-
Zawartość
1999 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
1
Wszystko napisane przez Ares Prime
-
- Przeszedłem po chmurach - odparłem widząc miny towarzyszek - Nie, serio. Naprawdę przeszedłem po chmurach. Wcześniej były tu chmury, a otrzymawszy wskazówkę od duchów miałem po nich przejść. Nie chciało mi się w to wierzyć dopóki nie zobaczyłem Timbera który był po drugiej stronie. On przeszedł. Potem spróbowałem ja. Niektóre chmury utrzymywały mnie, normalnie jak stały grunt. Nie wiem czy były one magiczne, może coś je wtedy aktywowało. Mieliśmy w drużynie pegaza. Derpy mogłaby oblecieć teren. - Zaraz... Twilight mówiłaś że miecz jest czymś w rodzaju klucza. Może jeśli umiejętnie go użyjemy, otworzy się przejście na drugą stronę ? A ty Derpy, jeśli możesz sprawdź jak wygląda teren z góry, ale miej nas w zasięgu wzroku, i wracaj natychmiast jak zauważysz coś dziwnego. Postanowiłem wprowadzić czyn w życie. Dobyłem miecza, i trzymając go mocno w zębach, podszedłem do miejsca gdzie wcześniej były chmury. Może samo zbliżenie klucza, wystarczy aby otworzyć przejście ?
-
- Uważamy że tam znajduje się główne źródło problemów. Chcemy je znaleźć i rozwiazać Byłem tam wcześniej, i spotkałem kilka innych duchów. Prócz tego że groziły mi śmiercią, to były dość ponure. Stamtąd pochodzi miecz i zbroja w której akurat mieszkasz. Shiva, Twilight - możecie użyć swojej magii i spróbować jakoś rozrzedzić tą mgłę ? Razem macie chyba dostatecznie dużo mocy by to zrobić ?
-
Po tym jak Shiva wniknęła w zbroję, poczułem zarówno ulgę i niepokój. Zyskaliśmy kolejnego sprzymierzeńca, i to silnego. Shiva, Pani Jeziora... dość niezwykła istota, zarówno kucykowa, jak i boska. Spełnię jej życzenie, gdy tylko tu skończymy zadanie. Podszedłem do Derpy, pomogłem jej wstać i uspokoić ją. Pogłaskałem ją po grzywie, i delikatnie pomogłem wstać. - Spokojnie Derpy, nie bój się. Jest dobrze, poprostu teraz mamy w drużynie sprzymierzeńca. A właściwie, to dwóch. Teraz z kolei podszedłem do Timbera. Naprawdę ucieszyłem się na widok wilka. Podłaskałem go i przytuliłem. - Dobrze że się znalazłeś wilczy bracie... Spojrzałem na swoją drużynę. Bibliotekarka, będąca Powierniczką Magii, czarodziejka. Pegazica listonosz, o niezwykłych oczach i urodzie. Wpół dziki szary wilk. Duch kucyka dysponujący potężną magią, siedzący w zbroi Strażnika Nightmare Moon. I Ja. Kuc podróżnik, niepoprawny alrtuista i poszukiwacz przygód stojący na ich czele. Zatem jest nas teraz pięcioro... - Dobrze moi drodzy. Shiva dołączyła do nas, wrócił też Timber. Zatem ruszajmy dalej, ku zamkowi.
-
- I co ? Nie bolało... - rzuciłem do oddalajacego się niedoszłego złodziejaszka. Odwróciłem się do reszty kuców, którzy przybiegli wcześniej. - A wy co, ocipieli ? Kolega pieniądze zgubił, przeprosił, przypalił sobie łeb, to niech sobie idzie gdzie mu się podoba. Rany, co za miejscówka. Najpierw Trzech frajerów chce spałować klacz, a teraz na dodatek jeszcze macie tutaj złodziei. Wesoło u was panowie nie ma co. Dobra ja spadam, na dziś mam dość podpalania, choć to fajne zajęcie. Dokładnie wygasiłem płomienie, i ruszyłem do wynajętej chatki. Otworzyłem drzwi, i niemal od razu prawie nadpenąłem na ogon Grzejnika. Salamandra syknłeła wściekle i obnażyła zęby. Widząc że to ja, od razu się uspokoił i wrócił na swoje legowisko. - Cześć Grzejnik, ty zdechalku. Widzę że znów wyżarłeś prawie cały worek węgla... Żebyś wiedział jakie porąbane kucyki tu mieszkają, gorzej niż w Canterlocie. Ja rozumiem ża jak niektórym uderza bogactwo i status społeczny do głowy to głupieją, ale takie zwykłe kuce, w dodatku na takim zakuprzu. A na mnie mówią że jestem wariatem.... Pogłaskałem jeszcze na dobranoc Grzejnika, a potem uwaliłem się na łóżko i poszedłem spać. Jutro mam kolejne ćwiczenia z Trixie, i jeszcze muszę wpaść do Falki z Grzejnikiem w sprawie tej alchemii.
-
Wysłuchawszy ducha Shivy, kiwnąłem głową. Zgodziłem się z jej zdaniem i poglądami. Chciała spokoju, odetchnienia. Bez wahania przyłożyłem peawe kopyto do piersi i powiedziałem poważnym uroczystym tonem : - Ja, Magnus z wioski Stormwind, przysięgam że nie spocznę dopóki woje szczątki i ty nie zaznacie spokoju. Zrobię to, wykonam przyrzeczenie, pochowam cię w Jaskini Przodków. Obiecuję ci to, Pani Jeziora. Przysięgam na moją duszę.
-
Śmiesznie wyglądał kiedy tak biegał z palącą się grzywą. Musiałem siłą się powstrzymywać od śmiechu. - Pobiegałeś, pokrzyczałeś, to może teraz łaskawie przeprosisz okradzionego co ? A jak przeprosisz, to możesz spadać, nikt cię więcej nie ruszy. - spojrzałem tu na przebiegły kucyki. Uczyć kultury cię nie będę, bo za stary na to jestem a ty źrebakiem nie jesteś. Przepraszasz i bedziesz grzeczny, i zapominamy o sprawie, czy wolisz nadal iść po grudzie ?
-
- Jak widzisz niewiele możemy ci zaoferować. - powiedziałem nieco uspokojony gdy wyjaśniła że nie ma zamiaru nikogo opętać - Mówisz że magiczne przedmioty najlepiej nadają się aby dusza mogła się w nich zagnieździć. Mamy dwa takie przedmioty - moja zbroja i miecz. O ile miecz na bank jest magiczny, to nie wiem jak on na ciebie zadziała. Twilight jest ekspertką od magii, ona może to lepiej wyjaśnić niż Ja. - spojrzałem tu wymownie na Twilight. - Mogłabyś więc zagnieździć się w zbroi, chyba wtedy miała być coś na kształt ciała. Po chwili podjąłem dalej rozmowę. - A czego ty byś chciała Shiva ? Osobiście mogę zaoferować ci swoją służbę. Ewentualnie... gdy powrócę do swojego domu, mogę wznieść pomnik ku twojej czci, może nawet jakąś kaplicę. Zresztą, nie wiem co chciałby taki duch...
-
Typek chce się stawiać ? Dobrze, zatem niech będzie weselej. Posłałem ku beczkom ognistą kulę, rozwalajac kilka w drzazgi, a ku panu złodziejowi, puściłem kolejne dwie. Nie chciałem go spalić, a spowolnić - takim sposobem że stawiam przed nim wysoką płomienną ścianę żeby nie uciekł.
-
- Wyszedłeś. To dobrze. - mruknąłem do typka, jednak nie ugasiłem kuli ognia. - Poprostu nie lubię złodziei, kolego. Miałeś pecha spotykając akurat mnie. Może i bym cię nie gonił, ale nie lubię jak ktoś mnie oblewa wodą. Sam sobie narobiłeś problemu. Nie przyszło ci do łba żeby poprostu pójść do jakiejś uczciwej pracy ? A tą wykałaczkę lepiej schowaj. Chyba że chcesz sprawdzić co jest szybsze - moje płomienie czy twój nożyk. Noc taka spokojna... szkoda budzić małe kucyki twoim wrzaskiem nie ? Jak chcesz mieć nie ruszoną sierść, to lepiej się uspokój kolego.
-
Więc tu cię boli hmm ? Chciałoby się znowu mieć ciało. Moc i zdolności miała duże, ale nie byłem tak pewny czy można jej ufać do końca. Ostatecznie ona nie ma nic do stracenia, w przeciwieństwie do nas. To że powiedziała zagnieździć a nie opętać, rokuje pewne nadzieje. - Cóż, pakowałem się w różne rzeczy odkąd wyruszyłem w swoją podróż, ale zawsze jakoś udawało mi się wykaraskać z każdych tarapatów. Rozsądek, zdolności, zwykłe szczęście, pomoc napotkanych istot które zostały moimi przyjaciółmi, i wsparcie Timbera. To zawsze mi pomagało w trudnościach. Poprostu taką mam naturę - nie mogę stać bezczynnie i patrzyć jak komuś dzieje się krzywda, nieważne czy to kucyk, czy duch. Na chwilę zamilkłem, spojrzałem na Timbera, nieznacznie uśmiechnąłem się do wilka. Po chwili podjąłem znowu. Załóżmy że któreś z nas, daj my na to Ja, pozwoli ci ''zagnieździć'' się wewnątrz. Jak to będzie wyglądało ? Przejmiesz nad kimś całkiem kontrolę, czy to będzie coś w rodzaju ''głosu w głowie''. Nie miej za złe, po prostu chcemy wiedzieć Pani Jeziora. Krótko mówiąc - chcielibyśmy wiedzieć czego możemy się spodziewać, po zagnieżdżeniu. Jeśli.. jeśli mamy być w jeden drużynie.. jeśli mamy być kompanami, powinniśmy sobie zaufać.
-
Zimna woda nagle i mocno oblała mnie, choć nie całego. Nie cierpiałem wody w innej formie niż ta w wannie i w szklanicy. Płomienie przygasły nieco, drań czmychnął w jakąś ciemną uliczkę. No to teraz to się wkurzyłem na maksa. Nie będzie mi tu jakiś łachmyta najpierw kradł, potem oblewał wodą, a teraz się schował. Woda zaczęła parować na mnie, i znowu zacząłem się koncentrować, tworząc kulę ognia do dokładnego oświetlenia sobie drogi i okolicy. Kula świeciła jak mocna latarnia. - Słuchaj no frajerze ! Albo wyjdziesz teraz z ukrycia i oszczędzisz sobie paskudnych poparzeń, albo będziesz się krył, a ja cię poszukam. Ale uwierz, nie chcesz wiedzieć co ci zrobię jak cię znajdę. Bynajmniej na poparzeniach się nie skończy. Twój wybór ! Wyłazisz albo się kryj.
-
- Kurna gościu, uważaj jak chodzisz - warknałem ku jednorożcowi który na mnie wpadł. Zrobilem szybki osąd sytuacji i wyszło na to że ktoś komuś zajumał pewną ilość gotówki bez pozwolenia. Znaczy się złodziej. A ja złodziejstawa nie lubię, a ponieważ mam dobry dzień, to pobawię się w stróża prawa. - Kolego, mamusia cię nie uczyła że nie ładnie jest krasć, bo możesz kogoś wkurzyć ? Następnie w ruch poszła moja magia. Próbowałem otoczyć delikwenta ognistym kręgiem, chcąc złapać go w płuapkę, z której nie wyjdzie.
-
- Jak mówiłem chcemy zakończyć te mrozy i odwrócić petryfikację. Tobie nie podoba się że musisz komuś służyć. Wniosek jest prosty - pomóż nam, a my pomożemy tobie. Wolność od Thanatosa to nie mało. Dołącz do naszej drużyny. Jeśli zechcesz, pani Shivo. Poza tym... wydajesz mi się dziwnie znajoma. Tobie podobne duchy mogłem widzieć wcześniej, w swoich stronach. W miejscu zwanym Jaskinią Przodków, gdzie otrzymałem swoje tatuaże. Czy to możliwe żebyś była jedną z nich ?
-
To duszysko zaczynało mnie powoli drażnić. Spróbowałem zagrać z nim inaczej. - Słuchaj Leviathanatiana, nazwij mnie naiwnym, albo pretensjonalnym, ale ja nie będę bezczynnie stał i patrzył jak ktoś zamienia niewinne kucyki w kamienie i sprowadza epokę lodowcową, nawet jeśli to nie ty. Możliwe że wiem kto stoi za wykorzystywaniem twojego ciała. Mówi ci coś imię Thanatos ?
-
A teraz coś z kategorii strasznych obrazków. Jak wam się podoba TAKA Chrysalis ?
-
... zaczęli ostro doić produkt lewej destylacji. Oczywiście bardzo im smakował, ale po 2 kolejce byli już tak pijani że ledwo stali na nogach. To się nie spodobało Applejack. Klacz poszła do związanego egzorcysty i powiedziała...
- 853 odpowiedzi
-
- Rainbow dash
- Zabawa
- (i 2 więcej)
-
... zwrócić prezent Wędrowyczowi. Ten się obraził, i zabrał swój bimber, po czym wyniósł się. Nie spodobało się to męskiej części biesiady, bo bardzo chcieli skosztować Wojsławickiego bimbru... (a od kiedy w tym opowiadaniu jest jakiś sens?)
- 853 odpowiedzi
-
- Rainbow dash
- Zabawa
- (i 2 więcej)
-
- Chcemy to odwrócić, przywrócić wiosnę i odczynić czar petryfikacji. Chcemy przywrócić porządek. Zaraz.. jak to twoja sprawka ? Jeśli coś wiesz powiedz nam.
-
Kucyki ziemne używające magii ? To wogóle możliwe ? Widząc ślad mrozu podążajacy za zjawą, pomyślałem że na bank ma ona coś wspólnego z tą zamiecią, i być może petryfikacją. Kontynuowałem rozmową normalnym tonem. - Więc..Leviathanatiana. Czy to ty masz coś wspólnego z petryfikacją Ponyville, i tą pogodową anomalią ? Albo czy przynajmniej wiesz kto za tym stoi ? Odpowiesz nam Pani Jeziora ?
-
... tym każdy był bardziej rozluźniony, bo cydr z procentami polany przez Big Maca zaczął rozbierać towarzystwo. A na zapach tak znamienitego trunku musiał zareagować jeden ze zbliżajacych się obcych. Był to Jakub Wędrowycz. Ale nie przyszedł na urodziny z pustymi rękami. Przyniósł flaszkę bimbru, i zabawkę dla małego kucyka, a było to...
- 853 odpowiedzi
-
- Rainbow dash
- Zabawa
- (i 2 więcej)
-
A tą osóbką był mały ogierek o imieniu Applebuck. Ale nikt nie zauważył jego podobieństwa do Big Macintosha..
- 853 odpowiedzi
-
- Rainbow dash
- Zabawa
- (i 2 więcej)
-
- Ważna jest przede wszystkim mocna wątroba i twarda głowa. Jest u nas taka zasada - jeden występ, jeden litr cydru. Bynajmniej nie bezalkoholowego. - zaśmiałem się z udanego dowcipu. - Tak wiem jestem wariatem... Zresztą było w tym sporo prawdy, kiedyś tak pochlaliśmy się z chłopakami od technicznej roboty że teren występu sprzątali przez tydzień, a cały sprzęt leżał rozrzucony po całym Canterlocie. - No dobrze, nie ma sprawuchy. Jakby co to wiem gdzie mieszkasz. A ty pamiętaj, o zaproszeniu na występ. Do zobaczenia Falka... Pomachałem dziwnej klaczy, poczym ruszyłem nieśpiesznie do swojego wynajętego domu w miasteczku. Całkiem udany wieczór. Pogoniłem trzech frajerów, i poznałem dość tajemniczą i ładną personę. A tera czas się wyspać, jak tylko wrócę do siebie.
-
- No faktycznie coś tutaj wisi w powietrzu, i raczej to nie jest wyłącznie zapach jabłek z pobliskiej farmy. Choć jak dla mnie tu jest nieco za cicho, nie moje klimaty. Swoją drogą - wiesz co jest potrzebne do pracy na scenie ?
-
... i momentalnie zleciała się reszta klanu Apple. Stół suto zastawiono żarłem i cydrem. Nie zabrakło też bimbru z jabłek...
- 853 odpowiedzi
-
- Rainbow dash
- Zabawa
- (i 2 więcej)
-
- Nie ufam ? Raczej jestem poprostu ciekawy. Taka moja mała wada, nie złość się na mnie. Nie często widuję tak niezwykłe kucyki. Cóż, jeśli cię uraziłem to przepraszam. Zadawanie pytań jest poniekąd częścią rozmowy, nie ? Sam nigdy nie miałem żadnej rodziny, dziwię się że w ogóle zechcieli mnie zostawić pod sierocińcem, niż w rynsztoku... Zagryzłem wargi, bylem teraz zły na siebie. Po co miałem jej mówić o mojej przeszłości, po co miałem sie narzucać. Westchnąłem tylko. - No nic, było minęło. - wyciągnąłem ku niej kopytko, i spytałem ostrożnie - To jak ? Przyjmiesz przeprosiny piromana ?
