Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Arcybiskup z Canterbury

Star Wars: Victor Hush

Recommended Posts

Nad Tythonem, planetą Głębokiego Jądra, zapadała noc. Niegdyś zamieszkana, dzisiaj zupełnie opustoszłała planeta, była w większości zarośnięta lasami. Jedynie ruiny przypominały o wydarzeniach sprzed wielu, wielu lat...

Czy na pewno była niezamieszkana?

U podnóża pewnej góry porośniętej drzewami znajduje się pewien nieduży budynek. Zaledwie chatka, otoczona skałami, trudna do zauważenia w tak gęstych zaroślach i w takich ciemnościach.

Wszystkie stworzenia żyjące niedaleko wiedzą, że i owszem, mały budynek jest zamieszkany, a jego mieszkańcowi nie wolno wchodzić w paradę...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Victor stał wpatrzony w niewielkie, potłuczone lustro. Ten "widok" przypominał mu o wszystkim zdarzeniach w jakich brał udział. Polowanie na Jedi, zniszczenie gwiazdy śmierci, kult Ragnosa, inwazja Yuuzahn Vongów...ile to już lat minęło? Odpoczynek na pustkowi dobrze mu zrobił, mimo iż tera kompletnie nie wie jaka jest sytuacja w galaktyce. Rządzi Republika czy Imperium? Co z zakonem Jedi? Co z innymi Sithami? Stary Sith poprawił trochę swoje i tak niedbale zawiązane bandaże na twarzy i powoli wyszedł ze swojej chatki. Przyszła pora na rozruszanie swoich starych i w większości mechanicznych kości.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po wyjściu na zewnątrz uderzyło go chłodne, nocne powietrze. Po wsłuchaniu się, dało się wyłapać dźwięki różnych nocnych stworzeń. Czasem - chociaż należało to do rzadkości, można było nawet spotkać technobestię. Starą, zmumifikowaną. Nie stanowiły już zagrożenia dla nikogo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Victor napawał się przyjemnym, nocnym powietrzem. Idealna pora na mały spacer. Od czasu do czasu udało mu się zauważyć jak niektóre zwierzęta go obserwują, jednak zaraz po tym uciekały. Podobało mu się że on jest panem tej planety. Chodź od niedawna zaczął rozmyślać nad tym aby wrócić do cywilizacji. Dowiedzieć się jaka jest teraz sytuacja w galaktyce. Jednak musiał liczyć na szczęście lub cud, gdyż myśliwiec którym przyleciał tutaj lata temu został już zniszczony przez czas...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ruiny to chyba najbardziej ciekawe miejsce na tej opustoszałej planecie. Victor był w nich już nie raz, jednakże zawsze czuł jakby to wchodził do nich pierwszy raz. Zatarta droga nie była przeszkodą albowiem drogę znał na pamięć. Trafił by tam nawet z zawiązanymi oczami...albo bez oczu. Kiedy w końcu dotarł do wejścia sędziwy Sith dobył swój miecz świetlny. Jego broń można już w zasadzie uznać za zabytek. Przez te wszystkie lata nigdy nie zmienił broni, ten miecz towarzyszy mu od początku i miał nadzieję że do końca. Mimo iż właściciel zdołał się już znacząco zestarzeć to jego broń wciąż wygląda i działa tak jak w chwili gdy ją zdobył. Aktywował ją co dało przyjemne czerwone światło i ruszył w głąb ruin. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciemność, jak zawsze - nawet za dnia w środku było ciemno, bo ten konkretny budynek był grobowcem. Kamienie, które odpadły ze ścian - budynek trwał tu lata, ale ostatnio nie miał się zbyt dobrze.

Rośliny - zdrewniałe pnącza, rozrywające mury.

Mumie technobestii - najbardziej charakterystyczny element. Niektóre wciąż nawet działały, ale nie można było powiedzieć, że w pełnym zdrowiu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Victor szedł spokojnie w kierunku technobestii. Jakby nie patrzeć nie różnił się od nich za bardzo jako cyborg. 

- Ciekawe jak zareagowali na was Vongowie - Zapytał bezmyślne stworzenia chodź wiedział że nie były już w stanie mu odpowiedzieć. - Te pokraki nienawidzą technologii. Na sam widok moich wszczepów wariowali

Sith zbliżył się do jednej humanoidalnej technobestii. Spojrzał jej głęboko w oczy po czym popchnął ją, wywalając na ziemię.

- Jesteście jednym z największych osiągnięć alchemii Sithów jednak żyjecie już za długo by się na coś przydać. W tym właśnie różnicie się od cyborgów - Stwierdził i ruszył dalej. Nie obawiał się ataku z ich strony, nie były już do tego zdolne. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tych konkretnych ruinach, byłym pałacu Belii Darzu, czasem nawet udawało się napotkać jej widmo. w pewnym momencie jednak Victor poczuł, że w budowli jest ktoś jeszcze. Ktoś, kto na pewno nie jest martwy i nie jest technobestią...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Gość? - Zapytał samego siebie. Nigdy jeszcze nie spotkał kogoś innego w tych ruinach jak i na samej planecie. Sith zaczął kierować się w stronę z której czuł obecność obcego. Zastanawiał się kim to coś lub ktoś może być.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie musiał długo czekać na pojawienie się intruza. Już chwilę później usłyszał kroki - nerwowe, szybkie i głośne. Owy gość biegł - może w panice, a może po to, aby jak najszybciej się wydostać z upiornego budynku.

Nie zauważył Victora i zderzył się z nim, w przeciwieństwie do cyborga nie zachowując równowagi - runął na ziemię z hukiem, coś metalowego potoczyło się po podłodze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Victor zauważył biegnącego osobnika. Mimo wszystko postanowił nie robić nic. Tak jak się spodziewał, postać wylądowała na ziemi. Widząc to wybuchł śmiechem. Następnie skupił się na dźwięku upuszczanego metalu.

- A co to? Złodziejaszek? Co zostało w tych ruinach by jeszcze je plądrować - Zapytał. Uruchomił swój miecz i zbliżył jego światło do twarzy osobnika.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Victor spojrzał ze zdziwieniem na chłopaka a potem zaczął oglądać samego siebie.

- Zgadza się. Technobestie nie mówią - Odparł i znów spojrzał na dzieciaka. - Zresztą ośmiornice też nie mówią...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Widzisz tu gdzieś ośmiornicę, wielki, metalowy bydlaku? - zapytał młodzieniec. Były to dość odważne słowa, zwłaszcza patrząc na jego pozycję. Sięgnął ręką po coś, co wyglądało jak połączenie termosu z puszką.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sith pokręcił głową.

- Temu wielkiemu metalowemu bydlakowi należy się odrobina szacunku od takiego smarka

Victor złapał Nautolanina mocą i skierował do góry, lecz nie dusił go. 

- Powiedz mi zatem dlaczego ci tak śpieszno, mała złodziejska ośmiornico

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Pozwolę ci odejść jeżeli powiesz mi co ukradłeś - Odparł wciąż unosząc go nad ziemią. Zaczął teraz myśleć o tym że chłopak raczej na pewno musiał przylecieć tu statkiem. To by było dobra okazja aby się stąd wyrwać...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Starzec przyciągnął dzieciaka do siebie, złapał go za szyję i przywarł do ziemi. 

- Dawaj je - Odparł patrząc mu w jego przerażone oczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Zabiją mnie, jeśli nie będę miał tego, co chcą! - Zaprotestował, ale powoli wyciągnął w stronę Victora metalową puszkę. Teraz był chyba bardziej zły, niż przerażony. Dlaczego zawsze, wszystko idzie nie tak? Przecież planeta miała być pusta, to miało być łatwe zlecenie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Oj, kto ma na tyle zła w sobie aby zabić takiego młodego, grzecznego chłopca

Victor wziął puszkę i zaczął się jej przyglądać. Nie zamierzał jej jednak otwierać, plany raczej na nic mu się nie przydadzą...a przynajmniej nie teraz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sith popieścił chłopaka błyskawicą. To zawsze działa aby coś z kogoś wydusić.

- Kto jest twoim zleceniodawcą młody? - Powiedział całkiem spokojnie a nad głową chłopaka uniósł drugą rękę, przez którą przechodziły wyładowania elektryczne. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Tak, przedstawili mi się, a potem zaprosili na piwo... - warknął. - Skąd mam wiedzieć? Nie podali mi ani tego czym się zajmują, ani swoich nazwisk. Chyba, że chodzi ci o to czy byli Jedi, czy tam Mrocznymi Jedi... Nie wyglądali.

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...