All Activity

This stream auto-updates     

  1. Today
  2. Triste Cordis

    To remake doskonałego Shadow of the Colosuss
  3. PervKapitan

    Nie. Czy pragniesz tak bardzo kontynuacji danej serii (obojętnie czy serial, gra, książka czy film), ale nie zapowiedzieli kolejnej części i nie zapowiada się na to?
  4. PervKapitan

    Bardzo przepraszam za zwłokę, ale odpisywałam na kom i od razu dodać nie mogłam, a potem zapomniałam D: Pls, nie bijcie ;_; W każdym razie macie coś... Wydaje mi się, że łatwego.
  5. Yesterday
  6. Ziemniakford

    Poniekąd ten podręcznikowy styl jest pół celowy. Zasadniczo całość, przez brak bohatera, prócz opowiadań pobocznych, nabiera dzięki temu pewnej aury anonimowości, co ma oddawać, właśnie, zbiorową anonimowość historii. Z ciekawostek dodam, że mam gdzieś na dysku mapy z zaznaczonymi granicami z poszczególnych okresów wojny, gdzie zerkałem, gdy chciałem się upewnić, że źle nie dałem państwa gdzieś :v. Nie wiem Wiesz jak ciężko było znaleźć do tego jakiś rym . Jeszcze taki, do którego można dać zdanie. Edit; Pisze też wiersze nie od dziś, więc co nieco praktyki w rymach mam :v. Serdecznie dziękuje. Przyda się.
  7. Magus

    Czarny rynek Awantura w barze trwała w najlepsze. Stoły i krzesła były rzucane niemal wszędzie, a w tle dochodziły dźwięki wrzasków. Nikogo nie było już można rozpoznać. Jakiś ogier leżał pod stołem z rozbitą głową, a inny na połamanym stole wisząc z niego do połowy. Crimson jednak i awanturującego się ogiera nigdzie nie było. Właściciel przerażony schował się za ladą, wiedząc najwyraźniej, że już nie sposób tego zatrzymać. Gwardzista, który chciał niedawno kupić trochę towaru od Sinister, również musiał sobie radzić, czasem okładając jakiegoś zapijaczonego ogiera. Najwyraźniej już zapomniano nawet w jego przypadku czym grozi atak na niego. Ogier, który próbował okraść Sinister spojrzał zdumiony jak ta nagle znika, nic z tego najwyraźniej nie rozumiał. Wszystko nagle jednak ustało, a uczestnicy bójki padali nieprzytomni na ziemię, gdy Sinister wykonała swoje zaklęcie. - Co się stało? - spytał zdziwiony gwardzista, będąc nadal w szoku. Właściciel lokalu również wyjrzał zza lady. Najwyraźniej zdołał uniknąć zaklęcia dzięki kryjówce. Lokal był zdewastowany, a wszędzie leżeli nieprzytomni uczestnicy bójki i rozwalone meble. Gdy White kierowała się do klaczy, mogła spostrzec, że ta leży skulona obok jej nieprzytomnego właściciela. Widać było, że jest przerażona i nawet nie ma odwagi patrzeć. Położyła tylko sobie kopyta na głowę, czekając, aż to wszystko dobiegnie końca. Baza Wpis4801 Rozbrzmiał męski głos z urządzenia. To chyba już koniec. W tle słychać było wrzaski i strzały dochodzące z każdej strony. Głos ogiera, który przemawiał do urządzenia był niezwykle słaby. Popełniliśmy ogromny błąd, to wszystko nasza wina, teraz to wiem. Zabawne jak szybko spisano nas na straty. Gdybym tylko wiedział, zapewne nigdy nie otwierałbym tej puszki pandory. Wiem, że już nie wrócę do domu i nie zobaczę swojej żony i córki. Próbujemy ich zabijać, ale jest niezwykle ciężko. Skóra jest chyba pokryta jakimś pancerzem. Potrzebujemy mnóstwa amunicji by się przebić, a nawet potem nie jest łatwo. Bardzo szybko się leczą, więc trzeba poświęcić kolejne porcje amunicji i walić w okolice serca i głowy, wtedy dopiero padną. Nawet jednak z tą wiedzą ciężko je zabić. Teraz już wiem, że to nie są głupie stworzenia. Nie zabijają nas dla żarcia, a po prostu robią to, bo taka ich natura. Nadal nie pojmujemy jak to robią. Pojawiają się i znikają, zupełnie jakby były i ich nie było. Na chwilę można było usłyszeć zrozpaczony śmiech. Teraz jeśli ty tu jesteś i tego słuchasz, będziesz następny. One już wiedzą, że tu jesteś i cię obserwują. Tylko czekają na odpowiedni moment. Musisz uciekać jak najszybciej, bo podzielisz nasz los. Wiem, że to nic zmieni, ale przepraszam. Wypełnialiśmy tylko rozkazy, naprawdę nic nie wiedzieliśmy. Jeśli zdołasz dotrzeć do Canterlotu, to przekaż mojej rodzinie, że walczyłem do końca, i że bardzo ich kocham. Pamiętaj, chrobotanie to znak, że są blisko! Krzyknął jeszcze nim zaczął strzelać, a potem nagranie się urwało w momencie gdy pojawił się nieludzki wrzask nieznanego gatunku stworzenia, a na koniec krzyk gwardzisty.
  8. Grento YTP

    Ziemniak spotykamy się znowu... przyjrzyj się zatem memu słowu. Już jakiś czas temu przeczytałem początek Twojego, co by tu nie mówić, wyjątkowego fanfika. Tak - jest wyjątkowy. Ty powinieneś iść pisać trzynastą... czternastą księgę Pana Tadeusza! Albo stać się lepszym niż 3/4 raperów w Polsce. Szacun za to, że wszystko jest utrzymane w jednym rytmie (no czasem liczba sylab szwankuje, ale co tam) i wszystko się rymuje. To wymagało sporego wysiłku. Jednak ta wyjątkowość, która zdaje się być największą zaletą jest również największą wadą. Autor jest tego świadom, gdyż już miałem okazję z nim o tym porozmawiać. To opowiadanie bardzo specyficzne, o dziwnym klimacie. No i ta forma... przede wszystkim forma. Bo tak naprawdę nie mamy nic poza nią. Treść nie obrazuje nam niczego wyjątkowego. Można podziwiać tutaj jednie stronę techniczną. Ja jestem zdania, że nawet książka z dobrą historią, ale fatalnie napisana i tak jest lepsza od takiego nic niewartego, lukrowanego fanfika, za którym nic się nie kryje. Sztuka dla sztuki! Oczywiście aspekty techniczne, warsztatowe również mają wpływ na to, jak historia zdoła wybrzmieć w całym dziele. Nie zapominam o tym. Więc co się dzieje w fanfiku? Starlight, komuszka stara, przejmuje władzę i zamierza zgotować Equestrii wojnę. Mamy tutaj opis życia kucyków, rewolucję przemysłową, a później również niepokój związany z widmem nadciągającego konfliktu. Wszystko jest pokazane w postacie takiej jakby kroniki. Narrator zwraca się do czytelnika w paru miejscach, co przywołuje wspomnienia z głosem jakiegoś opowiadacza bajek, który to zabierał nas swą opowieścią w baśniowy świat. No i właśnie to jest też największa bolączką dla mnie. Wszystko to jest opisywane nam, nie pokazywane, tylko opisywane i to jeszcze w taki podręcznikowy sposób. Normalnie jak na lekcji historii. Niestety patrzymy na to wszystko z perspektywy narratora, a nie bohaterów, którzy mogli by dać życie tej opowieści. I to ciągnie się przez cały czas. Poza rymowaną formą ten fanfik nie ma polotu. Z przykrością to stwierdzam. Oczywiście ważnym czynnikiem jest również to, że to po prostu nie dla mnie, a wciąż istnieją pewne zasady, które pozwalają bardziej zaangażować czytelnika. Tego tutaj nie ma. Dalej mamy narrator pochyla się nad okrucieństwem wojny, nad wieloma klęskami, które się z tym wiążą. Następuje krytyka bezsensowej przemoc i cierpienia biednych żołnierzy, którzy przede wszystkim chcieliby żyć normalnie i w spokoju, ale niestety muszą ruszać na front bo takie mają obowiązki. Jest to temat ciekawy i warty zgłębienia. Powiem tak; forma, mimo że jest całkiem niezła z takiego technicznego punktu widzenia, co jedna do mnie nie trafia. Historia to również nie jest nic specjalnego tak patrząc na to w suchy sposób. Jednak z potencjalnie czegoś nieinteresującego można zrobić coś, co wciągnie czytelnika na długo! No tutaj się to nie udało, przyznam szczerze. Ale nie ważne; jeżeli chcesz pisać w ten sposób, to pisz! Pisz tak, jak Ci najwygodniej i doskonal swój warsztat w tym kierunku, jeżeli tego chcesz. Czasami lepiej jest mieć małą grupkę oddanych fanów i pisać tak, jak się lubi, niż starać się na siłe przypodobać większej publice, nie czerpiąc z tego przyjemności. Także nie poddawaj się. Mam nadzieję, że z czasem również postarasz się napisać coś bardziej standardowej. Jeszcze parę spostrzeżeń ode mnie... - "Jednak zanim dalej pójdziemy, zanim jeszcze dalej polecimy, dodam jeszcze parę rzeczy, ważnych dla akcji, fabuły – kontentu, bo nikt nie zaprzeczy, że przebieg granic może pójść do zapomnianego odmętu." Nie, błagam... nie rób tego... Uff, jednak nie było dużo pokazywania stricte tego, co się znajduje na mapie strategicznej. - "Luna, wyzwolona przez siostrę spod koszmaru władzy, pomagała jej jak mogła, nawet w błahym wygarnianiu sadzy." Well, ktoś tu chyba utknął xd - "Wojna – ona nigdy się nie zmienia" ja pier****! Ile razy jeszcze usłyszę ten tekst! - "I tak pomylił się Artem w podróży swej, bo nie słuchał co Chan mówił mu, jednak to nie koniec myśli tej, nie skończę jeszcze tu." Metro? Dobrze, że nie Stalina... albo raczej Starlight. - "Wróćmy na chwile do PREnu, gdzie przydałoby się trochę tlenu." Oh shit... you are genius! - "Lepsze zrozumienie, czy przebaczenie?" Jeżeli chodzi o fanfiki to wolę już zrozumienie. Ghatorr wspominał coś nie coś już o tym, że da się pogubić w tych wszystkich rymach. Jest to niestety prawda... To by było tyle. Życzę powodzenia w pisaniu! Pozdrawiam!
  9. Bleflar

    988. Chciał powstrzymać siebie przed zabiciem własnego pradziadka ale przez przypadek się zabił.
  10. Shey

    Sinister Ze spokojem spojrzała na miejscowego dealera rzucającego obelgami i posłała mu krzywy uśmiech. Wiedziała że prędzej czy później ktoś przyjdzie do niej z pretensjami ale nie spodziewała się że tak szybko...Czekała aż skończy swoją paplaninę ale sytuacja dosyć szybko się zaogniła... Krótko mówiąc Crimson zrobiła to znowu i prawdopodobnie bar znowu pójdzie do remontu. Nie zamierzała brać udziału w bójce, to nie było dla niej i przyglądała się chaosowi z dziwnym zadowoleniem. Przynajmniej do momentu aż ktoś nie postanowił spróbować swojego szczęścia. - To twoja szansa White - Odezwała się do niej czując na swoim boku ostry przedmiot. Odwróciła się teraz w kierunku napastnika i spojrzała mu w oczy. - Jesteś pewny że masz wystarczająco mocne karty? - Uniosła jedną brew a jej ciało poczynając od najbardziej zagrożonego miejsca zamieniło się w dym by po chwili zniknąć. Pojawiła się stojąc na stolę z dala od całego zamieszania... Co prawda zostawiła pakunek z amfetaminą ale była niemal pewna że go odzyska bo miała sposób na ogarnięcie tego burdelu. Szybko wyjęła butelkę z napisem Laudanum i dotknęła ją kopytem zwiększając kruchość szkła, moc i szybkość działania zawartego narkotyku... Po czym stłukła ją o kant stołu otrzymując setki szklanych pocisków nasączonych morfiną. Nieśmiertelnych w żaden sposób ale wystarczających by uszkodzić skórę i wprowadzić środek odurzający o niespotykanym działaniu uspokajającym. Odłamki powędrowały w tłum atakując plecy przeciwników z dala od delikatnych narządów takich jak oczy i omijając gwardzistę z którym rozmawiała... Nie chciała mieć problemów z tym tajemniczym Christianem. Szczególną uwagę jednak poświęciła ogierowi który wyprowadzał swoją niewolnice na smyczy a ona sama nie była celem zaklęcia. White Jak tylko ten ogier zaczął wtrącać swoje dwa grosze wiedziała że to nie skończy się dobrze... I nie myliła się gdy chwilę potem zobaczyła bójkę na cały bar. - O czym ty... - Nie zdążyła dokończyć Gdy Sinister zniknęła i został tylko pewien ogier z nożem. Rzuciła mu karcące spojrzenie i bez zastanowienia ruszyła w kierunku ogiera który wyprowadzał swoją niewolnicę omijając bijatykę. Nie miała pojęcia gdzie jest Crimson która mówiła że jej pomoże... Wyglądało na to że była zdana na siebie, zmęczona używaniem magii ale czuła że to jedyna okazja na uratowanie tej klaczy i wiedziała że nie może jej zawieść. Batty. - Sami również się powiesili na tych kablach? - Powiedziała Batty jakby była pewna że jednak coś tu jest... W przeciwieństwie do Katii i Fire. - Niezbyt tu miło... - Wygląd tego pomieszczenia był dosyć przerażający nawet dla klaczy która nie miała oporów przed skórowaniem zwierząt i zdobywaniu trofeum. - Zaczyna mi to przypominać jakiś film sci-fi o obcych... - Zaczęła Fire również czując się tutaj niekomfortowo i uważając by nie dotknąć kopytami zaschniętej krwi. - A na dodatek aktorzy to my. Teraz jestem zdania że nie powinniśmy opuszczać okrętu... - Dajcie spokój, dopóki tego nie widać nie może nas skrzywdzić - Odezwała się znowu pewna siebie Katii. - I wszystko da się zabić. - Nie wiem o czym mówisz bo nigdy takiego nie oglądałam - Stwierdziła Batty mówiąc dosyć oczywistą rzecz. - Ale kto normalny chciałby oglądać coś takiego dla rozrywki? - Spytała nie mogąc tego pojąć a chwilę potem zauważyła pewną rzecz. - Zaraz... To dyktafon? - Przyjrzała się i ostrożnie podszedła bliżej... Nie chciała od razu wyrwać tego z jego kopyta najpierw sprawdzając czy nie jest to połączone z zastawioną pułapką. Trochę irracjonalne zachowanie bo jakie stworzenie by było na tyle inteligentne by to wykonać ale przyzwyczajenie zrobiło swoje. Po chwili czujnego sprawdzania złapała urządzenie i spróbowała odtworzyć ostatnią nagraną wiadomość.
  11. Kacpi

    Witaj w bibliotece imienia Twilight Sparkle. Jestem inteligentnym hologramem Twilight SF42. Jaka książka Cię interesuje?
  12. Kucykowa MLP

    Yoga
  13. To jest cos wspaniałego 

     

  14. Fanfik o Celestii, która ma być kompetentna. To dobrze. Brakowało mi w serialu właśnie takiego obrazu księżniczki Słońca. Problem polega na tym, że została wykreowana na potężną istotę, jednak w późniejszym czasie nie mogła pokazać tego, że jest takim badassem. Grogar wypada pod tym względem o wiele lepiej. Jednym ruchem mógł pozbyć się Sombry. Myślę, że to samo mógłby zrobić z Celestią, ale on jest ostrożny, woli działać z ukrycia, a w dodatku to nie jest jego pełen potencjał, gdyż nie posiadał przy sobie swojego dzwonka. To jest potęga. Co by nie mówić, Celestia jest oczywiście również bardzo silna, ale nie udało się tego zaakcentować w kanonie. Ponadto, parę razy wpadła w poważne tarapaty i dała się podejść. Wtedy ktoś inny musiał ją ratować. A co się dzieje w samym fanfiku? Początek - uderzenie w grubego kalibra. Już na samym początku wiem co się dzieje. Sytuacja została zarysowana w paru zdaniach tak, że nie trzeba niczego tłumaczyć. Bardzo dobra robota. Nie ma czasu na dłużyznę i ekspozycję. Od samego początku tempo jest ostre, ale to również dobrze, zwłaszcza, że opowiadanie jest krótkie, więc akcja nawet nie zdąży zmęczyć czytelnika. Właściwie to pozostaje niedosyt... Napastnicy wbijają do sali tronowej, mordują wszystko na swojej drodze. Zastają Celestię, która... stoi i przygląda się sytuacji ze stoickim spokojem. Nawet widzi swą martwą siostrę, bezczeszczoną przez wrogów. Bawi ją pewność siebie minotaurów. Właściwie to brakowało jej jedynie ramion skrzyżowanych przed sobą i zadartego ku górze nosa, z wyrazem "No co mi zrobisz? No co?" Moment zdejmowania biżuterii przez księżniczkę był naprawdę kozacki. Za taką Celestię nic nie robiłem! To się aż przyjemnie czyta! Dalej mamy rozpierdziel, karanie napastników. Herszt bandy zostaje obrócony w proch jak jego żołnierze. Miasto się odbudowuje. Wszystko tak naprawdę wraca do normy. W sumie to aż zastanawiam się... skoro Celestia jest AŻ tak potężna, to czemu w ogóle pozwoliła na jakiekolwiek cierpienie jej poddanych? No może i zmartwychwstaną, ale i tak, wciąż te kucyki przeżywały te okropne chwile. Pod koniec dowiadujemy się również tego, że Celestia jest Słońcem. Słońcem. A jej kucykowa forma to tylko coś w rodzaju projekcji, awatara. Wiadomo, to jest fanfik, więc takie rzeczy mogą jak najbardziej się w nim pojawiać, ale jakby się nad tym zastanowić to... Celestia porusza samą siebie podczas zachodów Słońca? A jak potrzebna była szóstka magów, w tym Starswirl, to oni wtedy nią poruszali? Czy księżniczka Dnia istniała od zawsze? Ach, tyle pytań... Ale to dobrze. To ciekawy wycinek alternatywnego uniwersum. Tak więc fanfik naprawdę przyjemny. Minotaury zżarły aury. Życzę powodzenia w pisaniu! Pozdrawiam!
  15. Cheerful Sparkle

    Spottedlions sutekh94 kittypaintyt Wizja rodzina w G5
  16. Magus

    Czarny rynek W momencie gdy Sinister powiedziała cenę swojego towaru, wszyscy patrzyli teraz na nią z zaintrygowaniem. Nikt nie spodziewał się tak zaniżonej konkurencyjnej stawki to pewne. Nawet gwardzista, któremu powiedziała cenę patrzył na nią w nie małym szoku. Wszyscy również przypatrywali się jak klacz doprawia swojego drinka, czekając na jej reakcje. Nic jednak się nie stało. Widać było, że niektórzy mieli wątpliwości. Być może myśleli, że klacz wypiła prawdziwy towar, a sprzedaje lewy, a w jej wytłumaczenie nie chcieli wierzyć. Zaczęły się nagłe pomruki między miejscowymi, jakby każdy próbował wyrazić opinie na zaistniałą sytuacje. - Darmowa siła robocza? - spytał nagle jednorożec w ciemnym płaszczu, wychodzący z tłumu. - Doprawdy wierzycie jej? - miejscowi zaczęli niepewnie na siebie patrzeć, jakby nie wiedzieli co powiedzieć. Kimkolwiek był ten ogier, był już tu najwyraźniej znany. - Sprowadzam najlepszy towar z całej Equestrii, a tu pojawia się taki byle kto i chce dawać konkurencyjne stawki, bo ma darmową siłę roboczą? - uśmiechnął się krzywo do klaczy. - To kto jest tak dobroczynny i chętny do pomocy za nic? - spojrzał na obie klacze siedzące obok niej. - Delikatna laska czy może ta dziwka Crimson? - Co tam gadasz? - powiedziała nagle Crimson. Najwyraźniej uwaga ogiera, wystarczyła by teraz skupiła się na nim, zupełnie zapominając o White. Niedawny klient Sinister wyglądał na zmieszanego, nie wiedząc czy ma się najwyraźniej wtrącić. W końcu gwardia nie mieszała się zwykle do zaczepek dopóki nie przekraczało to pewnych granic. - Nie bierz tego do siebie, ale wszyscy wiemy, że jesteś szmatą - Crimson nic nie powiedziała, tylko patrzyła ponuro jakby nad czymś myśląc. - Sprowadzasz teraz tu dwie zakały, a jedna z nich wchodzi na moje terytorium - Crimson spokój - powiedział nagle właściciel, wchodząc między tłum, ale chyba to nie dotarło do klaczy. Wszystko stało się bardzo szybko. O ile wcześniej Crimson niewiele pokazała, teraz rzuciła się prosto w stronę ogiera z niesamowitą szybkością, najwyraźniej zapominając o swoich towarzyszkach. To wywołało reakcje łańcuchową. W całym barze zaczęła się rozróba i wszyscy się okładali z każdej strony. Crimson zniknęła gdzieś w całym tym chaosie, a dwie klacze zostały same. Przynajmniej, aż ktoś nie zbliżył się do Sinister przykładając jej coś ostrego do boku. - Dobrze skarbie, podaj teraz cały towar jaki posiadasz albo inaczej pogadamy - wyszeptał jakiś ogier, z którego ust wydobywał się swąd alkoholu i tytoniu. W międzyczasie White mogła zauważyć, że ogier, którego obserwowała próbował opuścić bar zabierając ze sobą klacz. na smyczy Baza Wnętrze wyglądało na kompletne cmentarzysko. Tylko ściany mogły być świadkami tego co tu zaszło. Wszędzie były dziurę po kulach. Wyglądało, że nawet tutaj gwardziści oddawali strzały w każdą stronę, ale dało to słaby efekt. Być może Fire miała racje i sami się wystrzelali popadając w jakiś niespotykany obłęd. Okazało się, że dwoje gwardzistów było przywiązanych grubymi kablami, na których wisieli bez życia. Ktokolwiek to zrobił, musiał mieć naprawdę wiele siły. Inni gwardziści leżeli powykręcani na ziemi. Były ślady zeschniętej krwi, ale najwyraźniej należała tylko do gwardzistów. Brakowało jednak wszelkich śladów obecności czegokolwiek innego niż oni. Nie było ciał ewentualnych napastników ani krwi, chyba, że krew tego czegoś nie różniła się od krwi kucyka. Batty mogła spostrzec, że jeden z gwardzistów leżących pod ścianą, ściska z całych sił coś w kopycie, po bliższym przyjrzeniu można było zauważyć, że to dyktafon. Być może nagrał coś na nim przed śmiercią.
  17. Chip

    Już przyszedł czas. Na co jeszcze czekasz?
  18. BiP

    "Przyjdzie czas"
  19. Chip

    choćby mi dawali 500+ nigdy więcej się nie uśmiechnę
  20. Danio Doża Venucci

    Higiena to podstawa
  1. Load more activity
  • Regulamin Forum
  • Ogłoszenia
  • Ekipa Forum
  • Złóż Podanie


  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up
  • For Glorious Equestria
  • Przyjaźń to Magia WIki
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • Ponymemes
  • Pony Utopia
  • Everfree
  • 6pony
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Sparkle Subs
  • Kącik lektorski Bronies Corner