Tokusa

Brony
  • Zawartość

    32
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

40 Dobra

2 obserwujących

O Tokusa

  • Ranga
    Wredna baba
  • Urodziny 20.09.1992

Kontakt

  • Strona www
    http://tokusa-desu.deviantart.com/
  • Gadu-Gadu
    9674659

Informacje profilowe

  • Płeć
    Klacz
  • Miejsce zamieszkania
    Bielefeld
  • Zainteresowania
    Anime wszelkiej maści, podobnie z mangami. Grafika komputerowa i rysunek. Chętnie też czytam książki; w serduchu od kilku lat ciepłe miejsce zajmuje seria Potterowska. Miłościczka kreskówek jak i filmów kręcących się wokół postaci MARVELowskich. Koty są cudowne. W planach mam wybudowanie ołtarzyku dla zielonej herbaty.
  • Ulubiona postać
    - Luna/ Nightmare Moon
    - Twilight Sparkle
    - Chrystalis
    - Gummy

Ostatnio na profilu byli

1029 wyświetleń profilu
  1. A mnie się odcinek nie spodobał (Właściwie jedynym, który mi naprawdę przypadł do gustu był odcinek szósty, reszta była albo taka "meh" albo po prostu "ok", póki co sezon szósty jest taki sobie jak dla mnie). Rainbow Dash była moją ulubioną postacią, gdy zaczynałam oglądać serial, ale z każdym kolejnym sezonem- spadała u mnie w rankingu na łeb na szyję. Można więc powiedzieć, że "Rainbow Crush" pasuje do niej nie tylko ze względu na kraksę w tym odcinku. Ale teraz? Jest po prostu irytująca. Niby dobry morał, a nawet kilka gdyby się uprzeć, ale co z tego skoro przez większość czasu miałam ochotę podeprzeć się na łokciu i zakryć oczy dłonią? Nie zawsze trzeba morału, by odcinek był dobry, i sam morał niekoniecznie jest w stanie dźwignąć cały odcinek. Podobała mi się końcówka- Rainbow w końcu coś zrozumiała, ale to wciąż za mało. Mam nadzieję, że dalej będzie lepiej.
  2. Jak oceniam odcinek? "Meh". Gorzej niż początek sezonu piątego, który był gorszy od początku sezonu czwartego. Znaczy, dobra- powoli. Zmutowany niemowlak dalej jest fe. Znaczy- fakt faktem, jest to urocze i w ogóle "ojojoj", ale boli mnie, że w ogóle nie przypomina innych bobasów znanych nam z serialu. Te wielkie gały są przerażające. No i te skrzydła. Czy dla tak małego ciałka machanie czymś tak wielkim nie powinno być, no, TRUDNE? Bah, ona lata naturalnie jak najlepszy lotnik. Rozumiem, że jest najprawdopodobniej pierwszym naturalnym alicornem (nadal nie wiemy czy Luna i Celestia pochodzą z Equestrii czy spoza, ale wszystko na to wskazuje że i one były "normalne") , co samo w sobie mi się nie podoba, ale wciąż... Ugh. Podobał mi się fakt, że siostrzyczki ruszyły rogami i postrzelały laserami tu i ówdzie. Jak i również to, że przyznały że nie są wszechmocne. Teraz tylko wyjaśnić dlaczego tak długo żyją i jak powstały- nadal chciałabym aby Celestyna stała się Solar Flare i by to ona była antagonistką tego sezonu, by było dzięki temu sporo okazji by przyjrzeć się przeszłości sióstr. Ale to tylko moje takie małe marzenie, więc można te myśli zamieść pod dywan. Co mi się jeszcze podobało? Sunburst. Nie dość, ze gość ma unikalny ale jednocześnie bardzo fajny design to jest jeszcze świetny. Taki trochę nerd. Normalnie ażbym go wyczesała w najlepsze. Co się jeszcze... Mniej durnego humoru Pinkie, a bardziej Pinkie na wzór dawnych czasów, taką lubię. No i Shining odkrywający uroki ojcostwa. I o zgrozo, to już wszystko co mi się podobało. Kryształowe Królestwo po raz trzeci? Ile można? No i nie lubię postaci Starlight. Lubiłam ją w sezonie piątym, ale na samym początku. W finałowym odcinku niestety wywołała u mnie potężną chęć podparcia się o czoło i zapytanie "dlaczego?". Jej powód do kradzieży zadnich znaczków oraz zemsty na Tłalocie i tak dalej jest, tak jak był, marny. Gdyby każdemu odwalała szajba bo nagle jego friend sobie zerwał kontakty, to mielibyśmy właśnie apokalipsę, bah, to nawet nie byłby żart. Ale dobra, przebolejmy to, że nie dodali niczego sensownego do jej "smutnego dzieciństwa". Dziewczyna po prostu mi nie leży. Jak była interesująca tak teraz robi się nijaka. Mam nadzieję, że będzie lepiej. Jakoś tak dziwnie bez radości podeszłam do początku sezonu, może się to zmieni? Oby. Póki co "meh" jest jak dla mnie najlepszą "oceną".
  3. Wniosek o długości tworzenia planu nasunął się na podstawie (przyznaję się bez bicia) wypowiedzi innych osób i moich własnych przypuszczeń. Nie mniej jednak czy był to plan robiony 5 minut na kolanie, czy przez cały sezon, czy też pośrednio- nie liczyła się całkowicie z konsekwencjami swoich działań, co daje jej -Sporo od inteligencji (zwłaszcza w tematyce tak delikatnej jak bawienie się czasem, serio). Co do dzieci- spróbuj przejść się do przedszkola i wytłumaczyć kontinuum czasoprzestrzenne. Powodzenia. Raz, że się tym znudzi, dwa, że co inne przykuje jego uwagę (i to nie dlatego, że panuje to wybujałe ADHD czy inne bzdury, tylko dlatego, że najzwyczajniej jest dzieckiem). Jasne, są dzieci, które coś oglądając skupiają się na tym, ale większość na dobrą sprawę się nie przejmuje. Starlight miała naprawdę sporo potencjału, miała wszelkie predyspozycje do tego, by pokazać jak świetna jest, ale niestety za szybko się wszystko działo, za błahe powody nam pokazano. Może istnieją jakieś inne? Ale nawet jeśli, obecnie jedynym powodem jakim znamy, jest "strata" przyjaciela, bo dostał cutie mark. To wcale nie tak, że mogła go odwiedzać, pisać do niego, czy cokolwiek, nie? Może w kolejnym sezonie dowiemy się więcej, ale póki co jest to tak płytkie, jak wygląda. Zresztą- nie zdziwiłabym się gdybyśmy dostali odcinek z przeszłością Starligh. Ale póki co wygląda to tak, jak wygląda.
  4. No to tak. Jeśli ktoś czytał moje wypowiedzi albo zerknął kiedyś, w przypływie pijackiej melancholii na mój profil, to jest świadom tego, że moją ulubioną postacią z całego mane6 jest nikt inny, jak nasza księżniczka przyjaźni, Twilight "Twalot" Sparkle. Ale pozwolę sobie wymienić każdą z bohaterek i wyjaśnić co, dlaczego, przez co i w jaki sposób mnie się w tej a nie innej postaci podoba, a co nie. - Twilight Sparkle - Przede wszystkim w jej postaci urzekł mnie progres, jaki nastąpił w jej charakterystyce. Z zamkniętego w sobie, asocjalnego nerda w "największego friendsa wszystkich friendsów". Jest niezwykle wytrwała, kocha czytać (!), jest kimś na kim można polegać. I w mojej subiektywnej ocenie jest ona najmilszą z postaci. Jest po prostu urocza. Ktoś nawet określił to jako "awkwardable". Jasne, ma swoje wady. Jak przykładowo- mimo swojej inteligencji i oczytania, to gdy dostała nieskończone zaklęcie Brodatego, to zamiast pomyśleć to rzuciła je... By zobaczyć co robi. Nie podoba mi się też to, że jej alicornizacja była teoretycznie niepotrzebna, patrząc na to, że w serialu księżniczką jest tylko wtedy gdy serial sobie o tym przypomni (zero zdziwienia "łoł, alicorn!" w ostatnim odcinku sezonu piątego. Ot random kuc z rogiem i skrzydłami, nie? Tya). Nie mniej jest ona moim ulubionym kucem z Mane6. - Applejack - Jest swojska. Nawet jeśli nie miałam przyjemności wychować się na farmie czy ogólnie na wsi, to lubię ten klimat. Jest ciepła i szczera. Uwielbiam jak spędza czas z Apple Bloom, albo jej "rozmowy" (monologi? XD) z Big Mac'iem. Ponadto lubię fakt, że nie waha się przejąć pałeczki "lidera" gdy akurat Twilight nie może- co jest dla mnie czymś bardzo słusznym, zważywszy na to, że właśnie Applejack ma sporo oleju w głowie. Na dobrą sprawę czy rzuciło się coś, co bym w jej postaci nie lubiła? Coś co by mnie wkurzało? Cóż... Fakt, że nie mogę sobie niczego takiego przypomnieć sam w sobie jest niepokojący. - Rarity - Uwielbiam dziołchę. Może nie jest księżniczką przyjaźni, ani nie ma w sobie swojskości Applejack, ALE jaką ona ma pasje! Oddaje się całkowicie temu co robi, cieszy ją to co robi, żyje tym. Jest zakręcona, zwariowana w dużo przyjemniejszym dla mnie znaczeniu, niż Pinkie. Przyznam się jednak bez bicia, że nie mogę pominąć jej aktorki głosowej. Po prostu kocham głos Rarity i nic na to nie poradzę. Czy czegoś w niej nie lubię? BAH. Czasem dopada ją próżność i wydaje się nie docierać do jej ślicznego łba, że to jak ktoś się ubiera nie zawsze jest ważne (ale ważna była sukienka Luny na koronacji Twilight. NIE WIEM KTO TO USZYŁ, ALE JEST ZWOLNIONY). - Fluttershy - Jest... Ok? Tak myślę. Znaczy, jest całkiem w porządku, jest urocza, ale denerwuje mnie to, że prawie nie wynosi nic z lekcji, w jakich brała udział. Jak ta o asertywności i tak dalej. Poza tym sama poza internetem jestem nieśmiała i nie przepadam za tłumami ludzi, ale Fluttershy to już nieśmiałość nieśmiałości. Tak, za dużo. Nie mniej nie irytuje mnie tak jak dwie pozostałe pannice w naszym teamie. - Pinkie Pie - Jest męcząca. Dobra, dobra, dobra, zanim ktoś mnie zje, już wyjaśniam- jej żarty są fajne. Przy większości naprawdę idzie się uśmiać. Nie mniej twórcy serialu strasznie z nią przesadzają. Jej żarty stały się przedobrzone, podobnie z sytuacjami. Lubię za to Pinkie "podejrzliwą", albo niecierpliwą. - Rainbow Dash - I tu się zaczyna smutek. Przez pierwszy sezon i połowę drugiego była moim ulubionym kucem z mane6. Spadła na sam dół. Dlaczego? Arogancja, pyszność, jakkolwiek to nazwiecie. Chamstwo ma wypisane na swej "kucej" mordce markerem niezmywalnym, niestety. No i za bardzo kozaczy. Bardzo za bardzo. Dawno nie widziałam odcinka o Rainbow Dash, który nie wywołałby na mojej twarzy skrzywionego grymasu. Nawet w "Tank for the memories" irytowała mnie swoim brakiem ogarnięcia. Poza tym jej "AWESOME!" strasznie mi się przejadło. I to smutne, bo panna lojalna była na początku znacznie sympatyczniejsza, niż jest teraz.
  5. Zważywszy na to, że dzieci to główni odbiorcy serialu, to tak Moja siostrzenica i siostrzeniec są jeszcze za mali, by oglądać bajki z napisami, więc alleluja za dubbing- nie będą mi płakać, że nie mogą kolejnych odcinków oglądać.
  6. Dlatego trudno mi ją nazwać najinteligentniejszą antagonistką. Nie przeczę jednak- zdecydowanie wolę coś takiego niż to, co było pod koniec sezonu czwartego ("nigdy nie dowiesz się o czwartej księżniczce! To nie tak... że mamy witraż... I Discorda..."), a sam Tirek bardziej niż z mózgiem to działał w zemście "zniszczę wszystko bo tak", i właśnie przez niego można odnieść wrażenie, że Starlight jest super shwarzcharakterem. A nie jest. Miała do tego spore predyspozycje, ale niestety twórcy poszli z jej postacią po najmniejszej linii oporu. To jakie miny robiła, jakie plany miała- to mogło ewoluować w całkiem fajnego Charizarda. Ale niestety, od razu pożałowała za swoje czyny i stała się friendsem wszystkich friendsów. Jej postać można porównać do anime "Sword Art Online". TYLE POTENCJAŁU poszło w... daleko.
  7. Najinteligentniejszy antybohater. Z logiką "Mój bro przestał być moim bro, bo dostał magiczny tatuaż na tyłku? ZNISZCZYĆ JE WSZYSTKIE". Na modłę tekstu starego jak sam internet- no chyba nie. Jasne, cały sezon tworzyła plan swojej akcji przeciwko Twilight, ale nijak ma się to do działań Chrystalis, której o mały włos udałoby się przejąć całą Equestrię dzięki sprytnemu planowi, w którym oszukała samą Celestię. Poza tym, o samym "genialnym" planie Starlight napiszę poniżej. Jasne, na pewno ma lepiej działający mózg od Trixie czy Tirek'a, ale do kogo innego można porównywać? Sombra się nie odezwał, niewiele o nim wiemy. Nightmare Moon była szaleństwem samym w sobie, nie mniej jej zagrywki były bardzo interesujące. Flim i Flam to para małych oszustów. Discord to żartowniś, który DAŁ SIĘ przemienić w kamień dwa razy. Tak na serio, to Starlight nie jest jakąś super-mega-imba-antagonistką. Ma się takie wrażenie z tego powodu, że od czasów złego Discorda i Chrystalis nie mieliśmy antagonisty z prawdziwym charakterem. Ja jej nie lubię z powodu kilku rzeczy, ale to nie znaczy, że każdy się musi ze mną zgadzać. - Jej motyw był po prostu irytujący. - Zero pomyślunku w kwestii konsekwencji do jakich może dojść po zabawie z czasem. Serio? Układała plan cały sezon, szkoliła się w odpowiednich zaklęciach by być o krok przed Twilight, a nigdy nie słyszała o czymś bliskim efektowi motyla? Skoro tak bardzo interesowała się zmianami w czasoprzestrzeni, to powinna zdawać sobie sprawę dokładnie, że nawet najmniejsza zmiana może doprowadzić do chaosu. Skoro układała plan cały sezon, to czemu nie zadała sobie trudu zbadania przeszłości jej wroga numer jeden, czyli naszej Księżniczki Przyjaźni? Powinna posiadać informacje odnośnie tego, ile razy Twilight i jej przyjaciółki uratowały tyłki całej Equestrii. To nie kolejny starożytny antagonista "zbanowany" przez Celestię na tysiąc lat za coś tam. To kucyk, który żyjąc obecnie mógł zdobyć takie informacje. To właśnie się robi, tworząc "wielki, genialny plan" przeciwko swemu wrogowi- poznaje się go. - Zrobienie z siebie przyjaciółki wszystkiego co istnieje w ostatnich minutach finału sezonu szóstego. Bez przecinków. Na jednym wydechu. To po prostu mnie zgorszyło. Byłoby znacznie lepiej gdyby, tak jak mówisz, kontynuowała bycie antagonistką, lepiej szlifowała swoje plany i gdyby wcieliła do niego kilka innych ciekawych person, ale niestety- grozi nam nudnym dodatkiem do mane6. Też nie zrozumcie mnie źle. To bajka dla dzieci. Bajki muszą być upraszczane, bo dziecięce móżdżki nie są w stanie przetrawić wszystkiego bo to za dużo informacji. Nie mniej skoro już się na takie coś porwali, to z czystym sumieniem mogę rozpatrywać to tak, jak rozpatruję.
  8. Popieram osobę powyżej. Mam nadzieję, że nie zrobią ze względu na nią mane7. Niech się uczy od Twalota, niech sobie będzie w serialu, ale to tyle. Ze wszystkich antagonistów których mieliśmy do tej pory- Starlight lubię najmniej. A w zestawie mamy takiego Sombre, który wypowiedział w serialu tyle słów co kot napłakał. I no, niech przestaną nawracać wszystko co pełza. Nightmare Moon można zrozumieć- to nie "ona" została nawrócona, to raczej "zło" zostało wypędzone z Luny, na zasadzie tęczowego egzorcyzmu (jak to brzmi). Ale następnie Discord. Sunset. Na ciasto z truskawkami, dobrze że Tireka nie nawrócili a Sombra znikł z ekranu. Czyżby serial działał na zasadzie "co drugi to nawrócony"?
  9. Niby tak, ale nie musi mi się podobać taki rozwój wydarzeń, co nie? Z siłą to jeszcze można powiedzieć, że Twalot się opuściła, ale nagle wszyscy kochają Starlight i uznają ją za naj sis equestrii boooo... PONIEWAŻ. Jasne, mało kto wiedział o jej zabawie w komunizm w małym miasteczku, bo jakoś nie sądze, by Twalot trąbiła o tym na prawo i lewo, ale wciąż. Jeden kucyk nagle zdobył sławę Sapphire Shores 8| Bo nagle wszyscy znają, wszyscy kochają i pewno znajdą się tacy, co chcą autorgaf na grzbiecie.
  10. *zerk w prawo* *zerk w lewo* *nabiera powietrza w płuca* Jestem oficjalnie na Nie robieniu kumpli ze wszystkich antagonistów, co wypowiedzieli więcej niż dwa zdania i nie są Chrystalis. *znów odchrząkuje* No to... Ogólne wrażenie? Było fajnie. Najbardziej podobała mi się alternatywa w której było dużo mojej ulubionej Nightmare Moon. Jej pozy, jej głos, jej design, można śmiało powiedzieć, że w tej części "The Curtie remark " Tokus była w pastelowych niebiosach. Sombra znów głównie się śmiał i fajnie wyglądał. Ale wszystko przykryło mi zakończenie, którego, przykro mi bardzo jeśli mam odmienne zdanie od reszty świata, zepsuł mi odcinek. Jakoś nie podoba mi się motyw, że z gruszki mamy dziołchę, której magia jest silniejsza od alicorna ;_; Jeszcze od takiego Kredensa to rozumiem, ale od Twilight? Elementu Magii? Nope. Podoba mi się w sposób w jaki to rozwiązano- pogadanką a nie ki blastami, ale wciąż... Wiem, że niektórzy uważają to za plus i fakt, że Twalot nie musi być od razu bogiem. Ale nadal, nie podoba mi się to. Rozumiem jakby była bliska poziomem, co już by było woah bo hej, dziołcha o magicznej mocy godnej alicorna. Ale nie. A co gorsza, zrobienie z niej w trymiga friendsa WSZYSTKICH. SERIO? *głeboki oddech* Jeśli spróbują zamienić w mane6 Twalot na Starlight, to się zdenerwuję. Rozumiem, że kiedyś kadra się musi zmienić, ale nope. Co innego, jeśli okaże się, że zrobi się mane7, wtedy będę w stanie to przełknąć jak cytrynę, ale będę w stanie. Lubię cytrynę z cukrem. Tylko co ona miałaby reprezentować? Chyba, że skończono całkowicie z lojalnością, uczciwością itd? I trochę szkoda, że jej design to takie nieślubne dziecko Twalota i Pinkie. *oddycha znowu głośno* No ale może po prostu jestem nieco zbyt zirytowana by oceniać odcinek. Nie mniej serio wolałabym coś bliższego czerwieni jako siódmą dziołchę w teamie. Sunset miała design prawie że idealny. Ale fakt, Starlight robiła boskie miny. Nie mniej wciąż jej nie trawię. A jej trauma z dzieciństwa kojarzy mi się z Maleficent ze śpiącej królewny, która to się wkurzyła, że nie została zaproszona na imprezę, więc się ładnie zemściła. Z tym, że Maleficent to czyste zło (nie licząc filmu z Jollie) i jest perfekcyjna. No nic, idę ochłonąć. Finał otrzymuje ode mnie ocenę 7/10. Miało swoje genialne momenty, dobre, jak i takie, które niezbyt przypadły mi do gustu. I notka na koniec- zamek Twilight zdecydowanie potrzebuje strażników. SERIO, DZIOŁCHA, ZAINWESTUJ W OCHRONĘ.
  11. Szczerze mówiąc to Rarity była dla mnie zawsze... Rarity o.O' Czy ja jestem jakaś dziwna, czy jak? Twilight często nazywam Twalotem, Celestię Celestyną, Chrystalis Krysią ale tak do reszty to niezbyt, chyba że pod wpływem emocji, ale wciąż- nic na stałe. Dlatego mi pasuje że Rara z obecnego odcinka to Rara. Co do samego odcinka to się bardzo podobał. Barwny, z fajnymi (chociaż za krótkimi) piosenkami. Chodziaż przy "i'm just a pony" czasem babka darła się tak mocno że to aż bolało ;-; A tak ogólnie to nawet mi autotune w tym odcinku nie przeszkadzało, ha. Tylko też szkoda, że Applejack nigdy nie wspominała o tej znajomej ani coś, a tu nagle okazuje się, że były takie "bros". Znaczy, sis, ale no... Chociaż czego ja się czepiam, Twalot długi czas milczała, że ma brata. A co najbardziej mnie rozśmieszyło w całym odcinku? Make-up i rzęsy Rary XD No to jak nic zacierać łapce na 25 odcinek.
  12. Właściwie trudno powiedzieć, by mi się podobało. Jedyne co było dobre w całym odcinku to "siostrzane" zajawki Pinkie i Applejack jak i sama postać Maud. Niby fajnie, że przybliżono nam rodzinę Pinkie. Szkoda jednak, że była ona równie ciekawa co papier ścierny. Jakoś mało przyjemny był ten odcinek, taki wymuszony i nijak nie mogłam się wczuć w świąteczny klimat z racji takiej a nie innej, że dopiero kończy się październik. Takie jakieś... meh.
  13. No to tak. Szału nie ma. Znaczy... Podobały mi się bardzo piosenki. Miały bardzo fajny rytm i aż nie mogę się doczekać coverów na youtube w różnych wersjach. Ale te znaczki, no, są okropne. Znaczy- rozumiem. Dalej są znaczkową ligą, będą pomagać innym kucykom i w ogóle i ma to sens. Ale fani wymyślali tyle fajnych, idealnie pasujących do nich znaczków i w ogóle, że lepiej byłoby (moim zdaniem) zobaczyć je z czymś ciekawszym na zadach. Serio, chociaż kolory mogłyby mieć inne. Zwłaszcza na Sweetie Belle wygląda to takie ni z gruchy ni z pietruchy. No ale nic, hej, po pięciu sezonach CMC w końcu mają znaczki. Diamond Tiara... Dlaczego? Znaczy no, zawsze lubiłam jej wrednowatą wredność, a tu nagle bum. Małpa która jest wredna bo ma wredną matkę. Serio? I wystarczyła jedna krótka pogadanka od CMC by Tiara przeżyła zmianę godną prania mózgu? Łał. Można było wątek z nią potraktować lepiej, albo chociaż stopniowo pokazać jak się zmienia, nawet jeśli to by miało przesunąć otrzymanie znaczków CMC na szósty sezon. I "cameo" z Twilight. Bo hej, czemu nie. Musiała przypomnieć, że jej postać dalej istnieje w tej bajce. Podobała mi się za to ostatnia scena, w której Celestyna i Luna dostają zdjęcie. Takie... Urocze. I dobrze pomyślane. Reasumując. Odcinek był dobry, ale nie genialny. Zasmucił mnie design znaczków i potraktowanie wątku z Tiarą po macoszemu, ale miał fajne piosenki i zaskoczył samym tym, że nie spodziewałam się znaków CMC. Tyle ode mnie.
  14. @Gingerbread11 - anoreksją chyba I Fleur de Lis _________________________________ Jak dla mnie odcinek był przeciętny. Ale to nie tak źle, jak mogłoby się wydawać! Przede wszystkim- nie jest zły. Właściwie nie ma czegoś, co by mnie zirytowało w tym odcinku, wkurzyło albo odepchnęło. Na błędy animacji nie zwracałam uwagi, nawet design Sassy nie był taki zły. Racja, momentami miała taki krzywy łeb, że aż się można było skrzywić, ale ogólnie nie wywoływał on u mnie reakcji "wydłubać mi oczy!" TERAZ!". Właściwie, był nawet całkiem ok. Nie wiem, może to dlatego, że mam całkiem dobrze ustawiony u siebie kontrast? Może. Piosenka przypadła mi do gustu, chociaż w wykonaniu Rarity wciąż króluje i królować będzie "Becoming Popular", przynajmniej dla mnie. Morał był bardzo zacny, jak i spodobała mi się reakcja Rarity pod koniec, gdy to powiedziała Sassy co myśli o, że tak to powiem, rujnowaniu jej butiku. Mam mimo wszystko nadzieję, że następne odcinki po wakacyjnej przerywce będą, cóż, bardziej niż tylko ok ^^ W skali 1-10 takie cieplejsze ok, czyli 6.
  15. Za Ecchi i Yuri nie przepadam Ale shouneny i komedie są fajne. Sama FT póki co odpuściłam i czekam aż przynajmniej obecny arc skończą. NIKLAS, NIE WPADŁABYM NA TO ;_; Czujem się oświecona, jakby mi kto diody oczy wcisnął. Ała.