Jump to content

Verlax

Brony
  • Posts

    714
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    13

Verlax last won the day on March 20

Verlax had the most liked content!

5 Followers

About Verlax

  • Birthday 08/20/1996

Kontakt

  • Skype
    Verlax
  • Gadu-Gadu
    23392892

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    ---
  • Zainteresowania
    My Little Pony
    Warhammer 40.000
    Literatura
    Historia
    Polityka
  • Ulubiona postać
    Rainbow Dash jest postacią która w środowisku pisarskim na FimFiction jest najprawdopodobniej najlepiej opisywana. Nigdy nie zapomnę "Where Loyalties Lie", epickiego cyklu "Auesteorah", czy chociażby "Rainbow Typhoon".

    Tóż za Rainbow Dash plasuję się Princess Luna oraz Scootaloo.

Recent Profile Visitors

4375 profile views

Verlax's Achievements

Koń

Koń (6/17)

456

Reputation

  1. Przeczytałem trzeci i póki co ostatni dostępny wiedźmofik od Malvagio - "Szachy". To bardzo dobry fanfik i czytało mi się go z przyjemnością, choć nie powiem - trochę zgrzytałem przy czytaniu. Przy czym nie ze względu na wady, jak się okazuje, tylko na to jak potoczyła się fabuła i jak w "chwilach próby" zachowała się nasza bohaterka. Bo jeśli chodzi o kwestie obiektywne, jak np. jakości opisów, klimat, stan korekty (żadnych zauważonych błędów), to opowiadanie jest jak dla mnie bezbłędne. Nie ma tu żadnych kontrowersji. Dodam też, że z wielkim zadowoleniem przyjąłem powrót do POV Dalii. Jako postać jest moim zdaniem bardzo dobrze napisana. Jest bardzo niesympatyczna, ale podoba mi się, że jej emocje i łatwa do wzbudzenia furia ciągle generuje jej problemy - co jest bardzo realistyczne i sensowne. W świetny sposób "Szachy" budują się na ostatnim "wyborze" z "Va Banque". Dalia nie musiała tego robić (to co zrobiła w końcówce Va Banque), zrobiła to ze względu na swoją wadę charakteru - i teraz całe to opowiadanie cierpi przez to potwornie (choć może to być klątwa/potężne nieszczęście? Kto wie?). Łatwość z jaką Dalia daje się wyprowadzać z równowagi jest ciągłym problemem przez całe opowiadanie. Jej dialogi jak i wewnętrzne myśli są świetnie napisane i bardzo mi się podoba jej backstory z jej "death, nie-death wishem" oraz "dwoma siostrzyczkami". Dodam też, że ogólnie lubię koncept postaci "wiedźmińskiej, ale porywczej i niewyparzonej" zamiast "milczącego, stoickiego ponuraka". Sama główna oś opowiadania też jest poprowadzona świetnie - podoba mi się jak wszystko "trzyma się kupy" i buduje się na sobie, uwielbiam fakt, że fakty z poprzedniego opowiadania wracają (ach to monstrum w kanałach!). To notabene uwaga: tę serię należy bezwzględnie czytać w kolejności (choć opis fanfika w pierwszym poście tego nie sugeruje). Dużo by się traciło na czytaniu nie w kolejności. Dalia wpada z deszczu pod rynnę, od kłopotów do znacznie, znacznie większego kłopotu i tym razem ma bardzo trudne zadanie - jak się wykaraskać z tej straszliwej sytuacji? Opowiadanie czyta się od początku do końca z wielkim napięciem, w czym bardzo pomaga ponownie charakter Dalii - teoretycznie ona wymyśla "sensowny" plan, tylko po to by się rozbił o jej charakter. A skoro o nim mowa... Mimo dużo spoilerowych uwag, które w odczuciu mogą brzmieć jakbym miał negatywne odczucia po lekturze - to nie tak, że ja go nie lubię. Obiektywnie, to najlepszy fanfik z całej trójki. I może dlatego przy nim tak głęboko wlazłem w rozważania o nim? Najprawdopodobniej. W każdym razie - osobiście fanfik ten bardzo polecam i gratuluję autorowi - bo to naprawdę zacny kawał tekstu.
  2. Przeczytałem drugi z wiedźmofików Malvagio - "Va Banque". Mam dosyć podobne odczucia co po "Lekcji", ale jednak z pewnymi różnicami. Jak ogólnie fanfik mi się bardzo podobał, to powiedziałbym, że jest on o malutką drobinę gorszy od "Lekcji". Powodem nie jest szczerze coś mocno obiektywnego - tylko raczej osobista preferencja. Chociaż to "wiedźmofik" i dalej mamy tę samą bohaterkę, to nie mamy jej POVa - zamiast tego mamy na krótko gryfkę oraz Dasha, złodzieja, który wpadł na bardzo, bardzo głupi pomysł. I jakkolwiek Malvagio naprawdę fajnie go zarysował, to jednak preferuję myśli i rozważania Dalii. W efekcie bowiem, o ile "Lekcja" dała nam świetny wstęp do naszej bohaterki, to nie mam wrażenia by "Va Banque" jakoś ją szczególnie rozwinął. By nie było, to fajny eksperyment by pokazać przygody głównej bohaterki Wiedźmy nie dając jej jednocześnie ani jednego fragmentu z jej POV. Efektem tego eksperymentu jest też np. fakt, że Malvagio mógł się pochwalić ciekawym słownictwem ze złodziejskiego slangu. W opowiadaniu też nie znalazłem żadnych błędów i jeśli chodzi o jakość tekstu pisanego (opisy, dialogi) prezentował bardzo wysoki poziom. Ogólnie, opowiadanie było przyjemne i je polecam. Za trzecie opowiadanie w swoim czasie też się zabiorę.
  3. "Następny dzień po świętach" przeczytane. W praktyce, chociaż jest to osobny fanfik w serii raczej czuję po nim jakby był rozwinięciem "Spełnienia życzeń" i tak raczej będę go oceniał. Klasycznie już - forma bezbłędna, naprawdę nie jestem w stanie dostrzec jakiś uchybień (najbliższe co dostrzegłem to pojedyńcze incydenty kiedy miałem wrażenie, że w dialogach było używane raczej zbyt współczesne słownictwo). Opowiadanie dla mnie jest przede wszystkim ważne z perspektywy fabuły i tego co się dzieje z naszą rodzinką co śledzimy przez całą serię. Już wspomniałem, że "Spełnienie życzeń" mnie bardzo zaskoczyło, teraz mamy nieco odpowiedzi... Przejrzałem swoje komentarze z wcześniej w tym wątku i doszedłem do wniosku, że nadszedł czas. Ba, in hindsight, zastanawiam się czy nie powinienem tego zrobić wcześniej. Komentarz po komentarzu mówiłem o bardzo dobrej formie, świetnych opisach oraz generalnie dobrym slice of life. Było widać ewidentną tendencje wzrostową im dalej w serii, postacie stały się bardziej interesujące, doszło więcej world-buildingu, pojawiły się ciekawe przemiany postaci czy całe fabularne twisty. Tak, definitywnie nadszedł czas. Przyznaję głos na Epic. "Kresy" jako seria całkowicie na niego zasłużyły. Jak wspomniałem w spoilerze, nie wiem kiedy wezmę się za dalsze opowiadania w serii, ale liczę, że nie będziesz musiał czekać tak długo. Życzę ci powodzenia w dalszym pisaniu i oby tak dalej! Pozdrawiam
  4. Z rozpędu przeczytałem kolejny rozdział Wiedźmy. Co już samo w sobie świetnie pokazuje, że “Wiedźma” Zodiaka naprawdę wciąga. Ale cóż tym razem mamy? Zacznę od tego, że co do zasady, wszystkie wspomniane powyżej zalety cały czas występują. Z wadami jest ciekawa sprawa. Jedna z nich znikła, ten rozdział nie dzieje się w znaczącej mierze w mieście, więc natężenie “ekstremalnego syfu” naturalnie spadło. I w ogóle opisy lasu, czy to jego mroczniejszej części jak i tej bardziej łagodnej były bardzo miłe dla czytającego oka. Natomiast z jakiegoś niezrozumiałego powodu zacząłem dopiero w drugim, a nie pierwszym rozdziale dostrzegać błędy - literówki oraz zgubione słowa (jak np. zdanie bez czasownika, gdzie ten powinien być). Dziwna rzecz - ale osobiście nie odjęło mi to przyjemności od lektury. Natomiast pal licho akapit powyżej, to nie jest ważne. Najważniejsze jest co się wydarzyło w samej fabule i tutaj teraz lecimy do spoilera… Rozdział 1 i 2 stanowią razem niesamowity opening dla tego wielorozdziałowca i muszę Zodiakowi straszliwie pogratulować. To było niesamowicie efektywne z perspektywy fabuły i jeśli już po rozdziale pierwszym nabrałem ochoty by czytać dalej, to po drugim to już jest właściwie pewne, że zamierzam Wiedźmę przeczytać w całości. Nie mogę jeszcze na tym etapie dać głosu na Epic z pełną szczerością. Nie dlatego, że uważam, że nie zasługuje - to co przeczytałem mnie wgniotło tym jak dobre to było. Po prostu by być uczciwym muszę jednak przeczytać nieco więcej. Ale jeśli forma i jakość fabuły się utrzyma dalej, to jest to pewniak. Jest chyba powód dla którego Wiedźma jest takim klasykiem. Ja zacząłem ją czytać okropnie późno, in hindsight. Stąd też tym bardziej ją polecam wszystkim, którzy jeszcze nie mieli okazji. PS.
  5. Oryginalnego Wiedźmina (opowiadania i sagę) przeczytałem w gimnazjum, wielokrotnie. "Wiedźma" ma świetną reputację jako naprawdę doskonały fanfik. A mimo tego, jakoś się złożyło, że nigdy poważnie się za niego zabrałem. Próbowałem pisać do niego spin-offa na konkurs, czytałem i komciałem inne spin-offy do Wiedźmy, a dalej nie poznałem się z "fanfikiem-matką". Nieco wstyd, nieco niefortunny splot zdarzeń. Wreszcie po takim czasie przeczytałem rozdział I (części I) Wiedźmy. I jak wrażenia? Jak najbardziej pozytywne. Przede wszystkim, Chromia jako bohaterka wypada naprawdę ciekawie, taki głupawy detal z paleniem tytoniu dodaje jej postaci bardzo dużo smaku, jej dialogi z Veks to złoto, z innymi postaciami też wypada dobrze, jej przemyślenia są ciekawe. Opisy (otoczenia, emocji postaci, walki) są również wykonane naprawdę dobrze. Wreszcie, mamy nasz wątek główny, nasze główne śledztwo i te czyta się świetnie - jestem bardzo ciekawy jak to się rozwinie. Mamy nieco tajemnicy, nieco przypuszczeń. W opowiadaniu są póki co "szczątki" światotworzenia, które nie są kopią z Sapkowskiego, ale nawet te szczątki są bardzo ciekawe i dają do myślenia co takiego konkretnie się stało, że świat wygląda jak wygląda. Pomysł, żeby to było "fantasy post-apo" uznaje za miodny. Forma, as far as I am concerned, jest bezbłędna. To nie tak, że jestem jakimkolwiek autorytetem w kwestii formy i poprawności tekstu... aj waj. Co do wad, spotkałem się często z opinią na temat Wiedźmy, że "wczesna Wiedźma to kopiuje z Sapkowskiego mocno". Szczerze? Nie zgadzam się, a przynajmniej, nie po pierwszym rozdziale. Można niby rzucić tym argumentem, że ten "wjazd do miasta i pobicie trzech bandziorów w karczmie" to nic tylko zrzynka z oryginalnego opowiadania "Wiedźmin". Tak, ale to nie ma szczerze znaczenia, bo kontekst za tym jest kompletnie inny. Powiedziałbym coś innego, przynajmniej w pierwszym rozdziale to nie czuć Sapkowskim tylko raczej stereotypami o Sapku. Nie chodzi mi nawet o piruety (przebolejmy, pal licho). Chodzi przede wszystkim o opisy syfu. Że miasto jest obrzydliwe, że dziwki, że bandziory, że szczyny, że brud, że dziwki, że choroby, że ściek, że złodzieje, że korupcja, że dziwki, że rasizm, że okrucieństwo, że dziwki... i dziwki. W pewnym momencie się po prostu mentalnie wyłączyłem. Nie chodzi mi tu o czepianie się, że u Sapkowskiego tego nie było aż tak dużo, ani że jest to kompletny ahistoryczny mit, którzy historycy od średniowiecza obalają, tylko, że chociaż ta edgy konwencja jest spoko, to po prostu nastąpiła przesada. Nic więcej. Nie uznaję tego nawet za dużą wadę, bo takie edgy rzeczy to ja nawet lubię. Po prostu trzeba uważać na przesadę. I tutaj dochodzimy do ciekawego clue. Moje uczucia po pierwszym rozdziale są pozytywne, zgrzyty są raczej niewielkie. Jednocześnie, znając opinię innych osób co całe opowiadanie czytały, "im dalej tym lepiej". Jeśli tak... to zapowiada się świetnie. Jeśli to co przeczytałem to jest ta "słabsza" część, to znaczy, że naprawdę rozdziały dalej muszą być super. To niesamowicie zachęca do czytania. Biorąc pod uwagę jak bardzo jestem zajęty własnym pisaniem i ogólnie swymi sprawami życiowymi, nie mogę zagwarantować, że będę w stanie szybko przeczytać resztę. Ale jedno jestem pewien - to, że taka myśl "może poczytałbyś Wiedźmę, to jest naprawdę dobre" będzie mi ciągle wierciła w tyle głowy.
  6. @RarityBardzo dziękuję za komentarz. Ogólnie, jestem zmuszony odpowiedzieć na dwie główne kwestie. Zacznę od tej znacznie mniej dla mnie przyjemnej. Forma w opowiadaniu. Dałaś miażdżące dowody, że jest ona absolutnie beznadziejna, pełno błędów, ogólnie - katastrofa kompletna. Jest to dla mnie szczere zaskoczenie. Gdy opowiadanie zostało oryginalnie napisane na konkurs zgarnęło dobre recenzje i nawet "forma nie była tak zła, jak na fanfik bez korekty". Potem opowiadanie to dostało korektę i niby "powinno być ok". I jak odkryłaś, wiele miesięcy od publikacji - absolutnie nie było ok. Do tego stopnia, że ja autentycznie się zastanawiam czy po korekcie opowiadanie nie ma gorszej formy niż w oryginale... Jak napisałem - kompletna katastrofa. To zaskoczenie mnie niestety nie tłumaczy. Zgrzytać zębami mogę, ale in the end, opowiadanie, które wisi sobie jawnie, bo ja je opublikowałem i dopuściłem do tego by taka forma w nim była. Najchętniej bym tymczasowo wyłączył dostęp do fanfika bo to aż wstyd, do czasu aż się go nie poprawi. Zostawię go jednak i spróbuję w jakimś czasie ściągnąć @Gandzia by mi z nim pomógł. Osobiście uważam (całkiem nieskromnie, heh), że to opowiadanie jest jednym z lepszych fabularnie i naprawdę byłaby wielka szkoda by tak paskudna forma mu szkodziła i niszczyła przyjemność z czytania. Druga kwestia, ta bardziej przyjemna, czyli kwestie fabularne. Przerzucę się do spoilera: Jeszcze raz dziękuję za komentarz, w tym słowa brutalnej, ale jednak potrzebnej krytyki. Mam nadzieję, że jeśli będziesz miała ochotę kontynuować czytanie Koła Historii, czy to opowiadań czy to "podręcznikowych rozdziałów", to będziesz czerpała z tego przyjemność. Pozdrawiam
  7. Przeczytałem pierwszy z trzech wiedźmofików Malvagio, to jest - "Lekcję". W założeniach fabularnych, jest to fanfik, który fabularnie jest kompletnie "standardowy". Widać też, że na konkurs, ładnie się zmieścił w 5000 słów i chociaż jest to jeden prosty wątek fabularny, to czuć, że teoretycznie gdyby nie było limitu konkursowego mógłby być dłuższy i bardziej rozbudowany. Ale to nie wada, bo fanfik jest zwyczajnie bardzo przyjemny. Ma ciekawą główną bohaterkę, bardzo duże zagęszczenie walk na stronę kwadratową, bardzo fajne opisy, świetne dialogi. To, że fanfik nie ma jakiejś szczególnie wielkiej głębi nie jest dla mnie żadną wadą. Zresztą, akurat jeśli jakiejś już głębi szukać, to w sumie nasza wiedźma. Podoba mi się kreacja bohaterki - Dalii. Tak jest ekstremalnie nieprzyjemna charakterem. Ale ja kupuję jej kreację, w tym jej "death-wish", który być może jest efektem tego co się stało z jej szkołą. Jej postać jest zbudowana konsekwentnie, na jej temat wiemy "względnie" niewiele, ale to co wiemy bardzo trzyma się kupy. W tym kontekście, "Lekcja" bardzo zachęca do czytania dalej. Jeśli kolejne dwa opowiadania też są o jej przygodach, to ciekawi mnie czy się zmieni, czy jej charakter znowu jej nie wciśnie w tarapaty. Podsumowując - polecam. A dwa pozostałe opowiadania w swoim czasie też spróbuję przeczytać.
  8. Przeczytane. To była bardzo przyjemna komedia. Jeśli miałbym określić w jaki sposób mi się spodobała - opowiadanie nie było jakby "fabułą z żartami tu i tam", tylko całość była jednym integralnym żartem, przypominającym co po niektóre skecze Monty Pythona. W tym sensie się zgodzę np. że opowiadanie nie ma np. żadnego precyzyjnego dowcipu od którego się zwijam. Zamiast tego jest po prostu stały, stabilny banan na twarzy. Największa zasługa w tym dialogów, które ponownie - nie były jakieś ekstremalnie śmieszne, ale były napisane z świetnym stylem, bardzo leciutkim i były konsekwentne w budowaniu tego jednego, głównego wątku - alikorny umierają i nie specjalnie rozumieją koncept. Wydaję się, że najlepszym dowodem na fakt, że cała ta koncepcja się jakoś trzymała to fakt, że opowiadanie ma 7000 słów, a mimo tego - nie nudzi i nie dłuży. Opinie o humorze mogą być bardzo różne, ale mnie osobiście fanfik bardzo przypadł do gustu i bardzo polecam się zapoznać z tym Dolarowym tłumaczeniem. Warto!
  9. Ten fanfik jest głupi. Jest też zabawny. Też kompletnie nie próbuje udawać, że jest po prostu krótką, randomową komedyjką, mieszczącą się w dwóch scenach, kilku wtrąceniach i ledwie nieco ponad 300 słów. Tak, forma to kompletny chaos, czysty eksperyment. Jest to słabo czytelne, a przy tak krótkiej treści wygląda jakby ktoś po prostu napisał losowe fragmenty tekstu w losowych miejscach kartki. Tak, niektóre z tych dowcipów mogą się wydawać czerstwe (ja osobiście chichotałem). Może to wyglądać w rezultacie dosyć słabo. I szczerze, nie obchodzi mnie to. Ten fanfik jest tak krótki, że mogę mu wybaczyć bardzo wiele. Nie ma bowiem nic gorszego niż komedia, która ma już kilka tysięcy słów i która nie jest w stanie w tych kilku tysięcy słów zawrzeć żarty i komedię w sposób wystarczający. Komedia w której czytelnik czyta, czyta i czyta próbując znaleźć ten dowcip, przebijając się przez meh opisy. A tutaj prosta sprawa, 300 słów i szafa gra. Żaden żart nie był śmieszny? Przynajmniej fanfik nie zmarnował czasu. A mi osobiście jeszcze co poniektóre się spodobały - w rezultacie na względnie niewielkiej treści mamy wysokie natężenie komedii. Coldwind w rezultacie odniósł sukces jako autor tej komedii. Naprawdę mi się podobało. Oryginalnie chciałem napisać recenzję, która jest dłuższa od fanfika ale mi się nie chciało (zabrakło mi tylko 100 słów). W każdym razie - gorąco polecam, nawet w najgorszym wypadku nie będzie straty, a jeśli jeszcze fanfik rozbawi to już w ogóle sama przyjemność i zysk z lektury.
  10. Wreszcie wracam z powrotem do czytania Kresów i teraz zderzam się z “Spełnianiem życzeń” (najnowsza wersja). Ogólnie można by zaczać od tego, że Hoffman w pewnych aspektach się kompletnie nie zmienia - ma bezbłędny warsztat (dostrzegłem zero błędów, poza kilkoma nieprzyjętymi sugestiami, oj oj), świetne opisy i bardzo dobry klimat. Nie mam specjalnie porównania bo nie jestem generalnie wielkim miłośnikiem gatunku i dużo obyczajówek nie czytałem, ale zaryzykuję stwierdzenie, że Hoffman naprawdę jest mistrzem tego gatunku. Będzie wyjątkowo nieco więcej spoilerów niż zwykle, bo opowiadanie, nie powiem, całkiem zaskoczyło. Ogólnie, fanfik (jak i całą serię) dalej gorąco polecam fanom wszelkiej obyczajówki i podejrzewam, że również nie-fanom obyczajówek ma szansę się spodobać. Mam nadzieję, że tym razem minie mniej czasu przed kolejnym moim komentarzem. Potwierdzam też stwierdzenie, że dalej Kresy prezentują tendencję wzrostową. Jak dobrze pójdzie, za kolejne opowiadania spróbuję się zabrać w nie tak długim czasie.
  11. Pierwsza część rozdziału IX za mną. Jest to równocześnie początek “Części II” opowiadania i rzeczywiście - czuć to. Mamy timeskip i lądujemy w nieco innej rzeczywistości, mamy niejako “reset”. Cały wątek z Alikorngradem już jest (nadal dokuczającym bohaterom, ale jednak) wspomnieniem. Fabularnie, rozdział przypomina bardziej one-shot. Co więcej, zaryzykowałbym stwierdzenie, że ten rozdział dałoby się nawet czytać bez znajomości reszty opowiadania. Nieco przypomina to taki typowe wiedźmińskie opowiadanie Sapkowskiego, ale jednak ewidentnie czuć różnicę, nie tylko fabularnie ale też w stylu (o czym później więcej). Mamy więc poszukiwania tajemniczego potwora (Potwora? Nawet to nie jest pewne), który morduje klacze i to jakoś paskudnie wybiórczo w dziwnych okolicznościach. Czytelnik może więc spokojnie się “zastanawiać” nad tym o co chodzi wraz z naszymi bohaterami, którzy próbują rozwiązać zagadkę.. Pomijając same śledztwo mamy też drobny wątek poboczny (banda napastliwych żołnierzy), nieco world-buildingu i rozbudowy postaci, ogólnie miód. Wielką zaletą rozdziału jest to, że dodano nieco więcej charakteru i życia do postaci ze znanej już nam najemnej bandy poza Bastard Spellem. Bo nie powiem, oczywiście imion było multum, ale w Części I Bastard Spell kradł show, nawet nie tyle tym, że był taki ciekawy (był, ale to inna kwestia), ale tym, że po prostu za większość relewantnie fabularnych rzeczy to on był odpowiedzialny w tej gromadzie. To, że go teraz nie ma jest… odświeżające. Miłe. To nie znaczy, że ja tej postaci nie lubię, ale fajnie od niej odpocząć. Największym beneficjentem jest oczywiście Javelin, który zyskał potrzebną mu głębie. Teraz przynajmniej liczba postaci, która nie jest tłem w tej bandzie rośnie. Troszeczkę o stylu. Chciałbym umieć pisać tak dobre opisy, naprawdę chciałbym. Świat prezentowany przez Cahan jest naprawdę bardzo ładny i świetnie napisane opisy bardzo w nim pomagają. Szczególnie opisy przyrody i otoczenia naprawdę pozwalają się “wczuć” w klimat, a nie popadają w jakiś przerost (nie czułem nigdy by się specjalnie dłużyły. Podsumowując, to co przeczytałem sprawia, że nie żałuję wcześniej oddanego głosu na Epic. Oby tak dalej!
  12. Po przeczytaniu tego, poczułem się jakbym miał pustkę w głowie. Autentycznie nie wiem co powiedzieć. Chaos. Autentycznie nie rozumiem. To jest fanfik, który teoretycznie dzieje się w uniwersum Kruchości Obsydianu… i nic z Kruchości Obsydianu w nim nie ma. Gdyby autor nie napisał tego w opisie fanfika, nigdy bym nie połączył wątków, że to dzieje się w tym samym świecie. Dziwna rzecz stała się z humorem. Dla mnie Ghatorr jest hit or miss jeśli chodzi o humor, czasami wychodzą mu niesamowicie zabawne i kreatywne rzeczy, czasami przestrzeli. W “Raz na wozie raz pod wozem” było zaś dziwnie. Teoretycznie, nie było niczego co było skrajnie głupie, a jednocześnie, humor właściwie w całym fanfiku był boleśnie przeciętny. Jeśli miałbym to jakoś opisać, to wyglądałoby tak jakby autor napisał fanfika, a potem wyjątkowo bezlitosny, pozbawiony humoru pre-reader postanowił ugrzecznić i spiłować wszystkie dowcipy. By nie było - dalej po humorze można poznać, że to Ghatorr, ale… no, to nie to samo. Ponieważ humor był dosyć przeciętny i taki przytłumiony, to mocniej jakby z fanfika biła aura “slice of life”, ale tu o dziwo, dalej to “slice of life” wypada co najwyżej przeciętnie. Może to wynikać z tego, że podobnie jak @Cahan komentarz wyżej kompletnie nie kupuję anielskiej kreacji obydwu głównych bohaterek (a szczególnie Trixie). Efekt jest taki, że tym postaciom się kibicuje bardzo trudno. Dziwna rzecz, ale fanfik wydaje się niekompletny, pomimo, że teoretycznie dociąga ponad 5000 słów i ma sporo różnych scen z time skipami. Żeby dobrze przedstawić te postacie i wywołać emocje u czytelnika moim zdaniem lepiej byłoby skupić się trochę precyzyjniej. No i jak na fanfik, którego McGuffinem jest moneta, to tak średnio wyjaśnia czemu ona niby jest tak niezwykła. Jest opis wyglądu, ale nie ma podane co konkretnie wywołuje u Trixie takie emocje po stracie konkretnie tej monety. By nie było, na poziomie podstawowym to fanfik jest “okej”, technicznie absolutnie wszystko bez zarzutu. Ale tylko “okej” to moim zdaniem słabo jak na twórczość tego autora.
  13. Tłumaczenie z 2018 roku, w 2020 @Sun rąbnął łopatą, a tym razem, w 2022 robię to ja i wyciągam fanfika z limbo. Czy było warto? Trochę tak. To fanfik jednego dowcipu, dosyć oczywistego, taka mała drobna i przyjemna komedyjka. Trzeba wręcz to podkreślić - ten fanfik jest bardzo, bardzo krótki - w tłumaczeniu zamyka się równo w 1000 słów jakby powstał na jakiś naprawdę rygorystyczny konkurs fanfikowy na MLPPolska. Gdyby to był fanfik jednego dowcipu rozwleczony na dłużej, to mogłoby to boleć, ale w takiej formie jakiej jest, zwartej i “to the point”, to zwyczajnie działa. Miła, króciutka komedyjka. Na błyskawiczne, kilkunasto minutowe czytanie - jak najbardziej polecam.
  14. Chciałbym gorąco wszystkim podziękować za komentarze, w swoim czasie spróbuję się do nich szerzej odnieść. Powodem dla którego ostatnio tego nie robiłem był fakt, że byłem mocno przytłoczony różnymi rzeczami, czy to pracą irl, czy właśnie pracą nad kontynuacją Koła Historii (już nie wspomnę o pandemii i ostatnio tym co dzieje się za wschodnią granicą). Jeszcze raz, jestem bardzo wdzięczny i spróbuję się odnieść jeśli nie teraz, to w najbliższym czasie. A teraz clue programu... Według historii google.docxa, pracowałem nad tym od kwietnia 2021. Koło Historii jako seria chociaż otrzymała wiele rozdziałów i kilka one-shotów, które bardzo rozbudowały świat dominiów Nieśmiertelnych, to główna oś fabuły całej serii nie ruszyła za specjalnie do przodu. Po miesiącach obmyślania, pisania i potem poprawiania wreszcie to się kończy, a "koło historii rusza do przodu". Z wielką przyjemnością chciałbym ogłosić publikację kolejnego wielorozdziałowca w ramach tej serii. Od autora Krwawego Słońca, Twarzą ku Słońcu oraz serii Koło Historii Pre-read i art: @Cahan Korekta: @Gandzia Ostatni Argument [Wojenny] [Violence] [Dark] [???] Prolog - Anioły Zagłady Interludium - Rada Wojenna Rozdział I - ??? (Soon) Opis Opowiadania: Sauriańskie miasto C'tis zbuntowało się przeciwko prawowitej władzy Nieśmiertelnych. Wojownicy z całego świata, pod wodzą Luny - Tej, Która Tka Los, przybyli by zgładzić rebelię. Wśród nich znaleźli się rycerze Ellenois prowadzeni przez Irę Auranti. Choć milion zgromadzony pod sztandarem Harmonii powinien zagwarantować łatwe zwycięstwo, to tajemnicza istota na szczycie Czarnej Wieży ma na ten temat zupełnie inne zdanie... Uprzedzając potencjalne pytania. Znajomość reszty serii do rozumienia i czerpania przyjemności z tego fanfika jest potrzebna, ale nie od razu. Prolog, Interludium i jeszcze pewnie Rozdział I jak wyjdzie, będzie można przeczytać mniej więcej w ciemno (oczywiście, gubią się smaczki, nawiązania i pole do spekulacji, ale co do zasady przeczytać można). Dalej jednak znajomość reszty serii jest wysoce wskazana. W najbliższym czasie, właściwie przez cały rok, nie będę pisał nic poza Ostatnim Argumentem. Życzę przyjemności z lektury. Pozdrawiam
  15. Minęło mnóstwo czasu, kilka miesięcy bez jakiejkolwiek aktywności. Wreszcie jestem w stanie wam zaprezentować kolejny rozdział Koła Historii. Tym razem tematem będzie ogólnie religia i zwyczaje, od dominującego Kultu Harmonii do podań i wierzeń bardziej egzotycznych jak arahizm czy gryfia mitologia, jako bonus dla @Dolar84 nieco o rodzącym się w bólach mechanizmach kapitalizmu. Rozdział VIII - Idea i Wiara Jeśli chodzi o kolejne dzieła, zapowiadam, że ode mnie otrzymacie w następnej kolejności nie rozdział, ale po raz kolejny opowiadanie. Opowiadanie to jednak będzie na tyle duże i odmienne tagowo, że prawdopodobnie chociaż będzie w uniwersum Koła Historii to zostanie do niego utworzony nowy wątek (jeszcze nie jestem tego pewien). Wstępnym planem jest by prolog oraz rozdział 1 tego kolejnego etapu Koła Historii ukazał się przed nowym rokiem. Wyjątkowo też, muszę dodatkowo podziękować @Cahan za pomoc w pre-readingu i korekcie. Życzę przyjemności z lektury! - Verlax
×
×
  • Create New...