Emronn Marvelous

Brony
  • Content count

    403
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

21 Neutral

About Emronn Marvelous

  • Rank
    Rycerz Księżniczki Wszystkiego
  • Birthday 01/04/1994

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Bolesławiec
  • Zainteresowania
    Konsole, Japonia, Rysunek.
  • Ulubiona postać
    Rarity, Twilight, Celestia, Trixie oraz Blueblood.

Recent Profile Visitors

2975 profile views
  1. Nie rozmawiać nie na temat. Fajnie, że piszecie o koleżance, ale nie róbcie z tego sobie rozmowy po zdanie, bo będę musiał znowu pokasować posty. A następnym razem wyciągniemy odpowiednie konsekwencje.
  2. Mam na ten temat oko. Posty tego typu nie będą tu mile widziane, a wręcz usuwane - ciągle jesteście na forum, więc dbajcie o to, by treść miała sens i zawierała więcej, niż kilka słów.
  3. Obecnie mnie mało, bo ograniczony dostęp, zaś pod koniec sierpnia będzie jeszcze mniej - tak samo przez cały wrzesień. Powody prywatne, ale wystarczy informacja, iż będę wchodził rzadziej, niż częściej, a przez niektóre dni może nawet i wcale. Pozdrawiam, Emronn.
  4. *Wycisza na chwilę swoje ulubione lolicore* Tak. Doskonały klimat. Przypomina świetność nie tylko World of Warcraft, ale i samej serii. Wskazany track jest bardzo dobry, jednak nie taki najlepszy. Właściwie, to kojarzy mi się z ostatnim WoW'em, w jakiego chciało mi się grać. Śmiało mogę dać 7/10. Kawałek jest świetny, ale wolałbym go słuchać raczej w WC3FT, niż WoW:WotKL. Jeśli ktoś grał w Fable III, to z pewnością skojarzy kawałek z pożerającym mrokiem na bezlitosnym pustkowiu, dla którego specjalnie przechodziłem grę po kilka razy: http://www.youtube.com/watch?v=Umpntgd66iM
  5. "YYYYYYYłuuuu, YYYYYYYłuuuu, yyyyłuuuu..." ~ Łazik Przepiękny soundtrack, który wspaniale przedstawiał Nam niemal każdą okolicę, w jakiej się tylko wylosował. Doskonale buduje klimat gry i pasuje zarówno za dnia, jak i nocy. Jeremy Soule świetnie się spisał i my, gracze, możemy być z niego dumni. Osobiście muzykę z tejże serii uważam za arcymistrzowską, chociaż nieco mi się przejadła - nie można się jednak dziwić, gdy się jej słucha od czasów premiery (że tak napisze o tym szczęśliwy nabywca premierowego, kartonowego boxu). Śmiało wystawiam 9/10 i nie żałuję. Nie wiem jak się przyjmie kawałek z czasów świetności NES, lecz z pewnością docenią go użytkownicy znający pierwsze odsłony serii Final Fantasy. Przedstawiam oto utwór występujący jedynie w trakcie walki z ostatnim przeciwnikiem w Final Fantasy III, Dark Cloud:
  6. Znów musiałem wysypać lawinę warnów, niektórym osobom po raz kolejny w odstępie dłuższego czasu - widocznie niczego się nie nauczyli. Dla takowych osób za każdy post łamiący regulamin zacznie przypadać +2, zamiast +1. Jeśli złapię jeszcze po raz kolejny, to za post +3 będzie i tak coraz więcej, do bólu i skutku. Uprzejmie przypominam, iż: Argumentacja ma zawierać przynajmniej dwa zdania, najlepiej opisujące sam utwór, bo np. "dam 6/10" jako drugie zdanie nie zostanie zaliczone. Powinna zawierać poziom, gdyż czegoś w stylu "hahaha dobre 6/10. spoko link." nie tolerujemy w dziale. Oceniamy w skali 1-10, akceptuje się wpisanie samej liczby, np. 7. Ocena powinna być umieszczona w jednym z przynajmniej dwóch zdań argumentacji (oczywiście, najlepiej więcej). Należy przedstawić jakoś swój utwór, najlepiej przynajmniej tym jednym, prostym zdaniem. Ostatecznie akceptuje się sam tytuł z nazwą, np. "A teraz Linkin Park - Papercut". Ostra nagonka na użytkowników łamiących te punkty ze względu na narzekania i zgłoszenia, iż użytkownicy zwyczajnie nie potrafią pisać, lub mają w nosie to, co podano wcześniej. Posty są byle jakie, przez co użytkownik chcący poznać zdanie innego, zauważa zwyczajnie jakieś z nosa zdanie, które ledwie do tego nawiązuje. Pisząc w dziale automatycznie akceptujesz tutejszy regulamin, nieznajomość nie zwalnia z odpowiedzialności. Na dodatek, całość musi być zgodna z Regulaminem Forum.
  7. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Enter Password
  8. This post cannot be displayed because it is in a password protected forum. Enter Password
  9. Nie radzę zbyt często offtopować w tym temacie w aż takim stopniu, jak kilka postów wcześniej - w przeciwnym wypadku knebel i wyciąganie odpowiednich konsekwencji. To moje upomnienie dla wszystkich użytkowników, którzy tu piszą; dodać zdjęcie, skomentować czyjeś i ok, a nie, że ktoś tworzy sobie tu konferencję.
  10. Mam podobnie jak OttonandPooky; doceniłem dopiero brata, gdy tego świat porwał. Jednak zgranie? Nie mogę tego powiedzieć po swoim przypadku. Cóż, jednak tu jest tam, tam jest tak... często mi się wydaje, iż dużo zależy od różnicy wiekowej. Właściwie, to pokuszę się o pytanie z ciekawości: lepiej waszym zdaniem, gdy różnica wiekowa między rodzeństwem jest mniejsza, czy większa?
  11. Cóż za czarujący temat! Widzę, iż zrodziła się tu iście urocza dyskusja związkowa. Widząc tak wiele narzekań jestem w stanie bez problemu zwrócić uwagę na to, że zwykle nie patrzymy na to i tamto z odpowiedniej perspektywy; myślicie, że dajecie z siebie wszystko, a tak naprawdę często nie spełniacie nawet części tych wymagań. Podam więc prosty przykład: bywa czasem i tak, że jedna ze stron tak często nie daje tego, czego powinna, a także w odpowiednim stopniu. Nie ma więc co zwykle obwiniać drugiej osoby o niepowodzenie związku, gdy tylko wymagamy, lecz nie dajemy. Tak czy siak, życzę wam szczęścia w miłości, moi mili
  12. Emronn uniósł prawą rękę ku wypuście na niebo w arenie u sufitu, który był zasłonięty wielkimi, dziwacznym ustami. Usta u dłoni lekko się zaśmiały, bełkocząc coś do siebie w niezrozumiałym języku i oblizując swoje okolice. Nieco ciekawiej było z ustami u sufitu, które ciągle wypuszczały, jak wspomniano wstępnie, mgłę na całą arenę; wielki jęzor oblizywał także swoje okolice, hacząc o kamienny sufit końcówką języka. Tak wielka radość! Jednak Mag miał ciągle kamienny wyraz twarz. Unosząc rękę przerwał jednocześnie działanie na lewej, na której hologramie coś się wczytywało. Tajemniczy Mag rozpiął koszulę do poziomu klatki piersiowej, w którą były wrośnięte Kryształy - ledwie odstające. Można było w tej chwili dostrzec dwa: na prawej piersi, a także lewej. Odsłonięte ciało ukazało także kompleks przedziwnych run wytatuowanych na ciele, które najwidoczniej w jakiś sposób łączyły kryształy. Ten u prawej piersi lekko zapulsował błękitną barwą kilkakrotnie, nie wydając przy tym żadnego specjalnego dźwięku. Wielkie usta u sufitu wstrzymały chwilowo wypuszczanie gazu i zaczęły szydzić z przeciwnika rechocząc na całą arenę, niczym jakiś demon. Przeciwnik mógł zaobserwować, iż identycznie zachowywały się usta u dłoni Emronna. Czy to coś znaczy? Można się nad tym zastanowić, lecz ostatecznie wciąż pozostaje to tajemnicą.Wstrętna gęba u szczytu nieco zmieniła stronę działania: zaczęła wciągać mgłę z areny w piekielnie szybkim tempie, nie poruszając jednak w najmniejszym stopniu magami. Nie tylko mgła nagle zniknęła, ale i wszelkie zabawki przeciwnika. Uncanny w końcu mógł pozbyć się uczucia swędzenia. Emronn się jednak zastanawiał - czy przeciwnik naprawdę nie zauważył, że jeśli mgła otacza cały obszar, to także i jego? Pozostawił odpowiedź swoim myślom, nie chcąc tej dzielić nawet w tak pełnym bezczelności opisie, jak ten. Przeciwnik powinien także poczuć, iż nie ma najmniejszej łączności ze swoją magią. Sprawa jest na ogół tajemnicza, gdyż wygląda to tak, jakby wszystko nagle wyparowało. Dwójka jednak wciąż stała sobie naprzeciw, a nad nimi ciągle wielka, obrzydliwa gęba, która najwidoczniej znudzona pojedynkiem beknęła tak głośno, iż niektórzy z widzów zatkali szybko uszy bojąc się o swój słuch. Na plecach Emronna widać było krew na koszuli - wyglądało to zupełnie tak, jakby pod tą coś przez chwilę go zraniło. Twarz jednak niczego nie zdradzała: ani smutku, ani bólu, ani zwyczajnej radości. Usta u nieba zaczęły nagle kaszleć i po chwili coś żuć, co wyglądały, jakby tak naprawdę znów coś ciekawego przygotowywały. Może znów ta mgła? Wygląda na to, iż usta czarują swoje, a Mag swoje, lecz źródłem magicznym ostatecznie jest jedno. A może i więcej? Emronn spojrzał na ziemię, która była ciągle błękitna, a następnie na przeciwnika. Być może RedSky nawet zauważył, że skoro mgła wywoływała swędzenie, to mogła być nawet czymś w rodzaju zatrucia otoczenia lub magii. Kryształ u prawej piersi, który wcześniej lekko pulsował na błękit, wyglądał obecnie jak pojemnik, w którym tańczyły różne barwy. Nie była to jednak uwięziona magia przeciwnika, gdyż ten nie mógł czuć z nią już żadnej łączności. Duplikat esencji Twojej duszy zawartej w magii z pewnością przysłuży się w przyszłych pojedynkach - rzekł spokojnie tym razem Emronn, a nie usta, które obecnie ciągle coś głośno żuły. Chwilę później naciągnął koszulę tak, by zasłonić wcześniej odsłonięty fragment. Nieliczni znają także tajemnicę krwi na plecach, która się przebiła przez białą koszulę. Trzecie oko, które Mag miał na czole, pozostawało ciągle zamknięte. Stał spokojnie, przyglądając się przez dłuższą chwilę przeciwnikowi i jego działaniom. Schylił się lekko po pewnym czasie, przystawiając prawą dłoń do ziemi, której usta zaczęły gryźć kryształowy pył, na jakim stali obaj Magowie. Widocznie te u dłoni, jak te u nieba zwyczajnie się posiłkowały. Dopiero po kilku chwilach było widać, iż gęba u sufitu powoli przyciąga trochę pyłu z podłoża, który namiętnie żuła, głośno przy tym mlaskając. Emronn gwałtownie odsunął dłoń od ziemi, a ta zaczęła wydawać dźwięki niczym kot podczas próby wydalenia tak zwanego "kłaczka" - w końcu oddała kupę ziarenek, "z wyglądu przypominających piasek...", jak to określił jego dawny przeciwnik. Wyszeptał pod nosem kilka słów, których nikt nie mógł usłyszeć, a następnie wrzucił ziarna do ust (tym razem tych, które ma każdy), nabrał powietrza przez nos i dmuchnął mocno, szybko obracając głowę, rozsiewając po dużym obszarze areny pełno... tego czegoś, co po chwili pochłonęło podłoże. Sytuacja dla przeciwnika nie wyglądała najciekawiej: z każdej chwili coś mogło wyjść z podłoża, lub zjawić się z góry, gdyż wielka gęba stale coś żując namiętnie przygotowywała przyszłe ruchy.
  13. Milczał jak grób, wciąż obsługując tajemniczy panel. W końcu nacisnął coś, co wyłączyło dziwaczne menu, po chwili skierowując także drugie oko w stronę przeciwnika. Emronn wydawał się bardzo poważną osobą, ale czy taką był? Poprzednie starcie maga pozwoliło mu zakpić raz, czy dwa, więc niekoniecznie. W tej chwili postanowił zupełnie zignorować słowa maga, skierowując jedne oko ku niebu, gdzie gigantyczne usta, zasłaniające cały otwór w arenie, wciąż oddawały swój błękitny gaz prosto w dół. Oko w końcu wróciło na miejsce, badając wciąż sytuację; przeciwnik dysponował dziwnym rodzajem magii. Usta znów przemówiły donośnie, nie przerywając jednak upustu gazu: - Nie mam ochoty niczego wybierać. Wydawało się to wręcz bezczelną ignorancją w stosunku do zaklęcia przeciwnika, jednak Emronn postawił na kolejne przygotowania - kucnął szybko, nabierając do ust powietrza, po czym szybko przyłożył dłoń z ustami przy ziemi. Ku zdziwieniu widzów, nie dmuchnął niczym, a wylał z ust strumień gęstej, błękitnej cieczy, która w kilka sekund wpiła się w ziemię. Cały obiekt został chwilowym celem lekkiego trzęsienia ziemi, która w chwilę stała się cała błękitna... zupełnie, jakby przerodziła się w kryształowy pył, ubity niczym ziemia przez ludzki chód. Sytuacja nie wyglądała bezpiecznie dla przeciwnika, gdyż nie dość, iż mgła coraz mocniej zakrywała arenę, to na dodatek cała platforma uległa dziwnej zmianie. - Dasuto tamashī! - krzyknął Mag, spokojnie się podnosząc do wyprostowanej pozycji. Znów wyciągnął przed siebie metalową rękę, wywołując dziwny panel, który z jakiegoś powodu zamęczał dziesiątkami przycisków w ciągu sekund. Lewe oko znów pilnowało przeciwnika, zaś prawe panelu, który znów na chwilę wywołał hologram jakiegoś szkieletu. Czyżby znów pora na wspomnienia? - pomyślał przez chwilę, po czym lekko się do siebie uśmiechnął.
  14. Od jutra znów będę nieobecny przez trzy dni na forum ze względu na wspólne wakacje z Magentą przy morzu. Trzymajcie kciuki za naszą dobrą zabawę! :3

  15. Mówi się, że rodzeństwo powinno żyć w zgodzie. Być może kiedyś uda Ci się to osiągnąć, Draco, ale jeśli jest aż tak zły, to rzeczywiście nie ma na co liczyć. Ale Aglet dobrze pisze - z siostrą byłoby łatwiej Lubię czytać o rodzeństwie innych i zastanawiać się, jakim cudem zwykle jest tak bardzo różne. Obecnie często określa się bratem/siostrą przyjaciół - ale czy to to samo? Zdaje się często, iż niby tak, lecz z "chcianym" wzorem, ale z drugiej strony... Czy właściwie nie jest ciekawiej mieć brata/siostrę rywala?