Arceus

[Sesja RPG] Nowa era

Recommended Posts

-Ciekawe miasteczko, ma karczmę, wszystko czego ogierowi potrzeba.- powiedział Shadow, po czym westchnął- Ech, służba wzywa. Potem się napiję.- Ogier wiedział, że jest teraz na wrogim gruncie, dlatego postanowił zrobić rozeznanie tereny biorąc za miejsce odwoławcze karczmę. Chciał narysować sobie w myślach mapę miasteczka, aby potem być gotowym na ewentualny "odwrót taktyczny".

Share this post


Link to post
Share on other sites

(1 Przepraszam, że na odpis czekaliście tą dekadę :v 2 Przepraszam za zakrzywianie czasoprzestrzeni w poście poniżej, ale jakby nie patrzeć między innymi z tym walczycie)

 

-Kończę pracę za jakieś- Zaczęła Klacz -piętnaście minut.- mówiła jakoś dziwnie, jakby ktoś mówił równo z nią. -Zajmę się tobą jak skończę dobrze?- Powiedziała i  odeszła. Clint nie mógł odmówić sobie popatrzenia na nią jeszcze przez chwilę, a było na co popatrzeć. Z tego oślego zachwytu wyrwał go dźwięk jej głosu. Zaskoczony ogier spojrzał w stronę z której doszedł go jej głos. Zobaczył ją opartą na stole.

-Coś się stało? czyżbyś przez te piętnaście minut zdążył o mnie zapomnieć? - Mówiła z zainteresowaniem i przyglądała mu się uważnie. Wyglądała jakby czekała na jego odpowiedź.

 

-Nic nie szkodzi.- odparł karczmarz, a po chwili dorzucił jeszcze -Miłego dnia.

Przed karczmą nie zmieniło się nic i sam smok też niczego w tym krajobrazie nie zmienił. Minął swoich towarzyszy i spróbował znaleźć Silver. Jednak szukanie kucyka w miasteczku jest jak szukanie igły w stogu siana. Xryh nie wiedział w którą stronę poszła ani nawet czego szukała, zatem błądził między uliczkami samemu dokładnie nie wiedząc czego tak właściwie szuka. W końcu dotarł do jakiegoś parku. Fontanna w centrum, kilka ławek dookoła niej i drzewa dające chłodny cień. śpiew pierwszych ptaków i spokojny szum wody. Dobre miejsce by pozbierać myśli.

 

Silver natomiast miała przed sobą ciężkie zadanie. Podeszła do drzwi na boku. Dość logiczne rozwiązanie, bo w końcu kto normalny wchodzi oknem do budynku czyż nie? jedyny problem był taki, że ściany też miały w ratuszu swoją grubość. Drzwi ze ścianami tworzyły kwadrat, jednak ściany były ciut krótsze niż drzwi, przez co między nimi była pięciocentymetrowa szczelina. Klacz przyjrzała się jednak przestrzeń za nią nie była oświetlona, Silver widziała jedynie ciemność. Mogła w sumie oświetlić to miejsce sama, jednak coś jej w tym przeszkodziło, konkretnie odgłos kopyt.

 

Shadow zaczął badać okolicę Starając się zapamiętać każdą uliczkę. Zbadał pewien obszar i starał się wrócić to karczmy po swoich śladach sprawdzając tym samym czy dobrze zapamiętał drogę. Najwyraźniej, źle zapamiętał, bo stanął po drugiej strony parku w którym siedział Xryh.

 

(do jest małe info dla Nightmare i dotyczy jej postaci, jeśli chcecie możecie przeczytać, chociaż to i tak nic nie wniesie)

Spoiler

-Cześć mały- Rozszedł się jakiś głos nie znany Dziurce, changeling odwrócił się w stronę głosu, zobaczył tam pewnego kucyka -To nie jest bezpieczne miejsce, dzieje się tu wiele dziwnych rzeczy, a za jakiś czas będą się dziać rzeczy jeszcze gorsze. Po za tym mamy dziś dość chłodny poranek.- Wskazał na dom na przeciw karczmy. -Jeśli chcesz możesz tam spędzić chwile lub dwie.

Po tym wszedł do karczmy, a Dziurka za radą wszedł do domu i rozłożył się na wygodnym fotelu.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Pierwsza reakcja była odruchem, czymś wyuczonym w wyniku przeżycia tylu żołnierskich lat w stanie ciągłej wojny z nieprzewidywalnym przeciwnikiem. W jednym momencie, odwróciła się z wyskoku, tak, że w momencie lądowania była już zawrócona w stronę, z której dobiegł do niej odgłos, w stabilnej pozycji, z glewią nastawioną wysoko i cofniętą do tyłu na tyle, że ostrze znajdowało się obok hełmu klaczy, gotowe do zadania druzgocącego pchnięcia ewentualnemu przeciwnikowi.

 - Kto idzie? - zapytała spokojnie, choć ze słyszalnym napięciem, zanim jeszcze dokładnie zdołała ujrzeć przez swój wizjer źródło hałasu.

 

(Nie mam pojęcia czy hałas dobiegał z środka, więc jeśli tak, to po tym wszystkim Silver próbuje jeszcze rozświetlić środek czarem.)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Smok rozejrzał się wokół, nie zwrócił większej uwagi na Shadowa. Ach, natura. Kuce tworzą miejsce gdzie mogą przebywać z naturą, jednocześnie będąc w mieście. Potem podszedł do ławki i na niej zwinął się w kłębek i dalej się rozglądał. Jak to jest? Że tak jak kuc zatrzymuję się i podziwiam tak sztukę. Że siadam na ławce i patrzę się na drzewo jak głupi. Co się ze mną stało? Czy to dobrze, czy źle? Ale też...  Czy powinienem myśleć o tym kim jestem, czy raczej ważniejsze są czyny? Chyba później o tym pomyślę. Xryh lekko prychnął, a z nozdrzy wyszedł mały czarny dym. Po tym smok się uśmiechnął i po prostu siedział.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Smok- pomyślał Shadow i udał, że go nie zauważył, po czym szybko zawrócił i postanowił poszukać innej drogi. 

-Tym razem nie powinienem zabłądzić, chyba że ktoś mi przeszkodzi.- pegaz wcale, ale to wcale nie miał na myśli Discorda. Shadow doskonale wiedział, że władca chaosu musi o nich wiedzieć, dręczyło go jednak pytanie: "Czy jakoś miesza się w ich misję?". Cóż zapewne jeszcze trochę go to pytanie pomęczy. Pegaz zajęty myślami szedł przed siebie, jakby cały świat nagle stracił dla niego ważność.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Clint nie był całkiem pewien o co chodziło pięknej klaczy. Ale że byłą to Piękna Klacz nie mógł się zacząć tłumaczyć.

 

-Jeśli zapomniałbym o kimś takim jak pani chyba oznaczało by to że już pora mi przejść na emeryturę. A do tego jeszcze wiele czasu.

 

Clint nadstawił ramię (to normalne) by klacz mogła je złapać:

 

-Ponad to nie zapomniałem iż miała mnie pani oprowadzić po tym miejscu- tu po raz kolejny uśmiechnął się szelmowsko     

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Ach!- Zawołał jakiś kuc widząc wymierzoną w siebie broń. Był to zwykły kucyk o pomarańczowej sierści i brązowej grzywie skrywanej przez słomkowy kapelusz. Po za kapeluszem miał koszulę w kratę kalosze i grabie, wyglądał właściwie jak ogrodnik. Jego przerażenie minęło, a kolejnym uczuciem jakie Silver dostrzegła na jego twarzy było zwykłe dziwienie. Ogier patrzył na gwardzistkę jak na istotę niespełna rozumu. Zanim Gwardzistka zaczęła zastanawiać się o co chodzi ogier przemówił -Czego panienka szuka w składziku?

 

Xryh usiadł na ławce i zwyczajnie siedział. Ptaki śpiewały swe poranne pieśni, kwiaty rozwijały się, gałęzie drzew spokojnie szumiały na delikatnym wietrze. Ostoja spokoju w znękanym chaosem miejscu. Miejsce ciche, spokojne, niemal nudne, idealne by odpocząć, pozbierać myśli lub po prostu robić nic.

 

Shadow szedł przez miasteczko badając teren i zapamiętując charakterystyczne punkty danych uliczek. Błąkał się między domami. Wydawało mu się, że jest bardzo głęboko w mieście i że za następnym narożnikiem znajdzie Silver. Za następnym rogiem jednak oczom gwardzisty ukazał się las. Ogier już chciał zawracać zmyślą, że przeszedł mieścinę na wylot, jednak do jego uszu dotarł smutny pisk stali. Po spojrzeniu w tamtą stronę oczom Shadowa ukazała się stara, znajoma rozbita drezyna.

 

Clint rozmawiał z klaczą w karczmie. Klacz kiwnęła głową i wzięła go za kopyto i z tak słodko naiwnym uśmiechem rzekła -Sądzę, że nie chce pan zwiedzać kuchni. Zatem co by pana interesowało?- Pytała jakby nie znała odpowiedzi i zabrała go od stołu na romantyczny spacer po karczmie.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Wpierw gwardzistka chciała ogrodnikowi kolokwialnie przyłożyć. Nie ostrzem, ale kopytem lub drzewcem broni, za ubliżające do niej podejście. Powstrzymała się jednak od tego, gdyż było to zwyczajnie nierozsądne. Jak na razie w żaden sposób jej nie przeszkodził, a nieuzasadniony atak mógłby się spotkać z oporem lokalnych przedstawicieli prawa, jeśli jakiekolwiek jeszcze tutaj zostało. W drugiej kolejności chciała słownie się odwdzięczyć, lecz po chwili namysłu postanowiła rozwiązać sprawę w bardziej dyplomatyczny sposób. Przybrała bardziej rozluźnioną postawę, stając prosto i glewię stawiając obok siebie, ostrzem do góry, po czym otworzyła magią hełm.

 - To jest składzik? Przepraszam, ale zjawiłam się tutaj dosłownie przed chwilą i nie wiem jeszcze gdzie co jest. Może zechciałby pan mnie po tej miejscowości oprowadzić, żebym nie szukała noclegu w toaletach? - Ostatnie pytanie zadała z delikatnym uśmiechem. - I przepraszam za to "przywitanie", ale mam sporo negatywnych doświadczeń ze złodziejami i innymi hulakami tego pokroju. Nic oczywiście nie sugeruję.

Edited by Riddle

Share this post


Link to post
Share on other sites

Smok ciągle obserwował otoczenie. W sumie można by tu zasnąć. Jakby nie znalazł się żaden co by chciał mi ukraść klejnoty żeby potem sprzedać je gdzie indziej, to bym spał spokojnie. Chociaż nie, nie! Xryh wstał z ławki i wyszedł z parku szybkim krokiem. Chyba nie przyzwyczaję się że mam jakieś obowiązki. Lepiej poszukam Silver. Jeśli nie mogę załatwić wody to może z nią coś zdziałam. Clint w karczmie, Shadow gdzieś poszedł, Dziurka przed karczmą... Jeszcze się okaże że nie ma co robić. Gad zaczął machać skrzydłami, wzniósł się i zaczął szukać jednorożca w zbroi. Nie chciało mu się nic nie robić, jeśli ma pomóc, to chyba musi coś robić, co nie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Las- powiedział inteligentnie Shadow widząc las, a następnie gdy zobaczył drezynę rzekł.- Witaj , stary przyjacielu.

Po tym do głowy pegaza dotarła spóźniona myśl, miał coś zrobić, a mianowicie dać kwiatka Silver. Zaczął więc szukać go przy sobie.

-Ale ze mnie idiota, zostawiłem go tam. Dobra, wracam po niego.- jak powiedział tak postanowił zrobić, co prawda był to całkiem głupi pomysł, ale zawsze jakiś. Shadow miał tylko nadzieję, że jego drużyna nie postanowi opuścić wioski, bo wtedy raczej nigdy by już ich nie odnalazł.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Clint delikatnie skierował się ze swoją towarzyszką ku wyjściu. I zaczął nawijkę:

 

-Gdybym był tu z własnej woli Pani zajęłaby zapewne całą moją uwagę. Jednak muszę przyznać, iż jestem tu z obowiązku. Mimo wszystko w mojej branży łączenie czystej przyjemności z nazwijmy je, pożytecznymi działaniami, nie jest wyjątkowo skomplikowane. Zatem nalegam ażeby to pani wytyczyła trasę naszej przechadzki, gdyż na pewno wie jakie miejsca są tu najważniejsze. Jednak muszę zapytać, po za pani zadziwiającą wręcz urodą, zmierzając tu napotkałem inne "zadziwiające" widoki. Jednak niestety już w nie tak pozytywnym sensie. Te zjawiska często się tu objawiają?    

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ogier dalej patrzył na Silver swymi bystrymi, małymi oczkami skrytymi w cieniu kapelusza. Wysłuchał Silver i niedbale odpowiedział przepychając się do składziku

 

-Panienko, nie płacą mi za oprowadzanie zabłąkanych turystów. 

Odłożył narzędzia ogrodnicze i spojrzał na nią raz jeszcze 

-jeśli szukasz wejścia, jest tam.

Oznajmił wskazując na bardziej ozdobne okno. Po czym wyjął leżak. Silver nie wiedziała ani jak, ani skąd on go wziął, jednak mimo wszystko miał go w kopytach i nie wyglądał na specjalnie zdziwionego. Widać już odnalazł się w chaosie.

 

Xryh wzleciał ponad zabudowania. Zobaczył Shadowa na skraju miasta i połyskującą w rannych promieniach słońca zbroję gwardzistki. Clint i Dziurka nie pojawili się w polu widzenia smoka. Gad mógł wybrać, czy leci do gwardzistki czy gwardzisty, bo do obu na raz polecieć nie mógł.

 

Shadow postanowił udać się w las po zgubę. Nie działo się nic ciekawego, tylko drezyna zaczęła popiskiwać kiedy została powitana i nazwana przyjacielem. Wykolejona, nie zdolna do poruszania się, wyglądała smutno. Gwardzista nie zważył jednak na to i poszedł beztrosko w stronę lasu. Po paru chwilach dotarł do tego sanego drzewa przy którym znalazł śpiącą Silver. 

Był na wzniesieniu na skraju lasu. Gotowy do działania z mglistym pojęciem na temat położenia celu. 

 

-Och jeżeli pan tak ładnie prosi to zapraszam.

Powiedziała i udała się do wyjścia powabnie poruszając biodrami.  

-A jakież to złe rzeczy widziałeś? Hummm

Edited by Arceus

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Warknęła cicho, słysząc odpowiedź. Przez chwilę myślała o usprawiedliwieniu swoich zamierzanych czynów przypadkowymi stratami w cywilach, ale i od tego się jakimś sposobem odgoniła. Rozmowa i rozmowa... kiedy wreszcie dostanie okazję aby zawalczyć?

 - Powiedzcie, proszę, co się tutaj dzieje? W sensie, w tej miejscowości. - Zapytała spokojnie i zdjęła hełm. - Naprawdę potrzebuję teraz informacji o tym miejscu, a o takiej porze ciężko o jakiegoś innego kucyka. Może byście się też przedstawili? Jakkolwiek, bylebym miała czym się do was zwracać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Clint początkowo zamierzał tłumaczyć wszystko idąc do wyjścia za klaczą (gdyż miała prowadzisz ale także dla dyskretnego podziwiania jej powabnych kształtów) jednak uznał ostatecznie iż lepszym pomysłem będzie przejście przed kelnerkę i otworzenie jej drzwi. Wyprzedził ją, uchylił drzwi i stanął przed nimi by przepuścić damę. Przez cały czas mówił.

- Może i niekoniecznie złe co podejrzane. Widziałem w swoim życiu wiele niesamowitych widoków szczególnie że moja praca często rzuca mnie w najdziwniejsze odmęty tego świata. Jeżeli się zastanowić to idąc tutaj najbardziej zainteresowała mnie nietypowa architektura która tu i ówdzie była widoczna oraz pewna...niech się pani nie śmieje, niepokojąca drezyna która pojawiła się znikąd. Jest też inna tajemnicza rzecz która zaprząta mój łeb od pewnego czasu, mianowicie chyba oczarowany pani powalającym uśmiechem i głębokimi oczami nie nalegałem zbytnio by wyjawiła mi pani swe imię. Jestem wszak pewien że to pani milczała na ten temat, gdyż nigdy nie zapomniałbym imienia kogoś tak zjawiskowego. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gad jak stwierdził wcześniej, poleciał w stronę zbroi gwardzistki. Zbroje przecież same nie chodzą. Ale tu jest chaos. Może same chodzą? Smok przysiadł na jednym dachu i z odległości obserwował "puszkę".

Share this post


Link to post
Share on other sites

-To tutaj zgubiłem ten kwiat, chyba.- powiedział Shadow i zaczął rozglądać się za rośliną wcześniej zerwaną- Tutaj też spotkałem tego dziwnego kucyka, którego zabiłem. Oby nie było tutaj takich więcej, przyszedłem tu tylko po kwiat. Jak będę chciał kogoś zabić to go zabije, ale teraz mam inne priorytety.- skończywszy wywód pegaz wziął się za poszukiwania kwiatuszka dla Silver.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Xryh wylądował na dachu budynku nieopodal ratusza. Widział, że kucyk w zbroi rozmawia z jakimś innym kucem. W pewnym momencie uzbrojony kuc zdjął hełm ukazując smokowi znajomy mu pyszczek Silver. Teraz gad miał pewność.

 

-Bella panience nie powiedziała?- zapytał z zainteresowaniem i przeszył ją wzrokiem. Zwykły ogrodnik patrzył na nią, Silver czuła się dziwnie z jednej strony to tylko ogrodnik, z drugiej czuła ciężar jego wzroku, zupełnie tak jakby widział w niej conajmniej mordercę.

 

-Wróciłeś tu, na miejsce swej winy.- rzekł chrypliwy, nieco syczący głos. Shadow rozejrzał się w poszukiwaniu źródła, jednak bezskutecznie.

-I powiedz, co ja mam z tobą zrobić... Morderco!- ostatnie, wykrzyczane słowo odbiło się echem w okolicy.

-Śmierć nie będzie karą, tacy jak ty znajdują w niej spokój...- ciągnął niestrudzenie głos. Shadow cały czas starał się znaleźć mówcę, jednak ten głos dochodził zewsząd. Chwilę ciszy przerwał szelest, pegaz błyskawicznie odwrócił się w tamtą stronę licząc że znajdzie mówiącego. Zamiast niego znalazł to czego szukał, jak na zawołanie leżał tam ten właśnie kwiat.

-bierz go i daj jej. Zanim jej czas się skończy.

Rzekł jeszcze po czym dookoła gwardzisty rozległ się jadowity śmiech.

 

-Drezyna? Z której strony przybywacie?- Zapytała klacz -Jeśli chodzi o architekture to taką tutaj właśnie mamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Klacz szybko odrzuciła wrażenie, jakby ogrodnik cicho ją osądzał. Wyprostowała się i wypięła dumnie pierś. Stanowiła bezpośrednią przyczynę przedwczesnej śmierci wielu istot, w tym również kucyków, ale była też przekonana, że każde życie odebrała w słusznej sprawie. Chociażby ocalenie jednego Equestriańczyka wymagało od niej przelania krwi stu zdrajców i nie-kucyków, to krew tę przeleje bez cienia zwątpienia. Ale co ogrodnik może wiedzieć o wojnie i o poświęceniu białej gwardzistki?

 - Niestety, nie znam nikogo o takim imieniu. Może zatem uraczy pan wojaka informacją o okolicy?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Smok przyjrzał się z wysokości kucowi. To Silver. Czyli dobrze trafiłem. Chyba nie powinienem jej przeszkadzać. Poczekam tutaj. Xryh przysiadł sobie na dachu i obserwował rozmowę z zainteresowaniem. Już się boję co mi powie jak się dowie że nie kupiłem wody. Gad popatrzył się po okolicznych budynkach. Hmm... Ten duży budynek... byłoby z niego ładne ognisko...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Clint wskazał kopytem stronę z której mniej więcej przyszli do osadki. 

-Gdzieś... z tamtej strony. Niestety nie jestem pewien przez jakie miejsca przejeżdżaliśmy. Widzisz, piękna pani, podróż naszą zaczęliśmy podróżując pociągiem jednak w pewnym momencie okazało się iż dalsza podróż w ten sposób jest niemożliwa, ktoś zniszczył tory- opuścił kopyto i zaczął kolejny temat- Przyznać muszę wyjątkowa jest ta tutejsza architektura, ale wciąż nie znam imienia urokliwej pani. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Chcesz mnie zastraszyć?- zapytał Shadow- Chcesz napełnić me serce rozpaczą?- Dziwny głos zdenerwował pegaza, wróg którego widać i można zabić to jedyny rodzaj wroga lubiany przez pegaza.- Poza tym to niegrzecznie ukrywać się przed rozmówcą, ale co mi tam.- Shadow postanowił ppodnieść kwiat, lecz chciał też zachować ostrożność, kto wie czy właściciel głosy go nie zaatakuje.- Ach, zapomniałem podziękować za komplement.- powiedział gwardzista w pustkę, tak jakby  chciał odwrócić uwagę "głosu" błahą rozmową,  w tym czasie zbliżał się dkwiatagoz zamiarem zabrania ggo i jak najszybszego powrotu do miasta.

Edited by Rex*Monster*Crusader vNeko
XD, przypadkiem klikłem zapisz zamin skończyłem

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Nie ma za co.- odpowiedział ten sam chrypliwy głos, tym samym aemocjonalnym tonem przeszywającym ciało i duszę niczym zimny północny wiatr. Ogier mimo chęci nie był w stanie w zdaniu tym znaleźć choćby promyczka wrogości. Pegaz się jednak długo nad tym nie zastanawiał. Po podniesieniu kwiatka udał się w drogę powrotną, czując czyiś oddech na plecach. Mógł to być wiatr, chociaż ogier czół jakby coś mu zwyczajnie chuchało na kark.

 

-Z tamtej strony- Powtórzyła zamyślając się -Chwila! Skoro tory zniszczone, to skąd tam drezyna? A no tak, nie tutejszy... Te tory nie były zniszczone, a ta drezyna nie była dziwna. Z tamtej strony to najprawdopodobniej Bella, zawsze się cieszy gdy może służyć przybyszom pomocą.- Mówiła uśmiechnięta, w końcu wiedziała coś więcej. -Wie pan co? Z przyjemnością bym pana oprowadziła, ale widzę, że pan potrzebuje lepszego przewodnika. Zaprowadzę pana w odpowiednie miejsce więcej zrobić nie mogę.- Powiedziała, po czym zrównała się z Clintem i szła z nim ramię w ramię. 

 

-Informacja turystyczna jest w środku, wejście jest tam- parsknął wskazując na bardziej ozdobione okno, po czym machnął kilka razy na Silver aby w końcu sobie polazła i pozwoliła się zdrzemnąć ogrodnikowi po pracy. Dla pewności zaczął teatralnie chrapać dając gwardzistce jasno do zrozumienia, że tu już nie ma czego szukać i może iść, im dalej tym lepiej. 

 

Xryh siedział na dachu i niestrudzenie obserwował Silver mimo tego, że wydarzenia, które tam zarejestrował były nieprzeciętnie nudne, chociaż w każdej chwili może stać się coś nieoczekiwanego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Umyłbyś zęby, bo ci japy śmierdzi.- powiedział Shadow wracając do miasta- Właśnie, mam używać męskich czy żeńskich końcówek w stosunku do ciebie?- zapytał pegaz ciągle czując czyjś oddech na karku.- Bo wiesz trudno mi się z tobą rozmawia kiedy nie wiem w jakiej formie mam mówić.- gwardzista był zaintrygowany głosem, w końcu z doświadczenia wiedział, że wróg może chcieć go zastraszyć, przekupić czy też spróbować szantażu. Pegaz zastanawiał się w głębi ducha co musiałby mu dać Discord aby zmienić stronę w tym konflikcie.

-Zapewne możliwość bezkarnego zabijania byłaby ważnym elementem umowy.- powiedział do siebie w myślach.

-Nadal tutaj jesteś?- zapytał pustkę- Bo wiesz, nie spytałem się o najważniejsze: Czymże zasłużyłem sobie na rozmowę z tobą?- pegaz ciągle szedł w stroję miasta pilnując aby nie zgubić kwiatka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Smok na dachu dalej niestrudzenie obserwował swoją kompankę i ogrodnika. Niewiele się działo. Ogrodnik pomachał na klacz kopytem i opadł wygodnie na leżak, Silver dalej stała patrząc na niego, może i robiąc coś więcej, ale tego Xryh nie dostrzegł.

Po chwili do ratusza podeszli Clint i jakaś pomarańczowa klacz. Otworzyła okno przed ogierem i sama weszła za nim. Gwardzistka widząc to poszła za nimi. 

-Informacja turysyczna jest tam-  wskazała na półokrągły stół na końcu szerokiego korytarza, po czym cmoknęła lekko Clinta i rzekła miło -jeszcze się spotkamy, przystojniaku.

 

W tym samym czasie Shadow wracał do miasta. Głos chichotał na jego słowa, zamilkł jednak po ostatnim pytaniu. Milczał pewną chwilę, po czym krzyknął

-Zabiłeś mnie!-  w chwili kiedy głos odpowiedział przed oczami gwardzisty stanął obraz tego samego białego jednoroga ze zmiażdżoną czaszką, ta sama kałuża krwi, w której skończył pierwszy przeciwnik.

-Mam nadzieję, że się cieszysz, bo spędzisz ze mną resztę życia. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.