Jump to content

Talar

Brony
  • Posts

    1041
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    33

Posts posted by Talar

  1. "NIE!" - krzyknąłem, odsuwając się o parę kroków i chwytając spalone kosmyki własnej grzywy. W powietrzu unosił się smród spalonych włosów.

    "Każdy jeden mój włos ma w sobie większą moc, niż jesteś w stanie pojąć!" - wrzasnąłem, przepełniony wściekłością, jednak po paru głębokich wdechach doszedłem do siebie.

    "Widzę, moja droga, że lubisz władać ogniem. Wybrałaś sobie jeden ze słabszych żywiołów." Pochwyciłem garstkę własnej grzywy na wyciągniętym kopycie.

    "Niech twoje płomyki schowają się przy potędze, jaką kryje w sobie... ziemia". Uderzyłem kopytem z włosami o ziemie. Od miejsca, na którym postawiłem kopyto zaczynała wychodzić szczelina. Z początku małą, po chwili mocno się powiększyła, przemieszczając się w stronę Timber. Pęknięcie przeszło pomiędzy jej nogami, aż zatrzymała się kawałek za nią. Rywalką wpierw spojrzała na szczelinę, potem na mnie. Nagle olbrzymia moc w postaci zielonego światła wydobyła się z hukiem z pęknięcia. Siła uderzenia mocno poderwała grzywę i ogon Timber w górę, natomiast ją samą lekko podrzuciło na jakieś 5 centymetrów. Wywróciła się, lecz po kilku chwilach wstała, zapewne obolała.

    "To nawet nie była połowa siły, jaką może dać mi to, na czym stąpasz."

  2. Pierwszy "normalny" odcinek sezonu czwartego. Powiem tak: nie jest źle, lecz odcinek lekko odstaje od typowej średniej 2 sezonu, jakim była ocena 8/10. Jedna marudzić nie można i pomimo paru dziwów, epizod warty jest obejrzenia.

     

    Główny atut odcinka: humor. Twórcy zamiast epickiego zwiedzania zgrzybiałego zamku postawili na kupę żartów oraz prześmiesznych momentów, które na dodatek poruszają w jakimś stopniu główny wątek, czyli wskazówki dotyczące skrzyni, a w zasadzie ich brak. Ale wracając do tematu, w odcinku można wręcz lać ze śmiechu. Niektóre momenty powalały. Pinkie przez ten długi czas pomiędzy sezonami nie próżnowała i tworzyła listę potencjalnych żartów. Jej zachowanie śmieszyło praktycznie przez cały czas, gdy owa postać występowała. Najbardziej rozwaliło mnie dzwonienie w dzwon w jej wykonaniu. Jednak nie tylko Pinkie wywołuje śmiech. Reakcja Twiligth na widok biblioteki oraz wszechobecne podniecenie, gdyż stare księgi się w niej zachowały także śmieszył, zwłaszcza tych, co uważają Twilight za jedną z lepszych postaci, bądź po prostu ją lubią. Także moment, w którym pomimo iż zdaje sobie sprawę z tego, że zamek jest strasznym oraz rozpadającym się niczym sucha plastelina miejscem, całkowicie się tym nie przejmuje i z uśmiechem na ustach czyta księgę. Również zabawnym aspektem były te przeróżne pułapki. Panika Fluttreshy oraz ostrzeganie Angela, że coś mógł sobie zrobić na początku odcinka także wywołuje uśmiech na twarzy. Tekst Rarity, który zaszlochanym głosem wypowiedziała podczas gdy spad na niej koturn: "Próbowałam tylko odnowić starożytną sztukę!" oraz jej siedzenie w miejscu na tyłku i płakanie również wywołało u mnie atak śmiechu, jednak wszystko to przebija moment, w którym po naciśnięciu klawisza w organach, poprzez pułapkę w ścianie znika AJ, Rarity oraz... Angel otrzymuje miskę marchwi. No myślałem, że padnę ze śmiechu!

     

    Sam zamek prezentuje się ciekawie. Lubię takie miejsca pułapki. Fakt, iż większość tych zapadni i tym podobnych psikusów jest na zawołanie, a raczej na kliknięcie klawisza w organach. Taki panel sterujący wręcz. Wszystko cacy, lecz jedna rzecz mnie lekko zastanawia. Po co były im to wszystko? Niby do zabawy, ale wynika z tego, iż siostry lubiły bawić się w dość drastyczne zabawy. Trochę to dziwne, ale wracając do zamku, to bardzo podoba mi się jego wnętrze. Te palanty z jakiś tam seriali o renowacji domu itd. mogliby się co najwyżej w kryć w kontach przy dawnej siedzibie Celestii i Luny. Oprócz tych perfidnych pułapek i sterujących organów mamy także zakurzone i zjedzone przez mole koturny, korytarze pełne kamiennych kopyt jako pochodnia, pełno zardzewiałych i skrzypiących zbroi oraz starą bibliotekę, pełną pajęczyn i rozpadających się książek. Lubie budowle przepełnione takimi pierdółkami, więc owy pomysł jest na sto dwa.

     

    O odcinku mamy także dobrze ukazane całe mane 6. Jeśli ktoś mówi, że z czasem charakter naszych bohaterek się zmienił, to powinien chyba przewietrzyć pokój, bo zdatne do oddychania i trzeźwego myślenia powietrze chyba zostało wymienione na trujące wyziewy ludzkiego ciała. Twilight nadal jara się książkami, przez co nie zauważa wszechobecnego niebezpieczeństwa. Pinkie jedzie jak szalona, a wszelkie dowcipasy i randowmy wypluwa z prędkością karabinu maszynowego. Rarity nadal jest tą samą zaje*istą klaczą, jaką była wcześniej. Fluttershy to wciąż strachajło jakich mało, a jej panika oraz szlochanie śmieszy niejednego. Rainbow Dash wciąż jest głupia i zgrywa lepszą, niż jest i pomimo iż nadal jej zachowanie mnie wkurza, to wolę, by została ona taka, jaka jest, a nie, że nagle się jakaś super-inna robi. Applejack... no, krótko mówiąc, nie zmieniła się i niema co się rozpisywać. Postacie w byciu sobą zdają się na medal, więc wszelkie marudzenie jest bezpodstawne.

    Pomysł z pisaniem wspólnego dziennika jest dość... dziwny i trochę bez sensu. Zresztą, coś mi się wydaje, że ten pomysł zostanie dość olany i co najwyżej raz na jakiś czas będzie mała wzmianka o nim.

     

    Jednak odcinek nie jest bez skaz i jakieś tam wady posiada. Po pierwsze; początek (od samego początku aż do intro). Przebiegł on w tak błyskawicznym tępię, że nim się obejrzałeś, Twilight była już w zamku. O ile sam nie zauważałem jakiegoś przyspieszonego tępa w odcinku o koronacji Twilight, to tutaj to jakby ktoś przewijał taśmę. Sam fakt, iż całe mane 6 nagle i przez całkowity przypadek znalazło się w zamku też jest lekko sztuczny. Wręcz olbrzymia przewidywalność jeśli chodzi o Pinkie-grajka. Zresztą, jej pretekst, dlaczego się znalazła w zamku także pozostawiał wiele do życzenia. Na sam koniec; Twilight która dosłownie mówi, że nic nie udało się jej znaleźć. Tak ważną kwestie mogła jakoś bardziej poruszyć. Jednak i tak początek odcinka to największa wada.

     

    Krótko mówiąc:

    Zalety:

    -olbrzymia dawka humory

    -ukazanie starego zamku oraz wszystkiego, co się w nim znajduje

    -mane6 w całej swoje okazałości

     

    Wady:

    -rozpoczęcie szybsze od światła

    -dość dająca się we znaki przewidywalność

    -kilka "tyci" minusików związanych z fabułą

     

    Ocena: 8/10

     

     

    Ogólnie mówiąc, odcinek jest fajny, lecz daleko mu do ideału. Epizod śmieszy i to nie jednokrotnie, lecz to za mało. Pomimo, iż mamy tutaj ładnie ukazane mane 6 oraz epicki zamek, to klika drobnych niedociągnięć fabularnych, przewidywalność oraz "łorpowy" początek trochę to rujnują. Lecz tak, to jest dobrze i dalszy taki stan serialu usatysfakcjonowałby mnie. Jest dobrze, ale oby było lepiej.

    • Upvote 1
  3. A dla mnie w tym pudełku jest tylko elementem układanki. W środku znajduje się jakaś wskazówka pod postacią listu, zaklęcia, książki a może nawet i innego klucza. Nie sądzę, aby w tej skrzyni znajdował się jakikolwiek "efekt końcowy". Zapewne owe znalezisko będzie takim jakby nowym rozdziałem 4 generacji, tak samo jak koronacja Twiligth na końcu trzeciego sezonu. Tak czy owak, zainteresowanie ową skrzyneczką jest ze strony fandomu dość nikłe. Ale co mnie to obchodzi. Czas pokaże, jakie sekrety kryje w sobie kryształowy kufer. W sumie, może w środku znajduje się serce Daviego Jonesa?

     

    A co do kluczy, to żadnego pomysłu nie mam, lecz w środku sezonu spodziewam się jakiegoś poruszenia tego tematu.

  4. Powolnym, lecz stanowczym i opanowanym krokiem zbliżałem się do oponenta. Powolne stąpnięcia ciężkimi butami po zbitej ziemi roznosiły się wręcz echem. Gdy odległość dzieląca mnie od mojej rywalki była na tyle bliska, aby ta mogła mnie wyraźnie dostrzec, przemówiłem donośnym oraz dźwięcznym głosem, który mógł zmrozić krew niejednemu.

    "A więc to Ty śmiesz wyzywać mnie na już przesądzony pojedynek? Twoja brawura jest godna podziwu, skoro piszesz się na tak nieprzemyślany wyczyn".

    Zatrzymałem się jakieś 50 metrów od rywalki.

    "Zobaczymy, czy jesteś tak drewniana, jak twoje imię.".

    Stanąłem wyprostowany z wypiętą piersią. Dumnie zwrócony do przeciwnika na sekundę zamknąłem oczy, a mój róg zaświecił. Zaśmiałem się pod nosem. Zdziwiona widownia wypatrywała jakiś znaków rozpoczęcia walki i tylko nieliczni dostrzegli cieniutki promyk światła, który prosto z nieba padał na głowę Timber, która w ostatniej chwili usłyszała świst. Nagle w miejsce oznaczone stróżką prosto z olbrzymią prędkością spadł olbrzymi promień światłą, który z hukiem uderzył o cel. Timber była lekko ogłuszona oraz oślepiona, a ziemia wokół niej była spalona oraz popękana.

    Spojrzałem na swoją rywalkę z uśmiechem na ustach.,

    "Szach".

  5. A ja powiem tak. Nie czytam tego magazynu, tylko go przeglądam i jak zobaczę coś ciekawego, to wtedy zatapiam się w lekturę. Tym razem nawet nie zorientowałem się, że doszedłem do końca... Zresztą, ten kleks przedstawiający human-Luny z bogatym dekoltem w artykule o śmierci Mystherii jest całkowicie zbędny i odtrąca (mnie).

  6. Ach, sezon 4. Któż go nie oczekiwał... Zapewne jakieś 90% oczekiwało tego dnia bardziej niż święta, bardziej niż własne urodziny, bardziej, niż dzień wypłaty czy też bardziej, niż dzień narodzin własnego dziecka (o ile znalazł się ktoś taki). Zakładam także, że wszyscy mieli pełno w gaciach przy pierwszych sekundach światowej premiery. Ja jednak zaliczam się do tych, dla których live-streamy są zbyt ciężkie do przeżycia, więc zaczekałem do wersji z napisami. Ogółem zauważyłem, że odciek się w miarę przyjął. Dla niektórych jest świetny, dla wielu bardzo dobry bądź po prostu dobry. Narzekań zbytnio nie ma. Ja powiem tyle, że jako rozpoczęcie 4 sezonu odcinek mnie zadowolił, to poza wyżej nie zaszedł.

     

    Ale żeby dłużej nie przedłużać (:P), czas zagłębić się bardziej w to, co nam dał 23 listopada. Zacznę chyba od najważniejszego elementu tego typu odcinków, czyli fabuły. No, ja na nią osobiście narzekać nie mogę. Mamy jakiś fabularny postęp. Niczym papier toaletowy rozwija się wątek Elementów Harmonii, Księżniczki Twiligth oraz przyjaźni. Jakby tego było mało, poznajemy przełomowe momenty, które wywarły piętno na Equestrii. Wybrzydzać nie warto, skoro twórcy zafundowali nam tyle aspektów, które na kolanie raczej pisane nie był.

     

    Zacznę może od tym, co wywołało największą sensacje, czyli Elementy Harmoni wraz z ich Drzewem. Jeśli chodzi o same klejnoty, to w końcu wiemy, skąd się wzięły. Z tego, co pamiętam, nigdzie nie było wytłumaczone,skąd Celestia je ma. Teraz już wiemy, że pochodzą one z tajemniczego "drzewa", które ma w sobie tyle mocy i dobra, co nowy odkurzacz z Mango z domontowaną krótkofalówką i noktowizorem. Oczywiście, pojawia się pytanie, skąd wzięło się dane drzewo, lecz jest to chyba jedna z takich pytań, na które nie jest wymagana odpowiedź. Mamy jeszcze moment oddania elementów drzewu, żeby uratować Equestrię przed ogrodową plagą. Pomimo, iż główna szóstka traci swoje ulubione, chroniące cały świat klejnoty, to nasze magiczne drzewo jest roznoszącym harmonie generatorem, które zapewnia lepszą ochronę niż jakieś tam głupie naszyjniki. Samo drzewo to dość ciekawy element fabuły. Jest takim jakby nasionem, od którego powstałą harmonia. Jakby jedynym prawdziwym dobrem na tym świecie, a jego owoce (elementy) to czyste dobro, które dzierżyć mogą nieliczni. Fajnie się prezentuje i ma jakieś znaczenie, więc pewnie dla tego stary zamek Księżniczek zbudowano tuż koło niego. Problem w tym, że zamek jest już opuszczony i jego ruiny grzybieją ze starości, a samo drzewo, które dzięki oddaniu mu elementów, jest jeszcze potężniejsze, stoi sobie... samotnie... w grocie... w lesie... bez żadnej ochrony... Tak czy siak, jest jakaś nowinka o pochodzeniu elementów, a w nagrodę za ich zwrócenie, roślina rodzi kwiat, który na skutek mutacji, zamiast zalążka ma olbrzymi kufer, który otworzyć mogą jedynie 6 kluczy i nawet kurier z Fallouta, Hitman oraz Sam Fisher mogą przy nim co najwyżej pogmerać sobie w zadzie. A co ukrywa w sobie skrzynka? Zobaczymy. Natomiast kluczę można kupić w Team Fortressie oraz Docie za 2,5 euro.

     

    Oprócz drzewa i klejnotów, głównym "elementem" odcinka są złe moce, które za wszelką cenę chcą przeszkodzić mane 6. Tym razem, zamiast ludzkiej, czy tam kucykowej postaci, mamy szkodliwa pogodę, buntującą się roślinność oraz takie zaburzenie ruchów ciał niebieskich, że aż Kopernik przewraca się w grobie. Same ciernie rozrastają się niczym pędy bambusa, są kolczaste oraz lubią chwytać kucyki za nogi. Dosłownie gratka dla tworzących clopy niższych form życia, chociaż są to zbyt lekkie słowa. Ale wracając do cierni, to niektóre z nich zaburzają działanie magii, co jest według mnie bardzo ciekawym pomysłem oraz tworzą szkodliwe wyziewy, które... w sumie, nie wiem, co robią. Chmury sieją spustoszenie piorunami, oraz, w przeciwieństwie do tych zwykłych, lepią się, jakby były oblane miodem. Natomiast jednoczesna noc i dzień chyba nie wymaga komentarza. Ogółem te "złe" rzeczy, jakie twórcy nam zaprezentowali, według mnie wyszły bez zarzutów. Nie czuje jakiegoś braku próbującej przeszkodzić mane 6 działalności ze strony innych form życia. Ciernie, chmury oraz dzieńoc w zupełności mi wystarczają, lecz pojawia się jedno pytanie. Rozumiem, że ciernie są zrodzone z tych nasion oraz że słońce góruje z księżycem poprzez uwięzienie Księżniczek przez magiczne ciernie. Wszystko fajnie, ale skąd się wzięły te chmury? Z nasion chyba nie wyrosły. Pomimo, iż to pytanie pozostaje bez odpowiedzi, to nie jest one jakimś nurtującym mnie aspektem, który nie daje mi zasnąć.

     

    Kolejna, bardzo przyciągająca uwagę rzeczą są historyczne retrospekcje. Pierwsza z nich ukazuje zbuntowanie się Luny, która przeradza się w Nightamre Moon oraz jej walki z Celestią, która doprowadziła do wysłania nocnej klaczy tam, gdzie jej miejsce, czyli na zadupie zwane księżyc. Super, hiper klawo bomba, krókto mówiąc. W końcu mamy przedstawione, jak to dokładnie wyglądało, a wyglądało zacnie, chociaż teraz wiele ficków odnośnie tej tematyki ląduje do kosza, ale kto się tam przejmuje. W dodatku, ta scena zamknęła gęby tym, którzy ciągle majaczyli, że "celestia to tyran! bez zadnego powodu z zimną krwią wysłała Lune na księżyc! biedna luna, jej siostra ją wogle nie kocha! niech teraz luna włada, a celestia przesiaduje na słońcu!!!" Takie biadolenie nie będzie miało teraz podstaw, lecz tacy ludzie wciąż będą tak gadać. Szkoda. Ale wracając do tematu, bardzo podobało mi się to, że Celestia ze łzami w oczach zrobiła to, co zrobić niestety musiała. Ogółem cała ta scena była spoko. Jednak wielu oglądających ciśnie się pytanie na usta "Po co w ogóle była?". Otóż wedle mnie, miała ona przedstawiać głównie Elementy Harmonii oraz ich użycie. Zauważcie, że w każdej z tych retrospekcji były ukazane elementy oraz to wokół nich kręciła się fabuła + mały ukłon dla bronies. Pomimo, iż nie lubię naciąganych momentów, takich jak gadająca Derpy, to nie mam nic przeciwko temu. Zresztą, drugi moment, przedstawiający pokonanie Discorda też jest tak jakby dla fanów robiony. Tak samo, jak poprzednik, moment ten wgniata w fotel oraz ukazuje, kolejną wręcz przełomową chwilę, która wstrząsnęła Equestrią. Trochę dziwny jest fakt, że Discord niczego się nie nauczył, gdyż historia niemal się powtórzyła na początku drugiego sezonu. Ale wracając do tego momentu, to mocno rozbawiło mnie drwienie Króla Chaosu z sióstr. Ziarenka uderzające o twarze niewzruszonych Księżniczek mocno mnie rozśmieszył. Jednak ta retrospekcja nie ukazuje tylko zwalczenie Discorda, gdyż w zanadrzu mamy jeszcze ukazane Drzewo Harmonii oraz ujawnienie się, tak kluczowych w dalszej części historii całego wręcz świata, Elementów Harmonii. Dla mnie, cacy! Ostatnia retrospekcja ukazuje skąd wzięły się owe ciernie. Gdy po raz pierwszy oglądałem ten moment, zbierałem szczękę ze zdziwienia. Fakt, iż za tym wszystkim umyślnie stał Discord wręcz mnie zmiażdżył. Takiego obrotu akcji się nie spodziewałem. Być może nie mieli pomysły, co z tym zrobić, lecz nawet jeśli i tak, to całe to rozwiązanie jest w dechę, a przynajmniej taki krytyk-amator jak ja narzekać nie może. Jednak coś tutaj nie gra. Mamy każdy moment, w którym Celestia z Luną używają Elementów Harmonii, prawda? Otóż gówno prawda, gdyż nie pokazali moment, w którym pokonali Sombre, nad czym ubolewam w cierpieniach. A szkoda, bo bardzo chętnie bym to zobaczył.

     

    Pozwolę teraz odbiec od fabuł i popiszę trochę o innych ciekawych aspektach owego odcinka. Na pierwszy ogień idzie oczywiście tytułowa Princess Twilight Sparkle. Moja ulubiona klacz oraz druga ulubiona postać jest księżniczką. Mi się ten motyw bardzo podoba, a oglądanie naszej głównej bohaterki ze skrzydłami w roli księżniczki to sama przyjemność. Sztuka latania wychodzi jej z olbrzymim problemami i nie ma się szczerze czemu dziwić. Lata, jakby zderzyła się z brzozą, a Rainbow Dash próbuje ją jakoś wyuczyć. Wszystko jest w porządku, o ile to "szkolenie" jest takie po przyjacielsku. Jak będzie odcinek o nauce przez RD latania, to się lekko wkurzę, ale to nie jest miejsce do pisania o tym. Skrzydła Twilight wyszły w tym odcinku świetnie, o ile mogę tutaj użyć takiego określenia. Jeśli chodzi o obowiązki naszej świeżo-upieczonej księżniczki, to panika oraz strach przed nimi wyszły zajedwabiste (np. moment, w którym tłumaczy, dlaczego nie mogą pojechać na chwilę do Ponyville). Dopowiem jeszcze o tej dziwnej gwieździe, którą pod koniec odcinka wykonała Twilight. Nie wiem, jak ona powstałą oraz co oznaczała, ale była spoko. Jednak bardziej pasowała by ona do zachodu, a nie wschodu słońca. Twiligth jaka była, taka jest i to bardzo dobrze. Nie wiem, dlaczego niektórzy hejterzy Twilicorna twierdzą, że jej charakter uległ zmianie.

     

    Kolejna rzecz wymagająca pozytywnego komentarza to "grafika" podniesiona na wyższy szczebel zaje*istości. Animacja samych klejnotów Harmonii (która przypomina mi animacje obracających się monet z jakieś starej gry), wygląd ratusza w tle oraz światło padające na kucyki przy witrażu zadowoliłby chyba najbardziej wymagającego części wizualnej w bajce krytyka. Po prostu cud, miód malina. Skoro już tu jestem, mogę dopowiedzieć coś o nowym intro. Pomimo, iż różni się jedynie zakończeniem, to zawsze jakieś jest. Liczyłem na dużo zmian i trochę się przeliczyłem, a szkoda. Lecz nie jest to w żadnym sensie źle zrobione. Po prostu to ja wyczekiwałem cudów na kiju. Wracając do samego intra, to dodanie większej ilości postaci z tła w zdjęciu jest mi szczerze lekko obojętne, natomiast chamsko wklejona Luna, która znad łba wychyla się za Celestią jest raczej dobrym pomysłem, gdyż nie zaprzeczajmy, jest ona jedną z ważniejszych postaci, a skoro w intro pojawił się Pan Cake, to dlaczego by nie Księżniczka Nocy?

     

    Sam w sobie odcinek poza spektakularną fabułą jest również dość śmieszny. Oczywiście jest to za sprawą Discorda. To, co on w tym odcinku wyrabiał przechodziło ludzkie pojęcie. Czasem można było lać ze śmiechu. Najbardziej rozwalającym momentem było to, jak po wyjściu z pierwszego transu Discord pokazał Twiligth ruchomy plakat, na którym ona sama płakała wraz z dodany dźwiękiem płaczu dziecka. Ubaw po pachy! Jednak nie tylko on był zabawny. Śliniąca się na myśl o lukrze Pinkie także śmieszyła. Zresztą, w tym odcinku było wiele jej wybryków, takich jak: to z tym lukrem, jest list po odjeździe pociągiem, malowanie kolorowanek w książkach oraz jej schodzenie ze schodów. Ale nie tylko Discord i Pinkie mogą nas rozśmieszać. Kuriozalne nalewanie herbaty, pasy bezpieczeństwa "na" Twiligth, reakcja Fluttreshy, jak wyjrzała za drzwi oraz, co najważniejsze, lądowanie Twiligth w bibliotece poprzez teleportację wraz z rozsmarowaniem Spikie'a na szybie było komiczne.

     

    Jednak odcinek zawiera także wiele ciekawych drobnostek, o których warto wspomnieć chociaż słowem. Zalicza się do nich chociażby nowy witraż, a każdy z nich witam z otwartymi ramionami. Podobało mi się także rozegranie dość ważnej roli strażników, którzy zawsze byli jako tło. Czarna magia Twiligth przy zabawie kolorami oraz "zgaszenie" rogu, jak to Rarity zrobiła bardzo mi się spodobało. Lego-krokodyl to też dość ciekawa sprawa; w końcu mamy jakiś przykład z lasy Everfree. Być może pamięć mnie zwodzi, ale odgłos rogów na samym końcu odcinka bardzo kojarzył mi się z Władcą Pierścieni. Być może jestem w błędzie, ale czy to właśnie ten dźwięk nie pochodził stamtąd?

     

    Jednak czas, abym trochę pomarudził. Jest kilka drobnostek, które trzeba poruszyć. Na przykład skąd Zecora ma napój, który działa tylko na alicorny i czyni takie cuda? Jeśli go uwarzyła, bo ma przepis, to ta zebra jest chyba zbyt OP. Tak ogółem, to po kij trzeba było zmieniać kolor tego wywaru? Wiecie, co mnie jeszcze zdziwiło? Brak królewskiej oraz "staro-equestriańskiej" mowy Luny. Niby tak się przecież kiedyś mówiło, a tu placek. Dziwnym momentem było także, że w połowie drogi do zamku mane 5 kazało Twilight wracać "dla dobra Equestrii". Dobra, wymówka nie była zła, ale mogły to wspomnieć wcześniej, przed wyjściem, a jeśli postanowiły tak po ataku krokodyla, to już mogła z nimi zostać. Pomysł lekko oklepany, lecz do niego mam akurat tylko drobne, nie zmieniające w niczym zarzuty. Jednak gdy Twilight postanawia wrócić i jest w rozterce, Spike wpada na pomysł, aby wlazł na drzewo i się rozejrzał. Twiligth chyba zapomniała, ze ma niedawno dostała udka w prezencie, a wymówka, że kiepsko lata nie wchodzi w grę, gdyż podlecieć to mogła, a jeśli nawet i nie, to teleportacje też ma. Chociaż dopiero teraz zauważyłem, że magia buntowała się przeciwko Rarity... Hmmmm... Twilight wcześniej też czarowała i nic jej nie było, więc to jednak ja mam racje. Dość nieprzemyślany moim zdaniem ten moment. Jednak i tak w praniu jest on prawie niezauważalny. Na koniec jeszcze się spytam, po co one w ogóle oddawały one te elementy? Nie mogły ich przy tym drzewie użyć? Być może nie mogły, ale to chociaż mogli o tym wspomnieć.

     

     

    A teraz zbierając to do kupy:

     

    Plusy:

    -długooczekiwany sezon 4

    -świetna fabuła

    -dowiadujemy się czegoś więcej o Elementach Harmonii oraz mamy okazje zobaczyć kluczowe momenty, często wspominane w serialu

    -Księżniczka Twilight

    -ciekawa zła forma życia

    -polepszona część wizualna

    -nowe intro

    -dużo śmiechu i drobnych ciekawostek

     

    Minusy:

    -kilka drobnostek które nie mają wpływu na ocenę

     

    Ocena: 9/10

     

    Konkludując, początek 4 sezonu wyszedł jak najbardziej na plus. Co prawda jest gorzej, niż początek drugiego i trzeciego sezonu, to i tak trzyma on poziom. Fabuła to główny atut odcinka, a dla mnie jest to najważniejsza część tych podwójnych epizodów. Mamy wiele wyjaśnień oraz wiele nowych pytań. Ciekawe zło oraz to, skąd się wzięło. Wiemy już dużo o bardzo ciekawiących fanów wydarzeniach, których chyba każdy chciał zobaczyć. Ulepszona "grafika" czasem wręcz zapiera dech w piersiach. Humor i dobra zabawa towarzyszą nam przez cały odcinek. Skoro jest tak dobrze, dlaczego nie ma 10/10? Otóż z najwyższą oceną za filmik jest jak z najwyższą oceną w szkolę. 5 dostajesz wtedy, gdy znasz wszystkie podstawowe materiały. 6 dopiero wtedy, gdy wiedza wykracza poza materiał. Tam samo jest z 9 oraz 10 na 10.

    Sezon 4 rozpoczął się dobrze i oby ten stan trwał aż do końca. Co prawdą recenzja jest trochę spóźniona, gdyż nie miałem wpierw komputera, potem prądy, to lepiej późno niż wcale.

  7. Obejrzałem odcinek (trochę poplątany ale nawet fajny), lecz czegoś nie rozumiem. Po cóż temat o tym odcinku nazywa się tak? Do tej pory wszystkie tematy nazywały się "numer odcinka + nazwa", a ten to jakiś wyjątek. W dodatku, po co ta ankieta? Czy to jest jakiś super-duper ważny epizod w 4 generacji MLP? No nie sądzę. Prosiłbym o zmianę nazwy tematy, usunięcie zbędnej wręcz ankiety oraz pisania po ludzku, bo jak do tej pory, to wszyscy tylko opisywali, czy dany odcinek im się podoba, a wszelkie informacje dotyczące np. fabuły są ciasno pakowane w spoilery, chyba żeby żaden potencjalny brony nie zepsuł sobie zabawy przed obejrzeniem. Przecież to jest temat o tym odcinku, więc po co ta dyskrecja?!? Za jakiś tydzień sam napiszę jakąś porządną recenzje, a teraz ludzie, doprowadzicie ten temat do porządku, bo coś z nim jest nie tak.

  8. Podobno byłbym świetnym humanistą, gdyż pisanie wszelkich paści rozprawek, opowiadań itd. to dla mnie pryszcz. Dlatego też postanowiłem pisać ficki. Jednak nie rozwijam tej dziedziny, gdyż krótko mówiąc, główno z tego będę mieć. W czym jestem dobry? Bardzo łatwo się uczę. Z niektórych sprawdzianów uczę się ok. 20 minut i piszę na 4 a nawet 5. Wszyscy w klasie cieszą się, jak dostaną 2, a mnie 3 nie satysfakcjonuję. Ze sprawdziany z matmy uczyłem się... może 5 minut, dostałem 4, co mnie wkurzyło a reszta klasy chciała otwierać szampana, jak 2 dostało, nie mówiąc już o ocenie wyżej. Mam nadzieje, że na studiach mi się to przyda. Czy coś jeszcze? Chyba nie.

  9. Kolejny przykład debilnego hejtu: https://scontent-a-lhr.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/1426526_573442879375978_1870667822_n.png

     

    BTW, ostatnio "widziałem", chociaż to trochę za duże słowo, ten film w telewizji. Nie na  żadnym MiniMini czy innym takim, lecz na specjalnym kanale. Ponieważ mam Cyfrowy Polsat, gdzieś od 200 stacji zaczynają się kanały typu VOD do 150 do chyba 180. Owy film leciał chyba na VOD 157, jednak żeby rozkoszować się oglądanym filmem musiałbym wykupić go za jakieś 10 złotych. Ponieważ bida u mnie na komórce oraz mam ten film na komputerze, nie wysłałem drogiego jak smok SMS-a. Wiem natomiast, że była to wersja z dubbingiem, gdyż tuż po zakończeniu (nie musiałem długo czekać, gdyż natrafiłem gdzieś dalej niż środek filmu) pojawił się trailer z polskim dubbingiem. Jak widać, nie tylko takie hurtownie jak MiniMini wydaje kucykowo-podobne twory. I bardzo dobrze. Bo jeśli pojawiło się tam, to niedługo może to lecieć na canal + czy nawet HBO (wyobrażam sobie ten film lecący o 22.00 zaraz po jakiś kryminale).

  10. Jak znajdziesz tam Donalda, to kupie Ci siatkę cukierków.

     

    A ty znowu usuwasz fekalia. Tylko teraz bez skrupułów. Chyba dumna z tego jesteś. Jesteś starożytnym cynikiem?

  11. Podobno Lyra lubi "dogłębnie" badać swoich fanów. Poznać ich od środka. Zapoznać się z ich wnętrzem. Zbadać wszystkie wejścia. Lubi też zadawać "pyta"nia oraz "przepytwywać" innych. Ma takie specjalne urządzenie z korbą o nawie Opancerzony "Anal"izujący Turbo-Badacz Zewnętrzny. Jest otoczony drutem kolczastym.

     

     

    To, co teraz mówię jest kłamstwem.

  12. Czyli co? Nie mam prawa nazywać się fanem Transformers, ponieważ nie lubię takich serii jak Transformers: Energon czy Transformers Go!, w których to zarówno poziom animacji jak i fabuły leżą gdzieś na dnie Rowu Mariańskiego? Albo klimuk nie może uważać się za fana MLP, ponieważ nie podobało mu się EG? Według Ciebie "prawdziwy fan" to osoba, która by nawet polubiła gejowskie porno, gdyby wyszło spod znaku marki.

    Fan powinien krytykować dzieło, które lubi. Jest tak samo jak z fanfickami - czytelnik lubiący wszystko w dziele jest mniej wartościowy niż ten, który krytykuje pewne wątki.

     

    Wejś ty mi daj spokój człowieku. Ja mam swoje poglądy, Ty masz swoje. Jednak Ty chyba starasz się jakąś kłótnie tu wywołać. Wiem, że mnie nie lubisz, ale to nie jest powód, by krytykować wszystko, co mówię oraz udowodnić, że to ja nie mam racji. Jakkolwiek skomentujesz moją wypowiedź, ja i tak na to nie odpowiem. Nie chce już więcej tworzyć niepotrzebnych kłótni.

     

    Wybaczcie za offtop. Jenak Niklas, masz trochę racji, gdyż mi nie chodziło o to, że jeśli twórcy spierniczą go, to na mus będę mówić, że jest fajny. Nie oto mi chodziło. Ja po prostu będę lubić i oglądać ten serial. Na dobre i na złe.

  13. Ja w fandomie jestem dla ludzi oraz fanfikcji; kreskówkę bardzo lubię, jednak to fanfikcja jest ważniejsza. Mnie to naprawdę obojętne co się stanie w IV sezonie, niech nawet całe mane6 zostanie alicornami, ja tu zostaje i wuj :yay:

     

    I to też jest dobry przykład broniego.

  14. Jak Ci się nie spodoba, to po prostu nie będziesz Mi się wszystko, co do tej pory stworzyli twórcy, podobało. A, i nikt nie będzie płakać, że kilku gostków odeszło "bo mi się koncufka nie spodobala". Zresztą, jaki nóż w sercu fandomu??? Twórcy własnie nie powinni tworzyć serialu dla bronys. Owszem, lekki "luz" może być, ale nic więcej.

     

    Cokolwiek będzie, prawdziwy fan nadal będzie to lubić. Choćby dla zasady, bądź z przywiązania.

  15. Wiecie co. Nie przeczytałem tego. Przejechałem wzrokiem i natrafiłem na coś, co nigdy nie powinno ujrzeć świata dziennego. Tworzenie takich abominacji powinno być karalne. Takie spier*oliny powinny być skażone ku*wa uranem, aby nikt nigdy po to nie sięgnął. Zapewne autor wysrał ten twór na szybko, bo nie wierze, żeby komuś normalnemu wpadło by to do głowy, podczas rozmyślania nad danym fickiem. Jednak jak dobijać, to do samego końca. Wykonanie także jest spektakularne, jeśli chodzi o spier*olenie. Autor tych szczochów najprawdopodobniej walił tyłkiem o klawiaturę, zamiast normalnie wciskać klawisze. Fick jest zrobiony całkowicie na odpie*dol. Gdyby wyszła książkowa tego barachła, to nie dość, że nawet najwięksi masochiści, którzy piją wodę z kaloryferów, darowali by sobie czytanie tego gniota, to jakbym to zamówił przez internet, to nawet listonosz rzucił by ją pod drzwi u uciekła, szybko wymywając ręce choćby w kwasie siarkowym. Takim postępowaniem powinieneś zarobić porządnego kopa z tego forum, a najlepiej w ogóle zostać wydalony z fandomu. Szkoda, że nie można zrobić czegoś takiego.

     

    Jeśli ktoś z was wejdzie na podany przez, cudzysłów, "autora", link to gówno i balasy zaczną wyciekać wam z monitora i zalewać klawiaturę. Jeśli ktoś to przeczytał, to lepiej, jakby skierował się na jakąś lobotomie, byle by wymazać koszmary, jakie spowodowały ten badziew. Nie dotykać nawet kijem. Nie zastanawiać się nawet milisekundy nad przeczytaniem tego ścierwa. A autora tego gówna chyba zżerał purchawki prosto z ziemi, przez tworzeniem, choć tworzenie to za duże słowo, tego gówna. Zresztą, nazywanie tego tworu "gównem" jest wręcz komplementowaniem tej odrazy. To jest nie tyko skaza fandomu, ale i obraza dla społeczeństwa. Zresztą, ta abominacja jest tak zła, że nawet do dupy się nie nadaje. Wpieprzyć to do jakiegoś promu i wysłać na słońce. Tylko do tego się do nadaje.

     

    Wybaczcie za taką chaotyczność oraz ostre komentarze z mojej strony, ale piszę tego posta na szybko, jednak i tak jest on bardziej staranie wykonany, niż to, co można znaleźć tutaj na samej górze.

×
×
  • Create New...