Jump to content

[Zabawa] [HE] Piszemy opowiadanie!


Recommended Posts

- Musisz rzucić zaklęcie stąd księżniczko, a kiedy klątwa zniknie, będziesz mogła wrócić do prawdziwej Equestrii. - sprecyzowała pegazica. Zecora przecież wspominała o naparze, zanim klątwa zaczęła działać na kucyki. Miał on tylko poszerzyć jego działanie na wszystkie dotknięte czarem stworzenia.

- A, no tak. - zrozumiała Luna i podniosła się. Poczuła dziwne zawroty głowy, a Fluttershy powiedziała jej, żeby z powrotem usiadła.

"Co jest?!" pomyślała księżniczka, coraz słabiej widząc żółtą klacz z eliksirem. Zrozumiała, że to koszmar próbuje pozostać bez zmian i odciąć ją od kogokolwiek. Po krótkiej chwili już nie tylko nie dostrzegała, ale i nie słyszała pegazicy. Spróbowała wyczuć kogokolwiek w powietrzu, ale napotykała tylko pustkę.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Fluttershy znalazła się z powrotem w prawdziwej Equestrii.

 - Gdzie moja siostra? - spytała zmartwiona Celestia.

 - Koszmar nie chciał jej puścić i wyrzucił mnie z tego świata. - odparła ze smutkiem żółta pegazica.

 - Co my teraz zrobimy? - spytała Twilight. - Zecoro?

 - Twilight, kochanie, mnie już nie pytaj o zdanie. - odparła zebra. - Nie wiem już jak mogę wam udzielić pomocy, więc myślę, że teraz to Celestia będzie musiała panować w nocy.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Tymczasem Luna tonęła co raz głębiej i głębiej w odmętach koszmaru. Klątwa, a więc koszmar nie miał zamiaru tak łatwo jej odpuścić. Podobnie jak w przypadku Fluttershy, czekała ją jeszcze droga przez przeciwności. 
Z początku była tylko ciemność, potem natomiast słaby odblask. Coś migało w powietrzu, raz po raz, zwracając na siebie uwagę wśród pustki. Księżniczka wybadała dokładnie powierzchnię po której przyszło jej stąpać i niepewnie ruszyła przed siebie. Krok za krokiem, tak jak dzielna, waniliowa klacz, ruszała przed siebie, starając się nie myśleć, jakie atrakcje ją jeszcze czekają. 
Po chwili dotarła do czegoś, co wydawało się być korytarzem wypełnionym drzwiami. To był dla niej miły widok.
- Wyjście! - krzyknęła Luna i popędziła w tamtym kierunku. 
Jednak w miarę jak się zbliżyła, uśmiech spełznął z jej pyszczka. To, co widziała, to nie były drzwi, lecz lustra. Poustawiane pod różnorakimi kątami, równolegle do siebie, na przeciwko siebie, otaczały ją z każdej strony. To nie było najgorsze, bo kto boi się lustra, prawda? Jak powiedział Jej kiedyś mądry jednorożec, którego imienia da się domyśleć - To nie lustra się boimy, boimy się odbicia. 
A jej odbiciem była dumnie wyprężona Nightmare Moon, w całej swojej okazałości. Od atramentowo czarnego rogu, do ostrzej zarysowanych kopytek. 
- Myślisz, że zdołasz uciec? - usłyszała głos, który kiedyś definiowała jako własny.  - Poddaj się!
- Odpuść, poddaj się, zostań z nami, urośniemy w siłę. Koszmar powróci! KOSZMAR POWRÓCI!
Luna puściła się biegiem, świeże łzy spływały po jej pyszczku. Starała się nie patrzeć, nie słuchać, nie zwracać uwagi, ale to było tak realne.
W końcu dobiegła do czegoś, co faktycznie okazało się drzwiami. A za nimi, czekała kolejna próba...

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Za drzwiami zobaczyła Celestię. Ucieszyła się i podbiegła do siostry. Jednak ona upadła na podłogę.

 - Siostro, co ci jest? - powiedziała niepewnie Luna.

 - To twoja wina! - krzyknęła Celestia, a jej głos odbijał się echem.

 - Jak to?

 - Sprowadziłaś wieczną noc! Nikt i nic nie było w stanie, w niej przeżyć! Ja jestem ostatnia i właśnie umieram. Bądź szczęśliwa żyjąc w wiecznej samotności.

Gdy Celestia skończyła mówić zamknęła oczy i wyzionęła ducha.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Wszystko działo się tak szybko, że świadomość tego co się stało uderzyła Lunę z opóźnieniem.

- Siostro? - w tępej nadziei potrząsnęła delikatnie ciałem alikorna, ale było ono upiornie zimne. - Siostro...? Siostro, obudź się! - ostatnie słowa Celestii brzęczały jej w głowie jakby ktoś puścił zdartą płytę, powtarzającą pewien fragment w nieskończoność.

"Dlaczego była na mnie zła? Czy coś zrobiłam nie tak? Jeśli tak, to co?" Podobne pytania zadawała sobie w myślach księżniczka nocy, nie pozwalając swoim policzkom wyschnąć od łez.

Nie patrząc na ciało swojej siostry tępo spojrzała przed siebie. A może to tylko koszmar? To idiotyczne. Jest księżniczką panującą nad snami, a sama nie może rozróżnić, co się dzieje naprawdę, a co jest tylko boleśnie realistycznym wytworem jej wyobraźni. Czasami miała nawet wrażenie, że jest jej to obojętne. 

Myślała tak, patrząc przed siebie, i powoli zdając sobie sprawę, że od paru minut wpatruje się w drzwi, kolorystycznie odstające od reszty czegoś, co imitowało ścianę.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Za drzwiami czekała ją ostatnia próba. Tym razem nie mogła już po prostu przebiec i zostawić jej za sobą. Przed nią rozciągał się pokaźny stół, na którym stało 10 identycznych mikstur, każda identycznego koloru i kształtu. Brakujący eliksir stał tuż przed nią, wolała jednak nie myśleć, co by się stało, gdyby wybrała nie ten co potrzeba. 
Znała dobrze koszmarne sztuczki i wiedziała, że nie ma logicznej podpowiedzi w tym ostatnim zadaniu. Była zdana na los, na przypadek. Koszmar bowiem, lubował się w chaosie, w dziele przypadku, w wypadku. Takie zadanie było bardzo do niego podobne. 
Luna czuła się bezradna, wpatrywała się, próbując znaleźć jakiś punkt zaczepienia, niestety na próżno. Wszystkie flaszki stały w takiej samej odległości od siebie, miały w sobie tyle samo płynu, były tak samo rozstawione. Księżniczka niepewnie wyciągnęła kopytko przed siebie i dotknęła pierwszej z brzegu. Ciecz nie zareagowała, wręcz przeciwnie, nadał łudząco przypominała całą resztę. 
Luna zamknęła oczy i pozwoliła wybrać losowi. Chwyciła jedną z butelek, o mało nie wywracając drugiej i w chwili gdy miała ją odstawić na miejsce, potężny huk rozerwał powietrze. Księżniczka podskoczyła ze strachu, lecz chwilę potem odetchnęła z ulgą. Powód do radości wzlatywał tuż nad jej rogiem, zataczając koła wokół stołu.
- Filomina! 
Ptaszysko zatoczyło ostatni okrąg i usiadło na rogu stołu. Pyszczkiem przechyliła się w stronę butelki. 
- Czy ty? - zaczęła Luna. - Czy ty przybyłaś, aby mi pomóc?
Filomina przytaknęła cicho i przeszyła ją wzrokiem, po czym wskazała na pierwszą butelkę. Księżniczka chwyciła ją magią i przystawiła do swojego pyszczka, lecz po raz kolejny przerwał jej donośny skrzek. Ognisty ptak wpatrywał się w nią rozeźlony.
- Ja... ja nie mogę... - Ale Filomina wystawiła pyszczek i przytaknęła po raz kolejny.
To było rozwiązanie, to była jej pomoc. Chciała się poświęcić dla siostry swojej właścicielki. Luna przypatrywała się jej przez chwilę, po czym odkorkowała eliksir po raz kolejny i uchyliła parę kropel prosto do dzioba Filominy. 
Potem wszystko działo się bardzo szybko, feniks stanął w płomieniach, a spośród dopalających się piór i popiołu, główkę wystawił kolejny, malutki feniks. Domagał się nakarmienia po raz kolejny. 
- Przepraszam, że musisz przez to przechodzić - mruknęła Luna. - Już nikt nigdy nie będzie musiał przeze mnie cierpieć. Dopilnuję tego.
Ksiezniczka wlała kolejne parę kropel do małego dzióbka, wołającego o jeszcze i sytuacja się powtórzyła. Malutki feniks spłonał, na jego miejscu pojawił się kolejny. Po czym kolejny i kolejny. Przy następnym razie nie stało się nic szczególnego. Luna wzięła więc odpowiedni eliksir i chwyciła delikatnie malutką Filominę. Była gotowa, gotowa żeby zabrać iich z tego koszmaru. 

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Napoiła jeszcze raz Filominę i sama zrobiła to samo. Po chwili zobaczyła, że ona i feniks zaczynają znikać. Straciła przytomność. Gdy się ocknęła, leżała w swoim łóżku w prawdziwej Equestrii. Wyszła z pokoju żeby się upewnić. Przed jej komnatą stało dwóch strażników.

 - Księżniczka Luna? - zdziwił się jeden.

 - Tak to ja. - odparła. - Gdzie moja siostra?

 - Aktualnie znajduje się w Ponyville i szuka sposobu na uratowanie cię. - odparł lekko zmieszany.

 - Dziękuję.

Luna poszła dalej. Na drodze zastała Filominę, ale nie była pisklęciem, tylko dużym, majestatycznym ptakiem.

Edited by Nightmare Princess
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

- Panować w nocy? Jak to możliwe? - Księżniczka Celestia była na skraju załamania. Jak to możliwe? Odzyskała siostrę tylko po to żeby ją znowu stracić? I to w taki głupi sposób? Nie, na pewno na to nie pozwoli. Musi być inny sposób, musi być i ona go znajdzie. 
- Filomina? Gdzie jesteś? - mruknęła jakby do siebie, nie patrząc na resztę kucyków. 
- Wasza wysokość, wszystko będzie dobrze - Twilight zwróciła się do niej w najostrożniejszy możliwy sposób, uwzględniając odpowiednie honory. 
- Ja... tak... - wymamrotała Celestia. Nie wiedziała jeszcze, że koszmar już się powoli kończył. Wpierw na horyzoncie dojrzała Filominę a potem...

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

 - Luna?! - krzyknęła radosna Celestia.

 - Siostro. - powiedziała Luna, gdy znalazła się przy siostrze. Obie klacze zastygły w ciepłym uścisku.

 - Myślałam, że już nigdy cię nie zobaczę.

 - Też się tego bałam. To byłaby prawda, gdyby nie Filomina.

 - Gdy wrócimy do zamku dostanie nagrodę.

 - To już koniec klątwy? - spytała Rainbow Dash.

 - Myślę, że tak. - odparła Luna.

 - W takim razie, co z naszymi zwierzętami?!

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

- Chwila, zaklęcie. - przypomniała sobie księżniczka nocy i jej róg zabłysnął, rozpraszając wokół falę magii. Poczuła, że klątwa rzucona kiedyś przez nią teraz całkowicie zniknęła.

- I... co? To koniec? - spytała Rainbow, rozglądając się dookoła. Jej wzok nie natrafił jednak na żadną oznakę tego, że ich zwierzaki są w pobliżu. - Gdzie jest Tank?

- Może czeka na ciebie w twoim domu... tak jak na mnie Angel... i reszta zwierzaczków... - Fluttershy oczy się zaświeciły na myśl o zobaczeniu z powrotem wszystkich swoich podopiecznych, całych i zdrowych.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

 - Najpierw pójdziemy do domu Fluttershy. - powiedziała Luna.

 - Wy też idziecie, księżniczki? - zdziwiła się Rainbow Dash.

 - Nadal dręczy mnie poczucie winy. - odparła Luna. - Chcę się upewnić, że to już się skończyło.

 - W takim razie pójdę z wami. - dodała Celestia. - Może znowu zaczniesz znikać?

 - Nie sądzę.

 - Nie chcę ryzykować.

 - Zgoda. W drogę.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

- Zaraz do was dołączę! - krzyknęła Rainbow i pognała w stronę swojego domu. Cięła powietrze niczym tasak, pragnąc zobaczyć się ze swoim pupilem. Miała nadzieję, że wszystko z nim w porządku. Znała go bardzo dobrze, zauważyłaby, gdyby coś było nie tak. Wpadła do domu i zaczęła szukać. Nie było go jednak na jego legowisku, ani w szafie, ani pod łóżkiem. Obleciała cały dom i nadal nic. 
- Dobrze, nie panikuj, Rainbow - szepnęła do siebie i wzięła głęboki wdech. - No tak! Jasne!
Wyleciała z domu tak, jak wyleciałby najszybszy pegaz w całej Equestrii - z precyzją i zapałem sportowca. 
Wiedziała dobrze dokąd zmierza. Zamek Twilight, Tank musiał tam być, tam przecież go ostatnio widziano. W bibliotece, kiedy w tajemniczych okolicznościach, na oczach Twilight i Luny zniknął zostawiając po sobie dymek. 

(Nie wiem jak wy, ale ja chętnie bym zakończył to opowiadanko po paru najbliższych postach. Happy end i kolejne opowiadanie. Oczywiście, jeśli @Caluś oraz wy przystaniecie na taki pomysł. Dlaczego? Jeśli bardziej przedłużymy tę historię, będzie się to ciągnęło na siłę. Materiału do tej pory jest około cztery - pięć stron, w sam raz rozmiarowo na jeden normalny odcinek serialu. Nie wiem, czy Caluś przystanie na taki układ, ale jeśli tak, to po zakończeniu tej historii mógłby zacząć dla nas kolejną  - jednym zdaniem i rozpoczęlibyśmy od nowa, z całkiem inną przygodą i sytuacją. To też mogłoby zachęcić innych użytkowników do udzielania się w historii, jeśli akurat zobaczyliby posta i dowiedzieli się, że nie muszą nadrabiać pięciu stron postów żeby odpisać w temacie.)

  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

Tymczasem reszta kucyków była już w domu Fluttershy. Jednak nikt nie zobaczył tam żadnego zwierzaka.

 - Gdzie one są? - powiedziała Fluttershy bliska płaczu.

 - Tego się obawiałam. - powiedziała Luna.

 - Co masz na myśli, księżniczko?

 - Ja wydostałam się z koszmaru przy pomocy eliksiru i interwencji Filominy.

Link to comment
Share on other sites

Lekko offtopując, ale odpowiem na wypowiedź @Kruczek.

 

19 godzin temu, Kruczek napisał:

(Nie wiem jak wy, ale ja chętnie bym zakończył to opowiadanko po paru najbliższych postach. Happy end i kolejne opowiadanie. Oczywiście, jeśli @Caluś oraz wy przystaniecie na taki pomysł. Dlaczego? Jeśli bardziej przedłużymy tę historię, będzie się to ciągnęło na siłę. Materiału do tej pory jest około cztery - pięć stron, w sam raz rozmiarowo na jeden normalny odcinek serialu. Nie wiem, czy Caluś przystanie na taki układ, ale jeśli tak, to po zakończeniu tej historii mógłby zacząć dla nas kolejną  - jednym zdaniem i rozpoczęlibyśmy od nowa, z całkiem inną przygodą i sytuacją. To też mogłoby zachęcić innych użytkowników do udzielania się w historii, jeśli akurat zobaczyliby posta i dowiedzieli się, że nie muszą nadrabiać pięciu stron postów żeby odpisać w temacie.)

 

Bardzo dobry pomysł. Nie widzę problemu w jego realizacji. Oczywiście wspomnę o tym, żeby główna postać tego działu nadal kręciła się wokół nowego opowiadania.

 

Kontynuujcie. :)

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Rainbow z hukiem wpadła do zamku Twilight i wołając swojego zwierzaka po imieniu, biegała po wszystkich miejscach, w jakich mógłby się schować. Wciąż ani śladu żółwia.

- W takim razie klątwy już nie ma, ale zwierzęta wciąż tkwią w świecie snów? -  w tym czasie spytała Fluttershy, siedząc na podłodze w swoim domku. Bez żadnych stworzeń zajmujących pokój było w nim naprawdę pusto.

Luna przytaknęła i jakby dla upewnienia się czy nie znika spojrzała w lustro wiszące na ścianie. Stwierdziła, że już nie będzie się stawać półprzezroczysta, klątwa minęła.

- Teraz kiedy znowu jestem w pełni sił, wyciągnięcie ich stamtąd nie będzie takie trudne. - powiedziała, na co żółtej pegazicy zaświeciły się oczy.

- Jesteś pewna? - spytała Celestia, robiąc minę starszej zatroskanej siostry.

- Jestem. - księżniczka nocy zanurzyła swój róg w lustrze jak w wodzie i cała srebrzysta powierzchnia zaczęła falować. Kiedy wynurzyła róg, przed nimi stał portal do krainy snów.

 

(Też jestem za ^^)

Edited by Starray
Link to comment
Share on other sites

Luna przez chwilę jeszcze wpatrywała się w otwarty portal. Burza myśli kłębiła się w jej głowie. Pomyślała, że to wspaniałe. Wspaniałe mieć tak wiernych przyjaciół i tak wspaniałą siostrę, która wybaczyła jej wszystko co zrobiła i wciąż trwa przy niej z uporem, chociaż znowu nieźle namieszała. Musiała to wszystko naprawić, pokazać im, że jest warta ich poświęcenia, ich przyjaźni i całej pomocy którą otrzymała. 
- Wszystko w porządku? - usłyszała głos Celestii. 
Przez chwilę zastanawiała się nad odpowiedzią, jednak nie musiała długo myśleć. Miała ją przez cały czas w sobie. 
- Cieszę się, że tu ze mną jesteś - odparła Luna. 
Celestia uśmiechnęła się promiennie i po raz kolejny lekko przytuliła swoją siostrę. Po czym obie, wiodąc pochód do krainy snów, wkroczyły do portalu. 

W tym czasie Rainbow zaczynała już naprawdę panikować. 
- Taaaaank! - krzyczała na całe gardło, ale po jej pupilu nie było ani śladu. Jej głos niósł się echem po zamku, do tego stopnia, że obudził Spike'a. A każdy kto znał tego małego smoka, wiedział dobrze, jak trudno go obudzić, tym bardziej dwa razy w tak krótkim odstępie czasu.
- Co się znowu dzieje? - wymamrotał zaspany. Tym razem wyszedł bez swojej ukochanej maskotki. 

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

 - Tanka nie ma! - krzyknęła Rainbow Dash.

 - Nie rozumiem. - odparł jeszcze nie całkiem przytomny Spike.

 - Znikną i nie wrócił!

 - Dlaczego znikną!

 - Klątwa!

 - Jaka klątwa? Kto ją rzucił?

 - Księżniczka Luna!

 - Dlaczego?

 - Przez przypadek!

 - No już uspokój się, Rainbow Dash.

 

Tymczasem reszta była już w krainie snów.

 - Angel! - krzyknęła szczęśliwa Fluttershy, gdy już przytulała swojego króliczka. - Są tu wszystkie moje zwierzęta.

 

(Zapomniałam napisać, że mi też podoba się ten pomysł.)

Edited by Nightmare Princess
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Na potwierdzenie słów Fluttershy, otoczyła ją cała zgraja przeróżnych stworzonek, z której wzrostem wyróżniał się niedźwiedź. Waniliowa pegazica przytuliła do siebie tyle zwierzątek, ile była w stanie objąć.

Cała scena była tak słodka, że Twilight patrzyła na nią, nic nie robiąc. Z zamyślenia wyrwał ją znajomy dźwięk.

- Whoooooo! - podleciała do niej sowa, siadając jej na grzbiecie i wtulając się w grzywę.

- Sowalicja! - alikorn ucieszyła się na widok swojego zwierzaka jak nigdy dotąd. Jej przyjaciółki również odnalazły swoje pupile.

- Winnona!

- Opal, skarbie, jesteś cała zziębnięta... Ile jest stopni w wymiarze snów, czy ktoś wie?

- Gummy, jesteś najdzielniejszym bezzębnym aligatorkiem w Equestrii!

Brakowało tu kogoś. Tank, zdrowy i pełen sił, latał powoli tu i tam, wypatrując swojej pani.

Edited by Starray
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

 - Możemy już wracać. - powiedziała Luna. - Rainbow Dash czeka miła niespodzianka.

 - Dziękujemy, księżniczko. - powiedziała Twilight.

 - Gdyby nie ja wasze zwierzęta by nie zniknęły.

 - Każdy popełnia jakieś błędy. Grunt to je naprawić.

 - Naprawdę tak uważacie? - wszystkie klacze kiwnęły głowami. - To w drogę.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Poczuła pewnego rodzaju ulgę, że nie mają jej tego za złe. Wszyscy rzucili ostatnie spojrzenie na wymiar snów i wrócili do rzeczywistości. Luna zamknęła portal tak samo, jak go otworzyła i wszyscy razem ze swoimi pupilami oraz Tank ruszyli w drogę.

 

Po chwili otworzyli drzwi do zamku, wiele rzeczy nie było na swoim miejscu. Widać że pegazica szukała porządnie.

Teraz jednak panowała cisza, co ich trochę zaniepokoiło.

- Może wyszła? - zauważyła Fluttershy.

- Nie, jest tutaj. - zaprzeczył jej Spike, zamykając za nimi drzwi wejściowe. Jego spokojna mina i czekoladowe wąsy po kubku mówiły, że wszystko jest w porządku.

Link to comment
Share on other sites

 - Gdzie ona jest? - spytała Twilight.

 - W kuchni. - odparł smok. - Pije gorącą czekoladę. Już tak nie rozpacza jak na początku.

Klacze  skierowały się do kuchni. Siedziała tam Rainbow Dash.

 - Cześć, Rainbow. - powiedziała Fluttershy.

 - Cześć, dziewczyny.

 - Mamy dla ciebie niespodziankę.

 - Jeśli to nie jest Tank, to nie chcę tego widzieć.

Link to comment
Share on other sites

- Spokojnie. - zaśmiała się Twilight i do kuchni wleciał Tank, podlatując do swojej pani. Rainbow widząc to rozpromieniła się i przytuliła się do jego zielonej skorupy.

Widząc, że udało im się naprawić wszystko, Luna uśmiechnęła się do siebie.

- W takim razie będziemy wracać. - powiedziała do klaczy, przeżywających teraz wszystko, co się stało. Twilight pożegnała ją po tytule i zaczęła zaparzać czekoladę dla reszty.

Królewskie siostry wyszły z zamku, słońce cały czas wisiało ledwo nad horyzontem. Trochę dziwne wydawało się to, że to wszystko działo się jednej nocy.

- A jak Filomina? - spytała w końcu Luna, kiedy obie zerwały się do lotu.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

 - To ty widziałaś ją jako ostatnia. - odparła Celestia.

 - Jeśli jest w takim samym stanie to wszystko jest w najlepszym porządku. - powiedziała do siebie Luna.

 - Zapewniam cię, że tak jest. Klątwa się skończyła i wszystko wróciło do normy.

 - Dziękuję, że przy mnie byłaś.

 - Zawsze będę przy tobie.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Księżniczki objęły się na tyle, na ile pozwalały im rozłożone skrzydła i lot. Luna cieszyła się w myślach, że wszystko skończyło się dobrze, mimo otarcia się o totalną porażkę. Wschodzące słońce barwiło niebo na pomarańczowe i różowe odcienie, oświetlając im prostą drogę do Canterlotu. Equestria się budziła, a one leciały do domu. Nareszcie będą mieć coś, czego tak im brakowało przez tą noc - spokój.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.
 Share

×
×
  • Create New...