Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Magus

Brony
  • Content Count

    5,238
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

59 Bardzo dobra

About Magus

  • Rank
    Magelo
  • Birthday June 28

Kontakt

  • Gadu-Gadu
    9083854

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Zainteresowania
    Moje zainteresowania hmm głównie interesuję się przyrodą zwłaszcza zwierzętami poza tym lubię książki zwłaszca z gatunku fantasy gry sporo ich by wymieniać i oczywiście My Little Pony
  • Ulubiona postać
    Zdecydownie najbardziej lubię 3 postacie
    1.Applejack
    2.Luna
    3.Discord

Recent Profile Visitors

78,980 profile views
  1. Magus

    Czarny rynek - To byłoby tylko pierwsze wrażenie - delikatnie się do niej uśmiechnęła. - Myślę, że zaraz byśmy się dogadały i mogłabym nawet dać się tobie zrewidować - Pumpkin zdawała się nie bardzo rozumieć gierki słownej Crimson lub dobrze udawała. W każdym razie nie mieszała się do rozmowy tylko oczekiwała. Crimson dopiero po chwili znów zwróciła na nią uwagę. - Nie martw się zaraz będziesz w domu - wskazała na okoliczne wysuszone drzewo, a ona spojrzała na nią pytająco. - No wiem wygląd nie powala, ale tak nikt nic nie podejrzewa. Drzewo to przejście - kiedy to powiedziała właśnie wyszła z niego jakaś grupa kucyków. - Problem w tym, że nie wiem jak się nie rzucić w oczy gwardii w twojej okolicy, bo dawno mnie tam nie było. A ty kiedy byłaś ostatnio w domu? - Sama już nie wiem... - No to słabo, ewentualnie możemy udawać, że jesteśmy własnością White. Jest jednorożcem, to się raczej nie przyczepią - powoli podeszła bliżej drzewa. - Proponuje, że zrobię to pierwsza, tak na wszelki wypadek. Szkoda, żebyście ucierpiały, mnie już bardziej się nie da zepsuć - nim zdążyły odpowiedzieć wbiegła w drzewo żeby zaraz w nim z niknąć. Po niedługiej chwili wychyliła głowę. - No chodźcie - pogoda jest tu naprawdę ładna - Pumpkin lekko się uśmiechnęła, a potem ruszyła. Kiedy obie klacze weszły mogły zobaczyć miasto, które było skutecznie ogrodzone. Wszędzie stały wieże, na których stali gwardziści, a jeśli ktoś chciał wejść musiał minąć posterunek przy bramie lub przeskoczyć niezauważony ogrodzenia. Mimo tego smętnego widoku Pumpkin rozpłakała się z radości. - To gdzie jest twój dom? - Za miastem, na farmie, nie mogę uwierzyć, myślałam, że już nigdy tu nie wrócę Baza Prośba Fire nieco chyba zaskoczyła troje gwardzistów, a z całą pewnością Speara. Mimo wszystkiego co się stało można było odnieść wrażenie, że nadal ufa cesarzowej i nie ma zamiaru poddawać w wątpliwości jej osądu. Pearl spojrzała pytająco na swojego dowódcę, a ten uśmiechnął się po niedługiej chwili w kierunku Fire. - Myślę, że możemy spróbować, prawda? - pytanie padło głównie do Speara, który mało optymistycznie pokiwał głową. - Jeśli znajdę cię na polu walki ranną to schowam cię i uleczę wtedy nie trafisz na egzekucje - Pearl mrugnęła w jej kierunku. - Cieszy mnie, że wyruszysz z nami, mam nadzieję, że znajdziesz to czego szukasz kiedy dotrzemy - Lance uśmiechnął się do Batty, a potem spojrzał na swoich żołnierzy. - Chodźmy, nie przeszkadzajmy dłużej, czas abyśmy oddali ostatnie honory naszym braciom, a potem wyruszyli dalej - rzucił ostatni uśmiech Fire, a potem ruszyli w kierunku wyjścia. Canterlot - Muszę się odlać - powiedział po kolejnej godzinie rekrut. - Chyba mogę, co? - Nie powinniśmy opuszczać stanowiska - powiedziała ponuro przełożony Dawna. - To mam narobić w zbroję? To chyba będzie hańba dla munduru czy coś - Niech idzie - westchnął jego przełożony. - I tak nic się nie dzieje - rekrut pokiwał głową, a potem odszedł na bok. - Jesteś za ostry - Jego umiejętności to wykrywanie podmieńców, jeśli go nie będzie i... - Poradzimy sobie. Dziwie się, że twój rekrut daje tak radę stać bez przerwy w tym słońcu - Podchodzi poważnie do swoich obowiązków. Jeśli nie zmieni nastawienia może zostać kiedyś wybrany - A ty co myślisz? - spytał w kierunku Dawna przełożony drugiego rekruta. - Masz ochotę na przerwę? Nic się raczej nie stanie jak odejdziesz na dwie minuty
  2. Logika gry crash team racing. Za monety kupujesz stroje, nowe samochody, koła, naklejki i kolory do aut. Monety zdobywa się za wyścig. Zwykłe dni to zwykle 40 monet za wyścig w weekend 70. Dodatkowo czasem zdobywasz dodatkowe monety zależnie od zadania do 75 lub sporadyczny bonus 200 monet. Przeciętny strój to około 2500 monet. Można to skrócić i kupić za realną kasę max 40000 monet za 121 zł. Ja grałem cały miesiąc zdobyłem przy tym 400000 monet inaczej mówiąc ktoś komu nie chce się grać musiałby zapłacić 1200 realnej kasy za to ile ja zdobyłem. Mimo takiej ilości monet mogłem odblokować tylko wszystkie postacie i samochody część strojów i opon i naklejek, ale jeszcze drugie tyle zostało. Inaczej mówiąc jeśli chce się pójść na skróty trzeba zapłacić ponad 2000 kiedy sama gra kosztowała 120 lub grać bez przerwy niemal dwa miesiące

    1. Show previous comments  1 more
    2. Magus

      Magus

      Chyba słusznie. Activision znów pokazało jak lubi okradać ludzi :/

    3. Starlight Sparkle

      Starlight Sparkle

      To w Mario Kart jest jakiś sklepik? Zawsze odblokowuje coś, jak zrobię jakiś postęp w grze lub wygram wyścig na złoto. Jednak tak czy inaczej, to motywuje do gry, a np w takim Hyrule Warriors: Definitive Edition od startu mamy wszystkie postacie odblokowane. Zero przyjemności z przechodzenia misji na perfekt, bo i tak nie dostajesz za to nic... Według mnie to wyjątkowo niefajne posunięcie ze strony Nintendo. Powinni zostawić postacie po blokowane i niech gracze grają by je unlocknąć, że tak powiem.  :NjdaT:

      A co do samego tematu... od mikropłatności nie uciekniemy. Nieraz jest poprzeczka dla zdobycia czegoś tak wysoko postawiona, że dla jednego stroju musisz grać naprawdę dużo... przykład? Dead by Daylight. Strój kosztuje 12 000 kamieni, a za level dostajesz 100-120 jakoś chyba. Na level oczywiście potrzeba coraz więcej expa i np w tej chwili, by zdobyć te 100-120 kamieni muszę naprawdę długo grać, bo za mecz jak dobrze pójdzie jest 500 expa.. kropla w morzu. Oczywiście można za normalną kasę szybko łatwo i przyjemnie, ale w cenie około 40 chyba złotych masz 1000 złotych kamieni, a one starczają na 1 strój.

      Jak dla mnie drogo, a, zwłaszcza że to nic nie daje poza wyglądem, a bardziej kolorowe i bajeranckie stroje sprawiają, że łatwiej jest dostrzec ukrywającą się przed Killerem postać.

    4. Magus

      Magus

      To prawda, nie uciekniemy od mikropłatności, ale twórcy zaczynają iść o krok dalej. Rozumiem długą grę i w ogóle, ale to już jest zmuszanie do ciągłej gry. A jak się nie podoba to oczywiście się bronią tym, że wystarczy trochę czasu poświęcić. No, ale niestety coraz więcej firm robi tego typu kroki, a przyszłość grania w tym wypadku nie rysuje się kolorowo :/

  3. Magus

    Czarny rynek - Możesz też poczekać, aż sami się pozabijają, skoro planują atak na Crystal to raczej długo nie pożyją i po wszystkim wycofają się i dadzą ci spokój - wzruszyła kopytami. - Skoro cesarzowa widzi wszystko, to już pewnie wie, że się na nią szykują - powoli ruszyła naprzód kiedy kolejna osoba się przesunęła i wróciła do sprawy portalu. - Nie ma różnicy, raczej chodziło mi o sensacje żołądkowe po podróży - rzuciła delikatny uśmiech White i właśnie wtedy nadeszła ich kolej. - Wynosicie coś? - spytał gwardzista patrząc podejrzliwie. - A co chcesz mnie zrewidować? - rzuciła mu krzywy uśmieszek. - Dobra idźcie już - machnął z niechęcią kopytem, a Crimson zaczęła powoli iść przed siebie. Gwardzista nic już nie powiedział też White i Pearl. Kiedy tylko znalazły się poza murami Crimson lekko się rozciągnęła i spojrzała na White. - Coś ze mną nie tak, że tak do siebie zniechęcam? - rzuciła jej nieco zmartwione spojrzenie zadając to pytanie. Baza - Nie jestem po waszej stronie i nigdy was nie poprę, ale nie jestem szują - skrzywił się Spear w kierunku Sanda. - Mam nadzieję, że nigdy już się nie spotkamy, bo szczerze mówiąc dziwnie byłoby teraz ze sobą walczyć - To trochę dziwnie zabrzmi, ale będzie mi was naprawdę brakowało - powiedziała nagle Pearl. - Gdyby to był inny czas i okoliczności to myślę, że moglibyśmy zostać przyjaciółmi. Jeśli kiedyś zobaczę was umierających na polu walki możecie na mnie liczyć - Jeśli twoi żołnierze zaczną podważać twój autorytet to znaczy, że nie rozumieją jak wspaniałego dowódce mają, to był honor walczyć z wami po jednej stronie i masz też racje musimy się pośpieszyć - zasalutował Fire, a potem spojrzał na Batty. - Jeśli zmierzasz do Equestrii możesz iść z nami, ale musiałabyś poczekać, aż skończymy chować naszych zmarłych Canterlot - Wiesz co się dzieje kiedy stajemy się jednością z cesarzową? Chyba nie, bo zakładasz, że nie reagujemy. Uczucia często przeszkadzają, a my musimy się ich wyzbyć. W naszych działaniach nie ma gniewu rozpaczy czy chęci zemsty. Nie stajemy się też psychopatami bez serca, dla których zabijanie staje się rozrywką. Cena mocy jest wielka, ale wierzymy cesarzowej dlatego oddajemy jej wszystko czym byliśmy, jesteśmy i będziemy, bo jej wierzymy. Jeśli uważasz, że twój towarzysz jest niewarty łaski cesarzowej to poczekaj, aż ona to oceni, w innym wypadku będziesz musiał pogodzić się z własną niewiedzą. Ona widzi więcej niż którekolwiek z nas, to ona nas kuje niczym żelazo, aż staniemy się jej bronią. Nie możemy też mieszać się w sprawy innych. Jeśli ta klacz poprosi dostanie schronienie i ochronę nawet nie mówiąc wystarczy, że tylko da znak, ale nie możemy wiedzieć co dzieje się w jej domu, a kierowanie się przeczuciami nigdy nie przynosi zadowalających rezultatów, rozumiesz?
  4. Magus

    Czarny rynek - Zawsze mogę pomóc w dezynfekcji - lekko się uśmiechnęła. - Do walki z robalami raczej mnie wpuszczą do stolicy jednorożców - puściła oczko do White kiedy szły dalej. Nikt ich już nie zaczepiał kiedy szły, wszyscy zajęci byli swoimi interesami. Kiedy na rynku nie było Sinister inni dilerzy na tym korzystali sprzedając swoje towary. Natomiast gdzieś w głębi rynku dochodziły potworne ryki kiedy potwory ścierały się na arenie. Ponownie trwały też aukcje, ale tym razem nikt nie handlował kolejnym klaczami tylko maszynami zniszczenia czy biżuterią i artefaktami. Mimo to Pumpkin, aż zadrażała kiedy znów zobaczyła to miejsce. Nawet gwardziści zdawali się już nie zwracać uwagi na klacze patrolując teraz tylko okolice. W końcu po dobrej godziny drogi zaczęły docierać do jednej z kolejnych bram. White i Pumpkin mogły się przekonać jeszcze bardziej jak rozległe jest to miejsce i jak wiele jeszcze nie widziały, bo rynek zdawał się ciągnąć w każdą stronę jeszcze przez wiele kilometrów niczym niewielkie miasto. W końcu Crimson stanęła i wyciągnęła papierosa. - Ostatni posterunek - mruknęła patrząc na kolejkę zbierającą się do wyjścia i zapalając fajkę. - Tam będzie już czekał powrót do domu, to która wejdzie pierwsza tym razem? - Naprawdę nie wiem czy kiedykolwiek się wam odwdzięczę - pierwszy raz głos Pumpkin stał się tak radosny, chyba już czuła, że jest w domu. Baza - O jakiej ofercie on gada? - powiedział zaskoczony Spear. - Jak dużo mnie ominęło i gdzie te skurwiele? - Nie sposób tego opowiedzieć krótko, to naprawdę długa historia - Pearl lekko się do niego uśmiechnęła, a potem spojrzała na buntowników, którzy jej podziękowali. - Taka moja rola - dodała do nich również się uśmiechając, aż nie spojrzała na Ordera. - Muszę odmówić propozycji. Jestem lekarzem, nie żołnierzem, wyruszyłam na te ekspedycje żeby pomagać innym, a nie zabijać. W Canterlocie mieszkają moje dwie młodsze siostry, jeśli nie wrócę trafią do przytułku, a boje się pomyśleć co im zrobią jeśli w dowództwie dowiedzą się, że zdradziłam - wbiła wzrok w podłogę. - Żaden szanujący się żołnierz nigdy nie zdradza dowództwa - powiedział znowu Spear. - Poza tym na mnie też ktoś czeka w Canterlocie, obiecałem, że wrócę - Nie mogę zostawić swoich żołnierzy - powiedział ponuro Lance, a potem spojrzał na Fire. - Nie macie też powodu aby nam ufać. Na pewno jednak nie zdradzę waszego położenia dowództwu. Wierze, że wspólna walka rodzi więzi między żołnierzami, silniejsze niż rozkazy, a po tym co wszyscy tu przeżyliśmy raczej nasze łatwo się nie rozerwą Canterlot Kiedy jednorożce zniknęły służba znów wróciła na normalne tory, ale nic nowego się nie działo. Podmieńce najwyraźniej nie były na tyle głupie aby wchodzić główną bramą albo rekrut nie był w stanie żadnego zlokalizować, nikt też nie zachowywał się podejrzanie przez co czas ciągnął się niemiłosiernie. Rekrut, który przyszedł tu z Dawnem w końcu oprał się o ścianę pozwalając sobie na odrobinę wygody, a w kierunku Dawna nagle poleciała butelka z wodą. Jak się okazało jego przełożony mu ją rzucił. - Pozwól na chwilę - powiedział w jego kierunku. Kiedy Dawna szedł do swojego dowódcy rekrut jeszcze szepnął w jego kierunku. Ktoś dostanie dziś klapsa. - Nie powinieneś brać wszystkiego za bardzo do siebie, są rzeczy do których nie możemy się mieszać - powiedział mu w końcu przełożony kiedy już się oddalili tak żeby nikt ich nie słyszał.
  5. Magus

    Czarny rynek Widok oka podmieńca z pewnością zaskoczył nieco Crimson, która szeroko otworzyła oczy. Pamiętała coś, że White miała z nimi na pieńku i była gotowa do walki, chociaż nigdy do tej pory z podmieńcami nie walczyła. Rozejrzała się po czarnym rynku zastanawiając się czy będzie na tyle głupi żeby zaatakować tutaj, ale potem sobie przypomniała sytuacje z wczoraj i zaraz wszystko zrozumiała. Gorsza sytuacja była z Pumpkin, która na widok nietypowego oka niemal pisnęła z przerażenia, na całe szczęście Crimson szybko zatkała jej usta zanim zdążyli się zdradzić - Tak... Wyjść nam raczej nie zabronią, no i dzięki za pomoc - powiedziała po niedługiej chwili, a podmieniec kiwnął głową, ale zanim odszedł spojrzał na White. - Królowa już ma swoje siły w Equestrii, zajmują strategiczne miejsca. Pragnie pochłonąć moc Crystal dla siebie, musicie unikać zbliżających się igrzysk. Jakby co będę niedaleko, aż nie opuścicie tego miejsca - powiedział na koniec, a potem wmieszał się w tłum. - Ten to potrafi robić dramatyczne wyjścia - wetschnęła Crimson kręcąc głową, a potem zaczęła prowadzić je dalej. - Chyba nie ma sensu mieszać się w walki podmieńców i Crystal, nie sądzę, że wynik tego starcia w jakikolwiek sposób mógłby być dla nas użyteczny - Pumpkin nic nie mówiła nadal tym wszystkim przerażona, widać było, że powrót tutaj nie był dla niej łatwy. - Swoją drogą... Jeśli serio uważasz moje łóżko za wygodne, to zapraszam częściej na noc - rzuciła jej delikatny uśmieszek żeby rozluźnić sytuacje. Baza Pearl i Lance z wdzięcznością uśmiechnęli się do Batty kiedy ta do nich dołączyła. Wcale w końcu nie musiała tego robić, bo zapewne też nie przepadała za Spearem. Oboje również podziękowali Orderowi za przygotowane mokrych bandaży dla nich. Pearl zmarszczyła lekko brwi, a jej róg otoczyło światło to samo stało się z Batty i Lancem, a na ich czołach pojawił się pot. Batty mogła zauważyć, że stało się to bez jej woli, a przepływ energii powoli zaczął ją jednocześnie osłabiać. Wszyscy nadal stali wokół, kiedy Pearl skupiała energię na rannym gwardziście, stali tak dobre pół godziny bez ruchu i tylko mimika mogła zdradzać, że czują zmęczenie, aż w końcu Pearl przestała. Zarówno ona i Lance wyglądali na zmęczonych, Batty też mogła czuć lekkie zawroty głowy. - Czy ktoś wie jaki pociąg we mnie walnął? - powiedział nagle głos Spera kiedy powoli wstawał masując sobie kark. - Więcej go raczej nie zobaczysz - słabo uśmiechnęła się do niego Pearl. - Przynajmniej jedno z głowy - odetchnął ciężko Lance. - Zbyt wiele żyć przepadło bezpowrotnie. Nie byłem w stanie uratować nikogo więcej, zawiodłem naszych i ten wstyd zostanie ze mną do końca życia - spojrzał na Fire i Batty. - Wiemy już co planuje Order, a co wy chcecie zrobić? Macie zamiar zostać w tej kostnicy? Cesarzowa zna jej lokalizacje skoro na wysłała Canterlot - Musi pan wybaczyć mojej siostrze - znów powiedział ogier w kierunku Dawna wyręczając przy tym klacz. - Moja siostra jest niemową, ma tak od urodzenia - klacz spojrzała na chwilę na Dawna i przytaknęła uderzając się lekko kopytkiem w szyje. - To spore obciążenie dla naszej rodziny - Nie dziwne - mruknął drugi rekrut. - Każdy wie, że jednorożec z takim kalectwem jest niewiele więcej wart niż kucyk ziemski. Czemu jej nie wyślecie na wieś? - Jest również słaba fizycznie, nie wiadomo jakby się to skończyło, ale ostatecznie jak nie będzie wyjścia... - klacz znów opuściła wzrok. - Mamy jednak nadzieje, że rytuał zdoła ukazać nam jakiś jej potencjał - Powodzenia - splunął na bok. - Jak dla mnie możecie iść dalej, chociaż widać z góry, że tylko tracicie czas
  6. Najlepszego w dniu urodzin przyjacielu

    Spoiler

     

     

    1. Magus

      Magus

      Dzięki bardzo :D

  7. Magus

    Czarny rynek Crimson posłała delikatny, a zarazem dwuznaczny uśmiech w kierunku White, kiedy ta stanęła w jej obronie i do niej mrugnęła. Gwardzista Christiana pilnujący bramy wyglądał za to na nieco zaskoczonego, a jednocześnie zniesmaczonego zachowaniem White. Ciężko było stwierdzić czy podziałała na niego tak myśl o tym co mogły wyrabiać dwie klacze po nocach w łóżku Crimson, czy raczej to jak White zaczęła mówić o swoim pobycie w toalecie. Zmarszczył lekko brwi i teraz spojrzał na chowającą się z tyłu Pumpkin, najwyraźniej dopiero ją dostrzegając. - Ja się tym zajmę - powiedział nagle inny gwardzista, nie dając mu szansy zapytać klaczy. - Poradzę sobie - Wszystkie mają udać się na przesłuchanie, są oskarżone o kradzież i napaść - Crimson otworzyła szeroko oczy, co wskazywało, że sama nic z tegonie rozumie. - Skoro tak, to zabieraj je - Pójdziecie ze mną - powiedział nowy gwardzista. Crimson zaczęła się wahać zastanawiając co zrobić. Jej kopytko błądziło w okolicy torby gdzie zapewne trzymała swoje zabawki, ale ostatecznie zrezygnowała najpewniej z powodu ilości gwardzistów jakie je otaczały. Powoli i bardzo niechętnie ruszyła za gwardzistą. Pumpkin przełknęła ślinę, ale również to zrobiła. - Ej gościu jestem stały klientem, chyba jesteś nowy, bo wcześniej cię nie widziałam - mówiła Crimson kiedy szli dalej. - Wszyscy mnie tu znają i nigdy nic nie skosiłam. Robiłam rozróby, ale były legalne, a te dwie? Widzisz jak wyglądają? Sądzisz, że któraś mogłaby coś zwinąć? - Jestem pewny, że nie - powiedział nagle się zatrzymując i spoglądając teraz na White, a jego oko zmieniło się na niewielką chwilę na oko podmieńca. - Nie sądziłem, że tak szybko znowu się spotkamy. Mogę wam jakoś pomóc? Baza - Jestem sanitariuszką, takie jak ja są zawsze gotowe zrobić naprawdę wiele żeby uratować naszych pacjentów - uśmiechnęła się słabo do Fire, a potem spojrzała na Ordera. - Potrzebuje mokrego zimnego ręcznika, ktoś musi mi potrzeć trochę głowę. Jestem już wyczerpana jeśli taki znajdziesz, to mi wystarczająco pomoże - westchnęła i przyłożyła róg do Speara. Na jej głowie pojawiły się krople potu i lekko zmarszczyła brwi. - Nie pozwolę żeby którekolwiek z was zginęło po tym wszystkim - powiedział nagle Lance i nachylił się do Pearl. - Skoncentruj moją magię i swoją na nim. Większe szanse, że się na powiedzie - Jesteś wyczerpany po teleportacji i licznych atakach - Spokojnie, dam radę. Znosiłem już gorsze rzeczy Canterlot - Oczywiście - powiedział ogier i zgodnie z poleceniem powoli podszedł we wskazane miejsce. Klacz również to zrobiła opuszczając wzrok i nic nie mówiąc. W tym czasie drugi rekrut stanął jeszcze na chwilę koło Ordera. - Uważaj frajerze, ostatniego takiego jak ty posłałem na wózek - powiedział rzucając mu ostrzegawcze spojrzenie, a potem podszedł do ogiera. - Skąd pan pochodzi? - Ja i moja siostra pochodzimy z Baltimare - Baltimare? Niezła dziura - ogier tylko wzruszył kopytami kiedy ten przeglądał jego papiery. - Co jest nie tak z pana siostrą? - To dosyć delikatna sprawa... - Jest opóźniona czy po prostu nieudana? - klacz najwyraźniej to słyszała, ale zdawała się nie reagować na obelgi. - To raczej zaczęło się przy urodzeniu - Czemu przyjechaliście do Canterlotu? - Siostra ma podejść do rytuału, pomyśleliśmy, że tutaj może zdołają nam powiedzieć co jest z nią nie tak - Z góry da się założyć kto jest nieudany. Moją kuzynkę za oblany rytuał wywalili do lasu Everfree, ale nikt nie płakał - Mam jednak nadzieję, że tu się obejdzie bez tego - gwardziści się przysłuchiwali, ale zdawali się nie reagować na te grę słowną. - Dobra papiery zdają się zgadzać, jeszcze tylko - spojrzał w oczy ogiera niezwykle intensywnie. - No cóż, jak dla mnie wszystko z wami w porządku, chyba, że ten drugi ma jeszcze jakieś problemy życiowe do was
  8. Magus

    Czarny rynek - No to jak sobie pani życzy - Crimson posłała delikatny uśmiech obu klaczom i zaczęła je prowadzić w kierunku czarnego rynku. Jak zwykle kiedy tylko zbliżyły się do zabudowań musiały stanąć w kolejce. Przed trzema klaczami stał jakiś ogier trzymający na łańcuchu nietypowe stworzenie. Przypominało to trochę wilka, ale z ciałem wielkim jak u niedźwiedzia i zdecydowanie większych zębach, nie mówiąc, że kształt pyska wydawał się bardziej szpiczasty niż u wilka. Stworzenie wyraźnie kuliło się i stękało jakby nie chciało iść ze swoim właścicielem, chyba wiedziało co je będzie czekać. Pumpkin, która do tej pory rozglądała się w milczeniu skuliła się lekko i cofnęła za White kiedy zobaczyła na ścianie plakat ze swoją podobizną. Informacja na plakacie była dosyć jasna. Poszukiwana własność Almonda Lime'a Każdy kto ją widział proszony jest o kontakt, nagroda za informacje. - Już się za nami stęskniłaś Crimson? - powiedział nagle jeden z gwardzistów, kiedy inni obsługiwali ogiera z dziwnym stworzeniem. - Zwykle tak szybko nie wracasz - Mam urlop, sam wiesz, w mieście się nie uwalę jak tu, więc trzeba szaleć - Ta... Jeśli o tym mowa, byłaś wczoraj chyba z inną klaczą - spojrzał na Pumpkin. - Już tamta ci się znudziła? - A co książkę o mnie piszesz? - Raczej jestem ciekawski, z baru gdzie odbyła się wczoraj rozróba i który ty znasz, aż za dobrze zniknęła klacz, ale zapewne nic o tym nie wiesz - A wyglądam jakbym miała kogoś porwać? - Wyglądasz jakbyś chciała kogoś zamordować - krzywo się uśmiechnęła, a ogier spojrzał teraz na White. - A ty oczywiście panienko też nic nie wiesz i łazisz za tą menelką z braku lepszych znajomych? Baza - Czekaj... - westchnął Lance chwilę chodząc w kółko. - Rozumiem waszą nienawiść do cesarzowej, ale ona jest kucykiem jak ja czy Pearl. Chyba nie sądzisz, że w innym świecie też jest nasza rasa? Księżniczki też jej raczej nie zmieniły w kucyka... To bez sensu - potarł się lekko po głowie. - Poza tym wszyscy wiedzą, że elementy przepadły kiedy księżniczka Twilight i jej przyjaciółki zaatakowały cesarzową, podobnie jak Discord i kryształowe serce. Poza tym nawet jeśli ta grupa sadystów jest mała, to zawsze może urosnąć i stanowić dla was też zagrożenie - Nie masz za co dziękować, to moja powinność. Lekarz niezależnie od strony ma leczyć nie zabijać - uśmiechnęła się do Fire, aż nagle nie przybiegł mechanik. - Spear? - powiedziała wyraźnie speszona i zaraz się podniosła. - Dobra, potem pogadamy dalej - powiedział równie speszony Lance. - Nie mogę pozwolić żeby mój żołnierz umarł, prowadź - powiedział nerwowo do ogiera i nie czekając na reakcje innych pobiegł wspólnie z Pearl za nim. Kiedy tylko znaleźli się na miejscu Pearl szybko podeszła do towarzysza. - Jest słaby... Co się stało? - spytała patrząc teraz na innych, którzy z nim byli. Canterlot Klacz słysząc Dawna mrugnęła trochę speszona i spuściła wzrok nic nie mówiąc. Mogła być nieśmiała lub przestraszona, ciężko powiedzieć, ale nie protestowała kiedy Dawn zaczął przeglądać jej papiery. Obaj gwardziści również skierowali ram wzrok, ale nie mieszali się do sytuacji. Natomiast zwykli gwardziści pilnujący na co dzień bramy wyglądali na zakłopotanych jakby nie wiedzieli co mieli zrobić z tą sytuacją. Rekrut, który denerwował Dawna też nie mieszał się, tylko stał z boku z krzywym uśmieszkiem na całą sytuacje. Jak się okazało w papierach nie było nic nadzwyczajnego. Klacz nazywała się Sunshine Almond i miała dziewiętnaście lat, a urodziła się Baltimare. - Przepraszam - powiedział nagle jakiś męski głos w kierunku Dawna. Jak się okazało obok klaczy stanął jakiś duży ogier, a kiedy tak się stało klacz opuściła ponownie wzrok i wbiła go jeszcze bardziej w ziemię. - Mam nadzieje, że moja siostra nie narobiła problemu, jest bardzo nieporadna. Wiem, że to skaza dla jednorożców, ale sam pan rozumie - uśmiechnął się do Dawna. - Jeśli jednak coś zrobiła, to zapewniam, że zostanie ukarana
  9. Magus

    Czarny rynek Pumpkin wstrzymała na chwilę oddech. To co musiała przeżyć w czasie niewoli najwyraźniej odbiło się na jej psychice, bo jeszcze chwilę się wahała jakby nie chciała już widzieć tego miejsca. W końcu jednak zebrała się w sobie i wbiegła wspólnie z White w przejście. Pierwsze co można było poczuć, to jak zwykle rewelacje żołądkowe, ale Pumpkin najwyraźniej była już na to gotowa po ostatniej podróży i teraz tylko na chwilę usiadła próbując dojść do siebie. W dzień Czarny rynek wydawał się być nawet większy, a zewsząd maszerowały kolejni chętni żeby skorzystać z jego usług. Można było dostrzec nawet kilka hipogryfów kierujących się do tego ogromnego fortu, w którym odbywały się wszelkie nielegalne atrakcje, za które normalnie można było spędzić nawet całe życie w lochu. - Chwilę wam zajęło - powiedziała nagle Crimson powoli do nich idąc. - Matko, ale tu gorąco - potarła kopytem czoło i miała racje. W nocy powietrze było bardziej rześkie, a teraz było duszne, ponadto słońce zdawało się przypiekać wszystko na skwar. - Możemy tam nie wchodzić - powiedziała nagle Crimson. - Tylko wtedy zrobimy okrężną drogę, a przy tym słońcu i piachu może nam to zająć nawet godzinę lub lepiej. Idąc przez rynek zrobimy to w pół - Nie chce żebyście się przeze mnie męczyły - Pumpkin potarła kopytkiem czoło. - Dam radę... - Ja tam mogę iść na około, jak trzeba - Crimson wzruszyła kopytami i spojrzała na White. - Wybór należy do ciebie. Okrężna droga oznacza, że nikt jej nie będzie szukał, bo jesteśmy poza granicami prawa Christiana, ale nie mamy też ochrony gwardii w tym momencie, jeśli ktoś zacznie się do nas dowalać musimy liczyć tylko na siebie, no i trasa będzie znacznie trudniejsza przez piach i ten skwar Baza - Poczekajcie, bo tego chyba jest za dużo jak na jedną sprawę - Lance próbował sobie to wszystko ułożyć w głowie. - Wiem, że połączył na wspólny cel, ale... Zdajesz sobie sprawę o czym mówisz? - spojrzał teraz na Ordera. - Wiemy, że istnieją ruchy oporu nadal wierne księżniczką, ale oni was nienawidzą - spojrzał na Ordera i Fire. - Nie bierzcie tego do siebie, po prostu mówię jak jest. Kiedy byłem jeszcze sierżantem złapaliśmy jednego z nich, nie jestem dumny z tego co tam się stało - pokręcił lekko głową. - Uważają jednak, że to wy stworzyliście cesarzową za pomocą tej swojej nauki i wymknęła wam się spod kontroli. Winią was tak samo jak ją za swoje cierpienie. Nie mówiąc, że nadal jest przeszłość. Wielu z nich straciło całe rodziny w czasie pierwszych integracji z ludźmi. Nie wiem czy będą potrafili od tak wam to zapomnieć dawne krzywdy - Pearl powoli odsunęła się od buntownika, który już powinien czuć się lepiej po jej leczeniu. - Poza tym nadal panuje wojna - nagle dodała. - Podmieńce i gryfy tylko szukają okazji żeby zgarnąć moc Crystal i zdobyć ją dla siebie, pod ich władzą może nie być dla nas lepiej podobnie i dla was. Chrysalis widzi w was tylko jedzenie, a gryfy jeszcze zanim się zmieniliście widziały w was tylko łyse małpy. Jeśli zrobicie coś nierozsądnie, dacie im okazje na zdobycie władzy - No właśnie i te rzeczy, o których mówicie... - wtrącił nadal zdezorientowany Lance. - Księżniczki zawsze mówiły, że klejnoty harmonii to najpotężniejsza moc. Jak to możliwe, że istnieje coś takiego o czym mówicie i same tego nie kontrolowały? - Czy to nie wasz żołnierz? - nagle zmieniła temat Pearl widząc jak z bazy wychodzi jeden z buntowników. Canterlot - Jakbym się naćpał przed snem też bym widział cesarzową - rekrut wykpił jeszcze słowa Dawna nim wszyscy zamilkli. Pierwsza godzina i znów był silny skwar, a na dodatek panowała straszna nuda. Gwardziści stali niczym pomniki czekając na wszystko, co może się ewentualnie zdarzyć, a rekrut przypatrywał się każdemu z odwiedzających Canterlot. - Cesarzowa mogłaby nas obłaskawić strumieniem deszczu - westchnął ponuro jeden z gwardzistów, ale nie przełożony Dawna. - Mają awarię w fabryce pogody - powiedział teraz ponuro przełożony Dawna. - Deszcz ma wrócić za dwa dni - Awarię? O czym ty gadasz? - Wiem tylko tyle, że to prawdopodobnie był sabotaż, podejrzewa się oddanych dawnej władzy, ale już podobno panują nad sytuacją - Cholerni... Zawsze coś zepsują - spojrzał ponuro na bramę. - Wiesz, że wieczorem mam trening? - Z prawym kopytem cesarzowej? - Ta... Ostatnio po treningu tydzień wracałem w pełni do formy. Czasem mam wrażenie, że nie jest jednorożcem... - Co ty gadasz? Nie widziałeś rogu? - Tak... Ale on walczy jak alicorn bez skrzydeł, czy to ma sens? - Nie sądzę - do bramy zbliżyła się drobna klacz wyglądała na trochę roztrzepaną lub przerażoną kiedy zwykli gwardziści prosili ją o dokumenty. Kiedy sięgnęła po swoją torbę, ta rozsypała całą jej zawartość. Piskliwie zaczęła przepraszać i szybko zaczęła zbierać swoje rzeczy, co jakiś czas oglądając się na wszystkie strony. Rekrut, który ją zobaczył tylko pogardliwie prychnął jakby nie warta była jego uwagi.
  10. Magus

    Baza - Spokojnie, miewałam już gorsze sytuacje - uśmiechnęła się do swoich towarzyszy, a potem jej róg otoczyła aura, która zaraz pokryła jej ranne kopytko. Nie minęła chwila, a znów mogła nim poruszać. Zaraz potem spojrzała na swojego dowódcę leżącego plackiem na ziemi i do niego podeszła. - Nic mi nie będzie - powiedział ciężko oddychając przez usta, a potem ściągając hełm. - Muszę tylko chwilę odpocząć, jestem wyczerpany, chyba pierwszy raz od dawna mam wrażenie, że mogę zasnąć i się nie bać - słabo się uśmiechnął do swoich towarzyszy. - Zakładam jednak, że każdy inny gwardzista na moim miejscu powiedziałby, że jestem nienormalny, patrząc na naszą grupę - spojrzał zaraz jednak znów na Pearl. - Pomóż ich towarzyszowi, wystarczająco wycierpiał - klacz kiwnęła głową i podeszła do wyczerpanego buntownika, który zaraz mógł poczuć przyjemne ciepło na swoim ciele. Lance spojrzał teraz na Batty i Ordera. - Zechcecie powiedzieć co dokładnie się stało i co macie na myśli mówiąc, że czas się zatrzymał? Nie ruszyliście się przecież, cały czas was widzieliśmy, a potem to coś było wolne... To bez sensu Jak się okazało poza strużką krwi, która kapała teraz z ust Speara, nie było widać żadnych zewnętrznych obrażeń. Najwyraźniej obrażenia jakie doznał musiały być zewnętrzne, więc ciężko było tu coś ocenić gołym okiem, poza tym, że ogier bardzo powoli oddychał. Canterlot - Czym tak właściwie się naraziłeś, że dali cię na bramę? - spytał gwardzista przełożonego Dawna kiedy powoli się zbliżali na miejsce. - Skąd wniosek, że się naraziłem? - Sam wiesz, to najgorsza robota. Nudno jak cholera i ta czujność... Stąd też nie zobaczycie cesarzowej - Ja mam jednak wrażenie, że nas cesarzowa potraktowała wyjątkowo. Nie każdy podoła takiej pracy. Musiała wierzyć, że ja i mój protegowany będziemy czujni, mimo trudności tego zadania - gwardzista już nic nie dodał, bo powoli cała czwórka stanęła niedaleko bramy. - To tu was zaatakowali wczoraj? - Mój protegowany nabrał podejrzeń - spojrzał na Dawna, a potem na drugiego milczącego rekruta, który nadal zdawał się wrogi. - A twój jak wykrywa podmieńców? - Po prostu są durne - odpowiedział rekrut zanim zdążył jego przełożony. - Wystarczy dobrze się przyjrzeć, zawsze coś zwalą w tym swoim kamuflażu, zresztą ich zachowanie też je zdradza. Cesarzowa na pewno wie, że mam najbardziej wyjątkowy talent wśród rekrutów. To kwestia czasu, aż mnie wyniesie pierwszego - Pewność siebie bywa głupia - skomentował to przełożony Dawna. - A ty jesteś tak pewny swoich możliwości? - spytał drugi gwardzista teraz Dawna.
  11. Magus

    Crimson Pumpkin - Jesteś urocza - powiedziała w jej kierunku Crimson kiedy powoli wychodziły z domu Sinister. - Jednak obie wiemy, że konsekwencje byłyby znikome. Jestem kucykiem ziemskim, w obecnym świecie to znaczy tyle, że jestem warta tyle ile brud pod kopytami. Nie mam rodziny, więc nikt nawet nie zwróci uwagi na moje zniknięcie - wzruszyła kopytami i spojrzała na Pumpkin. - A u ciebie gwardia jest milsza? - Nie bardzo... - powiedziała cicho. - Mój kolega kiedyś próbował porozmawiać z gwardzistami o tym, że mamy ciężkie warunki pracy. Za karę zaciągnęli go na pręgierz i kilkukrotnie batowali, nie pozwalając nam do niego podejść, ale kazali nam patrzeć - Trzeba przyznać, że wyobraźni to im nie brakuje - westchnęła Crimson kiedy powoli zbliżały się do przejścia. W okolicy panował spokój, a fakt, że szły za dnia zdawał się nie zwracać uwagi gwardii gdyby jakaś tu jeszcze była. Nawet stworzenia z lasu były dziś podejrzanie cicho. W końcu dotarły na miejsce. - Dawno mnie tam nie było za dnia. To, która pierwsza? - Pumpkin wyraźnie schowała się za White, chyba bojąc się tam wrócić. - No dobra, to idę pierwsza - zaraz potem wbiegła w szczelinę i za nią zniknęła. - Mogę pójść razem z tobą? - spytała cicho Pumpkin patrząc na White. Świątynia - Dziękuje - powiedziała Pearl w kierunku Batty, kiedy ta jej pomogła. Najpewniej była ciekawa o co chodzi, ale nie zadawała pytań tylko biegła starając się dotrzymać tempa innym. Liczne ryki, które zaczynał docierać ze wszystkich stron był jak dodatkowa motywacja nie mówiąc o wyładowaniach magii, które rosły z każdą chwilą za nim. - Poradzę sobie - powiedział przez zaciśnięte zęby Lance. Batty mogła pomyśleć w pierwszej chwili, że jest na nią zły z jakiegoś powodu, ale powód jego irytacji szybko się wyjaśnił. Jego róg coraz bardziej iskrzył, najwyraźniej starał się skupić na zaklęciu. Przed oczami całej grupy pojawiło się światło słońca, a przy tym i wyjście. Był tam również wyczerpany buntownik, którego zostawili, ale nadal żywy. Wtedy stało się coś niespodziewanego, bo Pearl nagle zahaczyła kopytem o jeden z kamieni i potoczyła się niedaleko uwięzionego buntownika głośno przy tym sycząc. - Skręciłam kopyto... Uciekajcie beze mnie... - Nikt nie zostanie - powiedział znów przez zaciśnięte zęby Lance i kiedy byli już blisko buntownika i Pearl nastąpił silny błysk i wszyscy znaleźli się pod bazą. Lance padł plackiem na ziemię, wyraźnie wyczerpany po tej teleportacji, a Pearl zrzuciła swój hełm i oparła się grzbietem o ścianę bazy. - Patrzcie - pokazała kopytem na miejsce gdzie znajdowała się świątynia. Stwory zalewały ją niczym mrówki mrowisko, a nad górami uderzały czerwone błyskawice. Nawet świątynią chmury zaczynały przybierać barwy purpury, a potem nastąpiła eksplozja fioletowego światła. W miejscu gdzie stała świątynia została pusta przestrzeń, zniknęły nawet góry, które były w pobliżu. - Nie rozumiem... Canterlot - Niewielu ma szansę zobaczyć cesarzową, a na żywo jeszcze mniej. Ci którzy jednak mieli szansę na ten zaszczyt opowiadali jak bardzo to na nich wpłynęło - powiedział gwardzista po niewielkiej chwili kiedy ich prowadził. - Dziś dojdzie do pewnej zmiany - dodał po niewielkiej chwili. - Ktoś z nami stanie na bramie, warto żebyś paru rzeczy się poduczył przy tym nietypowym dniu - nim zdążył wejść w szczegóły znaleźli się na zewnątrz gdzie czekało na nich dwoje kucyków. Był tam kolejny z oddziałów śmierci cesarzowej, ale nie tylko, bo i ogier którego Dawn mógł raz zobaczyć, ten sam który miał rozpoznawać podmieńców. - To jest ten twój? - spytał gwardzista przełożonego Dawna. - Tak, już wczoraj się sprawdził - rekrut idący niedaleko wyglądał na wyraźnie niezadowolonego tą sytuacją - No dobra, to chodźmy na te cholerną bramę im szybciej to się skończy tym lepiej. Nie wiem jaki podmieniec wchodziłby główną bramą, ale rozkaz to rozkaz - Desperatów nie brakuje - powiedział przełożony Dawna. - Sam się o tym wczoraj przekonałem - Ta, pewnie masz racje, chociaż stanie pod tą cholerną bramą mi się nie uśmiecha
  12. Magus

    Crimson i Pumpkin - Oj tam, może myślał, że to prima aprilis - uśmiechnęła się Crimson na oskarżenie Stalkera o kłamstwo i zaczęła go lekko drapać pod brodą. Posłała jeszcze krzywy uśmiech Sinister kiedy ta wspomniała o ciałach porzuconych gdzieś w okolicy czarnego rynku. Wiedziała, że ich nie zobaczą, bo przez noc pisaki pustynne już je pewnie zasypały, ale i tak było to zabawne - Jak znajdziesz jakiś ciekawy potencjał tego zielska, to możemy potem zaszaleć we trzy, jak wrócimy. Przy okazji opiszemy ci nasze przygody po drodze - spojrzała teraz na White. - No to chyba nie ma co. Załatwmy to i wracajmy. Muszę jeszcze gwardii dostarczyć trefny towar, bo inaczej będę mogła tylko imprezować na polach rzepy - wzdrygnęła się na samą myśl. - To co mała, jesteś gotowa? - Tak i dziękuje... - powiedziała jeszcze cicho w kierunku Sinister kiedy ta dała jej miksturę. - Nie mogę uwierzyć, że znowu zobaczę rodzinę - dodała zanim poszła za White - Zaplanujesz co im powiedzieć po drodze - spojrzała jeszcze raz na Sinister. - No to niedługo się zobaczymy, jakby co pozdrowię od ciebie Christiana - ostatni raz podrapała Stalkera za uchem zanim poszła na górę za White. - Przynajmniej wiemy, że wszystko jest dobrze - uśmiechnęła się w kierunku klaczy, koło której już stała już Pumpkin, a potem uśmiechnęła się delikatnie znów do White. - Bałaś się że już mnie nie zobaczysz, kiedy powiedział, że mnie zjadł? Świątynia Kiedy oboje złapali kończyny istoty naszło ich silne oślepiające światło, a kiedy błysk dobiegł końca, Batty i Order mogli dostrzec, że znów są w świątyni, ale nie sami. Istota, która do niedawna tkwiła umieszczona w ścianie znów była wolna. Teraz już nie słyszeli jej głosu w głowie, a ona stała nieruchomo jakby próbowała dojść do siebie. Dopiero po chwili na nich spojrzała swoim punktem umieszczonym w oczodole i uniosła łodygowatą kończynę pokazując im na drzwi, jakby chciała zakomunikować żeby uciekali. - Co się dzieje? - mogli nagle usłyszeć głos Lance'a. - Co to za stwór i co on robi? - stworzenie powoli podchodziło do wielkiego strumienia energii i wyciągnęło ku niemu kończyny. - Powinniśmy go zatrzymać? - spytała niepewnie stojąca obok Pearl, kiedy promień zaczął się dziwnie zachowywać i wyginać na wszystkie strony po zetknięciu z kończynami istoty. W tym czasie w bazie stało się coś niesłychanego, bo wszystkie bestie przestały nagle atakować pojazd i stanęły jak skamieniałe kierując monstrualne pyski ku niebu, jakby starały się czegoś wypatrywać. Każda z nich zaczęła wydawać dziwne pomruki, co wyglądało na rozmowę między potwornymi stworzeniami. Dźwięki stawały się coraz bardziej liczne i zaczynały brzmieć na spanikowane, bo rozbrzmiewały coraz szybciej i wtedy to się stało. Stworzenia niczym ogromna fala zaczęły biec w kierunku wyjścia z bazy, zupełnie ignorując swoje niedawne ofiary. Wszystkie z niesamowitą prędkością kierowały się ku świątyni, zupełnie jakby coś je wzywało, a one nie mogły się temu sprzeciwić. Canterlot - Nikt ci tego nie zarzuca - powiedział trochę niepewnie Might widząc reakcje Dawna, na wspomnienie o wycofaniu się. - Po prostu uważamy cię za towarzysza, trzymamy się razem od początku i nie chcemy żebyś odszedł - Śniła ci się cesarzowa? - powiedział nagle inny rekrut, najwyraźniej bardziej zainteresowany tym tematem. - Mi od naszego pierwszego snu, już się nie śniła. Może nie ma czasu na wszystkich - Mi się śniła ostatnio - powiedział inny. - Powiedziała o wielkich rzeczach, które wkrótce się wydarzą i że mam nie wątpić, cokolwiek się nie stanie, bo to dla większego dobra - Serio? Ale o co mogła mieć na myśli? - A skąd mam wiedzieć, wiem tylko co słyszałem - Dawn jednak nie miał szansy wejść w te rozmowę, bo nagle drzwi stanęły otworem. - Dawn Spark - powiedział ten sam charakterystyczny głos gwardzisty z wczoraj. - Idziemy pod bramę, mam nadzieje, że jesteś gotowy
  13. Magus

    Crimson Pumpkin Zawiłości magii pozostawały zagadką dla Crimson. Podobno wszystkie kucyki miały jakąś magię, ale ona tej swojej nie łapała. Fakt jako kucyk ziemski była pewnie silniejsza, ale nigdy nie była kucem pociągowym. Po prostu robiła to co lubi i się nie ograniczała. Nawet jeśli jej życia nie uznawano za normalne w żadnym systemie władzy, nieważne czy to Crystal czy to księżniczek. W każdym razie nie do końca rozumiała co ma na myśli Sinister mówiąc o swojej przesyconej magii. Jednak domyślała się, że to nie pretekst, a kryje się za tym coś więcej. Poczuła potem na głowie kopyto klaczy, ale zanim zdążyła odpowiedzieć lub zareagować znalazły się znowu w miejscu gdzie sprowadził ją słodziak, ale nie był tu teraz sam. - Znaczy, że nie zjadł cię? - spytała niepewnie Pumpkin, ale wyraźnie zadowolona, że obie klacze się znalazły. - Kto? On? - wskazała kopytem na Stalkera. - Gdzie tam. To dobry przyjaciel trzeba tylko pokazać mu, że jest się wartym jego przyjaźni - potem spojrzała na White i Sinister. - No pełen odlot, chyba nawet widziałam tam maszynę do żelków - oczywiście to nie była prawda, ale uznała, że Sinister sama pociągnie to kłamstwo lub powie prawdę co robi potajemnie w tym pokoju. - Co do twojego pytania w wolnej chwili czemu nie - posłała lekki uśmiech Sinister i znów zwróciła się do obu klaczy. - Czyli chyba musimy odprowadzić Pumpkin we dwie Świątynia Wiedza bywa zgubna, to wyjątkowo rozsądne dzielić zamiary na siły. Kim jestem? Jednym z miliardów w miejscu, które ja nazywam domem. Pokaże ci to czego pragniesz. Nie stało się tak właściwie nic. Batty nawet nic nie poczuła, ale mogła dostrzec, że jej umysł wie rzeczy, których wcześniej nie wiedziała. Droga której pragnęła stała przed nią otworem. Korzystaj pożytecznie z wiedzy, którą dostałaś. Nie do końca rozumiem te wasze wydzielanie na płci, ale wasze umysły sporo mi wyjaśniają. Jeśli to wszystko co chcecie wiedzieć, to złapcie mnie za kończyny. Istota wyjęła dwa pnąca w ich stronę. Znów znajdziemy się świątyni. Musicie mnie uwolnić, a wtedy ja zacznę przygotowania. Będziecie musieli uciekać najszybciej jak się da, bo inaczej pójdziecie w te podróż z nami. Komnata - Chyba przesadzasz... - wszyscy patrzyli w szoku na Dawna. - Przecież ona nie jest jeszcze nawet gwardzistką, a widzieliśmy co ty potrafisz. Razem na pewno bylibyśmy silniejsi. Inaczej można pomyśleć, że dzieli nas przepaść, a co dopiero prz gwardii - Might zdawał się jednak zastanawiać nad czymś innym. - Jak to rzucił w cholerę? - nagle spytał. - Dziś znowu masz to robić, chyba nie chcesz zdezerterować, prawda? - mówił wyraźnie zaskoczony, że najwyraźniej w ogóle o tym pomyślał. - Spokojnie, na pewno tego nie zrobi. Musiałeś nieźle się zabawić przy tej walce kiedy my znowu tylko byliśmy testowani. Dziwne jednak, że cesarzowa wybrała tamtych zamiast któregoś z nas. Chyba każdy lepiej nadawałby się niż tamta dwójka z tego co mówisz
  14. Magus

    Crimson - Czy bym się z nimi zadawała? Ciężko powiedzieć. Wiesz ja raczej nigdy nie miałam trwałych relacji. Świat był moim domem, raz tu raz tam. Nie znałam nikogo kto chciałby tak spędzać czas, więc podróżowałam zwykle samotnie. Czy narzekałam na to? Nie zawsze było łatwo, ale czułam się właściwie wolna, a nie jak teraz - skrzywiła się z niesmakiem. - Jednorożce, o których mówisz są tylko jak kawałki tej zarazy, która ciągnie się z góry. No, a skoro Crystal pozostaje niepokonana, to pozostaje mi pisanie haseł, które ją zachwalają - rzuciła krzywy uśmiech Sinister. - Muszę powiedzieć, że masz ciekawe hobby. Spodziewałaś się po mnie takiej czy raczej innej reakcji? - zadała to pytanie, ale potem dotarło do niej pytanie Sinister. Normalnie nie miałaby z tym problemu, ale pewna śmieszna myśl przeszła jej przez głowę. - Wstydzisz się mnie? - zrobiła smutną minę i wydęła dolną wargę. Pumpki Ostrzeżenie White ją zaniepokoiło, ale nie mogła się wycofać. Bała się odkryć zmasakrowane ciało Crimson, ale i bała się sama uciec. Nie była pewna co by się stało gdyby gwardia ją złapała. Nie pochodziła z tego miejsca, a nie sądziła, że uwierzyli by jej w to, że została uprowadzona. A nawet jeśli, to była tylko kucykiem ziemskim, więc kogo to obchodziło? Kiedy znalazły się na dole i zobaczyła stwora schowała się za White. Jednak najgorsze było kiedy potwór się oblizał. Obraz Crimson powoli pożeranej przez tego potwora jeszcze bardziej nawiedził jej głowę. - Nie ma śladów krwi... - pisnęła cicho za jej grzbietem, była pewna, że jakieś szczątki powinny zostać. Świątynia Tak długo jak tu stoimy, czas dla waszych towarzyszy stoi w miejscu. Jednocześnie nie można też wpływać na miejsce, w którym są. Nigdy nie ma prostych rozwiązań. Igranie z czasem i przestrzenią, a przy tym łamanie zasad jakie są nałożone niesie poważne konsekwencje. Punkt w oczodole przekierował się teraz na Batty. Masz umysł zatarty potężną barierą. Widzę przez nią i mogę ci pokazać co za nią jest. Mogę pokazać nawet pierwszy dzień kiedy otworzyłaś oczy tuż przy narodzeniu, lecz musisz wiedzieć, że nie zawsze jest tam skryte to co chcemy zobaczyć. Nie mnie wiedzieć jak zareagujesz na obrazy tam skryte. Mojemu gatunkowi obce są rzeczy, które zwiecie emocjami, a hierarchia zwana rodziną też zupełnie jest mi nieznana. My mnożymy się wraz z wiatrem i podążamy zgłębiać. Chcesz aby twój mur dzielący cię od odpowiedzi teraz pękł? Koszary - Nie rozumiem o czym mówisz - powiedział zdezorientowany Might. - Fajnie jednak, że ciebie spotkaliśmy zanim znów cię zabrali, jak podobało ci się twoje zadanie? - Ta widziałem innych, ale nie ciebie - powiedział ponuro inny. - Jednemu dali podmieńców. Miał ich rozróżniać w tłumie kuców. Chyba trzymają kilka okazów w lochu. Inny natomiast siedział i patrzył godzinami w kamienie sam nie wiem czego szukając, ale ta babka... - To nie było normalne - wtrącił inny. - Nie jest na poziomie gwardzistów co prawda, ale co ona za zaklęcia rzuca... Nie mogła się tego nauczyć na uniwersytecie. Chyba zna dowódcę gwardzistów, bo na chwilę ją wezwał do rozmowy. Zaraz wyjdzie, że to jego córka. Może jednak miałeś co do niej racje... - Ja tam nie mam do tego głowy - wyraźnie nadąsany Might usiadł na swoim łóżku. - Czemu żadnego z nas nie wybrali? Czym trzeba zabłysnąć żeby zwrócić na siebie uwagę? - Pogadaj z tamtą klaczą, może cię czegoś nauczy lub jej trzeba pokazać miejsce w szeregu...
  15. Magus

    Crimson - Nie doceniasz mnie - skomentowała krótko fakt broni palnej. Nie wyglądało to też na puste słowa. - Szczerze mówiąc, czasem przeszło mi to przez myśl - odparła na kwestie gwardzistów, a potem poszła bez słowa za Sinister. - Bo ja tam wiem. Mieszkam sama, nie wiem jak już długo w swoim mieszkaniu i raczej nikt za bardzo nie chce ze mną gadać. Jednorożce myślą zapewne, że zarażę je jakąś nieuleczalną chorobą, a kucy ziemskich już nie ma w mieście. Zanim więc was spotkałam, w domu gadałam do ścian, chyba dlatego większość czas spędzałam na czarnym rynku, teraz się chociaż nie nudzę - mówiła, a potem skierowała wzrok na Sinister. - No to spotkał mnie nie mały zaszczyt widzę - wtedy jej oczom rzucił się wielki smokowaty kształt, na którego widok otworzyła szeroko oczy. - O cholera... - dobrą chwilę nie była w stanie powiedzieć nic więcej, przyglądając się stworzeniu. - Chyba nie chcesz wydać wojny Crystal, co? - te pytanie wyrwało jej się po dobrej chwili, ale raczej nie wyglądało żeby było szczere. - Z gwardią nie do końca wiem. Biorą co mam, mówiąc, że się im należy i przypominają jak wiele serca mi okazali nie wysyłając na rolę - mówiła dalej patrząc na stworzenie. - Christian... Cóż... To straszny dupek, ale ma mnóstwo kasy i umie docenić interes. Miej coś co go zainteresuje, a potem można się targować o niezłe kwoty, ale trzeba uważać żeby go nie urazić lub nie próbować zrobić z niego idioty, bo nieźle się wpieni, a to nic dobrego - westchnęła, a potem odwróciła głowę w kierunku Sinister. - Ogólnie wiesz, że White i Pumpkin też tu są, prawda? Świątynia Zniszczenie, czas, energia, kreacja, życie, śmierć oraz rzeczywistość. Zbierz wszystkie połącz na berle, a będziesz władać każdą z tej mocy. Nikt nie wie jednak gdzie owe berło jest, nawet ja tego nie wiem. Przepadło wraz z pradawnymi istotami, których ślady zaniknęły zanim tacy jak ja pojawili się w swoim świecie. Używanie tych przedmiotów bez berła niesie ogromną cenę, a ktoś kto nie jest dość silny, może zapłacić więcej niż życiem, bo są rzeczy nawet gorsze od śmierci. Gdyby ktoś jednak zdołał zdobyć nawet wszystko łącznie z berłem, to i tak nie istnieje wiele istot które mogłyby go użyć. Widzę władczynie tego świata w waszych myślach i odpowiem, że nawet one nie miałyby takiej mocy. Ponadto jeśli zostanie źle użyte, powrócą istoty starsze niż cokolwiek co znamy, a potem zgładzą nas wszystkich. Tylko szalony umysł sięgałby po taką moc. To co zniknęło z tego miejsca jest jak energia. Może ją pochłaniać, a potem przywłaszczać pozostawiając bezsilnymi. Te istoty kiedy je znaleźliśmy... Wielu takich jak ja zgniło na moich oczach, to przeklęte rzeczy. Jednak jak powiedziałem, przedmioty są w różnych miejscach w innych światach, do których nie ma się dostępu. Nawet my byśmy ich nie odnaleźli. Chcecie wiedzieć coś jeszcze i czy pozostajecie przy swojej wcześniej decyzji? Kiedy już zacznę nie zobaczycie nas. Jeśli zawiedziecie, a ta Crystal jakimś cudem użyje tych rzeczy, będziecie odpowiedzialni za śmierć wszelkich istnień. Sen - Wszystko ma pewien cel, a ja nie robię nic bez powodu - powiedziała bez gniewu, nadal spokojnie spacerując. - Aby ukończyć moje plany potrzebuje czegoś więcej. Jednorożce ze swoim źródłem energii mogą to zapewnić, ale nie kiedy będą słabe. To wymaga ode mnie pewnych rzeczy, nawet jeśli inni ich nie rozumieją. Mieszana krew sprawia, że pokolenie słabnie, dlatego tak ulegało czarnej magii kiedy chciałam dać im siłę. Jedyne co można zrobić w tym wypadku, to zasiać wrogość aby unikać takich sytuacji. Kucyki ziemskie i pegazy mają swoje zadania, które muszą wykonać dla dobra planu, ale to jednorożce wytyczą nowy lepszy świat, do którego dążę. Muszę jednak zakończyć wszystko co zaczęłam. Potrafisz to zrozumieć?
×
×
  • Create New...