Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Midday Shine

W stronę słońca [PL] [Dramat] [Slice of Life] [AU]

Recommended Posts

341000487_ToTry.thumb.jpg.fabb77aef717e124efd2b0ff8824e19f.jpg

 

Królewskie Archiwa powracają z kolejnym tłumaczeniem. Tym razem jest to fik „W stronę słońca” (ang. To Try For the Sun) autorstwa Rune Soldier Dana.

 

Nie jest tajemnicą, że księżniczki Celestia i Luna żyją już bardzo długo. Tajemnicą za to owiana jest ich przeszłość. Kucyki mogą snuć różne teorie na ten temat, ale chyba żadnemu z nich nie przyszłoby do głowy, że ich ukochane władczynie zaznały niegdyś życia w skrajnej biedzie…

 

Cytując autora:

Cytat

Celestia: dwunastoletnia klaczka. Cyniczna, głodna nędzarka z małą siostrzyczką, którą musi chronić i żywić.
Ale żywność się skończyła. Zima trwa już o wiele za długo i teraz obu klaczkom grozi śmierć głodowa.
Oczywiście Celestia wie, że nie zdoła poruszyć słońca. Ale jej wewnętrzne dziecko marzy… i próbuje.

 

Tłumaczenie: @Lucas oraz moi
Korekta: @Cinram i @Reedman_PL
Prereading: @WierzbaGames

 

 

PS. Oryginał zatytułowany jest tak samo, jak pewna piosenka. Postanowiłam zastosować ten sam zabieg. :NjdaT:

Edited by Midday Shine
poprawka drobnego derpa
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fanfików z Celestią nigdy za wiele!

Tym razem jednak, przenosimy się w daleką przeszłość, jeszcze sprzed zjednoczenia trzech kucykowych plemion. Jest smutno i... strasznie. I podobnie jak w oryginale, tak i tutaj (tłumacze sprawili się naprawdę dobrze) udało się to uchwycić. Główne bohaterki tego fika, tak dobrze znane nam – przyszłe – księżniczki, są tutaj przedstawione w zupełnie przewrotny sposób. Celestia w niczym nie przypomina serialowej władczyni, podobnie jak Luna. Jest to dosyć rzadko wykorzystywany motyw (choćby ze względu na trudność), ale tutaj wyszło wspaniale. Siostry są tak bardzo inne, a zarazem... tak bardzo bliskie „oryginałom” 

jedyna wada tego fanfika to jego długość. Jest zdecydowanie za mało! Historia aż się prosi o rozbudowanie, o kolejne wątki, o zwykłe „co dalej?”. Mimo zostawienia u mnie sporego niedosytu, całość oceniam bardzo dobrze i zachęcam do zapoznania się z tekstem.

PS. Nadal nie mogę przeboleć tych rodziców z początku xD
PS2. Tłumaczcie wincyj fików z Celestią xD

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jako celestiofag uznałam, że muszę to przeczytać. Zwłaszcza, że to poważny fanfik i Kredke się zachwycał. Cóż, moja opinia będzie dużo mniej pozytywna.

 

Zacznijmy od tego, że tag [AU] jest absolutnie zbędny. Nie ma w tym niczego, co by się kwalifikowało pod ten tag.

 

Dalej: tłumaczenie jest naprawdę spoko i to, co kuleje wynika raczej z niedoróbek oryginału.

 

Przede wszystkim czuję pewien niedosyt, ponieważ fanfik jest osadzony w dość wczesnych realiach - Ceśka i Lulu są dziećmi, a Król Platinum tłucze się z kartoflami. Tymczasem cały ten świat brzmi zbyt współcześnie. Chodzi mi o drobne szczegóły, będące niedoróbkami, psującymi klimat - siostry czasami zachowują się jak współczesne dzieci, z kompletnym wywaleniem na realia, a piekarz umie pisać i pisze pamiętnik. To drobne niedociągnięcia, ale niszczą atmosferę. W ogóle nie pogardziłabym większą liczbą opisów.

 

Ale moim drugim zarzutem jest... pewna cukierkowatość. Bogowie rogaci, jak ten fanfik czasami brzmi GŁUPIO, bo inaczej ciężko mi to nazwać. Celestia jest dla Luny jednocześnie ojcem i siostrą. Ja rozumiem, że ona musiała wcześniej dorosnąć, ale czemu ojcem, a nie matką? Poza tym te fragmenty brzmią po prostu źle i będą tak brzmiały niezależnie od języka. Kolejnym problemem jest to, że Celestia ma 12 lat, a Luna 8, ale ten fanfik potrafi brzmieć tak jakby Luna miała dwa latka. 

 

Przykładowe raczki:

Cytat

Jedna miała dwanaście, druga osiem lat – osierocone siostry. Ich rodzice, jak wielu innych, padli ofiarami wojen króla Platinum. Były tylko dwoma jednorożcami spośród wielu im podobnych i radziły sobie, jak mogły. Nie miały dachu nad głową, więc znalazły opuszczony budynek i zamieszkały w nim, ozdabiając go rzeczami, jakie zdołały znaleźć lub zrobić samodzielnie. Nie miały też rodziców, więc rolę ojca i żywiciela rodziny przejęła starsza siostra. Troskliwa matka nie była im potrzebna. Były już na to za duże.

>osierocone siostry

>nie miały też rodziców

 

Cytat

Dwunastolatka była tą dorosłą. Co sobotę wychodziła do pracy – i wracała z prezentami, zupełnie jak Dziadek Mróz! Przynosiła siano, trochę stęchłe, lecz nigdy spleśniałe, a czasami nawet buraki lub kalafiora.

 

To pseudośredniowiecze czy Rosja sprzed 20 lat?

 

Cytat

Na imię miała Celestia. Ojciec i siostra Luny. Dziecko i rodzic.

 

zdziwionypikaczu.jpg

 

Cytat

Celestia rozpłakała się. Były w ślepym zaułku. Pochyliła głowę, łkając i krztusząc się. Jej łzy padały na śnieg, w świetle gwiazd iskrząc jak diamenty.

 

A tu jeszcze przykład kiczu, kiedy autor próbował być poetycki.

 

Cytat

Każdego tygodnia, bez wyjątków, Celestii zostawało akurat tyle siły, by złapać swoje małe, błękitne cudo w locie i podrzucić je w powietrze.

 

Przypomina, że Luna ma 8 lat, a Ceśka 12.

 

 

Uważam, że to mógłby być świetny fik, bo klimat ma potencjał, a i sama historia przypadła mi do gustu. Podobnie jak postać Celestii i problemy, którymi musiała się zająć. Oraz to, że fanfik nie próbuje narzucać współczesnej moralności bohaterkom, które muszą przetrwać za wszelką cenę. I że nie pochwala aktów dobroci, które są aktami głupoty i mogą skazać na śmierć ciebie i twoją rodzinę. Jeup, to było mocne i akurat miodne.

 

Tym bardziej szkoda, że potencjał w dużej mierze zmarnowały nieodpowiednio dorwane słowa i pewna infantylizacja. Może i autor pisze o dzieciach, ale w takich czasach dwunastolatka naprawdę jest prawie dorosła, a średniowieczna ośmiolatka też nie jest takim dzieckiem jak współczesna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po raz kolejny dobra robota. Tłumaczenie bezbłędne. Wciągnęło mnie to. 

 

W stronę słońca to bardzo fajny fanfik w którym śmierć miesza się ze szczerymi uczuciami takimi jak nienawiść czy miłość, nadzieja czy beznadzieja, chęć przetrwania postawiona naprzeciwko dramatowi innych kucyków. Szybko jesteśmy wprowadzeni w sytuację. Następuje to z gracją i bez dłużyzny. Od samego początku wiemy, o co chodzi i wiemy, komu kibicować. Trudno jest zawrzeć w tak krótkim teście tyle niezbędnych punktów, aby wytłumaczyć wszystko czytelnikowi,  zainteresować go, zarysować świat i akcję, sprawić, żeby zaczęło nam zależeć na losie bohaterów. A tu mamy niecałe 15 stron, w dodatku z odstępami pomiędzy akapitami. Ogólnie nie ma tu zbyt wiele słów. Ale każde z nich jest ważne i coś wnosi. I właśnie za tym zawsze będę. Za tym, aby słowa wydawać oszczędnie, jak typowym Janusz to robi z pieniędzmi. No jest to po prostu kawałek świetnej, baśniowej opowieści. Serio. Poza tym lubię takie rozszerzenia uniwersum. W prawdzie nie do końca wszystko mi się tam zgadzało z tym, co pokazano nam w serialu, ale niech będzie. No i zakończenie było też całkiem fajne rozwiązane, choć można było się go spodziewać. A czemu by tego nie polecić na Kąciku Lektorskim?

 

No nie ma tu za bardzo, co wytknąć. Mnie ta historia kupiła i Wam życzę tego samego.

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...