Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

- Sigrun! Sigrun, do cholery. Gdybyś ty tylko była kiedyś tam, gdzie jesteś potrzebna! - rozległ się wrzask ze studia.

Pośrodku pomieszczenia stała chuda dziewczyna z czarnymi włosami i krzywą grzywką. Miała na twarzy mocny makijaż i kolczyki. Dużo kolczyków. Za dużo kolczyków, bo czasem dobrze jest widzieć czy człowiek z którym się rozmawia ma twarz, czy tylko metalową maskę. Ubrana była w dziwne, przekombinowane, białe buty na obcasach sięgające kolan, czarną, skórzaną kamizelkę i czarne spodnie. Dodatkowo na rękach miała tyle obręczy, że spokojnie możnaby wziąć ją za cyborga, gdyby nie całokształt ubioru, który czynił z niej coś na podobieństwo kiczowatej, japońskiej lalki.

Stała i pochylała się nad swoją gitarą basową, zupełnie nie mając pojęcia co zrobić żeby działała z powrotem. Dlatego też się darła - krzyk był według niej najlepszą metodą krycia braków pewnych umiejętności. Nazywała się Anna Richard, nie pochodziła ze Szwecji i była wredną jędzą.

Edited by Oksymoron Van Dort

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sigrun usłyszawszy swoje imię westchnęła. - Darth Vader znowu wzywa... - mruknęła do siebie, wstała z fotela i ruszyła do pokoju nagraniowego. Po chwili weszła do środka, - Matko boska co ty masz na twarzy... ach ty tak wyglądasz. - pomyślała i zaczęła udawać że przeciera usta żeby ukryć uśmiech. - Tak? O co chodzi? - zapytała udając że nie ma ochoty walnąć ją w twarz. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- O gówno, czyli twoją pracę. - Anna zaśmiała się złośliwie. - Czaisz? Nie czaisz, rudzielcu. Coś tu nie trybi, zrób coś. Ja tymczasem pójdę zrobić sobie przerwę. Jak wrócę, wszystko ma grać - zarządała i niemal rzuciła Singrun gitarę. Opuściła pomieszczenie i poszła zapewne do kawiarni piętro niżej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- A żebyś się tą kawą oparzyła... - powiedziała gdy Anna już wyszła. Sigrun westchnęła, sprawdziła gitarę, - wszystko ok... - stwierdziła, odłożyła ją i ruszyła za kablem, znalazła odłączoną końcówkę. - Czy ona jest na tyle tempa że nie zauważyła że nie podłączyła sprzętu? - pomyślała podłączając wtyczkę do wzmacniacza, wzięła gitarę i zrobiła pięciodźwięk. - Działa. - mruknęła odkładając gitarę na miejsce i wyszła z pomieszczenia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Sig, chcesz kawy? - zapytała zmierzająca do pokoju nagrań Ruth, wokalistka i gitarzystka z zespołu, do którego należała też Anna. Jako jedyna z tego zespołu była miła i nie traktowała Sigrun jak szmaty do wytarcia podłogi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Jasne - odparła. - O rany, zapomniałam... Proszę, nastrój mi gitarę - powiedziała i wybiegła z pokoju nagrań. Zatrzasnęły się za nią drzwi, więc Sigrun została w pomieszczeniu sama. Chwila spokoju... Krótka, ale zawsze coś.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sigrun zaczęła stroić gitarę, co chwilę sprawdzała czy dźwięk jest w porządku, po chwili gdy uznała że jest dobrze zagrała riff z The Ripper, odłożyła gitarę i postanowiła przy okazji spojrzeć na całą resztę sprzętu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tym momencie rozległ się brzęk - to najniższa struna gitary Ruth pękła. Zaraz po niej pękła następna i w odstępach sekund podobnie stało się z resztą. Strzeliły też struny w basie Anny, a po chwili wybuchły bębny z perkusji. Talerze rozgrzały się do czerwoności, podobnie działo się z wszystkimi metalowymi elementami w pokoju. Mimo to powietrze nie było ani trochę cieplejsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sigrun zrobiła wielkie oczy. - Jak to jest niby możliwe? - powiedziała zdziwiona, podeszła do bębnów, zawahała się przez moment, ale po chwili dotknęła talerzy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Istotnie, talerze były rozżarzone naprawdę, wobec czego na palcu Sigrun pojawiło się zaczerwienienie zaraz po kontakcie z gorącym talerzem. Gitary zaczęły się topić, a kable strzelać i wybuchać. Wokół dziewczyny pojawiły się kłęby dymu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sigrun szybko odsunęła się od sprzętu i wzięła palec do ust. - Aua, jak to możliwe? - zapytała samą siebie, po chwili zaczęła kaszleć z powodu dymu, - Cholera... - mruknęła do siebie i podeszła do drzwi żeby uciec z pomieszczenia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Drzwi były zamknięte. Więcej - żarzyła się także klamka, wobec czego na ręce Sigrun pojawiło się kolejne oparzenie. Cały dym i iskry zaczęły wirować wokół niej, razem ze szczątkami sprzętu który wybuchał. To o dziwo nie robiło jej żadnej krzywdy. Nie widziała już nic wokół siebie, nawet podłogi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W pewnym momencie coś ciężkiego uderzyło ją w głowę. Teraz nie widziała już zupełnie nic, podobnie jak nie mogła stwierdzić co uderzyło ją z całym impetem w bok. Najdziwniejsze było jednak to, co nastąpiło zaraz potem. Poczuła nacisk na brzuch i kiedy wyciągnęła ręce żeby to coś od siebie odsunąć, natrafiła na wiele drobnych, kłujących punktów... Czyżby leżała na trawie? Wzrok powoli zaczął jej wracać i wtedy zobaczyła przed sobą parę czarnych, zmęczonych życiem i ciężkich butów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sigrun zamrugała kilka razy, - Jestem w piekle? Myślałam że będzie tu, ja wiem? Mroczniej? - pomyślała patrząc na buty, podniosła głowę aby spojrzeć na ich właściciela bądź właścicielkę. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stał nad nią mężczyzna ubrany w czarny, długi płaszcz. Rozpięty. Ręce miał skrzyżowane na piersi, pod płaszczem miał czarną bluzkę z długimi rękawami i czarne spodnie z pasem z wielką, srebrną klamrą. Miał oprócz tego długie, czarne włosy i fioletowe, okrągłe okulary. Nie był też najmłodszy, bo koło pięćdziesięciu-sześćdziesięciu lat.

- Najwyższy, kurwa, czas - podsumował, patrząc na Sigrun.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Pieprz mnie Mikołaju, ja cię znam. - powiedziała podnosząc się. - Albo umarłam albo nie wiem co... widzę Ozziego... - powiedziała przyglądając się mężczyźnie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ta. Autografu i tak nie dostaniesz - odpowiedział, podając Sigrun rękę i śmiejąc się skrzecząco. - Żart starego dziada. Powiedz mi, kim do cholery jest tamta cizia? - zapytał, wskazując na kogoś za plecami Sigrun. Czarne włosy, czarne ubranie, białe buty. Anna. Leżąca na ziemi Anna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sigrun spojrzała na Anne. - Kurwa stalowa morda jest tu ze mną... czyli jednak piekło. - zrobiła facepalma. - To jest Anna Richard, wredna zdzira która uważa się za najlepszą na planecie... - odpowiedziała. 

Edited by Mephisto von Pheles

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Słyszałam to, ty skandynawska zdziro - zaznaczyła Anna, wstając z ziemi. Podeszła bliżej. - Wszystko kłamstwa, panie Osbourne. Ta tutaj po prostu bardzo mnie nie lubi - wyjaśniła Anna.

- A kim ty, kurwa jesteś? - zapytał. Wyjął z kieszeni płaszcza notes, spojrzał na niego, potem na Annę, jeszcze raz na notes i schował go do kieszeni. - Nie było cię w planie...

Anna zdębiała i spojrzała jeszcze raz to na Ozzy'ego, to na Sigrun.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sigrun zaśmiała się. - Ciebie nawet w piekle nie chcą. - powiedziała do Anny. - Dobra Ozzy, po co tu ja jestem? I jak to jej tu miało nie być? W jakim cholernym planie? - zapytała. - I gdzie ja jestem? - dodała. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Dla ciebie pan Osbourne, mała - zaznaczył. - Zamiast "czemu tu jestem" powinno być "Gdzie ja jestem". Witam w Ironasslandzie! - powiedział. Otworzył ramiona, wskazując krajobraz wokół. Znajdowali się na zboczu jakiegoś fiordu, z tym że niedaleko nich była już przepaść i dziwna, świecąca błękitnym światłem rzeka kilkanaście metrów niżej.

Anna zamrugała oczami.

- Dobra, a co my tu robimy? - zapytała.

- Teraz pytanie jest odpowiednie. To idiotyczna sprawa, ale tak jakby... Hmm... Ty - wskazał na Sigrun. - Masz nam pomóc. Mamy tu pewne pieprzone zawirowania z pokojem... Znaczy - mówiąc szczerze - pojawiają się problemy i kopią nas wszystkich w dupsko. Jakie - dowiesz się na miejscu.  A ty... - pokazał palcem na Annę - ... Ty pomożesz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Chciałabym wrócić do studia nagraniowego - powiedziała Anna, zaciskając zęby - ... w którym ty już nie pracujesz! - wycelowała palcem w Sigrun. - Wywalą cię na zbity, rudy pysk!

Ozzy zdjął okulary i skrzywił się nieco.

- Prr. Spokojnie. A przy okazji... Wiesz, że wyglądasz jak pieprzony transformer? - zapytał. Anna była bliska płaczu. - Halford wyjechał w "interesach". Za niedługo powinien przywieść swój tyłek z powrotem. Nie pytaj, czemu akurat ty. Nie mam pojęcia. Niby całkiem niezła z ciebie panienka, ale czy ja wiem, czy to są odpowiednie warunki na ratowanie świata... Umiesz coś robić? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...