Śledziłem ten pojedynek z niesłabnącym zainteresowaniem. I za takim też czekam na głosowanie.
Mój głos dostanie Zegarmistrz, za mistrzowskie opisy, fenomenalną taktykę i standardowe wgniecenie przeciwnika w ziemię.
Spromultis - narzekasz, że postać Zegara jest za potężna, że jego bariera nieprzenikliwa bla bla bla bla.....
Pozwól sobie powiedzieć, że ja jako totalny laik takich pojedynków w niecałe 20 minut znalazłem dwa sposoby na jego barierę. 1 żeby go mimo niej stułc. A drugi, żeby zmusić go do jej opuszczenia. A nie wspomnę już o tym, że ona odbija PIERWSZY czar. Wystarczyło więc miotnąć w niego kilkanaście magicznych pocisków. Pierwszy by się odbił, reszta doszłaby tam gdzie miała.
Następnie Golem. Bo potężny, bo się zmienia i tak dalej. Na niego również są dwa sposoby - może nie żeby go od razu zniszczyć, ale solidnie skrzywdzić na pewno, co dawałoby czas na zajęcie się samym Zegarem.
Innymi słowy - wdeptał Cię w ziemie i to pomimo Twoich prób robienie z siebie postaci o mocy wręcz boskiej (OP to się bodajże nazywa). A niektóre Twoje posunięcia były nieco..... niekompletne. Jak na przykład możesz obronić się przed magicznym wybuchem idącym z każdej strony, osłaniając się tylko z jednej?
W skrócie - nie dostrzegłeś furtek, które Zegar zostawił, żebyś mógł je wykorzystać, no a wejście w jego krąg to był błąd z rodzaju takich, których amator nie popełni.
Na myśli przychodzi mi tu cytat z pewnego nienajlepszego serialu, z którego jednak wytnę wulgaryzm:
"Nie wiń Ferrari żeś ....... i nie umiesz prowadzić"