Jump to content

Pamiętnik Pinkie Pie


Tarreth
 Share

Recommended Posts

Samotne Przyjęcie




Dzisiejszy dzień w Ponyville był baaaaardzo ciepły. Tryskałam energią, chciałam coś porobić. Wpadłam na genialny plan - PARTY. Zorganizowałam serpentyny, upiekłam ciasteczka, babeczki, torty, ciasta, oraz wlałam wode do kubeczków. Wysłałam zaproszenia wszystkim kucykom w Ponyville. Z radością czekałam na ustaloną godzinę przyjęcia. W między czasie ułożyłam pare piosenek i troche sobie poskakałam bo nie mogłam już wytrzymać. Gdy zegar wybił 17:00 [ nikt nie może wiedziec co zrobiłam i jak to zrobiłam ] do drzwi. Po 10 minutach stania i patrzenia się czy goście nie idą ,zwątpiłam, że w ogóle przyjdą, ale czekałam dalej. Minęła godzina, a nadal nikt nie przyszedł.Popłakałam się, nie wiedziałam dlaczego tak się stało! Nawet moje przyjaciółki nie przyszły! Przecież wszystko zorganizowałam, miało byc tak fajnie, fajnie, FAJNIE!

























p.s jeśli ktoś nie zrozumiał o co chodziło z 'tym' w nawiasie to nawiązuje do tego odcinka, gdzie rainbow dash uciekała przed pinkie, a ona nie wiadomo w jaki sposób zawsze znajdowała się tuż koło niej :)
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Wyprawa Na Grzyby


Dzisiejszego dnia, nie wiadomo skąd, ale miałam wielką ochotę wybrać sie i pozbierać troche grzybków. Udałam sie do lasu z koszykiem. Byłam taka podekscytowana, że nie mogłam znaleźć żadnych grzybów, bo praktycznie nie patrzyłam czy w ogóle są. Aż w końcu znalazłam WIELKIEEEEGO grzyba, w samym środku lasu. Pomyślałam sobie, że go zerwę, przecież jest taki ogromny. Na pewno babeczki z takim grzybem były by przepyszne! Zaczęłam go wyrywac, ale to na nic! Nie wiedziałam co zrobić...

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Przyjazd Kuzynki


Jak codziennie, siedziałam sobie w krzakach, wypatrując śmieszne rzeczy. Siedziałam tam cały dzień, ale nic śmiesznego sie nie wydarzyło. Poszłam spac, lecz do ktoś zapukał do moich drzwi. W podskokach pobiegłam otworzyć przybyszowi. Okazało się, że to moja kuzynka od strony mamy ojca syna. Ucieszyłam się ogromnie na jej widok! Spytałam tylko " co ci odbiło, żeby przychodzić do mnie o tak późnej porze ? Ale i tak sie ciesze, że przyszłaś. Siadaj, wypijemy soczek!" Po czym nalałam jej soku. Bardzo jej smakował, więc poprosiła o dolewke, odmówiłam, bo zołza wszystko by mi wypiła. Siedziałyśmy i gadałyśmy przez całą noc, nic a nic nie spałyśmy. Rano kuzynka pożegnała się i poszła do domu. Z ciekawości poszłam ją śledzic, bo i tak nie miałam nic lepszego do roboty. Śledziłam ją, aż do lasu everfree, a w lesie byłam zszokowana! Okazało się, że to nie była moja kuzynka od strony mamy ojca syna! Była to oszustka, która po prostu nie miała gdzie pójśc na tą noc. Rozmawiała z jakimś dziwnym stworzeniem. Cała sie oburzyłam i poszłam jej wyjaśnic, że tak się nie robi! Zawołałam ' hej ty! Ty ty oszukistko !! Jak mogłaś mi to zrobic?!" * pinkamena transformation * Nagle zaczęłam patrzec się na nią krwiożerczym spojrzeniem, przysięgła, że już nigdy nie zrobi tego żadnemu innemu kucykowi. Uradowana poszłam spowrotem do krzaków, aby spędzić tam reszte dnia.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Przygoda z fontanną cz.1


Ten dzień był wyjątkowy. Z rana jak zwykle zjadłam killa babeczek. Zaraz po śniadaniu poszłam do Rainbow Dash. Był ładny poranek, promyki wschodzącego słońca delikatnie wyłaniały się z nad wzgórza. Szłam tak sobie powolutku podziwiając wschód słońca.
Po dotarciu do domu Rainbow nie zastałam nikogo, aż tu nagle zza krzaków wyskoczyła Rainbow, omal mnie wystraszyła. Musiałam wtedy śmiesznie wyglądać. Rainbow zaproponowała abyśmy się udały na polanę koło lasu. Chciała mi pokazać swoje nowe sztuczki. Kiedy tak wesoło zmierzałyśmy w stronę polany, patrząc na akrobacje Rainbow, nagle pod moimi kopytkami ziemia się zapadła. Byłam sama w ogromnej szczelinie...

Link to comment
Share on other sites

Przygoda z fontanną cz.2

...nie czułam się zbyt dobrze siedząc w tej rozpadlinie, mokrej, zimnej i brudnej. Było bardzo głęboko, cud że nic mi się nie stało podczas upadku. Z góry ledwo dochodził głos Rainbow Dash, która mówiła, że zaraz poleci po pomoc. Kiedy odleciała, nastała przenikliwa cisza i półmrok, gdyż promienie słońca ledwo tutaj docierały. "Przecież tutaj się zanudzę!" pomyślałam i zaczęłam się rozglądać. Nagle moją uwagę zwrócił dziwny metalowy przedmiot. Wyglądał on jak wielka klamka od jeszcze większych drzwi. I w istocie tym był. Próbowałam otworzyć, jednak ogromne żelazne drzwi ani drgnęły. W tym samym momencie usłyszałam odgłosy moich przyjaciółek. Ucieszyłam się, że tak szybko Rainbow zdołała sprowadzić pomoc. "Hej, dziewczyny, cieszę się, że przyszłyście, ale musicie coś zobaczyć" powiedziałam. Po chwili cała nasza szóstka znajdowała się przed ogromnymi drzwiami. Z wielkim wysiłkiem udało nam się je otworzyć. Oczom naszym ukazała się niesamowicie duża sala z przepiękną fontanną pośrodku...

Link to comment
Share on other sites

Przygoda z fontanną cz.3

...podeszłyśmy do tej niesamowitej fontanny. Cała wykonana była z diamentów, rubinów, szmaragdów i szafirów. Wokół niej paliły się pochodnie nadając temu pomieszczeniu niezwykły, pełen kolorów klimat. Nie mogłyśmy oderwać oczu od fontanny. Nagle całe to pomieszczenie zaczęło się trząść. Wielkie bloki skalne odrywając się od ścian niszczyły posadzkę. Nie wiedziałyśmy co się dzieje. Trzęsienie nie ustępowało, wkońcu cała sala tak jakby się rozpadła. Wokół nas była pustka, my na kawałku ziemi i fontanna. Gdy nasz stabilny grunt znikł, strumień wody z fontanny porwał naszą szóstkę. Niesione przez wodę... I tutaj urywa mi się pamięć, nie wiem co się działo wtedy.

Obudziłyśmy się na brzegu jeziora. "Dziwne, ja znam tę okolicę"-pomyślałam. Nie myliłam się to było Ponyville. Ruszyłyśmy w stronę miasta. Jednak nagle całe niebo pokryły czarne chmury. Zaczął padać deszcz. Ten deszcz nie był zwyczajny, zmywał kolory! Przestraszyłyśmy się i biegem ile sił w kopytkach ruszyłyśmy w stronę domu Twilight. To było coś okropnego, prawie straciłam swój kolor! Twilight cały czas przeglądając książki próbowała zrozumieć co się dzieje. Rarity była załamana tym, że jej włosy straciły kolor. Nagle Rainbow zobaczyła dziwną postać w oddali. Wydawała mi się znajoma, aż nadto znajoma. "To Discord!"- krzyknęłam...

Link to comment
Share on other sites

Żarcik



Gdy rano wstałam, okazało się, że leże na gałęzi. Był to wielki szok! Jak ja się tu znalazłam?! Nie wiedziałam co się dzieje, ale było dosyć wygodnie, więc spałam dalej. Jednak, cały czas nurtowało mnie to, dlaczego spałam na gałęzi... Lecz, po pewnym czasie zauważyłam, jak rainbow dash chichotała zza krzaków! Na pewno chciała mi wyciąć numer i udało jej się ! Haha, to na prawdę świetny żart. Ale ja się odegram! Tylko jak... wiem! Gdy dashi zaśnie, przefarbuje jej chmurzasty dom na różowo ! O tak, to był świetny pomysł! Tylko czym ja go przefarbuje ? Dołączona grafika Hmmm... Może cukrem pudrem?! TAAAK!! CUKIER PUDER TO JEST TO!! Różowy cuukier puder jest dobry na wszystko. Ale za nim przefarbuje jej ten dom, najem się troche cukru pudru, bo jest PRZEPYSZNYYYY!

*5 godzin później*

Mniam to było pyszne! Czas wyruszyć do domu dashi. Polece pinkie - mobilem, będzie szybciej.

* dżingiel pinkazoid'a wsiadającego do pinkie - mobila *

http-~~-//www.youtube.com/watch?v=lLwrqSpzs0Q



Dobra, mogę ruszyć w drogę.! To będzie najlepszy żart jaki kiedykolwiek zrobiłam BUAHUAHUAHUAHA! om om om om om jabłko mniam.
Dołączona grafika

*minute później*

Jestem na miejscu! Teraz muszę zachować ciszę i spokój, aby nie obudzić dashie! Po cichutku, po malutku, skradam się.... AAAAAAAA !!!!!!
Dołączona grafika

GUMMY!!! CHOĆ DO MAMUSI!!
Dołączona grafika

Jakiś ty uroczy i zabawny! Co ty tutaj robisz!? Oops... miałam być cichutko... Ty mały figlarzu, przez ciebie może mi się nie udać.
Dobrze, chodź ze mną, ale pamiętaj, że musimy być cichoo!! Dobra, teraz musimy podlecieć tam do góry, a to dosyć wysokooooooooo. Tylko jak? Gummy, jakieś sugestie ?

Dołączona grafika

OO! Świetny pomysł! Tylko zaczekaj, muszę sobie przypomnieć, gdzie schowałam tą trampolinę... Wiem! Zostawiłam na tej gałęzi, już lecę.

* godzinę później *

Gummy! Już jestem!

Możemy zaczynać. Wskakuj, musimy dostać się do góry!

Dołączona grafika

No dalej! Wiem, że umiesz!!!
Dołączona grafika

Hmmm... Skoro nie chcesz skakać to...
Dołączona grafika
LECIM!!! I-HAAAAAA. Zupełnie jak applejack hahahah.

Dobra żuczku, polec o tam! Dobrze ! Teraz słuchaj, leć powolutku, abym mogła po kolei farbować chmurki !

* 2 godziny później *

Ufff.... Ale się zmęczyłam! Ale rainbow będzie zdziwiona jak wstanie haha! Gummy, do pony - mobila!

* dżingiel pinkazoid'a wsiadającego do pinkie - mobila *

http-~~-//www.youtube.com/watch?v=lLwrqSpzs0Q



Jedziemy, brrruuum brruuuuum bruuuuum. To było świetne, co nie gummy?

Dołączona grafika

Wiedziałam, że ci się spodoba! Dobra, czas spać... Wiesz, ta gałąź była dość wygodna, dzisiaj pośpię sobie tam. Dobranoc.

Dołączona grafika
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Przygoda z fontanną cz.4

...to był Discord! Niemogłyśmy w to uwierzyć, przecież same pokonałyśmy go.

- A...ale...ale jak to możliwe?- spytała wystraszona Fluttershy.

-Nie mam zielonego pojęcia.- odparła Twilight.

-Ja mu pokaże gdzie jego miejsce!- krzykneła Rainbow.

-Daj spokój Rainbow- rzekłam- on nie może być prawdziwy.

-Pinkie ma racje.-powiedziała Twilight- coś tu nie gra.

Wyszłyśmy na zewnątrz by stanąć oko w oko z Discordem:

-Kim jesteś?- spytała Twilight.

-Heh, to zabawne, tak niedawno się widzieliśmy a wy już o mnie zapomnieliście?-rzekł Discord.

-Discord, gadaj jak się uwolniłeś!

-O Twilight, a jednak mnie pamiętacie, haha.

-Nie pleć bzdur tylko gadaj jak ci się udało uciec!- wrzasneła Rainbow.

-Hah, a kto powiedział, że mnie pokonałyście?

-Nie kłam, widziałyśmy jak zamieniasz sie w kamień- powiedziała Applejack.

-To prawda zamieniłyście w kamień, ale nie mnie tylko mojego klona. Co prawda kosztowało mnie to dużo energi, ale było warto.

-Dalej dziewczyny, musimy go pokonać!- krzykneła Twilight.

-Heh, to jest takie zabawne.

-Co cie tak bawi Discord?- spytałam.

-Pinkie, Pinkie, czy nie przeszła wam przez głowe myśl skąd tu się wziełyście?

-Przez fontanne.-odparłam.

-Brawo! Przez fotanne, którą to sam stworzyłem jako przejście do równoległego świata.

-Ale jak to...?

-Tak to Twilight, hehe.

-Nie możesz nas tu zatrzymać!-powiedziała Rainbow.

-Tak, to prawda nie moge was tu trzymać, mam za mało energi, ale wiedzcie jedno - chaos jest wszędzie wokół nas.

-Nieprawdaa!- krzykneła Twilight.

-Hahahaha...!

Nagle Discord znikł, a cała kraina zaczeła się trząść. Dziwny wir, niby trąba powietrzna zaczął nas wziągać. Wszystko latało w powietrzu:

-Zginiemy!-krzyczała Rarity.

Wszystko ustało, zapanowała tylko ciemność...

Po chwili się ocknęłam, leżałyśmy wszystkie na polanie:

-Dziewczyny, wy też miałyście taki dziwny sen?- spytałam.

-Tak.

-I miejmy nadzieje, że to był tylko sen.- powiedziała Twilight.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Gummy idzie na spacer



Dzisiejszego poranka, mój mały Gummy zsiusiał mi się na moją pościel! Powiedziałam sobie " O nie tym razem! Pinkie, musisz w końcu zrobić coś z tym małym urwisem! ". Poszłam najpierw do Fluttershy, żeby kupić smycz :

- Hej flutter. Masz może smycz dla małych, bezzębnych aligatorów kucyko - nie bójców ?

- Oh pinkie, wiesz bo ja.... Chyba będę coś miała, ale nie jestem pewna...

- Na pewno będziesz coś miała! Pośpiewam sobie w międzyczasie, kiedy będziesz szukać smyczy dla małych, bezzębnych aligatorów kucyko - nie bójców.

- Już lece...

- Lalalalallalala jestem sobie mała pinkie, szukam smyczy dla małych, bezzębnych aligatorów kucyko - nie bójców, w tym pomaga mi lalalal fluttershy lalalalla.

- Pinkie, chyba coś mam. Czy taka będzie dobra?

- Perfekto moja miła! Dzięki fluttershy, musze już lecieć bo gummy znów się zsiusia!

- Tylko uważaj na...

- Kto postawił jakieś drzwi na środku wyjścia z domu?! No nic, biegne!

I pobiegłam prosto do domu, ze smyczą w kopytku. Mam nadzieję, że gummy będzie zadowolony!

- Juuuuż jestem mój mały, bezzębny aligatorze kucyko - nie bójcu!

- *Rawr*

- To smycz dla ciebie! Choć, muszę ci ją założyć! No nie ciepaj się jak kura w Boże Narodzenie!

- *Rawrrrr*

- Gummy no proszę cię!! No nareszcie... Myślałam, że nie lubisz mojej smyczy!

- *Huh*

- Ruszajmy w drogę!

Ledwo co wyszliśmy z domu, a gummy już zaczął siusiać.

- Gummy świntuszku, nie przed domem... Pójdziemy pod dom rarity, tam będziesz mógł siusiać do woli! Hihihi na pewno będzie się śmiała z naszego żartu!

- PINKAMENO DIANE PIE!!!!! CO ROBIĄ TU TE SIUŚKI POD MOIM OKNEM?!

- Ciii! Śpią....

Link to comment
Share on other sites

Last christmas


Święta, jak ja uwielbiam święta! Zawsze obchodziłam je z moją rodziną, zbieraliśmy kamienie w świątecznych czapeczkach, ale tym razem, spędzę je z moimi najlepszymi przyjaciółkami! No i oczywiście gummym... Musze zorganizować jakąś imprezke, żeby było jeszcze świąteczniej ! Tylko jaką... Wiem!! W stodole Applejack, ubierzemy ją w serpentyny, obok wejścia postawimy wielkiego, dmuchanego kucyłaja! Oczywiście przebierzemy również gummy'iego, będzie mega świąteczny. Co o tym sądzisz, gummy?

- Grrr

Ciesze się, że się cieszysz! Ale co na to wszystko dziewczyny? W sumie, spodoba im się! Powiem rarity, żeby uszyła świąteczne stroje, na pewno zrobi to z największą chęcią! O NIE!! Zapomniałam o najważniejszym ! Trzeba mieć choinkę, tylko skąd ją wezmę? Wiem, poproszę Fluttershy, żeby zorganizowała choinkę. To będą cudowne święta...

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Noc w Canterlot cz. 1

Pewnego dnia gdy byłam z moimi najlepszymi przyjaciółkami w Canterlot, zostałyśmy zaproszone przez księżniczkę Lunę do pałacu. Chciała nam pokazać jak wznosi księżyc i wprowadzić nas w nocne życie Canterlot'u

Po uroczystości podniesienia księżyca zaczęła się zabawa. Gdy tylko wyszłyśmy z pałacu Fluttershy natychmiast skierowała swoje kopytka w stronę lecznicy weterynaryjnej, wszyscy wiemy jak ona lubi zwierzęta, teraz zostało nas tylko 6 do zabawy. W końcu dotarłyśmy do klubu, wejścia pilnowało dwóch strażników. Nie chcieli nas wpuścić, byli dla nas tak niemili, że Luna musiała się wtrącić: „To są moje przyjaciółki!”. Nareszcie zgodzili się nas wpuścić. Gdy zbliżałyśmy się do głównej sali coraz wyraźniej słyszałam znajomą muzykę, tak to ona, Vinyl! Jak ja jej dawno nie widziałam. Do tej pory pamiętam jak w dzieciństwie bawiłyśmy się w muzyków. Mam jej tyle do powiedzenia, ale zanim się namyśliłam Rarity była już przy niej i nie zamierzała jej tak szybko odpuścić. Applejack i Twilight poszły potańczyć. Tylko ja i Rainbow byłyśmy teraz z Luną, która zaprosiła nas do loży VIP'ów. W loży spotkałyśmy Wonderbolts, popijali tęczowe napoje z cytrynką. Tak straciłyśmy ją Rainbow już była przy Wonderbolts. Szczerze mówiąc troszkę się wstydzę sama rozmawiać z Luną, nie wiem o czym mam z nią rozmawiać. Zobaczymy jak będzie...

Jest to moja pierwsza praca tego typu i wszelkie uwagi proszę o kierowanie do mnie bezpośrednio

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Noc w Canterlot cz. 2

Noc zapowiadała się spokojnie, niebo bez chmurek - gwiazdy błyszczały jak nigdy.

Księżniczka Luna okazała się być bardzo miłą i podobną w wielu rzeczach do mnie, obie lubimy się pobawić w klubowych klimatach. Plotki i imprezy to nasze życie w wolnym od obowiązków zajęć.

Rozmowa trwała, było miło, ale nagle usłyszałam jakieś dziwne warczenie. Nie warczał pies, wilk, kot czy ptak. To było stałe wrrrr. Brzmiało to troszkę jak silnik, który Twilight miała w bibliotece dla studentów politechniki Canterlot i inżynierów.

Ten warkot był coraz bliżej, zaczęłam się bać i wtulać w Lunę, aż Dashie się do nas przyłączyła. Gdy zauważyłam, co robimy, natychmiast odskoczyłam z dziwnym uczuciem.

Mniejsza o to co miałam wtedy w głowie. Ten warkot był coraz bliżej i bliżej, aż zatrzymał się na dachu. Słychać było stukot kopytek o dach przesuwający się w stronę kominka. Czy to Mikołaj? Tak wcześnie? Przecież mamy czerwiec.

Luna z ciekawości zajrzała do kominka, gdy tak patrzyła w ciemność nagle coś ją przygniotło. To coś było białe albo beżowe, może kremowe, i miało wizerunek słońca na sobie.

- Księżniczka Celestia? – zapytałam niepewnie z niepodobnym do mnie strachem.

- Witajcie moje małe kucyki! Tak Pinkie to ja! – Wykrzyczała radośnie Celestia otrzepując się z sadzy i pomagając swojej siostrze wstać – Pinkie zajrzyj do kominka, ktoś ze mną tu wpadł, ale najwyraźniej zgubił się po drodze.

Spojrzałam w stronę wylotu komina i zauważyłam spadający pastelowy obiekt.

- Fluttershy! Co ty tam robisz? – zapytałam zdziwiona

Gdy usłyszała to pytanie przestraszyła się i spadła na mnie, po chwili wstała i podpitym głosem powiedziała:

- Wyrzucili mnie z kliniki, podobno nie mam doświadczenia, po tym wróciłam do zamku gdzie zastałam imprezującą Celestię. Postanowiłyśmy was znaleźć.

- To wspaniale – Wykrzyczałam – nie zgadniesz, kto tu jeszcze jest, a właśnie chyba musimy iść po resztę.

Po tych słowach zebrałyśmy Rainbow, Woderbotls, Rarity, AJ i Twilight, prawie zapomniałyśmy o Vinyl!

Tak liczną ekipą udałyśmy się do zamku aby świętować, balować , tańczyć i pić cydr strumieniami.

Po 10 kolejkach urwał mi się film i nic nie pamiętam. Co było następnego dnia? Tego dowiecie się w swoim czasie.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Zamiana

Dziś wróciłam do swojej postaci. Jak się cieszę, że wreszcie jestem sobą, a nie jednorożcem. Fajnie było, jednak znacznie łatwiej jest być kucem ziemnym.

Zaczęło się dwa dni temu. Nocowałam w Twilight, razem z Dash. Było fajnie, jednak zastała nas burza, bałam się strasznie i nalegałam, żebyśmy poszły wcześniej spać. Nie było to podobne do mnie, uwielbiam imprezy, ale w tej burzy było coś dziwnego, wszystkie to czułyśmy. Gdy położyłyśmy się spać, długo nie mogłam zasnąć. Martwił mnie nastrój burzy, mój zmysł Pinkie mnie ostrzegał przed czymś magicznym, swędziało mnie ucho. Wreszcie zasnęłam, miałam sen w którym Ja, Dash i Twi lewitowałyśmy nad naszymi ciałami. Nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby to był sen. Ja i Twilight wiemy jak odróżnić sen od rzeczywistości, to było naprawdę. Po chwili rozmowy coś ściągnęło nas na dół. Zanim się zorientowałyśmy przez okno witał nas wschód słońca. Z początku wszystko wydawało się ok. Wszystkie spałyśmy w osobnych łóżkach, więc nawet nie podejrzewałyśmy co się mogło stać. Uciąłyśmy sobie krótką pogawendkę, chwilę później twilight zasugerowała:

- Może coś zjemy?

- Z chęcią – ochoczo odpowiedziałyśmy

- No to wstajemy – Rzuciłam krótko, po czym żywo wyskoczyłam spod kołdry niczym confetti z mojej imprezowej armaty

Po chwili usłyszałam krzyk a po nim słowa Dashie – Jak to się stało, że jesteś mną? – Po tych słowach spojrzałam, na trzecie łóżko, byłam tak Ja!

- Jak? Kim ty jesteś i co zrobiłaś z moim ciałem!

- Co ty mówisz Twilight? – Powiedziała różowa klacz

- Hola hola! Ustalmy coś. W moim ciele jest Pinkie, ja jestem w ciele Rainbow, a Rainbow jest w ciele Pinkie? Co tu się stało? – Powiedziała tęczowogrzywa pegaz Twilight

- Na to wygląda… Twilight jak się używa magii? – zapytałam nieśmiało.

- Ciężko to wyjaśnić, trzeba się skoncentrować… Mysimy coś wymyślić, co z tym zrobimy? – Zapytała na co dzień lawendowa klacz.

- Nie wiem jak wy dziewczyny, ale ja idę coś zjeść – Rzuciła krótko Dash, skoczyła i niezdarnie wylądowała na nogi

- Dash ma rację, zjedzmy coś i dopiero pomyślimy co z tym zrobić.

Zeszłyśmy do kuchni, Twilight i Dash niezdarnie próbowały poruszać się w inny sposób, niż zwykle, chociaż Dash znacznie lepiej chodziła, niż Twilight latała. Dotarłyśmy na miejsce, Twilight zajrzała do lodówki w której było trochę wczorajszego placka jabłkowego i niedopity cydr. Zapomniała się biedna i zamiast prze lewitować jedzenie patrzyła skupiona na wnętrze lodówki. Spróbowałam czarować, no cóż, jak sądzę było dobrze… na pierwszy raz wręcz znakomicie, ciasto wylądowało na suficie, a cydr poleciał w stronę drzwi…

- Musimy obejść się sianem – rzuciła krótko Twilight

Po tych słowach bez zbędnego zwlekania udałyśmy się do Applejack. Po drodze Twilight nauczyła się trochę lepiej latać, Dash już doskonale biegała a ja nauczyłam się prostego zaklęcia lewitacji.

Na Akrach Słodkich Jabłek spotkałyśmy nie tylko AJ, była tam też Fluttershy i Rarity.

- Co was do mnie sprowadza? – zapytała Fluttershy

- Was też złapało huh? – Niechętnie zapytała Tęczowa Twilight – Wyjaśnię po krótce, Ja jestem Twilight, Dashie jest w Pinkie a Pinkie jest we mnie, jak to wygląda u was?

- Umm… Applejack jest we mnie, a Rarity w AJ – Nieśmiało mówiła Shy w ciele Rarity

- Macie coś do jedzenia? Umieram z głodu – Rzuciła szybko Dash

- Częstujcie się… Wiecie jak to odkręcić? – Zapytała pastelowa AJ

- Jeszcze nie, ale pracujemy nad tym…

- Kochana, nie mogę szyć, będąc zwykłym kucem! Musimy to odkręcić jak najszybciej.

- Dhobsze – Odpowiedziałam z pełnymi ustami, po sekundzie przełykając siano i poprawiając się – Oki doki loki!

Gdy tylko zjadłyśmy, skierowałyśmy swoje kroki do biblioteki w celu znalezienia czegoś na temat naszej zamiany. W drodze do biblioteki okazało się, że Fluttershy ma talent do magii, a AJ świetnie lata. Na miejscu Twilight zawołała Spike’a.

- Co tam Dash? – zapytał nieświadomy niczego smok

- Nie jestem Dash, jestem Twilight! Nieważne… Zacznij pisać: Droga Celestio, stało się bardzo dziwnego, dziś w nocy razem ze swoimi przyjaciółkami przeszłyśmy zamianę ciał, nie wiem czym było to spowodowane, jednak chcemy z tym się jak najszybciej uporać. Czy wiesz może co to może być, lub czy kiedyś już coś takiego się wydarzyło. Dodatkowo będę wdzięczna, gdybyś przysłała nam odpowiedznie materiały z Canterlot. Twoje wierne uczennice: Twilight Sparkle, Pinkie Pie, Rainbow Dash, Fluttershy, Applejack i Rarity.

Bez dalszych rozmów zaczęłyśmy szukać. Ja zajęłam się studiowaniem magii – Może tam coś będzie – pomyślałam. Moją pierwszą przeczytaną książką o magii była „metamorfoza, czyli jak zmienić wygląd” Nie było to, czego szukałyśmy, jednak zdecydowanie to rodzaj magii dla Rarity. Następną była „stare wierzenia i transmutacje” nie wiem czemu rzucili to do jednej beczki, tak się różnią, ale co mi tam… Podobnie jak w pierwszej, tak i w tej nie było nic… Tak mijały godziny, zanim się zorientowałyśmy nadszedł wieczór… Szukałyśmy dalej, gdy przyszedł Spike, przynosząc nam jedzonko. Po chwili, gdy odłożył tacę z jedzeniem wybuchnął zielonym ogniem, z którego zrobił się list.

- Moje wierne uczennice, szukałam w bibliotece rozwiązania i jest tylko jedno wyjście. Jedna z was, ta która nie miała wcześniej styczności z rogu ani skrzydeł, ma w sobie zaklęcie, które was odczaruje. Więcej nie udało mi się znaleźć… Moja Twilight, powodzenia!

Tego dnia szukałyśmy dalej, a Twilight zastanawiała się co to może znaczyć. Pod wieczór przyszła i powiedziała – Jedyną, która nie miała skrzydeł, ani rogu była Pinkie, jednak coś mi nie pasowało, dlatego nie czytałam wam na głos listu.

- Wygląda na to, że jestem kluczykiem… Nie wiem jak wy, ale ja idę spać, może jakoś pomoże… - rzuciłam luźno

- Co ty sobie myślisz? Musisz znaleźć to zaklęcie! – Krzyczały wszystkie

Poszłam spać, jak zamierzałam. Po chwili położyły się obok mnie moje przyjaciółki.

- Przepraszamy, że tak na ciebie krzyczałyśmy, rozumiemy, że jesteś zmęczona, może twój zmysł Pinkie mówi ci coś, czego nie umiesz odczytać…

- Dzięki dziewczyny! – Po tych słowach uściskałam je najmocniej jak tylko potrafiłam. Nagle poczułam, jak przez moje ciało przechodzi dziwny dreszcz. Nagle Znowu lewitowałyśmy wszystkie nad grupowym uściskiem.

- Udało Ci się Pinkie! Jesteś świetną czarodziejką – powiedziała lawendowa klacz

Zanim zdążyłam odpowiedzieć byłyśmy już w swoich ciałach.

To były zwariowane dwa dni. Mam nadzieję, że coś takiego już się nie wydarzy.

Link to comment
Share on other sites

  • 7 months later...

~Liście Łubinu~

część I

_____- Pinkie! Pinkie! - krzyczała Twilight (choć akurat ja nie mogłam wtedy jej usłyszeć, nie było mnie w Cukrowym Kąciku). - No gdzież ta klacz się podziewa? - westchnęła, niecierpliwiąc się.

_____Weszła do budynku. Drzwi były otwarte, a w środku ciemno. Warto napomnieć, że Cake'owie wyjechali i w czasie, gdy Twi włamywała się do ich domostwa, oni byli wraz z dziećmi na wybrzeżu, nie pamiętam gdzie... Manehattan? Nieważne, w każdym razie, ta sytuacja Twi zaniepokoiła.

_____- Halo! Jest tu kto? - wołała do pustego pomieszczenia, lecz ono jej nie odpowiadało. Jeszcze tylko tego, by brakowało, by hol zaczął gadać, wtedy biedaczka by już zupełnie zbzikowała, a już przychodząc tu była w nie najlepszym stanie, rozczochrana grzywa, rozbiegane oczy i nerwowe ruchy, dobrze, że jej wtedy nie widziałam...

_____- Pinkie, to nie czas na twoje zabawy! Jesteś mi umm... potrzebna! - mówiła, wchodząc po schodach do części mieszkalnej cukierni. Przemknęła szybko pod drzwi do mojego pokoju i zapukała. Zapukała jeszcze raz i jeszcze ze dwa razy nim zdecydowała się użyć siły...

_____- Nie pozostawiasz mi wyboru, Pinkie - rzekła dość surowym tonem, a następnie użyła magii do wyważenia drzwi. Jaskrawe światło błysnęła, zaś drzwi znalazły się na ścianie... ale nie na tej, gdzie były wcześniej, teraz były na przeciwległej!

_____- Pinkie! Hę...? - zdziwiła się Twi. - Dziwne, nie ma jej tutaj... ale dlaczego w takim razie zostawiła drzwi otwarte? Czyżby...? Nie! To niemożliwe, muszę ją znaleźć!

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

~Liście Łubinu~

część II

_____Cukrowy Kącik na chwilę znów stał się opustoszały, lecz tylko na chwilę, gdyż zaraz potem wpadałam do niego z impetem. Przez okno. Rozbijając je totalnie. Szkło i połamane listwy leżały wszędzie w moim pokoju u państwa Cake'ów i ja też byłam nieco połamana i poturbowana, ale na szczęście cała i różowa!

_____Zastanawiacie się pewnie jak wpadałam przez okno? Ach, to długa historia, niemniej skończyło się na paralotni, ogólnie było na niej wesoło, ale zimno, tak zimno, że musiałam śmieać się przez zaciśnięte zęby - aż tak szczęka mi odmarzła, zresztą nie tylko ona, kurczę, następnym razem zapamiętam, aby ubrać się ciepło na taką podniebną eskapadę. Problem z lotnią jest taki, że nie za bardzo ma to jak hamować i cóż... budynki nawet sprawdzają się w roli awaryjnych hamulców całkiem nieźle...

_____- Och, nie! Państwo Cake potrącą mi to z wypłaty! - pomyślałam na głosy, gdy się już trochę ogarnęłam i ujrzałam dziurę w miejscu, gdzie wcześniej było okno. - Hej, ale to nie moja sprawka! - powiedziałam, gdy zobaczyłam wyważone drzwi. - Czyżbyśmy mieli do czynienia z... włamywaczem?!

_____Szybko pobiegłam na dół rozejrzałam się po wszystkich kątach, szukając czegoś, co mogło zostać zabrane, znaczy patrzyłam, czy nic nie brakuje, a wyglądało na to, że faktycznie na szczęście nic nie padło ofiarą złodzieja, ale... no właśnie tego złodzieja też nigdzie nie było, więc wydało się mi to nieco dziwne, chyba drzwi same by się nie wyważyły? Czyżby trzeba było zorganizować jakieś niewybredne śledztwo? Czyż mam się wcielić ponownie w detektywa, tak jak to miało miejsce podczas podróży do Canterlotu na konkurs ciast?

_____- Hmmm... ależ to doskonały pomysł! - pomyślałam. - Zaraz się za to... Chwila! Potrzebuję asystenta, który by zadawał oczywiste pytania i dochodził do błędnych wniosków na podstawie poszlak, jakie uda się mi znaleźć, a które wspomniany pomocnik, by przeoczał... Muszę znaleźć Twilie! - postanowiłam ostatecznie.

_____Ruszyłam galopem z Cukrowego Kącika, mając nadzieję, jak najszybciej dostać się do Biblioteki, gdzie to wspomniana lawendowa klacz zamieszkiwała. Nie zajęło mi to zbyt wiele czasu, aż dotarłam się do wyglądającego jak drzewo budynku. Drzwi okazały się zamknięte, a wołanie nie zdało egzaminu. Wyglądało na to, że Biblioteka była pusta, pomyślałam więc, że zaczekam wewnątrz niej, aż Twi do niej wróci, bo chyba powinna do domu na noc wrócić przynajmniej, nie? Cóż, w każdym razie, do Biblioteki dostałam się w taki sam sposób jak do cukierni, czyli przez okno. Na moje (nie)szczęście okno było otwarte, więc się nie poobijałam wlatując do budynku, ale nie miało mnie też co zatrzymać, więc przekoziołkowałam parę razy, stoczyłam się po schodach i gdy przestało w końcu się mi kręcić w głowie, zorientował się, że stoczyłam się do piwnicy. Myślałam, że przez ten upadek strasznie mi w głowie huczy, ale okazało się, że było to trzaśnięcie drzwiami, i to dość moce...

_____- Twi wróciła! - ucieszyłam się w myśli, lecz od tego upadku moja głowa zrobiła się jakaś taka wrażliwa i przez ten wrzask mnie rozbolała jeszcze bardziej. - Ała... Twi wróciła! - ucieszyłam się jeszcze raz, tym razem ciszej, ale z nie mniejszym entuzjazmem, tak, teraz było zdecydowanie lepiej. Już miałam biec na górę, lecz nagle mój super zmysł detektywistyczny się uruchomił i uznałam, że może to wcale nie Twilie wróciła do domu, a tak naprawdę jest to ten włamywacz! To chyba tłumaczyło by ten trzask, nie? Hah, czas się ukryć i urządzić Pinkie-zasadzkę!!!

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

~Liście Łubinu~

część III

_____Tajemnicza postać weszła do pomieszczenia, do takiego laboratorium w sumie, bo Twi ma u siebie w piwniczce taką swoją pracownie jakby i takie różne śmieszne przyrządy, swego czasu mnie nawet jednym z nich badała i haha, te łaskotki... ale dobra, wracając do naszego tajemniczego gościa...

_____Chwilę się pokrzątał, chodząc od jednego urządzenia do drugiego... zupełnie jakby wiedział, jak one działają, dziwne, nie? Ale ja dalej siedziałam w ukryciu i przyglądał się intruzowi, niezbyt mi to dobrze szło, bo gdy wszedł, zapalił dość mocne lampy za sobą i jedyne, co widziałam to jego kontury, ech... ale to był jednorożec, tak sylwetka wyglądała i tylko tego mogłam być pewna! W końcu podszedł do skrzyń, za którymi się ukrywałam. Już chwyciłam plandekę je okrywającą, ażeby w nią złapać podejrzaną postać, już wszystko było gotowe, jeszcze tylko chwilka i...

_____Skoczyłam! Zerwałam kawał płachty i unieruchomiłam przeciwnika! Raz, a dobrze, trochę się poturlaliśmy po podłodze... było całkiem zabawnie, biorąc pod uwagę, że im bardziej się szamotał, tym dalej się toczyłyśmy! Ale w końcu przestał, więc... wygrałam! Yay! To teraz czas zobaczyć twarz naszej zdobyczy, czyż nie?

_____PINKIEEE!!! - wrzasnęła Twilight, gdy ściągnęłam z niej prześcieradło.

_____Oopsie, Twi, to byłaś ty cały czas... haha, nie wiedziałam, przepraszam - powiedziałam szybko nieco speszona. Trochę mi było głupio, w końcu mogłam się domyślić, że to ona, równie głupio mi było popatrzeć jej teraz w oczy, więc zamiast tego rozejrzałam się po sali i ujrzałam te skrzynie, te, z których ściągnęłam płótno, te, które okazały się być klatkami, a w nich... Applejack? Rari...?

_____Ależ nic się nie stało - usłyszałam za sobą głos Twi.

_____Hę? Nic? - Zdziwiłam się i wtem *łup!* ...straciłam przytomność.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Właściwie, to nie wiem co napisać bo piszę strasznie krzywymi literkami lol, tak to jest jak się pisze ustami. I nie mogę mówić.

Dzisiejszy dzień był dziwny.

Zobaczyłam, że mam inny znaczek, więc udałam się do kuchni by gotować czy tam piec. I upiekłam fantastycznie, niesamowicie, czarne ciasto. WOW. Ale nikt nie chciał go kupić, więc dodałam keczup i majonez i trochę chrzanu. Nadal nikt nie chciał kupić. Nie znają się. Dodałam trochę ziemi, ktoś przyszedł i kupił, podobno potem wylądował w szpitalu ale to nie ważne, bo obżarstwo.

Gdy skończyłam te jakże nudne fascynujące zajęcia w kuchni, poszłam rozśmieszać inne kucyki. Stanęłam i zaczęłam się przedstawiać. Opowiadałam o swojej niesamowitości, ale wszyscy w połowie się rozeszli. Chyba byli źli. Lewym kopytkiem wszyscy wstali. DZIWNE.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

~Liście Łubinu~
część IIII

 
_____Ała... - zaskomlałam, gdy wreszcie się obudziłam, głowa wciąż bolała.
 
_____Obok mnie znajdowała się Applejack, Rarity i Fluttershy, ale w oddzielnych klatkach, chyba były nieprzytomne... właśnie! Sama byłam w jednej zamknięta!! To trochę niepokojące w sumie przeżycie. Muszę przyznać, jednak nie dałam ponieść się panice! Gdy tylko zobaczyłam, jak Twilight się przechadza po pracowni, postanowiłam zadać jej kilka pytań...
 
_____Twilie! Co tu się wyprawia?! Czemu mnie uderzyłaś? - powiedziałam i przypomniałam sobie o guzie na głowie. - To nie było miłe...
 
_____Bo nie miało być, głupia kobyło! - odparła chłodno.
 
_____Twilie? Dlaczego jesteś taka niemiła? - spytałam, w tym momencie zrobiło się mi smutno.
 
_____Och, ty nic nie rozumiesz, po prostu siedź cicho i nie przeszkadzaj! Nie mam teraz czasu na wyjaśnienia, muszę jak najszybciej znaleźć tutejszą Rainbow Dash nim będzie za późno!... - Twilight wyglądała nieco na przestraszoną, a nawet gorzej, na spóźnioną!
 
_____Za późno? 'Tutejszą'? Co...? - Już nic nie rozumiałam. Nawet jeśli nie wiedziałam, o co chodzi już wcześniej, to teraz naprawdę byłam skołowana.
 
_____Nieważne! Idę! - powiedziała dosadnie Twi i, jak powiedziała, tak wyszła z piwnicy.
 
_____Zaczęłam zastanawiać się, co począć, byłam uwięziona i nie mogłam liczyć na przyjaciółki, które, mimo moich usilnych starań, nie chciały się obudzić. Byłam zupełnie sama, a i jeszcze te słowa Twilight... źle się czułam i było mi smutno, nie mogłam nic zrobić i tak szczerze to nic się mi robić nic chciało, położyłam się na podłodze, a łzy same mi zaczęły lecieć z oczu. Czy to wszystko znaczy, że Twi nie chce się już przyjaźnić? Chce się nas pozbyć?
 
_____Nie minęła długa chwila, znaczy... dla mnie była ona długa, ale wtem usłyszałem cichy głos...
 
_____Pinkie... Pinkie... - Głos Twilight!
 
_____Ta-ak? - odpowiedziałem szybko, z trudem powstrzymując płacz. - Twilie?
 
_____Nie widziałam nigdzie znajomego jednorożca.
 
_____Tutaj jestem! - wydobył się głos z jednego z urządzeń. Świeciło ono teraz dość jasnym światłem, aż dziwne, że tego nie zauważyłam wcześniej, zaś owe światła jakby układały się w kontury lawendowej klaczy. - Och, chwała Celestii! Słyszysz mnie! - ucieszyła się Twi. - Słuchaj uważnie, to bardzo ważne, musisz mi pomóc zanim wróci tamta!
 
_____'Tamta'? - zdziwiłam się już po raz któryś. Może i wszystko w tej opowieści jest dziwne, ale najbardziej chyba to, że to Twi mówi cały czas od rzeczy (podczas gdy jest to zazwyczaj moja rola, ale wszystkiego dowiecie się w swoim czasie!) - Czyli to nie byłaś ty! - Jakby się mi lżej zrobiło, to naprawdę była wielka ulga, ale dla pewności spytałam - Czyli nadal chcesz się przyjaźnić, tak?
 
_____Co? - Twilight zaniemówiła. - Och, Pinkie, wybacz, to moja wina, oczywiście, że tak, nie wiem, co tamta ci nagadała, ale przecież wiesz, że ja nigdy bym nie przestała się z tobą przyjaźnić!
 
_____Hurra! - Zły nastrój zupełnie mi przeszedł, byłam gotowa do działania! - To z czym mamy do czynienia? Podmieniec?
 
_____Gorzej - powiedziała Twi - to jest...
 
_____Drzwi do pracowni trzasły znienacka, weszła przez nie Twi (ta druga), niosąc na grzbiecie nieprzytomną Dashie.
 
_____Och, a któż to się 'zjawił'? - rzekła chłodno w kierunki siebie (w sensie tej drugiej siebie).
 
_____Ty... - powiedziała Twi z maszyny, wściekłość aż parowała z tego słowa.
 
_____Maszyneria skwierczała, migotała też wszystkimi kolorami grzywy Dashie. Dostrzegłam chyba nawet jak moje przyjaciółki z wolna zaczęły się budzić... oprócz Dash, bo jest śpiochem... (a i pewnie dostała jakiś wycisk od drugiej, w sensie tej Twi nie z maszyny). Zaś napięcie w powietrzu osiągało powoli zenit, by w końcu uwolnić swą siłę!

Link to comment
Share on other sites

  • 8 months later...

~Liście Łubinu~
część V (ultimo)

 

_____Nie minęło wiele czasu*, a magia poszła w ruch! Twi z portalu walnęła z lasera Twi nie-z-portalu, ale ta w porę zasłoniła się skrzynią, którą sobie przelewitowała.

_____- Tak sobie pogrywasz? - powiedziała zła Twi.

_____Rzuciła skrzynią w stronę tej dobrej i podbiegła do machiny, gdy tamta powstrzymała pocisk. Kopnęła maszynę, ale tak sprytnie - z głową, znaczy z rogiem, bo jego też użyła. Nie wiem, czemu to miało służyć, ale bardzo to zaniepokoiło dobrą Twi, tymczasem ze światełkowego portalu zaczęły się wyłaniać nasze sylwetki, czyli była tam Rainbow, AJ, Rarity, Shy i... ja~ przełknęłam ślinę.

_____- Szybko! Musicie mi pomóc! Sama nie dam rady! - krzyknęła nasza Twi i rozwaliła kłódki w klatkach jakimś sprytnym zaklęciem. Co prawda przyjaciółki ledwo odzyskały przytomność, ale w obecnej sytuacji tłumaczenie były zbędne, trzeba się było zabrać do walki!

_____- Możesz na nas liczyć! - zasalutowałam.
- W rzecy samej, cukiereczku! - dodała AJ.
- Zajmiemy się tym... problemem! - dodała Rarity.
- Umm... - dodała Shy, chyba, albo się przesłyszałam?
- Zzzzzzzz - dodała Dashie, ech...

_____I wtedy rozpętało się prawdziwe kucykowe piekło! Clop, gore i machanie rzęsami! No, może bez tych pierwszych składników, ale Rarity można by rzec, dosłownie rzęsami wymiatała, niemniej jej zła bliźniaczka nie dawała za wygraną, to był stylowy pojedynek na zerknięcia! Impas przełamała dopiero Shy ze swoim firmowym spojrzeniem, ale nie na długo, gdyż jej kopia założyła jej nelsona. Twilight strzelała na zmianę do złej Pinkie i Dash, a ja zajęłam się złą Twi, bo była dla mnie wredna!

_____- A masz! - krzyknęłam, co nie było zbyt mądre, gdyż przez to zauważyła, jak nadciągam i uderzyła mnie swoim magicznym pociskiem. Dobra Twi szybko zareagowała i ją odepchnęła, teraz mogłam się na nią rzucić! Podskoczyłam najwyżej, jak umiałam i przygwoździłam ją do ziemi!

_____- Ugh, Pinkie, to ja! - powiedziała zdenerwowana Twilight, na którą wskoczyłam. Rozejrzałam się dookoła i... faktycznie, gdy dostałam magicznym pociskiem, tak mnie wywróciło, że straciłam orientację i zbliżyłam się do nie tej Twilight, co trzeba, cóż... chyba nie wygrywaliśmy pojedynku tak czy inaczej, bo AJ, Shy i Rarity zostały związane.

_____- No to teraz was... - zaczęła mówić zła Twilight, ale nie dokończyła, gdyż wpadła na nią rozpędzona Dash. Nasza Twi wykorzystała ten moment i kopnęła machinę trochę podobnie, tak jak jej kopia jakiś czas temu, maszyna zaskwierczała i zaczęła posysać, aż wessała nasze klony, tylko zła Twi nie dawała za wygraną.

_____- Kiedyś was dopadnę!! - wrzasnęła i też zniknęła w portalu.

_____- To... może ktoś mi wyjaśni o co tu biega? - przerwała cieszę Dash. - Bo nie za bardzo ogarniam, najpierw ty mnie obiłaś po głowie, potem jak się tu obudziłam zobaczyłam, że dajecie sobie nawzajem wycisk i jak już się skapnęłam, która drużyna potrzebuję niesamowitej Rainbow, to się dołączyłam, a co! Ale... o co tu biega?

_____Wszystkie byłyśmy ciekawe, o co chodzi, a Twi zdawała się wiedzieć, ona wszystko wie!

_____- Przepraszam was, to moja wina - powiedziała. - Parę dni temu udało się mi otworzyć portal do równoległego wymiaru, całkiem podobnego do naszego. Spotkałam tam nas, na początku było miło, myślałam, że się zaprzyjaźnimy, ale okazało się, że...

_____- To tak naprawdę nasze złe bliźniaczki, które chciały zająć nasze miejsce w tym świecie, zaś u nich zostałybyśmy jeno niewolnikami ichniejszej odpowiedniczki księżniczki? - Nie mogłam się powstrzymać i wypaplałam.

_____- No... dokładnie, Pinkie, skąd wiedziałaś? - Twilight była szczerze zdziwiona.

_____- A nie wiem, tak jakoś - odpowiedziałam z uśmiechem!

 

***

 

_____Ostatecznie wszystko dobre, co się dobrze kończy, jak to powiadają, albo to, co ma cztery ręce niekoniecznie ma osiem palców, jak to ja czasem powiadam. Twi postanowiła zamknąć wrota wymiarów u siebie, na zawsze! A wyniki swoich badań przekazała księżniczce, ale o tym sza, bo to ścisła tajemnica! Wszystkie zaś wróciłyśmy do swojej codziennej kolorowej rzeczywistości, a skoro o niej mowa... muszę upiec ciasteczka na kolejną imprezkę, więc najwyższy czas kończyć ten wpis, bo się nie wyrobię z tym wszystkim! Tak czy inaczej mam nadzieję, że jeszcze niejedna taka ciekawa przygoda nam się przydarzy, no, ale może bez tych wszystkich wrednych klonów, bo serio, ile razy można z tego motywu korzystać w fikcji literackiej? Naprawdę, więcej kreatywności~!!
 
*-w przeciwieństwie do daty napisania ostatniego posta w tym temacie xd

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Dzień z Twilight 

Dziś spędziłam caaaalutki dzień z Twilight! Było wspaniale. Tylko... Twi nie była chyba do końca szczęśliwa.
Nie wiem czemu! przecież było tak zabawnie. Najpierw ułożyłyśmy książki...

P-Pinkie! Złaź z tego regału! - Wrzasnęła Twilight - Coś Ci się stanie! Albo gorzej! MOIM KSIĄŻKOM COŚ SIĘ STANIE!

Potem zrobiłyśmy spis wszystkich rzeczy...

Pinkie... Jak brata kocham! - krzyknęła Twili głośniej - W mojej bibliotece nie ma pięćdziesięciu par wąsów i ośmiu Imprezowych Armat!

A powinny być... - przyznała Pinkie ze smutkiem - twoja biblioteka jest wybrakowana!

A pod wieczór zjadłyśmy kolację!

Ty sobie siedź Twi, ja zrobię kolację! - krzyknęła Pinkie radosna - Nie martw się o nic!

Dziękuję - westchnęła Twilight z ulgą - przynajmniej w tym mi pomożesz...

Pinkie przyszła po kilku chwilach do Twilight i Podała jej tosty z żonkilem i sok kukurydziany

Mhh... Pychota! - Twi zaciągnęła powietrze nosem - Pięknie pachn-- Co to za zapach?! D-dym?!

Nie wiem czemu Twilight była na mnie zla... No cóż, mam nadzieję że moje jutrzejsze spotkanie z Rarity pójdzie lepiej!

Link to comment
Share on other sites

  • 11 months later...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jakbym pisała w pamiętniku regularnie, to nazywałby się on dziennikiem ~ Pinkie Pie

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 

~~~

 

   To się zdarzyło wczesną porą, znaczy się ta przygoda, nad świeżutkim rankiem, gdy to tak z imprezki kopytkowałam raźnie, imprezki się zdarzają często w moim przypadku, ale jednak te całonocne... no, powiedzmy, że nie aż tak często, zazwyczaj zdążam wrócić na wieczorynkę... a przynajmniej jej powtórkę, którą puszczają o trzeciej w nocy na "nieistniejącym kanale"... przyjaciółki mówią, że widać tam tylko szumy, najwidoczniej to są jakieś programy kodowane, cokolwiek to znacz... chwila, straciłam wątek ---

 

   W każdym razie wracałam do domku, a tu tak nagle ciemno było... znaczy się, ciemno było wcześniej, ale nagle jak tak ciemno było... nadążacie? Celestia chyba zaspała, bo zwlekała z podniesieniem słońca, pojawiły się na horyzoncie podejrzane sylwetki! Rzucając długi cień ze wschodzącego słońca! Nieee, w sumie było już nawet widno, skreślę pierwsze zdanie! No tak, sylwetki, ale nie ze mną te numery, naprężyłam się i kicnęłam między te postacie, krzycząc~ CZOŁŁŁEEEEMMMM!!!

 

   Nie odpowiedzieli.

 

   Byli jakby to powiedzieć, aby nikogo nie urazić... przestrzenni inaczej, tak jakby wycięto ich z kartonu... bez "tak jakby" znaczy~ Ale nie, nie zaczęłam panikować, o nie, chociaż byłam tego bliska, kucyk myśli, że ma do czynienia z jakimiś chuliganami, a tu się okazuje, że to jakaś inwazja kucy-kartonów ;__;

 

   CREEPYY !!! ...i wtem ~ Pinkie! ~ usłyszałam! 

 

   Z początku pomyślałam, że to jeden z kartonowych wrzuca mi wyzwanie, ale nie, jak się odwróciłam, i spojrzałam, to nie był płaski kucyk, właściwie to w ogóle był z krwi i kości, Kucyk Tła #77 - znam wszystkie kuce z imienia i przezwiska, to nie tak, że go nie znam - on się naprawdę tak nazywa! Od razu to dopisuje, aby nie było niedomówień!! Wiem, że dziwne imię, ale hej, w Equestrii tego się nie kontroluje i i tak wciąż brzmi lepiej niż Jaques von Fromage... o czym to ja pisałam?

 

- Uważaj! - rzekłam krzyczącym głosem

wzniosłym ponad najwyższym kłosem!

Rozejrzałem się szybko dookoła,

a spotkany kucyk do mnie woła:

- Hej, Pinkie, nie wiedziałem, że spotkam cię tu o tej porze!

Jak ci się podobają te wszystkie tarcze, które zrobiłem?

 

   Nic nie wiem o żadnych tarczach - odpowiedziałam. - Za to wiem, że swoją kwestią zepsułeś mi rym w wierszyku, w którym opiszę nasza spotkanie, 77, poza tym - tu zrobiłam dramatyczną pauzę! - ... - nie, serio, długa ona była, Kucyk się trochę na mnie dziwnie patrzył... nie żeby to była jakaś nowość, hue, kontynuowałam rozmowę donośnym półszeptem: - 77, czy nie zauważyłeś, że jesteśmy otoczeni przez najeźdźców?

 

   - Mówisz o tych tarczach? - palnął i się zdziwił.. Jacy niektórzy potrafią być niekumaci...

 

   - Ćśśś! Nie prowokuj, to może nas nie zauważą!

 

   - Pinkie, to są tylko tarcze w kształcie kucyków, nawet mają na bokach narysowany celownik o widzisz, tutaj-

 

   Odważny, albo głupi, pomyślałam, gdy zaczął jednego z płaskokuów zaczepiać w bok, ale faktycznie mieli celownik narysowany na korpusach, czyżby jakiś militarny znacznik? Pewno grupa zwiadowcza, albo przynęta, a Kuc Tła jakby się tym nie przejmował... Muszę go uratować zanim gapa narobi sobie biedy...

 

   - Hej, 77, masz może ochotę na ciasto?! - spytałam radośnie - Pani Cake często piecze dla mnie wypieki na śniadanie jak wrócę głodna po całonocnym balowaniu i nie wiem, czy będę w stanie je zjeść sama! - wypowiedziałam z lekka to małe kłamstewko, bo serio, ja nie byłabym w stanie zjeść ciasta? Już prędzej o dokładkę poproszę, ale dobrze, podzielę się tym słodkim wypiekiem, superbohaterowie Ponyville winni wiedzieć co to poświęcenie!

 

[*w tym miejscu należy puścić hymn Equestrii*]

*patos intensifies*

 

   - Yyy... jasne! - odpowiedział.

 

*patos diabli wzięli...*

 

Uśmiechnęłam się.

- Z wami policzę się później - powiedziałam do kartonowych.

I pogalopowaliśmy w stronę zachodzącego słońca, jak to się robi na końcu porządnych filmów!

Yyy... to znaczy, wschodzącego, słońce o tej porze wschodziło, teraz wpis ma więcej sensu...

O, a tak w ogóle pogalopowaliśmy w stronę tego słońca, bo to droga na Cukrowy Kącik!

Pogalopowaliśmy w sensie ja i ten kucyk, co go uratowałam, bez płaskich najeźdźców, oni zostali na drodze!

 

~~~

Link to comment
Share on other sites

  • 3 months later...

~~~

 

  Kucyk Tła #77 nie był zadowolony z tego, że w sumie zjadałam prawie całe ciasto, he he... chyba musiałam zgłodnieć bardziej niż sądziłam, ale żeby nie było, też dostał swoją porcję! Po prostu chyba liczył na nieco więcej... no ale cóż, trudno... bywa ~ W każdym razie po krótkiej drzemce przeszłam się na ponowne spotkanie z kartonowymi najeźdźcami! Z tym, że mały problemik się pojawił, jak dotarłam na miejsce... ehm, znaczy się właściwie to problemik zniknął i to był z kolei jeszcze inny problem, bo... znaczy się, yyy...

 

   - Gdzie oni są?!?! - krzyknęłam, bo na miejscu już nie było żadnych płaskokucy!

 

   - A kogo wy szukacie, Pinkie? - spytał kierowca wana, który stał obok w kałuży. W kałuży i obok wana, którego był kierowcą, i w którym znajdowały się te kartonowe kuce, w sensie znajdowały się w tym wanie, nie w kierowcy, w kierowcy zapewne znajdowały się różne ciekawe akcesoria jak serce, płuca, wątroba, jelita i... yyy... o czym to pisałam? O!

 

   - T-t-te-te kuce! Te w bagażniku! One są niebezpieczne! - wydusiłam z siebie, zaciskając szczęki.

 

   - Te tarcze? Niebiezpieczne? Haha! Bez wygłupów, są przeznaczone na lokalny turniej strzelectwa, który odbędzie się za niedługo tu w Ponyville, to raczej one są zagrożone, a nie zagrażające. Jakby tego było mało, ktoś jeszcze je wykradł z magazynu i nie wiadomo, po co je tu rozstawił, dobrze, że się wszystkie znalazły, bo gdyby nie... miałbym zdecydowanie więcej pracy...

 

   Słuchałam tych jego wyjaśnień i nie mogłam pojąć, jak bardzo jest nieświadomy tego zagrożenia... ale miałam pomysł!

 

   - A może ja też mogłabym się zabrać do tego~ magazynu? - Zatrzepotałam rzęsami. ^^

   - Aki, okej, a co mi do tego? - odpowiedział.

   - Świetnie, może tych naszych kartonowych przyjaciół jeszcze popilnuję - powiedziałam i uśmiechnęłam się złowieszczo.

 

   A ten kierowca tak patrzył na mnie jak na pogrzaną trochę i... nic, tylko wzruszył ramionami ~ wsiedliśmy do pojazdu!

 

~~~

Edited by DiscorsGreyjoyBass
Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...