Victoria Luna

Opiekun Twilight Sparkle
  • Zawartość

    218
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

392 Wzorowa

O Victoria Luna

  • Ranga
    Winne Słońce milknie, gdy Dzień zmienia się w Noc
  • Urodziny 18 Sierpień

Kontakt

  • Strona www
    http://victoria-luna.deviantart.com/
  • Skype
    wiki234789
  • Instagram
    victoria_woona
  • Snapchat
    victoria_woona
  • Discord ID
    Victoria Luna#8184

Informacje profilowe

  • Płeć
    Klacz
  • Miasto
    Zależy kiedy- raz na wygwizdowie, raz pod dużym miastem
  • Zainteresowania
    Rysowanie || Czytanie książek || Pisanie opowiadań/fanfików || Opieka nad zwierzętami || Nauki ścisłe || Denerwowanie ludzi
  • Ulubiona postać
    Księżniczka Luna || Księżniczka Twilight Sparkle || Dr. Fauna || Fluttershy || Sea Swirl

Ostatnio na profilu byli

2214 wyświetleń profilu
  1. Semafor Artystyczny zgłasza gotowość arcioszkową :3 Będzie after w R’yleh Cafe. Wszystkie informacje są tu: https://ponymeet.pl/?page_id=448
  2. Drzwi do mojego gabinetu otworzyły się z wielkim hukiem, przez co podskoczyłam na fotelu, zaskoczona głośnym wejściem smoka. Spike niósł moją korespondencję, która właśnie została odebrana. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam, że jest tego tak dużo... Mój asystent już podchodził do biurka, kiedy nagle zahaczył o dywan, przez co stracił równowagę i panowanie nad pakunkiem. Kiedy miał już zderzyć się z ziemią, postanowiłam zainterweniować. Przy pomocy swojej magii uniosłam i smoka i listy; Spike posadziłam na kanapie, podając jednocześnie kubek gorącego kakao, które przed chwilą zrobiłam, a pergaminy postawiłam na swoim miejscu pracy. – Dzięki – powiedział, po czym wziął łyk napoju. Na jego szczęście, smoki są odporne na ciepło. Inaczej już dawno temu by sobie poparzył podniebienie. Westchnęłam na widok góry papieru, którą musiałam przeczytać. Jednak nagle w oczy rzucił mi się jeden list. Miał one inną wstążkę od reszty, co świadczyło, że nie jest to przesyłka dla dyrektor Szkoły Przyjaźni a Twilight Sparkle. Chwyciłam magiczną aurą kopertę, po czym rozerwałam ją. Szybko przeleciałam wzrokiem po zapisanej treści. – Ojej... – Co się stało? – zapytał Spike, który zszedł z kanapy i wdrapał się na biurko. – To jest list od mojej słuchaczki ze Spotkań... – Co jest napisane? – List napisała @Starlight Sparkle. Przeczytać ci treść? Smok kiwnął głową. Gdy skończyłam czytać, mój asystent podał mi pióro. – Odpisz od razu, zanim utoniesz w tych listach i zapomnisz odpowiedzieć... Przytaknęłam, po czym chwyciłam czysty pergamin i atrament. Zanurzyłam pióro w kałamarzu, po czym zaczęłam pisać... Droga Starlight. Bardzo mi miło, że do mnie piszesz... Z chęcią odpowiem na Twoje pytania. Kot, o którego Ci chodzi, ma na imię Capper. Co jakiś czas mam okazję być w okolicach Miasta, dzięki czemu mamy szansę się spotykać. Nie popieram jego stylu życia, lecz od naszego pierwszego spotkania bardzo się zmienił. Co do piratów- zgadza się. Pani kapitan i reszta jej załogi w pewnym sensie wrócili do swojego zawodu, lecz teraz, zamiast rabować, strzegą granic Equestrii. Choć słyszałam, że kilka papuzich piratów ograbiło kilka statków przemytników... Natomiast Tempest rzeczywiście podróżuje po świecie, szerząc wieść o upadku Storm King'a. Próbuje również odnaleźć swoje miejsce na ziemi oraz jakiś przyjaciół. Z tego co wiem od księżniczki Cadence, chętnie zobaczyła by Tempest w szeregach Kryształowej Armii. Jak twierdzi moja szwagierka, jest to klacz o miękkim sercu lecz o twardym kopycie. Podpisałam się, po czym poprosiłam Spike, by wysłał wiadomość do odbiorcy. Po kilku chwilach list zmienił się w magiczną mgiełkę. – Chodźmy jeszcze rozprostować nogi, zanim do tego siądziemy... I co powiesz na szybkie odwiedziny w Cukrowym Kąciku?– zaproponowałam. Gad ochoczo się zgodził. Wiedziałam, że ostatnio ma chętkę na babeczkę z szmaragdami... Ruszyliśmy do drzwi. Gdy je otworzyłam zobaczyłam misterpaulsa. – Dzień dobry, @misterspauls. Co Cię do mnie sprowadza? – Cześć Twilght... Czy mogę o coś zapytać? – Zaczerwienił się lekko. – Jasne. O co chodzi? – Co sądzisz o hipogryfach? – Cechuje ich inteligencja, choć czasami unoszą się dumą. Nie lubią przemocy i wolą negocjacje zamiast walki. Jest to dosyć stara rasa, a że niektórzy zachowali oryginalne zapiski sprzed kilku tysięcy lat, można się od nich wiele dowiedzieć. – Gdzie jest teraz Tempest? – Gdzieś na północy, gdzie próbuje znaleźć swoje powołanie. Co ciekawe, przed chwilą odpowiedziałam na to pytanie. – Zachichotałam. – A czy lubisz technologię ludzi? – Nie za bardzo. Jest zbyt destrukcyjna. – Dziękuję, księżniczko. Życzę miłego dnia. – Uśmiechnął się i skierował się do biblioteki. Ja natomiast wybrałam się na przechadzkę, kierując się w stronę Cukrowego Kącika. Miałam wielką ochotę na ciasto czekoladowe...
  3. Masowe załatwianie rzeczy na forum...
  4. Zaczęłam się przepychać przez tłum ludzi, mając cichą nadzieję, że mój wysiłek nie okaże się bezowocny. Co chwilę przepraszałam każdego, chcąc się przecisnąć przez morze spoconych ciał. Dzisiejszy upał mocno dawał się we znaki, przez co pociłam się jak ruda mysz. Szczęście w nieszczęściu, nie byłam jedyna. Wszędzie, i od każdego, było czuć lekko kwaskowaty odorek. Moim oczom ukazało się wolne siedzisko- kawałek betonu, bez żadnej poduszki czy chusty, co świadczyło, iż to miejsce nie było przez nikogo zajęte. Przyspieszyłam, przepychając się obok jakiejś rodzinki. Nie rozumiałam, dlaczego rodzice biorą swoje dzieci na Arenę. Przecież tutaj ludzie przelewają krew, pot oraz determinacja, która z czasem może zginąć wraz ze swoim właścicielem. Spojrzałam przelotnie na chłopczyka o pucołowatej twarzyczce. Śmiał się głośno i klaskał w swoje małe rączki. Może jego rodzice chcą uczyć go od małego zabijać? To idealne miejsce na wykłady. Prychnęłam, przeciskając się przez jakiegoś grubasa z odkrytym brzuszkiem. Zastanawiałam się przez chwilę, jakim cudem ten podkoszulek jeszcze się na niego mieści. Brakowało mi kilka metrów, kiedy poczułam mocny ból głowy. Zaćmiło mnie lekko, przez co o mało się nie przewróciłam. Przemknęłam oczy, zaciskając mocno zęby. Dotknęłam pulsującego miejsca, mając nadzieję, że dotyk lekko uśmierzy ból. Sięgnęłam subtelnie po moc zawartą w moim kamieniu, chcąc, chociaż lekko ochłodzić bolące miejsce. – Jak tak można się zachowywać?! – wrzeszczał ktoś skrzeczącym głosem, który wzmógł pulsowanie w okolicach skroni. Kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam, że na ostatnim wolnym miejscu, na złotej poduszce, siedziała jakaś babcia, ubrana w drogi kaszmir i frywolną fryzurą. Na moim miejscu. – O co pani chodzi? – zapytałam dyplomatycznie, chcąc się dowiedzieć, czemu tak na mnie wrzeszczy. I dlaczego oberwałam… – Ty mi tu nie udawaj idiotki! – wrzeszczała coraz głośniej, podnosząc jednocześnie łaskę z drogiego drewna. Najprawdopodobniej to było narzędzie, od którego zadano cios. – Jak cię wychowali rodzice, tak, żeby zabierać miejsce biednej staruszce?! – wolała na całe gardło. Tak, biednej… Jeszcze mi powiedź, że bezbronnej… – pomyślałam gorzko. Odsunęłam się bez słowa, szukając wzrokiem jakiejś przestrzeni. Babcia zaczęła burczeć pod nosem, tworząc nowe zmarszczki na swojej starej twarzy. Przestałam na nią zwracać uwagę, po czym skierowałam się na wyższe trybuny. W końcu znalazłam w miarę przyjemne miejsce. Obok mnie siedziała jakaś kobieta, która przyszła tu z młodszą od siebie dziewczynką. Ze względu na ich podobieństwo, można powiedzieć, że są siostrami. Z drugiej strony był młody chłopak, który usilnie chciał wciągnąć mnie w rozmowę. Kiedy w końcu zrozumiał, iż z podrywu nici, wbił tępy wzrok w dal. Ja natomiast chłonęłam chłodny powiew powietrza, który pomógł mi w końcu odetchnąć. Cierpliwie czekam na rozpoczęcie kolejnej walki. Po pewnym czasie zjawił się Narrator, ubrany w czerwony płaszcz z ciemnymi dodatkami. Wyglądał tak ekstrawagancko, że prawie można uznać, że to wytwór przegrzanej wyobraźni. Dumnym krokiem wszedł na piaszczystą Arenę, a gdy znalazł się na środku, uniósł wysoko ręce. Wtem wszystkie rozmowy ucichły, jak za sprawą zaklęcia milczenia. – Witajcie, moi drodzy, w tym wspaniałym dniu! – Pomimo dystansu, jaki nas dzielił, słyszałam go doskonale. Najpewniej zasięgnął wcześniej po odpowiednie środki. – Bardzo mnie cieszy wasza obecność pomimo tego upału… Obiecuję wam, że nie pożałujecie dzisiejszej wyprawy! – zawołał, na co tłum zareagował z entuzjazmem. Narrator ponownie uciszył tłum. – A teraz, bez zbędnego przedłużania… Powitajmy naszych wojowników!!! Głośne wiwaty prawie zakłóciły prowadzącego, lecz na to miał swoje sposoby. – Otooo… – dramatyczna pauza. – ...Shen Zegarmistrz Looong!!! Ogromne, dębowe bramy otworzyły się. Przez kilka chwil była tam jedynie ciemność, lecz po chwili z mroku zaczęła się formować sylwetka wojownika. Szedł ciężkim krokiem, stawiając je w równie ciężkich, skórzanych butach. Ciemny płaszcz ukrywał większość ciała, lecz można było zauważyć, że nosi równie czarną koszulkę. Wojskowe spodnie wyglądały, jakby ten model został stworzony specjalnie dla niego; można było powiedzieć, że to jego druga skóra. W rękawicach można było zauważyć duże kryształy, najpewniej o właściwościach bojowych. Stanął kilka metrów przed Narratorem, subtelnie kiwając głową z lekkim zarostem. Krótkie, kruczoczarne włosy porwał lekki wiaterek. – Nasz mistrz zmierzy się dzisiaj z debiutantem walk na Arenie… Proszę, przywitajcie gorąco… Maurycego Igiełkę, zwanego również Sosna! Ludzie, z nieco mniejszą radością, przyjęli Świeżaka. Lecz gdy zobaczyłam, z kim ma walczyć Zegarmistrz, przez głowę przemknęła mi jedna myśl. To będzie ciekawy pojedynek… Pojedynek stoczą: @Sosna oraz @Zegarmistrz Niech wygra najlepszy!
  5. Ni ma mnie...
  6. Ano. Co do oka- nawet nie zauważyłam xD
  7. Moi mili Państwo! Jak ostatnio zauważyliście, nie za bardzo mnie widać na forum. Chciałam Was poinformować, że do kolejnego Krakowskiego PonyMeeta (18.2), czyli do 31.03.2019 będę w pewnym stopniu nieobecna! Co jakiś czas będę zaglądać tu, do Zamku Przyjaźni, lecz zbytnio nie będę aktywna. Mogę publikować jakieś posty tu czy tam, odpisywać itp. ale raczej nie dam rady siąść na dłużej. Mam również związane ręce z powodu słabego zasięgu/internetu, więc dodatkowo odcina mnie od Was :c Przepraszam, że dopiero teraz to piszę, ale ledwie daję radę łączyć koniec z końcem... W razie jakiegoś problemu, piszcie do mnie na moim Discordzie lub poproście Moderatora o pomoc (jeśli ktoś wysadzi kolejną Biedronkę :v) Trzymajcie się cieplutko
  8. Nawet nie wiem co to jest. Czy w każdą niedzielę jesz rosół?
  9. Nie... A przynajmniej sobie nie przypominam... Masz dywan?
  10. Muzyka jest ze mną wszędzie. Towarzyszyła mi jeszcze przed przyjściem na ten świat- moja mama puszczała mi muzykę z swojego Walkmena... Pamiętam jeszcze, że jak kiedyś mi się nudziło u babci, to często rozwijałam taśmy w kasetach W swoim domu mam niewielką wieżę marki Blaupunkt, która bardzo mnie zadowala. Najczęściej słucham radia, lecz czasami mam ochotę puścić własne kawałki, denerwując przy okazji mamę, która nie cierpi, gdy włączam jakieś Bass House'y czy Trapy. Praktycznie wszędzie są ze mną słuchawki i telefon. Większość muzyki słucham na Youtube czy Soundcloud'zie (kocham tą apkę, choć szkoda, że niektórzy twórcy są zbyt leniwi by wrzucać tam swoje kawałki :v). Lubię spacerować, izolując się od całego świata i skupiając się na dźwiękach umilających spacer. Dwa razy w tygodniu robię kurs, który wynosi jakieś 2h drogi w MPK, a dzięki muzyce podróż trwa tyle co nic... Czasami drażni mnie zachowanie niektórych osób (głównie starszych, powiedzmy szczerze...), które krzyczą na mnie tylko dlatego, że mam słuchawki w uszach (doskonale je słyszę, ale udaję, że tak nie jest). Nie byłam jeszcze na żadnym koncercie, ponieważ nie lubię tłumów... Ciężko też z towarzystwem, a tak samemu to trochę lipton... Osobiście wolę opery. Kocham epickie orchestrale z równie niesamowitym wokalem
  11. Kiedy jakaś kreska pójdzie nie tak jak trzeba, lub gdy zauważę jakiś karygodny błąd po skończeniu pracy
  12. W trakcie pracy już szukam miejsce na podpis, jednocześnie nie mogąc się doczekać końca pracy i umieszcenia swojej sygnatury... To jest jeden z moich ulubionych momentów
  13. Dziękuję kochani Czasami warto rzucić we mnie książka czy uderzyć kijem Raz oberwałam książką od chemii od takiej nauczycielki wspierającej, która pomagała mi w nauce. Dzięki takiemu zabiegowi dostałam piątkę z testu Raczej raz na miesiąc wystarczy Martwiłam się, ponieważ bałam się że będzie aż za widoczny w przypadku plumerii. Natomiast przy Kirinie akurat tak wyszło xD
  14. Hańba mi po raz drugi! Nie było mnie tutaj aż od listopada?! Czemu nie krzyczeliście na mnie? Mniejsza... Ostatnio zrobiłam dwa rysunki, z czego jeden był skończony dwa tygodnie temu, ale że ja to ja, dopiero teraz wrzuciłam go na DeviantArta... Enjoy!