Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
PrinceKeith

[Zapisy][Gra]Bloom Defender

Recommended Posts

bloom_defender2.jpg

Nikt nie przeżył po wypuszczeniu bomb przez Rosję w Trzeciej Wojnie Światowej. Jednak ziemia odrodziła się, a ludzie pojawili się na niej ponownie. Życie rozpoczęło się na nowo. Miało ono swoją możliwość bytu dzięki Drzewu Matce. To dzięki niemu natura istnieje, dzięki niemu serce istot bije. Kiedy Drzewo Matka umrze, wszystkie istoty także umrą a wszelka flora zniknie. Ludzie którzy osiedlili się dookoła ogromnego drzewa podzielili się na pięć klanów, każdy obierając sobie za znak inne drzewo. Każdy klan otrzymał od Drzewa Matki swoją umiejętność. Całą naturalna energia pochodzi od Drzewa Matki. Z tej energi składają się duchy, idealnie zrównoważone między dobrem i złem. Czasem energia ta traci harmonię, uszkadzając duchy i skłaniając je do materializacji i łączenia się z żywiołami. Ta zła energia zakłóca naturalny porządek. Duchy dążą do tego aby wrócić do Drzewa Matki i także je uszkodzić. Jedyny sposób na to, by je powstrzymać, to oczyścić energię i ponownie zrównoważyć ich energię, zanim dotrą do Drzewa Matki. W tym celu co roku z każdego klanu wybierana jest po jedna osoba, piątka wojowników mająca za zadanie chronić drzewa matki przed złymi duchami.

 

Klany:

Arboro (Zielone drzewo) ~ Posiadają oni moc lodu, rozpoznawalni po zielonych włosach, jest jednym z dwóch najliczniejszych klanów



 

Blomb (Pomarańczowe Drzewo) ~ Posiadają oni moc wiatru, rozpoznawalni po pomarańczowych włosach

 

Drillem (Niebieskie Drzewo) ~ Posiadają moc ognia, rozpoznawalni po niebieskich włosach, jedna z dwóch najliczniejszych grup

 

Sappy (Fioletowe Drzewo) ~ Posiadają moc ziemi (skały), rozpoznawalni po fioletowych włosach

 

Snikoya (Różowe Drzewo) ~ Posiadają moc światła, rozpoznawalni po różowych włosach, w obecnym czasie jest ich bardzo niewielu

 

Wzór kp:



Miano:

Wiek:

Płeć:

Klan: (obojętnie jaki poza Snikoya)

Charakter:

Historia:

Wygląd:

Broń:

Ciekawostki:

Cele:


Ważna informacja! Chciałabym by każdy pochodził z innego klanu!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miano: Aiden Vena
Wiek: 20
Płeć: Mężczyzna
Klan: Arboro
Charakter: Czasami chodzi zamyśloni i nikogo nie słyszy, zdarzy się nawet że wejdzie w kogoś lub coś. Ogólnie jest miły, i chociaż tego nie okazuje to chętnie pomaga ludziom. Nie lubi niezdecydowania, jest śmiały.
Historia:  Jego rodzice, matka z klanu Arboro i ojciec z klanu Drillem, troszczyli się o niego, i spędzali z nim połowę czasu którego nie spędzał na rozmyślaniu. Jest jedynakiem, i często myślał jak by to było mieć siostrę. W szkole tak jak w wszystkim innym był na tyle dobry aby mu się udało, nie miał wielu kolegów. Tylko kilku, których uważał za wartych uwagi, oraz poświęcenia im czasu.
Wygląd: 181cm ( Obrazek )
Broń: Katary ( obrazek )
Ciekawostki: Nie lubi zimy i jesieni.
Cele: Żyć tak, aby mieć dużo czasu dla siebie.

Limon.jpg

Katar.jpg

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miano: Syd Arren
Wiek: 24 lata
Płeć: mężczyzna
Klan: Drillem
Charakter: Spokojny i cichy, typ samotnika. No, przynajmniej dopóki nikt go mocniej nie wkurzy. Wtedy ognista część osobowości przejmuje kontrolę i Syd staje się dość impulsywny. Zazwyczaj jest miły i służy pomocą, jeśli ktoś tego potrzebuje.
Historia: Oboje rodziców pochodziło z Drillem, więc siłą rzeczy on też musiał. Syd od małego interesował się naturą i cenił sobie towarzystwo książek, choć niekoniecznie ponad towarzystwo rówieśników. Nauczono go być otwartym dla ludzi i każdego szanować oraz żyć w zgodzie z samym sobą. Według takich wytycznych żyje do dziś.
Wygląd: Dość wysoki i bardzo chudy, wygląda trochę jak kij od miotły. Zwłaszcza, że jest zawsze rozczochrany, bo włosy dość szybko mu rosną. Ma lekko skośne oczy i azjatycki typ urody po przodkach.
Broń: Katana, albo cokolwiek znajdzie pod ręką.
Ciekawostki: Uwielbia najróżniejsze zagadki logiczne
Cele: Zaimponować innym

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miano: Nadia 
Wiek: 22
Płeć: kobieta
Klan: Sappy
Charakter: Ma bardzo uważne podejście do otoczenia. Znacznie więcej obserwuje niż robi, więcej słucha niż mówi. Jest gdzieś tak na granicy pomiędzy ekstrawertyzmem i introwertyzmem. Można odczuć to, że wie sporo, znacznie więcej niż pokazuje. Jest też flegmatyczna, jednak dzięki temu często podejmuje lepsze decyzje. 
Historia: 
Dalekie gałęzie jej rodziny sięgają aż w okolice Syberii. Teraz krew się już nieco rozmyła, ale wciąż jest to część jej rodowodu. 

Jej ciekawość powoduje że praktycznie od zawsze, zastanawiała się nad przeszłością swojej rodziny. Szukała wiedzy na ten temat (a było to trudne). Dowiedziała się tego i owego, więc można powiedzieć, że zna trochę przeszłości. Ale historia nie była jedynym co ją ciekawiło. Lubiła legendy, opowieści, baśnie. Stąd może jej takie dziwne... mistyczne podejście do życia.
Do tego część niej bardzo chciała poznać świat, dlatego szukała każdej możliwości żeby na taką wyruszyć. 
Wygląd: 
48137b1021ada3af4d52587d5a7239ea.jpg

Broń: najlepiej coś pozwalającego na walkę na dystans, najlepiej noże do rzucania ale z braku laku to i kusza, proca, łuk, pistolet. Żadna różnica. 
Ciekawostki: Praktycznie na całym ciele ma malowidła, głównie białe, czasem zielone, fioletowe i czerwone. zawsze nosi kolczyki i wiele innych ozdób. Potrafi robić na drutach. 
Cele: Przeżyć niezapomnianą przygodę. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miano: Kliper Karawel

Wiek: 28

Płeć: Mężczyzna

Klan: Blomb(zamiast pisać kp wolałem grać w Overka i Drillem już zabrane)

Charakter: Stara się być przyjazny, ale często, z powodu swojej szczerości, mu się to nie udaje. Jest strasznie leniwy, co ze słabością do alkoholu nie czyni go najodpowiedzialniejszym kompanem. Po odrzuceniu przez bliskich jest raczej nieufny. 

Historia: W młodości był zmuszany do nauki i ćwiczeń przez swojego ojca. W wieku 20 lat jego ojciec zmarł, a Kliper porzucił pracę nad swoimi umiejętnościami i zaczął "cieszyć się" życiem. Następne kilka lat przebalował i stracił szacunek jaki wypracował jego ojciec, który był wręcz legendą w klanie. Po odrzuceniu przez rodzinę i przyjaciół, postanowił odzyskać szacunek swojego klanu. 

Wygląd: 

Spoiler

tumblr_nw6artXPOF1tk740no1_1280.png



Broń: Łuk. 

Ciekawostki: Zawsze ma przy sobie fajkę i trochę tytoniu.

Cele: Odzyskać szacunek swojego klanu.

(Rozpisałbym się bardziej, ale zabraknie miejsc.)

Edited by kameleon317
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akt 1

***

Wybrańcy

tumblr_okj3lr4g3o1qcbhico1_500.jpg

***

 

Wkrótce nadszedł dzień wybrania nowych obrońców Drzewa Matki. Pogoda była cudowna, idealna na dzisiejszy dzień. Słonecznie, dostecznie ciepło bez obawy o opady.  Rzec można, idealny letni dzień, idealny na ceremonię. Wszyscy zebrali się na placu obok drzewa. Było ono ogromne, podobno sięgało chmur, ale kto wie? Wszystkie klany ustawiły się tak, by się nie wymieszać. Przed wami stał podest z rzeźbionego kamienia, w ziemię dookoła wbite były sztandary pięciu klanów. Nagle błysnęło światło a na środku podestu pojawiła się kobieta około lat trzydziestu. Białowłosa, o czerwonych oczach w fikuśnej złotej ozdobie na głowie która symbolizowała koronę drzewa, ubrana w złoto czarno czerwoną szatę. Była to opiekunka drzewa. Każdy z was pamiętał jak dziesięć lat temu została wybrana, drzewo ją wybrało. Wcześniej pochodziła z klanu Sappy ale po ceremonii nie można było stwierdzić do jakiego klanu należała. To dlatego, że nie należała do żadnego. Pamiętać mogliście jak liść drzewa matki wpadł wprost w jej dłonie, a ona sama została podprowadzona pod roślinę. Kiedy dotknęła jej i złożyła przysięgę jej włosy momentalnie stawały się białe a moc skały została jej odebrana, otrzymała od drzewa inną moc. Trzymała w dłoniach pięć kwiatów, każdy w innym kolorze. Każdy wiedział co powinno się teraz stać, kobieta wypuści na wiatr kwiaty a one wybiorą nowych strażników. Spojrzała po tłumie. Jej wyraz twarzy dalej pozostawał bardzo spokojny, opiekuńczy.

- Witajcie moi drodzy - powiedziała. - Zebraliśmy się tutaj by Drzewo Matka mogło wybrać sobie nowych strażników. Jeżeli wszyscy jesteśmy gotowi, to możemy zaczynać - rzekła spoglądając na odchodzących strażników którzy stali po jej obu stronach.

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdzieś tam w tłumie stał Syd, z umiarkowaną ciekawością obserwując przebieg ceremonii. Sydem niezależnie od sytuacji nigdy nie targały emocje i teraz bynajmniej nie miało się to zmienić. Przymrużył skośne oczy i stłumił ziewnięcie. Nie chciał wszak nikogo obrazić, czy pokazać braku szacunku, ale chciał już wrócić i móc zażyć odpoczynku. Czuł się nieco zmęczony po nocnych wojażach w postaci niewinnej, acz długiej przechadzki. Przestąpił z nogi na nogę i nie mając nic lepszego do zrobienia, po prostu czekał.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla Nadii całe to spotkanie było, niezbyt ciekawe, takie spotkania były na ogół dość nudne. A przynajmniej dla niej. Wiedziała, że nie ma szans na zostanie ,,kimś".

Nawet jeśli białowłosa była kiedyś częścią jej klanu, to i tak nie chciało jej się słuchać tego wszystkiego. No ale jak trzeba to trzeba. Temu na razie przyglądała się swoim dłoniom. Ludziom w okolicy, drzewu. Po prostu wszytkiemu.  

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aiden jak zwykle z ciekawością obserwował co się dzieje. Interesowała go kobieta,  jej ubranie i strażnicy u jej boku. Chciał zostać wybrany, ale wątpił czy jest wystarczająco dobrym wojownikiem albo czy sprawdzałby się dobrze jako strażnik. Czekał z niecierpliwością aż strażnicy zostaną wybrani, z niewielką nadzieją że to będzie on. Jednak część niego nie chciała tego. Zabierało to bardzo wiele czasu a sam bardzo go sobie cenił. Po za tym, bycie strażnikiem niosło za sobą ogromną odpowiedzialność. Musiał dbać wtedy nie tylko o siebie ale także o drzewo, i pewnie o opiekunkę. Ciekawym było to jaką moc po odebraniu mocy skały posiadała kobieta. Skoro była opiekunką drzewa to musiało być to coś bardzo przydatnego, zachwycającego. Czekał na rozwój wydarzeń...

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do pomarańczowo głów, na samym końcu zbiorowiska, zakradł się Kliper i odpalił fajkę.
- Znowu spóźniony - powiedział pod nosem. Spojrzał po innych. Widział, że nie są zadowoleni z jego towarzystwa. W sumie im się nie dziwił. Starał się cokolwiek zobaczyć, ale z tej odległości widział tylko niewyraźną sylwetkę opiekunki.
To może być moja szansa. Może uda mi się wreszcie coś osiągnąć. Albo wręcz przeciwnie. Życie jest takie ciężkie. Dlaczego? Westchnął i zaciągnął się dymem w oczekiwaniu na decyzję Drzewa.

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Myślę, że wszyscy są gotowi Yrd - rzekła strażniczka stojąca po prawej stronie. Pochodziła ona z klanu Blomb. Długie włosy spadały jej kaskadami loków na ramiona. Miała bystre i dumne spojrzenie, przez jej ramię przewieszony był zdobiony łuk a przy pasie wisiał kołczan ze strzałami. 

- Ej Ruby, nie poganiaj jej. Zacznie wtedy kiedy Drzewo Matka będzie gotowe - rzekł stojący obok niej mężczyzna. Pochodził z Arboro, miał raczej pogodną twarz. Ubrany był w pancerną zbroję i opierał się na trzonie Młota. Zielone włosy sięgały mu ledwo za obojczyk.

- Spokój wszyscy! - powiedział nieco głośniej mężczyzna stojący najbliżej opiekunki. Pochodził z Drillem. Jego błękitne włosy scięte były krótko. Spojrzenie miał bardzo poważne widywane u władców. Odziany w lekką zbroję dzierżył lśniący w słońcu miecz.

- Tak jest Alfonse! - szybko odpowiedziała dwójka strażników stając na baczność. Opiekunka zmrużyła oczy by po chwili otworzyć je szeroko. Ponownie spojrzała po tłumie. Wypuściła na wiatr zielony kwiat. Po chwili szybowania upadł on prosto w dłonie Aidena. Strażnik z młotem momentalnie spojrzał na niego uśmiechając się. Opiekunka także na niego spojrzała. - Podejdź do nas.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aiden przez chwilę stał bez ruchu. Spojrzał na kwiat w jego rękach, patrzał na niego tak jakby jeszcze nie do końca wierzył że tam jest. Podniósł głowę żeby upewnić się że chodziło o niego, ale nie było żadnej pomyłki,   to on został wybrany. Uśmiechnął się lekko i wystąpił z grupy swojego klanu, pewnym i lekkim krokiem podszedł do Opiekunki. Nie był pewien jak blisko może, czy ma podejść więc zatrzymał się utrzymując niedużą odległość między sobą a strażnikami.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szczęściarz, pomyślał Syd. Fucha strażnika musiała być całkiem fantastyczna no i było się czym pochwalić.

A gdyby tak... Nie, nie. Niemożliwe. Starał się wyprzeć z umysłu myśl, jakoby to on miał zostać strażnikiem. Jeszcze nastawi się pozytywnie, a potem czeka go rozczarowanie.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zielonowłosy uśmiechnął się do Aidena. Pociągnął go tak by stanął w odpowiednim miejscu, przed opiekunką.

- Spokojnie, ona nie gryzie - poinformował po czym uśmiechnął się zawadiacko. Alfonse rzucił mu tylko poważne spojrzenie. Po chwili niebieskowłosy stanął na baczność, a był to moment gdy opiekunka wypuściła kolejny kwiat. Ten upadł prosto w dłonie Syda. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra, dwie osoby zostały wybrane. Kto był następny? Trudno powiedzieć. Nadia stawiała na kuzyna Yanka, on zawsze zdawał się być bohaterski. Porosty, ale bohaterski. Chyba takie były kryteria na zostanie wybranym. Bycie bohaterskim. 

Na razie wróciła obserwowała osobę która dostała kolejny kwiat. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poczuł wzmożone bicie serca kiedy kwiat szybował w jego kierunku. Odruchowo wyciągnął przed siebie ręce, złapał go i zamarł.

Po ułamku sekundy odzyskał panowanie nad sobą. Wyprostował się, poprawił wiszącą u boku katanę i ruszył pewnym krokiem w stronę niebieskowłosego mężczyzny z kamiennym wyrazem twarzy.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mężczyzna posłał mu uśmiech gdy Syd stanął. Trochę niepewny tego, że umiałby zrobić komuś krzywdy. Ale to można było poprawić podczas treningu. Opiekunka wypuściła kolejny list a wpadł on po chwili szybowania prosto w dłonie Nadii. Wzrok strażniczki po prawej stronie momentalnie powędrował na dziewczynę. Kobieta była wysoka, miała ładny kształt ciała. Włosy splecione miała w warkocz opadający nana prawe ramię. Sama ubrana była w lekki strój zwiadowczy wraz z płaszczem. Trzymała w dłoniach dwa wachlarze ostrzy.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy kwiat wylądował w rękach Nadii, ta zdziwiła się. Ba, była zszokowana. Poczuła na sobie wzrok. Było to trochę dziwacznie uczucie. Spojrzała na podest, potem na ludzi obok siebie i zaczęła iść. Idąc przed siebie, obserwowała ludzi i ich spojrzenia. bycie w centrum uwagi było, ciekawe. No ale wypadało utrzymać szyk i fason. Temu też miała wysoko podniesioną głowę. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra. Jest jeszcze szansa. Nikt z mojego klanu nie został wybrany. Jeśli naprawdę mnie wybiorą... To stracę wiarę w to nasze drzewo. Na pewno znajdzie kogoś lepszego... 
Zaciągnął się dymem i zaczął czyścić fajkę w oczekiwaniu na wybranie ostatniego kandydata, wciąż mając cichą nadzieję, że to on nim będzie.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kobieta uśmiechnęła się szeroko. Była zadowolona, z twgo kogo przyjdzie jej trenować. Wyglądała na dobrą osobę, ciekawe jak potem. Opiekunka spojrzała na dwa ostatnie kwiaty. Przez chwilę zastanawiała się który puścić pierwszy. Ród Snikoya postanowiła zostawić na sam koniec. Wypuściła pomarańczowy kwiat. Wędrował on chwilę w powietrzu, latał to w tą, to w drugą. Po kilku minutach wpadł jednak w dłonie Klipera.

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...