Skocz do zawartości

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

Wasza wizja była rozmyta, jednak mogliście dostrzec coś, co wyglądało jak bardzo stary las. A raczej jedna z jego części, skąpana w promieniach księżyca. W oddali widać było potężny łańcuch górski. Obraz nie utrzymywał się długo i powoli wracaliście do rzeczywistości.

Pierwszym odczuciem był chłód podłogi, w której spotkaliście się z Ksieżniczką. Drugą rzeczą było zdziwienie, gdyż została was tylko piątka. Dwa gryfy, jednorożec, kuc ziemny i kucoperz. Wszyscy zbierający się na powrót do pozycji stojącej i nadal lekko oszołomieni po zaklęciu alikorn.

 

- Na razie jest to jedyna informacja, jaką od nas otrzymacie. Sny to jeden z kilku sposobów, w jaki dostaniecie pozostałe wskazówki.  - rozlegl się głos Pani Nocy. Księżniczka stała przed wami, obserwując wasze gramolenie się z podłogi. - Wypatrujcie pozostałych znaków w ciągu waszej podróży. My nie możemy wam towarzyszyć ze względu na konieczność opieki nad Zamkiem i Equestrią. Damy wam jednak trochę zapasów na drogę.

 

Po tych słowach Księżniczka Luna wskazała na leżące pod ścianą tobołki i juki.

 

- Teraz nam wybaczcie, ale obowiązki wzywają. Możecie tu jeszcze spędzić trochę czasu, ale postarajcie się nie zwlekać za długo - powiedziała, jednocześnie odwracając się do was tyłem i ruszając do jednego z wyjść z komanty, w towarzystwie strażników.

 

Zostaliście sami w komnacie, wraz z milczeniem, które zapadło po zgrzycie zamykanych drzwi. Każdy obserwował każdego, czekając na pierwszego chętnego do przełamania ciszy. W końcu wypadałoby jakoś wstępnie zapoznać się z towarzyszami przygody.

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ziemski kuc podrapał się w tył głowy, uśmiechnięty od uch do ucha.

- No... matula i tatko nie uwierzą mi jak, do nich o tym napiszę. Pracuje osobiście dla samej księżniczki Luny! Znaczy... Pracujemy - Powiedział kierując wzrok na resztę i wyciągając kopyto - Siemano, Mighty Warden jestem. Macie jakiego pomysła, o który las chodziło księżniczce?

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Garret popatrzył krytycznym wzrokiem po swoich nowych towarzyszach.
"Niezbyt imponujące wrażenie robią" - pomyślał.

-Ja jestem Garret, i nie mam pojęcia o co w tym wszystkim chodziło. Czemu niby nie mogła nam powiedzieć "idźcie tam, zróbcie to", tylko jakieś sny nam zsyła?! I jeszcze ten subtelny pośpiech - prychnął, po czym zaczął przeglądać swój ekwipunek.

 

-A tak w ogóle, to gratuję zdania selekcji... to musiał być dla niej ciężki wybór - dodał ciszej (lecz na tyle głośno, by każdy mógł usłyszeć), przewracając oczami w geście czystego sarkazmu.

Edytowano przez Bury
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Powoli zaczęłam się budzić na zimnej ziemi. To było dziwne. Nie pamiętałam, kiedy zasnęłam ostatnie, co pamiętałam to gdy ten strażnik nas wezwał i spotkanie księżniczki a potem ten dziwny sen. Moje oczy zaczęły się powoli otwierać. Powoli się podniosłam rozglądając się po całym pomieszczeniu, w którym aktualnie się znajdowałam. Poza mną były tu jeszcze dwa inne kucyki i dwa gryfy. Najwyraźniej tylko my zostaliśmy wybrani z pośród tych wszystkich kandydatów. Nie bardzo miałam ochotę na ich towarzystwo. Byłam pewna, że sama bym sobie poradziła znacznie lepiej. Oni będą mi tylko przeszkadzać. Ale skoro taka jest wola księżniczki to niech tak będzie. Teraz zaczęłam rozmyślać nad tym, co widziałam w tej wizji podczas snu. Las i oddalony łańcuch górski czy to jest cel naszej podróży? Wskazówki będą najwyraźniej pojawiać się, co jakiś czas i nie tylko w snach tak można wnioskować po słowach księżniczki. Niestety jak na razie niewiele mi to mówiło. Potrzebne było więcej informacji.

 

Moje rozmyślania przerwało kilku innych, którzy zostali wybrani podobnie jak ja do podróży.  Zmrużyłam lekko oczy rozglądając się po nich. Nie miałam zamiaru zawiązywać z nimi żadnych bliższych znajomości. Nikt mi nie jest potrzebny sama sobie radzę.

- Tak gratulacje - odparłam beznamiętnie. Ignorując przy okazji pytania tamtego ziemskiego kuca. Nie miałam ochoty na rozmowy. Skierowałam swoje kroki ku tobołkom i juką. Najchętniej już bym wyruszyła nie czekając ani chwili i zastanawiając się po drodze nad wskazówkami od księżniczki. Ale skoro księżniczka chciałabyśmy wyruszyli razem pozostaje mi tylko słuchać jej woli i czekać na pozostałych aż będą gotowi do drogi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chwilę jeszcze, w zamyśleniu, spoglądam na drzwi, za którymi zniknęła księżniczka, po czym podchodzę do tobołków, aby przejrzeć zaopatrzenie, jakie otrzymałem. Kiedy odzywa się ziemski kuc, zerkam na niego ponad ramieniem i już otwieram dziób, aby odpowiedzieć, lecz ucisza mnie drugi gryf. Wzruszywszy ramionami na jego oświadczenie, podchodzę do ziemskiego kucyka, aby uścisnąć mu kopyto, silnym, choć chwilowym uściskiem.

- Miło mi. Jestem Girgo - odpowiadam spokojnie i wracam to tobołków.

Zastanawiam się nad snem, jaki zesłała na nas księżniczka Luna. Słyszeć o jej zdolnościach, to jedno, ale doświadczyć ich na własnej "skórze", to zupełnie... intrygujące doświadczenie.

- Nie jestem tutejszy, więc mam nadzieję, że któryś z was kojarzy ten las ze snu - mówię nie odwracając się.

Spoglądam ukradkiem na gryfa i jednorożca. Ich niechęć da się wręcz wyczuć. Nie jest to dobry początek, myślę sobie.

Ponownie wzruszywszy ramionami, staram się sobie przypomnieć stare mapy Equestrii, które widziałem dawno temu, czy nie kojarzę miejsca, do którego mamy się udać, ale sen był na tyle mglisty, że ciężko wpasować go w jakąś konkretną lokację na zapamiętanych mapach.

- Ma ktoś może mapę? - rzucam z westchnieniem, odwracając się do reszty.

Dziwny kraj, myślę sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- No ja to żadnej mapy nie mam i myślę sobie, że księżniczka nie kłopotała by się tak z zsyłaniem nam snów, skoro mogła by po prostu dać nam mapę z zaznaczonym miejscem... Nie żeby był to dla niej jakikolwiek kłopot zsyłać sny. W końcu to pani nocy - Odpowiedział Warden zbliżając się do pakunków, gdy nagle zatrzymał się, jakby zdał sobie z czegoś sprawę - Może księżniczce chodziło o ten niesławny las Everfree? Wydaje mi się, że stamtąd można byłoby dostrzec Canterlockie góry. Sama puszcza też jest chyba stara.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

-Everfree? Jeśli są tam i góry, to prawdopodobnie będzie i nasz cel - powiedział, zakładając sprawnie juki na grzbiet. Zakładał je tak , by jak najmniej przeszkadzały mu w trakcie lotu. Ponadto sprawdził szybko stan swojej torby, tak na wszelki wypadek, jednak wyglądało na to, że wszystko jest na swoim miejscu.
Następnie odwrócił się i popatrzył znowu na towarzyszy podróży. Wątpliwości co do nich wcale się nie zmniejszyły.
-Dobra, to ruszajcie się tam szybciej. Czas to pieniądz, a my nadal go marnujemy tutaj.
"A w kwestii pieniądza władza tajemniczo milczała swoją drogą" - wpadła Garretowi nagle do głowy myśl - "Oby to wszystko było opłacalne"

Edytowano przez Bury

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Eee... Garret, tak? Te góry o ile mnie pamięć nie myli, to miały być widoczne z puszczy,a nie z niej wyrastać. Wydaje mi się, ze to ważny szczegół, ale wiesz mogę się mylić.

Było wyraźnie widać, że Mighty Warden czuł się niezręcznie z poprawianiem innych.

- Poza tym, czy musimy się, aż tak śpieszyć? Księżniczka Luna powiedziała, że możemy tu jeszcze trochę zostać. Moglibyśmy wykorzystać ten czas, by upewnić się co do ilości starych puszcz rosnących w sąsiedztwie gór. W końcu muszą mieć tu jakąś bibliotekę i kartografa. Przejrzelibyśmy trochę książek i map. Girgo, rozumiem, że się na tym znasz?

Spytał większego z dwójki gryfów, po czym znów zaczął spoglądać na resztę.

- No i jeszcze moglibyśmy lepiej się poznać, bo ciągle nie wiemy jak nasz rogatek ma na imię - Dodał uśmiechając się uprzejmie w kierunku klaczy jednorożca - Poza tym... Nie było tu jeszcze z nami kogoś? Zdaje mi się, że nim zasneliśmy to była nas piątka.

(Selune wie, że sesja już jest? Poczekajmy może na nią)

Edytowano przez Pelerynek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- To dobra myśl - skinąłem głową do Mighty Wardena - Nie ma sensu wyruszać, dopóki nie upewnimy się, gdzie leży nasz cel. Poza tym szczegółem, jestem w sumie gotowy - dodałem prędko, ważąc w łapie ciężar nowego ekwipunku.

Rozejrzałem się po sali, zatrzymując dłużej wzrok na, zdaje mi się, wciąż jeszcze oszołomionym kucoperzu. Kucoperce? Ulotna myśl przemknęła mi przez głowę.

- Wypada też poczekać, aż wszyscy dojdą do siebie - rzuciłem do pozostałych.

Nie mamy pojęcia gdzie leży nasz cel i co nim jest, pomyślałem sobie. Nawet nie wiemy, co nas czeka po osiągnięciu tego celu i wypełnieniu zadania...

Niewiele wiemy.

Spuszczam wzrok w zamyśleniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Słuchałam jednym uchem tego, co tam mówili i starałam się nad tym wszystkim spokojnie pomyśleć. Las Everfree? Słyszałam o tym miejscu zresztą jak chyba każdy kucyk. Ale to było zdecydowanie za łatwe. Myślę, że chodziło jednak o coś innego. Tylko nie wiedziałam, o co. Zresztą nawet, jeśli to błąd to lepiej pójść i sprawdzić ten niesławny las niż tu tkwić w miejscu. Niestety próba wyjścia była niemożliwa, bo nie wszyscy się obudzili. Musieliśmy zaczekać jeszcze na tą, kucoperz. Dopiero, gdy się obudzi będziemy mogli ruszyć.

Kątem oka spojrzałam na kucyka ziemskiego. Nie mam zamiaru z nikim zawiązywać przyjaźni. Jednak imię swoje podać mogłam. W końcu współpracujemy, więc wszyscy musimy się jakoś do siebie zwracać.

- Crystal - powiedziałam krótko i znów obróciłam głowę. Nawet właściwie nie wiem, kto mi dał to imię. Wszyscy tak zawsze do mnie mówili, od kiedy pamiętam. To jedyna rzecz, która towarzyszyła mi przez całe życie. Skoro jednak tak było to, po co miałam coś zmieniać? W końcu to tylko imię nic więcej. Teraz już tylko pozostało czekać aż wyruszymy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Doszłam do siebie po tej dziwacznej operacji.

- Adler jestem - powiedziałam. - Bardziej oficjalnie Midnight Rose.

Rozglądałam się po, powiedzmy,  pomieszczeniu. Kogo my tu mamy? Mamy ziemniaka, który zakamuflowałby się w każdym lesie, gdyby skulił się i zdjął zbroję, mamy dwa gryfy, jeden wziął ze sobą chyba swój cały dobytek, drugi wygląda, jakby się urwał z dywizjonu lotniczego. Mamy kolejnego jednorożca, dość białego.

Generalnie wydawali się całkiem normalną grupą.

Edytowano przez Seluna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Uff... Całe szczęście obudziłaś się... Eee... Adler. Już zaczynaliśmy się martwić, co nie? - Ziemski kuc rozejrzał się po innych, szukając potwierdzenia w ich oczach - Przedstawię ci resztę. Nasz uroczy jednorożec tam nazywa się Crystal, a te majestatyczne gryfy tutaj to Garret i Girgo - Wskazał po kolei wszystkich kopytem, by na końcu wskazać na siebie - Ja Mighty Warden jestem... Zastanawialiśmy się właśnie, czy puszcza, którą widzieliśmy we śnie nie była tym niesławnym lasem Everfree.  Ja jestem za sprawdzeniem tego w królewskich bibliotekach i mapach. No bo myślę se, że lepiej sprawdzić, czy aby na pewno to do tego pełnego potworów lasu musimy się ładować.

(Rekomenduje ponowne przeczytanie opisów naszych postaci :) Gram Ziemskim kucem, który mimo zgniłozielonej barwy sierści nie ukryje się w lesie. Bo jest większy od reszty grupy o co najmniej głowę no i nosi zbroję robiącą trochę hałasu)

Edytowano przez Pelerynek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kątem oka zobaczyłam nagle jak obudziła się ta klacz. Czyli wszyscy już wstaliśmy i byliśmy gotowi do drogi. Czy martwiłam się, że tamta może się nie obudzić? Raczej nie. Skoro już teraz by odpadła to byłby tylko dowód, że nie zdołałaby podołać tej wyprawie i tylko by nas spowalniała. Takie są realia świata, w którym ja się wychowałam, dlatego próżno we mnie było szukać czegoś takiego jak martwienie się o kogoś. Nic nie odpowiedziałam na przedstawienie się klaczy. Powoli podniosłam to, co nam zostawiono.

- Ja jestem za - powiedziałam nawet się nie obracając się do ogiera tylko podnosząc swój tobołek i jukę. - Lepsze to niż tkwienie w miejscu - powiedziałam to, co myślałam na głos. Bo taka była prawda nigdy nie lubiłam zbyt długo nic nie robić to szybko nudziło. A zaczęcie poszukiwań czegokolwiek było zdecydowanie lepsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No, wreszcie... Trochę wam to zajęło - powiedział gryf patrząc się na swój zegarek, wyjęty chwilę temu z torby - teraz możemy wreszcie ruszyć, a że z mapa to dobry pomysł, to możemy się do tej całej biblioteki ruszyć. Byle szybko! - dodał, czując się już znudzony tym całym oczekiwaniem. 
"Mogli by w końcu się ruszyć. Rozmawiać też można w drodze!"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Odwróciłem się powoli, unosząc w zdziwieniu brwi na zwrot: "majestatyczne gryfy"; po czym wzruszywszy ramionami, rzuciłem.

- Ruszajmy.

Następnie, zarzuciwszy na grzbiet toboły, spojrzałem na resztę grupy, oczekując, iż ktoś poprowadzi do biblioteki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- No to naprzód! Ku przygodzie!

Mighty Warden porwał juki w zęby i wybiegł z hukiem przez drzwi, by odszukać jakiegoś pomocnego strażnika, który zaprowadzi grupę do biblioteki. Tam korzystając z map i ewentualnego doświadczenia w nich ustalimy dokładną liczbę miejsc, których mógł dotyczyć sen.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Niepotrzebny patetyzm, ale widać efekty. Może się do czegoś jednak przydać" - pomyślał, po czym popatrzył na grupę, skinął głową w stronę drzwi, po czym sam ruszył za masywnym kucem. Lekkim truchtem, dostojnym. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nic nie odpowiedziałam. Nie było można zauważyć po mnie jakiejś ekscytacji. Moja mina jak zawsze wskazywała na trochę znudzoną. Jednak byłam zadowolona, że w końcu stąd wyjdziemy i zaczniemy coś robić. Przebywanie w miejscu było strasznie nużące. Szłam spokojnym krokiem idąc za innymi. Nie widziałam powodu, aby się śpieszyć. Nawet jeszcze nie wiadomo czy ten trop nie będzie zwykłą stratą czasu. Cóż wkrótce się o tym przekonam. Po drodze rozmyślałam wciąż nad tym ostatnim snem starając się znaleźć wskazówki, których być może nie zauważyłam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W miarę żwawym tempem ruszyliście do biblioteki... a przynajmniej wyszliście z komnaty, gdyż nikt z was nie znał Zamku Canterlot, aby się tu swobodnie poruszać. Starczyło jednak zwykłe zapytanie się jednego ze strażników o lokalizację, a na dodatkowe wspomnienie, że służycie teraz Pani Nocy, kucoperz was tam osobiście zaprowadził. Szliście trochę czasu kolejnymi korytarzami, aż w końcu stanęliście przed solidnymi, dębowymi drzwiami jednej z wież zamku.

Przewodnik otworzył wam wrota, po czym wrócił do patrolowania zamku. Wy natomiast weszliście do wnętrza wieży. W jej komnatach nie było zbyt dużo wolnego miejsca. Regały z księgami i pergaminami, stosy książek i w każdej komnacie jakiś ozdobny element wnętrza przedstawiający Star Swirla Brodatego. Obrazy, płaskorzeżby, popiersia, nawet rzeźba. Wszystko to kontrastowało ze ścianami z gołego kamienia i prostymi świecznikami.

Na czas poszukiwań mapy trochę się rozeszliście po bibliotece. Po kilkunastu minutach Rose zawołała tryumfalnie i zebraliście się przy jednym z kilku stołów. Mighty Warden ruchem kopyta przesunął na jego skraj zalegające na nim księgi, po czym rozłożyliście przed sobą mapę Equestrii i rozpoczęliście poszukiwania sporych puszcz i łańcuchów górskich. Dosyć szybko wasze kopyta oraz łapy wskazały jednoznanie na dosyć długie pasmo górskie, w kształcie półksiężyca, ciągnące się wewnątrz lasu Everfree. Wyglądało to na kilka dni solidnego przedzierania się przez las, żeby dotrzeć do podnóża tych gór.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Góry w kształcie półksiężyca? - mruknąłem, myśląc o znaczku księżniczki Luny i jej domenie, którą włada - To dosyć... oczywiste, czyż nie? - niepewnie zerknąłem na swych towarzyszy, cofając się od stołu - Czy któreś z was wie coś przydatnego na temat tego lasu Everfree?

Przyjrzawszy się mapie raz jeszcze, ponad ramieniem Mighty Wardena, odwróciłem się, rozglądając ciekawie po bibliotece. W trakcie poszukiwań dojrzałem sporo pozycji, które mnie zainteresowały, ale cóż... nie mamy niestety czasu, abym mógł je przejrzeć. Raczej nie można sobie ich wypożyczyć, pomyślałem sobie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- No jest to las... No i... Mieszkają w nim potwory... Chyba. Blisko niego znajduje się Ponyville. Kto zakłada miasteczko blisko pełnej potworów puszczy? Może nie są takie groźne? Zresztą - Mighty Warden wyprostował się i wypiął dumnie pierś - Nawet jeżeli jest tam coś niebezpiecznego, to nie musicie się martwić. Ja was obronię.

Po pokazaniu swojej mocarnej aparycji, kuc wrócił do patrzenia na mapę.

- Bardziej zastanawia mnie, jak tam dotrzemy. O ile wy możecie tam po prostu polecieć, to ja i Crystal musimy skorzystać z pociągu. No chyba, że pojedziemy wszyscy razem. W końcu jesteśmy teraz zespołem, co nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ta wyprawa musiała być naprawdę ważna dla księżniczki. Zdziwiłam się trochę, gdy gwardzista od tak zaprowadził nas do biblioteki od tak. Wystarczyło tylko wspomnieć, że służymy księżniczce nocy i już mogliśmy wejść. Moje oczy chłonęły każdy centymetr tego pomieszczenia i wiedzy, która się tu znajdowała. Gdyby tylko był czas by zbadać każdą z tych ksiąg. Niestety nie mieliśmy go aż tyle. Nagle usłyszałam tą Rose. Chyba coś znalazła.

Stałam teraz wpatrując się w mapę. Czyli jednak las Everfree. Nigdy bym nie pomyślała, że pierwsza myśl będzie tą dobrą. Teraz musieliśmy tylko tam wyruszyć i znaleźć to, czego szukamy. Przekręciłam lekko oczami na słowa ogiera, gdy powiedział, że nas obroni. Jak by obrońca był do czegoś potrzebny. Wiele razy już sobie radziłam i w tym wypadku będzie podobnie. Ani trochę nie bałam się tego lasu. Cokolwiek by tam nie żyło ze wszystkim można sobie poradzić.

Trochę się zirytowałam na myśl, że będę opóźniać podróż, bo nie mam skrzydeł. Ale niestety w tym wypadku ogier miał całkowitą racje nasza dwójka nie posiadała skrzydeł. Nie jesteśmy w stanie nadążyć nad nimi. Jedyne wyjścia, jakie przychodziły mi do głowy to rozdzielić się lub wszyscy pojedziemy pociągiem. Nie sądzę by mieli tyle sił by latać na taką odległość i taszczyć nas tam jednocześnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Skinąłem powoli głową w zamyśleniu, spoglądając na regał wypełniony starymi księgami. Z potworami sobie poradzimy, myślę... raczej.

- Jeśli szanowna Crystal nie może nas przenieść w okolice docelowego punktu przy pomocy magii - powiedziałem, odwracając się - to jestem za pociągiem. Chyba, że ktoś może zaproponować szybszy środek transportu.

Mam nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy myśl, że mamy ich taszczyć w powietrzu, aż do tego lasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Skrzywiłam się delikatnie opuszczając oczy w dół w lekkim zmartwieniu. Nigdy nie lubiłam, gdy ktoś zaczynał tematy magii ze mną. Dlatego nawet nie rozpatrywałam tej możliwości. Ale skoro ten gryf to zaczął nie było sensu dalej milczeć.

- Mogę spróbować to zrobić. Jednak bardziej specjalizuje się w tworzeniu eliksirów niż samej magii. Teleportacja na taką odległość z tyloma osobami może mnie pozbawić sił na resztę dnia a wtedy stanę się obciążeniem dla naszej wyprawy - powiedziałam cicho i szczerze. Zakląłem w myśli nad swoją słabością. Jeśli chodzi o magię byłam samoukiem, więc nie miałam nigdy jakieś większych szans by rozwinąć się w tych umiejętnościach. Wybór, więc zostawiłam reszcie. Jeśli większość będzie chciała tej teleportacji to zrobię to. Choć nie bardzo mi się to uśmiechało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Eee... Może lepiej nie - Mighty Warden podrapał się w tył głowy, patrząc na reakcje Crystal - Nie ma sensu byś nadwyrężała się. Ile dzięki temu czasu zaoszczędzimy? Kilka godzin? Dzień? Nie śpieszy się nam, aż tak. Poza tym, jeżeli w grę wchodzi magia, to wolę mieć pewność, że trafimy tam gdzie chcemy... Bez urazy rogatku. Sama powiedziałaś, że twoim konikiem jest alchemia, nie czary.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×