Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Verlax

Brony
  • Content Count

    667
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    6

Verlax last won the day on June 16 2018

Verlax had the most liked content!

Community Reputation

390 Wzorowa

About Verlax

  • Rank
    Szerzej Nieznany
  • Birthday 08/20/1996

Kontakt

  • Skype
    Verlax
  • Gadu-Gadu
    23392892

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    ---
  • Zainteresowania
    My Little Pony
    Warhammer 40.000
    Literatura
    Historia
    Polityka
  • Ulubiona postać
    Rainbow Dash jest postacią która w środowisku pisarskim na FimFiction jest najprawdopodobniej najlepiej opisywana. Nigdy nie zapomnę "Where Loyalties Lie", epickiego cyklu "Auesteorah", czy chociażby "Rainbow Typhoon".

    Tóż za Rainbow Dash plasuję się Princess Luna oraz Scootaloo.

Recent Profile Visitors

2,859 profile views
  1. Bardzo dziękuję za nowe komentarze - dawno niczego nie było i czy małe i duże, zawsze mile widziane. Przy okazji też skoro mam okazję - chciałbym poinformować, że jutro o godzinie 20:00 (czwartek) odbędzie się czytanie Epilogu Krwawego Słońca na kanale discordowym BroniesCorner w Kąciku Lektorskim. Jest to też ostatni epizod tego lektoratu, po którym pewnie się rozwinie jakaś dyskusja. Jeśli ktoś jest zainteresowany posłuchaniem tej ostatniej części Krwawego Słońca w wykonaniu naprawdę bardzo dobrze radzącego sobie Kącika Lektorskiego i miałby ochotę pogadać o fanfiku - jutro jest do tego najlepsza okazja. Więcej informacji: tutaj
  2. Zajęło to sporo czasu, przede wszystkim z powodu pracy magisterskiej, ale wreszcie jest kolejny rozdział Koła Historii, taki jaki zażyczyliście sobie zgodnie z ankietą: Rozdział VI - Vae Victis Zostawiam też ankietę na kolejny rozdział, troszeczkę zmodyfikowana w stosunku do poprzedniej, ze względu na priorytety w światotworzeniu: Grzech Supremacji - o gryfach - powrócimy do krainy Alemanni by odkryć dlaczego gryfie społeczeństwo było w stanie w starożytności żelaznym pazurem trzymać władzę, poznamy etniczną religię gryfów w postaci erynizmu oraz transformację społeczną po podboju Alemanni przez Lunę. Będzie to klasyczny rozdział. C'tis - o jaszczurach - okiem Araha spojrzymy na największe miasto południa, ojczyznę prastarej cywilizacji jaszczurów w C'tis. Poznamy historię tej nacji, skomplikowane relacje rasowe i religijne oraz dowiemy się o dalszych losach już znanego nam bohatera i zebr mu towarzyszących. Opowiadanie to będzie sequelem do O'n. Mieć Imię - o magii - zajrzymy do akademii magicznych w Helvetii, poznamy podstawy działania magii w tym uniwersum oraz poznamy trochę smaczków z kultury cywilizacyjnej Equestrii pod panowaniem Celestii i Luny. Opowiadanie to będzie one-shotem. Niestety, nie będzie specjalnie chronologiczne do tego co obecnie jest w Kole Historii opisywane. Będzie to delikatny "skok do przyszłości". Natomiast nastała dosyć specyficzna sytuacja i pomimo powyższej ankiety, cokolwiek zostanie zadeklarowane - będzie to mój drugi priorytet. Najpierw zamierzam napisać opowiadanie na konkurs z działu Zecory - "Czarna Śmierć", którego główna tematyką mają być choroby zakaźne. Stąd też ankietę zostawiam - po prostu to co zostanie wybrane napiszę jako drugie już po konkursie. Życzę więc miłego czytania oraz przy okazji gorąco polecam wziąć udział w konkursie organizowanym przez Cahan. Edit: Przypominam, że liczą się głosy TYLKO osób, które opowiadanie choć raz skomentowały - tak jak poprzednio.
  3. Nie pamiętam kiedy, a nawet czy w ogóle pisałem komentarze dla debiutantów, w ich debiutanckim opowiadaniu. Zwykle strach mi było o jakość, że po prostu zmarnuję czas. Zwyczajnie brak mi czasu, więc jeśli już mam coś czytać, chciałbym by było to dobre i nie miałbym poczucia zmarnowanego czasu. Ale patrząc widzę interesujące mnie tagi, temat i uniwersum, które znam (choć nie tak dogłębnie jak pewnie autor czy chociażby Xelacient). Ostatecznie zdecydowałem się przeczytać - i jakie były z tego wrażenia? W sumie, biorąc pod uwagę że to debiut - bardzo było warto. Zacznę może od technikaliów i poprawności. Jestem fatalnym recenzentem jeśli chodzi o poprawność gramatyczną i interpunkcyjną. Ale co generalnie bardzo szanuję, to czy tekst jest schludny, przyjemny w czytaniu i dobrze sformatowany. W tym sensie mogę tutaj udzielić pewnych zaleceń. Po pierwsze, absolutnie bezwzględnie - tekst powinien być wyjustowany. Po drugie, chociaż nie jest to bezwzględnie obowiązkowe, osobiście zalecałbym by wstawiać odstępy pomiędzy akapitami - poprawia to schludność tekstu. Po trzecie, zalecam by nie używać formy caps-lockowej (wszystko dużymi literami) w sytuacji gdy postacie wrzeszczą - wykrzykniki są wystarczająco silne, a przymiotniki przy opisie powinny pomóc opisać siłę z jaką postać to mówi. W skrajnym wypadku można tekst pogrubić (szczególnie w wypadku Luny, jak mamy w tym opowiadaniu) - ale pisanie wszystkiego dużymi literami w znaczącej większości wypadków po prostu źle wygląda. Po czwarte, to już naprawdę czepialstwo - ale warto w Google.docx dodać numery stron - pozwalają się czytelnikowi który chce coś przeczytać jeszcze raz, bądź kontynuować od pewnego miejsca szybciej znaleźć to czego szuka. Pomijając nieliczne literówki, znalazła się dosyć ciekawa rzecz - "Twilight" pisana przez dwa "l" (jako "Twillight"), za każdym razem (a winno być jedno). A same opowiadanie? Zaczyna z grubej rury i gna ostro do przodu. Jako czytelnik mam przewagę bo znam to uniwersum i ten mod do tej konkretnej gry. Wyobrażając sobie, że bym go nie znał - jak sobie to poradziło? Szczerze, zdumiewająco dobrze. Zostajemy rzuceni na głębokie wody otrzymując olbrzymie szokującą informację o śmierci kluczowej postaci wręcz z miejsca, a potem napięcie tylko rośnie. Nie znając tego uniwersum mnóstwo rzeczy nie jest oczywiste (szczególnie wielkość i znaczenie tych krain, dlaczego mamy przeskok z serialowej sielanki do takich okropności). Chociaż mamy rozdział I, to ten dalej ma bardziej charakter wprowadzenia i podejrzewam, że znacząca większość akcji jeszcze przed nami. Ciekawie zostały ujęte, hmm... fragmenty prasówkowe, bardzo dużo tego było w opowiadaniu. Normalnie mógłbym szkalować, że było tego za dużo, ale jednocześnie - w pewnym sensie te fragmenty pozwoliły trochę lepiej się oswoić ze światem, szczególnie w kalkulacji dla potencjalnego czytelnika nie znającego tego uniwersum. Uznaję ostatecznie, że były po prostu "ok". To co mnie najbardziej zdumiało, szczególnie że to Twój debiut, jak bardzo ludzkie (heh) czy po prostu wiarygodnie zbudowane zostały twoje postacie, możliwe że tylko z przejaskrawioną Luną. Szczególnie Twilight, ale też otoczenie Flurry Heart, opis uciekinierów wychodzących z pociągu - duża dbałość o detale i po prostu dobre wyczucie emocji, co bardzo szanuję. Ciężko mi naprawdę w tym momencie ocenić dokąd opowiadanie biegnie (opis opowiadania sugeruje dużo większą paronamę świata, podczas gdy póki co opowiadanie skupia się przede wszystkim na Twilight (i księżniczkach)). Nie jestem pewien też co planujesz na przyszłość do opowiadania, ale jeśli miałbym coś zasugerować, szczególnie w obliczu jak wielki jest świat oryginalnego uniwersum EaW, że skupienie się bardziej na wydarzeniach lokalnych, przede wszystkim w otoczeniu głównych bohaterek (a szczególnie Twilight) wyszłoby najlepiej. Tym bardziej, że powiem szczerze - jej prezentacja to zaskakujący brylant. Odpalając dokument się trochę bałem, szczególnie poziomem ambicji, ale zostałem miło zaskoczony - jak na debiut jest zdumiewająco dobrze (co nie znaczy, że "odpowiednio dobrze"). W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego jak kibicować i czekać na więcej - będę bardzo ochoczym świadkiem tego jak powoli wyrabiasz sobie warsztat - gdyż jestem przekonany, że z czasem będzie ci to wychodziło lepiej i lepiej. Pozdrawiam
  4. Jakkolwiek by nie powiedzieć, że ja lubię ten pomysł i tę kreację Celestii (jako istoty bardzo, bardzo... .... ... bardzo potężnej), to coś jednak mnie mierzi. Im dłużej nad tym myślałem, tym bardziej się przychylałem do opinii, że jakkolwiek pięknie jest czasem przeczytać krótki tekst power fantasy, w którym nasz bohater/bohaterka pstryknięciem rozwiązuje problemy i zachowuje się bardzo badassowo, to wydaję mi się, że mam trochę podobne odczucia do Rarity - ci przeciwnicy (minotaury) byli po prostu za słabi, tandetni i generalnie jako najeźdźcy, którzy wreszcie zmusili Celestię do użycia trochę więcej niż 2% swojej mocy nie działają. Wydaję mi się też, że jeśli w opisie opowiadania było wspomniane, że "jako pierwsze do rozwiązywania problemów jest wiadomo uczennica i jej przyjaciółki", to że coś będzie o nich wspomniane w fanfiku (w kontekście - dlaczego tym razem kompletnie nie wypaliły i dlaczego Celestia tym razem dla odmiany musi coś zrobić). Innymi słowy - zaleta jaką mogłaby być treściwość raczej tutaj nie występuje i opowiadanie więcej traci na tym, że jest tak krótkie niż zyskuje. "Najpotężniejsza" moim zdaniem zyskałoby bardzo dużo gdyby było bardziej rozbudowane, miało bardziej groźnych villainów i sama ich "inwazja" i "próba oporu przed interwencją Celesti" była lepiej rozrysowana. Biorąc jednak pod uwagę właśnie, że było to 5 stron szybkiego do pochłonięcia tekstu, nie widzę powodu by tekstu nie rekomendować - to nadal całkiem miła porcja tekstu na kilkanaście minut.
  5. Bardzo miłe opowiadanie. Wielką zaletą jest coś, co zwykle bym nie określił jako zaletę - krótkość, a właściwie treściwość. W tej skondensowanej, nieco ponad 3000 słów formie udało się idealnie przedstawić całą historię, wystrzelać się ze wszystkich najlepszych żartów i smaczką by zakończyć bardzo dobrą puentą. "Wspomnienia..." się nie dłużą i w tym kontekście, wydaję mi się, że można go zarekomendować każdemu do przeczytania - tak krótki, a tak swobodny i co tu dużo mówić śmieszny fanfik jest idealny choćby i na 20 minut autobusu. Co do treści, korektorem nie jestem, ale z moich doświadczeń z Gandzią mam pełne współczucie dla ich pracy. Co tu dużo mówić, to trudna robota, wymagająca po pierwsze dużego doświadczenia i wiedzy, a po drugie autentycznej dedykacji i determinacji. Szczególnie w sytuacji gdy (co się zdarza) opowiadanie korektor uważa za przeciętne, jeśli nie gorzej. Ostatecznie też dużo z tego w fandomie nie przychodzi - autor dostaje największe laury. To naprawdę niezwykłe, że to opowiadanie, chociaż przede wszystkim komedią mającą za celu rozśmieszenie mnie, daje też do myślenia. Podsumowując, "Wspomnienia Korektora" szczególnie polecam, niezależnie od preferencji gatunkowych.
  6. Doczytałem ostatnie rozdziały od ostatniego czasu, aż do rozdziału piątego i muszę przyznać, że jestem naprawdę zadowolony, do tego stopnia, że wyjątkowo kusi by zobaczyć co jest dalej mimo braku reworku dalszych części. Jak wspomniałem w pierwszym komentarzu, podoba mi się charakter Night Shadow, jej motywacja i co tu dużo mówić jej wady jak krótkowzroczność i lekkie oderwanie od rzeczywistości ma sens w kontekście jej wieku. Bardzo podoba mi się też jak dobrze world-building zostaje wbudowany w dialogi i krótkie, a nie rozwlekłe opisy otoczenia i przy rozmyśleniach. Zastanawia trochę na ile motyw, że banda najemników zgadza się przyjąć Night Shadow ma sens (pomysł jest, raczej - przynajmniej w obecnym kontekście, raczej wyjątkowo ryzykowny i nie przynoszący większego zysku dla grupy). Scena z głosowaniem trochę tę wątpliwości rozwiała (nie cała grupa jej chce), ale nadal zastanawia dlaczego przywódca najemników serio miał taki pomysł (mam nadzieję, że kolejne rozdziały o tym opowiedzą). Ciężko pisać dłuższy komentarz gdy tyle rzeczy zostało zrobione dobrze i nie ma naprawdę czego krytykować - pozostaje mi jedynie czekać z niecierpliwością na to co będzie dalej.
  7. No i witamy się ponownie, tym razem po przeczytaniu "Ołowianego Gleipnira". Trochę była to zmiana spora, bo znacząco dłuższe opowiadanie niż ostatnim razem. Cóż mogę powiedzieć? Warsztatowo moim zdaniem jest jak najbardziej bardzo dobre opowiadanie, acz nigdy ekspertem od gramatyki i poprawności wszelakiej nie byłem. Fabuła trzyma się kupy i mimo, że generalnie szczęka mi drżała od głupot popełnianych przez bohaterów (szczególnie w pierwszej części). Głupoty te były zrozumiane z perspektywy tych postaci, po prostu dla mnie się to ciężko czytało. Faktem jest też, że nie jestem wielkim fanem konkretnie tego gatunku. Natomiast samo opowiadanie ma ręce i nogi i konsekwentnie ciągnie od "nie mam dziewczyny" do "jest dziewczyna która mi się podoba" do "typowe wyzwania" , i tak dalej i tak dalej. Można by wysnuć zarzut, że rozwój tego romansu jest mocno schematyczny. Szczerze, w tym sensie to trochę prawda i rzeczywiście cały "Ołowiany..." jest dosyć przewidywalny. Natomiast nie wydaję mi się to był "ten" problem który sprawił, że ostatecznie po przeczytaniu Ołowianego nic specjalnie nie poczułem. To nie jest tak, że zawsze opowiadanie potrzebuje "villaina". W Slice of Life wręcz czasem trudno by tego oczekiwać. Można określać to różnymi kategoriami: "villain", "antagonista", "rywal", "wróg", "nemesis", "oponent", "przeszkoda". Ta ostatnia kategoria jest specyficzna bo tyczy się ona właśnie sytuacji gdy wrogiem jest coś co nie jest żywe, nie ma motywacji, jest to zjawisko przyrody czy po prostu coś co prostu istnieje. Moją krytyką jest fakt, że znacząca liczba nazwanych postaci w opowiadaniu, które przeszkadzały w rozwoju tego romansu (jak zazdrosne głupie koleżanki) wydawały się być bardziej przeszkodami, po prostu były puste zawartościowo i niemalże świeże, prosto zrzucone z taśmy z chińskiej fabryki. Jest to połączone z faktem, że to powoli dobijające do 100 stron opowiadanie kończy się kulminacją w postaci walki z osobą wcześniej nigdy nie wspomnianą w "Ołowianym...". Czuje się jakby zmarnowany potencjał. Dodam jeszcze, że generalnie bardzo podobały mi się sceny w laboratoriach i generalnie tam gdzie wchodził żargon "magiczny", moim zdaniem bardzo ładne światotworzenie i po prostu dobra robota. Ciężko mi też powiedzieć jasno, że opowiadanie mnie nudziło, ponieważ generalnie ten gatunek nie jest specjalnie moim preferowanym. Nie lubię się powtarzać, ale po raz kolejny mi na myśl przychodzi zwrot "dobra, rzemieślnicza robota", który ma konotacje zarówno pozytywne jak i negatywne, zależnie jak na to patrzeć. Faktem jest też, że Kresy są dla mnie dosyć istotną serią w tym sensie, że jest to gatunek, który średnio lubię - sprawdzam więc, czy opowiadania w takich klimatach mogę lubić. Póki co seria raz trafia, raz nie - póki co wydaję mi się, że jeszcze pewnie coś z niej przeczytam by się przekonać. Pozdrawiam
  8. Bardzo dziękuję za komentarz @Xelacient , cieszy mnie, że tak przypadło do gustu. Jednocześnie wyniki ankiety są oczywiste - i wybieram w takim wypadku do napisania "Vae Victis". Dziękuje za oddane głosy i liczę, że rozdział się spodoba.
  9. Zajęło to trochę czasu, ale wreszcie jestem w stanie wam zaprezentować opowiadanie, które oryginalnie się pojawiło na konkurs o historii zebr (organizowany i sędziowany przez Cahan). O'n [Slice of Life] Starsi nazywali kamień O’n, co znaczyło „Ten, Który Trwa”. Odkąd przodkowie ich przodków przybyli na te ziemie oddawali Mu cześć. Mając to już z głowy, przystępujemy do dalszego opisywania tego świata oraz jego historii. Ale tym razem, mamy lekki spin. W głowie całe to uniwersum ma już swoją mocną formę, brakuje jej tylko ubrania w słowa. Niektóre rzeczy z tego mogą być bardziej, niektóre mniej interesujące. Niektóre rasy i państwa, niektóre zagadnienia tego wersum mogą być bardziej pasjonujące. Stąd też daję wam możliwość zagłosowania co chcielibyście przeczytać w najbliższej kolejności. Do wyboru: Historia Trzech Plemion - o kucykach - przyjrzymy się dlaczego spośród rozumnych istot kucyki stały się najbardziej dominujące na świecie, czym się różnią społecznie, biologicznie i kulturowo poszczególne rasy i wreszcie jak się układały między nimi relacje w trakcie Długiego Pokoju. Grzech Supremacji - o gryfach - powrócimy do krainy Alemanni by odkryć dlaczego gryfie społeczeństwo było w stanie w starożytności żelaznym pazurem trzymać władzę, poznamy etniczną religię gryfów w postaci erynizmu oraz transformację społeczną po podboju Alemanni przez Lunę. Antyteza Cywilizacji - o smokach - poznamy historię smoczych migracji od starożytności, prześledzimy czy miały one wpływ na zagładę Imperium Cirrańskiego, przyjrzymy się unikatowemu casusowi smoczego księcia Vassy z Wisentii oraz wreszcie prześledzimy powstanie smokobójczych zakonów rycerskich w Starym Świecie - i co się z nimi stało gdy zagrożenie smocze przestało mieć znaczenie. Aitokratia - o instytucjonalizacji wiary - podbić świat to jedno, trzeba go jeszcze urządzić. Prześledzimy instytucjonalizację Kultu Harmonii, stworzenie trójstopniowej hierarchii duchownych, powstanie kanonu wiary oraz pojawienie się instytucji archontów i Sancte Principes. Vae victis - o “przegranych” - poznamy losy różnych kultów, wierzeń, ras czy plemion w epoce po bitwie pod Elis oraz politykę poszczególnych Nieśmiertelnych w stosunku do tolerancji… bądź jej kompletnym braku. Uwaga, za głos ważny uznaję głos tylko osoby, co chociaż raz opowiadanie skomentowała (żeby delikatnie zachęcić do wiadomej aktywności). Życzę miłego czytania i zachęcam do komentowania jak i oddania głosu co chcielibyście przeczytać jako kolejne!
  10. Minęła północ, w imieniu Gandzii informuję, że nie przyjmowane są kolejne fanfiki na konkurs. W możliwie prędkim czasie dokonamy oceny i podamy wyniki konkursu.
  11. Z góry przepraszam, że tak późno odpowiadam, ale ostatnio byłem dosyć zawalony problemami z uniwersytetem. A wypadałoby odpowiedzieć, bo rzeczywiście bardzo ciekawe komentarze spłynęły do wątku Najpierw chciałbym zwrócić na pewną szczególną kwestię tutaj podniesioną i która jest dosyć specyficzna – otóż @Cahan i @Hoffman, wydaję mi się, że o ile argumentacja co do tego, że fragmenty „ze studentami” wypadły lepiej niż radio mają w sobie trochę racji, a jednocześnie – słyszałem opinie dokładnie odwrotne, szczególnie @Kredke , że to radio działało w tekście dużo lepiej i naturalniej. Generalnie, w „Rozdziałach” piszę z punktu widzenia macro i niejako „na podstawie źródeł historycznych, które sam wymyśliłem – historiograficznie. W jego ramach, by nie zanudzić czytelnika zostawiam jeden fragment (czwarty z pięciu), który piszę inaczej – w pierwszych dwóch rozdziałach spróbowałem zrobić to przez nagranie ćwiczeń ze studentami, a w trzech kolejnych spróbowałem formy z audycji w radiu. Osobiście powiem szczerze, że dalej nie jestem pewien która forma jest lepsza, a może powinienem spróbować jeszcze jakieś innej – trzeciej formy? Ten czwarty fragment w rozdziałach jest eksperymentalny i staram się go pisać w sposób nieco inny niż standardowy. Druga kwestia jaką chciałbym poruszyć, to jest problem poruszony przez Hoffmana – czy tego (informacji) nie jest za dużo i jak sobie radzić z tym wielkim chaosem nazw i lokacji. Tutaj się zgodzę z Hoffmanem, że absolutnie mapa świata by była bardzo pomocna. Natomiast niestety – stworzenie takiej mapy, nawet prostego szkicu, byłoby dla mnie bardzo trudne. Nie mówię nie – możliwe, że w jakimś nieokreślonym czasie uda mi się coś takiego stworzyć. Póki jednak czegoś takiego nie ma nie mogę zaspecjalnie pomóc. Mogę powiedzieć, że geografia świata Koła Historii nawiązuje dosyć mocno do naszego świata, jednak są pewne różnice. Podobnie też potwierdzam to na co Hoffman zwrócił uwagę, że nie wszystkie informacje zawarte w opowiadaniu są tak samo ważne jak inne. Najfajniej byłoby oczywiście pamiętać o wszystkim, ale z punktu widzenia narracyjnego, przykładowo: wiedza o nazwach wszystkich krain podporządkowanych Saoshyantowi nie jest ważna w żadnym stopniu do tego co się obecnie dzieje w opowiadaniu i czy potrzeba tego do jego zrozumienia. Natomiast ważniejsze są inne informacje: to, że wszystkie pozostałe krainy po Kryształowym Imperium zostały podbite bez rozlewu krwi, oraz że z jakiegoś powodu w rozdziale o Saoshyantcie dałem znacznie więcej informacji i uwagi rządzonemu przez jaszczury Królestwu C’tis (foreshadowing?). Tutaj chciałbym nawiązać do tego co wspomniała Cahan, która zadała świetne pytania. „Czysta historia”, co się konkretnie wydarzyło oraz co piszą historycy na ten temat nie jest często najważniejszym elementem tego co jest w opowiadaniu, tylko raczej implikacje. Z najważniejszych pytań: „Dlaczego mimo, że Nieśmiertelni przejęli cały świat i go tak zdominowali, historycy współcześnie piszą tak liberalnie o tych wydarzeniach?” „Dlaczego Nieśmiertelny Siny nie jest w ogóle wspomniany z imienia?” „Dlaczego nie raz, ale kilkakrotnie teksty historyków zwracają uwagę, że to Królewskie Siostry są winne upadkowi Długiego Pokoju?” „O co poszło w Calamitas i jakie są implikacje wspomnianej pokątnie postaci Discorda?” Jeśli miałbym coś poradzić Hoffman, to rzeczywiście spróbować zwrócić uwagę co autentycznie jest ważne w prowadzonej narracji, a co nie. Bo rzeczywiście jeśliby zniżyć to opowiadanie po prostu do pamięciowy i zapamiętywania listy tych wszystkich lokacji, krain, ziemskich władców i tak dalej, to równie dobrze można Wikipedię czytać. Jeśli miałbym jakoś podsumować ten fragment, to to, że Koło Historii nie jest gołym światotworzeniem. Ma ono światotworzenie i narrację, w tym foreshadowing, bohaterów, zwroty akcji oraz dozę tajemnicy. Różnica po prostu jest taka, że narracja nie jest zamknięta w POV postaci, ale jest przedstawiona przez wielowiedzącego (ale nie wszystko wiedzącego) narratora-historyka. Trzecia kwestia tyczy się kwestii tagu [Alternate History], podniesiona przez Hoffmana. W pierwszym poście wydaję mi się, że generalnie już dosyć szeroko opowiedziałem o tym, ale jeszcze odpowiadając – co do tego czy Krwawe Słońce się dzieje w uniwersum Koła Historii: tak, ale nie. Gdybym bowiem pisał Krwawe Słońce zanim stworzyłem sobie zarys fabularny tego czym jest Koło Historii, to dużo szczegółów bym w KSie zmienił. Natomiast mimo tego – nazwy geograficzne krajów Kole Historii i Krwawym Słońcu (i innych fanfikach notabene) się ciągle powtarzają – nie tylko Sina, ale Hinnarat czy Ursuat są tam wspomniane. No i w absolutnie każdym moim fanfiku odpowiednikiem Rzymu jest Cirra. Musisz też wybaczyć, ale poza tym co napisałem w pierwszym poście – nie mogę powiedzieć więcej o tym dlaczego użyty jest tag [Alternate Universe] bo musiałbym spoilerować. Czwarta i ostatnia kwestia to tego co nadciąga. Jak wspomniałem, zamierzam wreszcie poprawić wersję konkursową opowiadania „O’n” na zebro-konkurs Cahan, który będzie [Slice of Life] one-shotem dziejącym się właśnie w uniwersum Koła Historii. Po jego publikacji mam pomysł na kilka różnych rozdziałów, a ten który napiszę będzie zależał od tego co ludzie będą chcieli czytać – to jest zostawię ankietę z kilkoma opcjami. Liczę też, że po opowiadaniu O’n Hoffman przeczytasz też rozdział IV i V z Celestią i Luną, gdyż szczególnie ten drugi mógłby ci przypaść do gustu i mógłby pomóc odpowiedzieć ci na kilka pytań, które cię teraz trawią. W każdym razie, chciałbym bardzo podziękować za komentarze, jestem niezmiernie dumny, że mimo wad opowiadanie przypadło wam do gustu. Jest mi naprawdę miło z tego powodu, bardzo się cieszę i spróbuję w jakimś sensownym terminie przygotować „O’n” do publikacji. Pozdrawiam
  12. Minęło mnóstwo czasu i chciałbym przeprosić za to, że nieliczni fani musieli czekać tak długo. Rozdział ten jednak był dosyć ciężki w pisaniu ze względu na to o jakie wierzenia i mity go oparłem i jak ostatecznie zdecydowałem się poprowadzić tę historię. W każdym razie - kończymy Część I Koła Historii i rozdział o najmłodszym Nieśmiertelnym Starego Świata: Lunie - Tej, Której Tka Los. Rozdział V - Luna Co teraz? Wraz z końcem Części I wchodzimy w prawdziwą serię. Kolejne rozdziały czy opowiadania będą się więc tyczyły już tematyki ekstremalnie różnorodnej. Najbliższe czego możecie się spodziewać, to poprawiona i rozszerzona wersja opowiadania z konkursu o zebrach (jury: Cahan) - "O'n". Gdy opowiadanie to tu się już pojawi, będę miał do wyboru sporą listę tekstów, które chciałbym napisać do Koła Historii. Moją ideą jest jednak to byście byli jak najbardziej zainteresowani - najchętniej napisałbym wszystkie z tych pomysłów, ale niektóre mogą być bardziej interesujące, a inne nie. Stąd też - po publikacji "O'n" zamierzam wrzucić ankietę w której dam wam do wyboru jaki kolejny tekst w tym uniwersum chcecie przeczytać. Ankietę też podrzucę do KKPF i Bronies Corner. Życzę miłego czytania.
  13. Verlax

    Publikuję swoje opowiadanie. Nie jestem z niego zadowolony, po raz kolejny limit słów i brak korekty prawdopodobnie mnie ubije. Also, nawet nie próbowałem robić rymów. Moim osobistym zdaniem nie warto. O'n [Slice of Life] Opis Opowiadania: Starsi nazywali kamień O’n, co znaczyło „Ten, Który Trwa”. Odkąd przodkowie ich przodków przybyli na te ziemie oddawali Mu cześć.
  14. Trochę sytuacja się u mnie ustabilizowała i udało mi się ukończyć kolejną opowieść o Nieśmiertelnym - tym razem o Celestii, tajemniczej dolinie Hinnon oraz zjednoczeniu Equestrii. Kończymy powoli i wraz z ostatnim rozdziałem o Lunie przejdziemy do przeróżnych one-shotów o różnej tematyce. Jeden z nich zamierzam napisać jeszcze przed rozdziałem o Lunie - na konkurs organizowany przez @Cahan w dziale Zecory o historii zebr (pod tym linkiem) - zachęcam do wzięcia udziału w konkursie. Za korektę tego rozdziału gorąco dziękuję Gandzii, który bohatersko zwalczył raka z mojej żenującej pisaniny. Rozdział IV - Celestia Nie zapomnijcie podzielić się wrażeniami z lektury fanfika w komentarzu!
  15. Cieniem Nocy byłem zainteresowany od dosyć dawna, ale jakoś brakło mi nieco motywacji by wreszcie zacząć się przez to przebijać. To dosyć stary fanfik, a stare fanfiki mają swoje mankamenty. Jednak nagły "news" o reworku mnie wreszcie zachęcił i przeczytałem Prolog oraz Rozdział I. Jak wrażenia? Zacznę od negatywów, by móc od razu potem przejść do tego co mi się ewidentnie podobało. Faktem jest, że te "wady" to bardziej moje preferencje, ale pozwolę i tak się nimi podzielić. Otóż po pierwsze, ewidentnie widać że to stary fanfik z czasów wczesnego fandomu chociaż po tym jak są nazywani główni bohaterowie. O ile generalnie world-building jest naprawdę dobry (do tego jeszcze przejdę) to przyznaję, że trochę dobijały mnie imiona bohaterów, które brzmiały mocno topornie. Ja wiem i zdaję sobie sprawę jako pisarz, że generalnie, sama maniera tych kucykowych kanonicznych imion to przegrana sprawa, bo po prostu motyw po dłuższej analizie nie trzyma się kupy. Wydaję mi się, że mogły one brzmieć trochę "dostojniej" i mniej topornie, ale z drugiej strony - wątpię by ten rework miał akurat to zmienić. Drugi problem tyczy się jednej (i jedynej) rzeczy, która w światotworzeniu mi nie pasuje - to jest idei, że alicornów jest dużo. Nie chodzi mi nawet o argumenty w stylu "to jest nielogiczne, nierealne itd. itp.", bo takie argumenty pewnie też dałoby się znaleźć, ale raczej chodzi mi o to, że alicorny jako takie są istotami wyjątkowo unikatowymi, więc ich nadmiar tylko szkodzi i zabiera im potencjału. Tym bardziej, że przynajmniej na tym etapie z tego powodu jest bardzo niejasne jaki jest właściwie power-level takiego alicorna. No dobra, a teraz przechodząc do rzeczy zrobionych naprawdę świetnie: - Postacie - generalnie, wszystkie postacie co do jednej jakie póki co były w opowiadaniu przypadły mi do gustu, brzmiały wiarygodnie i ich motywacje były sensowne, oczywiście prym wiedzie Night Shadow, która jako główna bohaterka fanfika prezentuje się naprawdę dobrze. Muszę pochwalić świetnie opisane myśli wewnętrzne i generalnie dobrze zarysowaną motywację. Podoba mi się też, że nawet takie postacie, które raczej są tutaj antagonistami jak ojciec naszej bohaterki mimo, że są tymi antagonistami, to ich motywy są zrozumiałe. - Światotworzenie - wszystko poza problemem z nadmiarem alicornów mi bardzo przypadło do gustu, ze szczególnym uwzględnieniem tego, że poszczególne Królestwa różnią się nie tylko kulturowo jako tako, ale też innym zestawem imion czy innym wyglądem. To dobry smaczek. - Overall Quality - generalnie miałem wrażenie, że po reworku naprawdę mamy do czynienia z wysoką jakością jeśli chodzi o opisy, akcję oraz zwyczajne smaczki (np. to, że Night Shadow dalej używała dworskiej mowy gdy uciekła). Podsumowując - bardzo mi się podoba i czekam na więcej. Poczekam na spokojnie i będę czytał wraz z reworkami kolejnych rozdziałów. Pozdrawiam - Wreszcie - zwyczajnie przyjemnie się to czyta, a tekst zniknął tak szybko jak się pojawił.
×
×
  • Create New...