Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Arcybiskup z Canterbury

Star Wars: Victor Hush

Recommended Posts

- Tak, nic tu po nas - Odparł. Teraz pozostało wyciągnąć informację od jakiegoś Hutta. Wiedział że to co działo się u tej pary kolekcjonerów to nic w porównaniu do tego co czeka na niego w pałacu ślimaka...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Dobra, mnie już się od dawna nigdzie nie śpieszy - Odpowiedział idąc za nautolaninem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Mam go zburzyć, wysadzić, wyrżnąć wszystko co tam żyje...czy może cały budynek podnieść mocą? - Zapytał pół żartem pół serio.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- W takim razie co masz do załatwienia w tym gnieździe? - Sith zaczął badać wzrokiem strażników. Typowy widok na Huttcie. Gamorreańscy strażnicy uzbrojeni w prymitywne siekiery. Już nawet padawani są większym zagrożeniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Tutaj to ty masz coś do załatwienia - odpowiedział Nautolanin. - Chciałeś jakieś informacje, nie?

Jak gdyby nigdy nic ruszył przed siebie, próbując zignorować strażników. Niestety, oni nie zignorowali jego i zagrodzili mu drogę.

- Co za bezczelność! Co powie wasz pan, kiedy dowie się jak potraktowaliście tak zacnego gościa? Prowadzę samego Dartha... Dartha...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Argus. Darth Argus. Takie robaki jak wy nawet nie mają prawa na mnie patrzeć! - Powiedział do strażników. Podszedł do tych którzy zagrodzili chłopakowi drogę i odepchnął ich bez najmniejszego problemu.

- Mam sprawę do waszego pana, przeszkodźcie mi a zrobię z waszych wnętrzności gulasz... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gamorreanie popatrzyli po sobie i przepuścili obu "honorowych gości" do środka. Nautolanin, kiedy już znaleźli się wystarczająco daleko, zachichotał.

- Zawsze chciałem to zrobić! Świetny gość z ciebie, wiesz? Nigdy nie posądzałbym kogoś takiego jak ty o poczucie humoru...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Widzisz, nawet wśród Sithów zdarzają się wyjątki które nie są sztywnymi bucami. Załatwmy sprawę z tym przerośniętym ślimakiem...a potem go ubijmy i zgwałćmy niewolnice - Odparł śmiejąc się pod nosem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- No wiesz ty co... Ja tam wykorzystuję swój niesamowity urok i nie trzeba przeciwko nikomu używać przemocy, tak to się załatwia... - odpowiedział. - Chociaż fakt, ty możesz mieć z tym problem.

Dotarli do sali, na końcu której było wejście do głównej komnaty. Już zza drzwi słychać było hałas towarzyszący Huttowi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Czyli atak na niewinnych strażników to też był twój tak zwany niesamowity urok? - Zapytał. Podszedł do drzwi i wyjątkowo otworzył je własnymi rękoma. 

- Teraz patrz jak mistrz zgnoi cwanego Hutta

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie, to była perswazja, równie niesamowita - odparł.

Sala była wielka i ciemna, bo niewiele wpadało światła przez małe okienka tuż przy sklepieniu. Hutt siedział na wielkiej poduszce pod balustradą, otoczony - tradycyjnie - niewolnicami. Na podwyższeniu po lewej stali muzycy, ale szyscy ucichli, gdy Sith otworzył drzwi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Victor zaczął powoli zmierzać w kierunku Hutta. Rozglądał się po otoczeniu ale nie spodziewał się innego widoku.

- Spodziewałem się czegoś więcej księciuniu - Odezwał się gdy już dostatecznie zbliżył się do grubego kosmity. - Gdzie są pijackie bijatyki, basen wypełniony środkiem igiełek śmierci? - Mówił sarkastycznie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sith zerknął na niewolnice. Już bardzo dawno nie widział tak "przyjemnego" widoku.

- Chcę informacji. Właściwie to jedną informację. Zakon Sithów, gdzie ma siedzibę?

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Na Coruscancie pewnie... Siedzi ich tam większość. W końcu rządzą większością Galaktyki, nie? - Przyglądał się Victorowi z nieufnością i lękiem.

- A, bo ty pewnie nie wiesz, że oni rządzą Galaktyką.. - szepnął nautolanin.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Naprawdę? Dobrali się do władzy bez żadnej konsultacji z moją osobą? - Zapytał w sumie bardziej samego siebie. - Pewnie jestem starszy niż każdy obecny Sith. No cóż skoro rządzą to faktycznie najprawdopodobniej są na Coruscant. Tam się też udam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Victor spojrzał zaskoczony na chłopaka, lecz na jego "twarzy" widniał podstępny uśmiech.

- Widzisz to ośmiornico? Hutt który nie chce oszukać starego człowieka. Jednak wiele się zmieniło pod moją nieobecność...

Sith w mgnieniu oka dobył swój blaster i strzelił do Hutta. Celował prosto między jego szpetne oczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przez chwilę Hutt wyglądał na bardzo zdziwionego tym , co właśnie się stało. Potem jego ogromne cielsko przekrzywiło się i padł martwy na ziemię, prawie przygniatając jedną z niewolnic. Wszyscy zamarli. Zapanowała cisza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Victora zawiodła taka reakcja. Spoglądał na każdego na sali...i nic. Nikt nie zamierzał nic zrobić.

- No co jest? Gdzie ochrona? Właśnie zabito waszego księciunia - Sith zastrzelił dwie przypadkowe osoby które nawinęły mu się pod lufę. - Co się z wami dzieje? Jakiś wariat chce was zamordować. Atakujcie go!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kilku strażników - ludzi, jakby się obudziło i zaczęło strzelać do Victora, cała reszta zaczęła uciekać, albo próbować się ukryć. Zapanował chaos, a ponieważ w sali było naprawdę wielu ludzi, wzmogło to też hałas, jaki wydawali.

Nautolanin stał zagubiony obok Victora z wyciągniętym blasterem i strzelał do strażników.

- Przy okazji - krzyknął. - Przydadzą ci się te plany z Tythonu?

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Tak, tak mogą się przydać! - Odparł strzelając do strażników, sporadycznie ciskając w nich błyskawicami. Próbował sobą zasłaniać chłopaka, na wypadek gdyby jakaś zagubiona strzała chciała go trafić. Victor nie połasił się nawet aby użyć miecza. Pociski potrafił odbijać mocą a gdyby nie zdążył jego implanty dawały niemałą ochronę przeciwko laserom. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...