Ukeź

[Zapisy] [Gra] Przygody w Hogwarcie

Recommended Posts

Tak, wiem, że były już różne sesje w klimatach z Harry'ego Pottera. I każde padały dość szybko, ale akurat to można zaobserwować w znacznej części tematów w tym dziale. No ale wróćmy do naszego Hogwartu.

 

Pierwszy września.
Dzień rozpoczęcia roku szkolnego.
Na King's Cross tłoczyło się dziś wiele osób, które przykuwały niemałą uwagę. Pełno ludzi w pelerynach oraz dzieciaków taszczących wózki z kuframi, klatkami z sowami, czy innymi zwierzakami i ogromną, dziwną stertą gratów, przynajmniej dla zwykłego obserwatora. Mugole nie mieli pojęcia, że byli to uczniowie Hogwartu i ich rodziny, spieszący na Peron 9 i 3/4, z którego zaraz miał odjechać pociąg do tejże szkoły. 
Do Ekspresu wsiadali uczniowie, chcący zająć jak najlepsze miejsca w przedziałach, wszędzie był tłok. Peron 9 i 3/4 naprawdę tętnił życiem, zresztą jak co roku. Do odjazdu zostało już tylko kilka minut, więc teraz harmider był największy.

 

To był swego rodzaju wstęp.

Jak widać, zaczynamy od podróży do szkoły. Jest jednak kwestia druga. Jeśli chodzi o realia, w jakich się to dzieje, są to czasy Zakonu Feniksa, Gwardia Dumbledore'a, wkurzanie Umbridge, Brygada Inkwizycyjna (i tak brakuje ślizgonów) i takie tam.

A teraz czas na swego rodzaju zasady. 

1. Tworząc postać pamiętaj o tym, by nie była wyidealizowana, albo całkowicie skrzywdzona przez los. Chyba nie muszę tłumaczyć, że zasadniczo, poza Hermioną, raczej nie wiele było osób, które ot tak praktycznie wszystko łapały momentalnie. Każdy ma jakieś słabe punkty. Ale nie róbcie też z bohatera kluchy, której nikt nigdy nie kochał i wszystko w jego życiu to tragedia. I bez bardzo bliskiego pokrewieństwa z postaciami książkowymi, szczególnie tymi głównymi. Ale np. możesz być jakąś dalszą kuzynką Seamusa, jeśli chcesz.

2. Ortografia, interpunkcja i takie tam. Wiem, że literówki się zdarzają, ale staraj się sklejać zdania tak, by nie było problemu ze zrozumieniem, o co Ci chodziło. Nie zjem jak zapomnisz o jednym przecinku, ale chociaż trochę ich używaj. One nie gryzą, serio.

3. Nie róbmy z tego rozlazłego love story. Wasze postaci się kochają/mają się w sobie zakochać? Wszystko spoko, wolna wola, ale nie piszcie tylko o tym. Bez ciągłego miziania się, chodzenia za rączkę i wyznań miłosnych. To też może być, ale trochę umiaru serio nikomu nie zaszkodzi.

4. Postaci mogą się nie lubić, nawet ciekawsze rzeczy mogą z tego wyjść, ale bez rzucania avadami, czy cruciatusem ot tak, na korytarzach. Pojedynki, bójki i takie tam? Spoko, tylko jak będziemy rozstrzygać ich walkę (bo przecież każdy chce wygrać, nie)? Cóż, będę ufna w stosunku do Was i posłużymy się wirtualnymi kostkami do gry. Wiem, że łatwo można w ten sposób generować i dziesięć różnych wyników, ale no, uczciwie będzie zabawniej. 

5. Przypisy od autora mogą zawierać emotki, opisy już nie. A z tym, że wypowiedzi poza grą jakoś oznaczcie. Czy kursywą, czy w nawiasie, czy w kwadratowych nawiasach, oddzielone linią - wolna wola, byle było wiadomo, że to poza grą.

6. Szczerze? Kocham jak ludzie piszą wręcz wypracowaniami. Przypuszczam, że mało tu osób, co to lubią się rozpisać, ale serio, jak walniecie posta na 2000 znaków, to będę skakać z radości.

7. Jeśli będzie się robił chaos, to wprowadzę zasadę kolejności wypowiedzi. Ktoś stwierdzi, że to utrudnia pisanie, bo kogoś może nie być cały dzień, albo coś i robi się blokada. Ale jeśli zaczniemy mieć zbyt mocne zagięcia czasoprzestrzeni, to to szybko upadnie. 

8. Lekcji jako takich nie opisujemy, bo będzie za pewne duży rozrzut roczników. Przechadzki nocą, czy szukanie ukrytych wyjść z Hogwartu? Uwaga na Umbridge/Filcha/coś lub kogoś innego.

9. Ach... Jeśli chcesz to możesz być przykładowo wilkołakiem (oczywiście takim, jak są przedstawione w świecie pani Rowling), czy metamorfomagiem, półolbrzymem itd. to oczywiście możesz, ale opisz to porządnie w historii. Jednak takie istoty jak centaury, jednorożce i temu podobne odpadają, bo takowi już się w Hogwarcie nie uczyli, a piszemy jednak uczniami.

10. I taki bonus, możecie wspomnieć w zgłoszeniu, że np. sporadycznie chcecie pisać przykładowo Ginny Weasley, z którą jesteście na roku i mieszkacie w dormitorium, albo mieć jakiegoś przyjaciela, który również będzie uczniem przez Was wymyślonym. Na upartego, może to też być miłość waszego bohatera. Ale nie prowadzicie tej postaci jako takiej, jest ona swego rodzaju dodatkiem.

 

Dobra, jeśli ktoś przebrnął przez ten regulamin, to teraz już przyjemniejsze, czyli karty postaci. Wzór z opisanymi poszczególnymi punktami:

Imię i Nazwisko: (Wiadomo.)

Wygląd: (Zdjęcie i/lub opis. Jeśli wstawiacie zdjęcie, to i tak wspomnijcie np. czy ma 160 cm, czy 208 cm, bo to robi różnicę w wyglądzie. Albo jeśli to zdjęcie samej twarzy to o sylwetce też coś napiszcie.)

Wiek i rok na którym jest: (11-17, właściwie macie tu całkowitą dowolność, byle to wciąż był uczeń. No i wiadomo, że 11 latek nie może być na 7 roku, czy odwrotnie, ale to chyba proste.)

Dom: (Tiarę Przydziału zróbcie sobie sami. Czy na Pottermore, czy z jakiejś fanowskiej strony, czy też po prostu wedle uznania. Oczywiście jeśli decydujecie się na pierwszaka, to ten dom, który tu wpiszecie przyznany zostanie Wam na ceremonii.)

Status krwi: (To weźcie pod uwagę, wybierając dom. Ktoś z całkowicie mugolskiej rodziny do Slytherinu raczej nie pasuje...)

Różdżka: (Z jakiego drewna, ile cali i jakie magiczne włókno. Możecie też dać informację, czy jest giętka, krucha itd.)

Zwierzę: (Zasadniczo można mieć kota, ropuchę lub sowę, ale np. Ron miał szczura, więc nie jest to taż tak ściśle przestrzegane. Ale bez zwożenia koni, czy wielorybów. Chomika, szczura, mysz, jaszczurkę, węża... Rozumiecie.)

Patronus: (Oczywiście to też z odrobiną logiki, pierwszoklasista nie da rady tego wyczarować. A jeśli zdecydujemy się na czasy Zakonu Feniksa, to na spotkaniach GD będzie się tego zaklęcia uczyć.)

Historia: (Coś o rodzinie, może być jak ujawniła się jego moc, skąd pochodzi i takie tam.)

Charakter: (To chyba też wiadomo.)

Ciekawostki: (Przykładowo co lubi, czego nie, czego się boi, jakiej jest orientacji, czy kogoś szuka, czy jest z kimś w związku, ogółem, wszystko o czym nie wspomnieliście wcześniej, a macie ochotę o tym napisać.)

Pod KP napiszcie o tym, czy preferujecie:

a) Czasy Więźnia Azkabanu

b) Czasy Zakonu Feniksa

Bez wyboru w tej kwestii, kart nie akceptuję.

Tak samo zastrzegam sobie prawo do niezaakceptowania zgłoszenia, gdzie nie będzie np. choć krótkiej historii. Błagam, chociaż jedno, dwa zdania. To nie zabije. Bez tłumaczenia, że "nie umiem". To jak w ogóle budujesz postać?

 

Lista uczestników:

1. Ukeź - Leif Einar

Imię i Nazwisko:  Leif Einar

Wygląd: 

au7ZB7Jl.jpg

Nie jest jakiś wybitnie dobrze zbudowany, ale i całkowitym chucherkiem go nie nazwę, chociaż twarz ma raczej o delikatnych rysach. Cera chłopaka jest bardzo jasna, a nos i policzki pokryte są drobnymi piegami. Jest on albinosem, ma białe włosy, czerwone oczy. Niespecjalnie wysoki, bo mający raptem 175 cm wzrostu.

Leif zazwyczaj po lekcjach nie chodzi w szacie. Wtedy zazwyczaj nosi luźną bluzę, czasem zamiast tego sztruksową marynarkę, lub koszulę w kratę narzuconą na wierzch, do tego zwykłe jeansy z przetarciami i trampki. Zdarza się też, że chodzi w kapeluszu, żeby dodać sobie nieco centymetrów do wzrostu.

Ma dwa kolczyki w lewym uchu (jeden w chrząstce, drugi w płatku) i smileya.

Wiek i rok na którym jest: 16 lat, rok szósty

Dom: Ravenclaw

Status krwi: Pochodzi z mugolskiej rodziny

Różdżka: 11 i 1/2 cala, ostrokrzew, włos z ogona jednorożca

Zwierzę: Kot o imieniu Konstanty, w skrócie Kostek. Jego sierść jest biała, z szarymi końcówkami.

Patronus: Przyjmie formę ocelota, jeśli chłopak opanuje to zaklęcie

Historia: Albinos pochodzi z rodziny całkowicie niemagicznej, jego ojciec zajmuje się składaniem mebli, a matka prowadzi dom. Można powiedzieć, że jest to najzwyklejsza rodzinka, której nie wiedzie się ani najlepiej, ani też najgorzej. Ojciec Leifa jest Norwegiem, sprowadził się do Wielkiej Brytanii, kiedy poznał swoją przyszłą żonę i zostali tu już na stałe.  Jego starszy brat, Olaf, aktualnie studiuje informatykę, a w dzieciństwie często docinał Leifowi z różnych powodów, choćby i dlatego, że młodszy z nich był bardzo blady i miał białe włosy, choć nikt w rodzinie tak nie wyglądał. Przyczyniło się to też do ujawnienia się mocy najmłodszego Einara, najprościej mówiąc, ze złości "ufarbował" swojego brata na fioletowo. Od stóp do głów. Potem przedstawiciel z Hogwartu dostarczył mu list i wytłumaczył wszystko jego rodzicom, jak to bywało w mugolskich rodzinach. Oczywiście ojciec i matka byli szczerze zdumieni i z początku uważali to za kiepski żart, ale potem zaakceptowali ten fakt. Niespecjalnie szczęśliwi, ale też nie byli jakoś wrogo nastawieni. Najprościej mówiąc, było im wszystko jedno, jeśli sprawy się już tak potoczyły. 

Kiedy wystraszony jedenastolatek przybył do Hogwartu, ze swoim kociakiem, Tiara przydzieliła go do Ravenclawu, chociaż miała lekki problem z podjęciem decyzji, do którego domu powinien należeć. Jego ulubionym przedmiotem jest transmutacja, od kiedy tylko ujrzał McGonagall przybierającą postać kota. Podjął decyzję, że również chce być animagiem, przez co bardzo przykłada się do tego przedmiotu. Od trzeciego roku polubił również Opiekę nad Magicznymi Stworzeniami, a definitywnie nie znosi Wróżbiarstwa. 

Charakter: Chłopak zazwyczaj trzyma się na uboczu i niespecjalnie szuka przyjaciół, bo dużo osób uważa go za lekkiego dziwaka, co poniekąd jest prawdą. No i momentami można odnieść wrażenie, że zachowuje się jak dwie różne osoby. Jednego dnia czarujący, uprzejmy i stąpający twardo po ziemi, innym razem oderwany od rzeczywistości i bujający w obłokach, zachowujący się co najmniej nietypowo. Uwielbia czytać i pisać opowiadania, czasem też coś nabazgrać. Nie interesują go takie rzeczy jak status krwi, zazwyczaj jest opanowany, ale są takie dni, że bardzo łatwo wyprowadzić go z równowagi i zirytować. Jest dosłownie mieszanką różnych osobowości. 

Ciekawostki: Należy do tych osób, które Quidditcha lubią oglądać, ale raczej w niego nie grają, bo po prostu nie mają ku temu najlepszych predyspozycji. Jest totalnym kociarzem, nie przepada za psami. Leif jest biseksem, jednak i tak póki co, związki mu nie w głowie. Uwielbia budyń, ale tylko czekoladowy.

Preferuję jednak czasy Zakonu Feniksa, ale się dostosuję bez problemu.

2. Discordia - Celine Feather

gDaFpgXl.jpg

 

Rysunek nie jest mój, uznałam jednak że dobrze odwzoruje moje wyobrażenie Celine w wyjściowej szacie.

 

Imię: Celine

 

Nazwisko: Feather

 

Wygląd: Ma karmelowe, sięgające jej pod piersi włosy. Na wyjątkowe okazje, jej końcówki są kręcone. Oczy tej dziewczyny przypominają jezioro - okrągłe i błękitne. Jest nieopalona, jednak naturalnym kolorem jej skóry jest czysto kremowa. Na codzień nosi małe, złote kolczyki sześciany. Na uchu ma pieprzyk. Rzęsy ma długie.

Jest przeciętnego wzrostu, nigdy nie jest pewna ile ma naprawdę centymetrów. Jej biust nie jest bymajmniej duży. Ma zgrabne nogi, na których przemieszcza się z gracją. Uwielbia nosić sukienki, chociaż po lekcjach chodzi w T-shircie i długich spodniach.

Wiek i rok, na którym jest: 16/15 lat (w zależności od książki). Rok piąty/szósty.

 

Dom: Ravenclaw

 

Status krwi: Czysta, ale znajdziemy ze dwóch mugoli w dalszych odnogach.

 

Różdżka: 12 i pół cala, jabłoń i włókno z serca smoka. Dobra do uroków.

 

Zwierzę: Posiada ona tchórzofretkę, na imię jej Aloe. Jest cała biała, łapki ma w ciemniejszym odcieniu. Dumbledore wyraził zgodę na jej hodowlę.

 

Patronus: Jeśli go opanuje, przyjmie on kształt fretki.

 

Historia: Celine pochodzi ze starej rodziny czarodziejskiej. Jej rodzice, dosyć bogaci nie przejmowali się statusem krwi i tego uczyli potomków. Jej młodsza siostra, również czarodziejka, chyba nie zrozumiała i zadziera nosa. Ta starsza przyjęła wskazówki i kontynuuje dziedzictwo rodzinne. Mieszkali w Walii, gdzie nadal mieszkają. Młoda wychowała się więc na dolinach, górach i starych zamkach. Jej babcia zamieszkująca dom w jednej z dolin, zajmowała się popasem owiec. Dziewczyna pomagała jej w pracy. Pewnego dnia, w dniu jej jedenastych urodzin poszła w góry, by rodzice mieli czas na urządzenie przyjęcia. Podczas opieki nad owcami przez przypadek wylewitowała jedną i zrzuciła nad przepaścią. Wiedziała o mocach czarodziejskich, ale nie aż tak zaawansowanych. Otrzymała wtedy też list z Hogwartu i pobiegła z nim (i owcami oczywiście) do rodziców. Po wakacjach ruszyła do Hogwartu.

 

Charakter: Cel jest czasami wybuchowa. Potrafi wstać na lekcji i nawrzeszczeć na nauczyciela, bądź najlepszego przyjaciela. Później czuje się skruszona i na kolanach przeprasza. W kontaktach międzyludzkich nie radzi sobie najlepiej. Do dziewczyny owszem, zagada ale chłopaki troszkę ją onieśmielają. Kiedy przełamie już pierwsze lody zaczyna rozmawiać normalnie. Jest nieufna w stosunku do osób, które zna krócej niż tydzień. Wbrew swojemu wyglądowi (te zazdrośnice przezywają ją od laluś), bardzo dobrze radzi sobie w terenie. Ma manię na punkcie swojego czarnego zeszytu, nie pozwoli tam nikomu zajrzeć. Pisze w nim swoje opowiadania i wiersze. Czasami chorobliwie ambitna. Dobrze wychowana i uprzejma. Niektórzy nauczyciele dostają przez to kota i zgrzytają zębami, słysząc kolejny raz "Z uniżeniem przepraszam, pani profesor".

 

Ciekawostki: W niektórych słowach słychać jej walijski akcent. Jest heteroseksualistką. Nie szuka sobie na razie nikogo, starczy jej Aloe. Panicznie boi się wysokości, przez to nie ma mowy o quidditchu. Nigdy nie przeklina.

 
Ja preferuje czasy Zakonu. 

3. Bosman - Bryan Marot

Imię i Nazwisko: Bryan Marot

Wygląd:

kkTInVi.jpg

Poza widocznymi elementami ( czyli dobrą budową ciała i czerwonawymi, średniej długości włosami) jest jeszcze fakt, że ma 1.85 m wzrostu, szare oczy. Na szyi nosi łuskę po naboju 9mm. Na zajęcia zakłada tradycyjną szatę z czerwono-złotymi dystynkcjami swojego domu. Po lekcjach nosi przeważnie koszulkę czerwoną z krótkimi rękawami, czarne, długie spodnie i sportowe buty. Włosy ma zawsze spięte w kucyk z tyłu głowy.

Wiek i rok na którym jest: 14 lat, 4 rok nauki.

Dom: Gryffindor

Status krwi: Mieszany. Ojciec mugol a matka czarownica. Dowiedział się po narodzinach chłopaka.

Różdżka: 11 cali. Dąb z włóknem z ogona feniksa. Twarda, dobra do zaklęć.

Zwierzę: Brak. Uczulenie na sierść. A sów nie lubi.

Patronus: Jeśli się nauczy to przybiera postać Tygrysa.

Historia: Bryan już od małego interesował się sportem. Mieszkał na przedmieściach Londynu więc codziennie wychodził z kolegami i bawili się w różne gry. Kiedy miał 9 lat w czasie zabawy sprawił, że jego kolega zawisł głową w dół. Przestraszony chłopak zaczął krzyczeć i po chwili wylądował na ziemi. Bryan przestraszył się i uciekł do mamy. Opowiedział jej o wszystkim. Ta postanowiła powiedzieć mu prawdę co się stało, kim ona jest i kim on jest. Ojciec chłopaka spokojnie przyjął do wiadomości, że jego jedyny syn jest czarodziejem. On sam nigdy nie miał do czynienia z magią. Poza tym pracując jako policjant nie miał czasu na rozmyślaniem o magii. Po narodzinach chłopaka Tom zaczął przyjmować do wiadomości, że jego żona jest czarownicą. W sumie ucieszył się z tej wiadomości. Żona bardzo mu pomagała. Katarina pracowała jako uzdrowiciel w szpitalu św. Munga. W dniu 11 urodzin chłopak dostał list z Hogwartu. Wraz z mamą udali się na zakupy i we wrześniu pojechał do szkoły. Tiara przydzieliła go do Gryffindoru.

Charakter: Bryan jest dość otwartym i przyjaźnie nastawionym do życia nastolatkiem co pozwala mu na nawiązanie dobrych a czasami bardzo dobrych stosunków z innymi osobami nawet z innych domów w szkole. Jest odważny i zawsze stanie w obronie słabszych.  Miewa jednak czasami dni, że chodzi przygnębiony, jest zamknięty w sobie i agresywny w stosunku do osób, które uzna za irytujące. Szybko jednak stara się odnowić stosunki między osobami, na których się wyżył.

Ciekawostki: Jest typowym hetero. Szuka dziewczyny, ale niestety jego podejście i charakter trochę mu to utrudniają. Jest w drużynie Quidditcha na pozycji pałkarza. Radzi sobie nawet dobrze ale lądował już w skrzydle szpitalnym ze złamaniami. Lubi obronę przed czarną magią.( I nauczyciela. Chyba że będzie zakon to wtedy najchętniej kopnął by nauczycielkę w ...). Od zawsze fascynują go pojedynki i chętnie bierze w nich udział. Jednak tylko w takich, gdzie jest kontrola nauczycieli lub starszych kolegów.

 

Yay^^  Jestem za. Bardzo chętnie dołączę, Jeśli chodzi o czas to ja preferuję czasy 3 części ale jak mnie przegłosujecie (Nie radzę bo pozamieniam w ropuchy xD)To przystanę na wasz wybór.

4. Lucypher - Dante Sparda

Imię i nazwisko: Dante Sparda (wilkołak)

Wygląd:

719758-nero_by_cloudff7ac_1_.jpg Tylko bez miecza. ( Jeśli się da to tą łapę ma z powodu nieudanego zaklęcia.)

Wiek i rok na którym jest: 16 i szósty rok

Dom: Gryffindor

Status Krwi: Czystej krwi

Różdżka: 12 cali,klon, włókno smoczego serca, giętka

Zwierzę:Mały kot, biały z czarną łatką na lewym oku

Patronus: Wilk

Historia: Dante był typem samotnika. Od urodzenia pomagał wszystkim i wszystkiemu czemu się dało. Jego ojciec był aurorem tak samo matka.Po ugryzieniu przez wilkołaka ( po północy spacerował po parku.) zamknął się w sobie i nie chciał się nikomu pokazywać na oczy. Próbował użyć jakiegoś zaklęcia aby zapanować nad sobą lecz się nie udało i jego ramię zamieniło się w łapę  demona i nie da się tego odwrócić.Od 6 lat chodzi do Hogwartu, do domu Gryfonów.

Charakter: Cichy, lekko sarkastyczny, nie lubi jak ktoś się z niego wyśmiewa, agresywny do osób które mu podpadną nawet nauczycieli.

Ciekawostki: Hetero. Nie umie znaleźć dziewczyny ponieważ jest wilkołakiem i nie chce jej zranić. Gra w Quidditcha na pozycji pałkarza. Dziewczyny uważają go za atrakcyjnego chociaż on tego nie zauważa.

( jestem za zakonem)

5. SolarsEpic - Peter Baldwin

Imię i nazwisko: Peter Baldwin

 

Wygląd: Że nie mam żadnego obrazku na składzie (mógłbym narysować ale nie mam skanera) opisze. Peter ma mniej więcej metr sześćdziesiąt wzrostu (liczbowo- 1m60cm), brązowe lekko potargane włosy, okulary które czasem są zniszczone, czasem naprawione a czasem w ogóle ich nie ma (wtedy ledwo co widzi), prawie zawsze w tym samym ubraniu, znaczy jeśli to nie szata "w cywilu" ubiera się w czarną bluzę i jeansy

 

Wiek i rok na którym jest: 15 lat i piąta klasa

 

Dom: Ravenclaw, zrobiłem test i się zastanowiłem , na Gryffindor jestem za mało YOLO, na Hufflepuff jestem zbyt leniwy a od Slytherinu mnie odrzuca

 

Status krwi: Czarodziej półkrwi, mama czarownica i tata mugol

 

Różdżka: 12 cala, sztywna i twarda, dąb i włókno z smoczego serca (wypytał się że był to Rogogon Węgierski), 9 na 10 przydatków kiedy zaklęcie się nie uda coś podpala lub rzuca kulą ognia

 

Zwierzę: Pająk, taki duży i włochaty, ale spokojnie nie jest jadowity i to nie jest Ogromentula. Nazywa się Steve (czyt. Stiwi)

 

Patronus: Orzeł, wyczarował go tylko jeden raz a potem dał sobie spokój, woli inne zaklęcia

 

Historia: Peter mieszkał w Londynie, jednak potem przeprowadził się do Szkocji nad jezioro Loch Ness, gdzie było nieco bardziej spokojnie, Peterowi to odpowiadało. Uwielbiał opowieści swojej matki o świecie czarodziejów, mówiła, że kiedyś trafie do szkoły dla magów, ojciec był raczej sceptyczny wolał żeby jego syn zajmował się w dorosłości takimi rzeczami jak Bankowość. Peter ma siostrę, młodszą która wdała się bardziej w tatę. Ulubionym zajęciem chłopaka było rysowanie różnych niesamowitych stworów, o których opowiadała mu jego mama, pewnego razu kiedy rysował wielkiego rogatego demona otoczonego płomieniami ten ożył na kartce i próbował wyjść poza kartkę, płomienie wokół demona też ożyły najpierw tylko się ruszały a później podpaliły kartkę, prawdziwym ogniem, po ugaszeniu kartki wszystko wróciło do normy, do czasu aż przyleciała sowa z listem...

 

Charakter: Peter jest nieco postrzelony, rzucając zaklęcia często przesadza z gestykulacją macha ramionami dookoła jak wahadłami, mimo, że nie musi, uwielbia czytać o wszelkiego rodzaju magicznych stworach, szalonych czarodziejach i czarnej magii (ale nigdy nie próbował jej używać). W szkole zarobił sobie opinie dziwaka, lubi rozmawiać z portretami oraz duchami w zamku. Jest bardzo przyjacielski i lubi pomagać, czasami buzia mu się nie zamyka, kiedy mówi. Z uczniów podziwia Freda i Georga Weasley'ów, jest gotów pomóc im w każdym żarcie ( jeśli akcja będzie się działa w czasach Zakonu będzie wspomagał ich również galeonami kupując ich gadżety), uwielbia również wszelkiego rodzaju gadżety do żartów, jakie można kupić na przykład w sklepie Zonka. Uwielbia odwiedzać Miodowe Królestwo i jest strasznym amatorem słodyczy (nie przepada jednak za Fasolkami wszystkich smaków, sądzie że to straszne że nie można ich bezpiecznie jeść garściami). Lubi również czytać Żonglera i często słucha bredni Luny Lovegood z własnej woli.

 

Ciekawostki: Lubi bawić się zaklęciami podpalającymi, co czasem widać na jego osmalonej szacie i czasem nadpalonych włosach.

 

Preferuje czasy Zakonu

6. Mephisto Pheles - Farkas Grimmur

Imię i Nazwisko: Farkas Grimmur

Wygląd: Dość niski około 169 cm, ciemnowłosy chłopak w okularach, ma fiołkowe oczy. Jest też dość blady. 

Anime_guy_render_by_feary_bad_day-d5s483

Wiek i rok na którym jest: 16 szósta klasa.

Dom: Ravenclaw

Status krwi: Czysta (ma dobre nerki)

Różdżka: 10,5 cala świerk włos z ogona jednorożca. Coś pomiędzy sztywną a giętką. Cecha typowa dla świerku. 

Zwierzę: Włochatka Zwyczajna Aegolius funereus

Patronus: Sobol 

Historia:

Farkas urodził się na Islandii w Seyðisfjörður (wschodnia Islandia na końcu Fiordu), nie jest to co prawda duże miasto jednak nie przeszkadzało to mu oraz jego rodzinie, talent do magii został ujawniony bardzo szybko, w końcu był w rodzinie czystej krwi gdzie magia była czymś zwykłym. Do Hogwartu był zapisany od urodzenia więc nie było to problemem. Sprzęt również miał, brakowało mu tylko szaty i różdżki. Gdy dostał list dostanie się do szkoły było już tylko formalnością. Jako iż jego ojciec był animagiem za każdym razem kiedy był na lekcji transmutacji męczył profesor McGonagall by ta nauczyła go tejże sztuki. Z powodów braku pomocy w nauce sam zaczął się tego uczyć, po kilku latach udało mu się to. Potrafił utrzymać metamorfozę bardzo krótko, ale i tak pierwszy krok miał za sobą. Próbował to robić kiedy tylko miał czas wolny więc teraz wychodzi mu to całkiem nieźle. Nie pokazuje że potrafi to zrobić zbyt często ale pewne umiejętności ma. Obecnie jest w szóstej klasie. 

Charakter: Nieco sarkastyczny. Leniwy, bywa arogancki chociaż nie jest aż taki zły jak się bliżej pozna, da się go nawet lubić, jest też bardzo inteligentny więc to może stąd wynika jego arogancja. 

Ciekawostki: Hetero, nie jest w związku ale nie pogardzi jakąś dziewczyną. Potrafi rozpoznać cechy fizyczne wilkołaka w ludzkiej formie, zwierze w które potrafi się zmienić to Akita Inu. Nie lubi sportów. 

(Póki co jest komplet, jednak spokojnie, miejsca mogą się zwolnić. Mogę upominać w trakcie pisania kogoś, za łamanie regulaminu w bardzo drastyczny sposób, a jeśli nijak się nie zastosuje, to się pożegna z sesją, a wtedy ktoś nowy może się dopisać.

A na upartego, przyjmę w ostateczności jeszcze jedną osobę, pod warunkiem, że będzie to postać żeńska :P)

 

Padło na czasy Zakonu.

Edited by Ukeź

Share this post


Link to post
Share on other sites

Okej, karta mi się bardzo podoba, bo widać, że postać przemyślana, a nie "na odwal się". Zaraz dopiszę ^^ I w sumie fajnie, że ktoś się zgłosił, mam nadzieję, że jeszcze się ktoś się znajdzie.

I póki co są dwa głosy na Zakon, skoro tak.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Yay^^  Jestem za. Bardzo chętnie dołączę, Jeśli chodzi o czas to ja preferuję czasy 3 części ale jak mnie przegłosujecie (Nie radzę bo pozamieniam w ropuchy xD) To przystanę na wasz wybór. :)  Kartę trzymaj na pw bo nie będę tutaj zbytnio spamił.

Edited by Bosman

Share this post


Link to post
Share on other sites

Imię i nazwisko: Dante Sparda (wilkołak)

Wygląd:719758-nero_by_cloudff7ac_1_.jpg Tylko bez miecza. ( Jeśli się da to tą łapę ma z powodu nieudanego zaklęcia. Ma 1,98m wysokości.)

Wiek i rok na którym jest: 16 i szósty rok

Dom: Gryffindor

Status Krwi: Czystej krwi

Różdżka: 12 cali,klon, włókno smoczego serca, giętka

Zwierzę:Mały kot, biały z czarną łatką na lewym oku

Patronus: Wilk

Historia: Dante był typem samotnika. Od urodzenia pomagał wszystkim i wszystkiemu czemu się dało. Jego ojciec był aurorem tak samo matka.Po ugryzieniu przez wilkołaka ( po północy spacerował po parku.) zamknął się w sobie i nie chciał się nikomu pokazywać na oczy. Próbował użyć jakiegoś zaklęcia aby zapanować nad sobą lecz się nie udało i jego ramię zamieniło się w łapę  demona i nie da się tego odwrócić.Od 6 lat chodzi do Hogwartu, do domu Gryfonów.

Charakter: Cichy, lekko sarkastyczny, nie lubi jak ktoś się z niego wyśmiewa, agresywny do osób które mu podpadną nawet nauczycieli.

Ciekawostki: Hetero. Nie umie znaleźć dziewczyny ponieważ jest wilkołakiem i nie chce jej zranić. Gra w Quidditcha na pozycji pałkarza. Dziewczyny uważają go za atrakcyjnego chociaż on tego nie zauważa.

( jestem za zakonem)

Edited by Lucypher

Share this post


Link to post
Share on other sites

Okej, w kwestiach pałkarzy u Gryfonów, bo jednak idziemy w dużej części z kanonem. Jeśli akcja będzie się toczyć podczas Więźnia Azkabanu to to odpada, ale jeśli padnie na Zakon, to możecie być tymi pałkarzami po tym jak Fred i George dostali zakaz na granie od Umbridge. Po prostu żeby nie było, że bliźniacy sami z siebie wyparowali z tej funkcji.

 

A co do ostatniego zgłoszenia, cóż, karta trochę uboga w porównaniu do poprzednich. Może bym się nie czepiała, ale skoro postać jest wilkołakiem, to proszę to jednak rozwinąć jakoś w historii. Jak do tego doszło, czy coś. Tak samo z tą łapą, jeśli ci zależy, by tak wyglądała, napisz o tym nieudanym zaklęciu w historii. Ona właśnie od takich rzeczy jest w dużej części. I błagam Gryffindor a nie Griyffindor ;_; Ale liczę, że to zwykła literówka.

Czepiam się, ale zależy mi na przemyślanych bohaterach.

 

Btw. zapomniałam wspomnieć, ale jak coś będę raczej lecieć z historią książkową, bo wiadomo, że film jest totalnie okrojony (każda część), tak tylko uprzedzam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pisze się, postać o której pisze jest pewnym odzwierciedleniem mojej osoby

 

Imię i nazwisko: Peter Baldwin

 

Wygląd: Że nie mam żadnego obrazku na składzie (mógłbym narysować ale nie mam skanera) opisze. Peter ma mniej więcej metr sześćdziesiąt wzrostu (liczbowo- 1m60cm), brązowe lekko potargane włosy, okulary które czasem są zniszczone, czasem naprawione a czasem wo gule ich nie ma (wtedy ledwo co widzi), prawi zawsze w tm samym ubraniu, znaczy jeśli to nie szata "w cywilu" ubiera się w czarną bluze i jeansy

 

Wiek i rok na którym jest: 15 lat i piąta klasa(w Zakonie), chciałem dać czternaście czyli mój zwykły wiek ale Discordia wymyśliła sobie piętnaście a w grupie jak każdy wie raźniej ( chciałem dać czternaście jakby był zakon bo Luna Lovegood była by w tej samej klasie, bo myślałem że każdy wybierze Gryffindor) a i 13 lat i trzecia klasa w Więźniu

 

Dom: Ravenclaw, zrobiłem test i się zastanowiłem , na Gryffindor jestem za mało YOLO, na Hufflepuff jestem zbyt leniwy a od Slytherinu mnie odrzuca

 

Status krwi: Czarodziej półkrwi, mam czarownica i tata mugol

 

Różdżka: 12 cala, sztywna i twarda, dąb i włókno z smoczego serca (wypytał się że był to Rogogon Węgierski), 9 na 10 przydatków kiedy zaklęcie się nie uda coś podpala lub rzuca kulą ognia

 

Zwierzę: Pająk, taki duży i włochaty, ale spokojnie nie jest jadowity i to nie jest Ogromentula. Nazywa się Steve (czyt. Stiwi)

 

Patronus: Orzeł, wyczarował go tylko jeden raz a potem dał sobie spokój, woli inne zaklęcia

 

Historia: Peter mieszkał w Londynie, jednak potem przeprowadził się do Szkocji nad jezioro Loch Ness, gdzie było nieco bardziej spokojnie, Peterowi to odpowiadało. Uwielbiał opowieści swojej matki o świecie czarodziejów mówiła że kiedyś trafie do szkoły dla magów, ojciec był raczej sceptyczny wolał żeby jego syn zajmował się w dorosłości takimi rzeczami jak Bankowość. Peter ma siostrę, młodszą która wdała się bardziej w tatę. Ulubionym zajęciem chłopaka było rysowanie różnych niesamowitych stworów o których opowiadała mu jego mama, pewnego razu kiedy rysował wielkiego rogatego demona otoczonego płomieniami ten ożył na kartce i próbował wyjść poza kartkę, płomienie wokół demona też ożyły najpierw tylko się ruszały a później podpaliły kartkę, prawdziwym ogniem, po ugaszeniu kartki wszystko wróciło do normy to czasu aż przyleciała sowa z listem...

 

Charakter: Peter jest nieco postrzelony, rzucając zaklęcia często przesadza z gestykulacją macha ramionami dookoła jak wahadłami mimo że nie musi uwielbia czytać o wszelkiego rodzaju magicznych stworach, szalonych czarodziejach i czarnej magii (ale nigdy nie próbował jej używać). W szkole zarobił sobie opinie dziwaka lubi rozmawiać z portretami oraz duchami w zamku. Jest bardzo przyjacielski i lubi pomagać czasami buzia mu się nie zamyka kiedy mówi. Z uczniów podziwia Freda i Georga Weasley'ów jest gotów pomóc im w każdym żarcie ( jeśli akcja będzie się działa w czasach Zakonu będzie wspomagał ich również galeonami kupując ich gadżety), uwielbia również wszelkiego rodzaju gadżety do żartów jakie można kupić na przykład w sklepie Zonka. Uwielbia odwiedzać Miodowe Królestwo i jest strasznym amatorem słodyczy (nie przepada jednak za Fasolkami wszystkich smaków, sądzie że to straszne że nie można ich bezpiecznie jeść garściami). Lubi również czytać Żonglera i często słucha bredni Luny Lovegood z własnej woli.

 

Ciekawostki: Lubi bawić się zaklęciami podpalającymi, co czasem widać na jego osmalonej szacie i czasem nadpalonych włosach

 

Preferuje czasy Zakonu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Okej, niech będzie, że akceptuję teraz obie karty postaci.

Z tym, że w tej ostatniej zauważyłam całą masę brakujących przecinków i trochę literówek. Jak będzie to w późniejszym pisaniu występować w aż takim natężeniu, to będę gryźć. Też czasem zapomnę o czymś, ale są takie miejsca, że dosłownie gryzie brak przecinka, albo kropki i rozpoczęcia kolejnego zdania.

Swoją drogą, dobrze by było, jakby się teraz znalazła jakaś postać żeńska, ale to już kwestia wyboru i tak. Ruszymy jak ktoś się zgłosi, no chyba, że bardzo będzie się to przedłużać, to wtedy zaczniemy w piątkę. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Imię i Nazwisko: Farkas Grimmur

Wygląd: Dość niski około 169 cm, ciemnowłosy chłopak w okularach, ma fiołkowe oczy. Jest też dość blady. 

Anime_guy_render_by_feary_bad_day-d5s483

Wiek i rok na którym jest: 16 szósta klasa.

Dom: Ravenclaw

Status krwi: Czysta (ma dobre nerki)

Różdżka: 10,5 cala świerk włos z ogona jednorożca. Coś pomiędzy sztywną a giętką. Cecha typowa dla świerku. 

Zwierzę: Włochatka Zwyczajna Aegolius funereus

Patronus: Sobol 

Historia:

Farkas urodził się na Islandii w Seyðisfjörður (wschodnia Islandia na końcu Fiordu), nie jest to co prawda duże miasto jednak nie przeszkadzało to mu oraz jego rodzinie, talent do magii został ujawniony bardzo szybko, w końcu był w rodzinie czystej krwi gdzie magia była czymś zwykłym. Do Hogwartu był zapisany od urodzenia więc nie było to problemem. Sprzęt również miał, brakowało mu tylko szaty i różdżki. Gdy dostał list dostanie się do szkoły było już tylko formalnością. Jako iż jego ojciec był animagiem za każdym razem kiedy był na lekcji transmutacji męczył profesor McGonagall by ta nauczyła go tejże sztuki. Z powodów braku pomocy w nauce sam zaczął się tego uczyć, po kilku latach udało mu się to. Potrafił utrzymać metamorfozę bardzo krótko, ale i tak pierwszy krok miał za sobą. Próbował to robić kiedy tylko miał czas wolny więc teraz wychodzi mu to całkiem nieźle. Nie pokazuje że potrafi to zrobić zbyt często ale pewne umiejętności ma. Obecnie jest w szóstej klasie. 

Charakter: Nieco sarkastyczny. Leniwy, bywa arogancki chociaż nie jest aż taki zły jak się bliżej pozna, da się go nawet lubić, jest też bardzo inteligentny więc to może stąd wynika jego arogancja. Introwertyk. 

Ciekawostki: Hetero, nie jest w związku ale nie pogardzi jakąś dziewczyną. Potrafi rozpoznać cechy fizyczne wilkołaka w ludzkiej formie, zwierze w które potrafi się zmienić to Akita Inu. Nie lubi sportów. 

Akita%20Inu%20(8).jpg

Edited by Mephisto Pheles

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie napisałeś za jakimi czasami jesteś, ale z racji, że i tak jest przegłosowane, zaakceptuję Ci to KP.

Czyli mamy Zakon.

I ten no, zaraz zaczynamy. Od tej pory wszystko poza tym, co jest w akcji jakoś oddzielamy.

Discordia prowadzi jedyną kobitę, będziesz mieć wzięcie u panów XD

Dobra, zaczynamy. Ale jednak uwaga, nie skaczcie z tym wszystkim do przodu. O co mi chodzi? O to, żeby nie wyszło, że przykładowo dwie osoby zaczną jak dzikie pisać i wyjdzie na to, że dzięki nim pociąg już nawet dotarł do szkoły, a ktoś inny potem doda post, że wsiada... Bo jak się zrobi takie coś, to wprowadzamy kolejność i nie ma zmiłuj się. Możecie rozmawiać np. po zajęciu przedziału, ale póki wszyscy nie wsiądą, pociąg jest na peronie. Niby taki banał, ale wolę o tym wspomnieć.

 

Pierwszy września i kolejna podróż do Hogwartu. 
Jak zwykle Peron 9 i 3/4 tętnił życiem, a uczniowie chaotycznie biegali to do pociągu, to z powrotem do rodziców, bo czegoś zapomnieli. Niektórzy szczęśliwi, że znów zobaczą kolegów, inni trochę przerażeni, przez to, co ostatnio pisał Prorok Codzienny, a pierwszoroczni kompletnie zdezorientowani. 
Leif również spieszył na pociąg. Na King's Cross podrzucił go starszy brat, a teraz musiał już sobie radzić sam. Cóż, całe szczęście, że to już szósty rok. Przynajmniej wie jak to wszystko wygląda, nie? Taszczył swój kufer po pociągu, mijając zatłoczone przedziały i szukając tego zbawiennego, pustego, albo z najwyżej jedną osobą. Minął jakiś w którym widział młodego Pottera, w otoczeniu kilku osób, w tym tej całej Luny Lovegood z jego domu. W sumie nigdy nic do niej nie miał, chociaż dużo osób miało ją za dziwaczkę. Ale na dobrą sprawę jego też trochę za takiego uważali. A Chłopiec Który Przeżył? Cóż, Leif zdecydowanie wierzył, że Potter nie kłamał. Śmierć Cedrika była wystarczającym dowodem, przynajmniej dla niego. Wreszcie oczom albinosa ukazał się przedział, w którym nikogo nie było. Wciągnął więc swój kufer do niego i zamknął drzwi, kiedy jego Kostek wszedł do środka. Rozwalił się na siedzeniu i wziął kocura na kolana. 
- Wszędzie tłok - stwierdził na głos, wzdychając i głaszcząc zwierzaka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

((Przyznam szczerze że twoja wypowiedź zabrzmiała jakbyś akceptowała tę kp tak od niechcenia. Jak nie pasuje, spoko mogę nie grać, proste. Nie obrażę się ani nic))

Farkas, przybył do Anglii dzień wcześniej jako iż musiał dotrzeć tu z Islandii. Niby droga długa ale robił ją tylko dwa razy do roku, nie wracał do domu na święta tylko dlatego że długo to zajmowało. Rodzice nie odprowadzali go pod sam pociąg, chłopak nie chciał by to robili, może to wina młodzieżowego buntu a może czegoś innego. Ciągnął za sobą walizkę, a w lewej ręce trzymał klatkę z sową, Aelią. Poprawił okulary i westchnął, duży tłum ludzi nie należał do rzeczy które lubił. Przedzierał się jednak dzielnie obok młodszych osób, rzadko jednak był od kogoś wyższy. Był niski ale co mógł zrobić? Wreszcie udało mu się wedrzeć do pociągu, zaczął szukać wolnego przedziału. Mijając pełne przedziały mruczał pod nosem ,,nie'' ale po islandzku. Po długim mijaniu przedziałów zauważył chłopaka z jego domu. Kojarzył go tylko z widzenia ale hej, był w pustym przedziale. Otworzył drzwi. 

- Przepraszam, wolne? - zapytał. 

Edited by Mephisto Pheles

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po prostu pisałam, że nie akceptuję KP bez głosu na czasy, w których mamy grać, więc o to mi chodziło, a nie o akceptowanie "od niechcenia", po prostu brakowało tej jednej rzeczy. Ale z racji, że i tak było to bez znaczenia, bo i tak przewagę miałby Zakon, to darowałam ten jeden punkt. Tak, jestem gryzącą prowadzącą, tak mnie naszło ostatnio, czepiam się drobiazgów, ale nie chcę, żeby to się zrobiło takim szajsem, gdzie nagle wszyscy piszą na hura, a potem cisza.

Btw. A z której strony mój Leif jest młodszy? Też szósty rok, skoro gramy w Zakonie.

 

Białowłosy spojrzał w stronę, skąd zlokalizował źródło głosu, który zadał mu pytanie. Jego czerwone oczy wpatrywały się przez chwilę w przybysza, po czym, spojrzał z powrotem na swojego kocura i odpowiedział:

- Tak, wolne - odpowiedział. Na dobrą sprawę, mimo, że owy osobnik był z jego domu, jakoś nie specjalnie dobrze go znał. Jedynie tyle co z widzenia. Nic dziwnego, bo właściwie to albinos większość czasu spędzał na rozmawianiu ze swoim kotem, samym sobą, ewentualnie jakimiś magicznymi stworzeniami. Podsumowując, więcej gadał ze zwierzakami, niż ze zwykłymi ludźmi. Znowu spojrzał na chłopaka, wpatrując się w niego intensywnie. Gapienie się na ludzi jest nietaktowne? A kto by się tym tak na dobrą sprawę przejmował? Idźmy za bardzo banalnym tokiem rozumowania, które twierdzi, że skoro człowiek ma oczy, to są od tego, żeby nimi patrzeć, o. Bez wnikania w większe szczegóły i inne takie. - Ciekawe kto będzie uczył obrony przed czarną magią w tym roku? - zapytał. Z tym, że na dobrą sprawę nie wiadomo, czy pytał chłopaka, samego siebie, czy swojego kota, bo to zdanie skierowane było bardziej w pustkę, niż do kogoś konkretnego. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

((Wybacz, po prostu pisałem z telefonu i z jakiegoś powodu utrwaliło mi się że twoja postać jest młodsza od mojej a nie miałem jak tego sprawdzić bo strona mi się tak jakby zrobiła czarna, znaczy wszystko poza boxem na odpowiedź. Taki mam internet.))

Farkas położył walizkę na półce, klatkę z sową trzymał obok siebie. Czuł że albinos go obserwuje, nie przeszkadzało mu to szczególnie, mimo iż byli na jednym roku słabo się znali. Chłopach niechętnie nawiązywał znajomości. Usiadł pod oknem.

- Mam nadzieje że ktoś lepszy niż Lockhart. - odpowiedział na pytanie, nie było koniecznie do niego, ale jeśli jednak to raczej wypadało odpowiedzieć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-  O tak, Lockhart był... cóż, niezbyt kompetentny. - Albinos kiwnął głową, najwyraźniej zastanawiając się nad ich poprzednimi nauczycielami. - Do tej pory najlepiej sprawdził się profesor Lupin, fajnie by było, gdyby znów trafił się ktoś taki - pomyślał na głos, przypominając sobie owego wilkołaka. Cóż, on uważał, że nie było w porządku to, że przestał ich uczyć ze względu na to, że rodzice niektórych uczniów mogliby mieć jakieś pretensje z powodu jego odmienności. Zaraz jednak białowłosy zmarszczył brwi i pogłaskał kota, spoglądając na zwierzaka. - Ale ponoć Dumbledore miał bardzo duży problem ze znalezieniem kogoś na to stanowisko. To pewnie przez te brednie z Proroka Codziennego. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Fakt, lekcje Lupina były bardzo dobre. Koleś znał się na rzeczy. No ale cóż, ludzie boją się rzeczy których nie pojmują. - stwierdził spokojnie. Zastanowił się przez chwilę. - Odnośnie co do tego co pisze w proroku. Jest to gazeta pełna kłamstw i wymysłów. Wiem że w Polsce jest taka mugolska gazeta w której artykuły są równie głupie. Cóż, dziennikarze gonią za sensacją a jak jej nie ma tworzą własną. - powiedział drapiąc się po podbródku. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Peter rozglądał się po peronie, uwielbiał ten zapach pary oraz smaru wydobywający się z pociągu to była potężna maszyna i napędzana węglem więc mogła działać w Hogwarcie. Chłopak ciągnął za sobą swój kufer z rzeczami a jego pająk Steve siedział mu na ramieniu i chrupał herbatnik...a może była to pomarańczowa mucha...Nieważne, ważne było to że zaczynał się kolejny rok szkolny, z jednej strony szkoda z drugiej...panie uczymy się magii! Młody Krukon wszedł do pociągu i zaczął szukać sobie miejsca w jakimś przedziale wtem zauważył że był takowy a w nim siedziała już dwójka Krukonów a jeden był cały biały, nie blady ale biały i miał czerwone oczy...

 

-Jesteś albinosem?!- wypalił schylając głowe tak że tylko ona z jego ciała była w przedziale po czym ugryzł się w język (dosłownie) i rękami zasłonił sobie twarz- Idiota ze mnie...wybacz jeśli cie uraziłem mam...jestem...kompletnym imbecylem ten Troll co w pierwszym roku rozwalił łazienkę był ode mnie mądrzejszy. Wybacz. Peter Baldwin jestem. A ten ośmiu nogi przyjemniaczek na moim ramieniu to Steve. A wam jak na imię...?

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, nie szalejmy, albinosi też nie mają idealnie białej skóry. Ale fakt, jest bardzo jasna. 

 

- Jest napisane - poprawił towarzysza wręcz automatycznie chłopak, po czym kontynuował: - Cóż, zwykłem twierdzić, że prasie wierzyć nie można, ale niektóre osoby niestety są zdania, że dziennikarze opisują fakty... - Wzruszył ramionami. Może powiedziałby coś jeszcze, ale wtedy do przedziału wpadł jakiś chłopak i wypalił z tym pytaniem. Jego też albinos kojarzył z wyglądu, kolejna osoba z jego domu. 

- Jestem, ale to chyba nie jest jakiś problem? - Leif spojrzał na niego, unosząc nieco brwi do góry, zdziwiony. - A co do trolli, sądzę, że jednak prezentują niższy poziom intelektualny. Chociaż całkowicie pozbawieni rozumu nie są, jakiś tok myślenia mają, prawda? - Przez chwilę zastanawiał się, czy kontynuować rozważania na temat inteligencji trolli, ale na razie z tego zrezygnował. - Jestem Leif, a to Konstanty - powiedział, przedstawiając się i swojego kota, który patrzył dziwnie to na sowę, to na pająka. Białowłosy też spojrzał na pająka. - Ciekawe z nich stworzenia, ale nie przepadam za pajęczakami - stwierdził ot tak. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

((Jeśli chodzi o takie błędy to czasem będę je robić specjalnie żeby podkreślić to że moja postać jest obcokrajowcem i mimo znajomości języka czasami się myli.))

Przyjrzał się chłopakowi który wpadł, do przedziału. Był niższy od niego, uśmiechnął się w duchu. Mógł na kogoś spojrzeć z góry. Chłopak ów sprawiał wrażenie nieco chaotycznego, chociaż to może tylko osobiste wrażenie.

- Jestem Farkas. A ta sowa nazywa się Aela. - przedstawił się i wskazał na sowę w klatce. Po chwili zauważył pająka na ramieniu Petara. Przyjrzał się mu, nie lubił takich zwierząt. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Nie nie mam zupełnie nic do albinosów, ani do wilkołaków, wężoustych i innych takich, no może trochę nie lubię tych wywyższających się czysto krwistych uczniów reszta jest spoko- chłopak popatrzył na sowę nie pewnie, nie w ząb nie pamiętał czy takie jedzą pająki, lepiej uważać na Steve'iego- Mogę usiąźdź ? Kuferek mi ciąży chyba spakowałem do niego za dużo tylko mnie potrzebnych rzeczy. Co do pająków...no cóż zależy o jakich mówimy, ogromentul chyba nikt nie lubi ale Steve jest niegroźny i nie jadowity a i lubi fasolki o smaku muchowym- Peter pogrzebał z kieszeni z której wyciągnął jedną fasolke wszystkich smaków, była szara i miała czarne kropeczki, Krukon podał ją pająkowi który zabrał ją w swoje przednie od nurza i zaczął z wielkim szczęściem przeżuwać

Share this post


Link to post
Share on other sites

usiąźdź ?

"Usiąść". Przepraszam, aż mną wzdrygnęło ;_;

 

- Możesz, jest dużo wolnego miejsca. - Chłopak wskazał ruchem głowy na puste siedzenia, a potem znów spojrzał na pajęczaka. - Ja lubię koty - stwierdził tylko, wzruszając ramionami. - Są bardzo inteligentne. Jak to ktoś powiedział, gdyby skrzyżować człowieka z kotem, zyskałby człowiek, a straciłby kot - dodał, znów tak trochę rozwodząc się nad czymś, co nie było nawet teraz istotne. Wciąż obserwował pająka na ramieniu chłopaka. - Nie przepadam za nogami u pająków. Gdyby nie one to byłyby całkiem miłe, ale to jak chodzą jest takie... dziwne - podsumował ostatecznie, po czym spojrzał za okno, zastanawiając się ile jeszcze czasu do odjazdu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Siadaj. - powiedział wskazując miejsce. - A jeśli chodzi o zwierzęta to nie lubię kotów. I nie uważam że jeśli by je połączyć z ludźmi to kot by stracił. - dodał po chwili zastanowienia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.