Skocz do zawartości

D.E.F.S

Brony
  • Zawartość

    588
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    26

Wszystko napisane przez D.E.F.S

  1. Nadszedł czas na rozrachunek Koła Historii Władcy Wiatru od pierwszej do ostatniej sceny jest istnym majstersztykiem. Mimo, iż jest integralną częścią serii, z powodzeniem da sobie radę jako tekst samodzielny. Zwycięzca konkursu "Czarna Śmierć 2020" Zaznaczę tylko, że w tym samym konkursie, mój najlepszy tekst "Czerwona Wstęga" wylądował na drugim miejscu z kolosalną 9 punktową różnicą. Standardowo zaczniemy od skróconej fabuły. Drużyna kuców zmierza do ówczesnej stolicy Equestrii, Everfree. W drodze zostaje napadnięta przez zbójców. Na pomoc przychodzi tajemniczy kuc w masce. Po pojedynku, z drużyny ostał się tylko jeden kuc, który postanawia ruszyć dalej wraz z nowym towarzyszem. Reszty nie spoileruje, przeczytajcie sami. Naprawdę warto. A teraz spojlery i przemyślenia. Gdy drużyna Barona Luco została zaatakowana i niemal doszczętnie wybita przez wrogów, pojawiła się scena, gdzie przy dobrym akompaniamencie muzycznym, nie jeden widz narobiłby w nachy. Wrogowie zabiją kuce jeden po drugim podczas mroku nocy, gdy do ich nozdrzy dolatuje zapach zgnilizny, a uszy wypełnia dźwięk dzwoneczka. Wkrótce widzimy jednorożca w masce, odzianego w szmaty z wyciągniętym mieczem, który dokonuje masakry na oprawcach. Serio, ta jedna scena jest zarazem piękna i mroczna. Motyw ten pasowałby do najmroczniejszych horrorów psychologicznych. Film z taką sceną na pewno zyskałby jakąś nagrodę. Okazuje się, że Baron Luco przeżył i został uratowany przez tajemniczego kuca, który później przedstawił się imieniem Lazar (Ciekawe nawiązanie do Biblijnej opowieści o Łazarzu ;)) Luco był pokiereszowany i nie był w stanie stanąć w szranki w Turnieju Rycerskim. Na sekundanta nie miał co liczyć, gdyż ten poległ w walce ze zbójami. Baron miał za to łeb do kombinatorki i zaproponował Lazarowi udział w turnieju. Ten zgodził się, ale jest jeden szczegół, Lazar jest w zaawansowanym stadium choroby jaką jest trąd. Już w początkowych scenach możemy zobaczyć z jakim obrzydzeniem traktują go mieszkańcy wsi i jaki ból sprawia choroba. Razem ruszają do miasta Everfree, gdzie nie było jeszcze zamku dwóch Sióstr. Wszak to czasy zamierzchłe. Gdy docierają do bram miasta Luco udaje się do swojego ziomka (mówimy tu o czasach gdy to słowo jest powszechne i adekwatne) zostawiając Lazara w rynsztoku poza murami miasta. What the hay? Baron odwiedził Amasadora Ligurii imieniem Ugo, ale zamiast niego w drzwiach pojawiła się Pinkie Pie z krwi i kości... A w zasadzie wesoła klaczka, która jest jest kalką 1:1. Mogę tylko wnioskować, że ta klaczka imieniem Rosa Torto jest pra przodkinią Pinkie Pie. Baron i kupiec kombinują jak przemycić trędowatego na turniej (niby mówią franczyzną, ale czuć polskie kombinatorstwo ;)), w tym samym czasie Rosa upewnia się, że Lazar posili się przed turniejem. W końcu nastał dzień Turnieju. Na trybunach pojawiła się arystokracja z różnych części Dominium Nieśmiertelnych (Więcej o tym w rozdziałach l-VIII) w tym sama Księżniczka Celestia. Lazar w przebraniu i po odpowiednich środkach maskujących, wygrywa potyczkę otwierającą turniej. Wraz z kolejnymi wygranymi ( Polecam te opisy. Dosłownie można je zobaczyć przed oczami) powstaje coraz więcej plotek o tajemniczym Lazarze. Przed samym ćwierćfinałem widownia wytypowała już trzech potencjalnych zwycięzców, Japeza Platinium(z tych Platinium od Rarity?), Vanię i Irę Auranti, który każdego ze swoich przeciwników powalał w pierwszej lub drugiej minucie walki. Ten ostatni jest tematem następnego wątku. Zacznijmy od tego, iż społeczność Discorowa robi maślane oczy, gdy tylko temat dotyczy Iry. Ira na wspomnianym komunikatorze jest wspominany tak często gęsto, iż jedyny temat, który występuje częściej to biczowanie Ghatora za Obsydiankę. Ale wracając do fika... Gdy nadszedł czas ćwierćfinału, Lazar stanął w szranki z gigantycznym kucem ziemnym, który dysponuje magią Irą Auranti. Walka była zaciekła i kolejne miecze zamieniały się w drzazgi. Wtedy walka została przerwana. Adiutant zauważył krew wyciekającą z nosa kuca ziemnego. Wszak panowała zasada, iż krew nie może zbrukać areny. Adiutant postanowił sprawdzić też noś Lazara. Po krótkiej rozmowie przerażony Adiutant oznajmia Celestii, że Lazar jest trędowaty. Wśród niebiesko krwistej arystokracja wybuchła panika i oburzenie. Wszak przyprowadzenie Trędowatego na tak szczytną ceremonię, mogło wywołać pandemię na całym Dominium Dwóch Sióstr, a nawet dalej. Baron Luco oznajmił, iż wiedział i chorobie swojego sekundanta i wyjawił też jego prawdziwe imię i pochodzenie. Trędowaty wojownik nazywał się Lazur Platinium i był bliźniaczym bratem zawodnika Japeza Platinium. Podczas gdy na trybunach zgiełk się zagęszczać, Ira, niczym wnerwiona Luna, przywołał wszystkich (z Celestią włącznie) przywołał do porządku, wygłaszając mowę, iż każdy, kto jest w stanie stanąć w szranki z Irą, jest godny Turnieju. Celestia zdecydowała, iż Lazur może kontynuować walkę i bitwa została wznowiona. Lazur wygrał męczący pojedynek tylko dlatego, że Ira popełnił błąd, łamiąc ostatnie ostrze. Bardzo mi się podoba okrzyk wojenny Iry, rodem wyciągnięty z finałowej bitwy pierwszego Kung Fu Pandy Pasuje tu idealnie. Kolejny pojedynek Lazara zapewnił nam rozstrzygnięcie sporu między terytorium Ligurii (pod tym sztandarem walczył Lazur) a terytorium Altiny. Zaś ostatni pojedynek i zarazem walka finałowa to starcie dwóch braci Platinum. Obaj padli, lecz zwycięstwo przypisali Japezowi i tu kolejne zaskoczenie. Japez też cierpi z powodu trądu, ale w znacznie mniejszym stopniu. No właśnie... Turniej to nie wszystko. Podczas walk, doświadczamy też wylewu żółci seniora Platinum i szczegółowo poznajemy historię jego synów. Okazuje się, że Lazur był prawowitym dziedzicem Platinum, lecz z powodu choroby został odesłany do umieralni i stał się martwy dla świata. Okazuje się, że w ucieczce pomógł mu Japez (czy to połączenie słów Jaspis i Topaz?) Lazur powraca do świata żywych za sprawą Barona Lugurii. Tu też konkluzja co do imienia Lazar(Łazarz po naszemu) Verlax doskonale poruszył tu wątek choroby i wpływu zachowań kuców na jej przebieg Lazar odrzucany przez społeczeństwo był chodzącym trupem, podczas gdy Japez ukrywał chorobę i otrzymywał pełną pomoc medyczną od Gryfa. W tym drugim przypadku choroba doskwiera o wiele łagodniej. Niestety w naszym świecie dzieje się tak samo. Ludzie chorzy często są odrzucani przez społeczeństwo i ich stan się pogarsza, a oni marzą o spotkaniu ze śmiercią. A powinniśmy dbać o takich ludzi i dać im szansę na życie na łonie społeczeństwa. Świat będzie wtedy trochę mniej ponury. Kreacja Postaci. Zacznę od Rosy Toret. Fakt, iż wyglądem I zachowaniem przypomina Pinkie Pie nie jest przypadkowy. Pozwala to na dodanie wątku komediowego i daję odrobinę radości na tle szarego społeczeństwa. Baron Luca. Tutaj widać ewolucję postaci. Zaczynamy od gościa, który za wszelką cenę chce pokonać reprezenta Altiny. W miarę upływu czasu coraz bardziej przekonuje się do Lazara i w końcu mimo jego choroby nie wstydzi się go przytulić. Senior Rodu Platinum. Nie mogę o nim powiedzieć dobrego słowa. Kłamliwa gnida i tyle. Wszędzie widzi spiski przeciwko sobie i każe synowi grać nieczysto. Dowiadujemy się, że nakazał Japezowi zabicie Lazara w finałowej walce, ten jednak odmówił. Japez i Lazur. Bliźnięta, którzy zostali rozdzieleni, lecz mimo to nie zapomnieli o sobie nawzajem i mimo rozłąki łączyła ich pewna niewytłumaczalna więź emocjonalna. Celestia. Generalnie nie wtrącała się do walk, gdyż nie chciała bezpośrednio wpływać na ich przebieg. Ale na miłość boską, wykryła, że Japez użył zakazanych technik i mimo to nie zdyskwalifikowała go. Z tego samego powodu nie zdyskwalifikowała Lazara. Cieszy fakt, że odpowiednio ukarała seniora Platinium za nieczystą grę i ukrywanie choroby Japeza. Czyżby Celestia nie zacytowała czasem Aslana z książki Pana Lewisa? Ira Auranti. Wszystko, co o nim słyszałem przed lekturą okazało się prawdą. Chad nad chady z honorową postawą. Błędy, jeśli nawet jakieś były, człowiek tak skupia się na historii, że nawet nie jest w stanie ich dostrzec. Ogólnie opowiadanie czyta się z zapartym tchem. Można wręcz zobaczyć sceny przed własnymi oczyma i można usłyszeć treści wypowiadane przez bohaterów. Można zatopić się w licznych intrygach i sporach. Jest to jednoczesne odwzorowanie zachowań ludzkich, jakie możemy spotkać w naszym świecie Można też odnaleźć morał w tej historii. Nie należy odrzucać nikogo, gdyż każdy z nas jest częścią Wielkiego Planu. Dla mnie jest to najlepsze polskie opowiadanie fandomowe jakie tylko miałem okazję przeczytać. Emocje jakie wywołała lektura, towarzyszą mi po dziś dzień. Fakt, iż mogę napisać Spin off do tego dzieła, jest dla mnie zaszczytem. Ogólna ocena Zacne/10
  2. A więc bierzemy kromkę chleba, nóż i zaczynamy smarowanie. Dziś na warsztat idzie "Kruchość Obsydianu". Sam fanfik zaciekawił mnie, po tym jak społeczność discordowa zachęcała autora do dalszego pisania. Wszedłem, przeczytałem i co? Właśnie, zaczniemy najpierw od skróconej fabuły. Uwaga Spoilery!!! Trzy dekady po ponownym pojawieniu się Kryształowego Imperium, złodupce Sombry budzą się z hibernacji i nie mogą pogodzić się ze stanem rzeczy. Jednym z przebudzonych jest Obsydian (btw męskie imię dla klaczki!?) Nastoletnia córka Króla Sombry. Twilight Sparkle bierze ją pod swoje skrzydła i próbuje przywrócić jej jasną stronę mocy. Tak w dużym skrócie . Podoba mi się kreacja świata po trzech dekadach po fabule serialu. Mane6 zostały alicornami, tak jak w niektórych teoriach spiskowych o zakończeniu serialu. Pojawiło się nowe pokolenie. Poznaliśmy potomków Pinkie, Applejack, Fluttershy i Rainbow. Dziwi mnie fakt, iż Rarity, która lgnęła do ogierów jak pokręcona, nie doczekała się latorośli. Twilight Sparkle też jest bezdzietna. Bohaterowie starzeją się i mają coraz bardziej wywalone na to co dzieje się w Equestrii (tak, chodzi o Shininga). Byle tylko było wygodnie w pałacowych pieleszach. Druga sprawa, podoba mi się nowy zamek Twilight i jego mieszkańcy. Płatny zabójca w roli kucharza to wyśmienity wybór, rój changelingów uznających Twilight za swoją Królową matkę i ogólny pałacowy klimat. Jest to opisane bardzo dobrze. Kreacja samej Starlight G. jest wręcz wyśmienita. Widać, że dojrzała i stała się typową mentorką. Obsidian. Główna postać wykreowana jest dobrze. Możemy poznać jej historię i typowe dla nastolatek "widzimisię". Dowiadujemy się, że jest córką Króla Sombry i przyszła na świat przed dziesięcioma wiekami. Wraz ze zniknięciem Kryształowego Królestwa, zapadła w letarg, przebudzając się 30 lat po jego powrocie. Wydaję mi się, że imię pasuje bardziej do ogiera. Smuci fakt, że klaczka nie jest dość przejęta zmianami jakie zaszły w Equestrii, a biorąc pod uwagę, że minęło 1000 lat, powinna być w niemałym szoku przez co najmniej dwa tygodnie. Dopiero wtedy powinno odbyć się jej szkolenie. Tymczasem Obsi ma wywalone. Uczy się od Twilight i pomniejszych nauczycieli, żeby mieć święty spokój. Sekretnie używa czarnej magii by wyczyścić umysł, lecz zostaje przyłapana na gorącym uczynku. Wątek poboczny traktuje o Mane6 i poszukiwaniu przebudzonych. Mamy zapowiedź powrotu króla w formie mrocznych kryształów pojawiających się tu i ówdzie. Czyżby Sombra przetrwał drugi zamach na swoje życie i może zregenerować się z samego rogu jak Wolverine czy inny Deadpool? Wszak wiemy iż Obsydia (wolę tą formę imienia) słyszy w głowie głos swego ojca i to, iż nie wiemy czy są to wspomnienia, czy po prostu umysł Sombry się uchował i zamierza powrócić. A może Obsydia ma być nowym ciałem Sombry? To mi coś przypomina… Może to i moje wypaczenia, ale widzę tu mocne nawiązania do Gwiezdnych Wojen. Pierwszym z nich jest rada alicornów. 12 klaczy spotyka się w jednym miejscu w formie hologramu, by omówić ważne państwowe sprawy zupełnie jak rada jedi. Starlight Glimmer zachowaniem przypomina starego Obi Wana i staje się autorytetem dla Obsydii i wreszcie wcześniej wspomniany przeze mnie domniemany wątek Obsydii jako nowego ciała Sombry. Czy tak będzie? Zobaczymy w dalszych rozdziałach. Forma. Justowanie jest, błędów nie ma, aczkolwiek fabuła wlecze się jak flaki z olejem. Dotychczasowe osiem rozdziałów skompresował bym do sześciu i sama akcją nabrała by werwy. Tymczasem mamy tu sztuczne rozciąganie tekstu. Co mi nie leży, to wątek książki kucharskiej z czasów dzieciństwa Obsydii. Mamy napięcie, mamy piękne budowanie wątku i... No właśnie i co dalej? Wątek po prostu został urwany jakby nic się nie stało. Nie mamy nawet potwierdzenia czy miała wywalone na jedzenie z jej czasów, ani nawet komentarza Twi w tej sprawie. Wątek po prostu się urywa i zaczyna nowy, zupełnie nie powiązany z tematem. Ghator i Rarity odwalili kawał dobrej roboty, lecz przed nimi jeszcze sporo pracy, by zakryć fabularnej dziury czy nieco przyspieszyć akcję. 6/10. Ghator pisz dalej, bo jak nie, to wypuszczę moją wersję Obsydianki..
  3. Ile jesteście w stanie poświęcić, aby trafić do Equestrii? Z tym pytaniem boryka się nasz bohater... Za Ostatni Grosz...
  4. Ja cię kręcę. Co tu się odjaniepawla? "Pora na czas" w crossoverze ze "Strasznym Filmem" i to w reżyserii Stevena Spielberga? Nie, to Foley i jego szalona przygoda o dwóch klaczach W skrócie. Pinkie I Twilight knują niecny plan zdobycia władzy w Equestrii i z treści wynika, że to to nie pierwsza próba. Obie klacze zawsze działają nocą. Tej nocy postanawiają zdobyć próbki DNA "Wielkiej Szóstki" w celu uzyskania kopii "Elementów Harmonii". Jak zwykle w takich historyjkach, coś poszło nie tak. Uśmiałem się, aż miło Jest to porządny kawałek komedii i o dziwo postacie są tak samo rozpisane jak w serialu, przynajmniej w pierwszych sezonach. Twilight Sparkle jak zwykle jest gnuśna, a Pinkie Pie łamie czwartą ścianę i świetnie udaje swoją głupotę. Właśnie, udaje ale o tym za moment. Bardzo rozbawił mnie system zabezpieczeń domku Fluttershy. Jakie mroczne sekrety kryją się w tej chatce i czemu Fluttershy nie pozwala nikomu wejść do środka? Czyżby autor sugerował się znanym "Shed.mov"? Przynajmniej ja widzę tu nawiązanie. Czytając to opowiadanie, miałem przed oczami odcinek "Pora Na Czas". Tam Twilight była tak samo wnerwiająca, a Pinkie również ignorowała prawa fizyki i logiki. Widać, że inspiracją jest serial o myszach w reżyserii Stevena Spielberga (ten pan od dinozaurów i kosmitów). Pozwólcie, że przytoczę fragment piosenki intra. "To Pinky jest i Mózg To Pinky jest i Mózg Jeden To geniusz Ten drugi, no cóż.." Teraz nasuwa się pytanie, która mysz... znaczy tego.. klacz jest tu geniuszem. Odpowiedź jest prosta. Geniuszem jest Pinkie, która udaje ostatniego debila, by odwrócić uwagę psychopatycznej Twilight i pokrzyżować jej plany. Od strony technicznej jest całkiem nieźle. Tekst wyjustowany, odpowiednie tempo, odpowiednie odstępy. Czasem brakuje jednak znaków interpunkcyjnych w dialogach. Jestem zadowolony z lektury. Dobrze spędzone pół godzinki. Polecam każdemu.
  5. “Czy tylko sobie to wyobrażała? Nie. Nie, oczywiście, że nie. Można to było dostrzec w sposobie, w jaki na siebie nawzajem patrzyły..." W głowie rozbrzmiewa głos Miśka 200m, opowiadanie swoim tłumaczeniem przybliżył nam Airlick, zaś oryginalnym twórcą jest Absolute Anonymous. A więc mamy tu do czynienia z fanfikiem z prastarych czasów. Frywolna komedyjka, gdzie realia mieszają się z fikcją. Czy aby napewno? Zacznijmy może od strony fabularnej. Pinkie i Dash zamieniły kuchnię Cake'ów w poligon, gdzie naparzają się bitą śmietaną a.k.a "białą substancją". Temu zjawisku przygląda się Twi (Jeszcze nie lot), Fluttershy oraz Rarity. Tak, to właśnie o Rarity jest cały ambaras. Do głupotek różowej i niebieskiej klaczy dopisuje w swojej głowie scenariusze, które od niesławnej zasady 34 odziela jedynie cienka linia. Biała jednorożec nadinterpretuje obserwowane zdarzenia, sugerując iż wyżej wymienione są w sobie zakochane. Mimo iż sceny dzieją się w jej głowie, to mowa jej ciała I ekcytacja zmyślonymi wydarzeniami daje znak Twilight I Fluttershy, że coś jest nie tak. Przyjaciółki próbują sprowadzić Rarcię na ziemię, jednak bezskutecznie. Komedyjka prosta i zabawna. Bardzo pokrywa się z kanonem pierwszego sezonu. Kreacja postaci jest niemal taka sama jak w serialu. Gnuśna Twilight, przestraszona Flutterka, Pinkie i Dash śmieszkują dookoła. Zachowanie Rarity mogę porównać do serialowych scen, gdzie podnieca się na myśl o Canterlocie i jak sama planuje swoje życie z Blue Bloodem. Samo opowiadanie mogłoby spokojnie być scenariuszem serialowym. Może za wyjątkiem ostatniej sceny, która stanowi niemały mindfuck. Nie wiemy, lecz możemy tylko snuć domysły, czy ostatnia scena, mająca miejsce nocą, jest tylko wyobrażeniem Rari, czy też potwierdzeniem, że podejrzenia białej jednorożec są słuszne. Uważam też, że w całej treści jest ukryty głębszy sens. Wszak każdy z nas pisarzy nadinterpretuje zachowanie bohaterek serialu i opisuje swoje widzimisie w swoich headcanonach i uniwersach. Rarity jest więc alegorią fandomowego pisarza, przynajmniej moim zdaniem. Porównałem wersję pl z oryginałem i śmiem twierdzić, że tłumaczenie jest bardzo dobre, mimo jednego zgrzytu, którego nie szło przetłumaczyć tak, by miało pierwotny sens. Forma zaś zawiera kilka błędów. Przede wszystkim pytam, gdzie był Tabulator podczas pisania polskiej wersji? Uciekł podglądać Dash I Pie w ostatniej scenie? Przydałyby się wcięcia w akapicie i większe przerwy pomiędzy akapitami (może to nawet wina tego, iż czytam za pośrednictwem telefonu). I chyba widziałem podwójne spacje. Więcej grzechów nie znalazłem. Przyznam, ìż czytałem to opowiadanie po raz pierwszy w moim życiu, mimo iż znam je doskonale niemal słowo w słowo już od 2012 roku. Wtedy to Misiek200m uraczył nas polską wersją fanfika w formacie audio. Jest to pierwsze opowiadanie fandomowe na jakie natrafiłem, dlatego darzę je wielką sympatią. Być może to opowiadanie ugruntowało moje postrzeganie przedstawionych postaci. Pamiętam, że chciałem napisać sequel, ale dałem sobie z tym spokój*, a z tego co zostało, napisałem swoje pierwsze fandomowe "dzieło". To dzięki Rarity I jej fanaberiom zawdzięczam moją pisarską karierą. Zastanawia mnie fakt, dlaczego tego jeszcze nie skomentowałem, skoro ta opowiastka była dla mnie swojego rodzaju kamieniem milowym. Cóż, muszę stwierdzić, iż Airlick odwalił kawał dobrej roboty. Daję mocne 2/10 *Może jeszcze kiedyś wrócę do pisania "Shipping Goggles 2: Tajemnica Róży"
  6. Krąg jest tu tylko i wyłącznie za sprawą konkursu. Miałem zupełnie inny koncept na przeszłość Zecory, którą z resztą kiedyś pokażę. Ta seria miała być tylko trylogią, a jest osiem części...
  7. i oto stało się. Kolejna część obecności została dodana. Zapraszam do lektury
  8. I oto jest. Pierwszy z obiecanych spinofów. Opowiadanie zajęło drugie miejsce w konkursie "Czarna Śmierć". Postanowiłem nie publikować wersji konkursowej, za to publikuję dziś wersję rozszerzoną. Czerwona Wstęga: Writer's Cut Zapraszam do lektury i życzę miło spędzonego czasu.
  9. I w końcu nadszedł ten dzień. Postanowiłem kontynuować losy Azumi, dając jej drugą szansę. Drugą serię rozpoczynamy od historii nastoletniej Zecory. Kroniki Azumi 2: Wężowe Ziele. Zapraszam do lektury A teraz bardzo chiałbym podziękować @Hoffman za tak obszerny komentarz całej serii. Dało mi to naprawdę porządnego kopa i wręcz ruszyło niebo i ziemię. fakt, iż cały czas powielam te same błędy jest dla mnie mocno zastanawiający. Muszę nad tym poważnie podumać, jeśli chcę kontynuować drugą (A może nawet trzecią i czwartą) serię. Gdy znajdę odrobinę wolnego czasu, postaram się przeanalizować wszelakie komentarze i dać szczegółowy komentarz w tej sprawie. Na chwilę obecną mogę potwierdzić dwa nadciągające spinoffy dla pierwszej serii i jeden spinoff niespodziankę. W każdym bądź razie bardzo ci dziękuję. To dla mnie wiele, wiele znaczy. Pozdrawiam serdecznie. - Darth Evill
  10. Dobry. Dwa pytania na szybko. 1. Czy Zebroid (krzyżówka zebry i kuca) liczy jako kucykowe czy niekucykowe stworzenie? 2. Jaki poziom inteligencji jest wymagany? Delfiny, naczelne i krukowate też mają pewien poziom inteligencji, zdolność do abstrakcyjnego myślenia i rozwiązywania problemów.
  11. Miałem napisać epicką przygodę o czternastym odcinku sezonu trzeciego okoliczności i sytuacja prywatna mi na to nie pozwoliły. Ale... Obiecałem, że wezmę udział w konkursie. Zapraszam was na podróż... Za Ostatni Grosz... [SoL][SciFi][HiE]
  12. 26 września 2018 roku rozpoczął się Event Samhain 2018 Dziś, równo dwa lata później, prezentuję wam ostatni odcinek serii opartej na w/w evencie. Kroniki Azumi: Apogeum Życzę przyjemnej lektury.
  13. Nie ukrywam, że inspiracją dla poniższego fanfika był inny konkurs w dziale Pasiastej Szamanki. To tyle tytułem wstępu. Czerwona Wstęga Spin Off, Dark, Mystery 3899 Słów
  14. Jest więc czas by dopracować moje niemal (95%) ukończone "dzieło". Mój udział w konkursie potwierdzam i czekam na oponentów.
  15. D.E.F.S

    Muzyka i Film

    To, co DEFS lubi najbardziej Autor: SenRobotPony
  16. Właśnie dziś zdecydowałem, że jednak wezmę udział w konkursie. Kroniki Azumi VI mogą poczekac, a ja zabieram się za pisanie konkursowego fika Trzy tygodnie? Chyba starczy...
  17. Krótka notka. Do fandomu dołączyłem 18 kwietnia 2012. A więc to już długich osiem lat. A 7 i pół na tym forum. Z tej okazji chciałbym wszystkim wam podziękować, za każdą przeżytą tu chwilę Jesteście Wielcy, wszyscy razem i każdy z osobna :)

    Czas spędzony tutaj pozwolił mi rozwinąć moją pasję, jaką jest pisanie. Chociaż nie jestem orłem w tej dzidzinie, to cały czas się uczę. 

     

     

    Jeszcze raz serdecznie wam dziękuję. Będe z wami aż do końca forum czy wam to się podoba czy nie ;)

    1. Cheerful Sparkle

      Cheerful Sparkle

      Gratuluję wytrwałości i wierności :rarityhug:

    2. Decaded

      Decaded

      Doskonale.

      Datki możesz kierować na 11 1160 2202 0000 0003 4329 4082 z dopiskiem na pizzę dla Deca forume.

       

       

       

      Spoiler

      :kappa:

       

  18. D.E.F.S

    Zapytaj Zecorę

    Witaj o Wielka Zecoro. I ja pytanie wnoszę. Jakie jest twoje najmilsze wspomnienie z czasów dzieciństwa/młodości w Zebrice?
  19. Jak wiecie, obecnie pracuję nad jednym opowiadaniem, krtóre będzie już szóstą odsłoną pasiastej sagi.

    Tytuł już jest, fabuła jest już dopięta. Potrzeba mi tylko porządnego kopa w d... na rozruch znaczy się ;)

    PicsArt_03-20-10.41.07.jpg

    1. Arjen

      Arjen

      Nie znam Cię ale okładka prezentuje stylistyczny smak przez duże S, zwłaszcza kontrastujące kolory napisu niczym paski na ciele zebry. Czas poświęcony takim rzeczom to nigdy czas stracony :lunaeye: Mej bogini Luny zapewne nie uznajesz za swoją, lecz mogą ją poprosić o porządnego kopa, może wtedy uwierzysz xd Pozdrawiam i życzę Ci by spłynęła na Ciebie wena. A ja się poczęstuje kęsem.

    2. D.E.F.S

      D.E.F.S

      Cóż, dziękuję. Każde miłe słowo jest dodatkową motywacją. Dzieli nas godzina jazdy samochodem, ale łączy nas przywiązanie do Pani Nocy :)

    3. Arjen

      Arjen

      O, nawet nie wiedziałem że można to wyczytać z mojego profilu, czy coś. Hah, faktycznie jesteśmy blisko, no i dobrze wiedzieć że obserwujesz niebo po "właściwej" trajektorii :rainderp: . Chętnie zaprosiłbym na browar gdzieś, ale mamy tu isolejszyn motiwejszyn jak to niedawno usłyszałem z ulicy xd

  20. D.E.F.S

    Blogi Sunset Shimmer

    13 Marca Piątek Dla wielu piątek trzynastego jest niebywale pechowym dniem. Nie jestem przesądna, lecz tego dnia zdarzyło się coś bardzo nieprzyjemnego. Jest to początek problemów jakie nas spotkały. Zacznijmy może od początku. Byłam bardzo podekscytowana wyjazdem do Polski. Chciałam zwiedzić ten kraj wzdłuż i wszerz. Szykowałam się bardzo długo. Wujek Dartha zawiózł nas na lotnisko w Londynie. Nie, nie żadne z tych największych. Wybraliśmy mniejsze lotnisko w Luton. Lotnisko było pełne ludzi. Część z nich nosiła maseczki i rękawiczki. Z megafonów co chwile leciały komunikaty o zakażeniu wirusem i środkach ostrożności. Ani ja, ani Darth nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak bardzo poważna jest epidemia. Wiele lotów odwołali, ale nasz nie. Przeszliśmy kontrolę bezpieczeństwa i zjedliśmy jeszcze obiad w strefie wolnocłowej. W końcu nadszedł czas wylotu. Lot przebiegał bez przeszkód jednak pod koniec dostaliśmy karty do wypełnienia. Takie podstawowe informacje jak imię, nazwisko, adres domowy i cel podróży. Napisałam adres w Equestrii i tu sama przybiłam sobie piątkę w twarz. Przecież Equestrii nie ma na ludzkich mapach. Darth uspokoił mnie, że Equestria jest, ale jako dzielnica na południu Afryki. Na lotnisku docelowym sprawdzili nam temperaturę. W końcu udało się. Po dwóch godzinach lotu i godzinie babrania z torbami i kolejkami byliśmy już w Bydgoszczy. I tu zaczęły się schody. Darth dostał niepokojący telefon. W trakcie, gdy byliśmy w powietrzu, wasz premier wygłosił oświadczenie o zamknięciu granic w niedzielę o godzinie 00:01. Ludzie, z którymi przylecieliśmy, zaczęli panikować i bukować bilety na następny dzień, na powrót do Wielkiej Brytanii. Byliśmy w niemałym szoku. Darth szukał biletów na powrót. Bezskutecznie. Po godzinie jazdy autobusem i tramwajem dojechaliśmy do dziadków Sebastiana. Przywitali nas ciepłą herbatą i kanapkami z pasztetem. Opowiedzieliśmy nasz problem i wspólnie szukaliśmy rozwiązania. Mieliśmy być w Polsce całe dwa tygodnie, lecz mamy tylko dobę, aby się stąd wydostać. Inaczej oboje będziemy mieć problemy. W końcu pojawiła się iskierka nadziei. Darth kupił dwa bilety na autokar do londynu. Mogliśmy odetchnąć spokojnie i ułożyć się do snu. Darth uważa, że data 14 marca jest wyjątkowa. Jest to święto przypadku i właśnie ten dzień chciał spędzić z Babcią i Dziadkiem. Tak też się stało, lecz nie mieliśmy za dużo czasu. Autokar mieliśmy na trzynastą. Staraliśmy się wykorzystać te parę godzin jak najlepiej w rodzinnej atmosferze. Przyszedł jednak czas na rozstanie. Zabraliśmy nasze tobołki i ruszyliśmy na dworzec. Przed przyjazdem do Polski widziałam wpis na facebookowej stronie Bronies Bydgoszcz. Post tyczył się przesłodkiej maskotki Rarity dostępnej w jednym z Bydgoskich sklepów (Proszę was kochani potrzebuję namiary na tą maskotkę online!!!) Wiem, że Sebastian kocha AJ i Rarity, a że maskotkę AJ już ma, chciałam mu zrobić prezent i kupić tę Rarity. Niestety wszystkie sklepy były pozamykane. Tak zarządziły oficjele koniec kropka. Z wielkim zawodem zajęliśmy miejsca. Mieliśmy kulka przystanķów i po sześciu godzinach byliśmy już przy granicy z Niemcami. Tam mieliśmy dłuższy postój. Zjedliśmy obiad w lokalnym fast foodzie, uzupełniliśmy zapasy wody i przekąsek, wydaliśmy ostatnie Złote i o godzinie 21:00 opuściliśmy kraj Słowian. Dało nam to dokładnie 24 godziny pobytu w polsce. Jedna doba, jeden dzień i kuźwa na walizkach. Po drodze nie było co zwiedzać. Jechaliśmy nocą. Większy przystanek mieliśmy na granicy francusko angielskiej. O godzinie trzynastej w niedziele byliśmy już w londynie, a po kolejnych trzech byliśmy już w domu. Wyjazd miał być odpoczynkiem, lecz stał się istnym koszmarem. Gdybyśmy mieli tu choć odrobinę Equestriańskiej magii, może udałoby się zatrzymać chorobę, która teraz trawi cały wasz świat. Nic, trzeba żyć dalej. Zrobiliśmy sobie kwarantannę, ale wracamy do pracy Buziaczki dla was kochani
  21. Oh wItaj mój miły. Wybacz, że ty;e to trwało. Proszę oto twoje odpowiedzi. 1. Cóż, w Equestrii posiadamy technologię, lecz jest ona bardzo ograniczona, porównując do tej, jaką zastałam w świecie ludzi. Jest tu wiele fajnych nowinek, które ułatwiają życie. Dzięki pojazdom mechanicznym możemy dostać się na drugi koniec świata i to bez użycia magii. Internet to istne cudeńko. Można w nim znaleźć każdą potrzebną informację, porozmawiać z ludźmi z całego świata i obejrzeć masę filmów. Zachwyciły mnie też proste urządzenia jak automatyczny odkurzacz czy mikrofala. Uważam, że dzięki technice życie jest prostsze. Aczkolwiek jest kilka rzeczy, które mi się nie podobają. Auta spalinowe generują zbyt wiele zanieczyszczeń. Ludzie stali się leniwi przez maszyny, jakie za nich wykonują pracę, jak zmywanie naczyń, sprzątanie itd. Nawet do liczenia pieniędzy potrzebna jest maszynka. Jak się włączy jeden film na popularnym serwisie, zaraz potem ogląda się jeszcze jeden i kolejny, a potem uświadamiamy sobie ile godzin już minęło. Podobnie z resztą jest z konsolą do gier. Zaczniesz grać i nie możesz przestać, a czas leci. Ps. Sama gram na PS4 a moją ulubioną grą jest Obcy: Izolacja. 2. Ludzie są zupełnie jak kucyki. Zarówno tu jak i w Equestrii możemy spotkać tych złych i dobrych. Różnimy się tylko anatomią, do której musiałam przywyknąć. 3.Tylko, jeśli zaprosisz mnie na sushi A nie czekaj... Zdawało mi się, że jest tu zupełnie inne pytanie. Hmmm... Jak już wspomniałam wcześniej, bardzo lubię jazdę samochodem. Z początku nie szło mi najlepiej, ale cóż.. Praktyka czyni mistrza.
  22. Szósta część jest w pierwszej fazie produkcji. Zaś na listę trafia część piąta. Zapraszam
  23. Wracam na Forum, a wraz ze mną Sunset i Azumi :)

     

    PicsArt_03-24-08.57.26.jpg

×
×
  • Utwórz nowe...