Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Lisowaty

Rytuał [Violence] [Human] [Post-TCB] [Oneshot]

Recommended Posts

Rytuał

Fik trzyma się luźno klimatów TCB, choć znajdziecie w nim nawiązania do uniwersów Fallouta, Wiedźmina i Doctora Who.
Opisana tu historia, tyczy się pewnej młodej klaczy, która pewnego pięknego dnia, otrzymała tajemniczy list, na widok którego przeszły ją ciarki.
Jak było dalej? Dowiecie się sami.
Jest to mój pierwszy, opublikowany fik, więc liczę ka konstruktywną krytykę i szczerzę oceny.
Życzę miłej lektury.
Link do doksów: https://docs.google.com/document/d/1qw83YLZ1uvsc7ELkUJtaQBs6E-etMxZ2UzrT78S32mE/edit?usp=sharing

 

P.S. Jako, że jest to moja pierwsza publikacja na forum, proszę administrację o wyrozumiałość i powiadomienie mnie, jeżeli tagi się nie zgadzają, bądź wystąpiły inne publikacyjne pomyłki .

Edited by Lisowaty
  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziełko krótkie, ale przyjemne. 

Ciężko mi o nim powiedzieć coś bez spojlerów, zważając na krótkość, ale spróbuje. 

Fik czyta się płynnie, nie było błędów logicznych, które bym zauważył. 

Coś mnie tylko zdziwiło;

Spoiler

„Speszyła się odrobinę, kiedy zobaczyła mnie, kończącego poranną rację sucharów.”
To jedzenie jest peszące? :v Ciekawe.

Sam ff jest też po prostu krótki, nie jest to  w tym przypadku wada — nawet w pewnych kwestiach zaleta, bo nie ma przedłużania na siłę. Opisy dobre, nie mistrzowskie, ale naprawdę dobrze odgrywają swą rolę. Akcja nie za szybka. Dialogi — nie mogę nic powiedzieć. Spełniają dobrze role, nie wybitnie, ale jest dobrze. Całość oceniam  pozytywnie, 5+/7. 

Polecam, pozdrawiam, ku chwale — czy coś...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwszym pomysłem było, aby klacz zastała narratora w bieliźnie, jednak później stwierdziłem, że to nie najlepszy pomysł.
Starałem się po prostu oddać reakcje klaczki, do której dotarło, że przychodzi nie w porę.

Co do długości tekstu, starałem się, aby nie rozciągać go sztucznie. Jeżeli chodzi o opisy, cóż mogę powiedzieć - starałem się. Sam jestem niedokońca zadowolony z opisu tytułowego rytuału, więc pewnie kiedyś zrobię rewriting.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaznajomiłem się z tekstem, więc podzielę się swoją opinią.

 

Całość jest bardzo zwarta i krótka a sama fabuła obraca się wokół specyficznego rytuału o którym w tekście dowiadujemy się dość szybko. Po krótkim wprowadzeniu, razem z bohaterami przenosimy się na miejsce i jesteśmy jego świadkami, gdzie możemy poczuć to co czują wszyscy tam obecni. Wszystko zawarte jest na ośmiu stronach.

 

Osobiście sądzę, że tekst jednak powinien być dłuższy. Mamy tutaj nakreślone obawy naszej bohaterki, która przychodzi porozmawiać na ich temat z naszym narratorem. Dzieje się to trochę za szybko, w tym momencie tekstu jest doskonała okazja do zbudowania napięcia, nakreślenia jakiejś niewypowiedzianej grozy tego wydarzenia. Są tutaj wspomniane plotki na jego temat, co jest bardzo dobrym pomysłem, ponieważ pozwala wprowadzić pewne zmylenie czytelnika, zastraszenie go. Przecież plotki najlepiej działają w te sposób, czy nie? Coś czego nie znamy, więc chłoniemy każdą informację na ten temat, zwłaszcza te negatywne, które wzbudzają w nas strach. Zatem, tutaj należałby nieco je rozwinąć, może dodać "Bo ten i ten powiedział tak, bo widział, że jednemu z uczestników po wszystkim leciała krew z nosa i zasłabł". Jakieś niedopowiedzenia, błędne i mylne przeświadczenia krążące wśród mieszkańców.

 

Od tej sceny autor płynnie przechodzi do opisu tego co działo się w przeszłości i co doprowadziło do odtworzenia i okiełznania magii i wykorzystania tytułowego rytuału. Zostało to dokonane bardzo zgrabnie. Wydłużając tekst, można jeszcze bardziej rozwinąć historię, dodać nowe fakty, wydarzenia. Pomysł tutaj jest otwarty i ma swój potencjał. Ten element jest odpowiedzialny za nadanie opowiadaniu szerszego kontekstu i klimatu. Opowiada historię która doprowadziła do takiego stanu jaki mamy teraz. Zatem szersze jej opisanie i rozbudowanie tylko doda całości kształtu i pozwoli czytelnikom zbudować w swojej wyobraźni obraz tego świata.

 

Przejście z pomieszczenia w którym nasi bohaterowie się spotkali, do miejsca w którym jest przeprowadzany rytuał to taki łącznik między dwiema scenami. Został moim zdaniem potraktowany nieco po macoszemu, ponieważ tutaj jest doskonała okazja do rozbudowania naszych postaci. Rozmowa na temat daleki od głównego nurtu opowiadania, by nieco zanęcić czytelnikowi tym co zaraz ma się wydarzyć. Można by tutaj wprowadzić jakieś opisy codzienności naszych postaci. Coś mogło się popsuć i musieli sobie z tym poradzić, klacz mogła opowiedzieć jakąś historię która ją spotkała, wspomnieć może o innych swoich przemyśleniach. No, możliwości setki. Narrator a jednocześnie bohater opowiadania również mógł wtrącić swoje przemyślenia w tym momencie, jakieś nowe fakty, wydarzenia, może coś, co wolałby ukryć przed klaczą? Fragment tekstu warty wykorzystania, zwłaszcza w one-shocie.

 

Nim jeszcze trafimy na miejsce głównego wydarzenia, mamy opisaną scenę kontroli bezpieczeństwa. To kolejny element wprowadzony przez autora, mający scharakteryzować to miejsce i opisać procedury jakie tam panują. Element ważny i potrzebny, ale o elementach na końcu! Wydarzenie tutaj przedstawione jest zaskakujące i autor bardzo ładnie je tutaj wplótł. Z pewnością dodaje charakteru całości, nie chcę spoilować, ale pomysł przedni. I jak wcześniej, dodatkowe rozbudowanie i opisanie tylko pomorze.

 

I grande finale, to na co wszyscy czekaliśmy od pierwszych zdań, co jest tytułem tego opowiadania. Nasz rytuał. Jest opis miejsca, jest opis postaci, jest centralna postać której całość dotyczy i są nasi bohaterowie, nieco zepchnięci na dalszy plan w tym wszystkim. Tutaj zatrzymam się na chwilę i zaproponuję kilka rzeczy:

Po pierwsze, tutaj można zrobić opowiadanie w opowiadaniu. Co to znaczy? Jak każdy fik ma wprowadzenie, rozwinięcie i zakończenie, tak tutaj można ten schemat zastosować w mikroskali. Szeroko opisać klimat tego miejsca, co się dzieje, jak wyglądają przygotowania, jak każdy zajmuje swoje miejsce, sprawdza jakieś rzeczy. Ostatecznie sam rytuał to coś ważnego, doniosłe wydarzenie, coś, co potrzebuje zbudowania napięcia. Było ono budowane od samego początku, ale tutaj mamy jeszcze doskonałą okazję do podbicia co na wyższy poziom. Dalej rozwinięcie, czyli to co ma się wydarzyć, scena kulminacyjna. Pieśń, wjazd pacjenta, rozpoczęcie działania magii. Tutaj głos w pełni należy oddać narratorowi opisującemu to co widzi, to co się dzieje. Wprowadzić nutkę mistycyzmu, może filozofii, nieco nostalgii i nadziei. Podsiać lekką obawą o powodzenie i o stan magów i naszej klaczy. A na koniec, zakończenie, czyli ulga po tym wszystkim, opis radości, opis stanu naszej bohaterki, bo to na niej skupia się narrator. Zerka może tylko na pacjenta, któremu właśnie uratowano życie, ale jego uwaga i tak w pełni skupia się na klaczy.

Po drugie, jak wspomniałem o zepchnięciu naszych bohaterów, to tutaj można by zawrzeć opisy i informacje o reakcji klaczy. Ona się tego bała, nie wiedziała co ją czeka. Niech trochę zrelacjonuje narratorowi co czuje, jakie wrażenie to wszystko na niej wywarło. Jest pole do popisu i warto je wykorzystać.

 

Reasumując:

Autor zawarł w tekście ważne elementy, brakuje im jedynie rozbudowania i nadania szerszego kontekstu. Są tutaj takie elementy jak: obawy klaczy, opis wydarzeń z przeszłości, procedury przed wejściem do miejsca wykonywania rytuału. To są ważne rzeczy i cieszy mnie, że autor je tutaj nakreślił, ponieważ świadczy to o tym, że wie co chce napisać i wie gdzie ta historia zmierza. Dzięki temu, brak tutaj dziur logicznych i fabularnych, ponieważ autor ma spójny pomysł na konkretne wydarzenia i wie co z czego ma wynikać. Ważna jest przecież kolejność wydarzeń i towarzyszących im odczuć, to wpływa na budowę klimatu, struktury i napięcia w całym opowiadaniu. To jest tutaj dobre. Wystarczy teraz poćwiczyć i te elementy odpowiednio rozbudować.

 

To by było chyba tyle. Pozwolę sobie teraz wyzwać kierownika @Hoffman. Przebij pan tę analizę!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rytuał odbyty, pora wiec na relację z niego. 

 

Zacznę od tego, że nie jestem wielkim fanem TCB. Mimo, że sam napisałem kilka dzieł w tym uniwersum. Jednak zwyczajnie mnie ono nie kupiło. Nie wiem czy to kwestia założeń, czy pomysłów... ale to w sumie nieistotne. Istotny jest Rytuał, dziejący się jakoby jakiś czas po wydarzeniach z TCB. Ludzie i kuce tak się wyniszczyły, że muszą już współpracować, by móc dalej egzystować. Muszę na wstępie przyznać, że to ciekawy pomysł na konsekwencje wynikające z wojen i innych perturbacji. Bardziej mi się to podoba niż jakieś gułagi, czy kuce zaprzęgnięte do pługa. 

 

Więc była wojna, mamy organizację dzięki której kuce i ludzie współpracują i mamy ten tytułowy rytuał, który ma przywracać martwych do życia. To właśnie wokół niego kręci się cała fabuła tego, zdecydowanie zbyt krótkiego, oneshota. W pierwszej części spotykamy młodą klacz, która dostała list od  kierownictwa, że jest zaproszona do tegoż rytuału. Jako bateria. Przybiega wiec do ludzkiego kolegi, bo ma wątpliwości, co do rytuału. I tu poznajemy, co to za rytuał, co nieco jak działa, oraz jaka jest jego historia.

Niestety tego jest mało, a cała historia toczy się dość szybko. Brakuje mi trochę opisów, większej ilości rozmów na temat wątpliwości, przytoczenia może jakichś przypadków nieudanego rytuału, a nawet wspomnienia z czasów wojny. Dodatkowo, skoro człowiek jest inżynierem i zajmuje sie magią, to może mieć na stole jakiś, rozgrzebany projekt. A rozmowa o takim mogłaby budować postacie i sam świat. 

 

Następnym etapem jest przejście do kolejnego pomieszczenia, gdzie spotykamy się z klaczą, która usiłuje się na krzywy ryj wbić na rytuał i zostaje brutalnie zatrzymana. Fajny, wolniejszy przerywnik, aczkolwiek, jak już stwierdził mój poprzednik, warto by tam było wpleść rozmowę o niczym, która jednocześnie budowała by świat i być może pokazała też postacie z innej strony. Co więcej, gdyby poprzednia sekcja była dłuższa i bogatsza (boć może poprzez większe przypomnienie konfliktu), to ta byłaby przyjemną odskocznią dla czytelnika. 

Aczkolwiek sam pomysł kontroli, oraz próby jej minięcia jest jak najbardziej pomysłowy i przyjemny. Zdecydowanie pasuje tu i buduje klimat. Do tego, wpleciony jest całkiem umiejętnie. To była chyba najlepsza część tego fika.

 

No i jest sam rytuał. Wielka, sala, pełna kucyków, z orkiestrą, z pacjentem. Magia aż iskrzy w powietrzu... Albo nie bardzo. To co już Bester powiedział, a z czym sie zgadzam, tego rytuału było za malo. Tu faktycznie było miejsce na fik w fanfiku. Na opisanie przygotowań, jakichś plotek i cichych rozmów szaszłyków (podoba mi sie to określenie), czy strojenie instrumentów. Potem można by opisać wjazd pacjenta, i to, jak nasi bohaterowie na niego patrzą, co myślą. Dalej, można by dać bogaty, kilkustronnicowy opis samego rytuału, prowadzonego do muzyki orkiestry. Swoją drogą, bardzo fajny pomysł, by skłonić jednorożce do jednomyślności, poprzez muzykę. Podoba mi się. Z kolei po samym rytuale dałoby się tu fajnie wstawić rozmowę bohaterów, oraz konfrontację lęków klaczy z tym, co się wydarzyło. 

Słowem, sam rytuał można by tak rozbudować, ze byłby dłuższy od całego tego fika i dalej by nie nużył. 

 

Dobra, tyle o treści, pora na formę. Tu muszę przyznać, że jest całkiem nieźle. Nie zauważyłem zbyt wielu literówek. Były za to powtórzenia, drobne błędy w zapisie dialogowym, oraz nienajbogatszy jezyk. Aczkolwiek dało sie to czytać, bez walenia głową w ścianę.

 

Podsumowując, ten fik wygląda jak całkiem dobry debiut. Autor ma pomysły i dość dobrze potrafi je przelać na papier. Brak tu jedynie wprawy, którą nabiera się pisząc, pisząc i jeszcze raz pisząc. 

 

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Bester

Cytując klasyka: „Już, spieszę z odpowiedzią.” :D

 

@Lisowaty

Hej, Lisu? Pamiętałem. Czekałeś na to ;)

 

Jak widzę, jest to pierwsze opublikowane opowiadanie autora, a niekoniecznie pierwsze w historii? Cóż, forma, zupełnie niezła, chociaż obarczona pewnymi błędami, na to właśnie by wskazywała. [TCB] jak na debiut literacki, wydaje się nieco ryzykownym ruchem, ale przecież do odważnych świat należy, czyż nie?

 

Przyglądając się tagom, odnajdziemy [post-TCB], co jest pewną zagadką. Nie przypominam sobie, bym widział kiedykolwiek wcześniej ów tag. [post-apo] owszem. [TCB] jak najbardziej. Czy jest możliwe jakiekolwiek połączenie tych dwóch? Chyba tak, skoro, jak się dowiadujemy z fanfika, fabuła podejmuje rzeczywistość jakiś czas po akcji szeroko pojętych Biur Adaptacyjnych, już po wojnie między ludzkością, a nieparzystokopytnymi. W świecie tym, funkcjonuje zupełnie nowa organizacja, Liga Ochrony Istnień (LOI), która, jak wskazuje na to nazwa, dba o jakość współpracy między kucykami, a ludźmi, coby już nigdy więcej nie powtórzyła się podobna tragedia i już nigdy więcej dwie stron nie ruszyły przeciwko sobie, doprowadzając do kolejnych zniszczeń (jak się dowiadujemy od samego autora, w wyniku konfliktu uległy zniszczeniu rozległe połacie zarówno Ziemi, jak i Equestrii). Rzeczywiście, pojawiają się nawiązania do „Fallout: Equestria” (Megaczary), są smaczki nawiązujące do klimatów posapokalipsy, ogólnie. Mam na myśli koncepcję podziemnych miast (Schronów?), science-fiction, czy też takie smaczki, jak chociażby to, iż kuce mają swoje numerki, identyfikatory, mamy w tym świecie biur zarządzające zasobami ludzkimi i kucukowymi, wyższe kierownictwo, kolejne szczeble różnych urzędów, daje to całkiem wiarygodne wrażenie, że to rzeczywiście świat zdewastowany wojną, które obecnie, między innymi w celach prewencyjnych, jest ściśle kontrolowany, regulowany, zarządzany. Mnie jakoś zawsze się to kojarzyło z rzeczywistością powojenną, nie tylko z postapokalipsą. Trochę jak u nas, a przecież jesteśmy po dwóch wojnach światowych, czyż nie?

 

Ale, ale, zapędziłem się. Wyżej wspomniane kierownictwo pewnego razu, drogą tradycyjnej korespondencji – doceniam poszanowanie tradycji – życzliwie zaprasza Crystal Sky, główną kucykową bohaterkę niniejszej historyjki, na rytuał przywrócenia. W razie przyjęcia zaproszenia ma ona zostać sowicie nagrodzona. Jest to jednocześnie kolejna okazja do subtelnego światotworzenia, gdyż dowiadujemy się o racjach żywnościowych, czynnościach zaplanowanych (Czyżby nakazy pracy?), a także możliwościach rekreacji w ramach podziemnego ośrodka. Początkowo klacz czuje niepokój, nie ma pojęcia, czym jest ów rytuał, nie wie też, czy powinna się bać, czy też podejść do sprawy jak do każdej innej aktywności :rd5:

 

Miło, że poznajemy pewne detale odnośnie jej designu :D Beżowe umaszczenie, błękitna grzywa i ujmujące, rubinowe oczy, fanie. Wizualizuję to sobie, troszkę ten błękit mnie zastanawia, ale dobierając odpowiednie nasycenie barw, myślę że jak najbardziej da się zarysować ładnie skomponowaną pod kątem kolorystyki postać, wyglądającą całkiem autentycznie w sensie, że naprawdę mogłaby wystąpić w serialu. Wydaje się sympatyczna, spokojna, troszkę niepewna, ale ok, wszakże otoczenie, w jakim się znalazła, jest kreowane jako troszkę klaustrofobiczne, troszkę industrialne, surowe, ale znajome, mimo wszystko, znajdujące się pod pewnymi restrykcjami ;)

 

Drugim, ludzkim bohaterem, który jednocześnie będzie naszym narratorem, jest... ktoś. Nie poznajemy go z imienia, wiemy jedynie jaką pełni funkcję – jest on magitronikiem, co na początku może Wam mówić niewiele, natomiast zapewniam, iż wszystko wyjaśni się podczas końcowych scen. W ogóle, to miłe, że zna bohaterkę od źrebięcia. Wypada poprzez to troszkę jak mentor, troszkę jak opiekun, troszkę jak starszy brat. Dlaczego nie poznajemy owego bohatera lepiej? Domyślam się, że autor powstrzymał się od nadania mu imienia oraz bardziej charakterystycznych cech, cobyśmy mogli z łatwością wejść w jego buty i w ten sposób nadać mu imię oraz cechy charakteru swoje, odnajdując się pośród treści, nie tylko jako czytelnik, ale również jako uczestnik tych wydarzeń. Lisowaty spróbował zatem wciągnąć odbiorcę w swoją historię nie tylko w przenośni, ale i dosłownie. Ciekawa sprawa :)

 

W wyniku spotkania Crystal Sky z bohaterem wywiązuje się rozmowa, która służy nie tylko jako sposób prowadzenia relacji między postaciami, ale również jako ekspozycja dla nas, czytelników. Otrzymujemy skrócony opis tytułowego rytuału, wraz z lore stojącym za magią kucyków, a także dotyczącym splotu magii z ludzką technologią, którego synergiczne działanie doprowadziło do przełomu i umożliwiło dosłowne przywracanie do życia, choć ów proces pozostaje szalenie ryzykowny. Mówimy w końcu o Megaczarach. W sumie, nawet spodobał mi się ten motyw, nie spodziewałem się zastać w tejże historyjce pewnego wkładu do historii kucykowego uniwersum, sprostowań odnośnie magii, jej limitów oraz tego, jak może wzrosnąć jej znaczenie, jeśli połączyć działanie energii magicznej ze zdobyczami medycyny, techniki i inżynierii. Motyw ten nie tylko wydał mnie się interesujący, ale dobrze wkomponowuje się w pomysł współpracy ludzi i kucyków po wojnie o zasięgu ogólnoświatowym. Czy może raczej, międzyświatowym ;)

 

Aczkolwiek, zwrócę uwagę, że wypowiedź bohatera na trzeciej stronie, ta ekspozycja, jest troszkę przydługa, jest pewne wrażenie ściany tekstu. Podzieliłbym ją, przemieszał z jakimiś opisami, coby czytało się łatwiej i lepiej.

 

W każdym razie, przechodzimy do kolejnej sceny, w której pozostałe kucyki, które najwyraźniej również otrzymały zaproszenie, ustawiają się w kolejce, by wziąć udział w tytułowym wydarzeniu, lecz zanim to nastąpi, każdy musi przejść przez trzy etapy kontroli. Na moje oko, poszczególne etapy zostały opisane całkiem dobrze i nawet wyczerpująco, chyba nie miałem przy tym wrażenia niedosytu. Za to zabrakło mi jakichś rozmów, czegokolwiek, co pomogłoby uwypuklić kolejne cechy postaci, nie tylko tych głównych, po prostu dobrze by było znać nastroje pozostałych kucyków, które oczekiwały w kolejce, z tego mogłoby wyniknąć jakieś światotworzenie. Podobnie jak moi przedmówcy, chciałbym przeczytać trochę więcej. No bo gdy stoisz w kolejce, może w lekkim napięciu, ale nudzisz się, no to co możesz robić? Możesz zamienić kilka słów z sąsiadami w kolejce, możesz włączyć się do trwającej już rozmowy, możesz przysłuchiwać się i na tej podstawie wyobrażać sobie różne rzeczy, tego typu rzeczy. Niewykorzystana okazja, troszkę szkoda :confused:

 

Za to scenka z pegazicą, która próbowała oszukać system i przemknąć się przez poszczególne bramki, spełniła oczekiwania. I troszeczkę mnie zaskoczyła. Nie spodziewałem się nagłej akcji ochrony, wydarzyło się to szybko, scena okazała się dynamiczna: rękaw się zaciska, ta nie może się wydostać, więc odrzuca skrzydłami wszystkich tych, co stali zbyt blisko, do akcji rusza ochrona, był strzał z gumowej amunicji i obrażenia, była lotka uspokajająca. Sprawa generalnie pozostawia wiele wyobraźni. Jakie miała zamiary? Dlaczego się na to zdecydowała? Czyżby w szeregach Ligii Obrońców Istnień znajdowali się mąciciele, czy jacyś naruszyciele? Na czyje zlecenie mogą działać? Co się stało później z tą klaczą?

 

W sposób płynny przechodzimy do scenki końcowej, czyli tytułowego rytuału. Co również mnie zaskoczyło, gdyż... no, przyznam – do końca byłem przekonany, że to będzie podstęp i że ludzie oraz kucyki wykorzystają czyjąś magię do osiągnięcia zupełnie innego celu, niż to, o czym opowiadał Crystal główny bohater. Ziarno niepewności zasiał właśnie ten sub-wątek z pegazicą, którą musiała spacyfikować ochrona. Gdyby inicjatywa była „czysta”, no to niby po co ktokolwiek próbowałby interweniować, ryzykując uwolnieniem Megaczaru?

 

Ale ogółem, okazało się, że jednak nowa organizacja ma dobre zamiary i wykorzystuje wspólną zdobycz kucykowej magii i ludzkiej technologii zgodnie z jej przeznaczeniem. Co czytało mi się ciekawie, ale...był niedosyt. Opisy były w porządku, lekkie napięcie, klimat, to jak najbardziej w porządku, lecz chętnie przeczytałbym więcej, doświadczył wyraźniejszego nastroju, w który mógłbym się wczuć, zatopić po same uszy, te sprawy ;) Przykładowo, zabrakło mi bardziej detalicznych opisów wygrywanej muzyki, gdyż...

 

Chwila...

 

Cytat

„Muzyka, którą grali, była ciężka do opisania słowami.”

 

Aha. No, niech będzie :aj5:

 

Zresztą, przecież po to autor dołączył do fanfika utwór przewodni. OK, odwołuję :D

 

Niemniej, w pełni zgadzam się z moimi szanownymi przedmówcami, iż była to okazja na fanfik w fanfiku, a co najmniej więcej opisów, więcej rytuału, więcej wątpliwości, rzeczy niezrozumiałych dla Crystal Sky, może jakieś drobne ekspozycje oraz światotworzenie, przygotowania, czyli jeszcze lepszy klimat. Warunki były, jak najbardziej. Najwyraźniej, umiejętności ze strony autora nie brakowało. Tag [post-TCB] pomógł uzyskać wrażenie czegoś nowego, mającego więcej wspólnego z post-apo, aniżeli z Biurami Adaptacyjnymi, a przynajmniej pojmowanymi w tradycyjnym tego nurtu znaczeniu. Może zabrakło konkretnej koncepcji i autor wolał ustrzec się od ryzykowania dłużyzną, a może po prostu coś mu przeszkodziło. Tego nie wiem, ale widzę, że to [post-TCB], to w gruncie rzeczy całkiem ciekawa sprawa i wydaje mi się, że daje fajne możliwości tworzenia kolejnych opowiadań, dłuższych historii, a widzę, że autor porusza się w tymże świecie całkiem swobodnie i ma pojęcie o tym, jak pisać postacie, kreować klimat, jest wprawdzie pewne pole do poprawy, rzeczy, którym przydałby się trening (chociażby opisywanie różnych rzeczy, jeśli idzie o wygląd postaci, to jest zupełnie nieźle i solidnie, ale przydałoby się jeszcze więcej detali otoczenia, więcej ruchów, gestykulacji, mimiki postaci, więcej emocji, takie tam), ale myślę, że jest w stanie rozwinąć umiejętności w stosunkowo krótkim czasie i dojść do bardzo dobrej formy. Mam nadzieję, że to nie będzie ostatni [Oneshot] Lisowatego, ale jeden z wielu :D Zacieram ręce i czekam.

 

Ano, co to za obszar do poprawy, zapytacie? Forma, cóż by innego ;) Jak na pierwsze opublikowane opowiadanie, jest ona w miarę solidna, całkiem niezła, tekst czyta się dobrze, lekko i sprawnie, ale błędy są widoczne. Oprócz tego, na co zwrócili uwagę moi przedmówcy oraz Wilczke, zauważyłem między innymi następujące rzeczy:

 

Cytat

„Zsunąłem na nos okulary i spokojnie przeczytałem treść listu na głos.”

 

Coś mi się zdaje, że prędzej powinien wsunąć okulary na nos. Wyciągnąć i włożyć je, jeśli nie miał ich na sobie wcześniej.

 

Cytat

„Megaczar nie odbije się spowrotem do twojego rogu.”

 

Z powrotem :rdblink:

 

Cytat

„Na scenę wniesiono zabandażowanego, podtrzymywanego przy życiu przez aparaturę medyczną, żółtego pegaza o płomiennym umaszczeniu.”

 

Chwila, no to żółtego, czy o płomiennym umaszczeniu? :wtf: Słówko płomienne przywodzi na myśl odcienie pomarańczowego, czerwieni. Jak to w końcu jest?

 

Cytat

„Kiedy wybrzmiało ostatnie słowa, ostatnie “Żyj!”, magiczna poświata nagla znikła.”

 

„Wybrzmiały” oraz „nagle”. Takie tam, literówki :suspicious:

 

Ogółem, jak na pierwsze opowiadanie, które zostało ukończone i opublikowane, jest całkiem nieźle, powiedziałbym nawet, że dobrze i obiecująco, z pewnym polem na poprawki, ale z ciekawymi postaciami, które dają się polubić, interesującymi realiami, stwarzającymi fajne możliwości prowadzenia różnych historii, między innymi dzięki temu, że akcja rozgrywa się długo po wojnie między kucykami i ludźmi, jest to też pewien powiew świeżości, gdyż ma to więcej wspólnego z klimatami post apokaliptycznymi, niż z klasycznym [TCB], a motyw współpracy ludzi i kucyków, celem odbudowy świata oraz ocalenia żyć poległych/ umierających to również coś, co wydaje się nowe i dające ciekawe perspektywy kreacji postaci, instytucji, technologii itd. Zdecydowanie jest potencjał na większe uniwersum. Trzeba go tylko wykorzystać ;)

 

A lektura całkiem przyjemna, przypadła mi do gustu, poczytałbym więcej. Był interesujący klimat, dobrze się śledziło losy postaci, nawet się wciągnąłem... Jasne, jest pewien niedosyt, widać niewykorzystane okazje tudzież nie do końca zrealizowany potencjał opowiadania, ale mimo wszystko, jest co najmniej naprawdę nieźle, a moim zdaniem całkiem dobrze. Warto rzucić okiem i pozostawić jakieś wskazówki dla autora, na przyszłość, kiedy zdecyduje się powrócić do pisania. W końcu idealnie by było, gdyby przyszłe teksty okazywały się coraz lepsze i lepsze, czego oczywiście Lisowatemu życzę i za co trzymam kciuki :twistare:

 

 

Pozdrawiam!

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...