Skocz do zawartości

Niklas

Moderator
  • Zawartość

    5524
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    97

Wszystko napisane przez Niklas

  1. Niklas

    Spoilery sezon IV

    Słówko o wyciekniętym odcinku: jakość 360p Całkiem dobrze dający się oglądać. A by zachęcić was do niego (niekoniecznie do oglądania już teraz) - jest tak bardzo MLP. Spokojnie mógłby być w S1 xd
  2. Niklas

    Doctor Who

    I ja również się cieszę z tego odcinka. Czytałem różne opinie po obejrzeniu, takie głębokie analizy wszystkiego, a ja jakoś wolałem się po prostu nim cieszyć. Potwory faktycznie takie nieco meh, ale cóż... WINCYJ!
  3. Oj, ciężko mi się to czytało, acz lepiej niż pierwsze dwa rozdziały Mniej tu błędów, ale też są i to różnej maści - pierwszy już znalazłem w drugim zdaniu fica Co więcej... Historia brzmi nadal ciekawie, a zachowanie Celestii jest dość... zaskakujące. Ciekawe czy dowiemy się w najbliższym czasie, o co w tym wszystkim chodzi xd 4 rozdziału to aż się boję tykać, skoro to surowy tekst
  4. - Ha! - Uśmiechnęła się. - Zapał do pracy, to mi się podoba! - "Roboty" - prychnął Agrash. - Jaką robotę wy, hakerzy, odwalacie? To my będziemy ostrzeliwani po dupskach przez Gethy. - Żeby puszki odstrzeliwały sobie pierdolone dupy, a nie wasze - mruknąłem. - Ha! Ktoś tu ma cięty język. I to Quarianin, no tego jeszcze w życiu nie widziałem. Zobaczymy czy nie brak ci bigla, kiedy rozpęta się tam piekło. - Czyli normalny dzień na Omedze... - stwierdziłem, patrząc w ścianę statku i chłonąc przyjemnie usypiający odgłos silników. - Pierwszy raz widzę, żeby quarianin używał biotyki - zauważyła Paraxia. - Nie jest to, coś co można zobaczyć więcej niż raz w życiu. Skąd ta wyjątkowość? - Nie wiem, nigdy mnie to nie obchodziło - A ja jestem młodziutką, naiwną asari, która tylko czeka, aż ktoś ją zerżnie. Każdy, kto jest inny zastanawia się, dlaczego tak jest. Nie wciskaj mi więc kitu. - A tego i tak nikt nic nie wie - odparowałem. - Możesz się nawet pytać tych cholernych salarian, stwiedzą, że jestem niemożliwy... - Salarianie też z biotyki nie korzystają - powiedział Agrash. - Jak już to specami są asari. - Chodzi o to, że stwierdziliby, że wedle praw nauki, nie powieniem istnieć.
  5. - Zrobi się... - mruknąłem, oczami wyobraźni widząc już efekt moich działań. Te wszystkie gethy zależne od mojej woli, ginące poprzez naciśnięcie guzika... Wspaniała, quariańska zemsta za to wszystko, co nam zrobiły. Miałem jedynie nadzieję, że zabiję ich jak najwięcej.
  6. Pocałowałem ją ponownie, po czym pociągnąłem ją ku podłodze. Przestałem zwracać uwagę na wszystko, co nie było Candi. Skupiłem na niej cała swoją uwagę. Tego dnia miałem zamiar odlecieć w kosmos... wraz z nią.
  7. Niklas

    Daj swoje foto :P

    Aż tak nierealnie
  8. Niklas

    Daj swoje foto :P

    FACE SWAP! NA PEWNO ;-;
  9. Mogłem się jedynie zgodzić z tym "zachęcaniem". Zresztą i tak oczekiwałem, że skończę jako ktoś odbębniający czarną robotę za nich. Na nic innego liczyć nie mogłem... nigdy. Dźwignąłem się z dachu i ruszyłem w stronę śmigłowca. Idąc, sprawdziłem stan mojego omni-klucza. Zgodnie z przewidywaniami doszedł już do siebie, więc był gotowy na każde hakowanie. Pozostawało jedynie czekać na tę misję...
  10. - Ta... kiedyś - mruknąłem, zarzucając sobie kaptur na głowę. Jakoś obecnie czułem się tak lepiej. No i teraz pozostało mi tylko zapamiętać radę Paraxii i unikać, przynajmniej na razie, zwady z kroganinem.
  11. Copypasta z fejsbuczków: Byłem tak w Biedrze obczaić te trójpaki co rzucili. No, trochę ich jest xd 3 aż - Twalot, Krysia, Celestyna; kuce muzyczne; Cheerilee, Twist, Silver Spoon. Wziąłem sobie ten pierwszy, bo Krysia. A Twalot ma błyszczyk na zadzie i na rogu :I No i fajna Celestia. Szkoda tylko, że nie było tego trójpaku reklamowanego w gazetce: tego z Zecorą.

  12. - Jak my wszyscy. Jak my wszyscy... Ale daje ci to dużą szansę odkupienia. Nawet bardzo. Jesteś zainteresowany? Robota w sam raz dla ciebie. - Odkupienie nie jest mi do niczego potrzebne - stwierdziłem cierpko. - Na to już za późno... Pozostała jedynie zemsta... - Pha, ha, ha! Mówię o twoim podłym ataku na mnie. Jesteś na przegranej pozycji. Mam dla ciebie propozycję odrobienia tego, jeśli odmówisz - zabiję cię. A zapewniam, po wykonanej robocie czeka zapłata. - Zależy co to ma być - stwierdziłem. - Gethy - powiedziała krótko. Zmrużyłem oczy. Choć zostałem niejako obdarty ze swojej dawnej tożsamości, wielopokoleniowa nienawiść do gethów wciąż we mnie się tliła niczym ostatni rozżarzony węgielek. A teraz właśnie został polany benzyną. - O ile tylko oznacza to ich rozpierdolenie - syknąłem. - Wolisz zginąć, czy zarobić? Potrzebuję pomocy kogoś, kto jest świetny w hakowaniu - dźgnęła mnie lekko ostrzem w nos - a TY nadajesz się idealnie. Było jak się spodziewałem. Ot, wykorzystanie mnie, by potem móc się mnie pozbyć. Po prostu sprzedawała mi fałszywą nadzieję o drugiej szansie, której i tak nie otrzymam. Ale... gethy były wystarczająco dobrym powodem, by odpuścić sobie złość choć na chwilę. - Masz ostre argumenty za... - stwierdziłem. - Niech więc będzie... Pomogę ci z tymi... puszkami. - Bardzo dobrze - ucieszyła się. - Zakładam, że z konta Oracha chciałeś zwinąć kredyty? - Taa... - mruknąłem, choć było to oczywiste kłamstwo. Tak naprawdę liczyłem na to, że przy ludziach Arii odnajdę cokolwiek o tych, którzy mnie "stworzyli". - Więc gwarantuję ci, że dostaniesz ich dziesięć razy więcej za tę robotę. A potem kto wie, może następne zlecenia się trafią... W każdym razie, witamy na pokładzie. - Wyciągnęła do mnie rękę. - Jestem Paraxia. Patrzyłem na nią z nieufnością, jakby oczekując w tym jakiegoś drugiego dna. - Trace. - Odwzajemniłem gest.
  13. - Już nie... - odparłem bez cienia emocji. - Teraz... teraz jestem już tylko... pieprzonym odmieńcem. Spojrzałem raz jeszcze na swój pistolet i zabezpieczyłem go.
  14. Spojrzałem na dziurę za sobą, a następnie na swoją ranę. Nie miałem medi-żelu, ani niczego leczącego przy sobie. Nie miałem też szansy sięgnąć po Adepta wystarczająco szybko, ani tym bardziej po pochłaniacz do Predatora; miałem w nim raptem dwa, może trzy strzały. Byłem wściekły na wszystko. Przegrałem to starcie. Nie... zwyczajnie je przejebałem. A teraz... cóż, miałem stracić i swoje parszywe życie. Może i to było dobre? W końcu i tak nikogo nie obejdzie ten fakt. Chociaż nie, obejdzie... wszyscy odetchną z ulgą, że wielki Trace stał się na wieki offline. - Druga szansa nie istnieje - stwierdziłem, po czym nieco bezradnie spojrzałem na bok broni. Było tak jak myślałem - dwa pociski. Za mało, by cokolwiek tutaj zdziałać.
  15. Przez moment pomyślałem, że być może zbyt pochopnie postanowiłem się na nich rzucić, ale kolejna dawka adrenaliny jedynie spotęgowała moją wściekłość. Pozbawiony mocy technologicznych na jakiś czas, użyłem Wyssania Energii na kroganinie, by choć trochę naprawić swoją tarczę, osłabiając jego i oddałem w jego stronę kolejne kilka strzałów z pistoletu, po czym zacząłem wycofywać się niżej.
  16. Niklas

    Daj swoje foto :P

    Komentarz do tego zdjęcia:
  17. Syknąłem pod nosem i skupiłem swoją uwagę na kroganinie. Miałem raptem kilka sekund, najwyżej dwie, nim ten sięgnie do spustu i potraktuje mnie strzelbą. Przeżyłbym to, ale i tak mocno bym ucierpiał, a nie byłem pewien czy zdołałbym się wycofać. Musiałem czekać na regenerację klucza, by potraktować Przeciążeniem najemnika. Tymczasem jednak użyłem Rzutu. Raczej nie było to coś, co mogło mu zaszkodzić, ale i tak mogło dać mi czas na wycofanie się w dół. Oddałem przy tym kilka strzałów w okolice dłoni kroganina, tak, by w razie możliwości uniemożliwić mu na użycie strzelby.
  18. Turianka pokręciła głową. - Mama cię nie uczyła, że brzydko jest wyzywać innych? - Wyciągnęła pistolet typu Falanga z laserowym celownikiem i wymierzyła we mnie. - Sytuacja przedstawia się następująco: to i tak nie były twoje pieniądze i pliki, to raz. Dwa, nas jest dwoje i mamy lepszy sprzęt. Daruję ci ten atak i puszczę wolno. Znaj moją dobroć. Splunąłem na dach. - Byście mnie rozstrzelali jak opuszczę gardę? Hah, spasuję... A łupy już były moje, więc mnie okradłaś... - Ściągnęłam je z konta Oracha, a nie z twojego omni-klucza. Nie były twoje. Sam jesteś złodziejem, dobrze wiesz jak jest w tym biznesie. - Więc dobrze wiesz, że nie okrada się zajętych łupów. A już sama, kurwa, przyznałaś, że tylko czekałaś, aż połamię konto... - Dam ci radę, człowieczku - powiedział kroganin. - Rację zawsze ma ten, kto ma przewagę. co ty chcesz nam zrobić tym pistoletem? Połaskotać? Uśmiechnąłem się lekko. Uwielbiałem, gdy wszyscy lekceważyli moją broń. Owszem, może i Predator był podstawową bronią i na tym podstawowym poziomie pozostawał w najlepszym razie przeciętny, ale maksymalnie ulepszony potrafił robić różnicę w takich walkach. A i miał przewagę szybkości nad Falangą, nie mówiąc już o Claymorze. Ale wolałem to zachować na lepszą okazję. Musiałem jeszcze trochę poczekać. - Zawsze chciałem zrobić pierdoloną akupresurę z pomocą broni - stwierdziłem spokojnym głosem. - Miło, że aż tak się wyrywasz, by być pierwszym chętnym. - Ostatnia szansa - powiedziała turianka. - Odchodzisz czy nie? - Może jeśli oddasz moje fanty to pozwolę wam odejść - odparłem, nie tracąc swojej pewności siebie. - Oddajesz czy nie? Kiwnęła głową. Wyraźnie zasmucona. - Zabij go. Kroganin nie czekał na sygnał. Przybrał pozycję, a wokół niego zaczęła falować błękitna poświata. Szturmowiec. Zaatakował mnie biotyczną szarżą, podczas gdy turianka starała się mnie okrążyć. Ja z kolei mogłem jedynie nieco odskoczyć i liczyć na to, że rozpędzony drań właduje się z impetem w schody. Teraz żałowałem, że aż tak długo przesiedziałem na niewidzialności. Tym razem mocno by mi się przydała. Niestety, nie mogłem mieć wszystkiego. Na razie olałem kroganina i skupiłem się na hakerce. Przeturlałem się w bok i raz jeszcze uderzyłem w nią Przeciążeniem, a następnie oddałem w jej stronę kilka strzałów. Teraz mogła się przekonać, ile wart jest Predator..,
  19. No, trochę mi zajęło więcej czasu nadrobienie zaległości, ale zdecydowanie było warto zerknąć na rozdział Wiedźmy. Nie no, naprawdę lubię Chromię. W porównaniu do Geralta, jest dużo sympatyczniejsza, mimo że przeżyła równie wiele i odbyła również ciężki wiedźmowy trening. Nie wiem... czy to tylko dlatego, że jest klaczą? Tak czy siak, hug dla niej: Nowo poznana postać też urocza, chociaż widzę, że za bardzo chce innym udowodnić swoją wartość, po tym drobnym wypadku. Czekam, aż będzie nam dane zobaczyć jej umiejętności w pełni sił. Trzecia, najstarsza postać również interesująca. Ma jakąś tajemnicę i dobrze, może ją poznamy wkrótce xd Skąd umie to, co umie. Wątek w domku, wow, tego się nie spodziewałem xD Krypta również urocza, a i nagroda zacna. Były pewne błędy, głównie spacje, ale nic poza tym. Oby tak dalej, Zodiaku!
  20. Znałem broń krogan na tyle, by wiedzieć, jak blisko mogę podejść, by nie zostać trafionym. Niestety Claymore miał dużo większy zasięg niż mój Adept, w kwestii broni mogłem jedynie liczyć na Predatora. Teraz musiałem jeszcze chwilę odczekać, by zregenerować omni-klucz i przygotować go do ataku. - Nie pozwolę się okradać byle kurwie - syknąłem, mierząc do niej z pistoletu.
  21. Co za kurwa..., syknąłem w myślach, analizując teraz wszystkie swoje możliwości. Gdyby nie kroganin, mógłbym zakończyć jej żywot gładko i szybko. Tym razem nieco żałowałem, że nie zabrałem ze sobą żadnych granatów. Chodziło mi to po głowie od jakiegoś czasu, ale nigdy ostatecznie nie dokonałem zakupu na konto jakiegoś głupka, który nie potrafił zabezpieczyć konta... Miałem teraz kilka możliwości: atak pistoletem, cios biotyczny, albo technologiczny. Predator jednak nie mógł zrobić zbyt wielkiej krzywdy doświadczonemu najemnikowi, nawet celując go w głowę. Spalenie pozbawiłoby gościa broni, ale było też bardzo widoczne. Biotyka nie zrobiłaby im większych szkód, zresztą i tak była moją ostateczną bronią i służyła bardziej do odrzucenia wroga tudzież go ogłuszenia niż do zabicia. Miałem jeszcze Wyssanie Tarczy, ale to nie zadziałałoby teraz najmocniej. Przynęta mogła posłużyć mi później. Pozostał więc jeden typ ataku. Niestety jednocześnie pozbawiał mnie mojej czapki-niewidki. Musiałem wyłączyć urządzenie przed uderzeniem, bo inaczej fala elektryczna mogłaby je usmażyć i tyle byłoby mojego pożytku. Wycofałem się nieco w stronę klatki schodowej, by mieć dostateczną osłonę przed atakiem, po czym wyłączyłem niewidzialność. - Więc masz, kurwa, okazję! - syknąłem donośnie, uderzając ją Przeciążeniem, cofając się na schody, by uniknąć ewentualnego strzału z Claymore'a.
  22. Za późno..., powiedziałem w myślach, z trudem powstrzymując się przed oddaniem strzału. O ile dobrze wyliczyłem, ostrożne wejście zajęło mi około czterech minut, więc miałem jeszcze nieco ponad dziesięć do dyspozycji. Zacząłem się rozglądać po otoczeniu i jednocześnie nasłuchiwałem uważnie. Wolałem wiedzieć, z kim mam do czynienia. Potem zaś zacząłem planować swój atak. Nie miałem pojęcia, kim był ten kroganin. Mógł być szturmowcem, a wtedy miałbym nieco przechlapane, nawet gdybym pozbawił go strzelby. Co prawda nie mógłbym jej zablokować Przeciążeniem, ale mógłbym mu nieco przypiec łapki. Druga postać, ta... hakerka, również pozostawała dla mnie zagadką. Jej głos brzmiał dla mnie kompletnie obco, nie mogłem więc się dowiedzieć, jakiej była specjalizacji, a mogła być od inżyniera do szpiega. Na razie... pozostała mi obserwacja.
  23. Uznałem, że to najlepszy moment, by ponownie skorzystać z niewidzialności. Co prawda nie mogłem wyciszyć swoich kroków, ale przynajmniej prościej było to zrobić, gdy przeciwnik mnie nie widział. Użyłem swojego urządzenia, po czym ostrożnie zacząłem wchodzić na górę.
  24. Wciąż nigdzie nie dostrzegałem obecności mojego celu, ani jego ochroniarza, ale ci mieli przewagę czasu, co najmniej piętnaście minut, plus te kilka, które straciłem na rozmowie z vorchami. Wciąż jednak musiałem być gotowy na każdą ewentualność, dlatego sięgnąłem od razu po Predatora. Owszem, może i nie był najmocniejszą bronią, ale był lekki i szybki, a i miałem dzięki niemu wolną drugą rękę, którą mogłem zaatakować albo z omni-klucza, albo z biotyki. Postanowiłem więc przejść dalej.
  25. Hmm, kogoś na pewno obchodzą A i tak powiesz, że to plebs
×
×
  • Utwórz nowe...