to zrobi się z tego balon ugniatający płuca i serce i można od tego umrzeć. Leczy się to wbijając grubą igłę, najlepiej pomiędzy drugim i trzecim żebrem pod obojczykiem.

 

Pani Magdalena Kozak ma swój fanclub http://www.nocarz.net/ i nawet zorganizowali swoją atrakcję z symulacją pola bitwy. Należało podczołgać się do rannego, założyć opaskę uciskową, złapać za uchwyt na karku jak kota i wyciągnąć poza strefę zagrożenia, nadal się czołgając. Zadanie wykonałem, ale miałem brudne spodnie i jestem trochę za słaby żeby tak kogoś ciągnąć. Po mnie były dwie małe dziewczyny i śmiesznie to wyglądało. Przy okazji przejrzałem swoją apteczkę i tam nie ma nic do ratowania życia. Jak ktoś chce, można kupić jej powieści, zaczynając od "Nocarz". Podobno w odróżnieniu od hollywoodzkich filmów, nie ma tam głupot taktycznych, za to są wampiry. Na prelekcji któregoś a autorów słyszałem, że nie pozwala wydawać swoich książek jako ebooki, bo wtedy jakoś gorzej się sprzedają :P

 

Jeśli chodzi o prelekcje, to było ich tak dużo jak na niejednej konferencji i raczej każdy powinien znaleźć coś ciekawego. Niestety te prelekcje prezentowały bardzo różny poziom i sporo było raczej nudnych. Te ciekawe łatwo było poznać po dużej liczbie uczestników (ale wszędzie dało się znaleźć wolne krzesło) i najwięcej ich było w sali "NAUKA" i okolicach "POPKULTURA" i "LITERATURA". Na niektórych prezentacjach było trzy osoby na krzyż i często aż przykro było tym którzy znali prelegenta. Ponadto sale w których to było nie miały sufitu, często były położone w głośnych miejscach i nagłośnienie i akustyka generalnie były do bani, więc trzeba było siedzieć blisko, żeby w ogóle coś słyszeć. Najgorzej miały dwie sale "MANGA I ANIME", bo były zdecydowanie za blisko głównej sceny. Ktoś od nas przyniósł megafon, ale sala MLP była w spokojnym rogu i megafon okazał się niepotrzebny.

 

Z ciekawych autorów był Andrzej Pilipiuk, autor książek o przygodach wiejskiego egzorcysty. Miał kilka swoich prelekcji i sesję autografów w sali, gdzie można było zrobić sobie zdjęcie w kufajce. Załapałem się na jego prezentację o Polskich konstrukcjach latających. Nad lataniem lub szybowaniem pojazdami cięższymi od powietrza ludzkość kombinowała od lat i część tych konstrukcji jest dziwna. Jeśli chodzi o odkrycie i budowę nowych urządzeń, to najczęściej pierwszy zgarnia całą sławę i przypisuje mu się wielkie osiągnięcie, a w praktyce to guzik prawda. Kiedy na jakieś odkrycie przychodzi czas, kombinuje nad tym wielu konstruktorów jednocześnie i w końcu któremuś się uda, a jeśli nie jemu, to komuś innemu. Dobrym przykładem jest odkrycie struktury DNA, za którą przyznano nagrodę nobla, ale inne zespoły doszłyby do tych samych wniosków po kilku miesiącach lub latach.

 

Byłem na co najmniej jednej prezentacji o motion capture go gier. W strefie gier było nawet stoisko gdzie mieli kostium z białymi kulkami i dużo kamer i na bieżąco pokazywali jak zachowuje się szkielet na ekranie. Było też trochę o wirtualnej rzeczywistości i odwzorowywaniu lokacji w grach. Są już działające technologie, które na podstawie dużej liczby zdjęć jakiegoś miejsca budują siatkę (którą do gier trzeba później zoptymalizować, ale do filmów już niekoniecznie) i tekstury. Filmowanie starego psychiatryka zajęło dwa tygodnie, ale później mogli to wykorzystać do gry, filmu lub wirtualnej podróży, bo z punktu widzenia speców od VR i motion capture, ich praca w tych zastosowaniach wygląda tak samo.

 

Poszedłem na prezentację "Opowieści postapokaliptyczne jako wizja nowego średniowiecza". Autor dosyć dobrze uzasadnił to, co wiedziałem już wcześniej: co kilkaset lat cywilizacje przechodzą kryzysy, tracą część swojej wiedzy i możliwości i później jest okres odbudowy lub kilka "ciemnych wieków" (co nie znaczy  że w tym czasie nie ma postępu technicznego). Przykłady to średniowiecze po upadku Imperium Rzymskiego; 14 wiek w Średniowieczu, kiedy była czarna śmierć, dwóch papieży i inne nieszczęścia; upadek cywilizacji brązu w rejonie morza śródziemnego około 1277 roku p.n.e; koniec złotego wieku Islamu na skutek dojścia fundamentalistów do władzy, i tak dalej.

 

Prezentacja "Masoni w kosmosie" okazała się być o niektórych zakonach marines w Warhammerze 40k. Prelegent nawet słowem nie wspomniał o inkwizycji.

 

Poszedłem na prezentację "Patolodzy na klatce" (nie podaję linku bo gore, ale można znaleźć w wyszukiwarce). Myślałem że będzie o przestępcach, ale prezenterka była lekarką od sekcji zwłok i zaczęła pokazywać jakieś paskudztwa wycięte z trupów, więc dosyć szybko stamtąd wyszedłem.

 

Próbowałem oglądać pokaz strojów i charakteryzacji Wyższej Szkoły Artystycznej, ale to było tak dziwne, odjechane i abstrakcyjne, że nie rozumiałem o co chodzi i dałem sobie z tym spokój.

 

Na prezentacji o stacjach kosmicznych prelegent przyniósł modele. Większość to radzieckie kapsuły wielkości małego samochodu dostawczego z bateriami słonecznymi. Opowiadał sporo anegdot, głównie o problemach które mieli w kosmosie Rosjanie. Prelekcja była dobra i przyszło dużo ludzi.

 

Górnictwo asteroidalne też było dobrze przygotowaną prezentacją. Była o tym co można kopać w kosmosie (głównie rzadkie metale), jak to robić (różne warianty, np. stacja przerobowa w pasie asteroid i drony łapiące asteroidy w coś w rodzaju torby foliowej i ciągnące do tej stacji). Było nawet o prawach co można zawłaszczyć w kosmosie i o precedensach, np. dotyczących marynarki, zatopionych statków, troli którzy sobie z ziemi uzurpują prawa do asteroid, itp. Generalnie konsensus to "co sobie ukopałeś to twoje". Zresztą może mi się to pomieszało z prezentacją o prawie kosmicznym z niedzieli. Jeśli kogoś to interesuje, to na tej stronie jest bardzo dokładnie opisane górnictwo kosmiczne: http://www.projectrho.com/public_html/rocket/mining.php

 

W sobotę i niedzielę były spotkania z aktorami "Gry o Tron". Dokładniej sprawdzali plecaki (ale i tak bez problemu wniosłem kilka noży) i ustawili dziwną konstrukcję z barierek pod główną sceną. Za astronomiczną kwotę 50 PLN można było sobie kupić prawo do stania w kolejce po jedno zdjęcie z jednym z aktorów i nie obejmował tego nawet najdroższy karnet. Chętnych było sporo. Aha i przy tej barierce robili jeszcze dokładniejszą rewizję. Zresztą te rewizje podobno robili dokładniejsze częściowo dlatego, że gdzieś tam znowu był jakiś zamach i ci emigranci których nam wciskają na siłę, rozjeżdżali samochodem ludzi i później biegali z nożami i mordowali. UE zareagowała tak jak zawsze: przyzwyczajcie się barany do zamachów, bo to od teraz będzie normalne, a tak w ogóle to jesteście rasiści i islamofoby i macie się poddać i nauczyć "wybaczać". Ech, od początku byłem przeciwko UE, głosowałem na nie w referendum i od tego czasu zdania nie zmieniłem. Kilka osób mi mówiło, że ochrona dziwnie na mnie patrzy, bo mam brodę. A tak wracając do tematu, to był Gregor Clegane (góra która jeździ) i Theon Greyjoy (ten co zajął Winterfell i trafił w niewolę do Boltonów).

 

Pod koniec soboty był konkurs cosplayów. Największe wrażenie zrobił na mnie obcy z "Obcego", nie był może najlepszym kostiumem, ale za to miał fajną prezentację i nawet coś mu ciekło z pyska. Nie wiem nawet kto wygrał, za to drażnił mnie konferansjer. Nie lubię konferansjerów, prowadzących w radiu, prowadzących konkursy i innych tego typu osobników, bo kłamią i pieprzą głupoty, co mnie irytuje. Nie kłócę się z tym, że cisza w radiu jest niepożądana, ani nawet tym, że takie gadanie bez sensu najwyraźniej działa, ale mnie to zwyczajnie drażni. Więcej było gadania, niż tego konkursu i moim zdaniem powinni byli to bardziej ścisnąć w czasie. Część uczestników chyba nie dotarła, a przynajmniej nie było Sailor Moon w wersji przypominającej suknię ślubną, bo parada zboczeńców zablokowała przystanek pod Dworcem Centralnym.

 

Chciałem iść na niektóre prelekcje z mangi i anime, ale albo się nie odbyły albo mnie nie interesowały, albo akustyka była taka, że nic nie słyszałem. Może następnym razem wszystkie sale konferencyjne zrobią blisko siebie i daleko od zgiełku.

 

W Warszawie jest jakaś szkoła Angielskiego ucząca mówić przez granie w RPG. Na jednej ich prezentacji nie byłem, a druga się nie odbyła, ale mieli fajną reklamę: zdjęcie z cosplayerką Lary Croft (z łukiem, z gry Rise of the Tomb Raider) lub z gościem w turbanie z wykrzyknikiem. To może być coś ciekawego. http://www.tellme.edu.pl/

 

Wziąłem udział w konkursie trójkucycznym, jako jedynej atrakcji kucykowej. Może dlatego, że prawie nie było chętnych. Organizatorzy do ostatniej chwili nie chcieli powiedzieć o co chodzi. Oprócz mnie wziął udział jeden chłopak i mała żółta dziewczyna. Najpierw organizatorzy razili nas prądem żeby ustalić kolejność, później kazali nam wylosować kucyka, później zasłonili nam oczy (i tu nie mogłem się z nimi dogadać, bo przecież prośba jest opcjonalna, a polecenie ma zostać wykonane pod groźbą kary). Z zasłoniętymi oczami mieliśmy narysować podobiznę tego kucyka, a później dali nam pół godziny na zrobienie tego w 3d, używając rzeczy dostępnych na konwencie. Dziewczyna zniknęła, ja narysowałem, wyciąłem, pomalowałem i poskładałem z części Twilight Sparkle, a ten drugi zrobił coś czworonożnego z długiego cukierka, taśmy klejącej i papieru. Wygrałem kubek.

 

Prelekcja na temat sztucznej inteligencji (prawdziwej AI, nie np. takiej z gier) była dość dobrze przygotowana (a w każdym razie dużo lepiej niż ta luźna pogadanka Sipera sprzed kilku lat). Było trochę o samo-prowadzących się samochodach i innej automatyzacji i związanych z tym przyszłych problemach z rynkiem pracy. Było też o zagrożeniach typu Skynet z Terminatora i o petycji, żeby nie tworzyć militarnych ani zbyt samodzielnych AI. Jeden z problemów jest taki, że metody sztucznej inteligencji często znajdują rozwiązania brzegowe, które formalnie rozwiązują problem, ale są niedopuszczalne i człowiek od razu by je odrzucił. Przykład: "jeśli nie będzie ludzi, to nie będzie wojen, więc żeby nie było wojen trzeba pozbyć się ludzi". Prelegent wspomniał też, że w książkach chyba najciekawsza jest Lemowska AI, czyli taka której motywy i sposoby działania są dla człowieka właściwie niezrozumiałe. Tak zachowuje się np. Moloch z Neuroshimy. Prelegent wspomniał też o Moral Machine: http://moralmachine.mit.edu/ gdzie decyduje się, rozjechanie kogo samochodem jest bardziej moralne. Moje rozwiązanie "chronię siebie i swój ładunek" nie uwzględnia zbyt wielu problemów żeby było praktyczne. Podobno dzieci lubią atakować drony podobne do R2D2 i to jest jeden z problemów z robotami-pomocnikami.

 

Na prelekcji "Nela, mała reporterka" dowiedziałem się, że na National Geographic zrobił serię książek i filmów przyrodniczych z małą dziewczynką. Jakoś wolę dorosłych w tej roli, np. Cejrowskiego, ale OK, opowiadała z sensem i dla dzieci to powinno być ciekawe.  

 

Pod koniec niedzieli był koncert zespołu Perdval. Grali między innymi muzykę z Wiedźmina 3 i generalnie koncert mi się podobał. Byli poprzebierani w tradycyjne stroje.

 

INNE ATRAKCJE 

 

Po konwencie chodzili sobie cosplayerzy i można było im robić zdjęcia. Najwięcej było ich w sobotę, bo był konkurs. Spotkałem nawet dwa fursuity. Generalnie cosplayerzy prezentowali wysoki poziom.

 

Na konwencie była strzelnica ASG. Za 4 PLN można było wystrzelać magazynek z repliki karabinku M4 lub repliki kałacha, za 6 PLN z glocka, a za 10 PLN z repliki (dużo lżejszej) lekkiego karabinu maszynowego. Najlepsze przyrządy celownicze miało M4, a glock miał za duży odrzut. W piątek o 12 był turniej ASG i wziąłem w nim udział. Mieli trochę kłopotów technicznych ze stojakami i wiatrem i prowadzący mnie drażnił (patrz: nie lubię konferansjerów powyżej). Zwycięzca wygrał replikę strzelby (shotguna), a drugie i trzecie miejsce rękawiczki taktyczne. Nawet miałem takie kupić, ale mieli jakieś rozmiary dla kobiet i dzieci, a nie wygodną 11 na moje łapy. To jest chyba ich strona http://furia.34fun.pl/

 

W strefie postapo mało byłem, ale mieli dobrze zrobione stroje i dekoracje. Czasami były tam też jakieś atrakcje, np. mecz w którym należało włożyć piłkę w oponę i przeciwne drużyny walczyły ze sobą za pomocą broni do LARPa. Jedna z kobiet częściowo się rozebrała i pozowała do zdjęć na rurze, ale nie zdążyłem jej zrobić zdjęcia :(  

 

W tych samych okolicach była też strefa fantastyki. Tam byli ludzie w strojach wikingów lub Nocnej Straży z GOT i czasami walczyli między sobą turniejowymi mieczami.

 

W pobliżu obu były samochody z filmów, między innymi z Flinstonów i Powrotu do Przyszłości. Można było dotykać, wsiadać do środka i robić zdjęcia.

Strefa gier komputerowych zajmowała prawie całą salę. Były turnieje w Counter Strike, DoTA, LoL, i sporo wystawców prezentujących swoje gry lub produkty dla graczy, np. myszki i krzesła.

 

Było sporo demonstracji wirtualnej rzeczywistości, przy czym część używała okularów VR zrobionych ze smatrfona, a część prawdziwych. Była jakaś gra o rzucaniu śnieżkami w pingwiny, gra tower defence ze strzelaniem z łuku (w nic nie mogłem trafić, już lepiej mi idzie z prawdziwym łukiem olimpijskim, przynajmniej trafiam w dynię z 20m).

 

Były też drony, w tym z wyświetlaniem obrazu na ekranie VR, ale bez kręcącej się kamery widzi się to samo niezależnie od ustawienia głowy i chyba lepiej już mieć matowy jasny ekran wbudowany w kontroler. Dronów też było kilka, od takiego wielkości połowy kostki mydła z baterią na kilka minut, poprzez drony jeżdżące na dwóch kółkach, drona toczącego się jak kula, rotodronów, aż do miniaturowego samolotu z baterią na 40 minut. Część dronów zamiast gamepadem była kontrolowana bransoletką i gestami ręki, ale to znacznie mniej precyzyjne.

 

Sprzedawali też tam go-boardy (taka mała samojezdna deska, koszt to od 750 do ponad 1k PLN) http://www.go-board.pl/ Poduszki pod rękę z myszką https://www.com4tclick.pl/ Krzesła dla graczy, znacznie wygodniejsze niż te z marketu za 300 PLN, ale kosztowały od 1100 PLN w górę https://www.com4tclick.pl/ oraz inne akcesoria.  

 

W strefie gier było też trochę stanowisk ze starymi grami, głównie na Pegasusy i stare PC, np. Doom, Quake, itp. Zacząłem grać w Dune 2. Miałem z tego frajdę, ale widać, że interfejsy RTS stały się mniej toporne na przestrzeni lat. Duna 2 się wykrzaczyła i poszedłem dalej.

 

W drugiej przestrzeni między salami była ogrodzona działka do strzelania z łuków (to chyba był 16-funtowy Rolan Snake bez naklejek) strzałami do LARPów z gumowymi kulami na końcu. To kosztowało 20 PLN za 20 minut, ale i tak było sporo chętnych. http://www.archerytag-miasto.pl/

 

Oprócz tego były tam budki z jedzeniem, ale kosztowało jakieś 50% więcej niż się spodziewałem, więc przynosiłem jedzenie ze sobą. Z ciekawości sprawdziłem, co to condog: parówka obtoczona w cieście do naleśników z mąki kukurydzianej i usmażona. Nic specjalnego.

 

W dziale z grami planszowymi wpadła mi w oko gra "Czas Zaorać Socjalizm" o Korwinie Mikke. https://czas-zaorac-socjalizm.pl/ Zagrałem partyjkę i pod koniec soboty kupiłem grę za 140 PLN i dostałem jeden booster pack w promocji (15 kart, 10 PLN lub 90 PLN za 10 boosterów). Chciałem dokupić jeszcze kilka boosterów w niedzielę, ale niestety sprzedawca zwinął się przed 18. Wyjaśnienia skąd wzięła się część kart i opisów jest na tej stronie: http://akapedia.pl/Akapedia_Wiki

 

Z innych ciekawych gier, była planszówka o rozbitkach na wyspie (ale nie grałem i nie czytałem instrukcji) i ma być planszówka "Mocarstwa" - taka Europa Uniwersalis / Diplomacy.

 

W strefie gier planszowych było sporo wystawców z grami i książkami. Dużo ludzi w coś grało, wystawcy zachęcali i chyba były nawet jakieś konkursy. W największej sali pokazywali i sprzedawali rzeczy z WH40k. Kilka sal dalej pan Artur Szyndler z Games Workshop zrobił wystawę z całego zakonu Blood Angels (około tysiąc marines plus pojazdy). Podobno to 1% jego kolekcji. Wow. Tak nawiasem mówiąc, to właśnie wchodzi ósma edycja WH40k oraz Age of Sigmar do fantasy. Uprościli sporo zasad i znerfili Gwardię Imperialną, ale generalnie są to zmiany na lepsze.

 

W obu salach było trochę dekoracji z Gry o Tron, głównie smoki. Można też było sobie zrobić zdjęcie na tronie z mieczy, ale o każdej porze dnia była długa kolejka i nie chciało mi się czekać.

 

Była też spora wystawa eksponatów z Gwiezdnych Wojen, w tym stroje, statki i nawet scena z cosplayerami.

 

W jednej z sal była wystawa rzeczy zbudowanych z klocków lego, między innymi miasteczka z domami, farmami i koleją.

 

Z ciekawostek można było kupić sztuczne zwierzątko na żyłce za 20 PLN i sprzedawca pokazywał z nim sztuczki; wyglądało jak żywe kiedy skakało z kubka do kubka. Była też kobieta sprzedająca sztuczne koty za 20-30 PLN. Była dziewczyna robiąca rysunki za darmo i pożyczyłem od niej flamastry. Ogólnie było trochę ciekawostek i warto było rozmawiać z wystawcami. Jak ktoś chciał, można było kupić stroje, biżuterię i akcesoria na LARPy i do Cosplayu oraz mnóstwo rzeczy czysto dekoracyjnych. https://zoneofgadgets.pl/  

 

W jednej z budek robili badania wzroku. Dowiedziałem się, że oprócz okulistów są też optometryści, którzy robią dokładniejsze badania przed dobraniem okularów, ale nie zajmują się chorobami o oczu i nie mogą np. przypisać kropli. Jeśli kogoś to interesuje (a okularników raczej powinno), to jest taki gabinet w Galerii Mokotów i jest nawet możliwość załapania się na darmowe badania. https://doktormarchewka.com/

 

Na jednym ze stoisk mieli automatyczną maszynę do szycia z kolorowymi nićmi i 12 igłami. Można im wysłać obrazek (najlepiej czarno-biały) i kupić sobie wyszywaną torbę lub koszulkę za około 40 PLN. http://www.epona.com.pl/pl/c/Haft-komputerowy/2   

Widziałem też kilka drukarek 3D, robiących rekwizyty i elementy do cosplayów. Ciekawa sztuczka to wypełnianie środka przedmiotu siatką przypominająca plaster miodu.

 

W jednej z sal firma organizująca obozy dla dzieci miała te śmieszne stroje do sumo i dzieciaki mogły się pobawić. https://www.poszukiwaczeprzygod.pl/obozy/namioty/?utm_source=ulotka  

 

Była też wystawa samolotów z drugiej wojny światowej.

 

Widziałem też dwa stanowiska, gdzie pokazywany był obraz z kamery, a na przechodzących ludzi nakładano albo grafikę (tarcza i broń) albo napisy.

Na jednym ze stanowisk można było zagrać w Memory (wygrałem dwa długopisy) lub zrobić sobie zdjęcie z kartonową głową (ale mam za duży łeb i nie dałem rady tego założyć).

 

Dojazd i powrót był OK, ale autobusy były mocno zatłoczone, zwłaszcza w piątek i dwa razy załapałem się chyba na ostatni powrotny i gdybym nie zdążył, musiałbym chyba wracać komunikacją miejską.

 

Spotkałem dziewczynę w butach z rolką w pięcie i zrobiłem zdjęcie jej podeszwy. Śmiesznie wyglądało, kiedy ciągnął ją jej chłopak.

 

Trochę rozmawiałem z Paniami ze stanowiska z henną i stanowiska z malowaniem twarzy. Hennę nakłada się foliowym rożkiem, trzeba mieć pewną rękę żeby namalować te kwieciste wzory i taki tymczasowy tatuaż zostaje dwa tygodnie. Farby do twarzy kosztują jakieś 30 PLN za pudełko, można je nakładać gąbką lub przyłożyć do ciała i pomalować szablon. Można przyklejać sztuczne kamienie i brokat dla lepszego efektu. Lepiej iść z tym do kogoś kto się zna niż kombinować samemu.

 

Na Comic Conie spotkałem grupę dziewczyn pozwalających się przytulić. Nawet miały kartkę "Free Hugs". To było miłe. Coś mi się zdaje, że trochę oddziczałem od rozmowy z tyloma ludźmi.

 

W niedzielę spotkałem Arpegiusa i jego dużego kolegę. Arpegius fartem wszedł za darmo, ale w rozmowie ze mną bezczelnie stwierdził, że wejściówki są za drogie i że przez godzinę obszedł wszystko, nie ma tam nic ciekawego w porównaniu z Pyrkonem w Poznaniu, i nie chce mu się siedzieć na ComicConie. Zostawiłem ich, bo bałem się zarazić niechceniam mi się i miałem jeszcze kilka godzin dobrej zabawy. Kiedy spotkałem Arpegiusa drugi raz, zgubił gdzieś kolegę i nie chciało mu się nawet zrobić mi zdjęcia i musiałem prosić AccuMemory. Dowiedziałem się też, że Arpegius potrafi sobie dopalić szybkość kiedy jedzie na rowerze, ale nie kiedy chodzi.

 

ZDJĘCIA:
https://drive.google.com/drive/folders/0B5oOG6GC8_0RdHlSMzlzS0ZMZkk

 

  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się