Skocz do zawartości

Recommended Posts

Napisano

- Tak, nic tu po nas - Odparł. Teraz pozostało wyciągnąć informację od jakiegoś Hutta. Wiedział że to co działo się u tej pary kolekcjonerów to nic w porównaniu do tego co czeka na niego w pałacu ślimaka...

  • Odpowiedzi 339
  • Created
  • Ostatnia odpowiedź

Top Posters In This Topic

Napisano

- Mam go zburzyć, wysadzić, wyrżnąć wszystko co tam żyje...czy może cały budynek podnieść mocą? - Zapytał pół żartem pół serio.

Napisano

- W takim razie co masz do załatwienia w tym gnieździe? - Sith zaczął badać wzrokiem strażników. Typowy widok na Huttcie. Gamorreańscy strażnicy uzbrojeni w prymitywne siekiery. Już nawet padawani są większym zagrożeniem.

Napisano

- Tutaj to ty masz coś do załatwienia - odpowiedział Nautolanin. - Chciałeś jakieś informacje, nie?

Jak gdyby nigdy nic ruszył przed siebie, próbując zignorować strażników. Niestety, oni nie zignorowali jego i zagrodzili mu drogę.

- Co za bezczelność! Co powie wasz pan, kiedy dowie się jak potraktowaliście tak zacnego gościa? Prowadzę samego Dartha... Dartha...

Napisano

- Argus. Darth Argus. Takie robaki jak wy nawet nie mają prawa na mnie patrzeć! - Powiedział do strażników. Podszedł do tych którzy zagrodzili chłopakowi drogę i odepchnął ich bez najmniejszego problemu.

- Mam sprawę do waszego pana, przeszkodźcie mi a zrobię z waszych wnętrzności gulasz... 

Napisano

Gamorreanie popatrzyli po sobie i przepuścili obu "honorowych gości" do środka. Nautolanin, kiedy już znaleźli się wystarczająco daleko, zachichotał.

- Zawsze chciałem to zrobić! Świetny gość z ciebie, wiesz? Nigdy nie posądzałbym kogoś takiego jak ty o poczucie humoru...

Napisano

- Widzisz, nawet wśród Sithów zdarzają się wyjątki które nie są sztywnymi bucami. Załatwmy sprawę z tym przerośniętym ślimakiem...a potem go ubijmy i zgwałćmy niewolnice - Odparł śmiejąc się pod nosem. 

Napisano

- No wiesz ty co... Ja tam wykorzystuję swój niesamowity urok i nie trzeba przeciwko nikomu używać przemocy, tak to się załatwia... - odpowiedział. - Chociaż fakt, ty możesz mieć z tym problem.

Dotarli do sali, na końcu której było wejście do głównej komnaty. Już zza drzwi słychać było hałas towarzyszący Huttowi.

Napisano

- Czyli atak na niewinnych strażników to też był twój tak zwany niesamowity urok? - Zapytał. Podszedł do drzwi i wyjątkowo otworzył je własnymi rękoma. 

- Teraz patrz jak mistrz zgnoi cwanego Hutta

Napisano

- Nie, to była perswazja, równie niesamowita - odparł.

Sala była wielka i ciemna, bo niewiele wpadało światła przez małe okienka tuż przy sklepieniu. Hutt siedział na wielkiej poduszce pod balustradą, otoczony - tradycyjnie - niewolnicami. Na podwyższeniu po lewej stali muzycy, ale szyscy ucichli, gdy Sith otworzył drzwi.

Napisano

Victor zaczął powoli zmierzać w kierunku Hutta. Rozglądał się po otoczeniu ale nie spodziewał się innego widoku.

- Spodziewałem się czegoś więcej księciuniu - Odezwał się gdy już dostatecznie zbliżył się do grubego kosmity. - Gdzie są pijackie bijatyki, basen wypełniony środkiem igiełek śmierci? - Mówił sarkastycznie. 

Napisano

Sith zerknął na niewolnice. Już bardzo dawno nie widział tak "przyjemnego" widoku.

- Chcę informacji. Właściwie to jedną informację. Zakon Sithów, gdzie ma siedzibę?

Napisano

- Naprawdę? Dobrali się do władzy bez żadnej konsultacji z moją osobą? - Zapytał w sumie bardziej samego siebie. - Pewnie jestem starszy niż każdy obecny Sith. No cóż skoro rządzą to faktycznie najprawdopodobniej są na Coruscant. Tam się też udam

Napisano

Victor spojrzał zaskoczony na chłopaka, lecz na jego "twarzy" widniał podstępny uśmiech.

- Widzisz to ośmiornico? Hutt który nie chce oszukać starego człowieka. Jednak wiele się zmieniło pod moją nieobecność...

Sith w mgnieniu oka dobył swój blaster i strzelił do Hutta. Celował prosto między jego szpetne oczy.

Napisano

Victora zawiodła taka reakcja. Spoglądał na każdego na sali...i nic. Nikt nie zamierzał nic zrobić.

- No co jest? Gdzie ochrona? Właśnie zabito waszego księciunia - Sith zastrzelił dwie przypadkowe osoby które nawinęły mu się pod lufę. - Co się z wami dzieje? Jakiś wariat chce was zamordować. Atakujcie go!

Napisano

Kilku strażników - ludzi, jakby się obudziło i zaczęło strzelać do Victora, cała reszta zaczęła uciekać, albo próbować się ukryć. Zapanował chaos, a ponieważ w sali było naprawdę wielu ludzi, wzmogło to też hałas, jaki wydawali.

Nautolanin stał zagubiony obok Victora z wyciągniętym blasterem i strzelał do strażników.

- Przy okazji - krzyknął. - Przydadzą ci się te plany z Tythonu?

Napisano

- Tak, tak mogą się przydać! - Odparł strzelając do strażników, sporadycznie ciskając w nich błyskawicami. Próbował sobą zasłaniać chłopaka, na wypadek gdyby jakaś zagubiona strzała chciała go trafić. Victor nie połasił się nawet aby użyć miecza. Pociski potrafił odbijać mocą a gdyby nie zdążył jego implanty dawały niemałą ochronę przeciwko laserom. 


Discord Server

Partnerzy

  • For Glorious Equestria
  • Bronies Polska
  • Bronies na DeviantArcie
  • Klub Konesera Polskiego Fanfika
  • Kącik lektorski Bronies Corner
  • Lailyren Arts
×
×
  • Utwórz nowe...