-
Zawartość
512 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez Riddle
-
Spróbuję rozjaśnić moją KP, bo napewno tego potrzebuje (czyli idę po Vanish'a). Jak nie, to mam jeszcze około 7 innych Kart Postaci, które trzeba tylko sponifikować.
-
Tako masz ja, jakoże pan wyżej. I tym razem popracuję nad postacią dłużej, niż ledwie godzinę. O ile faktycznie mamy nadzieję na restart.
-
((Coś się wymyśli. Co powiesz na zmianę składu morfotycznego krwi, albo dodatkowe serce?))
-
O dziwo, Cobalt udało się dojść do pokoju Rexa przed Lying Hive. Korzystając ze swojej raczej smukłej sylwetki przecisnęła sie pomiędzy stojącym w pomieszczeniu tłumem na przód, stając niedaleko łóżka, przy okazji przyglądając sie "pacjenotwi". - Liczne rany cięte, prawdopodobnie też i dotkliwe uszkodzenia tkanki kostnej, co widać po nietypowym kształcie kończyn i obrzękach. Utrata dużej ilości krwi, prawdopodobnie istnieje ryzyko śmierci z tego powodu, oraz szansa na wystąpnienie trwałych uszkodzeń organów wewnętrznych, wywołanych przez niedotlenienie. Może jeszcze nastąpić infekcja i zakażenie krwi. O ile jeszcze jakąś ma - powiedziała głosem typowego prezentera pogody, zupełnie tak, jakby była to jakaś szkoleniowa kukła. - Przynajmniej znieczulenie będzie zbyteczne - dodała jeszcza na końcu. /wszyscy w pokoju - Gdzie on się tak poharatał? - Odwróciła się ku reszczie gapiów, oczekując tego, że może ktoś zna odpowiedź.
-
/Lying Cobalt pokiwała podmieńczyni, ((yuss, nareszcze przypomniałem sobie formę żeńską)) i poszła za nią.
-
/Lying - Istotnie. Jest to mój błąd. Ale to nawet lepiej, chociażby ze względu na... - tutaj urwała, spoglądając w stronę drzwi prowadzących na korytarz. Podeszła do nich, otworzyła z użyciem magii i wyszła poza pokój, rozglądając się. - Ty to usłyszałaś? - odezwała się do klaczy podmieńca, w dalszym ciagu próbując zarejestrować źródło hałasu poprzez rozglądanie się wo korytarzu.
-
http://imgur.com/8a4ks4W Da doktor kumz 4 u
-
/Lying Cobalt także patrzyła changelingowi prosto w oczy swoim wiecznie znużonym i nieobecnym wzrokiem, ale teraz wyjątkowo nie brało ją na odpłynięcie, pewnie z powodu "traumatycznych" przeżyć dosłownie przed chwilą. - Doktor Cobalt Whisper - tutaj westchnęła przeciągle i jakoby smutno, kontynuując wypowiedź po kilkunastu sekundach. - Po sługusach Sombry, takich jak ty i ja, spodziewałam się czegoś z grubsza innego. Ale najwyraźniej jest to wina mojego do-niedawna-trwającego postrzegania świata jako czarnego i białego. Ale jest jeszcze szarość, mniej czarna. Bardziej biała. Bardziej czarna. Nie wiem, czemu wciąż tak jest. - Odpłynęła oczami w bok, w nieokreślony przedmiot za plecami lying.
-
https://static1.e621.net/data/sample/28/22/28229f004f0816cc3556c9823ec95b79.jpg Jak już mówiłem, to się stanie.
-
Aż tak się tutaj Metagaming szerzy? Jeez...
-
/Lying (Post scriptum: sorka) - Chcę sprawdzić, czy wystąpiły jakieś poważniejsze uszkodzenia rogu - powiedziała, dostrzegając ustawione na stole nakrycie. Podnosła jedną ze szklanek metodą magiczną, nie zauważając żadnych dolegliwości. Następnie obróciła ją kilkukrotnie w czterech kierunkach. Także nic. Finalnie odstawiła ją na swoje miejsce, ponownie spoglądając na podmieńca. - Tak właściwie to do kogo miałam tę, ekhm, przyjemność wejść?
-
Co z tego, że brat na siostrę? Ty nie musisz walczyć z czołgiem, mając do dyspozycji śmiechu wart arsenał. Chociaz, jeśli jego strój nie jest całkowicie hermetyczny, to może go zatruję gazem. Jeśli jest hermetyczny, to nie wiem co zrobię ;-;
-
/Ray Gdy podmieniec do niej przemówił, drgnęła lekko, jakby wychodząc z zamyślenia. Następnie patrzyła sie na niego przez krótką chwilę, nie będąc pewną, czy to aby napewno było skierowane do niej; jednak wyciągnięte kopyto oraz skierowane na nią oczy wystarczyły jej do potwierdzenia odbiorcy wypowiedzi. - Jestem dok~ - tutaj urwała - jestem Cobalt Whisper. - Podała podmieńcowi kopyto. - Jeśli nie jest to jakiś ściśle tajony sekret, to powiedz mi, Ray, co robi osoba o twojej rasie w służbie u Cadence? Z tego, co pamiętam, zostaliście pokonani podczas wesela jej i pana Shining Armor'a w Canterlot. Od tego czasu ciężko mi było zobaczyć podmieńca nawet przy granicy tej waszej krainy, chociaż w jej głąb nigdy mi się nie zdarzyło zapuszczać.
-
Mam jedno pytanie: Czy w trakcie walki można pomagać innym osobom? Dla przykładu, atakować ich oponenta albo leczyć.
-
https://static1.e621.net/data/sample/28/22/28229f004f0816cc3556c9823ec95b79.jpg Czyli Rex pod koniec WW.
-
OOC A nie Cobalt? KONIEC OOC Whisp potrząsnęła ponownie głową, aby całkowicie już zejść na ziemię, po czym spojrzała kolejno do wnętrza pokoju i na podmieńca. - To zwykłe uderzenie. Źle będzie dopiero, jeśli uszkodzeniu ulegnie tkanka kostna w rogu, ale nie wydaje mi się - powiedziała, a następnie weszła do pokoju Lying, rozglądając się za jakimś drobnym przedmiotem, który możnaby wylewitować.
-
Potrząsnęła energicznie głową, nabawiając się dodatkowego, pulsującego bólu, ale pomogło to nieco na wyzbycie się zamyślenia. Stanęła na posadzce o własnych siłach, lecz jeszcze przez chwilę masowała róg, a następnie odeszła kilka kroków w tył, rozglądając się wzdłuż korytarza z kwaterami. /Lying - Ja... nie wiem. Jeszcze przed chwilą oglądałam... - tutaj zrobiła krótką przerwę w poszukiwaniu słów - ...pokój - powiedziała, wskazując kopytem na bliżej nieokreślone drzwi w dość odległej części korytarza. Następnie pochyliła głowę, aby pomasować jeszcze jeden raz okolice wokół rogu. Chyba jeszcze całkowicie nie wróciła na ziemię, co można poznać chociażby przez okazyjne gapienie się w przestrzeń i lekko spowolnione ruchy.
-
/Seluna - Głównie po to, aby zbadać jej skład. Wiesz, zawsze lepiej jest wiedzieć, czy was wspomagają jakimiś substancjami, a wy nawet nie musicie o tym wiedzieć. Tutaj spojrzała na podmieńca iście zaciekawionym wzrokiem. Skoro mają w swoich szeregach takiego typu osobę, to będzie musiała odkopać w swych starych notatkach sposób na wyhodowanie patogenu zaburzającego ich naturalną zdolność polimorfii. I ewentualnie postarać się o strzykawkę zdolną do przebicia chityny.
-
@*Monster* Albo służby. Uprzedzając pytania co do mojego postu, tak, istotnie nie miałem lepszego pomysłu na odpis w koszarach, niż to, co teraz zrobiłem. I nie pytać się o czym jest ten fragment. Ogólnie mogę powiedzieć, że jakoś tak zazwyczaj to wygląda, jak przez przypadek się zamyślę na lekcji polskiego. Tylko i wyłącznie na lekcji polskiego.
-
...jednakowoż te wszystkie restrykcje nakładane za sprawą grupki ludzi potencjalnie światłych uniemożliwiły pełne wykorzystanie jej potencjału, postawiły jako rzecz szczególnie zakazaną, niektórzy nawet pokusili się o stwierdzenie, że można to podłożyć pod definicję okrucieństwa. Lecz to przez takie właśnie myślenie osoby starające się unikać robienia rzeczy powszechnie uznawanych za złe zwykle nie radzą sobie z innymi, które takowych nie mają, ze względu na częstą prostotę użycia i wysoką skuteczność. Prawdą jest jednak, że to czasem ograniczenia trzymają nas przy życiu, co może być główną przyczyną tego, iż na tej planecie widnieje jeszcze życie. Ograniczenia wszelakie, czy to technologiczne, fizyczne, inne. Dzięki nim większa część świata może się cieszyć i radować przeżyciem siebie, jak i potomstwa, ale podchodzi to bardziej pod instynkt, sumienie, poznanie, rozumienie elementarnych pojęć; dobro i zło, którymi każda istota gatunku equus sapiens, a nawet i takie twory jak gryfy, postrzega świat. Wszak właśnie to rozróżnia nas od zwierzyny kierującej się czystym instynktem, lub można by rzec, podstawową potrzebą przetrwania i przedłużenia życia gatunku. Zrozumienie tej istoty można oznaczyć jako drzwi, zamknięte na zgubiony klucz. Dużo czasu zajmuje znalezienie takiego klucza, a w dodatku nigdy nie masz pewności, czy pasuje do tych drzwi, czy do innych. Ale po znalezienniu klucza, musisz go tylko dopasować. Podejść do drzwi, przekręcić klucz w zamku, a następnie przejść przez próg... /Lying Hive Klacz Podmieńca, zapewne siedząca wewnątrz swego pokoju, mogła usłyszeć jęknięcie bólu, poprzedzone przez dwa głuche łoskoty; jeden najwyraźniej pochodził od uderzenia w drzwi pomieszczenia, co można było stwierdzić po ich lekkim drgnięciu; drugi też słychać było spod drzwi, ale podmieniec nie miał możłiwośći stwierdzenia, co go wywołało. Pod drzwiami owego pokoju leżała na grzbiecie kryształowa klacz jednorożca o błękitnej maści, masująca swój róg i okazyjnie stękająca z bólu. Łatwo było się domyślić, co się stało. Sztuką było zgadnąć dlaczego i jak się stało.
-
Czemu by z miejsca nie zawezwać Exterminatus, zamiast zaprzątać głowę naszemu Deus-Imperator Humani Generis? ( http://pl.wh40k.wikia.com/wiki/Exterminatus )
-
(OOC: Przez te romansidła kompletnie nie czytałem odpisów innych ) /Wolfast - Mhm - odparła. Prawdę mówiąc, licząc ten moment z Wolfastem, rozmawiała zaledwie z trzema osobami z ich drużyny. Trzeba będzie to poprawić. Gdyż prawdopodobnie nie bedzie musiała się zbytnio odzywać, po prostu wstała z miejsca, zabezpieczając igłę strzykawki napełniopnej krwią i chowając ją do juków, a następnie stanęła obok Seluny, a dokładniej po jej lewej. Czekała, gdyż może będą mówić o czymś ciekawym. Jeżeli nie, poszuka kolejnego krwiodawcy.
-
/Wolfast Cobalt spojrzała na czarnego pegaza, który dosłownie przed momentem obok niej wylądował. - Witaj, ehm, Wolfast. - przyjrzała mu sie dokładniej, jakby znowu się zamyślając. - Tak właściwie, to skąd ciebie znam? Bo napewno kojarzę z kolorów...
-
Serio? Pisałem to mniej-więcej przez dwa posty aby dać ci możliwośćpowstrzymania, no ale ile można przeciągać tak prostą czynność...
-
Przysięgam na dwójke naszych MG, że jeśli ponownie zrobiłem błąd w odpisie, to nie zamierzam trzeci raz tego pisać ;-;
