Arcybiskup z Canterbury Posted October 23, 2016 Author Share Posted October 23, 2016 - Na pilnowaniu się nie kończy. Trzeba też będzie ogarniać. A ponieważ zamiast Cait... - Zamiast Szeryf Caitlyn - wtrącił Jayce. - Właśnie. Kontynuując, jej nie będzie, będę ja. I to ja rządzę w naszej przyszłej ekipie. Słuchasz się mnie. I korzystasz z sugestii jajogłowego. - Dziękuję, Vi - odezwała się Caitlyn tonem sugerującym, że nie była wdzięczna partnerce za jej słowa. - Wasz pierwszy przystanek to Bilgewater. W Bilgewater macie zdobyć mapę, oficer Vi posiada szczegółowe informacje dotyczące celu. Wsparciem będzie doktor Heimerdinger. Do Bilgewater dostaniecie się drogą wodną, dziś wieczorem wypływa łódź podwodna. Tutaj masz dokumenty. Jayce, mógłbyś? - zapytała Caitlyn, podając oficerowi plik kartek. Jayce zabrał kartki i niby to przypadkiem musnął dłoń szeryf. Podał kartki Shiro, mrugając do niej. Na stole leżał już długopis. Link to comment Share on other sites More sharing options...
PrinceKeith Posted October 23, 2016 Share Posted October 23, 2016 (edited) Shiro wzięła plik kartek i najpierw go przeczytała a następnie podpisła. - Obiecuję, że będę stosować się do zaleceń. - powiedziała. Edited October 23, 2016 by Clocky Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arcybiskup z Canterbury Posted October 23, 2016 Author Share Posted October 23, 2016 - Dobra, dzieciaku. To co? Byliście z Ezrealem parką? Kiepska sprawa, mówię serio - odzezwała się Vi, kiedy już siedzieli w kajucie. Na jednej ręce miała hextechową rękawicę, w której z kolei grzebała śrubokrętem trzymanym w nieubranej dłoni. - Cholernie mi to krzyżuje plany. Jak już wyciągniemy jego żałosny tyłek z urlopu na który się wybrał, nie będę mogła mu dogryzać sympatiami z Tarczą Valoranu. Nie jestem ci za to wdzięczna - zażartowała. Doktor Heimerdinger (sięgający Shiro zaledwie do pasa) krzątał się przy biurku z projektami, mrucząc coś pod nosem. Był całkowicie pochłonięty pracą. - Wektor A dwie pozycje w dół... przez pęd i masę... Ależ, rtęć? Niebywałe... Link to comment Share on other sites More sharing options...
PrinceKeith Posted October 23, 2016 Share Posted October 23, 2016 Shiro nieco przekrzywiła głowę na lewą stronę. Nie rozumiała o co chodzi. - Nie rozumiem o co chodzi pani Vi. Nie znam żadnej Tarczy Valoranu, Ezreal mi o niej nie opowiadał. - powiedziała. - I byłabym wdzięczna, gdyby mogła pani nie mówić do mnie dzieciaku. Wiem, że jestem niska, ale to chyba nie powód by mnie dyskryminować? - zapytała. W sumie nie była do końca zadowolona, że ktoś zwraca uwagę na jej istnienie. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arcybiskup z Canterbury Posted October 23, 2016 Author Share Posted October 23, 2016 Vi podniosła brew i omiotła Shiro od stóp do głów wzrokiem. - No faktycznie z tym wzrostem. Hej, nie dyskryminuję cię za wzrost. To byłoby okropne. Dyskryminuję cię za to, że jesteś kadetem. - Uśmiechnęła się z satysfakcją, zadowolona z samej siebie. - Ej, ej, ej, czekaj. Chwila. Chcesz mi powiedzieć, że nie wiesz kim jest Tarcza Valoranu? - Twarz Vi rozjaśniła się i odłożyła śrubokręt na stolik, z niedowierzaniem patrząc na Shiro. Link to comment Share on other sites More sharing options...
PrinceKeith Posted October 23, 2016 Share Posted October 23, 2016 (edited) Shiro spojrzała na Vi. Jej mina mówiła jedno "No, chyba nie? Cóż. Nawet jeśli była kadetem, to Vi raczej nie miała prawa jej dyskryminować, ale postanowiła się z nią nie kłucić. - Niestety, nie mam bladego pojęcia. - powiedziała. - Czy to jakaś dziewczyna? Chce pani powiedzieć, że Ezreal mnie zdradzał? - zapytała. Edited October 23, 2016 by Clocky Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arcybiskup z Canterbury Posted October 23, 2016 Author Share Posted October 23, 2016 Vi spadła na ziemię, zwijając się ze śmiechu. Nagły wybuch wyprowadził Heimerdingera z transu, przez co aż podskoczył i wylał ze zlewki przezroczysty płyn. Na swój fartuch. Skąd brał te wszystkie narzędzia i pojemniki? - Vi! Przestań natychmiast! Opracowywałem ważną recepturę na... - Przepraszam, doktorku... Uch. O, dzieciaku. Nie słyszałaś o Taricu, obrońcy piękna i miłości? Rycerzu w lśniącej zbroi, typowi z Targonu. No, nie mów, że nie. On też się bawi kryształami, zupełnie jak ty - powiedziała dziewczyna, zbierając się z ziemi. Link to comment Share on other sites More sharing options...
PrinceKeith Posted October 23, 2016 Share Posted October 23, 2016 (edited) Shiro spojrzała na Vi nieco zaszkowana. - Czy pani sugeruje, że Ezreal... Jest gejem? - zapytała. Kolejny mag kryształu ta? Cóż, nie miała się co spinać do jego osoby puki nie miała dowodów na to, że zagraża jej pozycji u Ezreala. Jeśli jednak zagrażałby jej, to zapewne Erynia od razu wyzwałaby go na pojedynek. Chociaż z drugiej strony... Czy to nie byłaby walka która jest "zakazana"? Może jednak dogadaliby się. Ale Ezreala Shiro nie oddała by jakiemuś chłopakowi, do tego magowi diamentów za nic. Edited October 23, 2016 by Clocky Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arcybiskup z Canterbury Posted October 23, 2016 Author Share Posted October 23, 2016 - Nie no, co ty. Ale mogłam z niego cisnąć i doprowadzać go tym do szału. Serio, nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo się wkurzał. W zasadzie... Dobra, ustalamy że nie wiem o tych waszych amorach. Bo jak nie mam żadnego potwierdzenia od ciebie, to Ez mnie próbuje nabrać. Ha, dobre. To jest plan - mruknęła. Heimerdinger wrócił do pracy, burcząc coś o braku dyscypliny. Link to comment Share on other sites More sharing options...
PrinceKeith Posted October 23, 2016 Share Posted October 23, 2016 Shiro gwałtownie wstała. - Nie pani nawet pojęcia o tym co do niego czuję. Nie rozumie pani prawda, dlaczego się w to wszystko wplątuję. Dlaczego zamiast po wybuchu zostawić go by umarł, próbowałam mu pomóc. Kocham go, i musi to pani zaakceptować. Czy tego pani chce, czy nie. - powiedziała powarznie po czym usiadła z powrotem. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arcybiskup z Canterbury Posted October 23, 2016 Author Share Posted October 23, 2016 Uśmiech zszedł z twarzy przełożonej Shiro. - Nic nie muszę, dzieciaku. I przypomnę tylko, kto tu dowodzi. Tak na wszelki wypadek. Więc wprowadzamy kolejną zasadę - niewyparzoną gębę mam prawo mieć tu ja. Jasne? Oby. Rany, naprawdę nie masz za grosz poczucia humoru? Link to comment Share on other sites More sharing options...
PrinceKeith Posted October 23, 2016 Share Posted October 23, 2016 Shiro spojrzała na nią. - Mam, ale uważam iż z takich kwesti nie powinna pani żartować. - powiedziała. Wyjęła z kieszeni kryształ w kolorze błękitnym i zaczęła obracać go w placach. Przypominał oczy Eza. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arcybiskup z Canterbury Posted October 23, 2016 Author Share Posted October 23, 2016 - A kto powiedział, że w ogóle interesuje mnie, co uważasz? - prychnęła Vi. - Mamy na pokładzie sztywniaka, Heimer! - Masz na myśli... zwłoki? - Mam na myśli tą tutaj. Dobra, zwijam się spać. I ty też to zrób, dzieciaku. A na pewno nie bierz przykładu z jajogłowego, on śpi po cztery godziny dziennie. - Vi przeciągnęła się i wyszła z kajuty. - Badania dowodzą, że nadmiar snu powoduje otyłość - skomentował yordl. Link to comment Share on other sites More sharing options...
PrinceKeith Posted October 23, 2016 Share Posted October 23, 2016 Shiro nie za bardzo mając co do roboty dalej bawiła się kryształem. Na chwilę przerzuciła swój wzrok na Heimera. Potem udała się do siebie. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arcybiskup z Canterbury Posted October 23, 2016 Author Share Posted October 23, 2016 Tym razem Shiro nie pamiętała żadnego snu. Mimo to noc minęła w miarę spokojnie, choć trudno było przyzwyczaić się do tego, że zewsząd otacza ją woda. No i materaz był raczej twardy. Rano zjawiła się na wspólnej stołówce, gdzie siedziała już Vi i doktor, jedząc śniadanie składające się z kanapek w przypadku Vi i jakiegoś ciasta w przypadku Heimerdingera. - Więc... mówisz, że jest jedna siła która łączy wszystkie atomy, znaczy te cząstki zrobione tylko z energii, ta? - Shiro usłyszała urywek rozmowy. - Właśnie tak. I różnicuje je w jakiś sposób, stąd pierwiastki. Dalej... Zajęła się nakładaniem jedzenia na tackę. Chleb, najróżniejsze rzeczy do smarowania i do położenia na kanapkach, sałatki, jajka, ciasta. - O, jest nasz drażliwy kadet. Dobrze, bo właśnie miałam mówić o planie. Akcja ogółem jest taka, że docieramy do Bilgewater, bijemy do knajpy "Zdechły Brzytwopłetw", tam czeka typ, który dostarczy nam mapę. My dajemy mu kasę i zwijamy do innej knajpy, tam dostajemy Dziennik Klucznika. Książka z jakimiś mróweczkami, które umie czytać tylko Heimerdinger, w której jest napisane gdzie jest Drzewo Dusz, a tym z kolei zajmiemy się później. Link to comment Share on other sites More sharing options...
PrinceKeith Posted October 23, 2016 Share Posted October 23, 2016 - Jak dla mnie brzmi prosto. Gdzie Jayce? Śpi? - zapytała Shiro smarując chleb masłem. Kiedy to zrobiła połorzyła co chciała na chlebie. Spojrzała na Vi. - W sumie, zapomniałam zapytać. A ty masz kogoś na oku? - zapytała po czym zabrała się za ciche jedzenie. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arcybiskup z Canterbury Posted October 23, 2016 Author Share Posted October 23, 2016 Vi przesunęła dłonią po twarzy w wyrazie zażenowania. - Matko. Słuchaj, dzieciaku. Jeszcze raz. W tej imprezie biorę udział ja, jajogłowy i ty. Nikt więcej! Jayce i Caitlyn zostali na posterunku, bo są potrzebni w mieście. A skoro złapali tę idiotkę, to ja mogłam jechać zwiedzać. Rozumiesz? Super. Na oku miałam do niedawna Jinx, żeby stłuc jej ten durny pysk. No ale nie wyszło, szukam kolejnego frajera - odparła, grzebiąc sobie wykałaczką w zębach. Link to comment Share on other sites More sharing options...
PrinceKeith Posted October 23, 2016 Share Posted October 23, 2016 Shiro nieco się spłoszyła. - Chodziło bardziej o to czy kiedykolwiek się zakochałaś. - powiedziała po czym rozsiadła się na krześle. Ponownie wyjęła kryształek ale tym razem spojrzała na Vi. - Chcesz? W sumie, mam tego pełno. - stwierdziła. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arcybiskup z Canterbury Posted October 23, 2016 Author Share Posted October 23, 2016 - Ocieplenie stosunków, ta? Sprytnie, młoda, spry... - Vi nie zdążyła dokończyć, bo w okręt coś uderzyło. Najpierw rozległ się huk, potem rytmiczny sygnał alarmu. Rozbłysły czerwone światła. Vi i Heimerdinger zerwali się na równe nogi. - Na mostek, do kapitana. Szybko - rzuciła Vi i ruszyła w umówionym kierunku. Link to comment Share on other sites More sharing options...
PrinceKeith Posted October 23, 2016 Share Posted October 23, 2016 Shiro zerwała się chowając kryształek do kieszeni. Co to mogło być. Wpadli na coś? No nie, no nie! Przecież miały ratować Ezreala a nie ginąć. Ale jak rozmowa z Vi będzie szła Eryni nadal tak jak idzie to wątpę by przeżyła. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arcybiskup z Canterbury Posted October 23, 2016 Author Share Posted October 23, 2016 Rozległy się kolejne wstrząsy. Kolejne i kolejne. Trudno było biec prosto. Na mostku okazało się, że w okręt uderzyły pociski. Skąd? I oto było pytanie. Marynarze biegali, próbując opanować sytuację. Wystrzelono torpedy, które zniszczyły kilka pocisków mających uderzyć w okręt, ale kadłub i tak został uszkodzony. - Do szalup! Szybko! Okręt idzie na dno! - krzyknął kapitan. Rozpoczęła się gwałtowna ewakuacja. Link to comment Share on other sites More sharing options...
PrinceKeith Posted October 23, 2016 Share Posted October 23, 2016 Shiro postanowiła stosować się do zaleceń kapitana. Cóż, nie chciała mieć problemów. Wolała raczej zjednoczyć sobie Vi choć raczej nie wyglądało to na takie proste. Będzie potrzaba czasu, nie wiadomo ile. Ale może kiedyś. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arcybiskup z Canterbury Posted October 23, 2016 Author Share Posted October 23, 2016 Zanim Shiro zdążyła przebiec przez śluzę, poczuła uderzenie. Wydawało jej się, że blacha kadłuba wygięła się nienaturalnie. Usłyszała przekleństwo Vi, a potem zimna woda która cisnęła ją na ścianę wydusiła powietrze z jej płuc, odbierając jej jednocześnie przytomność. Cisza. Drugi niefortunny wypadek. Pierwszym co dotarło do sponiewieranej świadomości Shiro była sól w ustach. Drugim była sól pod powiekami, która potwornie szczypała przy próbie otwarcia oczu. Czuła się słabo i zastanawiała się, czy wciąż żyje. Niestety, ból w kończynach poświadczył jej przypuszczenia. Żyła. Następnie nawiedziło ją zimno i promienie słońca. Shiro leżała na kamienistej plaży, wciąż w wodzie. Koło niej leżał ogromny płat stali. Właśnie, stal. Uderzenie, huk, alarm. Potem wrzask. Szalupy, do których nie dotarła. I krzyk Vi. Link to comment Share on other sites More sharing options...
PrinceKeith Posted October 23, 2016 Share Posted October 23, 2016 Shiro próbowała wstać. W co tak właściwie się wplątała. Nie do końca była pewna ale chyba w śmierć? Postanowiła poszukać gdzieś Vi albo Heimera. Nie chciała by okazało się, że została sama. Bo w tedy, to byłby dla niej zawał. Wsunęła rękę do kieszeni w celu sprawdzenia czy kryształ w kolorze oczu Ezreala nadal jest na swoim miejscu. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Arcybiskup z Canterbury Posted October 23, 2016 Author Share Posted October 23, 2016 Kryształ musiało pochłonąć morze. Podobnie jak marynarzy z zatopionego okrętu. Na plaży leżały trzy ciała marynarzy, a w wodzie unosiło się drugie tyle. Plaża usłana była szczątkami z okrętu, gdzieniegdzie leżały też martwe ryby. Powietrze wciąż śmierdziało spalenizną, a po Vi i Heimerdingerze ani śladu... W oddali widziała ogromny skalny łuk, porośnięty drzewami i odległą sylwetkę miasta osadzoną na stromych zboczach wyspy. Jedna z czołowych mordowni Valoranu. Krew, smród ryb, flaków, tanie zamtuzy i knajpy, tysiące sposobów na bolesną śmierć. Bilgewater. Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts