Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Verlax

Brony
  • Content Count

    660
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

382 Wzorowa

About Verlax

  • Rank
    Szerzej Nieznany
  • Birthday 08/20/1996

Kontakt

  • Skype
    Verlax
  • Gadu-Gadu
    23392892

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    ---
  • Zainteresowania
    My Little Pony
    Warhammer 40.000
    Literatura
    Historia
    Polityka
  • Ulubiona postać
    Rainbow Dash jest postacią która w środowisku pisarskim na FimFiction jest najprawdopodobniej najlepiej opisywana. Nigdy nie zapomnę "Where Loyalties Lie", epickiego cyklu "Auesteorah", czy chociażby "Rainbow Typhoon".

    Tóż za Rainbow Dash plasuję się Princess Luna oraz Scootaloo.

Recent Profile Visitors

2,590 profile views
  1. Bardzo dziękuję za komentarz @Xelacient , cieszy mnie, że tak przypadło do gustu. Jednocześnie wyniki ankiety są oczywiste - i wybieram w takim wypadku do napisania "Vae Victis". Dziękuje za oddane głosy i liczę, że rozdział się spodoba.
  2. Zajęło to trochę czasu, ale wreszcie jestem w stanie wam zaprezentować opowiadanie, które oryginalnie się pojawiło na konkurs o historii zebr (organizowany i sędziowany przez Cahan). O'n [Slice of Life] Starsi nazywali kamień O’n, co znaczyło „Ten, Który Trwa”. Odkąd przodkowie ich przodków przybyli na te ziemie oddawali Mu cześć. Mając to już z głowy, przystępujemy do dalszego opisywania tego świata oraz jego historii. Ale tym razem, mamy lekki spin. W głowie całe to uniwersum ma już swoją mocną formę, brakuje jej tylko ubrania w słowa. Niektóre rzeczy z tego mogą być bardziej, niektóre mniej interesujące. Niektóre rasy i państwa, niektóre zagadnienia tego wersum mogą być bardziej pasjonujące. Stąd też daję wam możliwość zagłosowania co chcielibyście przeczytać w najbliższej kolejności. Do wyboru: Historia Trzech Plemion - o kucykach - przyjrzymy się dlaczego spośród rozumnych istot kucyki stały się najbardziej dominujące na świecie, czym się różnią społecznie, biologicznie i kulturowo poszczególne rasy i wreszcie jak się układały między nimi relacje w trakcie Długiego Pokoju. Grzech Supremacji - o gryfach - powrócimy do krainy Alemanni by odkryć dlaczego gryfie społeczeństwo było w stanie w starożytności żelaznym pazurem trzymać władzę, poznamy etniczną religię gryfów w postaci erynizmu oraz transformację społeczną po podboju Alemanni przez Lunę. Antyteza Cywilizacji - o smokach - poznamy historię smoczych migracji od starożytności, prześledzimy czy miały one wpływ na zagładę Imperium Cirrańskiego, przyjrzymy się unikatowemu casusowi smoczego księcia Vassy z Wisentii oraz wreszcie prześledzimy powstanie smokobójczych zakonów rycerskich w Starym Świecie - i co się z nimi stało gdy zagrożenie smocze przestało mieć znaczenie. Aitokratia - o instytucjonalizacji wiary - podbić świat to jedno, trzeba go jeszcze urządzić. Prześledzimy instytucjonalizację Kultu Harmonii, stworzenie trójstopniowej hierarchii duchownych, powstanie kanonu wiary oraz pojawienie się instytucji archontów i Sancte Principes. Vae victis - o “przegranych” - poznamy losy różnych kultów, wierzeń, ras czy plemion w epoce po bitwie pod Elis oraz politykę poszczególnych Nieśmiertelnych w stosunku do tolerancji… bądź jej kompletnym braku. Uwaga, za głos ważny uznaję głos tylko osoby, co chociaż raz opowiadanie skomentowała (żeby delikatnie zachęcić do wiadomej aktywności). Życzę miłego czytania i zachęcam do komentowania jak i oddania głosu co chcielibyście przeczytać jako kolejne!
  3. Minęła północ, w imieniu Gandzii informuję, że nie przyjmowane są kolejne fanfiki na konkurs. W możliwie prędkim czasie dokonamy oceny i podamy wyniki konkursu.
  4. Z góry przepraszam, że tak późno odpowiadam, ale ostatnio byłem dosyć zawalony problemami z uniwersytetem. A wypadałoby odpowiedzieć, bo rzeczywiście bardzo ciekawe komentarze spłynęły do wątku Najpierw chciałbym zwrócić na pewną szczególną kwestię tutaj podniesioną i która jest dosyć specyficzna – otóż @Cahan i @Hoffman, wydaję mi się, że o ile argumentacja co do tego, że fragmenty „ze studentami” wypadły lepiej niż radio mają w sobie trochę racji, a jednocześnie – słyszałem opinie dokładnie odwrotne, szczególnie @Kredke , że to radio działało w tekście dużo lepiej i naturalniej. Generalnie, w „Rozdziałach” piszę z punktu widzenia macro i niejako „na podstawie źródeł historycznych, które sam wymyśliłem – historiograficznie. W jego ramach, by nie zanudzić czytelnika zostawiam jeden fragment (czwarty z pięciu), który piszę inaczej – w pierwszych dwóch rozdziałach spróbowałem zrobić to przez nagranie ćwiczeń ze studentami, a w trzech kolejnych spróbowałem formy z audycji w radiu. Osobiście powiem szczerze, że dalej nie jestem pewien która forma jest lepsza, a może powinienem spróbować jeszcze jakieś innej – trzeciej formy? Ten czwarty fragment w rozdziałach jest eksperymentalny i staram się go pisać w sposób nieco inny niż standardowy. Druga kwestia jaką chciałbym poruszyć, to jest problem poruszony przez Hoffmana – czy tego (informacji) nie jest za dużo i jak sobie radzić z tym wielkim chaosem nazw i lokacji. Tutaj się zgodzę z Hoffmanem, że absolutnie mapa świata by była bardzo pomocna. Natomiast niestety – stworzenie takiej mapy, nawet prostego szkicu, byłoby dla mnie bardzo trudne. Nie mówię nie – możliwe, że w jakimś nieokreślonym czasie uda mi się coś takiego stworzyć. Póki jednak czegoś takiego nie ma nie mogę zaspecjalnie pomóc. Mogę powiedzieć, że geografia świata Koła Historii nawiązuje dosyć mocno do naszego świata, jednak są pewne różnice. Podobnie też potwierdzam to na co Hoffman zwrócił uwagę, że nie wszystkie informacje zawarte w opowiadaniu są tak samo ważne jak inne. Najfajniej byłoby oczywiście pamiętać o wszystkim, ale z punktu widzenia narracyjnego, przykładowo: wiedza o nazwach wszystkich krain podporządkowanych Saoshyantowi nie jest ważna w żadnym stopniu do tego co się obecnie dzieje w opowiadaniu i czy potrzeba tego do jego zrozumienia. Natomiast ważniejsze są inne informacje: to, że wszystkie pozostałe krainy po Kryształowym Imperium zostały podbite bez rozlewu krwi, oraz że z jakiegoś powodu w rozdziale o Saoshyantcie dałem znacznie więcej informacji i uwagi rządzonemu przez jaszczury Królestwu C’tis (foreshadowing?). Tutaj chciałbym nawiązać do tego co wspomniała Cahan, która zadała świetne pytania. „Czysta historia”, co się konkretnie wydarzyło oraz co piszą historycy na ten temat nie jest często najważniejszym elementem tego co jest w opowiadaniu, tylko raczej implikacje. Z najważniejszych pytań: „Dlaczego mimo, że Nieśmiertelni przejęli cały świat i go tak zdominowali, historycy współcześnie piszą tak liberalnie o tych wydarzeniach?” „Dlaczego Nieśmiertelny Siny nie jest w ogóle wspomniany z imienia?” „Dlaczego nie raz, ale kilkakrotnie teksty historyków zwracają uwagę, że to Królewskie Siostry są winne upadkowi Długiego Pokoju?” „O co poszło w Calamitas i jakie są implikacje wspomnianej pokątnie postaci Discorda?” Jeśli miałbym coś poradzić Hoffman, to rzeczywiście spróbować zwrócić uwagę co autentycznie jest ważne w prowadzonej narracji, a co nie. Bo rzeczywiście jeśliby zniżyć to opowiadanie po prostu do pamięciowy i zapamiętywania listy tych wszystkich lokacji, krain, ziemskich władców i tak dalej, to równie dobrze można Wikipedię czytać. Jeśli miałbym jakoś podsumować ten fragment, to to, że Koło Historii nie jest gołym światotworzeniem. Ma ono światotworzenie i narrację, w tym foreshadowing, bohaterów, zwroty akcji oraz dozę tajemnicy. Różnica po prostu jest taka, że narracja nie jest zamknięta w POV postaci, ale jest przedstawiona przez wielowiedzącego (ale nie wszystko wiedzącego) narratora-historyka. Trzecia kwestia tyczy się kwestii tagu [Alternate History], podniesiona przez Hoffmana. W pierwszym poście wydaję mi się, że generalnie już dosyć szeroko opowiedziałem o tym, ale jeszcze odpowiadając – co do tego czy Krwawe Słońce się dzieje w uniwersum Koła Historii: tak, ale nie. Gdybym bowiem pisał Krwawe Słońce zanim stworzyłem sobie zarys fabularny tego czym jest Koło Historii, to dużo szczegółów bym w KSie zmienił. Natomiast mimo tego – nazwy geograficzne krajów Kole Historii i Krwawym Słońcu (i innych fanfikach notabene) się ciągle powtarzają – nie tylko Sina, ale Hinnarat czy Ursuat są tam wspomniane. No i w absolutnie każdym moim fanfiku odpowiednikiem Rzymu jest Cirra. Musisz też wybaczyć, ale poza tym co napisałem w pierwszym poście – nie mogę powiedzieć więcej o tym dlaczego użyty jest tag [Alternate Universe] bo musiałbym spoilerować. Czwarta i ostatnia kwestia to tego co nadciąga. Jak wspomniałem, zamierzam wreszcie poprawić wersję konkursową opowiadania „O’n” na zebro-konkurs Cahan, który będzie [Slice of Life] one-shotem dziejącym się właśnie w uniwersum Koła Historii. Po jego publikacji mam pomysł na kilka różnych rozdziałów, a ten który napiszę będzie zależał od tego co ludzie będą chcieli czytać – to jest zostawię ankietę z kilkoma opcjami. Liczę też, że po opowiadaniu O’n Hoffman przeczytasz też rozdział IV i V z Celestią i Luną, gdyż szczególnie ten drugi mógłby ci przypaść do gustu i mógłby pomóc odpowiedzieć ci na kilka pytań, które cię teraz trawią. W każdym razie, chciałbym bardzo podziękować za komentarze, jestem niezmiernie dumny, że mimo wad opowiadanie przypadło wam do gustu. Jest mi naprawdę miło z tego powodu, bardzo się cieszę i spróbuję w jakimś sensownym terminie przygotować „O’n” do publikacji. Pozdrawiam
  5. Minęło mnóstwo czasu i chciałbym przeprosić za to, że nieliczni fani musieli czekać tak długo. Rozdział ten jednak był dosyć ciężki w pisaniu ze względu na to o jakie wierzenia i mity go oparłem i jak ostatecznie zdecydowałem się poprowadzić tę historię. W każdym razie - kończymy Część I Koła Historii i rozdział o najmłodszym Nieśmiertelnym Starego Świata: Lunie - Tej, Której Tka Los. Rozdział V - Luna Co teraz? Wraz z końcem Części I wchodzimy w prawdziwą serię. Kolejne rozdziały czy opowiadania będą się więc tyczyły już tematyki ekstremalnie różnorodnej. Najbliższe czego możecie się spodziewać, to poprawiona i rozszerzona wersja opowiadania z konkursu o zebrach (jury: Cahan) - "O'n". Gdy opowiadanie to tu się już pojawi, będę miał do wyboru sporą listę tekstów, które chciałbym napisać do Koła Historii. Moją ideą jest jednak to byście byli jak najbardziej zainteresowani - najchętniej napisałbym wszystkie z tych pomysłów, ale niektóre mogą być bardziej interesujące, a inne nie. Stąd też - po publikacji "O'n" zamierzam wrzucić ankietę w której dam wam do wyboru jaki kolejny tekst w tym uniwersum chcecie przeczytać. Ankietę też podrzucę do KKPF i Bronies Corner. Życzę miłego czytania.
  6. Verlax

    Publikuję swoje opowiadanie. Nie jestem z niego zadowolony, po raz kolejny limit słów i brak korekty prawdopodobnie mnie ubije. Also, nawet nie próbowałem robić rymów. Moim osobistym zdaniem nie warto. O'n [Slice of Life] Opis Opowiadania: Starsi nazywali kamień O’n, co znaczyło „Ten, Który Trwa”. Odkąd przodkowie ich przodków przybyli na te ziemie oddawali Mu cześć.
  7. Trochę sytuacja się u mnie ustabilizowała i udało mi się ukończyć kolejną opowieść o Nieśmiertelnym - tym razem o Celestii, tajemniczej dolinie Hinnon oraz zjednoczeniu Equestrii. Kończymy powoli i wraz z ostatnim rozdziałem o Lunie przejdziemy do przeróżnych one-shotów o różnej tematyce. Jeden z nich zamierzam napisać jeszcze przed rozdziałem o Lunie - na konkurs organizowany przez @Cahan w dziale Zecory o historii zebr (pod tym linkiem) - zachęcam do wzięcia udziału w konkursie. Za korektę tego rozdziału gorąco dziękuję Gandzii, który bohatersko zwalczył raka z mojej żenującej pisaniny. Rozdział IV - Celestia Nie zapomnijcie podzielić się wrażeniami z lektury fanfika w komentarzu!
  8. Cieniem Nocy byłem zainteresowany od dosyć dawna, ale jakoś brakło mi nieco motywacji by wreszcie zacząć się przez to przebijać. To dosyć stary fanfik, a stare fanfiki mają swoje mankamenty. Jednak nagły "news" o reworku mnie wreszcie zachęcił i przeczytałem Prolog oraz Rozdział I. Jak wrażenia? Zacznę od negatywów, by móc od razu potem przejść do tego co mi się ewidentnie podobało. Faktem jest, że te "wady" to bardziej moje preferencje, ale pozwolę i tak się nimi podzielić. Otóż po pierwsze, ewidentnie widać że to stary fanfik z czasów wczesnego fandomu chociaż po tym jak są nazywani główni bohaterowie. O ile generalnie world-building jest naprawdę dobry (do tego jeszcze przejdę) to przyznaję, że trochę dobijały mnie imiona bohaterów, które brzmiały mocno topornie. Ja wiem i zdaję sobie sprawę jako pisarz, że generalnie, sama maniera tych kucykowych kanonicznych imion to przegrana sprawa, bo po prostu motyw po dłuższej analizie nie trzyma się kupy. Wydaję mi się, że mogły one brzmieć trochę "dostojniej" i mniej topornie, ale z drugiej strony - wątpię by ten rework miał akurat to zmienić. Drugi problem tyczy się jednej (i jedynej) rzeczy, która w światotworzeniu mi nie pasuje - to jest idei, że alicornów jest dużo. Nie chodzi mi nawet o argumenty w stylu "to jest nielogiczne, nierealne itd. itp.", bo takie argumenty pewnie też dałoby się znaleźć, ale raczej chodzi mi o to, że alicorny jako takie są istotami wyjątkowo unikatowymi, więc ich nadmiar tylko szkodzi i zabiera im potencjału. Tym bardziej, że przynajmniej na tym etapie z tego powodu jest bardzo niejasne jaki jest właściwie power-level takiego alicorna. No dobra, a teraz przechodząc do rzeczy zrobionych naprawdę świetnie: - Postacie - generalnie, wszystkie postacie co do jednej jakie póki co były w opowiadaniu przypadły mi do gustu, brzmiały wiarygodnie i ich motywacje były sensowne, oczywiście prym wiedzie Night Shadow, która jako główna bohaterka fanfika prezentuje się naprawdę dobrze. Muszę pochwalić świetnie opisane myśli wewnętrzne i generalnie dobrze zarysowaną motywację. Podoba mi się też, że nawet takie postacie, które raczej są tutaj antagonistami jak ojciec naszej bohaterki mimo, że są tymi antagonistami, to ich motywy są zrozumiałe. - Światotworzenie - wszystko poza problemem z nadmiarem alicornów mi bardzo przypadło do gustu, ze szczególnym uwzględnieniem tego, że poszczególne Królestwa różnią się nie tylko kulturowo jako tako, ale też innym zestawem imion czy innym wyglądem. To dobry smaczek. - Overall Quality - generalnie miałem wrażenie, że po reworku naprawdę mamy do czynienia z wysoką jakością jeśli chodzi o opisy, akcję oraz zwyczajne smaczki (np. to, że Night Shadow dalej używała dworskiej mowy gdy uciekła). Podsumowując - bardzo mi się podoba i czekam na więcej. Poczekam na spokojnie i będę czytał wraz z reworkami kolejnych rozdziałów. Pozdrawiam - Wreszcie - zwyczajnie przyjemnie się to czyta, a tekst zniknął tak szybko jak się pojawił.
  9. Dobry, Psycho-Pass pozostaje jednym z moich ulubionych anime, więc gdy dowiedziałem się, że w Klubie Konesera będzie jego omawianie bardzo się zainteresowałem opowiadaniem będącym cross-overem do niego. Ze względu na warunki u siebie jednak nie będę mógł być obecny ani w dyskusji ani nie zdołam przeczytać całości opowiadania. Z tego też powodu ten post, który tu piszę nie jest recenzją "Przebiśniegu", piszę to po przeczytaniu prologu oraz pierwszych dwóch rozdziałów. Jest to raczej forma... hmm... odczuć i spostrzeżeń po zderzeniu się z tym dziełem. 1. Cross-over Ta uwaga będzie bardzo krótka. Na początku tego posta wrzuciłeś o takie coś: Nie wiem co znaczy ta gwiazdka, ale jest to kompletna bzdura. Ilość rzeczy, która została zaimportowana z Psycho-Passa jest wręcz ekstremalna i jest to czysty cross-over i nie ma co się przed tym bronić. Powiedziałbym nawet, że zostało to przeimportowane wręcz trochę bezrefleksyjnie. Powodem dla którego Japonia w Psycho-passie mogła w ogóle odizolować się od reszty świata i wprowadzić system Sybill był fakt, że Japonia jest krajem wyspiarskim, natomiast o Equestrii takiej informacji nie mamy (i znacząca większość twórczości jaką czytałem o pastelowych taboretach nie robiła z Equestrii kraju wyspiarskiego). 2. Cross-over... ale na pewno? Jak wspomniałem w punkcie powyżej, to opowiadanie jest na bank pełnokrwistym cross-overem. Ale pojawia się drugie pytanie - ale czy jest dobrym cross-overem? Możesz czasem napisać cross-over, który niby będzie miał wszystkie postacie oryginału, terminy oryginału, coś klimatu oryginału, ale bardziej z esencją i podstawą oryginału mijać się nie może. Niestety, obawiam się, że tutaj może być jeden z tych przypadków. Rozbija się to o dwa problemy. Pierwszy, autor zdradza kluczowe elementy fabuły Psychopassa straszliwie wcześnie w opowiadaniu, co kompletnie rozwala intrygę, która w oryginalnym Psychopassie była budowana pieczołowicie przez pół show. Spoiler: Rozdziały w Przybiśniegu są generalnie krótkie i akcja pędzi bardzo szybko - ilość otrzymywanych informacji i tempo z jakie je otrzymujemy trochę zatrważa i nie pozwala mi się osobiście wczuć w opowiadanie jak i też nie pozwala mi się trochę zastanowić nad samą intrygą. Wreszcie, drugi powód dla którego Przybiśnieg póki co bardzo mija się z esencją Psycho-passa jest to w jaki sposób traktowany jest System Sybill oraz generalnie jaka jest "moral complexity" opowiadania. 3. ... a samo opowiadanie? Jest ok. To rzemieślnicza, dobra robota, pomijając to że po prostu wieje zmarnowanym potencjałem. Warte odnotowania moim zdaniem jest szczególnie tempo akcji i generalnie długość rozdziałów - moim zdaniem to trochę przesada. Psycho-pass generalnie jako dzieło było dużo bardziej powolne i metodyczne - tutaj tak nie jest. Postacie póki co też są zarysowane całkiem ok, mimo że błyskawiczna zamiana lojalnego mieszkańca w rebelianta w przeciągu jednej rozmowy to jeden z trope'ów których nienawidzę z całego serca. Jak wspomniałem - to nie jest recenzja, bo nie zdążyłem przeczytać całości. Spróbuję to jednak zrobić w bliżej nieokreślonym czasie. Pozdrawiam
  10. Trochę spóźnione, ale bardzo dziękuję za komentarze. Odpowiadając trochę na nie: @Kredke, kwestia skali to bardzo celny argument. Faktem jest, że te rozdziały KH, które są tutaj do tej pory są mocno makro, jednak w zamyśle, mam plany patrzeć na to i z bliższej i dalekiej perspektywy. Przykładowo, jeśli będę opisywał opisywał Półwysep Fralski pełnych małych księstw i miast-państw, mogę opisać historię tylko jednego z tych małych państewek i skupić się na jego mieszkańcach i przez pokazanie tego z takiej perspektywy, opisać przez przykład co się działo w innych miastach. Opowiadanie ma też tag [Seria] bo zamierzam w pewnym momencie zejść na ziemie i w one-shotach opowiedzieć kilka historii tego uniwersum bezpośrednio z perspektywy konkretnych postaci, podobnie jak to zrobiłem w prologu. Co do kwestii, że się tak to określę “alternatywnego sposobu opowiadania”, przez nagranie wykładu, ćwiczeń, czy też tego co planowałem na przyszłość (audycja w radiu, badania archeologiczne na pobojowisku, wizyta w muzeum), rozumiem czemu mogłoby ci się nie podobać i że to może wytrącać trochę z czytania, ale jednocześnie niespecjalnie widzę by to był aż taki problem, tym bardziej, że póki co tylko ty zwróciłeś mi na to uwagę. Nie mówię, że nie masz racji, tylko wydaję mi się, że w tym wypadku jest to raczej kwestia preferencji. @Xelacient, podoba uwaga co do Kredke, ale tutaj chciałbym podkreślić, że C’tis planowałem poświęcić naprawdę sporo miejsca i całego dedykowanego one-shota. Powodem dla którego wspominam tak pokrótce C’tis tutaj jest fakt, że póki co nie jest to ważne z perspektywy tej historii, natomiast będzie bardzo ważne później - i dlatego zrobiłem wspomnienie o tej krainie i jej mieszkańcach wcześniej. Pozwala to uniknąć oskarżeń “czemu coś tak skrajnie ważnego nie zostało wspomniane wcześniej”. Stąd też, zaznaczam póki co, że istnieje taka kraina i tacy jej mieszkańcy, natomiast szczegółowy opis ich historii zamierzam opisać wtedy gdy będzie miało to znaczenie. Faktem jest notabene, że zależnie od tego co czytelnikom się spodoba, mogę pewnym zagadnieniom poświęcić mniej czasu, a niektórym więcej, dlatego bardzo polecam na zwracanie mi uwagi, które elementy świata wydają się wam ciekawe, a które nie, bo zależnie od tego mogę się zastanowić czy pewnym zagadnieniom dodać zawartości. Ale tutaj ciężko mówić o demokracjach czy rzeczach stylizowanych na starożytne Ateny. Przy tym poziomie technologii oraz rozwoju społecznego, rozwinięta demokracja była niemożliwa i właśnie przykłady starożytnych demokracji nas o tym doskonale informują. Przecież Ateny były demokracją jednego miasta, w którym głosował żałosny procent populacji, a sam ustrój był skrajnie nieefektywny. Republika Rzymska popadła w dyktaturę wojskową właściwie natychmiast po tym jak się rozrosła trochę ponad swój rozmiar i ustrój republikański ograniczał się właściwie tylko do Rzymu i jego okolic. Stąd też ideologicznie demokracje starożytne nie byłyby żadnym przeciwnikiem dla ideologii Nieśmiertelnych. Ich upadek mógłbym opisać w pojedyńczych zdaniach. Demokracji w tym okresie historycznym co opisuje trochę będzie. Ze starożytności będzie to niewspomniana jeszcze nacja Berytos o której prawdopodobnie wspomnę przy rozdziale o Celestii. Będzie trochę miast-państw oraz republik kupieckich już w latach późniejszych. Wspomniane zostaną też monarchie, które dosyć wcześnie zaimplementują pewnego rodzaju parlamentaryzmu ale faktem jest, że demokracja jako powszechna ideologia społeczna będąca potężną alternatywą dla monarchii to jeszcze grubo za wcześnie. Natomiast ideologiczny oponent czy rywal dla kultu Nieśmiertelnych na pewno się pojawi, natomiast nie zakładałbym, że akurat będzie to jakiś “ruch demokratyczny”. A co to konkretnie będzie - no to cóż, będziesz miał okazję przekonać się sam. ------- A teraz, po dłuższej przerwie chciałbym wreszcie zaprezentować kolejny rozdział. Tym razem ruszymy daleko na wschód, ku mroźnym stepom Ursuatu by przyjrzeć się sylwetce kolejnego z Nieśmiertelnych - Rimstuara. Rozdział II - Rimstuar Nie zapomnijcie podzielić się komentarzami, uwagami i swoimi spekulacjami. Życzę miłego czytania.
  11. Póki co opowiadania nie ma jeszcze tak dużo, ale muszę przyznać, że jest naprawdę ciekawie. Skrócić to można do kilku punktów. Po pierwsze - mimo, że jest to opowiadanie ewidentnie skupione przede wszystkim na bohaterach, jest tutaj całkiem interesujący world-building. Po drugie, sam koncept chociaż może trochę przypominać już pewne motywy, które zostały zdarte już w tylu innych fanfikach, to tutaj wykonanie tego wypada całkiem świeżo (to NIE jest Past Sins). Po trzecie - pozostaje wreszcie styl Ghatorra, który jest naprawdę bardzo solidny i naprawdę przyjemnie się go czyta. O samej fabule nie mogę jeszcze dużo powiedzieć, bo jeszcze tak dużo tego nie mamy, ale autor zbudował naprawdę dobry klimat i napięcie, przez co będę czekał z niecierpliwością na kolejny rozdział by zobaczyć co będzie dalej.
  12. Musisz mi wybaczyć @Johnny za tak późną odpowiedź, ale ostatnimi czasy byłem bardzo zajęty w związku ze studiami, a nie chciałem też odpisać w sposób bardzo uproszczony i na odwal się, gdyż wskazana przez ciebie wątpliwość jest bardzo ciekawa. Wada wskazana przez ciebie która może nie otrzymała od ciebie precyzyjnej nazwy, a ja ją skrócę do “uczucia, że trochę zbytnio jednak widać inspirację wydarzeniami historycznymi z naszego świata” - dla mnie osobiście nie jest wielką wadą, ale pozwolę sobie rozwinąć czemu to wygląda w Twarzą ku Słońcu tak jak wygląda. Powodów tego stanu rzeczy jest kilka: 1. Wymaganie spin-offowe: Konkurs był na “spin-off” do KO, co znaczyło, że chciałem pozostać w uniwersum KO w relatywnej zgodzie, nawet jeśli uważam, że uniwersum KO w aspekcie world-buildingu jest zbudowane źle. Byłem w tym konsekwentny i pomimo mojego braku sympatii trzymałem się oryginału, w tym próbowałem wyjaśniać problemy oryginału na tyle dobrze na ile potrafiłem. Niestety, nawet pomijając moje próby - dalej to co zostało opisane w TkSie nie jest realistyczne, a tylko brzmi bardziej realistycznie w stosunku do tego co było w KO. Po prostu pewne aspekty jak transformacje społeczne, reformy wojskowe, tradycje wojskowe, esprit de corps, kadry, nowoczesna administracja, uprzemysłowienie - wszystkie te rzeczy zajmują dużo więcej czasu i moja próba ogarnięcia tego była z góry skazana na porażkę. Innymi słowy - gdybym nie pisał tego jako spin-off do konkursu, opowiadanie wyglądałoby zupełnie inaczej - i to mówię o każdej pojedyńczej scenie, opisie czy bohaterze. To, że trzymam się tak usilnie nawiązań do historii naszego świata z międzywojnia XX wieku jest zwyczajnym utrzymywaniem konwencji jaką ustawiło KO jako dzieło do którego spin-off pisałem. 2. O powtarzającej się historii: Generalnie, nie do końca rozumiem akurat uczepienia się tego, ale z mojej perspektywy, niezależnie od tego jak spojrzeć na historię naszego świata oraz historię światów przeróżnych fikcji, to wszystko się powtarza, nawet jeśli sam autor nie zdaje sobie z tego sprawy. Czytałem różne rzeczy i w większości przypadków byłem w stanie zauważyć alegorię do czegoś co już się wydarzyło, do pewnego państwo co dawniej istniało, do kultury czy języka wciąż obecnego. Jest to zrozumiałe, bo takie wydarzenia jak powstanie komunizmu i faszyzmu, industrializacja, nacjonalizm, liberalizm, rewolucje - wszystkie te rzeczy jesteśmy w stanie sobie uzasadnić na podstawie obiektywnych przesłanek i nie posiłkując się argumentem “bo tak się wydarzyło”. Przykładowo: jeśli rozumiemy powody popularyzacji komunizmu wśród mas i z jakiegoś powodu w dziele fikcji wystąpią te powody, to autor dzieła nie tylko może, ale wręcz powinien jakoś do tego nawiązać. Ruch ten może się nazywać inaczej, ktoś inny może go stworzyć, w innym kraju, w innej rzeczywistości - ale historia wyjdzie właściwie taka jak w naszym świecie. Odpowiadając na pytanie - w Twarzą ku Słońcu nawiązań jest cała masa, ponad kilkadziesiąt mniejszych i większych. A jednocześnie - tutaj się trochę przechwalając - uważam, że w znaczącej większości przypadków wszystko jest - jak sam zresztą spostrzegłeś - “obrzydliwie logiczne”. Stanowią one integralną, a nie doczepioną na siłę część opowiadania będąc jeszcze smaczkiem dla tych osób co je rozpoznają. 3. Uproszczenia historyczne czyli dlaczego każdy na świecie autor fikcji to leń, wliczając mnie: Tworzenie autorskiego świata to tytaniczne zadanie, a jest w nim tylko jedno ułatwienie - przeciętny czytelnik będac leniem nawet nie pomyśli, że pewne aspekty opowiadania nie są “oczywiste”, co przyzwala na lenistwo autora. Kilka oczywistych drobnych rzeczy: - Język - jakkolwiek byś próbował - nie uciekniesz od tego, nie wymyślisz języka do pisania w nim opowiadania (chyba, że jesteś Tolkieniem). Prowadzi to do masy ogromnej ilości problemów. Największy jest z łaciną i dziedzictwem łacińskim - przykładowo mnóstwo nazw związków chemicznych nie ma żadnego sensu bez łaciny i bez implikacji istnienia jakiegoś rodzaju Imperium wcale-nie Rzymskiego. Dlatego osobiście, w każdym swoim fanfiku implikuję, że kiedyś takie państwo było (które u mnie sie zwie Cirra, a język “staro-cirrański”). Ułatwia mi to życie. Związki chemiczne to oczywistość oczywistości, ale jak się naprawdę wgłębnisz, to mnóstwo słów w języku ma sens tylko jeśli przyjmiemy implikację w świecie fikcji na istnienie czegoś. Angielskie słowo “spruce” (świerk) pochodzi od określenia “Z Prus”, bo stamtąd pochodziło mnóstwo drzew wywożonych na handel do Anglii. Czyli co, jeśli w opowiadaniu fantastycznym po angielsku użyjemy słowa “spruce” to implikujemy, że w tym konkretnym uniwersum fantasy w którym nawet smoki latają istnieje kraina geograficzna o nazwie Prusy? I te problemy się ciągną i ciągną... - Gesty, zwyczaje, obyczajowość, slang - taki banalny zwyczaj jak salutowanie przez dotknięcie głowy/czapki pochodzi z średniowiecza i czasów rycerstwa. Ale jeśli w naszym opowiadaniu fikcji nie było okresu średniowiecza i rycerstwa jako takiego to co? Podobnie: środkowy palec jako obelżywy gest (też z średniowiecza, kara dla walijskich łuczników z wojny 100 letniej jak dali się złapać Francuzom, więc Anglicy używali go do wkurzania przeciwników). - Wreszcie, chyba najważniejsze - w większości przypadków autor nie ma czasu, ani miejsca by wyjaśniać rzeczy, też nie chce zanudzić czytelnika na śmierć. W teoretycznym fanfiku autor X mógłby wyjaśniać genezę ideologii Y na swój autorski sposób przez 7 stron by miało to sens, ale może też zrobić nawiązanie do historii rzeczywistej i zrobi to w trzy akapity. Mogę ci też zagwarantować, że dla czytelnika bardziej strawna będzie ta druga wersja. Podsumowując - przede wszystkim dla dobra czytelnika nie próbuję aż tak mocno wgłębiać się w world-building, bo przeciętny czytelnik zwariuje. Podobieństwa historyczne i liczne nawiązania są naturalne, ponieważ a) powody ich występowania są tożsame zarówno dla naszej historii jak i tutaj przedstawionej fikcji, b) bardzo ułatwiają i przyśpieszają przyswojenie opowiadania, c) stanowią smaczek dla osób, które są w stanie je rozpoznać i docenić. Gdyby cię jednak interesowało, mogę polecić “Koło Historii” - opowiadanie historyczne i niemalże kronikarskie, zaczynające się nie we współczesności, a w odpowiedniku wczesnego średniowiecza - w rezultacie mam dużo większą swobodę w kreacji świata i nie używaniu współczesnej historii jako wspomagacza. Wykorzystuję w nim również do pełna potencjał różnych ras oraz elementy magii i nieśmiertelnych bóstw, w porównaniu do TkSa. Pracę następują powoli, ale wydaję mi się, że może ci to bardziej przypaść do gustu. Cieszy mnie jednak, że Twarzą ku Słońcu się podobało pomimo pewnych wad i bardzo dziękuję za głos na “Epic”.
  13. Jako członek jury również dziękuje wszystkim uczestnikom za swoje starania. Chciałbym przy okazji jeszcze raz dodać i podkreślić w przypadku opowiadania "Zaginięcia Cwałowa" Niklasa. Pomimo niskiej oceny jaką sam też dałem, osobiście uważam, że było tu najwięcej potencjału. Oczekuję @Niklas , że spróbujesz zrobić coś z tego więcej bo naprawdę był miód, póki nie odkryliśmy rozczarowania na koniec. Nie bierz wiec do serca tego trzeciego miejsca - edycja rozszerzona mogłaby być prawdziwym arcydziełem. Jeszcze raz podziękowania dla uczestników jak i moich współtowarzyszy w jury.
  14. Moje komentarze w tym wątku coraz częściej przybierają formę ścian. Napisanie tego konkretnego posta było dosyć męczące dlatego tym razem tylko krótko odpowiem na twój poprzedni @Hoffman. Gdybym nie wyczerpał materiału albo czegoś nie podjął, możesz mnie złapać na Discordzie i w szczególikach przeróżnych możemy to przedyskutować bardziej dokładnie. Co do postaci Alberta, dalej niespecjalnie mnie przekonałeś. Jeśli: Problem z tą obroną tej postaci jest taki, że akurat te argumenty są celne, tylko szczerze - ja nie czuję by to było tak mocno zaznaczone w samym opowiadaniu, jeśli w ogóle. Nie kojarzę by jakakolwiek postać poza może Henriettą miała jakikolwiek dłuższy fragment poświęcony temu “co ja właściwie sądzę o Albercie” co pozwalałoby zrozumieć ich punkt widzenia (i przez dłuższy fragment mam na myśli porządne kilka akapitów myśli postaci w których próbuje pogodzić i dojść do wniosku jak właściwie rozumie postać Alberta). Więc o ile w tym cytacie co tu dałem oraz również w części akapitów poniżej dajesz dobre argumenty, ja nie jestem do końca pewny czy w samym opowiadaniu te wątki są rzeczywiście tak zarysowane jakbyś chciał. W takim razie moje czepialstwo w tej sprawie jest trochę bezcelowe. Jednak nie mogę też nie powiedzieć, że nadal opowiadanie było do bólu przewidywalne i było mocno “meh”. W każdym razie, rozumiem czemu takie podejście. Generalnie, koncept niższości jest świetnym argumentem z twojej strony (podobnie jak to, że Fenrir jest trochę głupi), tylko mam podobną wątpliwość jak miałem wyżej - czy na pewno ten koncept niższości był tam tak mocno zarysowany? Bo ja pamiętam tylko, że nie cierpiał, że nie dostawał normalnych zleceń od gildii no i można było coś wyczuć, że ma zazdrość o niektóre elementy szkolenia walki. Ale właśnie - nie miałem wrażenia, że ten kompleks niższości tutaj pomagał tu tłumaczyć to mordobicie, możliwe że dlatego że sam wątek nie został popchnięty mocniej. Generalnie to dosyć spory problem i sam się na tym łapałem, że między innymi przy naszej dyskusji pod KSem, że miałem niby świetne i dobre argumenty tłumaczące czemu coś jest w opowiadaniu tak, a nie inaczej, ale potem miałem drugie myśli - “czy aby na pewno to co powiedziałem w argumencie w ogóle było tak podkreślone w opowiadaniu by dało się to spostrzec i odnotować?”. Mam podobną myśl tutaj jak czytam Kresy. ---------------------------- Przechodzimy do dwóch kolejnych opowiadań: “Shhh! To sekret!” oraz “Tajemnica Białego Bazyliszka”. Zacznę prosto z mostu - obydwa opowiadania mi się bardzo podobały i poczułem ogromny skok jakości jeśli chodzi o prowadzenie fabuły. Po raz pierwszy będę miał naprawdę problem z wyznaczeniem jakichkolwiek wad. Zacznijmy od “...To sekret!”. Wszystkie zalety jakie wymieniałem w pierwszym poście dalej są obecne, ale tym razem chciałbym podkreślić coś innego. W tym one-shocie mamy kluczową dawkę world-buildingu, która bardzo poprawiła odbiór Cevalonii. Pierwsze strony tego opowiadania bardzo rozbudowały tę krainę i zrobiły to w bardzo dobry sposób. W sumie to jest zabawne, bo te opisy nie miały potem większego przełożenia na to co właściwie w opowiadaniu się działo jak i na jego główny wątek, a mimo tak była to chyba moja ulubiona część fanfika. Po dłuższym zastanowieniu, nie byłem w stanie niczego określić czego mógłbym się sensownie przyczepić i stąd też - nie mam nic do dodania. Gratuluję - naprawdę ci to wyszło. “Tajemnica Białego Bazyliszka” również moim osobistym zdaniem była na poziomie wyżej niż poprzednie opowiadania z tej serii. Klasyczne zalety dalej są, a sama przemiana Fenrira, polowanie na bazyliszka jak i generalnie cały koncept opowiadania wypadły naprawdę dobrze. Natomiast mam dwa… hmm… “spostrzeżenia”. Nie są to wady w żadnym stopniu, tylko coś co pobudziło mnie do przemyśleń. Jak wspomniałem, to bardziej spostrzeżenie niż wady. Nie odebrały mi one przyjemności z czytania i ostatecznie po przeczytaniu jestem bardzo zadowolony. Te dwa opowiadania zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie i po przerwie będę się brał za kolejne z serii. Pozdrawiam
  15. Od autora Krwawego Słońca, Twarzą ku Słońcu i wiele innych opowiadań. Korektowane przez Gandzię, pre-readerowane przez Ghatorra. Koło Historii [Political] [Alternate Universe] [Seria] Opis Opowiadania: Dzieje tych ziem to niekończący się cykl pokoju i wojny, powstających na nowo imperiów oraz ich spektakularnych upadków. Kolejne generacje rodziły się i umierały, a świat pozostawał taki jak zawsze - okrutny i bezlitosny dla jego mieszkańców. Wieleset lat temu spośród mroków starożytności wyłoniło się potężne Cesarstwo Cirrańskie, które na krótko wydawało się zjednoczyć cały znany świat tylko po to by rozpaść się tak jak każde inne. Koło historii potoczyło się znowu. Saoshyant. Rimstuar. Kairos. Celestia. Luna. Trzysta lat po upadku Cesarstwa Cirrańskiego na gruzach imperium powstają nowe potęgi. Na ich czele stoją nie zwykli, słabi śmiertelnicy lecz Nieśmiertelni, właściwie nieskończenie potężne istoty, które Zstąpiły do naszego świata z Mandatu Niebios. Ich celem zaś jest ustanowienie nowego ładu, w którym wszelkie zło zostanie zniszczone, rozumne rasy zjednoczone, a szkodliwy postęp stanie w miejscu. Koło historii miało zostać ostatecznie zatrzymane. Nieśmiertelnym przypisuje się wiele zalet. Są między innymi niezwyciężeni, dostojni, przenikliwi, nieskończenie mądrzy, niewrażliwi na ból, choroby i śmierć, znają przeszłość i przyszłość. Można by pomyśleć, że ład jaki zapanował tutaj utrzymywany przez tak potężne istoty jest niemożliwy do ruszenia. Ale spośród tysiąca zalet Nieśmiertelnym brakuje jednej. Nieomylności. Prolog Koło Historii [Political] [Wojenny] Część I - Era Nieśmiertelnych Wraz z bitwą pod Elis cały kontynent znalazł się pod władzą Nieśmiertelnych. Ich podporządkowanie naszego świata jest tematem wielu dzieł historycznych, opisujących wydarzenie po wydarzeniu, w jaki sposób bóstwa przejęły władzę. Kronikarze tamtej epoki, choć mogli obserwować te wydarzenia na żywo, nie mogli zadać jednego, wyjątkowo ważnego pytania. Te postawili dopiero współcześni historycy. Czy było to nieuniknione? Rozdział I - Saoshyant Rozdział II - Rimstuar Rozdział III - Kairos Rozdział IV - Celestia Rozdział V - Luna Część II - Pax Imperios Immortales Jeśli jest jedna rzecz w której wojna i pokój są pokrewne, to to że w obydwu są zwycięzcy i przegrani. Setki lat absolutnej dominacji Kultu Harmonii miało zatrzymać koło historii i utrzymać wieczny pokój dla wszystkich rozumnych istot Terry. Chociaż Długi Pokój był czasem rozwoju, stabilności i dobrobytu, to w jego ramach po raz pierwszy pojawiły się pierwsze oznaki nadciągającej katastrofy... O'n [Slice of Life] Starsi nazywali kamień O’n, co znaczyło „Ten, Który Trwa”. Odkąd przodkowie ich przodków przybyli na te ziemie oddawali Mu cześć. Struktura Opowiadania: “Koło Historii” to seria, w której przedstawiona zostanie historia przejęcia władzy nad znanym światem przez panteon Nieśmiertelnych w późnej starożytności oraz ponad tysiąc lat ich rządów od 0 AD, nie ograniczając się jednak tylko do ograniczonej kasty postaci czy perspektywy, lecz patrząc na świat jako całość - uwzględniając losy i dzieje wszystkich rozumnych ras, narodów, państw, wierzeń i władców tego świata. Największą inspiracją pozostaje klasyczne alternate history - “Look to the West” oraz ciekawe alternate take dla serii Mass Effect - “Renegede Reinterpretations”. Jeśli chcecie dokładny odpowiednik historyczny w stosunku do naszego świata, to będzie to od późnej starożytności do początku Oświecenia. Seria ta składa się z “Rozdziałów” oraz opowiadań. Różnica pomiędzy nimi jest taka, że opowiadania są prezentowane z perspektywy konkretnych postaci historycznych na przestrzeni epoki, podczas gdy “Rozdziały” są napisane w całości w sposób narracyjny - przy pomocy materiałów historycznych, fragmentów książek, wykładów, wycieczek archeologicznych, wywiadów w radiu i tak dalej. Rozdziały będą się tyczyły bardzo różnych rzeczy z zakresu historii religii, różnych ras kuco-versum, polityki, wojskowości, gospodarki i handlu, demografii i tak dalej. Znaczy to perspektywistycznie, że zwłaszcza w późniejszych rozdziałach o ile niektóre z nich mogą być bardzo istotne dla narracji całej serii, o tyle niektóre mogą mieć charakter tylko ciekawostkowy i można je pominąć jeśli to kogoś nie interesuje. Te właśnie “nie-esencjalne” dla głównej narracji będę oznaczał tagiem [*]. Właściwe opowiadania to będą one-shoty, które mogą mieć różne tagi, od [Slice of Life], przez [Wojenny], [Adventure], aż po [Political]. Co jest opisywane w one-shotach, się bezwzględnie wydarzyło… a przynajmniej tak się wydaje postaciom, które w tych wydarzeniach uczestniczą. Co jest opisywane w rozdziałach mogło się wydarzyć… albo nie musi. Same rozdziały składają się w znaczącej większości z materiałów historycznych, nagrań i wycieczek archeologicznych - a wszystkie post factum. Oznacza to, że wydarzenia opisywane w rozdziałach mogły się wydarzyć, mogły się wydarzyć, ale szczegóły były inne, bądź też prawda może być zupełnie inna. Z tego też powodu będziecie mogli zauważyć, że z różnych przyczyn opowiadania oraz rozdziały nie są za specjalnie zgodne same ze sobą, a często mogą być wewnętrznie sprzeczne. Jak się przekonacie - powody tego stanu rzeczy mogą być bardzo ciekawe. Nota o tagu [Alternate History]: W opowiadaniu tag ten nie oznacza, że będę radykalnie zmieniał coś co było jasno określone w serialu (jak przykładowo: Celestia jest ogierem i jest od księżyca). Mam trzy powody użycia tego tagu. - Po pierwsze, chociaż mam określony cały łańcuch przyczynowo-skutkowy od początku do końca opowiadania, to chcę zachować pewien stopień nieprzewidywalności. Tag ten zostawiam jako groźbę - wydarzenia opisywane w fanfiku na wiele setek lat przed wydarzeniami serialu mogą sprawić, że świat będzie wyglądał jak kanoniczny… ale nie musi. Chociaż może się pojawić oczekiwanie, że pewne postacie się pojawią albo pewne wydarzenia się wydarzą, to nie powinniście mieć żadnej pewności czy na pewno będzie to w takiej formie jakiej przewidzieliście. - Po drugie, osobiście jako osoba, która przetrawiła za dużo czasu na pastelowe taborety nie jestem na bieżąco z serialem… w stopniu dosyć ekstremalnym. Będę czerpał chętnie z motywów serialowych, ale tych co sam znam - więc nie męczcie mnie o coś co wydarzyło się w sezonie którego nawet nie oglądałem. Podobnie też - ilość OCków w tym uniwersum, w tym Nieśmiertelnych będzie spora więc też trzymanie się kanoniczności tutaj będzie dosyć trudne. - Po trzecie… istnieje jeden sekretny powód dla którego muszę użyć tego tagu. Jaki? A to niespodzianka. Zostawiam to waszej spekulacji jaki to musi być wyjątkowo specyficzny powód. Od autora: Kończąc "Krwawe Słońce" myślałem, że będzie to moje ostatnie opowiadanie w całym fandomie i realnie odpuszczę sobie pisanie w uniwersach pastelowych taboretów na dobre. Nie jestem pewien czy po prostu się nakręciłem, przyzwyczaiłem czy też pisanina zwykłych opowiadań autorskich okazała się aż taką porażką, ale zamiast poprzestać na moim najdłuższym opowiadaniu popełniłem jeszcze Twarzą ku Słońcu. Generalnie, problem polega na tym, że mam jeszcze wiele dziesiątek opowieści do napisania i opowiedzenia mam, czerpię z tego autentynczną radość jednak życie studenckie oraz realia naprawdę odbierają mu smak. Realnie czasu żeby zajmować się pisaniem fanfikcji mam znacznie, znacznie mniej. Ta seria pozwala jednym kamieniem zbić dwa gołębie z płotu. Po pierwsze, ta konkretna forma serii pozwala mi opowiedzieć możliwie najwięcej z tych pomysłów i historii w jednocześnie relatywnie krótkiej i zwięzłej formie. Po drugie, forma serii pozwala mi nie podchodzić do niej z taką dyscypliną jaką miałem przy długim wielorozdziałowcu z jasno określoną i wytyczoną linią fabularną (nie mam presji by szybko oddawać rozdziały). Prawdopodobnie więc, moja dalsza "kariera pisarska" w tym fandomie skończy się na tej serii i liczę w tym sensie, że ta seria naprawdę dostarczy wam wiele radości. Prolog będący opowiadaniem konkursowym oraz Rozdział I zostały opublikowane. Życzę wam przyjemnej lektury. - Verlax
×
×
  • Create New...