Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Magus

Brony
  • Content Count

    5,238
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Magus last won the day on March 27

Magus had the most liked content!

Community Reputation

63 Bardzo dobra

About Magus

  • Rank
    Magelo
  • Birthday June 28

Kontakt

  • Gadu-Gadu
    9083854

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Zainteresowania
    Moje zainteresowania hmm głównie interesuję się przyrodą zwłaszcza zwierzętami poza tym lubię książki zwłaszca z gatunku fantasy gry sporo ich by wymieniać i oczywiście My Little Pony
  • Ulubiona postać
    Zdecydownie najbardziej lubię 3 postacie
    1.Applejack
    2.Luna
    3.Discord

Recent Profile Visitors

92,547 profile views
  1. Magus

    Baltimare - Nie do końca rozumiem skąd do mnie ta niechęć, bo ja widzę panią pierwszy raz w życiu - przechyliła niewinnie głowę na bok. Nawet jej wzrok wydawał się wskazywać jej jawne niezrozumienie. - Mam rozumieć jednak, że mi pani grozi? - Rozejrzała się po okolicy. - Nawet będąc jednorożcem istnieją pewne granice. Tak otwarcie komuś grozić na środku ulicy przy gwardzistach - prychnęła z oburzeniem i lekko pokręciła głową. - Wybaczę to jednak pani, bo zapewne jest pani roztrzęsiona tym co zaszło, jak zresztą my wszyscy - Jej warga zaczęła lekko drżeć, ale ciężko było powiedzieć czy ze strachu czy może tłumiła śmiech. - Różne rzeczy krążą o takich jak ona. Podobno gwardziści się nie cackają i może nawet dojść do gwałtu, ale bądźmy szczerzy kto by chciał takiego odszczepieńca jak tamta klacz, nikt by się na nią nie połasił - ostatnie słowa wyraźnie zaznaczyła. Obóz Pearl spojrzała nieco zaskoczona na Batty, widać było, że nie rozumiała skąd jej reakcja, a przynajmniej przez chwilę tak było. Spoglądała jak ta rzuca kamień i domyślała się, że nie bez powodu zrobiła to i kazała jej przy tym milczeć. W międzyczasie zgodnie z przewidywaniami klaczy robal poszedł dalej za źródłem dźwięku, a Pearl zaraz wyłapała jej spojrzenie. Szybko, ale jak najciszej poszła obudzić dwoje swoich towarzyszy. Oczywistym było, że Spear miał największy problem wstać, bo spał najkrócej. Nikt jednak nic nie mówił, bo Pearl skutecznie ich uciszyła. Cała trójka zaczęła jak najciszej zabierać co cenniejsze rzeczy z obozu, a następnie dali znak Batty, że mogą odejść. W tej chwili ona musiała ich prowadzić, bo najlepiej wiedziała gdzie było niewidoczne zagrożenie. Las Everfree - Nigdy nie brałam narkotyków ani też nawet nie piłam cydru - powiedziała niemal pustym tonem idąc bliżej Sinister. Zaczęła ją okrążać niczym wygłodniały drapieżnik oceniający ofiarę. Przyglądała się każdemu kawałkowi jej ciała. Nawet niby przypadkowo uderzyła ją lekko ogonem w pyszczek. - To możemy sobie natychmiast wyjaśnić - mówiła dalej ją okrążając. - Ty natomiast mówisz gwardzistce, że toniesz w narkotykach, mam uznać to za przykład głupoty czy wyrafinowanego planu? - Wydawało się, że zignorowała teraz Star. - Dajesz mi jednak propozycje dość ciekawą nie powiem i oczekujesz przy tym ode mnie zaufania... Nie powiem, że mnie zaintrygowałaś, ale to nadal trochę za mało aby na coś takiego się godzić - Nagle na jej twarzy pojawił się niemal diaboliczny uśmiech, a kopyto pokrył dziwny czarny płomień. - Zaufanie nie może dziać się od tak. Mogę się zgodzić na tę propozycje, ale jeśli wykiwasz mnie w jakikolwiek sposób... - Zaczęła rozglądać się dookoła, aż nie wyszczerzyła zębów w mrocznym uśmiechu. - Zajmiesz jej miejsce - spojrzała na Star. - Tak... Gdy uściśniesz moje kopyto umowa się zawiąże i tylko ja będę mogła ją zerwać lub zerwie się jak jej dopełnisz, ale zerwanie z mojej strony nie będzie łatwe, więc lepiej abyś nie kantowała. Gdy mnie w jakikolwiek sposób oszukasz, ty staniesz się duchem uwięzionym jak teraz ona w świecie jaki nas otacza, a ona zajmie twoje ciało. Zgadzasz się na taki układ? - wyciągnęła jej kopytko przed pyszczek.
  2. Magus

    Baltimare Nawet jeśli Pumpkin miała jakieś wątpliwości co do tego co chciała teraz zrobić White, to nie dostała szansy ich wyrazić. Klacz zniknęła tak nagle i niespodziewanie, że wszelkie słowa utknęły jej tylko w gardle. W mieście natomiast pojawiło się zaskoczenie, kiedy nagle wśród kucyków pojawiła się niespodziewanie ta jednorożec. Okoliczni mieszkańcy szybko jednak wrócili do swoich zajęć i starali się nie zwracać na nią uwagi. Wszyscy zachowywali się, aż nazbyt spokojnie, zupełnie jakby niedawne straszne wydarzenia nie miały miejsca. Nikt nawet nie oglądał się na plamy krwi jakie zostawiła po sobie Crimson. Klacz, którą zdecydowała się śledzić White szła niezwykle spokojnie, nie ukazując sobą nic podejrzanego, a przynajmniej do czasu, aż się zatrzymała i niespodziewanie odwróciła patrząc na White. Nadal nie były tu same, bo wokół pełno było innych kucyków. - Wybacz, ale mam wrażenie, że za mną idziesz - powiedziała niezwykle pewnym siebie tonem. - Chciałaś czegoś ode mnie czy to tylko przypadek? Obóz Zgodnie z przewidywaniami Batty, olbrzymi insekt skręcił w miejsce gdzie wywołała niedawny dźwięk. Insekt poruszał się dość niemrawo, wręcz leniwie, co sprawiło, że najpewniej łatwo mogli uciec gdyby zaszła taka potrzeba. Spear miał za to twardy sen, bo nawet nie zareagował, kiedy klacz go przekładała na inną stronę. Natomiast, kiedy przyłożyła ucho do ziemi mogła usłyszeć, że bezpośrednio pod nimi nic nie było, ale kilka metrów dalej coś z pewnością ryło pod powierzchnią i najwyraźniej było tego sporo. W międzyczasie Pearl leniwie otworzyła oczy. W pierwszej chwili zupełnie nie rozumiała gdzie jest, ale szybko zrozumiała. Nie miała jednak pojęcia jak się tu znalazła. Potarła delikatnie kopytkiem oczy, próbując sobie przypomnieć co właściwie robiła wczoraj przed zaśnięciem. W końcu się podniosła i zaczęła się rozciągać lekko przy tym ziewając. Nagle dostrzegła też Batty, która już nie spała, a zamiast tego przykładała ucho do ziemi. - Co robisz? - spytała nadal ziewając. - Jestem głodna, ty też? Może zrobię jakieś śniadanie - znów rozejrzała się po obozie widząc śpiących towarzyszy. - Długo spałam?
  3. Magus

    Baltimare Pumpkin nie miała najwyraźniej tyle odwagi co White, bo nadal stała jak skamieniała. Sama jednorożec podeszła do okna w bardzo złym momencie. Właśnie mogła zobaczyć jak kucyk, którego poznała nie tak dawno temu jest właśnie wyrzucany brutalnie z budynku. Pyszczek Crimson był posiniaczony, nie mówiąc o limie oraz spływającej z nozdrzy krwi. Okoliczne kucyki się tylko temu przyglądały, ale nikt nie reagował, a Crimson też nie wydawała się być w stanie dalej walczyć. Na ulicę wyszli zaraz gwardziści, ale nie wydawali się chętni aby pomóc pojmanej. Jeden z jednorożców nawet uniósł ją w powietrze i brutalnie rzucił o ziemię. Najpewniej powtórzyłby to gdyby nie inny, który go zatrzymał. Spętali Crimson linami i nie czekali, aż się pozbiera tylko zaczęli ciągnąć po ziemi ledwo żywą klacz. Wśród gapiów jednak widać było również uśmiechającą się klacz, która pomachała Crimson zupełnie jak na pożegnanie, a potem zaczęła odchodzić w głąb tłumu. - Oni ją zabiją - pisnęła Pumpkin. - Jutro ją powieszą albo gorzej... - z trudem była w stanie złapać powietrze. Obóz - Mam nadzieję, że wiesz co robisz, bo powierzamy ci nasze życie - rzucił niechętnie Spear, ale faktycznie wyglądał na wyczerpanego i długo się nie buntował, a zamiast tego poszedł się położyć. Nie trwało długo nim z jego strony zaczęło dochodzić ciche chrapanie. Pearl również nadal spała, musiała być bardzo wyczerpana, chyba nawet jako gwardzistka nie przywykła do wczesnego wstawania. Lance również odsypiał swoją wachtę śpiąc z boku. Ognisko już całkiem zdążyło zgasnąć, a słońce wznosiło się coraz wyżej. W obozie panował spokój, ale na widoku Batty mogło ukazać się coś niezwykłego, bo z ziemi wylazło coś co przypominało czterometrową gąsienicę. Stworzenie nie poruszało się w ich kierunku, ale mimo to nie wyglądało nadzwyczaj przyjaźnie i mogło to dać wniosek, że pod nimi również może czaić się zagrożenie.
  4. Magus

    Baltimare Crimson wpatrywała się w gwardię zbierającą się przed budynkiem i marszczyła przy tym brwi. Jeśli się bała to zręcznie to ukrywała. Mimo wszystko słuchała White do końca, obserwując jak gwardziści powoli wdzierają się do środka. Znów odwróciła wzrok i teraz spojrzała na swoje niedawne towarzyszki słabo się przy tym uśmiechając. Nie wydawało się aby było to fałszywe. Powoli podeszła do nadal przygnębionej tym wszystkim White, a następnie położyła jej delikatnie kopytko na grzbiecie. - Smutek nie pasuje do twojej urody - powiedziała z nieznikającym uśmiechem i nim mogła zareagować szybko cmoknęła ją w usta. - To tak na wszelki wypadek gdybyśmy się już nie spotkały i w ramach przeprosin - Właśnie wtedy White mogła poczuć silne uderzenie w żołądek. Crimson po raz pierwszy spoglądała na nią smutno gdy jej kopyto niespodziewanie uderzyło jej towarzyszkę. Pumpkin patrzyła na to wszystko zszokowana, najwyraźniej nic nie rozumiejąc. Crimson zaraz skierowała na nią wzrok. - Kiedy się skończy pomóż jej wyjść, nikt się do was nie przyczepi, bo będzie wyglądało na napaść z mojej strony - Znów spojrzała na White i ponownie rzuciła jej kolejny słaby uśmiech nim wybiegła prosto na korytarz. Przez chwilę słychać było okrzyki wściekłości gwardzistów i kilka przekleństw typowych dla tej klaczy, ale chwilę później nie było słychać już nic. Z oczu Pumpkin nadal płynęły łzy, a warga się jej trzęsła, ale wyciągnęła kopyta ku White aby pomóc jej wstać. - Musimy iść - mówiła niemal piskliwym głosem. Obóz Spear rzucił Batty nieprzyjemne spojrzenie, kiedy ta wspomniała o tamtym incydencie, ale wyraźnie nie chciał poruszyć tego tematu. Lance też nie wydawał się szczególnie zainteresowany tym co wyprawiają jego podwładni i ich gość. Zgodził się również na to aby Batty przejęła ostatnią wachtę, co jasno sugerowało, że jej ufał. Spear tego nie skomentował, a tylko poszedł na swoje miejsce i położył się na poduszce, którą stworzył z pomocą swojej magii. Samej Pearl nie wydawało się przeszkadzać spanie na twardej ziemi, bo wyglądała na kompletnie pogrążoną w śnie, co jakiś czas poruszając kopytami i coś mrucząc pod nosem. Lance w tym czasie wspiął się na najwyższą skałę i obserwował całą okolice wokół. Czas płynął w najlepsze i nie wydawało się aby coś miało się stać. W pewnym momencie Batty mogła poczuć jak ktoś porusza ją kopytem. Gdy otworzyła oczy mogła dostrzec Speara nad sobą. - Twoja kolej, chyba, że mam budzić Pearl - powiedział zrzędliwie jak to on i spojrzał na nadal śpiącą obok niej klacz. Na niebie widać było pierwsze ślady zbliżającego się powoli poranka. TAJEMNICZA BUDOWLA Noc wydawała się spokojna, a przynajmniej nic nie zbliżało się do ogiera do takiego stopnia aby mógł poczuć zagrożenie. Z lasu wokół co jakiś czas dochodziło wycie wilków i inne dźwięki, które z pewnością należały do czegoś niebezpiecznego. Las przez to mógł się nawet kojarzyć z dziką puszczą. Co jakiś czas wiatr również dawał o sobie znak poruszając gałęziami. Noc przemijała powoli, a na niebie pojawiły się pierwsze ślady poranka. Poza tym jednak pojawił się nowy dźwięk czegoś co musiało być w pobliżu i poruszało się dość nietypowo.
  5. Magus

    Baltimare - Czekaj... - powiedziała nagle Crimson, unosząc kopyto, w ten sposób dając znak, że potrzebuje chwili aby zebrać myśli. - Przyszłaś do mnie w nocy... Znaczy chyba nie ty... - skrzywiła się w wyraźnej irytacji. - Pytałaś mnie o wiele rzeczy... Znaczy najpierw wysłuchałaś, potem byłaś taka miła i chciałaś żebyśmy razem gdzieś poszły, fakt było to dziwne, ale i miłe, a teraz mówisz mi... - Sama myśl o tym musiała ją zniesmaczyć. - Kurwa... Mam nadzieję, że ja i tamta serio nie... - Wtedy też otworzyła szeroko oczy jakby dopiero do niej dotarło co powiedziała teraz White. - Zabiłam? Ale ja nigdy nikogo nie zabiłam... Nie jestem święta i parę razy kogoś do szpitala posłałam, ale chyba nikogo jeszcze nie zabiłam... - spojrzała na Pumpkin jakby miała nadzieję, że ta powie, że to jakiś żart, ale klacz patrzyła tylko na nią smutno. - Czyli teraz jestem wyrzutkiem? W sumie nic nowego... Może znajdę sobie dziuplę na czarnym rynku - westchnęła ponuro, patrząc w okno. - Nic nie mam, bo nic nie brałam, ty miałaś stawiać, a ja jak debilka dałam się nabrać - Nagle mocniej zmarszczyła brwi. - Już tu są... - Faktycznie pod budynkiem zebrał się niewielki oddział gwardii. Crimson nagle obróciła się do towarzyszek. - To mnie szukają nie was, jakoś sobie poradzę, uciekajcie, bo jeszcze bekniecie za współudział - Nie możemy, prawda White? - pisnęła Pumpkin patrząc ze strachem na towarzyszkę. Obóz - Już po randce? - rzucił zrzędliwie Spear, widząc jak Batty niesie klacz na grzbiecie. - Słychać was było, aż za dobrze i chyba wolę nawet nie myśleć, co tam wyrabiałyście - Nie skomentował, że jego towarzyszka spała. Sama Pearl też nie rzucała się w czasie transportu i nie przebudziła się, musiała być naprawdę wyczerpana. - Starczy już - powiedział ponuro Lance, a zaraz potem spojrzał na Batty. - Możesz położyć ją przy ognisku, a potem samej się położyć, wezmę pierwszą wachtę, Spear kolejną, a potem ty lub Pearl - spojrzał na śpiącą towarzyszkę. - Może ona powinna, w końcu, to my jesteśmy żołnierzami, a o świcie wyruszamy w drogę TAJEMNICZA BUDOWLA Wnętrze budowli okazało się już w niektórych miejscach zmurszałe. Najpewniej istniało nawet czasem zagrożenie, że coś się nagle zwali. Mimo wszystko większość konstrukcji wydawała się stabilnie trzymać. Wokół widoczne były różne korytarze, które przywodziły na myśl na swój sposób labirynt, a pod niektórymi ścianami stały zbroje, lecz te zdawały się pochodzić z bardzo odległych czasów. Wiele z nich było nawet zardzewiałych. Widać było jednak również gobeliny, lecz te zostały tak zdewastowane, że ciężko było stwierdzić co mogły dawniej przedstawiać. Widoczne były również ślady walki, ale nie bronią, a raczej magią, zniszczenia świadczyły jasno o używaniu tu dużej mocy magicznej.
  6. Magus

    Baltimare Nawet jeśli Pumpkin chciała coś powiedzieć po zwierzeniu przyjaciółki, to chyba nie miała odpowiednich słów. Na pewno jej współczuła, co jednoznacznie wskazywało jej spojrzenie, ale było także pewne, że to wszystko przerastało tak prostą klacz jak ona. Mimo tego gdzie jakiś czas temu była więziona, to nie potrafiła sobie wyobrazić jak to jest wpaść w konflikt z takimi stworzeniami jak podmieńce, sama pierwszy raz widziała je zresztą na czarnym rynku. Gdy tylko weszły do pokoju gdzie miała przebywać ich kolejna przyjaciółka, złapała się nieco przerażona za pyszczek, nie była pewna co zrobili Crimson, ale bała się, że było to coś strasznego. Sama Crimson co ciekawe po szturchnięciu kopytem otworzyła niezwykle leniwie oczy i niewielką chwilę wydawała się zdezorientowania, aż nie zobaczyła White i słabo się uśmiechnęła. - No dzień dobry, słoneczko - powiedziała rozciągając się na łóżku i rozglądając po pokoju. - Gdzie ja jestem... - spytała zdezorientowana i znów spojrzała na White kręcąc głową. - Wiedziałam, że coś tam ukrywasz, ale muszę przyznać, że mnie zaskoczyłaś. Wtedy jak przyszłaś w nocy i mnie wyciągnęłaś na miasto, to całkiem miła niespodzianka... - skrzywiła się łapiąc za wyraźnie bolącą głowę. - Co my tak właściwie wczoraj odwaliłyśmy? Nie pamiętam kiedy się tak uwaliłam żeby mieć taką dziurę w pamięci - rozejrzała się po pościeli wokół i mrugnęła zaskoczona. - Czy my? - Najwyraźniej była w szoku, że ich wyjście mogło mieć taki finał. Pearl - Bardzo chciałabym ją poznać - powiedziała nieco sennym głosem, patrząc na niebo. - Z twojej opowieści wynika, że możemy być całkiem podobne charakterami - zaczęła lekko ziewać. - Mam szczerą nadzieję, że ją znajdziemy, bo obiecuje, że ci pomogę jak tylko będę potrafiła - słabo się uśmiechnęła. Nie wydawała się też zdenerwowana tym co powiedziała wcześniej Batty o gwardii. - Wiesz... Mimo koszmaru jaki mnie tu spotkał, to cieszę się, że mogłam spotkać kogoś takiego jak ty i naprawdę nie mam za złe, że spisałaś mnie na straty przy naszym pierwszym spotkaniu, chciałaś w końcu przeżyć, to... - nie do kończyła, bo powieki nagle jej opadły i klacz zasnęła.
  7. Magus

    Baltimare - Podmieńcy wrobili Crimson? - wydusiła z siebie Pumpkin po niedługiej chwili szoku, ale najwyraźniej nie chciała odpuścić i nadal ruszyła za White, mimo niebezpieczeństwa. - Ale to bez sensu... Jak podmieńce mogły znaleźć się na naszej farmie? Przecież to... - Chyba nie wiedziała co powiedzieć, bo równie szybko urwała, nadal poruszając się za towarzyszką. - Dlaczego chcieli wrobić Crimson? Przecież ona nie miesza się do ich spraw - mówiła na głos, gdy obie weszły na piętro, o którym mówił recepcjonista. Jak się okazało na korytarzu było pusto, chyba, że podmieniec przybrał formę jakiegoś przedmiotu. Pumpkin nawet niepewnie poruszyła okoliczną dużą doniczkę, ale ta nie zareagowała w żaden sposób. Klucz, który dostała White też idealnie pasował do pokoju, o którym wcześniej słyszała. Wewnątrz pomieszczenia był bałagan, wiele rzeczy leżało porozrzucanych, a w powietrzu unosił się charakterystyczny zapach potu. Niewiele było widać przez opuszczone żaluzje, ale słychać było delikatne pochrapywanie. Jak się okazało na dużym dwuosobowym łóżku spała klacz, której tak szukały, teraz cała zawinięta była w pościel. Jasno jednak było widać, że nie była tu wcześniej sama, bo na łóżku były wyraźne ślady, że ktoś wcześniej musiał stąd wstać, zostawiając ją samą. Pearl Pierwsza reakcja Batty nieco zaskoczyła, klacz. Zaczęła się nawet zastanawiać czy przypadkiem nie przesadziła i naprawdę jej czegoś nie zrobiła. Na całe szczęście szybko się okazało, że nic się nie stało, a jej niedawna reakcja była tylko kolejnym wygłupem ze strony jej towarzyszki. Pokręciła lekko głową patrząc teraz na nocne niebo i oparła wygodniej kark o bok klaczy. Niewielką chwilę milczała obserwują liczne świecące punkty na ciemnym niebie, aż zdecydowała się w końcu coś powiedzieć. - W gwardii są całkiem surowe zasady, ale ty pewnie byś to przetrwała - słabo się uśmiechnęła. - Na pewno byłabyś lepszym żołnierzem niż ja. Sama nienawidzę przemocy, ale ktoś musi pomagać cierpiącym - westchnęła ponuro. - Ta której szukasz... Co zrobisz jeśli odkryjesz, że nie żyje? - nagle lekko posmutniała. - To znaczy... Nie myślę tak, ale chyba powinnaś przemyśleć taką ewentualność - powiedziała bardziej ponuro. Las Everfree - Czy wyglądam na kogoś kto potrzebuje kurtyzany? - powiedziała dość chłodno na pierwsze stwierdzenie Sinister. - Jedyne co mnie zabawia, to przetrącanie kości kolejnym gwardzistom, mają zapewniać mi rozrywkę, ale to nudzi na dłuższą metę - skrzywiła się niechętnie. - Nikt nie może mi dorównać, bo jestem... - uniosła na chwilę kopytko patrząc na nie ponuro, ale nie dokończyła tej myśli. - Jeśli bym cię puściła, to uciekniesz, bo się mnie boisz, musiałabym więc zabrać ciebie ze sobą, żeby mieć pewność, że wywiążesz się z umowy - Jej ton sugerował, że wcale nie żartowała z tym pomysłem. - Jak do tej pory improwizujesz i zapewniłaś sobie moją uwagę, co możesz mi wierzyć jest dość rzadkie - lekko przekrzywiła głowę. - To jaką masz być może myśl? - Nim jednak Sinisterodpowiedziała spojrzała na Star. - Nie mam pojęcia jak długo nie żyjesz, ale chyba twoje ciało zmieniło się już w proch, gdyby było coś tam jeszcze ciekawego, to mogłabym je odtworzyć za pomocą magii krwi, ale byłabyś pewnie osłabiona jakiś czas - wzruszyła ramionami. - Zresztą nie mam jak na razie powodu aby to robić TAJEMNICZA BUDOWLA POŚRÓD LASU W pobliżu nie było śladów jakiekolwiek kucyka, budowla musiała być od dawna opuszczona i najwyraźniej nie przyciągała do siebie zarówno buntowników jak i gwardzistów cesarzowej czy nikogo postronnego. Powodem najwyraźniej był las, którego starano się unikać. Co ciekawe nawet niebezpieczne stwory zamieszkujące las nie zbliżały się za bardzo do budowli, zupełnie jakby istniała niewidzialna ściana dzieląca te ruiny od reszty okolicy.
  8. Magus

    Baltimare - Cóż... - wydukał wyraźnie zdezorientowany ogier, Pumpkin też wyglądała jakby miała teraz masę pytań do White. - To pani płaciła za pokój, a przy tym nie mogę zaprzeczyć, że dała pani pokaźny napiwek za co szczerze dziękuje - podrapał się pod brodą. - Chyba wzięła też pani klucze... - Pumpkin znów spojrzała zaskoczona na White. - A tak... Pamiętam... Wzięła pani klucze i powiedziała, że wrócić popołudniu, a tamtej pani mam nie budzić do tego czasu, ale wychodzi, że wróciła pani wcześniej - Mrugnął wyraźnie zaskoczony. - Zgubiła pani klucz? Nic nie szkodzi jest zapasowy, ale powinna pani uważać, bo za kolejny już będę musiał pobrać opłatę - Niemrawo się odwrócił do klaczy ściągając klucz z charakterystyczną zawieszką dwadzieścia dwa. - Pokój na piętrze drugi na końcu korytarza w rogu, ale przecież pani to wie, przepraszam - Recepcjonista podał klucz White, a Pumkin cicho szepnęła do jej ucha. - Co się tutaj dzieje? - spytała z wyraźną niepewnością. Pearl Zaraz gdy tylko wzniosła się w powietrze zaczęła krzyczeć, ale bynajmniej nie ze strachu, był to okrzyk pełen radości i ekscytacji. Wyciągała kopyta jakby chciała złapać nimi gwiazdy na niebie. Ciekawe jednak było, że gwardziści przy ognisku nie zwracali uwagi mimo, że najpewniej je słyszeli. Najwyraźniej oboje uznali, że klaczom przyda się nieco rozrywki, zwłaszcza po wszystkim co je spotkało. Pearl wydawała się też puścić mimo uszu uwagę Batty o jej wadzę, a nawet kiedy ta ją niemal puściła, gwardzistka nie wydawała się przerażona, zupełnie jakby już w pełni zaufała drugiej klaczy. Gdy jednak w pewnym momencie znalazła nad Batty, nie było to co prawda wysoko, ale była jednak nad nią, krzywo się uśmiechnęła i teraz to jej róg zaczął święcić i się momentalnie teleportowała opadając na grzbiet klaczy przed sobą. - Teraz jednak to ja chyba powinnam prosić o wybaczenie - powiedziała niemal troskliwie. - To co tam mówiłaś o mojej wadze? - spytała nadal leżąc brzuchem na jej grzbiecie. Las Everfree Spojrzała niezwykle chłodno na Sinister, zupełnie jakby jej wzrok miał dać odpowiedź, co do jej przyszłego losu. Gdy padło pytanie Star, na niewielką chwilę oczy klaczy się zmrużyły, a jej róg zaczął intensywnie świecić. Nie było tajemnicą, że zbierała się tam istnie destrukcyjna magia, łatwo można było wyczuć, że teraz mogłaby zdezintegrować nawet wielką skałę stojącą jej na drodze. Energia zbierała się coraz mocniej, aż nagle i niespodziewanie przestała. Niedawno zebrana magia zaczęła powoli zanikać, aż całkiem nie zniknęła, a na pyszczku klaczy nie pojawił się cwany uśmiech. Zbroja na jej ciele zaczęła się zmieniać, przyjmując formę brązowej kurtki z wełnianym kołnierzem, a sierść przybierać kolor żółci, gdy grzywa stała się biała. - Mogłabym cię zabić lub puścić - lekko zmarszczyła brwi. - Mam jednak inny pomysł - wyszczerzyła lekko zęby. - Zapewnisz mi rozrywkę, nie pamiętam, kiedy z kimś tak ostatnio rozmawiałam, więc chce zobaczyć jak to jest bawić się twoimi oczami, oczywiście nie musisz się zgadzać - uniosła sugestywnie przednie kopyto. - To jednak mogłoby mnie urazić - powiedziała już znacznie mniej przyjemnym tonem, a potem spojrzała kątem oka na Star. - Chcesz się przekonać jak bardzo potrafi być naturalne? - Ciężko było stwierdzić, co kryło się w tym pytaniu, bo ton klaczy skrył wszelkie emocje, kiedy je zadała. TAJEMNICZA BUDOWLA POŚRÓD LASU Wokół ruin nie było niemal śladów życia, a kucyki najwyraźniej nie miały zamiaru zapuszczać się wgłąb lasu. Nie było możliwości aby ktoś mógł podążyć za nim, aż tak daleko. Nie było tu również śladów buntowników walczących z cesarzową czy jej wojska, ale las wokół, nie wydawał się wcale taki spokojny jak mogłyby się wydawać. Gdzieś pośród gałęzi w jego gęstwinach pojawiały dziwne bardzo prymitywne, ale z pewnością niebezpieczne dźwięki. Stworzenia zamieszkujące pośród drzew raczej nie były pokojowe i lepiej było ich unikać. Z pewnością czaiło się tam też coś dużego, bo co jakiś czas widać było jak drzewa się trzęsły, być może to dlatego kucyki unikały obecnie lasów.
  9. Mam już dwie recenzje na portalu Sztukater :D. Jestem ogólnie zadowolony, zwłaszcza, że chwali się u mnie fabułę czy postacie, a przynajmniej sporą większość z nich xD. Widać jednak muszę jeszcze popracować nad stylem, co wskazuje jedna z recenzji :p. Miłe jednak jest porównanie do Kinga, bo mam głęboki szacunek dla niego jako wielkiego twórcy ^^. Dziwi mnie jednak, że tak chwalona jest u mnie główna bohaterka :o. Mówiąc szczerze byłem pewny, że zostanę za nią najbardziej zjechany, a to postać Jamesa okaże się ciekawsza dla czytelnika, kiedy przy Annie za to zarzuci mi się, że opieram się na schematach i nieprzyjemnych stereotypach, które mogą drażnić czytelniczki :o. Powiem szczerze, że przy postaciach kobiecych miałem najwięcej stresu xD

     

    https://sztukater.pl/ksiazki/item/35137-lowcy.html

  10. Magus

    Baltimare Pumpkin tylko kiwnęła głową na propozycje White, a potem bez słowa ruszyła za nią do wspomnianego motelu. Wnętrze budynku okazało się nie być specjalnie wyszukane, wydawało się, że jest to miejsce gdzie każdy przyjezdny mógł znaleźć pokój w niedużej cenie. Nie było tu także za dużego ruchu. Cały korytarz był pusty, nie licząc jednej pary, która najpewniej dopełniała ostatnich formalności przed wynajęciem. Stary jednorożec, będący tu recepcjonistą podał chwilę później klucze parze życząc im przy tym miłego pobytu, a chwilę później się odwrócił. Tylko na chwilę uraczył spojrzeniem White i Pumpkin, ale nie zwrócił na nie większej uwagi, a przynajmniej początkowo tak było. Poprawił lekko okulary i zaraz uśmiechnął się do White. - To pani? - powiedział w jej kierunku, wyraźnie jakby ją znał. - Zapomniała pani czegoś? Koleżanka jeszcze śpi, ale nie budziłem jej jak pani prosiła - Pumpkin spojrzała wyraźnie zdezorientowana na White jakby oczekiwała od niej jakiegoś wyjaśnienia tej sytuacji. Pearl - Mówisz ja decyduje? - krzywo się uśmiechnęła, nadal leżąc na brzuchu. Jej spojrzenie jasno sugerowało, że jeszcze nie skończyła i nadal myśli co można jeszcze zrobić w ramach rekompensaty za niewinny żart Batty. - W normalnym wypadku posłałbym cię spać bez kolacji, ale to chyba jednak za okrutna kara - mówiła z nieukrywanym rozbawieniem. Najwyraźniej jej również brakowało chwili odetchnięcia po tym wszystkim. Wciąż wbijała podejrzanie wzrok w Batty, aż jej wzrok skupił się na czymś nietypowym. - To jak stoisz mieszańcu z siłą? - pytanie z pewnością było nietypowe. Podczołgała się bliżej Batty i lekko dotknęła ją kopytem w bok. - Dasz radę zapewnić niewielki lot pod gwiazdami szlachetnemu jednorożcowi? - pytała, ale nie zabrała jednocześnie kopytka z ciała klaczy. Las Everfree Przechyliła lekko głowę, to co powiedziała jej ta klacz, a zapewne tego nie chciała było wystarczającym powodem aby mogła teraz wziąć ją za grzywę i zataszczyć do Canterlotu. Zaczynała powoli coś sobie przypominać o pewnym incydencie i późniejszej ucieczce podejrzanej. Była niemal przekonana, że to właśnie ona. W takiej sytuacji nawet w wypadku tak silnego podejrzenia mogła bez skrępowania ją zabrać siłą, a jeśli ostatecznie wyszłoby, że się pomyliła, to najwyżej dostałaby później od kogoś pisemne przeprosiny. Zresztą... Sam fakt, że posiadała czarną magię uprawniał ją do tego, że mogła ją ze sobą teraz zabrać, ale coś nadal nie dawało jej spokoju... - Mówisz więc, że jesteś jak źrebak bojący się nocy, a ja jestem teraz tą nocą - spytała z wyraźnym zainteresowaniem. - Mimo to uważasz, że też jesteś inna podobnie jak ja - przechyliła głowę na drugą stronę. - To znaczy, że dwie klacze, których nie rozumieją inni mogą zrozumieć się nawzajem? - zbliżyła kopyta do hełmu, a chwilę później go uniosła, ukazując oblicze niezwykle atrakcyjnej klaczy o jasno szarej sierści oraz krwisto czerwonych oczach i grzywie. - Nie ładnie z tobą zagrałam - zrobiła krok na przód, a jej ton był niezwykle chłodny. - Co mam teraz z tobą zrobić... Chcesz w tej chwili uciekać czy sama masz jakiś lepszy pomysł?
  11. Magus

    Baltimare Zarówno Pumpkin jak i jej ojciec z uwagą słuchali historii White. Oboje wydawali się zaniepokojeni tym co powiedziała, ale każde okazywało to na inne sposoby. Ogier miał niezwykle kamienną minę, ale posłał jej współczujące spojrzenie, najwyraźniej nie wiedział co powiedzieć. Był tylko prostym kucykiem ziemskim, który uprawiał warzywa i choćby chciał, to raczej niewiele mógł pomóc nieszczęsnej klaczy. Pumpkin najpewniej nawet by to jakoś nawet skomentowała, ale teraz co innego ją trapiło. Cieszyła się, że jej ojciec nie zobaczył tego plakatu, ale bała się, że się spóźnią, a gwardia znajdzie pierwsza ich przyjaciółkę. Będąc coraz bliżej miast, cała trójka mogła zobaczyć gwardzistów zaczepiających przechodniów i pokazujących im plakaty z poszukiwaną klaczą. W dybach mimo, że były kucyki, to nie było tam Crimson, ale dwoje ogierów szykowało już sznur pod egzekucje jakby wyrok został już z góry określony. W mieście panowała napięta atmosfera. - Poszukajcie koleżanki - powiedział nagle ojciec Pumpkin gdy znaleźli się w centrum. Wyglądało jakby nie zauważył obecnego niepokoju albo go zignorował. - Ja w tym czasie pójdę do gwardzistów, nie lubią czekać. Nie musicie się też śpieszyć - powiedział na odchodne i chwilę później ruszył z ładunkiem. - Co teraz? - pisnęła zestresowana Pumpkin gdy jej ojciec był już na tyle daleko, że nie mógł jej usłyszeć. W okolicy widoczne było targowisko, motel z pokojami dla przyjezdnych, bar czy centra rozrywkowe. - Myślisz, że może być w motelu? - spytała niepewnie i szybko się nerwowo uśmiechnęła kiedy minął je kolejny patrol dwójki gwardzistów. Pearl Klacz delikatnie przechyliła głowę, widząc jak Batty odwraca od niej wzrok. Nie była do końca pewne co to ma znaczyć. Zaczęła w głowie chodzić jej myśl, że być może przesadziła i jakoś ją uraziła. Jako urodzona jednorożec z Canterlotu, nie miała raczej kontaktu z mieszańcami czy innymi rasami, bo to miała być obraza. Pearl jednak zawsze trzymała się własnych zasady i nigdy nie patrzyła na innych z góry. Zaraz jednak zmrużyła delikatnie oczy słysząc pokrętne nic nie wyjaśniające odpowiedzi ze strony Batty. Na pyszczku Pearl pojawił się cwany uśmiech gdy klacz mówiła o jej specjalnych względach, zupełnie jakby nie zwróciła uwagi na jej niedawne lekkie skrzywienie. W końcu jednak mimo niedawnych wywodów klacz zdecydowała się przyjąć jej pomoc. Pearl wyszczerzyła delikatnie zęby widząc jak zbliża do niej kopyto. - Czemu przyszło mi to do głowy? Bo ja... - cokolwiek chciała powiedzieć, nie zdołała dokończyć. W momencie gdy kopytko Batty chwyciło jej, miała zamiar pomóc jej wstać, ale nie spodziewała się najwyraźniej, że był to podstęp leżącej na ziemi klaczy. Efekt tego mógł być tylko jeden i Pearl opadła głową w piach tuż obok leżącej towarzyszki. Pearl początkowo wydawała się zdezorientowana, ale zaraz jej mina spoważniała i spojrzała niezwykle chłodnym wzrokiem na Batty. - Jak śmiałaś?! - zabrzmiała zupełnie jak nie ona. - Ktoś taki wybrudził majestatyczną grzywę rodowitego jednorożca?! - zmarszczyła brwi, ale zaraz na jej pyszczku pojawił się cwany uśmiech. - To zasługuje na karę, a ja o niej zdecyduje - mówiąc to chwyciła piach w kopyta i rzuciła go nad Batty, sprawiając, że ten zaczął na nią opadać niczym nieprzyjemny deszcz. - Wystarczy ci? - spytała pewnie z figlarnym uśmiechem. Las Everfree Poruszała lekko głową w jedną i drugą stronę, starając się bardziej przyglądać Sinister kiedy ta zaczęła mówić. Czyli jednak... Bała się jej jak wszyscy inni, jest inna, jest obietnicą swojej matki, zawsze tak będzie, a jednak... Uniosła kopytko w górę, spoglądają na nie. Czemu w głosie klaczy przed nią nie było dumy? Czemu nie padła przed nią plackiem na ziemię, ukazując szacunek? To jak mówiła wydawało się sprawiać córce Crystal jakiś rodzaj przykrości. Może dlatego, że to pierwszy kucyk, który rozmawiał z nią tak swobodnie, wszyscy inni natychmiast wiedzieli kim jest, ale nie ona. Ta klacz jednak czuła jej moc, a nadal nie zachowywała się jak inni... - Czekam na kogoś... - powiedziała dużo bardziej ponuro. - Ale mrok tego lasu chyba go już pochłonął - uniosła wzrok, patrząc ponuro na okoliczne drzewa. - Szkoda był obiecujący - ciężko westchnęła i znów spojrzała na Sinister. - Zamiast tego spotkałam jednak ciebie - zmarszczyła lekko brwi. - Jest ze mną coś nie tak? - pytanie nie zostało jednak zadane z wrogością, a ciekawością. - Czemu jest ze mną nie tak? Nie zrobiłem ci krzywdy... - powiedziała ponuro, patrząc na Sinister i lekko przekrzywiając głowę. - Jak to jest nie być nie tak? Co robisz żeby nie być nie tak? Pokażesz mi to? Chcesz mnie tego nauczyć? - prośba sama ją zaskoczyła, mogła ją zmusić do tego, ale czy wtedy też nie byłoby nie tak?
  12. Magus

    Baltimare Pumpkin pokiwała głową z niezwykle pewną siebie miną, zupełnie jakby chciała pokazać White, że jest gotowa na wszystko aby pomóc Crimson, jeśli zajdzie tak potrzeba. Nie zdążyła jednak nic powiedzieć, bo dobiegł ją i White głos jej ojca. Gdy oboje wyszły na zewnątrz ten już czekał z powozem. Zawartość powozu z pewnością różniła się od ich skromnego śniadania. Cały wypełniony był wszelakimi owocami oraz warzywami, które musiały pochodzić ze wszystkich okolicznych gospodarstw. Ojciec Pumpkin nie wydawał się też narzekać, że musi ciągnąć samotnie powóz. Zapewne ogierowi nie brakowało sił przez lata jakie wypracował w polu. - Myślę, że możemy iść - rzucił gdy już się pojawiły. - Gwardia złożyła spore zamówienie, ciekawe czy znów idą na wojnę - Pumpkin pokręciła głową z rezygnacją. - Nie przepadam za naszym obecnym życiem, ale chyba wolę władzę cesarzowej niż królowej podmieńców lub władcy gryfów - powiedział ponuro, najwyraźniej wyrażając swoje myśli na głos. - Jestem pewny, że twoja koleżanka chyba lepiej wie, co byłoby dla nas lepsze, pewnie nie raz musiała spotykać podobne kreatury. Pamiętaj córciu, kucyk ziemski pracuje, a nie myśli - Pumpkin skrzywiła się ponuro. Zmierzając do miasta już nawet na drodze dało się zauważyć zdenerwowanie, wśród mijanych kucyków. Pumpkin nagle złapała się kopytem za pyszczek i uderzyła delikatnie w bok White, pokazując na coś. Tym co pokazała okazał się list gończy, a na nim bez wątpienia była Crimson. Była według niego poszukiwana za zdradę żywa lub martwa. Okolice bazy - Doprawdy? - spytała wyraźnie zdziwiona Pearl, przekrzywiając głowę na bok. - Mam więc założyć, że to piasek jest tak bardzo wygodny czy może zaczęło ci się podobać, że jednorożec patrzy na ciebie z góry? - na jej pyszczku pojawił się cwany uśmiech, a chwilę później się odsunęła i wyciągnęła kopytko w kierunku Batty. - A może powinnam założyć, że to ja mam specjalne względy w tym wypadku - wyszczerzyła delikatnie zęby. - Oczywiście jeśli masz ochotę nadal leżeć tu samotnie to nie widzę problemu albo mogę położyć się obok ciebie i sprawdzić, co tak wyjątkowego jest w tym piasku - wyglądało na to, że droczenie się z Batty sprawiało Pearl sporo radości. Na pewno w jej zachowaniu i słowach nie było wyższości ani złośliwości. Szlak Tym razem lecąc ogier mógł dostrzec niewielkie miasto. W jego kierunku co ciekawe zmierzało wiele kucyków, kiedy im się jednak przyjrzało można było dostrzec, że były to tylko jednorożce, zupełnie jakby zmierzały na jakieś spotkanie. Samo miasto nie było ogromne, ale można było dostrzec tam kilka budowli z kamienia. Głównie były to domy, ale również sklepy, miejsca pełne usług rozrywkowych czy hotele. Najbardziej jednak wyróżniał się tu budynek w samym centrum, była to imponująca kamienna budowla inna niż wszystkie pozostałe i to właśnie do niej kierowały się wyraźnie podekscytowane jednorożce. Nie brakowało tu również żołnierzy pilnujących porządku.
  13. Magus

    Baltimare - Skoro tak - powiedział ogier powoli wstając i przecierając pysk serwetką kiedy skończył jeść. Nie nawiązał jednak do rozmowy klaczy o Discordzie, być może uznał to za temat na tyle nierealny, że nie widział powodu. Jakby nie patrzeć minęło tak wiele czasu odkąd ostatnio widziano Discorda, że kucyki zaczęły nawet uważać jego istnienie za bajkę. - Przygotuje powóz i rzeczy, a gdy będę gotowy możecie do mnie dołączyć, zawołam was jak skończę - nie czekał już jednak na odpowiedź, a powoli odszedł od stołu. Pumpkin za to znów konspiracyjnie spojrzała na White. - Czyli też wierzysz w istnienie Discorda? - szepnęła cicho tak żeby reszta rodziny przy stole jej nie słyszała. - Większość kucyków uważa, że to tylko bajka, ale słyszałam, że nawet Crystal nie mogła zmienić go na powrót w kamień i chodzą słuchy, że zamknęła go w Tartarze, a drzwi zablokowała magiczną pieczęcią - zaraz jednak spojrzała ponuro w okno. - Krótko się znamy, ale tak wiele wam zawdzięczam - przełknęła lekko ślinę. - Powiedz czy jeśli ona jest uwięziona, to ją tak zostawimy? Albo jeśli... - chyba nie miała odwagi dokończyć tego pytania, widać, że zaczynała się coraz bardziej niepokoić. Okolice bazy Lance chyba dostrzegł w tonie Batty, że coś musiało się jednak stać, co zresztą wskazywała jego zaniepokojona mina. Mógł najpewniej spytać Spear'a o to co się stało, ale chyba nie chciał tego robić, być może uznał, że nie bez powodu klacz nie chce do tego wracać. Spear rzucił tylko spojrzenie na klacz, ale nie wychylał się aby opowiedzieć swoją wersję. Chyba nadal czuł, że ma u niej dług. Jedyna Pearl zdawała się nie zwracać uwagi na niedawny ton klaczy, bardziej skupiając się na tym co teraz robiła. Obserwowała unoszący się owoc z niezwykle cwanym uśmiechem, co jakiś czas patrząc przy tym na Batty. Pearl nie wydawała się zdenerwowana jej zachowaniem, a bardziej jej zacięta mina dawała znak, że jest gotowa przyjąć wyzwanie. Wyciągnęła przednie kopyta przed siebie i lekko opuściła głowę kiedy jej róg zaczął delikatnie świecić. Czego Batty nie mogła przewidzieć, to, to, że Pearl zrobi zmyłkę, bo zamiast rzucić zaklęcie wskoczyła w nią całym ciałem, sprawiając, że obie zaczęły się lekko staczać, aż w końcu nie przestały lodując w piachu. Pearl momentalnie teleportowała się nad Batty nim ta miała szansę w ogóle wstać, patrząc na nią teraz z cwanym uśmiechem z góry. - Chyba tyle wyszło z twojej kąpieli - wyszczerzyła zęby. - No i musisz przyznać, że wygrałam, wtedy dam ci wstać - obie teraz były poza wzrokiem pozostałych gwardzistów, ale ci najwyraźniej zdecydowali się nie przeszkadzać im w wygłupach, uznając, że nie mają ku temu powodu. Las Everfree Poczuła się zupełnie skołowana. Jeszcze chwilę wcześniej była pewna, że znalazła słaby punkt tej klaczy, a tymczasem to znowu ta ona górowała. Mogła ją od tak zmusić do posłuszeństwa, a nawet zabrać ze sobą i zmusić ją do spełnienia swojej woli, zrobić z niej swoją prywatną niewolnicę, to ona miała los tej nieznajomej w kopytach, a nie na odwrót. Uczucia... uczucia były słabością, wiedziała o tym, ale czy tego właśnie się spodziewała, to chciała usłyszeć? Uniosła na chwilę wzrok, patrząc w drzewa za grzbietem klaczy. Rekrut nie wracał... Czyżby zawiódł? Przykre... Miała nadzieję, że będzie z niego więcej, ale nie było tego złego, bo miała tu inny równie ciekawy, a może nawet lepszy przypadek. - Może nim odpowiem, ja spytam o coś ciebie i nie próbuj skłamać, bo to wyczuje - nie do końca było to prawdą, ale liczyła, że rozgryzie to po zachowaniu jej ciała. Zwykła drżąca warga może czasem sporo zdradzić. - Co o mnie myślisz? Boisz się mnie? Obóz gwardii Czas egzekucji zbliżał się nieubłaganie i wszyscy oczekiwali z napięciem na jej wykonanie. Wszyscy za wyjątkiem więźniów czekających już tylko na nieuniknione. W momencie gdy miał nadejść czas jej wykonania, a sygnał jej rozpoczęcia obwieszczony, nagle jeden z gwardzistów nakazał przerwać wszystko w ostatniej chwili. Zdziwienie oraz wyraźny bałagan jaki zapanował wśród gwardzistów był jasno widoczny, nikt nie wiedział jak mogło do tego dojść. Dokument stanowczo jednak nie był fałszywy. Jeden z dowódców uspokoił zaraz wyraźnie zmieszanych gwardzistów, unosząc kopyto. - Łaska naszej pani jest nieodgadniona, ale skoro tak nakazuje los - uniósł kopyto do kata, który zaczął uwalniać wyraźnie zdezorientowanych więźniów. - Nikt nie zna planu naszej pani - powiedział w kierunku więźniów. - Skoro ta jednak czuwa nad waszym losem, tym razem jesteście wolni - więźniowie wyglądali nadal na zdezorientowanych i zszokowanych oraz potrzebowali wyraźnej zachęty żeby odejść. Być może podejrzewali, że to pułapka. W końcu jednak zaczęli iść w kierunku wyjścia z obozu i nikt nie stawał im na drodze gdy jeden po drugim wychodzili.
×
×
  • Create New...