Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

- Hm. Byłoby miło, zawsze lżej na duchu gdy ktoś pomaga. - Uśmiechnęła się niemrawo.

- Co do... Mocy... Nie wiem o niej nic. Skąd mam zatem wiedzieć gdzie-- - Nie skończyła, bowiem mistrz Windu zdążył już sobie pójść. Została sama. No, dobra - koło niej leżał Liveroy co prawda, ale to zupełnie co innego.

 

... Znowu ciemność ...

 

Yu uniosła się dosyć gwałtownie w górę, jednak nie zrobiła przy tym dużo hałasu. Ot, jakby się przekręciła na bok. Rozszerzyła trochę powieki, próbując złapać więcej światła... Było ciemno, ale widziała na tyle dużo by się na coś nie nadziać.

Pomasowała się lekko po nodze, krzywiąc się znowu z bólu. Cóż, przynajmniej nie miała noża wystającego z uda... To zawsze jakieś pocieszenie. 

Z wolna doczłapała do kulącego się Setha, siadając zaraz obok niego. Pyknęła go w ramię delikatnie. - Seth, żyjesz? - szepnęła do niego, podkulając do siebie kolana. - Mamy coś do picia jeszcze...?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sylwetka poruszyła się i sięgnęła do plecaka. Seth po chwili szperania w nim podał Yuri woreczek z wodą. Był jeszcze nieotwarty - korek był mocno zakręcony. 

Na niebie widać było gwiazdy, a grób widoczny obok groty uświadczył ją w przekonaniu, że tym razem nie jest to senna wizja. 

- Ruszamy o świcie? - zapytał Seth.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Yu odkręciła z trudem bukłaczek, następnie zaś wzięła małego łyka. Przymknęła oczy, jakby czekając żeby gardło się na powrót nawilżyło. Jeszcze mały łyczek, później uważnie zakręciła pojemnik, oddając go przyjacielowi.

- Tak. Nie ma po co marnować czasu. - Odpowiedziała, znowu chwila ciszy. - ... Wiesz może do kogo należał twój miecz świetlny? Zakładam że nie zbudowałeś go sam... Nie wyglądał jak reszta sprzętu...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odwrócił z wolna głowę w stronę Yuri z miną jakby uderzyła go w twarz. Świecące ślepia dodawały dramatyzmu chwili. 

- Sugerujesz, że nie byłbym w stanie go zbudować? - zapytał głosem ciężkim jak ołów, tylko po to żeby zaraz zupełnie zrezygnować z teatralnego napięcia. - Jeśli tak, to rzeczywiście. Nie zbudowałem go sam. Wszelkie instrukcje były przekazywane ustnie albo przez holokrony Jedi i tych drugich. Z jednej strony to przestarzała technologia, z drugiej chodzą po tak kosmicznych cenach, że trudno w to uwierzyć. Przyznam z ręką na sercu, że nie kupiłem swojego. Właściwie dlaczego o to pytasz?

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Z czystej ciekawości. Mimo wszystko broń wygląda ładnie... - Rzuciła w odpowiedzi, patrząc teraz w górę, na gwiazdy. - Może nie tyle sugeruję co... Domyślam się, powiedzmy. Nigdy takiej broni nie widziałam, a przypomina to trochę jakby stałą wiązkę blasteru. Tyle że jeszcze odbija pociski, na dodatek. - Podrapała się lekko z tyłu głowy, zastanawiając się jak by tutaj przekonać Szaraka do sprawdzenia swojej broni. Nie powie mu wprost żeby sprawdził kryształ - byłoby to nie na miejscu i raczej nie odebrał by tego pozytywnie. Z drugiej strony, i tak nie było opcji żeby sprawdzić broń teraz... Raczej.

- Holokrony...? Zakładam że to przenośniki danych? - Spytała trochę niepewna. Mimo wszystko nie znała się na tych sprawach, jak to szturmowiec.

- Nie można by go po prostu... Rozkręcić? Wiesz, inżynieria wsteczna i takie tam...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Holograficzne kroniki. Tak, zapisy danych tworzone przez użytkowników Mocy. Albo zapisywali w ten sposób swoje wspomnienia, albo przekazywali w ten sposób wiedzę. Jak się już taki otworzy, to podobno wygląda zupełnie jak obraz z holoNetu. Trochę gorszej jakości, wiadomo. Legendy mówią, że w takich nośnikach zachowane są cząstki ducha autora, dzięki czemu z hologramem można rozmawiać - odpowiedział. - Po co go rozkręcać? Można, pewnie... - Odpiął rękojeść od pasa i położył sobie na kolanach. Znalazł odpowiedni przycisk i metalowa klapka odskoczyła, ukazując blade światło jaskrawofioletowego kryształu i drugiego, przezroczystego. Okazało się, że rękojeść również można rozłożyć - w rzeczywistości składała się z dwóch cylindrów, jednego włożonego w drugi. 

- Niby wiadomo jak to wygląda, ale trudno jest powtórzyć to wszystko. Nie mam pojęcia jak to składali, ale musieli mieć wyspecjalizowane narzędzia. Do niektórych miejsc nie da się trafić ani palcami, ani niczym innym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Hm... - Yuri kiwnęła lekko głową na potwierdzenie że rozumie tłumaczenie czym były Holokrony. Nazwa wydawała jej się teraz nawet dosyć logiczna.

- Rozmawiać z duchem... Dowiaduję coraz to ciekawszych rzeczy. Obawiam się jednak że w końcu ich wszystkich nie ogarnę, Szturmowcy nie są do tego zbyt dobrze przygotowani. - Podkuliła nogi, teraz zasadniczo się do nich tuląc. Z ciekawością oglądała jak Seth rozbiera miecz... No, we własnym zakresie oczywiście, a już szczególnie gdy ukazał się świecący kryształ. Był niezmiernie ładny według dziewczyny - jakoś wewnętrznie chciałaby go nawet mieć dla Siebie... Ale, już tak miała z kryształami.

-... Skoro to broń rzadka... To pewnie używali jej użytkownicy mocy... Zatem... - Yu zmrużyła oczy, myśląc krótką chwilę nad dalszą wypowiedzią. - Można założyć że używali oni mocy właśnie by je wytworzyć. To jest złożyć. Zastanawiam się skąd jest ten kryształ... - Yu nachyliła się nad mieczem, oglądając uważnie jego środek. Ponownie zmrużyła oczy, korzystał rzeczywiście wyglądał na trochę krzywo wsadzony. 

-... To... Nie powinno być równolegle do tego czasami...? Wygląda to trochę niestabilnie...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Seth zmrużył podejrzliwie oczy. 

- Czyżby? Wydaje mi się, że jest na swoim miejscu - odparł. - Nie mogę zmienić jego położenia, bo nie mam czym. A rękami lepiej tego nie dotykać - stwierdził. Chciał złożyć rękojeść z powrotem, ale z jednej z części wypadł element w kształcie walca i z brzękiem uderzył o ziemię. 

Metalowy walec był gładki i złożony z miedzianych segmentów. Był nieco spłaszczony i nie wyglądał na element potrzebny do funkcjonowania miecza - nie miał przycisków, przewodów, ani niczego innego co sugerowałoby możliwość połączenia z innymi częściami. 

Seth złożył rękojeść i na próbę aktywował miecz, który włączył się tak samo jak wcześniej. 

Podniósł tajemniczy element i przyjrzał mu się uważnie. 

- Czy ty wiesz coś więcej niż ja na temat tego miecza? - zapytał. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Yu pokręciła głową w odpowiedzi, nadal wpatrując się w miecz. - Domysły, tylko. Ale znam się trochę na mechanice i lubiłam zawsze rozkręcać rzeczy. - Odpowiedziała, teraz jej oczy wylądowały na miedzianym elemencie. Wydawało jej się że rękojeść nie ma zbyt dużo miejsca w środku, a tu proszę, znalazł się cały walec który ni w kij do budowy nie pasował.

Może o to chodziło z krzywym kryształem? Niby przy rozłożeniu trzeba było znaleźć ten segment, ale z drugiej strony... Po co by było mówić o tym tak okrężnie?

- ... Jakiś... Nośnik? Da się to rozłożyć? Ma budowę segmentową... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sethowi zaświeciły się oczy. Przypiął rękojeść miecza z powrotem do pasa i podjął próby manipulowania tajemniczym przedmiotem. 

- Jeśli... Nie, niemożliwe. Holokrony były większe, to by się nie zmieściło wszystko w tym małym... Chyba że... 

Przy odwróceniu segmentu przestrzeń między nim, a kolejnym zamigotała i zaświeciła się na niebiesko. Wąski pasek słabego światła. Seth odwrócił kolejny z nich, ale sytuacja się nie powtórzyła. 

- Jeśli to holokron, ma zabezpieczenia. Holokrony Sithów miały wmontowane pułapki. Jedi chyba tylko kody zabezpieczające. Mam nadzieję, że nie jest to coś, co można otworzyć jedynie Mocą... To jakie masz domysły?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Yu nachyliła się jeszcze bardziej gdy ujrzała słaby pasek światła. Ha, czyli jednak było to coś ciekawego! No chyba że to była swoistego rodzaju bomba. Ot, nadal ciekawe, ale raczej wolałaby nie wylecieć w powietrze po tym wszystkim co przeszła.

- Domysły... Zależy. Jeżeli mowa o segmencie, to można by założyć że jest to swoistego rodzaju łamigłówka... Spróbuj kręcić częściami tego czegoś w różnej kolejności, zobaczymy co się stanie. Może. Zasadniczo to skąd masz ten miecz? Jeżeli nie jest to problematyczny temat, oczywiście...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Zabawiłem kiedyś na Coruscant... - odpowiedział. I na cwaniackiej twarzy Setha po raz pierwszy pojawił się pewien rodzaj zakłopotania. W ciemności błysnęły zęby - uśmiechnął się niezręcznie i podrapał po karku. - To długa historia. Obudziłem się w każdym razie pewnego dnia w dolnych partiach Coruscantu. Bez butów i dosyć mocno wkurzony. I z... um... migreną, nazwijmy to migreną. Poleciałem tam żeby posprzedawać kilka swoich gadżetów, ewentualnie je opatentować. A potem... Potem znalazł mnie pewien czarnoskóry człowiek. Zabawny gość. Powiedział, że mnie gdzieś zaprowadzi i zaprowadził mnie jeszcze niżej w Coruscant. Tam to dopiero było... Najgorsza możliwa hołota, jeśli sądzisz że ja jestem popaprańcem, to czekałoby cię spore zaskoczenie. Sprałem kilka tyłków, potem sam dostałem po mordzie, bo to był czas kiedy mi się wydawało że z wyglądem demona z czeluści Quarzite jestem w stanie zawojować świat. Element zaskoczenia, rozumiesz. Oddziaływanie psychologiczne. A inne rasy nie znają Kage, bo nie ma nas nigdzie poza Quarzitem. No ale okazało się, że to nie działało tak, jakbym chciał. Miecz miał lokalny cwaniak, który trzymał go gdzieś w zamknięciu. To było trochę jak cud, bo miecz świetlny należał raczej do moich dziecięcych marzeń, niż do faktycznych pragnień. Pierwszy raz jak go aktywowałem, to prawie odciąłem sobie rękę, bo wiesz sama, że niestandardowo oddziałuje na otoczenie, a grawitacje to w ogóle miecze świetlne mają w poważaniu. Ale byłem zdesperowany, a to była moja jedyna broń. Do dzisiaj nie mam pojęcia jak mi się udało przeżyć, ale działałem wtedy w innym trybie i nie zawdzięczam tego urokowi osobistemu ani umiejętnościom. To było coś jak... jak... Jakbym zażył jakiegoś narkotyku. No i potem szwendałem się w górnych partiach, jakoś udało mi się znaleźć statek i wrócić na Quarzite. Będąc na granicy wyczerpania, ale za to z epicką bronią Jedi - opowiedział. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Yu pokiwała lekko głową, uśmiechając się lekko w czasie gdy Seth opowiadał. Przymknęła oczy, pochylając się do przodu - wyobrażała sobie jak to Seth prawie się zabił na raczej nieznanej jej zbytnio planecie. Ot, znała, kojarzyła, ale być nigdy nie była.

- Hm... Czyli kilka złych decyzji i dzisiaj Byśmy nie rozmawiali. - Odpowiedziała po chwili, przytulając się do swoich kolan. - Zabawne życie miałeś, jak tak teraz się zastanowię... 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Znacznie więcej w tym było szczęścia niż mojego rzeczywistego działania. Nie wszystko robiłem w stu procentach świadomie, byłem zdesperowany, a desperaci są zdolni do wszystkiego. Wydaje mi się, że gdybym był w lepszej kondycji nie skończyłoby się to dobrze. A zdesperowany byłem nie tylko przez wzgląd na brak kredytów, ale i pobudki osobiste. Wiesz, każdy ma gorszy okres w życiu. No więc gdyby nie to, pewnie nie wróciłbym w ogóle na Quarzite, bo przysiągłem sobie wtedy że nie wrócę. Ale ostatecznie Coruscant był ostatnim punktem mojej kilkuletniej podróży, bo nie miałem po prostu wyboru - stwierdził, patrząc w oddaloną ścianę skalną kanionu. 

Lekko szturchnął Yuri w ramię. 

- Twoja kolej. Teraz ty mi coś opowiedz. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Huh? Że ja o sobie? - Zamrugała kilka razy w stronę Setha, na jej twarzy malowali się lekkie zdziwienie razem z zakłopotaniem. Uniosła prawą dłoń do szyji, masując się lekko po Szyji. Najwidoczniej nie za bardzo chciała opowiadać o swojej przeszłości... Albo nie miała nic do opowiedzenia. I tak źle, i tak nie dobrze.

- Cóż... - Zaczęła, po czym nastała cisza. Utrzymywała się dłuższą chwilę, w międzyczasie Yuri próbowała poukładać sobie fakty i zdarzenia z jej jakże krótkiego acz emocionującego życia. Nadal miała pustkę w głowie.

- ... Nie ma niczego ciekawego do opowiedzenia. Jak pewnie zdajesz sobie sprawę, jestem szturmowcem eskorty, a Ci nie za dużo mają do opowiadania. Wiesz, nie spodziewam się żebyś chciał wysłuchiwać o jakże nużących misjach na jakiś zapomnianych przez cywilizację planetach, tylko po to by jakiś dureń w stroju ambasadora mógł się rządzić jak oficer. W każdym razie... Sytuacje jak te z minionych dni za wiele nie ma. Niecodziennie jednak wybija się cały swój oddział do nogi. - Spojrzała teraz w górę, przechylając głowę na bok. Gwiazdy dodały jej trochę otuchy, co skutkowało dalszym dukaniem opowieści - Plus taki że nie był to mój oddział. Byłam w nim z trzy miesiące, więc trudno powiedzieć żebym się z nimi zżyła. Mój, nazwijmy to, rodzimy oddział został rozbity z niewiadomej mi przyczyny, a każdą z grupy rozesłano do innych przydziałów. 

 

Ponownie, chwila ciszy. Zakłóciło ją westchnięcie dziewczyny, najwyraźniej niezbyt zadowolonej z obrotu spraw. Cóż, trudno się jej dziwić, była praktycznie rzecz ujmując dezerterem, a w całej galaktyce nie miała nikogo kto mógłby jej pomóc. Oprócz Setha. I innego dezertera. Acz nadal nie jest to dużo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Seth również westchnął smętnie, jakby chcąc dotrzymać Yuri towarzystwa. 

- Cóż. To teraz pewnie nie lubisz szczególnie Najwyższego Porządku, co? - zapytał. - Jakieś plany na przyszłość, jeśli uda nam się przeżyć więcej niż miesiąc? Może Rebelia, co? - zapytał Seth, a ostatnie zdanie było wypowiedziane tonem wybitnie ironicznym i poprzedzone lekkim kuksańcem w bok.

A na szczycie ściany kanionu pojawiły się dwa migoczące punkty świetlne. Światło było ciepłe, więc musiało być ogniem. Ogniem osadzonym na pochodni. Ktoś więc czekał na owej ścianie skalnej, ale trudno było stwierdzić, czy którekolwiek z chwilowych rezydentów małej groty zostało zauważone. 

- O rany - rzucił Seth i powoli, jakby w obawie, że zostanie zobaczony, wycofał się za kamień, na którym siedział. - Dużo bym dał, żeby wiedzieć, co tu żyje. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie planuję niszczyć czegoś co nie wychowało... Z resztą, tworzyć rebelii nie potrafię i nie mam jak, a i szukanie tej aktualnej - zakładając oczywiście że jest jakakolwiek - trochę czasu by mi zajęło. A co do planów... To się okaże. Mimo wszystko, cały mój oddział razem z ambasadorem wyzionął ducha po wykonaniu zadania, więc Dowództwo może uznać to za jakiś głupi wypadek... W każdym razie, dopóki nie będę miała na karku łowców nagród, to raczej nie mam czego się obawiać. A o przyszłości samej sobie myśleć nie lubię. Za dużo rzeczy które mogą si-- - Przerwała zaraz, widząc dwa świecące punkty. Nagle zrobiło się jej dziwnie chłodno, jakby właśnie zdała sobie sprawę że spędzają noc na pustyni bez własnego ogniska.

Nie ruszyła się z miejsca, mimo wszystko i tak była tutaj mało widoczna. Skuliła się tylko mocniej, wpatrując w migoczące punkciki.

- Ze względu na fakt że to pustynia, zakładam że mało tu fauny... Ale są Ludzie Pustyni, prawdopodobnie. Nie do końca wie czym oni dokładnie są, ale z tego co pamiętam nie są zbyt przyjemni... - Z każdym słowem zniżała swój ton o mały kawałek, w końcu kończąc na ledwo słyszalnym szepcie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Wolałbym, żeby mimo wszystko byli ludźmi - odpowiedział. Spojrzał nerwowo za siebie, a potem z powrotem na światła od ludzi pustyni. Wsunęły się za krawędź skały, więc zapewne się oddalili...

... Albo postanowili zejść na dół, skąd do groty było ledwie paręset metrów. Chłodny powiew wiatru zakłócił napiętą atmosferę.

- Sugeruję obudzić śpiącego i gdzieś iść. Jedyny szkopuł tkwi w tym, że nie mam pojęcia, gdzie. A nie, wiem. Jak najdalej stąd - szepnął Seth do Yuri. On rzeczywiście nie wiedział, ale ona dostała pewną znaczącą wskazówkę. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...