Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

Kobieta wysłuchała twoich słów w spokoju, jednak gdy skończyłeś pokiwała przecząco głową. 

- Nie mogę. - powiedziała spokojnie. - Ta księga przysporzyła nam wiele problemów, jednak mimo wszystko nie mogę tak po prostu ci jej dać. Wewnątrz niej został uwięziony jeden z naszych kapłanów. Musimy albo go wyciągnąć, albo potwierdzić że zginął. Jeśli to się uda, wtedy dopiero będziemy mogli porozmawiać o przekazaniu ci tej księgi. - wyjaśniła. - Jednak, mogę ci powiedzieć że Senan O' Caiside to jedno z wielu imion kogoś zupełnie innego. I on wcale ci nie pomaga, on wykorzystuje cię we własnej grze. - brzmiała trochę jakby było jej z tego powodu przykro.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Deleb westchnął słysząc słowa kapłanki. 

- Cóż skoro nie ma innego wyjścia. Dobrze. Zatem udam się do środka tej księgi i sprawdzę dla was czy wasz kapłan żyje czy nie - Powiedział trochę niechętnie. Jednak chciał jak najszybciej to skończyć. Dodatkowo wiadomość, że ktoś go wykorzystuje do swoich celów jeszcze bardziej go przygnębiła. Wierzył, że Bogowie grają w jakąś niebezpieczną grę, a za pionki stanowią im wszyscy ludzie, ale nie mógł na to nic poradzić. Jedyne co mógł zrobić to sprawić, by Arand miał w swojej kolekcji najmocniejsze figury. - Ale zanim pozwolicie mi wejść do księgi mam 2 pytania. Pierwsze, czy mam iść sam czy może mi towarzyszyć Hillevia? Jej zdolności bojowe mogą być przydatne. I druga sprawa. Czy macie tutaj jakieś spokojne miejsce, gdzie mógłbym pomodlić się do Aranda, mojego boga? Chciałem go prosić o siły aby móc wypełnić misję - Powiedział patrząc na elfkę. Liczył, że na obie odpowiedzi odpowiedź będzie twierdząca. To dałoby mu trochę pewności siebie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie widzę problemu z modlitwą, ale nie wiem czy wchodzenie w tę księgę jest bezpieczne. Przemyśl to, w zasadzie oboje to przemyślcie. - Odchrząknęła. - Wielka Matka nigdy nie była przeciwnikiem innych bogów, temu też gdziekolwiek tutaj możesz prosić Aranda o pomoc. Jeśli chcesz ciszę to pewnie gdzieś w ogrodzie będzie takie miejsce. Przemyśl też to czy na pewno chcesz wejść do księgi. Jeśli będziecie mnie potrzebować to pewnie będę gdzieś w okolicy. Teraz muszę jeszcze kilka rzeczy zrobić. - kiwnęła głową i odeszła. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Deleb westchnął. Słowa kapłanki dały mu do myślenia, jednak Wiedział, że nie ma innej opcji. Musiał się pozbyć tej runy na twarzy i tego dziwnego mężczyzny. Bo skoro nawet elfia kapłanka ostrzegała, że z nim coś jest nie tak to musiało być coś na rzeczy. Ale teraz nie miał czasu aby nad tym myśleć. Musiał się skupić na zadaniu. 

- Jeśli chcesz iść ze mną przygotuj się. Jeśli nie... to życz mi szczęścia - Uśmiechnął się słabo i odszedł kawałek od dziewczyny i od reszty. Przyklęknął na trawie. Zdjął z szyi różaniec od mentora, ucałował medalik i zawinął go wokół jednej ręki. Podobnie postąpił z krzyżem od ojca, tylko, że zawinął go wokół drugiej. Złożył ręce i zamknął oczy. Oczyścił umysł i skupił się na modlitwie. Była ona inna niż te, których się uczył w klasztorze. Ale wierzył, że słowa, które miał zaraz wypowiedzieć sprowadzą na niego wzrok Aranda i ten, w przypływie swojej dobrotliwości wysłucha ich. W końcu był tylko pokornym i młodym mnichem, który zapuścił się głęboko w ciemny las.

- Arandzie, Boże światła i ojcze aniołów wysłuchaj mojej modlitwy. Ja, Deleb, twój uniżony i pokorny sługa udaje się w niebezpieczne miejsce. Tajemniczą księgę, która skrywa wiele tajemnic. Idę tam, bo takie jest moje powołanie. I właśnie w tym celu modlę się do ciebie. Wysłuchaj mej prośby. Daj mi siłę, bym podołał zadaniu i z podniesioną głową i twoimi słowami na ustach wrócił cało. Niech twoje światło zawsze oświetla moją drogę, abym nigdy z niej nie zboczył i niósł twoje światło i twoją wolę całemu światu. Niech twoje dzieci, wspaniali aniołowie o skrzydłach białych jak śnieg bronią mnie od złego i strzegą, abym nigdy nie postępował wbrew tobie. Bo ja jestem tym, którego wybrałeś by kroczył po świecie i wypełniał twoją wolę. Jam jest miecz zemsty, który karze twoich wrogów na twoją chwałę. Chwała niech będzie tobie i twoim dzieciom. Na wieczną chwałę Światłości. Na wieczną chwałę Aranda! - Ucałował medali i krzyż. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna kiwnęła głową i pozostawiła cię samego. Poszła się przejść, ona zamiast się modlić wolała się uspokoić. Zwłaszcza że w jej bóg nie uważał że modły są konieczne. Że czyny mówią więcej. Temu też przechadzka po ogrodzie była jej wyborem. 

 

Po modlitwie poczułeś nagły przypływ sił. Czułeś się jakbyś dał radę zrobić znacznie więcej, nie wiedziałeś czemu ale po prostu tak było. 

Rzeczą której nie zauważyłeś było to że jedna z młodszych kapłanek była dość blisko ciebie i zajmowała się grządką kwiatów. Nawet nie wiesz kiedy podeszła, wiedziałeś że elfy są ciche ale to było aż dziwne. Chyba nawet nie zauważyła że skończyłeś się modlić bo była pochłonięta pracą. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Deleb skończył się modlić, a kiedy poczuł przypływ mocy uśmiechnął się lekko. Wiedział, że tym razem Arand go wysłuchał. Rozejrzał się i dostrzegł młodszą kapłankę. Przez chwilę przyglądał się jej w milczeniu. Jednak wziął w dłoń włócznię i wstał. Przez chwilę patrzył jeszcze na nią po czym jednak odwrócił się i zaczął iść, szukając kapłanki, z którą chciał ustalić dalszą część zadania. Jednak ta dziwna elfka nie dawała mu spokoju. Co jakiś czas patrzył ukradkiem przez ramię, jakby spodziewał się, że nagle coś się stanie. Nie myślał nawet, że mogą być tutaj demony, jednak w głowie miał przygotowane słowa wiary. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Twoje podejrzenia okazały się być nietrafne. Elfka po prostu zajmowała się roślinami. Nic wielkiego. 

Po drodze zobaczyłeś Hillevie która stała pod w pobliżu jednego skupiska kwiatów przyglądając się mu jednak gdy cię zobaczyła szybko do ciebie podeszła.

- Na północy rośliny nie są takie kolorowe. - stwierdziła. - Powiedział ci coś Aranad? - zapytała po chwili. 

W oddali zobaczyłeś arcykapłanke. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Deleb widząc dziewczynę uśmiechnął się lekko.

- Tak kwiaty są bardzo kolorowe. No cóż. Elfy chyba zawsze lubiły rośliny - Powiedział rozglądając się. - Nie. Arand nie powiedział mi nic. Jednak poczułem, że wysłuchał moje modlitwy - Powiedział z lekkim uśmiechem i spojrzał w stronę kapłanki. - Chodźmy. Załatwmy to szybko i dowiedzmy się co mamy ostatnie do roboty. Bo chciałbym się położyć spać, nie czując, że koło mnie może być ten dziwny facet - Dodał. Kiedy już podszedł do kapłanki spojrzał na nią.

- Zdecydowałem. Udam się do tej księgi i znajdę waszego kapłana. Mimo twoich ostrzeżeń chcę to szybko załatwić aby nie czuć na plecach obecności tego dziwnego mężczyzny - Powiedział spokojnie. Brzmiał stanowczo. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...