Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Bosman

[Gra] Zapobiec Wojnie

Recommended Posts

Elfka uważnie słuchała choć mogło się wydawać, że tego nie robi. Kiedy doszedł do konkretów lekko skinęła głową.

- Rozumiem. Zrobię co w mojej mocy. - powiedziała. Jej wspólny nie był taki zły ale w niektórych momentach kulał.Więc musiała wraz z drużyną obronić artefakt, bardzo odpowiedzialne zadanie. Nie wiedziała czy mu podoła ale... Chciała ocalić swoich braci i nie dopuścić do wojny. Kiedy mnich dał jej mieszek złota skrzywiła się. - Nie mogę tego przyjąć, na prawdę. A rzeczy które są mi potrzebne, mam już ze sobą. - powiedziała po czym lekko się uśmiechnęła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Elf ruszył w kierunku jednego ze straganów, celował w suszone mięso i suchary, takie jedzenie najdłużej pozostawało świeże, a nie był pewien jakie warunku zdarzą się po drodze. No i mimo olbrzymiej pojemności jego torby, jedzenie wciąż mogło się tam zepsuć, no a wolał nie mieć nic zgniłego. Temu też suszone jedzenie wydawało się być najlepsze. Stanął przy jednym ze straganów który oferował mięsa.

- Przepraszam. Jest może suszone mięso? - zapytał. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Elluin

Sprzedawcą na stoisku, do którego podszedłeś była starsza kobieta. Na twoją ocenę była zdrowo po 40, miała nieduże worki pod oczami, ciemne włosy spięte w kok. Ubrana była jak typowa mieszczanka, w prostą sukienkę do kolan. Popatrzyła na ciebie i kiwnęła głową.

- Tak mam. Różne rodzaje. Dziczyzna, wieprzowina a nawet zostało trochę koniny - Powiedziała mierząc cię wzrokiem. Widać nigdy wcześniej elfi mag nie kupował u niej. - Mam też chleb podróżnych, jeśli pana to interesuje -Dodała i pokazała na nieduże paczki sucharów. - Zatem co panu podać? - Zapytała.

 

Henrim

Karczmarz popatrzył na ciebie, uśmiechnął się lekko i wytarł ręce w szmatkę.

- Rozumiem. Proszę chwilkę poczekać - Powiedział i zniknął na zapleczu. Po chwili wrócił, niosąc w rękach zapieczętowaną butelkę jakiegoś trunku. Następnie postawił przed tobą szklankę i odpieczętował butelkę. Poczułeś dość ostry zapach alkoholu. Karczmarz nalał ci połowę szklanki. Płyn był przejrzysty, chociaż można było dostrzec odrobinę czerwieni. Jakby ktoś do szklanki wlał kroplę czerwonego barwika. 

- Oto trunek, którego oryginalna nazwa brzmi "pocałunek wampira". Nie jest to co prawda najmocniejszy trunek jaki posiadam, ale wydaje mi się, że ten spełni pańskie oczekiwania - Uśmiechnął się i odstawił butelkę pod ladę. Trzeba przyznać, już sam zapach był dość mocny. ( Wyobraź sobie, jakbyś powąchał mocną wódkę prosto z butelki. Mniej więcej taka sama woń )

 

Elandiel

Mnich zamyślił się.

- Jesteś pewna tego, że nie potrzebujesz niczego? - Zapytał jakby dla pewności. Mieszek nadal leżał na biurku przed tobą. - Mimo wszystko radzę to przemyśleć. Wyprawa jest niebezpieczna i może wam zająć wiele dni - Podkreślił ostatnie zdanie. Widziałaś, że zastanawia się nad czymś. - Ale cóż to twoje decyzja. Tak czy inaczej musisz poczekać w klasztorze na resztę drużyny - Powiedział i usiadł na swoim krześle za biurkiem. - Jeśli chcesz to możesz zwiedzić klasztor. Tylko proszę nie przeszkadzaj mnichom w medytacji. Bardzo tego nie lubią - Dodał z lekkim uśmiechem i popatrzył przez okno na plac, na którym zaczęli powoli pojawiać się mnisi. Czułaś jednak, że kątem oka patrzy na ciebie i czeka na to co zrobisz. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Elan spojrzała na mnicha.

- Przepraszam, ale nie jestem osobą która zabiera ze sobą na wyprawę więcej niż niezbędne minimum, myślę również, że mam trochę swoich pieniędzy, więc gdybym bardzo czegoś potrzebowała, mogę zakupić to za swoje własne oszczędności. - powiedziała po czym wstała. - Teraz chętnie zwiedzę klasztor. - rzekła. Po chwili ukłoniła się. - Do widzenia. - powiedziała i już chciała wyjść ale sobie o czymś przypomniała, spojrzała na mnicha. - Mogę wiedzieć co mam zrobić jeśli się zgubię? - zapytała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Reaper spojrzał na noże do rzucania.

- Dziesięć sztuk poproszę - powiedział wskazując na nie głową. Z doświadczenia wiedział, że te dłuższe są zazwyczaj źle wyważone i lecą ostrzem w dół, a toporki to po prostu nie jego żywioł. Przy okazji rozejrzał się po sklepie. - I jak się biznes kręci? - zapytał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Henri spojrzał w kierunku szklanki.dla niego wyglądało to jak trochę mocniejszy rum lub whiskey. po chwili zastanowienia spróbował i uznał trunek za wyborny jednak trochę za mocny nawet jak na niego.Nie chciał jednak się skompromitować i szybko poprosił karczmarza o drugą kolejkę po czym zwrócil się do szynkarza..

- Chciałbym kupić też trochę przenośnego prowiantu który długo zachowa świeżość. Mam tu na myśli dużą torbę sucharów, suszonego mięsa i owoców.  A tak poza tym ile płace za te 2 kolejki? Wyborny trunek chętnie polecę karczmę jeśli ktoś z moich znajomych po fachu będzie tu przejeżdżał

Edited by Dabrowski

Share this post


Link to post
Share on other sites

Henrim

Karczmarz uśmiechnął się słysząc pochwałę. 

- Za 2 kolejki należy się 4 sztuki złota - Powiedział i postawił przed tobą drugą szklankę. - A jeśli chodzi o jedzenie to polecam iść na targ. Tam można kupić jedzenie, zioła itd. Tylko proszę się pośpieszyć bo jeszcze wszystko wykupią - Zaśmiał się i poszedł obsłużyć kolejnego klienta, krasnoluda, który zaczął bardzo szybko mówić po krasnoludzku do karczmarza. A ten o dziwo odpowiadał mu płynnie i spokojnie. 

 

Reaper

Kowal odstawił kubek na stół i uśmiechnął się.

- Nie tak źle. Normalnie ludzie przychodzą tu aby naprawić narzędzie, kupić jakieś noże lub lub bardzo rzadko broń. Jednak dzisiaj już mam spory ruch. Jest pan 3 klientem od rana i na dodatek 3, który kupuje srebrną broń. Jeden z klientów powiedział, że to sprawka mnichów. Ale cóż. Oni zawsze mają jakieś swoje pomysły. I nie mnie to oceniać. Ja tylko wykuwam i sprzedaje broń - Zaśmiał się i machnął na czeladnika, który zaczął szybko odkładać noże i sprawdził czy są odpowiednie zaostrzone. Po chwili podszedł do ciebie i podał ci noże. - Coś jeszcze panu podać? - Zapytał kowal patrząc na ciebie.

 

Elandiel

Mnich popatrzył na ciebie i lekko się uśmiechnął.

- W razie jakichkolwiek problemów poproś mnicha by wskazał ci drogę do wyjścia - Powiedział spokojnie i sięgnął po jakieś dokumenty, które leżał na biurku. - A jeśli chodzi o zwiedzanie klasztoru to polecam odwiedzić bibliotekę oraz salę medytacji. Tylko proszę nie przeszkadzaj mnichom. I jeśli mogę o coś jeszcze prosić to nie wchodź do pomieszczeń, jeśli na drzwiach zobaczysz zawiązany sznur. To oznacza, że w środku mnisi oddają się jeszcze głębszej medytacji. I wtedy nikt nie może wchodzić - Ostrzegł cię przełożony klasztoru. Wydawał się być bardzo poważny i stanowczy w tym momencie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Elf przyjrzał się wszystkiemu na stanowisku. Nie miał ochoty jeść koniny. Nigdy mu nie smakowała.

- Wezmę dziczyznę, wieprzowinę i chleb podróżnych. Odpuszczę sobie koninę. - powiedział elf sięgając po mieszek, potem... chyba pozostało wracać do klasztoru. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Pytań nie mam, postaram się wrócić  jak najszybciej. - Odpowiedział po czym wstał i skierował się w stronę wyjścia. Pierwszą i jedyną rzeczą o której pomyślał był prowiant... możliwe że tylko tak myślał... Szybkim krokiem poszedł na targ po zapasy i torbę na nie, ponieważ ostatnią mu skradziono.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Chciałbym jeszcze uzupełnić strzały i kupić ostrzałkę. Wie pan może, gdzie skręcić, żeby je dostać? Nie jestem miejscowy - powiedział Reaper. Ciekawe który się wygadał z tymi mnichami. Jak mamy paplę w drużynie to lepiej uważać, co się mówi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Reaper

Kowal kiwnął głową.

- Osełkę możesz zakupić u mnie. Mam parę kamieni różnej wielkości. Wystarczy powiedzieć jakiego ci potrzeba - Powiedział i machnął ręką na czeladnika. Ten po chwili przyniósł skrzynię w której dostrzegłeś że miał rację. W  środku leżały różnej wielkości kamienie. Wystarczyło wybrać. 

- A jeśli chodzi do strzały to kilka domów dalej mieszka starszy człowiek, który produkuje łuki i strzały. Nazywa się Midaos. A skoro do niego idziesz to mogę cię o coś prosić? Powiedz mu, że za kilka dni dostarczę mu jego zlecenie - Powiedział z lekkim uśmiechem i patrzył na ciebie. - A jeśli to zrobisz to możesz wziąć sobie kamień za darmo. I tak prawie nikt ich nie kupuje - Zaśmiał się cicho.

 

Boris

Na targ dotarłeś po kilku minutach marszu. W mieście zobaczyłeś, że jest spory ruch. Jednak bez większego problemu dotarłeś do celu, gdyż wielu ludzi też szło w tą samą stronę. Wystarczyło iść za nimi. Po dotarciu na miejsce dostrzegłeś dużą ilość stoisk, na których widziałeś chyba każdy rodzaj jedzenia dostępny na południu. Suszone mięsa, ryby, świeże warzywa i owoce. Wystarczyło się przejść i wybrać. Widziałeś też, że na targu są też inni handlarze. Jedni handlowali tkaninami i i ubraniami. Inni sprzedawali różnego rodzaju torby i juki. Znalazł się również człowiek, który sprzedawał drewniane zabawki. Wokół tego stoiska kręciła się masa dzieciaków w różnym wieku. 

 

Elluin

Kobieta kiwnęła głową i zapakowała mięso, które wybrałeś i odebrała niedużą zapłatę, bo za oba rodzaje mięsa i chleb, który starczyłby ci na kilka dni podróży zapłaciłeś ledwie 6 sztuk złota. Po zapakowaniu nie pozostało ci nic innego jak wracać. 

W czasie drogi do klasztoru spostrzegłeś, że w stronę miasta idzie mężczyzna w pełnej zbroi z mieczem i tarczą. Wyglądało jakby szedł z innego miasta lub z klasztoru. Dodatkowo zbliżając się do klasztoru poczułeś, że w klasztorze jest jakieś magiczna energia. Jakby do klasztoru zawitała osoba, która również posługiwała się magia.

Miałeś wrażenie, że zarówno ten rycerz jak i ten mag w klasztorze mogli zostać twoimi nowymi towarzyszami. Jednak więcej mogłeś się dowiedzieć od brata Mercusa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Reaper biorąc kamień uśmiechnął się lekko, chociaż pod maską nie można było tego zobaczyć. Pożegnał się z kowalem i poszedł do Midaosa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Henri zapłacił, nie miał jednak większej ochoty iśc na zatłoczony targ bo liczył na kupno suszonej wołowiny w karczmie  więc był gotowy polować na świeże jedzenie w drodze lub kupić w trakcie wyprawy. Postanowił wrócić do mnicha i zgłosić mu gotowośc do wyprawy

Share this post


Link to post
Share on other sites

Magia i rycerze. Cóż, sprawiało to mniej więcej tyle że elf nie był do końca pewny czy jego drużyna będzie w stanie się dogadać. Mieli już jednego wroga magów i elfów, jeśli dorzucić do tego rycerza który najpewniej też będzie przeciwny magom drużyna zdawała się być niezbyt gotowa na jakiekolwiek zadanie. Westchnął tylko i udał się do brata Mercusa. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

UWAGA wyjaśniam. A raczej przepraszam za to, że nie było tyle odpisu ale wakacje są tak więc też są prace dodatkowe. Ale mam nadzieję, że wam to nie przeszkadza i dalej będziecie chętnie uczestniczyć w tej sesji :) I druga informacja, Ja w żaden sposób was nie pośpieszam ale mimo wszystko starajcie się powoli kończyć zakupy i zbierzcie się. Bo najlepsza część sesji dopiero przed wami :v 

 

Reaper

Dom i zakład Midaosa znajdował się, tak jak mówił kowal był niedaleko. Jednak właściciela zobaczyłeś przed budynkiem. Siedział na drewnianym taborecie i strugał coś, co jak się później okazało było niedużym fletem. Kiedy cię zobaczył przerwał pracę.

- Witam cię. W czym mogę ci pomóc? Czy potrzebujesz strzał? Łuku? A może czegoś innego?- Zapytał opierając się plecami o ścianę swojego zakładu. 

 

Henrim

Wychodząc z karczmy dostrzegłeś, że z tłumu ludzi wyróżnia się jeden okuty w zbroję rycerz, który zmierzał na targ. Śpieszył się i to było widać. Miałeś wrażenie, że ten rycerz jest jakoś powiązany z mnichami z klasztoru, do którego zmierzałeś. Kiedy wyszedłeś za bramę miasta dostrzegłeś, że przy wejściu na teraz klasztoru już stoi Elluin, elfi magi, z którym miałeś wyruszyć na misję. Chyba już skończył zakupy i poszedł się zgłosić do brata Mercusa tak jak ty. 

 

Elluin

Po wejściu do klasztoru dostrzegłeś, że brat Mercus stał w oknie i oglądał plac, na którym dostrzegłeś kilku mnichów, którzy sprzątali plac oraz dwie starsze kobiety, które przycinały trawę na zielonym skwerze. Drzwi do gabinetu były otwarte. Poczułeś też, że w środku, chyba zaraz za drzwiami stał ten mag, którego wyczułeś już wcześniej.

Edited by Bosman

Share this post


Link to post
Share on other sites

Boris nie zwracał uwagi na to co kupuje, wziął pierwszą lepszą skórzaną torbę, trochę mięsa i pare owoców. Pieniądze dawał niedbale, więcej niż powinien, było mu obojętne, ponieważ w głowie mu była tylko ta nagroda. Zbędne dyskusje omijał. Po zakupach wrócił marszem na skwer.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro reszty towarzyszy jeszcze nie było przy klasztorze Henri postanowił przejść się po terenie klasztoru i sprawdzić co mnisi dokładnie tutaj robią oprócz najmowania ludzi do zbierania dla nich artefaktów. Ruszył więc spacerem przez klasztor między innymi w poszukiwaniu biblioteki gdzie mógł się o tych artefaktach więcej dowiedzieć

Share this post


Link to post
Share on other sites

Elluin zapukał jeszcze i wszedł do gabinetu. Spojrzał na mnicha, potem na elfią dziewczynę. 

- Witajcie. - powiedział i skinął głową. - Sądzę że jestem już gotowy. - dodał po chwili poprawiając torbę na ramieniu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uwaga kolejna ważna informacja. Z racji tego, że Reaper został jeszcze w mieście teraz macie trochę spokoju. Kiedy tylko 5 gracz się zjawi ruszymy akcją do przodu. 
I prośba. Napiszcie mi na pw kto kiedy wyjeżdża i kiedy wraca. Bo są wakacje i wiem, że część z was ma plany. Dlatego proszę napiszcie mi to teraz ( Jeszcze raz) Abym mógł wszystko sobie poukładać i zaplanować. Dziękuję za pomoc :) 

 

Boris

Dotarcie na miejsce zajęło ci niewiele więcej czasu niż dotarcie do miasta. Wchodząc na skwer zobaczyłeś, że drzwi do biura administratora klasztoru są uchylone. Usłyszałeś tam cichą rozmowę, jednak byłeś za daleko by zrozumieć co mówią osoby. Za to zobaczyłeś, ze mnich, który dał ci pieniądze dalej siedzi na ławce. Rozmawiał właśnie z innym mnichem. Widząc ciebie tylko uśmiechnął się lekko do ciebie.

 

Elluin,  Elandiel

Mnich popatrzył na ciebie, potem na elfkę w drzwiach i znowu na ciebie.

- To bardzo dobrze. Cieszę się, że już się przygotowujecie na wyprawę. A ta dama - Tutaj wskazał na elfkę w drzwiach - Będzie wam towarzyszyć w podróży. Jej, tak samo jak nam wszystkim zależy na znalezieniu tych artefaktów i zapobiegnięciu wojny. Z tego co wiem jeszcze nie wszyscy wrócili. Zatem proszę zapoznajcie się i przygotujcie mentalnie do wyprawy. Kiedy zbiorą się wszyscy pobłogosławię was i dam mapę. Ale mogę powiedzieć tyle, że najbliższy artefakt jest niecałe 4 dni drogi stąd - Dodał i popatrzył przez okno. Jednak czułeś, że spogląda na ciebie i na Elandiel.

 

Henrim

Idąc przez klasztor usłyszałeś, że brama otwiera się dwa razy. Zatem ktoś, lub nawet dwie osoby wróciły lub wyszły z klasztoru. Ale będąc w środku ciężko zobaczyć kto to. Natomiast idąc napotkałeś na mnicha, który trzymał w rękach stos książek i parę zwojów. Szedł szybszym krokiem w kierunku dużych, podwójnych drzwi. Wyglądały one właśnie jak biblioteka, której szukałeś. Jednak przed nimi stał inny mnich. Wyglądał jakby pilnował wejścia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Strzał - powiedział Reaper przyglądając się fletowi. Dobrze zrobiony. - Najlepiej ze srebrnymi grotami. Przyszedłem też przekazać wiadomość od kowala. Za kilka dni dostarczy Twoje zlecenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Elfka jeszcze raz się skłoniła i wyszła, nie do końca wiedziała w którą stronę udać się do biblioteki. Więc postanowiła iść jakąś drogą, w razie gdyby się zgubiła, zamierzała poprosić kogoś o pomoc.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Reaper

- Rozumiem. To bardzo dobra nowina. W końcu będę mógł wrócić do pracy - Uśmiechnął się i odłożył nożyk i flet na okno swojego domu. Po chwili wszedł do środka, pokazując ci, abyś poczekał chwilkę. Nie minęła minuta a wrócił, niosąc w rękach niedużą, drewnianą skrzynkę. W środku widziałeś mnóstwo strzał ze srebrnymi grotami. Uśmiechnął się do ciebie i postawił skrzynkę na taborecie. 

- Ile pan potrzebuje? 5 strzał kosztuje 3 złote monety. Nie sprzedaję mniej bo kto by kupował po 1 strzale? - Zapytał uśmiechając się lekko do ciebie. 

 

Elluin

Kiedy elfka wyszła mnich popatrzył na ciebie.

- Miej na wszystko oko. Bo misja jest niebezpieczna, a twoje doświadczenie powinno bardzo mocno wesprzeć waszą kompanię - Powiedział do ciebie w twoim ojczystym języku. Słyszałeś co prawda, że jego akcent trochę nie pasował do języka elfów, ale byłeś w stanie spokojnie go zrozumieć.

 

Henrim, Elandiel

Henrim, kiedy dotarłeś do biblioteki zobaczyłeś, że mnich stojący przed drzwiami wpuścił swojego brata z książkami ale ciebie zatrzymał. 

- Bardzo mi przykro, ale przeprowadzamy renowacje biblioteki i panuje tam duże zamieszanie. Niestety nie mogę cię wpuścić do środka - Powiedział mnich spokojnie.

Elandiel, idąc przed siebie spotkałaś jednego z mnichów, który wskazał ci drogę do biblioteki. Jednak kiedy tam dotarłaś zobaczyłaś, że przed drzwiami stoi jakiś mnich a kilka kroków przed nim stał jakiś człowiek. Był uzbrojony i zupełnie nie przypominał mnicha. Możliwe, że był to jeden z członków kompanii, z którą miałaś wyruszyć.

 

(małe sprostowanie. Nie napisałem nic wcześniej o bibliotece więc musiałem teraz umieścić o niej informację. Mam nadzieję, że nie pokrzyżowałem wam za bardzo planów :)

Edited by Bosman
korekta

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...