Skocz do zawartości

Riddle

Brony
  • Zawartość

    512
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Riddle

  1. N: Magnetyczny szczur? Szczur mag? Magnat szczur? Pewnie coś w tym stylu. A: Well, that is disturbing. S: Jakiś pokemon w todze. Jesus bird? U: Pierwszy raz na oczy widzę. Chyba że...
  2. Dla Rose marsz do następnego miejsca odpoczynku dłużył się niemiłosiernie. Daleko na horyzoncie przewijały się płaskie pustkowia oraz mało dla niej wyraźne kształty, a bliżej widziała jedynie połyskujące płyty pancerzy oraz słyszała pracę ich systemów motorycznych. No i widziała także prowadzącego drużynę Wild Steeda, który jako jedyny nie nosił niepokojąco wyglądającej zbroi. Prawdopodobnie z tego powodu, lub też jakimś zrządzeniem losu, przyłapywała się co jakiś czas na spoglądaniu na jego ogon i okolice. Po którymś razie rozejrzała się po wizjerach idących obok pancerzy, delikatnie się czerwieniąc, i przez resztę wędrówki trzymała wzrok wbity w ziemię. W końcu Shadow zarządziła postój. Blazing Rose od razu po usłyszeniu polecenia usiadła w miejscu, w którym wcześniej stała, obserwując co się dzieje. Jakieś przeglądy i majstrowanie przy pancerzu Hawka, czyli coś się zepsuło. Po dokładniejszym przyjrzeniu się pegazowi mniej-więcej oszacowała wagę pancerza. Ciekawe komu przyjdzie to ponieść, gdy elektronika nawali do reszty... Orszak ruszył dalej, lecz tym razem Rose miała nieco więcej zapału, dość dobrze widząc cel ich podróży. Nagle usłyszała syk, który po chwili stał się głośniejszy, a następnie zobaczyła uderzającą o teren przed nimi czerwoną laskę. Jej pierwszą reakcją było odskoczenie do tyłu, a następnie zrobienie kilku szybkich kroków w tym samym kierunku, jednocześnie nadaremno rozglądając się za osłoną.
  3. Hmm. Tak, to jest właśnie to. Nie mam pojęcia skąd to
  4. Rose patrzyła, jak pobrudzony zaschniętą już krwią bandaż zostaje odwinięty, co dało jej też chwilę na zobaczenie swojej rany. Kopytko z obrzękiem i raną wyglądało raczej nieciekawie, ale widok ten na swój sposób polepszała myśl, że z tego wyjdzie, a już szczególnie z taka opieką medyczną. Gdy jasnozielona poświata zniknęła już ze świeżo nałożonego bandaża, Rose obejrzała jeszcze raz opatrunek, a następnie postawiła opatrzone kopytko na ziemi i pogładziła drugim. - Tak lepiej. - Podniosła głowę, z uśmiechem spoglądając Peach w oczy. - Dzięki. Spojrzała na pancerz wspomagany Blossom, przechodząc także na jej lewą i oglądając ogół stalowych płyt z profilu, po czym ponownie spojrzała na twarz Peach. - Eh. Byłby przytulas, ale nie widzi mi się wtulanie w kawał blachy. Tak właściwie... Peach?
  5. Update, czyli znowu trochę zabrudzonych kartek, tym razem po niedorzecznie długim czasie przerwy. Przy okazji znalazłem kilka starych prac, więc czemu by ich tutaj nie zamieścić. Kapnąłem się też, że przez ten cały czas źle wstawiałem rysunki
  6. Spojrzała po odbijających światło słoneczne metalowych pancerzach drużyny, znajdując wzrokiem Shadow i posyłając w wizjer pytające spojrzenie. Taka nagła troska po trzech dniach podróży wydawała się dość nienaturalna. – “Znajdziecie miejsce”? Rozumiesz przez to przykucie do łóżka czy faszerowanie lekami? – przekręciła lekko głowę, a następnie westchnęła, spoglądając na Peach. Na pyszczku Rose zagościł lekko niepokojący uśmieszek. – Oprócz tego, że mnie kopytka napie… – urwała i po chwili odchrząknęła – bolą od podróży? To jedno kopyto – uniosła zabandażowaną kończynę przednią – trochę piecze. Na serio wygląda aż tak źle?
  7. Balisong - najlepszy sposób na utratę palców :v

    1. Pokaż poprzednie komentarze  [3 więcej]
    2. Riddle

      Riddle

      Trza pamiętać żeby sprawdzać, czy aby na pewno trzymasz za safe handle.

    3. Mephisto The Undying

      Mephisto The Undying

      Ja nie muszę, mam nóż motylkowy wyglądający jak ten z CS:GO więc to jest widoczne nawet jak jest zamknięty :v

    4. Burning Question

      Burning Question

      Dzieki za przypomnienie bo kupiłam 2 lata temu po czym zapomniałam o "nauce obsługi" XD

  8. Niebo, ziemia, wszechświat cały, nuci Jemu pienia chwały.

  9. Gdy na krzyżu konał, słońce się zaćmiło, ziemia się zatrzęsła, wszystko się spełniło.

  10. Rose burknęła coś pod nosem na upomnienie "Mistrzyni" tej stalowej gromadki, po czym, nie czekając na odpowiedź Eomeera, wstała i ruszyła za zakutą w pomalowany na cyjanowy kolor pancerz Shadow, lecz zdecydowanie wolniejszym krokiem. W przeciwieństwie do reszty, ona nie miała żadnego pancerza ze wspomaganiem, a na dodatek w Stajni raczej nie pracowała fizycznie, więc bolały ją kopyta od przebytej dzisiaj drogi. W razie czego potrafiła biec odpowiednio szybko, aby zgubić pościg, nawet mając przy sobie zabrane fanty, ale brakowało jej wytrzymałości na długotrwałą podróż. Kiedy w końcu podeszła na odległość dwóch metrów od reszty drużyny, zatrzymała się. Zdążyły się już nawiązać pierwsze rozmowy; czyli ponownie coś, co nie będzie jej interesować, chociaż przydałoby się wiedzieć, co teraz z ów jednorożcem będzie. Przyjrzała się dokładnie ogierowi, podchodząc jeszcze trochę. W głównej mierze starała się wypatrzeć jakieś juki, kieszenie... ogółem cokolwiek, gdzie można schować przynajmniej garść kapsli.
  11. - Zbrojkę dostałeś i rycerza zgrywasz? Z kilkudziesięcioma kilogramami stali pokrywającymi skórę każdy może tak gadać. - Spojrzała na Eomeera z lekko zażenowanym wyrazem twarzy. - Nawet jeśli to ja jedyna ich nie mam - dodała po chwili ciszej, mówiąc raczej do siebie. Odwróciła od niego wzrok i zaczęła rysować kopytem po ziemi.
  12. Rose przymrużyła oczy, usiłując zobaczyć ów tajemniczą postać. Rzeczywiście coś tam było, ale oprócz tego ciężko było powiedzieć cokolwiek więcej. Korzystając z chwili przerwy usiadła na ziemi, dając odpocząć nieco już obolałym kopytom. - Więc co teraz? Z takiej odległości nic raczej nie zrobicie. Ani tym bardziej ja. Ponownie spojrzała w dal na coraz bardziej malejący obraz Hawka.
  13. ((Pisać w Google Docs. Generalnie wszędzie, ale nie w tym tutaj okienku.))
  14. Siedziała na brzuchu przy rozpalonym ognisku, nieco dalej od okutych w stal Niewolników, lecz wciąż na tyle blisko, by czuć ciepło. Wpatrywała się w tańczące płomyki rozpalonego ognia, co jakiś czas gładząc kopytem zabandażowane miejsce. Nie wsłuchiwała się w to, co mówią inni zgromadzeni przy ognisku, okazyjnie wyłapując co najwyżej jakieś pojedyncze słowa. Po części dlatego, że nie odczuwała takiej potrzeby, ale też i przez zmęczenie. Przewróciła się na prawy bok, unosząc ekran Pip-Buck'a na kilka cali przed swój pyszczek, po czym zaczęła zmieniać w nim opcje i ustawienia; głównie dla zabawy. I tak też jej twarz co chwilę oświecał inny kolor HUD'u, błyskała latarka, lub słychać było szybkie kliknięcia. Trwało to jedynie kilka minut. Po tym czasie senność ogarnęła ją kompletnie. Zgasiła ekranik Pip-Buck'a i ponownie przewróciła się na brzuch. Położyła głowę na ziemi i zamknęła oczy.
  15. Ciężka praca MG. Możemy trochę poczekać, ale finalnie odpis się pojawi. Powinien. Racja?
  16. - Ze Stajni. W sumie całkiem niedawno z niej wyszłam. Tam niby lepiej, ale można się strasznie nudzić. - Rozejrzała się, usiłując znaleźć swój pistolet. Szczęśliwie wylądowała tutaj z nim, więc leżał stosunkowo niedaleko. Podniosła go magią i przylewitowała do siebie, następnie zabezpieczając go i umieszczając na starym miejscu przy nodze. - I jak rozumiem, to zamierzacie teraz stąd wyruszyć? - Ponownie wyjęła zabezpieczony pistolet i zaczęła go oglądać, co jakoś czas zerkając na Peach.
  17. Riddle

    [Zabawa] Skojarzenia!

    For the Greater Good.
  18. - Blazing Rose. A z kopytem jest okej, dzięki... - popatrzyła się chwilę na jasnopomarańczową klacz - Peach. I to ty mnie stamtąd wyniosłeś? - Delikatnie się uśmiechnęła kącikiem ust, przenosząc spojrzenie ponownie na Hawka. - Szybko latasz, jak na pegaza z górą żelastwa na sobie. A tak właściwie, to o co tu chodzi z tymi pancerzami?
  19. Zaczynało jej się kręcić w głowie. Poczuła się słabo, więc drugim, zdrowym kopytkiem podparła się o ziemię. Usłyszała czyjś głos, więc postanowiła znaleźć jego źródło. Stał przed nią ogier w pancerzu, z odsłoniętą głową. Rozejrzała się, stwierdzając, że jest w miarę bezpieczna. Jako-tako ją to uspokoiło. - Nie - powiedziała krótko, dalej obserwując teren. Nieco w oddali zauważyła kilka ciał insektów i nie tylko, spoczywających na wieki w bezruchu. Dalej. Dość spora grupka kucyków, które zajmowały się niedobitkami, lub po prostu zmieniały pozycję. Pędzący w jej kierunku kuc, zakuty w blachę od kopyt do głów. Chwilę zajęła jej realizacja, że może się to w jakiś sposób źle skończyć, ale prawdę mówiąc niewiele może zrobić, by temu zapobiec. Chociaż, jak na razie wciąż jest prawie cała. Cześć Peach! Cóż za wspaniały dzień na pogawędkę! - po ujrzeniu Blossom i usłyszeniu przywitania wyobraziła sobie w myślach te słowa, jednak wciąż milczała. Nie ma pojęcia, jak ona na to zareaguje, a znalezienie bandaża w tym stanie może być kiepskim pomysłem. Na ból, który odczuła po zdezynfekowaniu rany, zareagowała jedynie skrzywieniem i cichym jęknięciem. - Rose. Blazing Rose. - Odpowiedziała dość cichym tonem, cały czas patrząc na jej "wybawczynię". - Tak właściwie, to kto mnie tu przytaszczył? - powiedziała, tym razem śmielej. Nieco już się jej rozjaśniało w głowie. Gdy została zabandażowana, postanowiła spróbować podnieść się z ziemi. Gdy to zrobiła, ponownie poczuła zawroty głowy, na chwilę tracąc równowagę. Podparła się więc lewym przednim kopytem, przez co ponownie poczuła w tym miejscu ból. Mimo wszystko utrzymała się na trzech nogach, a zabandażowaną kończynę uniosła w górę, rzucając przy tym pod nosem przekleństwami.
  20. Owady. Wszędzie owady. Wszędzie ich szczęki i odór. Nieważne jak bardzo inni próbowali jej wmówić, ze to tylko mały pajączek, albo niegroźny chrząszcz; i tak widok takowego na ścianie, lub gorzej, na swoim ciele, przyprawiał ją o dreszcze. Można się więc domyśleć, że armia mrówek z każdą wielkości dorosłego psa spowodowała u niej kompletny atak paniki. Strzelała do nich, lecz nawet nie zawracała sobie głowy by porządnie przymierzyć; zamiast tego po prostu prowadziła ogień w ich ogólnym kierunku, przez co tylko te mrówki, które znalazły się najbliżej niej, miały szansę na dostanie kulki. Akurat odwróciła się o kąt półpełny, by oddać pośpieszny strzał w kierunku insekta któremu udało się podejść ją od tyłu, gdy broń wydała jedynie ciche kliknięcia - bez strzału. Gdy zorientowała się, o co chodzi, było już zbyt późno. Mrówce udało się uszkodzić lewe kopyto, które było w tym momencie najbardziej wysunięte do przodu. Natychmiastowo je cofnęła, sycząc z bólu. Aż nagle usłyszała świst przecinanego powietrza. W ułamku sekundy coś ją złapało i wzniosło ponad ziemię. Jeszcze bardziej spanikowana, machała w powietrzu kopytami, wydając z siebie stosunkowo głośny krzyk. Zamilkła dopiero wtedy, gdy usłyszała głos pegaza. Następnie zaczęła powoli się orientować co do swojej sytuacji. Po krótkiej chwili lotu odstawiono ją na ziemię. Siedziała w jednej pozycji, kurczowo przyciskając zranione kopytko do klatki piersiowej, powoli brudząc swoją sierść na czerwono. Oddychała bardzo szybko i stosunkowo głęboko.
  21. Riddle

    [Gra] Starcie Tytanów

    Lekko drgnęła, gdy go jej uszu dotarło stuknięcie, oraz czyjś głos. Mrugnęła kilka razy, pochylając głowę, po czym rozejrzała się. Kilka sekund stała w miejscu, usiłując sobie przypomnieć ostatnią sytuację. Wycieczka po zamku z dość niecodziennym przewodnikiem. Następnie powiązała z nią jego wypowiedź, w końcu rozumiejąc, o co chodzi. Spojrzała na niego. - Najmocniej przepraszam. Proszę kontynuować. - Odwróciła się w jego stronę, czekając na odpowiedź.
  22. (Za wcześniejszą zgodą MG.) Imię - Blazing Rose Wiek - 22 Rasa - Jednorożec Płeć - Klacz Znaczek i jego znaczenie - Złota moneta. Określa jej ogólny talent do handlu i targowania się. Charakter - W niektórych sytuacjach potrafi być bardzo nieprzewidywalna co do swoich poczynań. Ma bardzo luźne, a nawet i niepoważne podejście do życia. Często nie myśli o przyszłości, żyjąc z przekonaniem, że “jakoś to będzie”. Nieco zboczona, dość często sypie dwuznacznymi wypowiedziami i niestosownymi żartami. Dużo może zrobić dla zarobku, wliczając kradzieże. Wygląd - Średniej długości grzywa w kolorze ognistej czerwieni, zawsze delikatnie rozczochrana. Ogon jest już nieco dłuższy, jednak wygląda podobnie, co grzywa. Jest szczupła, oraz przeciętnego wzrostu. Sierść jest jednolita, w kolorze pomarańczowym. Natomiast jej oczy są koloru żółtego. Historia - Od stosunkowo młodego wieku przejmowała od matki zainteresowanie handlem. Z początku nic wielkiego. Ot, oglądanie pracy jej rodzicielki. Z czasem pozwalano jej na więcej; niekiedy nawet i na chwilowe prowadzenie sklepu na czas nieobecności rodzica. Znaczek otrzymała wtedy, gdy udało jej się po raz pierwszy wytargować sobie znacznie bardziej korzystną cenę za artykuł. Od tego momentu wiedziała, że prawdopodobnie właśnie tym będzie się zajmować. I nawet chciała to robić. Lecz krótko po tym wpadła w nieodpowiednie towarzystwo; a jak to bywa, rodzice zauważyli to stanowczo zbyt późno. Codziennie miała styczność z rozmowami na dość różne tematy, a niekiedy też z nakłanianiem do rzeczy niekoniecznie dobrych. Właśnie w tym okresie pierwszy raz spróbowała coś ukraść. Spodobało jej się, więc robiła to dalej. Czasami nawet nie zatrzymywała ani nie usiłowała sprzedać skradzionego przedmiotu, uważając świadomość sukcesu za wystarczającą nagrodę. Niekiedy też jej się to nie udało, a wtedy przez długi okres czasu zastanawiała się, co mogło pójść źle. Przez to jej twarz była dość dobrze znana osobom pilnującym porządku. Umiejętności - Dzikie Pustkowia - Dzikie Pustkowia wyzwalają najdziwniejsze i najbardziej nietypowe elementy postapokaliptycznej Equestrii. Nie dla kuców o słabych nerwach lub zbyt poważnym podejściu do życia. Co lubi - Żarty, wprowadzanie innych w zakłopotanie, dokonywanie kradzieży, zysk materialny, pochwały. A czego nie lubi - Osób bez poczucia humoru, gdy ktoś zwraca jej uwagę na to, co robi źle, słuchania naukowej gadki, bezczynności, konieczności zachowywania powagi Preferowana rola w drużynie i cechy z nią związane - Wsparcie. Infiltracja, zbieranie informacji, ciche usuwanie wrogów, straż przednia, czy też wykradanie określonych rzeczy, albo chociaż tak prosta czynność, jak otworzenie zamka. Specjalizacje - Otwieranie Zamków, Skradanie, Handel Preferowany styl walki - Pośredni. Stanowczo woli ustawiać zasadzki i pułapki, lub ewentualnie atakować z ukrycia. Lecz gdy już dojdzie do bezpośredniego starcia, to preferuje albo uciec, albo skorzystać z otoczenia. Szczególnie nie przepada za walką w zwarciu. Weapon of Choice - Any type of pistol.
×
×
  • Utwórz nowe...