Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Zodiak

Paladyn [oneshot][fantasy][violence]

Recommended Posts

Dawno, dawno temu,  w odległej krainie stała przydrożna karczma, gdzie zawsze pełno było wszelakich stworzeń.

 

Aż do tej nocy, o której do dziś krążą przerażające legendy.

 

Kiedy w drzwiach stanął on...

 

Paladyn

  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, jakkolwiek dziwacznie to nie brzmi, cały czas jeśli chodzi o fanfikcje brakuje takiego zwyczajnego fantazy. Stąd cieszy mnie osobiście, że cały czas coś powstaje. Paladyn w tym kontekście jest bardzo przyjemnym do czytania one-shotem na 8000 słów (23 strony) i niezależnie od upodobań czytelnika mógłbym go polecić każdemu. Technicznie mógłbym na tym mój komentarz i rekomendację zakończyć, ale w fanfiku jest kilka rzeczy nieco bardziej interesujących o których tutaj napiszę.

Powiedziałbym, że to co najbardziej mnie zaskoczyło w Paladynie to światotworzenie. Poprzednio od Zodiaka miałem ochotę czytać "Sześcioro" i fanfik był naprawdę bardzo dobry - ale światotworzenie nie było w nim jakieś "wybitne" (generalnie, to było go bardzo mało). Paladyn w tym kontekście wypada znacząco, znacząco lepiej. I nie chodzi mi wcale o fakt, że w fanfik wprowadza dużo ras "nie-kucykowych" (to też zaleta, ale drobna - zresztą, Sześcioro też to robiło). Szczególnie mi się podobało dawanie smaczków światotworzeniowych naturalnie, przez dialog i interakcje. Moim absolutnie ulubionym fragmentem co do światotworzenia było wspomnienie Equestrii oraz o istotach co próbowały do niej wejść. To blisko ledwie 180 słów tekstu, a generuje tak dużo pytań i ciekawości. Ostatecznie wychodzi, że o Equestrii w tym fanfiku "prawie" nic nie ma, ale akurat to co o niej napisałeś naprawdę wzbudza ciekawość i chęci poznania więcej. Dlaczego konkretnie Equestria robi takie rzeczy? Doskonała robota! 

 

Chociaż prawdopodobnie najbardziej detalicznie zarysowaną postacią i "centralną" dla fabuły jest tytułowy "Paladyn", to pozostałe postacie otrzymały względnie sporo czasu antenowego z szczególnym uwzględnieniem tego co myślą i jakie są ich motywacje. Właściwie wszystkie postacie wypadły wiarygodnie i realistycznie. Osobiście z fanfika nie odniosłem wrażenia, że niektóre postacie miały wzbudzać większą bądź mniejszą sympatię (nawet główna "antagonistka" jakoś tak nie wypadła). Co do opisów akcji (w końcu opowiadanie ma tag violence), były one bardzo soczyste i się je czytało z uśmiechem. Teraz troszkę o fabule w spoilerze:
 

Spoiler

Technicznie, mógłbym wysnuć oskarżenie, że opowiadanie to niejako zwyczajowe przedstawienie wyjątkowo popularnego "trope'u" jeśli chodzi o przedstawienie paladynów czy rycerzy wszelakich znany powszechnie jako "Lawful Stupid" (Praworządny Głupi). Paladyn dupek tak bardzo próbuje na siłę trzymać się zasad i wszystkich udobruchać, że w efekcie znacząco pogarsza sytuację i robi się od tego tylko gorzej. W praktyce jednak, chociaż trope ten jest bardzo popularny szczególnie w środowisku graczy RPG jak Dungeons and Dragons, to w fanfikach tego zbyt dużo nie było. I co tu dużo mówić - czasami taki trope zwyczajnie się dobrze czyta. Trochę problemem w tym kontekście może być niby fakt, że paladynowi temu winniśmy kibicować w kontekście walki z czarnoksiężnicą (niecierpię tego słowa) - tylko, że ta druga wypada jako dużo mądrzejszą. Też zależnie od tego jak interpretować jej słowa (w końcu może kłamać), ale to nie jest pierwszy raz gdy nasz paladyn Valiant Heart odwalił coś takiego. Tak samo też, wiadomo, że paladyn paladynem, swoje musi robić, ale ciężko moralnie  stanąć po stronie Monety, a nie Rubina - ten drugi miał znacząco więcej racji (co tu dużo mówić - Moneta próbowała go zabić, miał wszelkie prawo ubić ją. Zwłaszcza, że nie wygląda to jakby ziemie gdzie toczyła się akcja dysponowały sensownymi służbami i wymiarem sprawiedliwości). A właśnie Valiant Heart to zrobił - co budzi zgrzyt. Argumenty jakie rzucał w tym kontekście Valiant Heart dlaczego nie powinien jej zabić może brzmiałyby dobrze w kontekście samej Equestrii (ponownie - zastanawia mnie world-building tej krainy), ale w krainie gdzie dzieje się akcja tego fanfika - absolutnie nie. Pytanie tylko pozostaje - nasz tytułowy paladyn rzeczywiście jest "Praworządny Głupi", jest niedoświadczony, czy po prostu naiwny? Ciężko powiedzieć - bo przykładowo nie zauważyłem, by w jakimkolwiek opisie było wspomniane, że paladyn jest "młody", "świeżo po pasowaniu" czy "niedoświadczony". W tym kontekście, przeszłość naszego bohatera (i jego "rywalizacja" (??) z czarnoksiężną) mogłaby dać odpowiedzi na te pytania. W efekcie ostatecznie tylko to rozbudziło moją ciekawość.


Wychodząc już ze strefy spoilerowej, nie będzie wielką tajemnicą, że po wszystkim liczba bohaterów nam znacząco spadła. Ci co zostali zostali już ładnie opisani jeśli chodzi o charakter i zachowanie - i w tym konkteście pozostaje tylko pytanie "co dalej?". Między innymi z tego powodu, całe opowiadanie ma nieco taki "feel" bycia prologiem do czegoś większego. I biorąc pod uwagę jak "Paladyn" został napisany, gdyby on takim "prologiem" był - byłby to świetny prolog. 

Mógłbym też napisać nieco o korekcie i poprawności językowej. Ale nie napiszę bo nie jestem kompetentny by to ocenić (ci co mają okazję czytać moje fanfiki konkursowe wiedzą doskonale o co chodzi), ale biorąc pod uwagę kto to korektował - na pewno jest to zrobione dobrze. Ocenić mogę co najwyżej przejrzystość tekstu - a tutaj jest kompletnie bez zarzutu. 

Ogólnie, im dłużej myślę o "Paladynie", tym bardziej przychylam się do zdania, że to jest naprawdę dobry fanfik - i jeśli autor ma taki zamiar - stanowi on świetny wstęp do "czegoś dalej", kontynuacji tego one-shota z bohaterami co przeżyli to spotkanie w karczmie. A co będzie dalej, to już nie wiadomo - ale z tego co nam autor zareprezentował może to być naprawdę bardzo dobre fantazy, którego wśród polskiej kucykowej fanfikcji brakuje.

 

  • Upvote 1
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo dziękuję za tak obszerny komentarz i niezmiernie cieszę się, że Ci się podobało!

 

Paladyn jest fanfikiem napisanym w nagłym przypływie weny i nie zastanawiałem się zbytnio nad jego detaliczną konstrukcją. Wszystko przychodziło w miarę pisania, żeby stworzyć krótką, ale intensywną historię i dać jej odpowiednie tło. Dlatego nie mam żadnego dłuższego wyjaśnienia, dlaczego Equestria jest tutaj, jaka jest. Chciałem trochę się tu odnieść do różnicy pomiędzy tym, co znamy z serialu, a przemocą i brutalnością obecną w fanfiku. Dosyć często opowiadania, które w jakiś sposób wykorzystują kanoniczną Equestrię, a zawierają trochę intensywniejszą przemoc, nie wyjaśniają skąd ta nagła zmiana. I tu wyjaśniam: Equestria w uniwersum Paladyna jest bardzo podobna do tej serialowej, z tą różnica, że świat dookoła jest o wiele mroczniejszy i brutalniejszy. Dlatego kraina potrzebuje silnej obrony, którą stanowią księżniczki, magowie i elitarne rycerstwo. Jest stosunkowo mała, więc nie ma dużej populacji. O tym, zresztą, wspomina sam Valiant. Tak więc jest to takie małe, bajkowe królestwo, które jednak musi się jakoś dostosować do otaczającego świata. Stąd to dosyć brutalne, jak na takie miejsce, prawo.

Dalej odniosę się do fabuły, a więc spoilerów:

Spoiler

 

Absolutnie nie zgadzam się z twierdzeniem, jakoby Valiant Heart był praworządny głupi. Niemniej, cieszę się, że masz opinię, która wykracza poza "lubię tę postać". Ale wracając... Dlaczego nie uważam, żeby jego zachowanie było głupie? Sam oznajmia, że z założenia członkowie jego zakonu podróżują, żeby pomagać potrzebującym. Innymi słowy: mieszać się. Tym bardziej, że tutaj Valiant nawet niespecjalnie agresywnie powstrzymuje Rubina, żeby ratować randomową kotkę, a raczej stara się rozstrzygnąć spór bez rozlewu krwi. Nie zakładał, że ktoś jest winny lub nie. Co się tyczy moralnego stawania po stronie Monety bądź Rubina... Tutaj, rzecz jasna, nie mogę narzucić nikomu jak powinien postrzegać ten konflikt, jednak powiem Ci jak ja to widzę. Gryf próbuje zabić kotkę, gdyż ta zostawiła go na śmierć. Owszem, tom stawia ją w złym świetle. ALE! Jak sama zeznaje, zrobiła to, gdyż: A) już wcześniej jej zagroził, B) bała się, że i tak ją zabije gdy już opuszczą Zamczysko. I można to uznać, za wymigiwanie się od odpowiedzialności, jednak późniejsze zachowanie gryfa świadczy, że obawy Monety mogły być całkiem uzasadnione. Rubin nie miał skrupułów, żeby zabić dwa przypadkowe Gnolle, czy Moon Dust i Gilberta. Zresztą, dopóki nie zabił nikogo na oczach paladyna, ten nie bardzo chciał pozbawić go jakiejś formy rekompensaty za to co zrobiła Moneta. Zdradzę, że oryginalnie moim pomysłem było żeby Valiant razem z kotką udał się do tego Starego Zamczyska i pomógł jej spłacić dług. Suma summarum, paladyn nie starał się wymierzać nikomu sprawiedliwości na siłę i wedle własnego widzimisię. Ale to tylko mój punkt widzenia. I cieszy mnie niezmiernie, że Ty widzisz to inaczej, bo taka różnoraka interpretacja historii to chyba najlepsze co może ją spotkać. 

 

Zaś co się tyczy tego co mówiła Dark Faith, to prawdopodobnie również interpretujemy to w zupełnie inny sposób.

 

 

Opowiadanie nie miało być wstępem do niczego, bo nie chcę zaczynaj żadnego dużego projektu, dopóki nie skończę Wiedźmy. Nie wykluczam, że coś z tego uniwersum się pojawi. Ba, jestem tego wręcz pewny. Nie wiem tylko kiedy i nie wiem co. Może kontynuacja tej przygody, może coś zupełnie innego i z innej perspektywy. Czas pokażę.

 

Jeszcze raz serdecznie dziękuję za komentarz!

 

 

Pozdrawiam

Słowo i Poezja

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytane'd.

 

Opowiadanie bardzo mi się podobało. Miło było po tych wszystkich martinowskich, pełnych spisków i zdrad powieści fantasy wrócić do klasycznej, niemalże dedekowej opowiastki o paladynie na krańcu świata (z niewielkim dodatkiem Diablo).

 

Żeby nie było - tytułowy bohater nie wydawał mi się jakoś przesadnie Praworządny Głupi. On nie chciał wymierzać sprawiedliwości na siłę, nie bawił się w inkwizytora i nie rozpytywał wszystkich o to, jakie grzechy popełnili. Zobaczył, że jeden z gości chce kogoś z jakiegoś powodu zamordować, więc, chcąc uniknąć rozlewu krwi, został negocjatorem. Może i naiwne, może i wyszło tak, jak wyszło - ale raczej nie z jego winy, po prostu jedna ze stron sporu okazała się być skrajnym socjopatą i mordercą.

 

Strona techniczna jest bez zarzutu, znalazłem raptem jedną literówkę.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytane.

 

Beware the spoilers! Albo i nie...

 

Pierwszy fanfik ze styczniowego przydziału okazał się być czymś, lekkim i przyjemnym. Stanowi doskonały przykład na to, jak przyjemną historię można opowiedzieć, jeżeli połączy się zakutego łba, mieszającego się w nie swoje sprawy, jego misję, postacie epizodyczne, konflikt drugoplanowy, no i przede wszystkim mordobicie w knajpie. Chociaż to ostatnie było o wiele krwawsze niż na początku się spodziewałem i niż wydawało mi się właściwe - przynajmniej na pierwszy rzut oka. Na szczęście drugi rzut oka na dalszą część tekstu ujawnił, iż to wiedźma (tak, napisałem to celowo) niejako podgrzała atmosferę, stąd i zwały trupów.

 

Jeżeli chodzi o stronę fabularną, to tak naprawdę za dużo się nie dowiedziałem - w fanfiku mamy jedynie skrawki świata i jego historii - i nie jest to najmocniejsza strona Paladyna. Ale i tak jest dobra, mimo że stanowi wyłącznie tło dla szybkiej, brutalnej akcji. Na specjalną pochwałę zasługuje sam opis walki - ciągnął się stronami,  jednak przez swoje tempo i ilość uczestników nie nudził ani nawet nie nużył - kończyłem czytanie z taką samą satysfakcją z jaką zacząłem. Jedyne faktyczne zastrzeżenie jakie mam to używana broń. Halo, panie to karczma jest. Ciasno, stoły, belki, szynkwas i inne pierdoły. Gdzie tam miejsce do wymachiwania dwuręcznymi mieczami? Toż tylko kompletny kretyn (ukłon w stronę głównego bohatera) wybrałby taki sprzęt do walki w takim środowisku. Doświadczony morderca, jak Rubin, z pewnością zdecydowałby się na coś poręczniejszego, szybszego i zdradliwego. Ale jak pisałem, to jedyne zaskoczenie.

 

Na głównego bohatera nie mam zamiaru kurwić, ponieważ sam tytuł fanfika zdradził z kim będę miał do czynienia. A jak wcześniej napisał Verlax, paladyni są "Lawful Stupid". Na dodatek prezentują cechę, za którą ich zdecydowanie nie cierpię, a która tu została pięknie przedstawiona. Mianowicie razem ze swoimi świętoszkowatymi zasadami wpieprzają się w nieswoje sprawy, niezależnie od tego czy ktoś ich o to prosi czy nie. I zwykle jeszcze ich się za to chwali, czego już kompletnie nie mogę zrozumieć. A jednak, chociaż zwykle życzę im szybkiego zgonu, tutaj miałem nadzieję, iż główny bohater przeżyje. Dlaczego? Bo teraz będzie musiał żyć ze świadomością, że krew jaka zrosiła podłogę i ściany karczmy jest w całości na jego kopytach. Gdyby nie mieszał się w nieswoje sprawy, a od razu przystąpił do konfliktu z czarnoksiężniczką, to może nie doszłoby do ogólnego mordolania i tylu śmierci. Ale tego nie zrobił i musi żyć z tym ile trupów padło z jego winy. I oby żył z tym jak najdłużej.

 

Bardzo dobry fanfik, mam nadzieję, iż inne w tym uniwersum też się pojawią. Takich więcej!

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czas na komentarz ode mnie. Czekałam aż więcej osób się wypowie bym mogła się odnieść do ich wypowiedzi, bo moje zdanie Zodiak zna. 

 

Zacznę od tego, że to kawał przyjemnego i solidnego fantasy, które równie dobrze możnaby opychać ludziom spoza fandomu i byliby zadowoleni. "Paladyn" poszedł w stronę klasycznego, staroszkolnego fantasy i sądzę, że w dobie podróbek "Wiedźmina", "Gry o Tron" oraz ultrakreatywności (Sanderson), to całkiem przyjemne i odświeżające. Szczególnie, że tekst nie brzmi sztucznie, sprawdza się jako opowiadanie (a nawet nadaje się jako podbudowa pod serię/powieść), a genialne dialogi i przyjemne, klimatyczne (choć raczej minimalistyczne) opisy robią swoje. Po prostu czyta się to dobrze i uniknięto brzydkiego efektu próby przeniesienia gry RPG 1:1 na literaturę (chwała bogom!). Podczas lektury przypomniały mi się czasy, kiedy byłam młoda i pisaliśmy coś w rodzaju role play'a na forum hirków. Tylko że to jest dużo lepsze.

 

Może zacznę od świata... Jest ciekawy. Znaczy, niewiele o nim wiadomo, a intryguje i to bardzo. Kilka zdań o tym jak Equestria traktuje imigrantów wystarczyło by pobudzić moją wyobraźnię. Ogółem chciałabym się dowiedzieć o nim więcej.

 

Dialogi są genialne i błyszczą. Naturalne, gładkie, płynne. W sumie po Zodiaku nie spodziewałabym się niczego innego.

 

Postaci. Podziwiam jak charakterystyczne się okazały. Nawet randomy z tła zapadają w pamięć i nie ma trudności połapania się kto jest kim.

 

W odróżnieniu od poprzedników ja polubiłam Valianta i nie uważam go za lawful stupid jak @Verlax i @Dolar84. Po pierwsze wtrącanie się to jego robota. Jest paladynem, taką ma pracę. Poza tym... Myślę, że próba zapobieżeniu morderstwu to czyn szlachetny i akt odwagi (większość ludzi w takich sytuacjach nic nie robi dlatego, że ma pełne gacie, a nie dlatego, że nie chce i ma to zupełnie w dupie). Szczególnie, że Valiant starał się załatwić sprawę pokojowo, polubownie i z wyczuciem. To, co się stało później, to nie jego wina.

 

Winowajcą jest rzecz jasna Rubin. Nie dlatego, że chciał zabić Monetę - tu był usprawiedliwiony. Ale przypadkowe gnolle i jednorożec, który po prostu chciał iść do domu? Kiedy zaczął mordować przypadkowe istoty, pokazał swą prawdziwą twarz. Zwykłego bydlaka. Czytelnik, podobnie jak Valiant, na początku nie wiedział z kim ma do czynienia i po czyjej stronie sporu powinien stanąć, ale w tym momencie wszystko stało się jasne.

 

Jeśli chodzi o Monetę, to trudno powiedzieć by była świętą, to w końcu złodziejka. Ale jednak szlachetność Valianta sprawiła, że i w niej zakiełkowało coś... dobrego. Zwalczyła tchórzostwo oraz postanowiła spłacić dług i bezinteresownie pomóc paladynowi. I wierzę jej, że próbowała zabić Rubina w samoobronie. Ba, sądzę, że miała rację, uważając, że tylko wyjdą z zamczyska i gryf ją zabije.

 

Co do Dark Faith, to nie wydała się zupełnie zła do szpiku kości. Jej relacja z Valiantem jest raczej pełna smutku, żalu i nostalgii. Ciekawe, co się stało. Jak zeszła na mroczną ścieżkę i czy byli parą, czy tylko przyjaciółmi. Nie uważam, by ponosiła winę za to, co zaszło w karczmie. No, może trochę. Ale sądzę, że wybuchłoby prędzej czy później i to bez jej pomocy. Tam po prostu nawarstwiło się za dużo grzechów i goryczy.

 

Sądzę, że "Paladyn" jest bardziej o tej misji zakonu Valianta niż o pogoni za Dark Faith. Bo przecież te wszystkie kucyki i niekucyki... Nie były do końca złe. Robiły złe rzeczy żeby przeżyć. Czasem mściły się za krzywdy. Spirala się nakręcała coraz bardziej i wydaje mi się, że może ten świat potrzebuje właśnie takich paladynów, którzy wbiją i posprzątają. Nawet jeśli padną trupy, to powietrze się oczyści, zamiast podtruwać latami. Poza tym jest nadzieja na poprawę. Spór w karczmie jak dla mnie to pokazał. Jasne, nie wszystkich da się uratować przed byciem zepsutymi do szpiku kości dupkami (o tobie mówię, Rubin), ale większość? Chyba tak.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajnie się czyta tak zróżnicowane opinie. Daje to pole do dyskusji, a nie ma nic lepszego!

 

Widzę, że postać głównego bohatera jest dosyć... kontrowersyjna. Nie jest to dla mnie wielkim zaskoczeniem, spodziewałem się dokładnie takich reakcji. Kwestia czy paladyn powinien się wtrącać w spór Rubina z Monetą, czy kontynuować swoją misję jest dla mnie dosyć prosta, co nie znaczy, że każdy musi moje zdanie podzielać. Dolar i Verlax uważają, że gdyby Valiant skupił się na swoim zadaniu, całej rzezi dałoby się uniknąć. Tylko... o jakim zadaniu mowa? O tym, o którym mówił sam paladyn, czy o tym, co mówiła CZARNOKSIĘŻNICA (Tak ta postać jest określana i kropka. Tupie nóżką!) ? Ogier wyjaśnił wszem i wobec, że jego paladyńskim zadaniem jest czynienie dobra. Klacz z drugiej strony twierdziła, że ściga ją. Z tekstu oczywiści wynika, że mają wspólną przeszłość, a sam paladyn jej nie zaprzeczył... Tylko czy to pozwala jednoznacznie stwierdzić, że Dark Faith jest jego głównym i nadrzędnym celem? Czy po prostu ona chciała zmanipulować przebywającymi w karczmie i zwrócić ich przeciw Valiantowi? Możliwe też, że faktycznie podąża za nią, ale z osobistych pobudek. Cahan stwierdziła, że misja paladyńska ma tu priorytet i osobiście się z nią zgadzam. Valiant żyje według zasad Clarum Caelum i gdyby pozostał obojętny na próbę morderstwa... nie byłby zbyt dobrym paladynem, czyż nie? Poza tym, dlaczego ktoś poza Rubinem miałby odczuwać wrogość do Valianta? 

 

Co do istot przebywających w karczmie i winy samej Dark Faith... Co by było gdyby nie ona na zawsze pozostanie już tajemnicą. Wykorzystała ich, winnych czy niewinnych. Doskonale zdawała sobie sprawę z panujących nastrojów (przecież wiedziała o nich dużo więcej niż powinna). Koniec końców jednak, większość z tych istot sama wybrała swój los. Wydaje mi się też, że gdyby Valiant się nie wtrącił, zrobiłaby to Dark Faith i tak samo próbowała zwrócić bywalców przeciwko niemu. Zależało jej dokładnie na tym, o czym pisał Dolar: żeby Valiant miał jak największe wyrzuty sumienia. Dlaczego? To już jest temat na inną opowieść.

 

Dnia 26.01.2021 o 00:24, Cahan napisał:

i wydaje mi się, że może ten świat potrzebuje właśnie takich paladynów, którzy wbiją i posprzątają

<3

 

Dnia 22.01.2021 o 23:37, Dolar84 napisał:

Jedyne faktyczne zastrzeżenie jakie mam to używana broń. Halo, panie to karczma jest. Ciasno, stoły, belki, szynkwas i inne pierdoły. Gdzie tam miejsce do wymachiwania dwuręcznymi mieczami? Toż tylko kompletny kretyn (ukłon w stronę głównego bohatera) wybrałby taki sprzęt do walki w takim środowisku. Doświadczony morderca, jak Rubin, z pewnością zdecydowałby się na coś poręczniejszego, szybszego i zdradliwego.

Odniosę się jeszcze do tego. Cóż... to karczma fantasy, miejsca było tam w sam raz xd
Rubin do walki w ciasnych miejscach ma swoje szpony i dziób, więc akurat on był wyposażony na każdą okazję. A Valiant? Cóż, nosi jedynie swój miecz. Nie miał za bardzo czym innym walczyć. Nie miał żadnego wyboru w tej kwestii.

 

Bardzo dziękuję za opinie @Cahan i @Dolar84! Ciesze się niezmiernie, że tekst Wam się podobał i że każde z was odbiera go inaczej. Pokazuje mi to, że udało mi się stworzyć coś na tyle płynnego i niejednoznacznego, że można się przy tym dobrze bawić i interpretować w różny sposób. Super, że postacie nie są Wam obojętne, bo dla nie ma nic gorszego niż napisać coś, co nie wywołuje w czytelniku żadnych emocji.

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...