Magus

Brony
  • Content Count

    5,230
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

58 Bardzo dobra

About Magus

  • Rank
    Magelo
  • Birthday June 28

Kontakt

  • Gadu-Gadu
    9083854

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Zainteresowania
    Moje zainteresowania hmm głównie interesuję się przyrodą zwłaszcza zwierzętami poza tym lubię książki zwłaszca z gatunku fantasy gry sporo ich by wymieniać i oczywiście My Little Pony
  • Ulubiona postać
    Zdecydownie najbardziej lubię 3 postacie
    1.Applejack
    2.Luna
    3.Discord

Recent Profile Visitors

68,207 profile views
  1. Crystal Musiała przyznać, że nawet w chwili przyznawania się do błędu, Klarysa Dovey potrafiła zachować niesamowitą klasę. Nigdy jej tego oczywiście nie powie na głos, bo to było wbrew jej naturze, jednak nie zmieniało to faktu, że potrafiła imponować takim zachowaniem. Nigdy nie będą ze sobą zgodne, ale nie można było zaprzeczyć, że Dobro nie mogło obecnie liczyć na lepszego Dziekana. Normalnie pewnie jakoś skomentowałaby niedopatrzenie, którego dopuściła się Klarysa i jej tłumaczenie nadmiarem pracy. Sama jednak była Dziekanem i wiedziała jak wiele czasem człowiek ma na głowie i ciężko nad wszystkim zapanować. Sama nieraz w końcu miała z tym problem, zwłaszcza gdy zbyt wielu nigdziarzy zaczynało przejawiać powszechny imbecylizm, wtedy problem naprawdę stawał się spory, a w tym roku niestety takich przypadków nie brakowało. Słowa Dziekan Dovey o tym, że zajmie się sprawą tajnych przejść, nie skomentowała w żaden sposób tylko skinęła głową. Potem jednak spojrzała na Lady Lesso i zmarszczyła lekko brwi. Zawsze wiedziała kiedy dodać coś od siebie, a najgorsze było gdy miała racje, tak jak teraz, bo nie była w stanie dać jej żadnej ciętej riposty. Oczywiście i ten temat musiał minąć, bo były także sprawy innych uczniów. Crystal mogła spodziewać się wszystkiego, ale nie, że temat zejdzie akurat na Alise z Jezior Piranii. Wiedźma miała niebywały talent, była zimna niczym bryła lodu, a przy tym bardzo niebezpieczna. Słyszała już w końcu jak się to skończyło dla Christiana z Lodowych Pól. Szybko się przekonał, że lepiej tej "dziewczyny" nie irytować. Nie mówiąc o tym, że wiedźma była niezwykle tajemnicza i skrywała prawdę o tym czym jest naprawdę. Nie jeden nauczyciel się nad tym głowił. Nikomu jednak nie chciała zdradzić tego sekretu. Nigdziarka mimo wszystkich tych cech zawsze wykazywała się spokojem i milczeniem, jakby nikt niemal nie był godny rozmowy z nią. Tymczasem właśnie teraz słyszy, że jest coś co ją prowokuje. Fakt że odkryła istnienie siostry musiał naprawdę ją zirytować, że ktoś tak spokojny jest gotowy do takich zachowań. Słysząc całą historie jaką powiedziała Dziekan Dovey, niemal parsknęła śmiechem, ledwo zdołała się powstrzymać na samo wyobrażenie zapłakanej zawszanki, która dostaje tak miłe listy od siostrzyczki. Musiała jednak zachować profesjonalizm jak na Dziekan przystało. - Spróbuje porozmawiać z Alisą - nagle powiedziała. - Wiedz jednak Klaryso, że jej gniew nie minie. Powinnaś uświadomić swojej zawszance, że gdy już wie, że są siostrami, ta będzie ją ścigać nawet po Akademii. A jestem niemal pewna, że tak utalentowana wiedźma zdoła sobie poradzić i ją ukończy. Może Alisa podobnie jak Raver zaczęła wierzyć, że znalazła swoje nemezis - lekko się zamyśliła. - Muszę to dokładnie sprawdzić - zaraz potem spojrzała na Lady Lesso. - Skoro już mówimy o innych uczniach, chciałam teraz wrócić do tematu z początku i spytać Lady Lesso o opinie - zmarszczyła lekko brwi. - Jak wiemy Thomas z Mruczących Gór urodził się w zawszańskiej rodzinie. Być może gdyby nie fakt zabójstwa jego rodziców dziś byłby zawszaninem, ale los bywa przewrotny. Elvira również pochodzi z zawszańskiej, rodziny ale jest utalentowaną wiedźmą. Mimo to mam wrażenie, że ma pewną słabość do tego nigdziarza, podobnie jak on do niej. Chce więc poznać twoją opinię Lady Lesso. Uważasz, że te dwójkę łączy zwykła nigdziarska relacja, czy może też masz wrażenie, że to coś więcej? - spytała zaciekawiona.
  2. Magus

    Czarny rynek Awantura w barze trwała w najlepsze. Stoły i krzesła były rzucane niemal wszędzie, a w tle dochodziły dźwięki wrzasków. Nikogo nie było już można rozpoznać. Jakiś ogier leżał pod stołem z rozbitą głową, a inny na połamanym stole wisząc z niego do połowy. Crimson jednak i awanturującego się ogiera nigdzie nie było. Właściciel przerażony schował się za ladą, wiedząc najwyraźniej, że już nie sposób tego zatrzymać. Gwardzista, który chciał niedawno kupić trochę towaru od Sinister, również musiał sobie radzić, czasem okładając jakiegoś zapijaczonego ogiera. Najwyraźniej już zapomniano nawet w jego przypadku czym grozi atak na niego. Ogier, który próbował okraść Sinister spojrzał zdumiony jak ta nagle znika, nic z tego najwyraźniej nie rozumiał. Wszystko nagle jednak ustało, a uczestnicy bójki padali nieprzytomni na ziemię, gdy Sinister wykonała swoje zaklęcie. - Co się stało? - spytał zdziwiony gwardzista, będąc nadal w szoku. Właściciel lokalu również wyjrzał zza lady. Najwyraźniej zdołał uniknąć zaklęcia dzięki kryjówce. Lokal był zdewastowany, a wszędzie leżeli nieprzytomni uczestnicy bójki i rozwalone meble. Gdy White kierowała się do klaczy, mogła spostrzec, że ta leży skulona obok jej nieprzytomnego właściciela. Widać było, że jest przerażona i nawet nie ma odwagi patrzeć. Położyła tylko sobie kopyta na głowę, czekając, aż to wszystko dobiegnie końca. Baza Wpis4801 Rozbrzmiał męski głos z urządzenia. To chyba już koniec. W tle słychać było wrzaski i strzały dochodzące z każdej strony. Głos ogiera, który przemawiał do urządzenia był niezwykle słaby. Popełniliśmy ogromny błąd, to wszystko nasza wina, teraz to wiem. Zabawne jak szybko spisano nas na straty. Gdybym tylko wiedział, zapewne nigdy nie otwierałbym tej puszki pandory. Wiem, że już nie wrócę do domu i nie zobaczę swojej żony i córki. Próbujemy ich zabijać, ale jest niezwykle ciężko. Skóra jest chyba pokryta jakimś pancerzem. Potrzebujemy mnóstwa amunicji by się przebić, a nawet potem nie jest łatwo. Bardzo szybko się leczą, więc trzeba poświęcić kolejne porcje amunicji i walić w okolice serca i głowy, wtedy dopiero padną. Nawet jednak z tą wiedzą ciężko je zabić. Teraz już wiem, że to nie są głupie stworzenia. Nie zabijają nas dla żarcia, a po prostu robią to, bo taka ich natura. Nadal nie pojmujemy jak to robią. Pojawiają się i znikają, zupełnie jakby były i ich nie było. Na chwilę można było usłyszeć zrozpaczony śmiech. Teraz jeśli ty tu jesteś i tego słuchasz, będziesz następny. One już wiedzą, że tu jesteś i cię obserwują. Tylko czekają na odpowiedni moment. Musisz uciekać jak najszybciej, bo podzielisz nasz los. Wiem, że to nic zmieni, ale przepraszam. Wypełnialiśmy tylko rozkazy, naprawdę nic nie wiedzieliśmy. Jeśli zdołasz dotrzeć do Canterlotu, to przekaż mojej rodzinie, że walczyłem do końca, i że bardzo ich kocham. Pamiętaj, chrobotanie to znak, że są blisko! Krzyknął jeszcze nim zaczął strzelać, a potem nagranie się urwało w momencie gdy pojawił się nieludzki wrzask nieznanego gatunku stworzenia, a na koniec krzyk gwardzisty.
  3. Magus

    Czarny rynek W momencie gdy Sinister powiedziała cenę swojego towaru, wszyscy patrzyli teraz na nią z zaintrygowaniem. Nikt nie spodziewał się tak zaniżonej konkurencyjnej stawki to pewne. Nawet gwardzista, któremu powiedziała cenę patrzył na nią w nie małym szoku. Wszyscy również przypatrywali się jak klacz doprawia swojego drinka, czekając na jej reakcje. Nic jednak się nie stało. Widać było, że niektórzy mieli wątpliwości. Być może myśleli, że klacz wypiła prawdziwy towar, a sprzedaje lewy, a w jej wytłumaczenie nie chcieli wierzyć. Zaczęły się nagłe pomruki między miejscowymi, jakby każdy próbował wyrazić opinie na zaistniałą sytuacje. - Darmowa siła robocza? - spytał nagle jednorożec w ciemnym płaszczu, wychodzący z tłumu. - Doprawdy wierzycie jej? - miejscowi zaczęli niepewnie na siebie patrzeć, jakby nie wiedzieli co powiedzieć. Kimkolwiek był ten ogier, był już tu najwyraźniej znany. - Sprowadzam najlepszy towar z całej Equestrii, a tu pojawia się taki byle kto i chce dawać konkurencyjne stawki, bo ma darmową siłę roboczą? - uśmiechnął się krzywo do klaczy. - To kto jest tak dobroczynny i chętny do pomocy za nic? - spojrzał na obie klacze siedzące obok niej. - Delikatna laska czy może ta dziwka Crimson? - Co tam gadasz? - powiedziała nagle Crimson. Najwyraźniej uwaga ogiera, wystarczyła by teraz skupiła się na nim, zupełnie zapominając o White. Niedawny klient Sinister wyglądał na zmieszanego, nie wiedząc czy ma się najwyraźniej wtrącić. W końcu gwardia nie mieszała się zwykle do zaczepek dopóki nie przekraczało to pewnych granic. - Nie bierz tego do siebie, ale wszyscy wiemy, że jesteś szmatą - Crimson nic nie powiedziała, tylko patrzyła ponuro jakby nad czymś myśląc. - Sprowadzasz teraz tu dwie zakały, a jedna z nich wchodzi na moje terytorium - Crimson spokój - powiedział nagle właściciel, wchodząc między tłum, ale chyba to nie dotarło do klaczy. Wszystko stało się bardzo szybko. O ile wcześniej Crimson niewiele pokazała, teraz rzuciła się prosto w stronę ogiera z niesamowitą szybkością, najwyraźniej zapominając o swoich towarzyszkach. To wywołało reakcje łańcuchową. W całym barze zaczęła się rozróba i wszyscy się okładali z każdej strony. Crimson zniknęła gdzieś w całym tym chaosie, a dwie klacze zostały same. Przynajmniej, aż ktoś nie zbliżył się do Sinister przykładając jej coś ostrego do boku. - Dobrze skarbie, podaj teraz cały towar jaki posiadasz albo inaczej pogadamy - wyszeptał jakiś ogier, z którego ust wydobywał się swąd alkoholu i tytoniu. W międzyczasie White mogła zauważyć, że ogier, którego obserwowała próbował opuścić bar zabierając ze sobą klacz. na smyczy Baza Wnętrze wyglądało na kompletne cmentarzysko. Tylko ściany mogły być świadkami tego co tu zaszło. Wszędzie były dziurę po kulach. Wyglądało, że nawet tutaj gwardziści oddawali strzały w każdą stronę, ale dało to słaby efekt. Być może Fire miała racje i sami się wystrzelali popadając w jakiś niespotykany obłęd. Okazało się, że dwoje gwardzistów było przywiązanych grubymi kablami, na których wisieli bez życia. Ktokolwiek to zrobił, musiał mieć naprawdę wiele siły. Inni gwardziści leżeli powykręcani na ziemi. Były ślady zeschniętej krwi, ale najwyraźniej należała tylko do gwardzistów. Brakowało jednak wszelkich śladów obecności czegokolwiek innego niż oni. Nie było ciał ewentualnych napastników ani krwi, chyba, że krew tego czegoś nie różniła się od krwi kucyka. Batty mogła spostrzec, że jeden z gwardzistów leżących pod ścianą, ściska z całych sił coś w kopycie, po bliższym przyjrzeniu można było zauważyć, że to dyktafon. Być może nagrał coś na nim przed śmiercią.
  4. Crystal Kolejna próba rozmowy z Czytelniczką wydawała się dla niej zwykłą stratą czasu. Naprawdę, czy takie kary mogły w jakikolwiek utemperować zbuntowanego zawszanina? Karze jej pójść do kąta, a może powie żeby poszła spać bez kolacji? Sposób w jaki zawszanie starali się sobie radzić z niewłaściwym zachowaniem był tak absurdalny, że coraz bardziej ciężko było się dziwić, że Czytelniczka nie boi się wracać do Akademii Zła. Pewnie myślała, że tutaj nauczyciele potraktują ją podobnie. Gdyby tylko dostała ją sam na sam na pięć minut, szybko by ją wytresowała. Niestety to pozostanie marzeniem, bo nie mogła się mieszać w sposób dawania nagany przez Dziekan Dobra, chyba, że sama prosi ją o pomoc. Bardziej jednak zastanawiające było to co powiedziała Lady Lesso. Okazywało się, że nie było innego przejścia, poza tymi, które znają. Czy jednak bariera naprawdę mogła zostać oszukana przez te ograniczoną dziewczynę? Odkąd tu uczyła, nie pamiętała by jakikolwiek uczeń był zdolny tego dokonać. Z drugiej strony, zawszanie nigdy do tej pory tego nie próbowali, bo czego mieliby szukać u brudnych ich zdaniem nigdziarzy. Jeśli chodziło o nigdiarzy, to zdarzały się przypadki, że mieli ochotę dotrzeć do Akademii Dobra i zrobić coś niemiłego tamtejszym uczniom. Pamiętała nawet wiedźmę, która próbowała rzucać zaklęcia na barierę, aż ta nie ogłosiła alarmu. Nikt jednak do tej pory nie zdołał jej sforsować. Czy więc Dyrektor doprawdy jej pomagał? Przypomniała sobie scenę na obiedzie i oskarżanie Czytelniczki przez zawszan o bycie wiedźmą. Tak łatwo wtedy uwierzyli, że może nią być. Czy mogła wykorzystać właśnie ten fakt, by znaleźć sposób na minięcie bariery? Nagle spojrzała z zainteresowaniem na Dziekan Dovey. - Lady Lesso poruszyła bardzo dobry temat - pochwaliła swoją koleżankę, marszcząc przy tym brwi, ale widać było, że nie ze złości, a zamyślenia. - Klaryso, jednak ja tego nie bardzo rozumiem - teraz spojrzała na Dziekan przeciwnej Akademii. - Wszystkie wiemy, że nie należy ignorować słów Augusta Sadera, nieważne jakby brzmiały. Sama robisz wszystko z jego instrukcjami, ale zignorowałaś być może tak kluczową informacje? - uniosła brew. - Nie mam pojęcia jak dawno temu podzielił się nią z tobą i być może tego nie sprawdzałaś, bo do tej pory nie było potrzeby, ale jak widać w końcu się stało i ktoś być może to wykorzystuje - skrzywiła się lekko. - Pierwszego dnia gdy się tu włamała, próbowała przebić się przez gałęzie, ale jej nie pochwyciły. Zakładam, że dzięki temu księciu. Można założyć dzięki temu wydarzeniu, że u nas nie znalazła podobnego przejścia i zwykle biega na ślepo. Jednak nie przerwiemy obecnego problemu, jeśli nie dowiemy się gdzie są te wyjścia ewakuacyjne - zmarszczyła ponownie brwi. - August Sader na pewno nam nie powie ich dokładnej lokalizacji jeśli go spytamy. Wniosek zostaje jeden, trzeba samemu to sprawdzić. Jak do tej pory to nasz najlepszy trop, który trzeba zbadać. Nawet w przyszłości może być to niezwykle istotne gdyby znów pojawił się podobny uczeń zainteresowany wycieczkami do Akademi Zła
  5. Magus

    Dom Nighta - Ty niebezpieczna? - wysyczał przez zaciśnięte zęby. Poruszające się przednie kopyto, wskazywało, że ledwo się powstrzymuje by jej nie zaatakować. Powstrzymał się jednak, wiedząc, że jest tam Fate, która mogła zrobić mu kłopoty widząc jej wpływy. - Jesteś równie groźna co brud spod kopyta - powiedział już spokojnie. - Możesz straszyć źrebaki, a nie gwardzistę - sięgnął po jakąś kartkę, która okazała się listem gończym przestawiającym Sinister. - Ta klacz posługuje się czarną magią, która jest wyjątkowo niebezpieczna, co zapewne sama wiesz. Kilkoro naszych gwardzistów trafiło przez nią do szpitala. W czasie ucieczki ze świątyni raniła przypadkowe kucyki i próbowała zaatakować jednego z kapłanów. Nigdzie jej jednak od tamtej pory nie możemy znaleźć. Widziałaś ją lub twoja pani albo ten Night? - spytał, pokazując portret pamięciowy klaczy. - To jest właśnie niebezpieczna klacz, z którą tacy jak ja muszą walczyć, by chronić takich jak wy. więc trochę szacunku - dodał jeszcze, wypinając dumnie pierś.
  6. Magus

    Dom Nighta Jak się okazało, poza ciemnością za drzwiami stał również samotny gwardzista, trzymający jakiś pergamin. Było to dosyć dziwne, bo gwardzista był sam, a zwykle chodzili w grupie. Nie mówiąc o tym, że był to jednorożec, co było jeszcze dziwniejsze. W końcu ci zawsze byli wyjątkowi i mieli eskortę składającą się ze zdecydowanie gorszych ziemskich kucyków i jednorożców. Można jednak było założyć, że nie zapowiada się na kłopoty. Jeden gwardzista by raczej nie przyszedł nikogo aresztować bez wsparcia. Tym bardziej gdyby odkryto prawdę o klaczach, nikt normalny wtedy nie wysłałby tu jednego żołnierza. Gdy gwardzista przemówił, Qualm mogła poznać głos, który słyszała już wcześniej. - Przepraszam, że zakłócam odpoczynek o tak późnej godzinie, poszukujemy jednak niebezpiecznej klaczy i... - nagle spojrzał znad pergaminu, prosto na klacz. - Skąd się tu wzięłaś do cholery?! - wrzasnął z nieukrywaną wściekłością. - Zadowolona? Przez ciebie mnie zdegradowano. Muszę teraz chodzić po domach jak idiota bez oddziału. Lata uczenia się magii, a upokorzył mnie brudny pegaz - zacisnął zęby, a potem lekko mrugnął. - Chwila, ten dom zamieszkuje Night Tale. Mam to dokładnie zapisane. Skąd ty się tu wzięłaś? Kto pozwolił ci wejść? Jeśli zrobiłaś coś właścicielowi, pójdziesz ze mną na przesłuchanie
  7. Magus

    Dom Nighta Rozmowy z Dancing of the Fate, nie należały do łatwych. Problemem nie był fakt, że była niedostępna jak Qualm Mask, która wciąż za nim najpewniej nie przepadała. Tutaj problemem była wiedza. Haze była równie ciekawa tego świata jak on jej. Mógł z nią więc swobodnie rozmawiać i wymieniać się doświadczeniami. Jednak Dancing of the Fate, była z jego świata i widziała rzeczy, których on nigdy nie zrozumie. Czuł się przy niej kompletnie ograniczony. Zupełnie nie wiedział jak mogło wyglądać morze mgieł eterycznych. Nie rozumiał też co mógł robić tam ten pancernik. Wiedział jednak, że był mu wdzięczny, bo dzięki niemu mógł poznać te klacze, a jego życie nabrało sensu. Z całej głębokości tych myśli wyrwał go niespodziewany klaps w tyłek. Znów na jego pysku pojawił się rumieniec. Zdecydowanie Dancing of the Fate była inna od każdego kogo znał. Czasem bardzo chciał wiedzieć co o nim myśli - Nie będę więc przeszkadzał - powiedział spokojnie, starając się zamaskować niedawny rumieniec i obrócił się na schody. - Dobranoc Fate - jeszcze dodał, nim zniknął w głębi korytarza. Zastanawiał się co teraz właściwie robiła Qualm Mask, gdy Fate bawiła się z tą magią ona wciąż stała z boku. Haze nadal była w kapelusz. To też musiało być niesamowite miejsce, skoro nigdy się na nie skarżyła. No może nie licząc tych spleśniałych kanapek. Gdy klacz zajmowała się ponownie dziwną rzeczą, z góry można było usłyszeć dźwięk wody. Najwyraźniej ogier poszedł się jeszcze umyć przed snem. Dziwna rzecz jednak, przez ten czas wcale nie chciała zareagować odkąd Night sobie poszedł. Zupełnie jakby obraziła się na klacz przed sobą. Ciszę otaczającą całe to miejsce nagle zakończyło donośne pukanie do drzwi. Night z pewnością gości się nie spodziewał, bo by powiedział, a sam będąc pod prysznicem i nie mógł też raczej usłyszeć obecnego pukania.
  8. Magus

    Dom Nighta - Rarity inaczej mówiąc klejnot szczodrości, miała dar do znajdywania kamieni szlachetnych, jednak odkąd jej nie ma w Ponyville, nikt się tym nie zajmuje - powiedział lekko poruszając kopytem po brodzie, mimo niedawnych słów klaczy i jej przenikliwego spojrzenia w jego kierunku. Widać to było silniejsze od niego. - Jednak jest jaskinia pełna kamieni szlachetnych za miastem. Byłem tam kiedyś na wykopaliskach. Mogę was potem zaprowadzić. Dziś jednak już zaczęła się godzina policyjna, więc musielibyśmy udać się z rana - delikatnie się uśmiechnął, a potem chwilę patrzył w milczeniu na klacz, najwyraźniej nad czymś myśląc. - Też powinnaś czasem odpocząć - nagle powiedział. - To znaczy... Wiem jesteście poza moim zrozumieniem, ale nadal jesteś delikatną, urodziwą... - szybko zamilkł lekko zarumieniony, jakby zrozumiał, że lekko się zagalopował. Pokręcił głową i zmienił temat.. - Chce powiedzieć, że nadal jesteś klaczą Fate. Nawet stając się czymś więcej, umysł musi czasem odpocząć. Może jest coś co mogę jednak zrobić aby pomóc? Skoro to coś najbardziej reaguje przy mnie, może powinienem tu być, bo wtedy łatwiej będzie ci rozgryźć tajemnice - nie widać w nim było już niedawnego zmęczenia gdy mówił.
  9. Magus

    Czarny rynek - I tak reagujesz nieźle - uśmiechnęła się Crimson. - Większość zaraz wymiotuje lub tarza się po ziemi po pierwszym razie - zaraz potem spojrzała na White. - Z bywalcami niewiele zrobisz - skrzywiła się lekko, widząc jak inny ogier wymiotuje gdzieś w kącie. - Wiesz na co dzień są otoczeni zasadami, teraz nie chcą o nich słuchać. Zwróć komuś uwagę, a zrobi się niezła rozróba - spojrzała w sufit. - Jeśli jednak masz ochotę by do niej doszło, wystarczy powiedzieć - uniosła sugestywnie brew. - W takich chwilach sporo się dzieje. Rzeczy znikają przez zamieszanie i nigdy nie wiadomo gdzie, a inni uciekając by uniknąć guza - mówiąc to, spojrzała teraz na skuloną klacz, chcąc dać jasno do zrozumienia White, że wystarczy słowa, a wywoła zamieszanie, a ona w tym czasie będzie mogła wyprowadzić klacz. - To takie pokręcone czasy jakby nie patrzeć Młody gwardzista zdawał się nie słyszeć tego co mówi Crimson lub nie rozgryzł jej aluzji. Teraz skupiał się tylko na Sinister, słuchając jej wykładu o towarze, który posiadała. Kolejne spojrzenia skierowały się przy tym na klacz. Ciężko było powiedzieć czy zainteresowali się faktem, że mają do czynienia z profesjonalistką, a może myśleli, że klacz miała ciekawy towar i myśleli, że łatwo będzie jej go pozbawić. Kilka kolejnych ogierów podeszło bliżej stolika by się przyjrzeć całej sytuacji. Gdy Sinister zaczęła wspominać o efektach ubocznych jej towaru na niewielką chwilę, na pysku ogiera pojawiła się niepewność. W końcu lekko się przemógł. - Ile chcesz za jedną kreskę - spytał, starając się ukryć niedawną niepewność. Cena mogła być kluczem do zainteresowania kolejnych chętnych.
  10. Crystal Ciężko było zauważyć jak wąż zareagował na prośbę, bo ciężko było tu o jakąś mimikę z jej strony. Nic nie powiedziała, tylko ruszyła po kolejną filiżankę. Crystal w międzyczasie zmarszczyła lekko brwi, gdy nagle Dziekan Dobra przerwała mówić, w momencie wspomnienia o Czytelnicze. Zastanawiała się nad tym jak ta nagle się obróciła, a potem na chwilę kątem oka spojrzała na samotną wieże. Czyżby jednak nie popadała w paranoje? Może za myślą, że Dyrektor interesuje się czytelnikami rzeczywiście kryło się coś więcej. A może nie wszystkimi, a tą konkretną? W sumie to nie powinno być dziwne. Dobry Dyrektor, który interesuje się zawszanami, wydaje się to, aż nazbyt normalne. Dlaczego jednak jakieś niejasne przeczucie mówiło jej, że jakiś ważny element układanki wciąż jej umyka i pozostaje poza jej zasięgiem. Fala tych rozmyślań sprawiła, że nawet nie zwróciła większej uwagi na porównanie wzroku jej i zawszańskiego księcia. Skupiła jednak się ponownie na słowach Dziekan Dovey. Zasady zawszan jak zwykle pozostawały dla niej niezrozumiałe. Książę może faktycznie zachował się jak na zawszanina przystało, ale z drugiej strony czy nie powinien był raczej zabrać zawszanki z powrotem do zamku? Jej można było jeszcze wybaczyć brak wiedzy. Na inteligentną jednak nie wyglądała, nie mówiąc, że Czytelnicy nic niemal nie wiedzieli o ich świecie, ale mieszkaniec Puszczy, który zna zasady, a mimo to pomaga jej się wkraść do Zamku Zła, zamiast przemówić jej do rozsądku? W jej opinii był równie winny, ale nie mogła jednak karać zawszanina. W międzyczasie, Annabele przyniosła herbatę dla Dziekan Dobra i znów odpełzła w kąt nic nie mówiąc. - To oczywiste, że w tym wypadku nie ma co myśleć, co jest dobre, a co złe. Wszystkim nam chodzi o dobro naszych uczniów, a to jest najważniejsze - w jej tonie nie było żadnych wątpliwości. - Klaryso, nie mam zamiaru wchodzić w twoje kompetencje, bo ty najlepiej wiesz jak traktować swoich uczniów - lekko zmarszczyła brwi, jakby walczyła ze swoimi myślami. Widać było, że coś dręczyło jej głowę, a były to wspomnienia, które zawsze starała usunąć się z pamięci. Nienawiść do zawszan tak głęboko zakorzeniona, że naprawdę potrzeba jej było masy czasu by zakopać ją jak najgłębiej w sobie aby móc zacząć tu pracować. - Powiedziałaś jednak, że zawszanka ma wielu przyjaciół. Teraz poszedł za nią książę, a jak następnym razem pójdzie kto inny? Zawszanie są jednak lojalni wobec przyjaciół - skrzywiła się lekko. - Wszystkie jesteśmy zgodne co należy zrobić, a jest to na początek ukrócenie nocnych włamań Czytelniczki. Potem trzeba zrobić coś w sprawie Ravera, ale nie wszystko na raz. Proponuje skłócić obie Czytelniczki, jednak wiem, że to nie jest coś co chciałabyś zrobić Klaryso - lekko westchnęła. - Sianie niezgody to jednak specjalność wiedźm, takich jak ja czy Lady Lesso. Pamiętamy jednak jak to się skończyło ostatnio - spojrzała ponuro na wierzę. - Możesz porozmawiać ze swoją Czytelniczką i uświadomić ją, że ucieczki nie ma. Została wybrana i musi z tym żyć. Powiedz jej jakie te ucieczki niosą zagrożenia dla niej i jej przyjaciół, a może nawet Adelii, może wtedy to do niej dotrze albo... - coś nagle uderzyło ją w myśl. - Jak ona w ogóle tu przechodzi? Na moście połowicznym powinna być bariera, która blokuje przejścia naszym uczniom. Kanałami też nie mogła wejść, bo Bestia by ją dostrzegł. Masz jakieś przejście do Zamku Zła, o którym nikt nie wie?
  11. Magus

    Czarny rynek - Nie ma co, klacz, która musiała mieć niezłą renomę. Dziś pędzenie takich trunków też mogłoby zapewnić małą fortunę, zwłaszcza, że niemal wszystko ostatnio zakazane - Crismosn lekko się skrzywiła myśląc o tym. - Jednak fakt, na dragach większa kasa, ale i większy wyrok - krzywo się uśmiechnęła, widząc jak Sinister sięga po swojego drinka, zupełnie jakby spodziewała się jej reakcji. Widząc jak reaguje po wypiciu, lekko zachichotała. - A co myślałaś? Nie robię wojny w barze o zwykły syf. To nektar bogów - powiedziała, pijąc teraz swoją, ale reagując w mniejszym stopniu niż Sinister. Nie dziwne, w końcu była zaprawiona w boju. Potem spojrzała na White. - Gdyby to był jeden z niedomytych tutejszych meneli, pewnie by tak zrobił, ale on na takiego nie wygląda. Zaczeka pewnie, aż będą sami, ale może jeszcze... - nim dokończyła, ogier nagle uderzył tamtą klacz w tył głowy, tak, że przewróciła się plackiem na ziemię i lekko stęknęła. Crimson lekko westchnęła. - To właśnie chciałam powiedzieć. Pewnie próbuje ją wytresować, by znała swoje miejsce - Jestem tutejszym gwardzistą - powiedział niedoszły klient do Sinister. Normalnie mogło to oznaczać kłopoty, jednak tutaj najwyraźniej nie o to mu chodziło. - Właściwie od niedawna - mruknął ze skrępowaniem. - Mam dziś chrzest bojowy, to będzie moja pierwsza nocna służba i potrzebuje... - w jego głosie można było dojrzeć niezręczność. - Masz coś co pozwoli mi zachować jasność umysłu do rana? Inni zwykle coś biorą, ale kotu nie chcą powiedzieć co to jest, więc muszę liczyć na dealerów, ale ty zdajesz się znać na swojej pracy. Więc myślisz, że coś znajdziesz?
  12. Magus

    Czarny rynek Klacz zaciągnęła się spokojnie podarunkiem od Sinister, na razie nie reagując na słowa White, chociaż zdziwiła się gdy ta nie zaczęła się wyrywać w chwili gdy ją złapała. Może tak się przejęła tym wszystkim, że zupełnie zapomniała, że ma zareagować. W każdym razie jej nie puszczała. Nie tylko dlatego, że to było przyjemne złapać ją za kopyto, ale i lepiej było nie ryzykować żeby nie zrobiła czegoś głupiego. Miała jednak racje, skoro gość miał wypchany portfel, mógł tu właściwie robić co chciał. Masz kasę to dyktujesz tu warunki, proste. Crimosn jednak nie ostrzegła White by nie piła jeszcze trunku, najwyraźniej wiedziała, że picie tu nie stanowi zagrożenia mimo panującego wokół klimatu. Zaraz potem spojrzała na Sinister. - Musiałaś mieć ciekawą mamę - zauważyła, najwyraźniej próbując rozładować atmosferę. - Jak jeszcze powiesz, że nauczyła cię skręcać, to można ją mianować na matkę roku - nie była to drwina, bo głos klaczy był szczery. Kilka ogierów z zaciekawieniem teraz zaczęło spoglądać na Sinister. W międzyczasie, Crimson wyjęła skręta i sięgnęła po tequile. - Stęskniłam się za nią - spojrzała jednak kątem oka na White nim zaczęła pić i szepnęła w jej kierunku. - Trzymaj nerwy na wodzy. Jeszcze się zdążysz z nim rozmówić - Przepraszam - nagle powiedział ogier w brązowym płaszczu, podchodząc do stolika klaczy i patrząc na Sinister. Był to jakiś pegaz o całkiem dobrej posturze. Miał szarą sierść i granatową krótką grzywę. Wyglądał lepiej niż większość tutejszej klienteli - Masz może coś na handel? - spytał, patrząc na skręta. Nie było tajemnicą, że zaraz i inni zaczęli patrzeć z zainteresowaniem. Baza Smoczym oczom Katie, ukazał się widok niczym z horroru. Kolejne ciała gwardzistów leżały porozrzucane w środku niczym szmaciane lalki. Wyglądało jakby część gwardzistów próbowała uciekać na zewnątrz, ale nie zdołali tego dokonać. Nawet jeden wyciągał jeszcze kopyto w kierunku ledwo otwartych drzwi. Niemal udało mu się je przecisnąć, ale zabrakło kilku centymetrów. Najbardziej niepokoił chyba widok gwardzisty przybitego do ściany własną włócznią, a nawet dwóch, którzy wisieli czymś przywiązani do sufitu. Za jednym z gwardzistów leżących pod ścianą był wypisany wielki napis o krótkiej treści "OBŁĘD"
  13. Crystal Mimo, że specjalnie tego nie okazywała, z uwagą słuchała słów Dziekan Dobra. Emocje pozostawały cały czas jednak na jej twarzy niezmienne, a chłód w oczach nie potrafił zdradzić co dokładnie może czuć kobieta. Analizowała jednak każde słowo. Alan ze Śnieżnych Wzgórz przewijał się już kilkakrotnie w różnych sytuacjach. Najpierw wtedy przy obiedzie stanął w obronie Czytelniczek przed nią, a teraz jak się okazuje, że narażał życie przeciwko groźnemu nigdziarzowi. Ale czy zaprawdę stawał w obronie obu Czytelniczek? Nadal podejrzewała, że to właśnie ten książę pomagał pierwszej nocy Elisabeth z Lasu za Światem wejść do Akademii Zła. Wtedy gdy prosiła o wydanie wspólnika tych eskapad, Adelia wyszła w końcu pierwsza do przodu. Mogła łatwo założyć, że ta Czytelniczka nie przepada za księciem, który miał ją bronić dwukrotnie. A może to wcale nie było tak, że go nie lubiła, a czuła po prostu zazdrość o swoją zawszańską przyjaciółkę? - Ciekawa sprawa - powiedziała w końcu, po dłuższej chwili. - Śnieżne Wzgórza często pozostają spornym królestwem z tego co wiem. W końcu nadal są tacy co nie dowierzają, że pierwsza władczyni była zawszanką z metodami, które przejawiała. Nie mówiąc o tym, że na tronie zawsze musi być ktoś z jej rodu, inaczej królestwo przepadnie. Dyrektor jednak ściągnął tego Alana i tą Sophie. Gdyby oboje nie zdali królestwo najpewniej przepadłoby wraz ze śmiercią ich rodzin - lekko się zamyśliła. - Wracając jednak do naszego problemu. Moim zdaniem, Raver chce być w centrum uwagi. Chciałby wzbudzać podziw, ale nie tylko innych uczniów, ale i nauczycieli, a może nawet Dyrektora. Lady Lesso ty już zwróciłaś na niego uwagę, nawet jeśli nie w sposób, którego oczekuje, to już wie, że go widzimy, a on postara się by tak już zostało. Czy nie ma więc lepszego sposobu na zwrócenie na siebie uwagi i wybicie się ponad wszystkich znajdując własne nemezis szybciej niż wszyscy inni? - nie oczekiwała na to odpowiedzi, bo mówiła dalej. - Klaryso, podejrzewam, że to Alan ze Śnieżnych Wzgórz pierwszej nocy pomagał Lisie się tu włamać. Adelia go nienawidzi lub przynajmniej za nim nie przepada. Chyba uważa, że twoi zawszanie zabierają jej przyjaciółkę. A może chodzi o samego księcia, a jego relacje z Elisabeth sięgają nawet dalej niż przyjaźń, w końcu to tak zawszańskie
  14. Magus

    Czarny rynek - Wybacz, tego nie mamy - mruknął, nie odpowiadając tym samym na niedawną propozycje Sinister. Jedyna jego reakcja objawiła się zmarszczonymi brwiami, jakby go zirytowała samym pomysłem. Nie zareagował nawet na skręcanie bibułek przez klacz. - Więc dwie tequile - spojrzał na Crimson spod byka. - Już ją uczysz swoich przyzwyczajeń? - klacz tylko niewinnie się uśmiechnęła, na co pokręcił głową, a potem spojrzał na White. - Niestety, nie stać mnie na opłaty dla gwardii Christiana. Nie mam zamiaru też znowu dostać czymś w łeb. Więc jak dla mnie niech robią co chcą - potem zapisał w notatniku zamówienie White. - Zaraz wracam, z łaski swojej nie róbcie problemów - dodał przed odejściem, głównie w kierunku Crimson, która teraz skupiła się na Sinister. - Jeszcze pytasz? - uśmiechnęła się w kierunku Sinister, gdy barman odszedł, a zaraz potem dodała. - Jest trochę nerwowy, ale ogólnie spoko - wzruszyła kopytami, rozglądając się po barze. Jak na życzenie White, nawet jeden ogier sikał pod ścianą, śmiejąc się z tego, a potem nagle upadł zasypiając w swoim moczu. Niedługo później pojawił się barman, który położył dla Sinister i Crimson zamówienie w niewielkich szklankach. Natomiast drink White miał nieco większą zawartość. Najwyraźniej tequila była lepsza lub zawierała w sobie więcej alkoholu. Crimson patrzyła na swojego drinka z nie małym zadowoleniem, a jej wzrok sugerował, że już nie mogła doczekać się by go wypić. Nagle jednak zmarszczyła brwi i nagle złapała White pod stołem mocno za kopyto, że klacz musiała to poczuć. Crimson nie patrzyła jednak na nią, a gdzieś w bok. Jak się okazało, patrzyła na miejsce gdzie siedziała grupa ogierów, która się z czegoś śmiała. Jednego z nich White mogła poznać, bo to on kupił klacz którą widziała. Nawet ona tu była i siedziała na podłodze nadal na smyczy, patrząc ze smutkiem w przestrzeń, gdy ogier głaskał ją po grzywie jak psa. Pustkowie Cisza i niepewność z pewnością stawały się dla wszystkich nie do zniesienia. Nic jednak nadal się nie działo, a miejsce naprawdę wyglądało na opuszczone. Można było nawet odnieść wrażenie, że wszyscy doznali masowego złudzenia optycznego, a sytuacji z harpią nigdy nie było. W momencie gdy kopyta wybranego zespołu dotknęły ziemi, ponownie nic nie zaszło. Otaczała ich śmierć i zniszczenie, ale nic ponadto. Najwyraźniej żaden z gwardzistów nie przeżył starcia, które musiało wydarzyć się tu kupę czasu temu. Jedyny dźwięk, na który obecnie mogła być wyczulona Batty był wiatr. Przynajmniej było tak, aż nie znalazł się zupełnie nowy dźwięk, który mógł z pewnością na chwilę wzbudzić czujność klaczy. Szybko jednak okazało się, że to kilka kamyków spadło z pobliskiego wzgórza. Droga do dawnej bazy buntowników trwała bez zastrzeżeń, a jednak można było odnieść wrażenie, że coś cały czas ich obserwuje. Drzwi do bazy były lekko otwarte. Najwyraźniej gwardziści nie zdążyli ich domknąć. Nie było nic widać, bo z środka wypływały ciemności, które tylko dobra latarka mogła rozświetlić. Jeśli jednak na wzroku nie można było polegać, to nadal pozostał węch, a zapach, który dochodził z wnętrza nie napawał optymizmem. Z lekko otwartego przejścia wyczuć można było zapach czegoś zgniłego i zepsutego.
  15. Crystal Najwyraźniej nie tylko ją męczyła sprawa Ravera, co było intrygujące. Nawet miła i uczynna Klarysa Dovey zdawała się przejawiać niechęć do ucznia, a Lady Lesso jak słusznie zauważyła, grupy zostały dobrane niewłaściwie. Oczekiwanie do drugiego roku by coś zmienić... Niby tak niewiele, a jednak... Zawszanka cały czas włamywała się do Akademii Zła, chcąc ratować przyjaciółkę i teraz mają przez cały rok użerać się z tą dziewczyną? Sama myśl była wręcz nie do zniesienia. Musiały jak najszybciej coś z tym zrobić. No i pozostaje sprawa Ravera... Uczeń, który uwziął się na dwie Czytelniczki, a przy tym okazuje się, że groził śmiercią innemu uczniowi, to było całkiem nurtujące i Dziekan Zła podejrzewała, że gdzieś tu musi kryć się klucz. Co do jednego można było być pewnym, grupy były źle ułożone. W innym wypadku siostry nie trafiłyby do jednej grupy. Czy kiedyś już zdarzały się takie sytuacje? Nie przypominała sobie tego. Dalsze myślenie jednak nad tym zakończyło się z chwilą, gdy ponownie Lady Lesso doszła do słowa. Na przytyk, kobieta nie zareagowała szczególnie, poza tym, że zmarszczyła lekko brwi. Nie mogła uwierzyć, że Lady Lesso sama się tym zajęła o niczym jej nie mówiąc. Normalnie uznałaby, że nauczycielka stara się wbić jej nóż w plecy i pokazać wszystkim niekompetencje obecnej Dziekan Zła. Byłoby tak, gdyby nie to, że sprawa była poważna i stanowiła problem dla nich wszystkich. Oczywistym było, że jeśli coś się stanie, pierwsi oberwą dziekani, ale nauczyciele nie pozostaną tylko pogłaskani po głowie przez Dyrektora. Z uwagą więc słuchała całej opowieści nauczycielki, starając się za bardzo nie wyrażać emocji. Zdusiła w sobie wszystkie chwile, gdy miała ochotę coś powiedzieć i słuchała w milczeniu. Arogancja Ravera była wręcz porażająca. Czy naprawdę mógł widzieć w Adelii swojego przyszłego sługę? Sam powiedział, że nie robi nic bez celu, więc dobroć serca można wykluczyć. Czytelniczka jednak mimo zasmarkania i ukrywania się przed każdym z powodu strachu, nie wykazywała cech na sługę. O nie... Adelia mimo, że taka krucha, skrywała zło, o które nikt długo jej nie posądzał. Maskowała się tak dobrze, że nawet Crystal nie była w stanie tego ujrzeć. Ktoś taki nie był przeciętnym nigdziarzem, więc o co mogło chodzić Raverowi? Może tylko kłamał, a tak naprawdę chciał jednak pozbyć się Czytelniczki aby mu nie zagrażała? Na dodatek pomysł, że w Akademii Dobra ukrywa się jego nemezis... Nigdziarz przodował w rankingach, ale chyba za szybko obierał siebie na przyszły czarny charakter. Ale czy naprawdę sądził, że Elisabeth z Lasu za Światem może być jego nemezis? Coś tu nie grało. Jeszcze te ostatnie słowa, że żadna dziewczyna go nie jest w stanie pobić? Może był seksistą, wcale by się nie zdziwiła. Kolejny powód by dodać mu kreskę. Po zakończonej opowieści, kobieta trwała w milczeniu, starając się to wszystko przemyśleć. Dopiero po długiej chwili zdecydowała się otworzyć usta. - Nie powinnaś była robić tego sama... - spojrzała na nauczycielkę Zła, ale w jej głosie nie było czuć urazy. - Podobnie jak ja nie powinnam była sama polować na Czytelniczki - spojrzała teraz zmęczonym wzrokiem na Dziekan Dovey i ciężko westchnęła. Położyła szczupłe palce na ławce i kilka razy nimi delikatnie uderzyła. - Wiesz, że ciebie nie posłucha to oczywiste - skrzywiła się lekko, mówiąc do Lady Lesso. - On wie, że nic nie możemy mu zrobić poza gadaniem i to go bawi - w dłoni kobiety pojawiło się krucze pióro. - Najchętniej umieściłabym je na jego mundurku lub skórze wtdy bym wiedziała wszystko co robi - powiedziała przez zaciśnięte zęby, a zaraz potem się uśmiechnęła, gdy zmieniło się w pył. - Wszystkie jednak wiemy, że nie mogę tego zrobić, a łabędź skutecznie chroni uczniów. Cóż za wysokie mniemanie o sobie ma ten chłopak. Czyli uważa, że w Akademii Dobra kryje się jego nemezis? Chyba naprawdę może cierpieć na kompleksy. Najrozsądniej byłoby powiedzieć, że za swoje nemezis uznał Elisabeth z Lasu za Światem, ale rozsądek nie zawsze jest faktem - zmrużyła delikatnie oczy. - Lady Lesso, ja sobie nie przypomina by Raver choć raz dał się złapać na łamaniu regulaminu. Musi to robić tak, że tego nie widzimy albo naprawdę tego unika. Miał starcia z Thomasem z Mruczących Gór, a jednak nie dał się ponieść emocjom i grozić mu śmierciom. Tylko w jednym przypadku jak słyszę dał się złapać na wygrażaniu - spojrzała na Klaryse Dovey. - Którego z twoich uczniów chciał zabić Raver i czy twoja Czytelniczka może mieć z nim jakąś większą relacje?